Kategorie
odżywianie naturalne

10 przepisów na fenomenalne, domowe słodkości

1. Lizaki na bazie ksylitolu

Składniki:

  • filiżanka ksylitolu,
  • łyżeczka organicznego ekstraktu z cytryny/mięty/pomarańczy.

Przygotowanie:

W rondelku na średnim ogniu podgrzej ksylitol do momentu pojawienia się pierwszych bąbelków świadczących o kipieniu. Dodaj ekstrakt z cytryny, mięty bądź pomarańczy i zdejmij całość z ognia. Łyżeczką nałóż masę do silikonowych foremek. Patyczki, np. do szaszłyków lub po lodach, ułóż na masie i zalej kilkoma kroplami ksylitolu, by przykleiły się do lizaków. Po ostygnięciu całość wstaw do lodówki na około 30 minut.

2. Wegańskie czekoladki bez cukru

Składniki:

  • ½ szklanki oleju kokosowego,
  • ½ szklanki karobu bądź kakao,
  • ½ szklanki syropu klonowego bądź daktylowego,
  • garść ulubionych bakalii: wiórków kokosowych, orzechów, rodzynków.

Przygotowanie:

Olej kokosowy podgrzej w rondelku do rozpuszczenia. Dodaj karob i syrop, wymieszaj. Gotową masę przelej do silikonowych foremek, wierzch posyp bakaliami, następnie włóż do zamrażarki na dwie godziny. Czekoladki lubią się rozpuszczać, więc przechowuj je w lodówce.

3. Batoniki amarantusowe

Składniki:

  • 300 g daktyli moczonych przez 30 minut w ciepłej wodzie,
  • 100 g orzechów laskowych,
  • 3–4 łyżki karobu bądź kakao,
  • ½ szklanki amarantusa ekspandowanego.

Przygotowanie:

Daktyle zmiksuj na gładką masę. Orzechy w osobnym naczyniu zblenduj na mąkę. Wszystko połącz ze sobą, dodaj kakao i amarantus. Zagnieć na jednorodną masę i uformuj w podłużne batoniki. Przechowuj je w lodówce.

4. Muffiny czekoladowe

Składniki:

  • ¾ szklanki mąki owsianej,
  • ½ szklanki mąki pszennej,
  • ¼ szklanki karobu bądź kakao,
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
  • ½ łyżeczki sody,
  • szczypta soli,
  • skórka otarta z 1 organicznej pomarańczy,
  • sok z ½ pomarańczy,
  • 1 szklanka daktyli bez pestek,
  • ⅓ szklanki oleju,
  • ½ szklanki mleka roślinnego,
  • 1 jajko.

Przygotowanie:

Daktyle przełóż do rondla, zalej szklanką wody i gotuj na małym ogniu do momentu, aż się rozpadną i utworzą gęstą masę. W misce wymieszaj mąki, karob, proszek do pieczenia, sodę i sól. W osobnym naczyniu połącz masę daktylową, mleko, olej, sok i skórkę z pomarańczy oraz jajko. Wymieszaj. Mokrą masę wlej do suchych składników i połącz ze sobą. Przelej do foremki na muffinki i piecz w 170 stopniach przez około 25 minut.

5. Trufle kokosowe

Składniki:

  • 1 szklanka ugotowanej kaszy jaglanej,
  • ½ szklanki zmielonego ksylitolu,
  • 2 szklanki wiórków kokosowych + wiórki do obtaczania.

Przygotowanie:

Kaszę jaglaną, ksylitol i wiórki kokosowe zmiksuj na gładką masę. Przełóż do miski i zagnieć ciasto, następnie uformuj z niego kulki i obtocz w wiórkach. Schłodź całość w lodówce.

6. Domowa nutella

Składniki:

  • 100 g orzechów laskowych,
  • ¼ szklanki syropu klonowego,
  • 2 czubate łyżki karobu bądź kakao,
  • 6–10 łyżek mleka roślinnego.

Przygotowanie:

Orzechy wysyp na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i piecz przez 10 minut w 200 stopniach. Wyjmij i przełóż na czystą, kuchenną ściereczkę. Zawiń i pocieraj, aż z orzechów zejdzie skórka, następnie zblenduj je na gładki proszek. Dodaj pozostałe składniki i dalej miksuj na najwyższych obrotach. Gotową masę przełóż do słoika i przechowuj w lodówce.

7. Marmolada daktylowo-pomarańczowa

Składniki:

  • 3 szklanki suszonych daktyli,
  • 4 duże pomarańcze,
  • skórka z dwóch organicznych pomarańczy,
  • 1–2 łyżki karobu bądź kakao,
  • szczypta soli,
  • 1 łyżeczka mielonej wanilii.

Przygotowanie:

Daktyle namocz na noc. Zmiksuj je na gładki mus razem z wodą, w której się moczyły. Pomarańcze obierz, pokrój w kostkę i włóż do garnka razem ze skórką. Całość duś bez przykrycia na małym ogniu przez 30 minut, od czasu do czasu mieszając. Potem do pomarańczy dorzuć daktylowy mus, karob, wanilię i szczyptę soli. Wymieszaj, doprowadź do wrzenia i gotuj przez 5 minut. Następnie zmiksuj na gładko i przełóż do wyparzonych słoiczków.

8. Czekoladowe lody na patyku

Składniki:

  • 2 dojrzałe awokado,
  • 1½  szklanki wcześniej namoczonych daktyli,
  • 5–6 łyżeczek karobu bądź kakao,
  • szczypta mielonej wanilii,
  • szczypta kardamonu,
  • ½ szklanki mleka roślinnego.

Przygotowanie:

Wszystkie składniki zmiksuj na jednolitą masę. Łyżeczką nałóż do pojemników na lody. Włóż patyczki i zamroź. Gotowe!

9. Pomarańczowy krem z nerkowców

Składniki:

  • 2 szklanki nerkowców,
  • 3–4 daktyle,
  • sok z 3–4 pomarańczy,
  • skórka z 1 ekologicznej pomarańczy,
  • 1–2 łyżki uprażonych na złoty kolor wiórków kokosowych,
  • ½ łyżeczki cynamonu,
  • ½ łyżeczki mielonej wanilii,
  • szczypta soli.

Przygotowanie:

Orzechy namocz w wodzie, a daktyle – w soku pomarańczowym do momentu, aż będą miękkie. W blenderze zmiksuj nerkowce, dorzuć daktyle wraz z sokiem, w którym się moczyły, pozostały sok, wiórki, skórkę pomarańczową i przyprawy. Całość zmiksuj na gładki, aksamitny krem.

10. Domowe krówki bez cukru

Składniki:

  • 120 g migdałów blanszowanych,
  • 100 g daktyli suszonych

Przygotowanie:

Migdały zblenduj na mąkę, dorzuć do nich daktyle i zmiksuj na gładką masę. Uformuj kulki bądź wałek, który następnie potnij na mniejsze kawałki. Możesz też przełożyć masę do silikonowych foremek na lód. Karmelki schłodź w zamrażarce. Przechowuj w lodówce.

Kategorie
wychowanie

23 pomysły na zabawy bez zabawek

Współczesne dzieci mają niezliczoną ilość zabawek. O tym, że jest ich zdecydowanie zbyt wiele przekonujemy się, gdy przychodzi czas sprzątania. Każda nowa zabawka przynosi radość, nie zawsze jednak idą z nią w parze godziny radosnej zabawy. Przedmioty te bardzo często lądują w kącie albo, w najlepszym wypadku, w rękach dziecka zyskują zupełnie nowe przeznaczenie. A gdyby tak spróbować pobawić się bez zabawek?

Nie chodzi o zabawki tylko o zabawę

… i czas spędzony razem – beztrosko i spontanicznie. Domowe zacisze oferuje nieskończoną ilość gier i zabaw, które nie tylko pobudzają wyobraźnię i stymulują twórcze myślenie, ale także zachęcają do eksplorowania i doświadczania otaczającej rzeczywistości i to wszystkimi zmysłami. Czas spędzony z dzieckiem na kreatywnych zabawach jest doskonałą inwestycją w jego rozwój, znakomitą okazją do budowania pozytywnej relacji i pogłębiania wzajemnej więzi.

Jak się bawić? 23 pomysły na zabawy bez zabawek

Włącz do zabawy przedmioty codziennego użytku. Inspiruj się tym, co masz wokół – w kuchni, salonie, łazience, w ogrodzie! Zaufaj także swojemu dziecku. Zaobserwuj, jaki ono ma pomysł na zabawę i pozwól mu przejąć inicjatywę.

1. Mąka 

Ten biały puch sprawdza się znakomicie w zabawach usprawniających zdolności małych paluszków. A ile przy tym frajdy! 

  • Rysowanie na mące – na talerzyk lub tackę wsypujemy warstwę mąki. Dziecko rysuje wodząc palcem po dnie naczynia.
  • Masa solna – z połączenia mąki z solą i wodą powstaje masa solna (szklanka mąki, szklanka soli i pół szklanki wody). Zabawę dla dziecka może stanowić sam proces przygotowania masy – mieszanie, ugniatanie, zanurzanie rąk i wręcz taplanie się w tworzącej się masie. Zabawą może być także tworzenie z masy solnej różnych stworów, figurek, przedmiotów. Masa ta jest bardzo plastycznym materiałem do prac, które można utwardzić poprzez wypiekanie, a następnie udekorować za pomocą farb.
  • Mąkolina – z połączenia mąki pszennej z olejem (4 szklanki mąki i pół szklanki oleju) tworzy się masa przypominająca swą konsystencją piasek. Zabawy z wykorzystaniem mąkoliny to uczta dla zmysłu dotyku, a wraz z foremkami (do piaskownicy albo do ciasta) stanowi wspaniałe przypomnienie lata.
  • Gniotki – po wsypaniu mąki do balona powstaje tzw. gniotek, czyli kuleczka zmieniająca swoje kształty pod wpływem dotyku. Warto ją odrobinę ożywić np. dorysowując oczy, usta i dokładając zwariowaną czuprynę np. z włóczki.
  • Pierogi, a może pierniki – mąka to składnik wielu dań obiadowych i słodkości. Wykorzystaj naturalną ciekawość dziecka i pozwól sobie pomóc w lepieniu pierogów, mieszaniu ciasta, wykrawaniu czy zdobieniu pierników. 

[reklama id=”76419″]

2. Ziarna 

Ryż, groch, fasola, kawa, ciecierzyca, pieprz… Jest wokół nas bardzo wiele ziaren i ziarenek, które możemy wykorzystać w zabawie z dzieckiem stymulując zmysł dotyku, wzroku a nawet słuchu.

  • Akcja segregacja – wsyp przynajmniej dwa rodzaje ziaren do miski i poproś dziecko, aby je posegregowało. To wyzwanie dobrze sprawdza się w przypadku maluchów. Starsze dzieci mogą zainteresować się przenoszeniem np. ziarna fasoli na łyżce z jednej miski do drugiej rozstawionej w odległości 2-3 metrów. Dużą przyjemność sprawia także samo dotykanie ziaren i ich przesypywanie.
  • Kolorowa posypka – wystarczy kolorowa krepa, ryż i ciepła woda, by te małe ziarenka zamieniły się w bajeczną posypkę. Jak to zrobić? Wkładamy krepę do naczynia z ciepłą wodą. Kiedy woda zostanie zabarwiona wyciągamy krepę i wrzucamy ryż na ok. 5 minut. Po odsączeniu ziaren należy je dobrze wysuszyć i bawić do woli.
  • Grzechotki – wsypując ziarna do jakiegokolwiek plastikowego lub metalowego opakowania po kosmetykach czy żywności stworzysz znakomity instrument domowej roboty. Możesz poeksperymentować z dzieckiem i stworzyć grzechotki o odmiennych dźwiękach wsypując inną ilość lub rodzaj ziaren.
  • „Wyklejziarnki”– przyklejając różnorodne ziarna do papieru można stworzyć zaskakujące arcydzieła. Ziarenka mogą stanowić całość jak i element prac plastycznych (np. ziarna kawy uzupełniają postać narysowanej wcześniej dziewczynki i stają się guzikami przy sukience).

3. Kubki i puszki

Plastikowe, papierowe, metalowe…

  • Budowanie – z wielu kubków można tworzyć wyjątkowe budowle, większe od samych dzieci. Do takiej zabawy najlepiej nadają się kubki po np. jogurtach. Nic nie kosztują, a mogą stać się ulubioną kolekcją „klocków”, których ilość stale się zwiększa i daje nowe możliwości konstrukcyjne. Część dzieci czerpie największą radość z budowania, część z burzenia. Takie plastikowe kubeczki sprawdzają się w obu przypadkach, gdyż są lekkie, dość mocne a zarazem bardzo bezpieczne.
  • Telefon – połączenie dwóch kubków sznurkiem po jego naciągnięciu tworzy telefon. Baw się na różne sposoby. Powtarzajcie słowa. Mówcie cicho, głośno, cienkim i grubym głosem. Udawajcie, ze rozmawiacie przez telefon.
  • Z kubka do kubka – dzieci uwielbiają zabawy z wodą. Do jednej z najprostszych można zaliczyć przelewanie wody z kubka do kubka. Wystarczy, że przygotujesz tacę czy blaszkę do ciasta, które będą wyznaczały miejsce zabawy. Dzięki temu zabezpieczysz przed zamoczeniem ubrania jak i przestrzeń wokół dziecka. Zdaje się, że dla wielu rodziców to właśnie bałagan bądź potencjalne zniszczenia stają się dużym hamulcem w zabawie. Zamiast rezygnować z pewnych aktywności zastanów się, jak możesz ograniczyć szkody.
  • A kuku! – to jedna z najstarszych zabaw na spostrzegawczość, która za każdym razem sprawia ogromną frajdę. Skarb, którym może być guzik lub ulubiony klocek, schowany pod jednym z trzech kubków, próbuje umknąć czujnym oczom dziecka. Zabawa polega na tym, by nie stracić go z pola widzenia.

[reklama id=”78046″]

4. Gazety 

Jak wykorzystać stare czasopisma bądź gromadzące się broszury reklamowe?

  • Papierowa koszykówka – zgnieć papier i stwórz z niego kule. Wraz z dzieckiem rzucajcie do celu, jaki sobie wyznaczycie. Tytułowy kosz może zastąpić garnek, miska, karton, a także obręcz zrobiona z twoich lub dziecięcych ramion.
  • Statki – przypomnij sobie, jak w prosty sposób można zrobić z papieru statek lub czapkę. Naucz tego krok po kroku swoje dziecko i włączcie papierowe cacko do wspólnej zabawy. Razem puszczajcie statki np. w wannie lub w misce. Jeśli wciągną was tego typu prace idźcie poziom wyżej i sięgnijcie po origami.
  • Wdech-wydech – podrzyjcie papier na małe kawałki, a następnie przy użyciu słomki na wdechu przenoście małe skrawki np. z talerzyka na talerzyk. Odwrotną wersją tego zadania jest położenie papierka na dłoni i za pomocą siły własnego wydechu wprawienie go w ruch. Aktywności te usprawniają rozwój mowy i są ważnym elementem profilaktyki logopedycznej.

5. Włóczki 

Za pomocą kolorowych nitek można wyczarować różne zabawy.

  • Pajęczyna – użyj włóczki do stworzenia sieci będącej domowym torem przeszkód dla dziecka, a może nawet wszystkich członków rodziny. Wykorzystaj stoły i krzesła oraz wszystkie elementy w mieszkaniu, które ułatwią przygotowanie sieci do tego wyzwania na gibkość.
  • Wazoniki – Posmaruj butelkę klejem a następnie owijaj ją starannie włóczką tworząc kolorowe wzory. W ten sposób powstanie własnoręcznie zrobiony wazon.
  • Wyklejanie włóczką – malownicze, wielobarwne prace z włóczki mogą powstać także na kartce papieru. Ciekawe efekty daje nakładanie włóczki w formie spirali, fal, pasków. 
  • Pompon – to jeden z prostszych sposobów na wykonanie puchatej kulki. Zwińcie włóczkę na prostokątnym kawałku papieru, na kubku lub innym przedmiocie, z którego będzie można ją potem zsunąć. W połowie szerokości tak powstałej pętli, w jej poprzek zawiąż ciasno supełek, a następnie rozetnij włókna na końcach. Tak powstała wyjątkowa piłka może posłużyć do dalszych zabaw lub stać się po prostu zabawką.

6. Poduszki 

Nadają się nie tylko do spania! Mają sobą o wiele więcej do zaoferowania.

  • Masażyki – miękka poduszka nadaje się idealnie pod głowę lub brzuszek dziecka, kiedy podsuwa swoje plecy do masowania. Masażyk może przybrać wesołą formę opowiastki, której elementy odzwierciedlone są za pomocą ruchu (np. „Pisze Pani na maszynie…”). Można samemu tworzyć historie i malować je dłońmi na plecach dziecka.
  • Mostek – rozłóż poduszki na podłodze. Niech staną się mostem nad rwąca rzeką, po którym należy przejść utrzymując równowagę.
  • Przytulanki – za pomocą szalika zwiąż poduszkę w połowie szerokości . W ten sposób powstanie maskotka. Nałóż na nią czapkę, a może będzie jej pasowała koszulka twojego dziecka? Poduszkowe przytulanki mogą stać się przedszkolakami w grupie prowadzonej przez dziecko lub zwierzątkami, z którymi należy wyjść na spacer. 

Foto: flikr.com/horrigans

Kategorie
odżywianie naturalne

10 pomysłów na wykorzystanie resztek żywności

1. Obierki

Kryje się w nich masa zdrowia, szkoda więc je wyrzucać. Obierki jabłek możesz mrozić i dodawać do koktajli owocowych bądź zalać wrzątkiem z imbirem i miodem – serwując domownikom jabłkową herbatę. Z obierek z marchwi, pietruszki, selera da się ugotować wywar, który można dodawać do sosów bądź potraktować jako bazę wyjściową do zupy. A obierki ziemniaków? Te szybko czernieją, więc wymagają niemal natychmiastowego wykorzystania. Można je posypać chili, polać oliwą i upiec w piekarniku.
Obierki z pomidorów, kiwi czy brzoskwiń można rozłożyć na pergaminie, wysuszyć w piekarniku i rozetrzeć w moździerzu z oliwą. Proszek nadaje się jako dodatek do ciasta makaronowego, naleśnikowego, ryżu czy placków ziemniaczanych.
Oczywiście obierki można też wykorzystać na domowy kompost. To tani i szybki sposób uzyskania własnego, wartościowego nawozu i pozbycia się odpadów.

2. Warzywa z rosołu

Zamiast je wyrzucać – przygotuj z nich posiłek na kolejny dzień.

Kotlety z warzyw z rosołu

Składniki:

  • 3,5 szklanki warzyw z rosołu, zmielonych w maszynce do mielenia mięsa,
  • 3,5 szklanki ugotowanej i odcedzonej soczewicy,
  • 3,5 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej,
  • 3 duże cebule,
  • 3 duże ziemniaki,
  • 1 szklanka bułki tartej,
  • 1 łyżeczka soli,
  • 1 łyżka kuminu i 1 łyżka kolendry – uprażone na 1 łyżce oleju,
  • ½ łyżeczki ostrej papryki,
  • 1 łyżeczka suszonego czosnku,
  • 1 szklanka posiekanej natki pietruszki,
  • ½ szklanki mąki ziemniaczanej,
  • bułka tarta do obtaczania.

Przygotowanie:

Cebulę obierz i zeszklij na oleju. Warzywa z rosołu zmiel w maszynce do mielenia mięsa razem z ugotowaną kaszą jaglaną, ziemniakami, soczewicą i usmażoną cebulą. W moździerzu rozdrobnij przyprawy. Dodaj je do masy warzywnej i wymieszaj z poszatkowaną zieleniną, bułką tartą i mąką ziemniaczaną. Zostaw na 20 minut. Następnie uformuj kotlety, obtocz w bułce tartej i upiecz w piekarniku (około 30 min w temperaturze 180 C).

3. Woda po gotowaniu cieciorki

Wylewasz wodę po gotowaniu ciecierzycy? Warto ją wykorzystać, bo woda po cieciorce jest źródłem cennego białka i witamin i można z niej wyczarować kulinarne cuda.

Przeczytaj także: 4 sposoby na wykorzystanie wody po ugotowaniu cieciorki.

4. Liście marchewki

Natka młodej marchewki (ale też wielu innych warzyw, jak choćby rzodkiewki) jest jadalna i szkoda, by lądowała w koszu. Tym bardziej, że niewielkim kosztem, można z niej przygotować smaczny posiłek.

Pesto z liści marchewki

Składniki:

  • pęczek młodej marchwi,
  • oliwa extra vergin,
  • 2-3 ząbki czosnku,
  • orzechy włoskie, laskowe bądź pestki dyni,
  • sól,
  • chilli,
  • parmezan.

Przygotowanie:

Liście marchwi umyj, osusz, oderwij grubsze łodygi. Natkę posiekaj, wrzuć do naczynia i zblenduj. Dolej oliwę, dorzuć wyciśnięty czosnek, orzechy, przyprawy i parmezan. Tak przygotowane pesto podawaj z makaronem.

5. Pestka awokado

Duża, twarda, nie bardzo wiadomo, do czego mogłaby się przydać. A jednak to skarbnica zdrowia – posiada właściwości antyoksydacyjne, zawiera ogrom związków fitochemicznych, m.in. flawonidy i proantocyjanidy oraz polifenole, czyli silne przeciwulteniacze, neutralizujące wolne rodniki (pestka z awokado jest jednym z liderów pod względem ilości przeciwutleniaczy w świecie roślin). To również bomba antyoksydacyjna, niewyobrażalne bogactwo błonnika (to jedno z największych źródeł błonnika, jakie znamy) i świetne źródło wielu witamin. Tylko… jak ją ugryźć?
Wystarczy wysuszyć pestkę na słońcu (okres suszenia – 2-3 dni), następnie włożyć do plastikowego woreczka i rozbić za pomocą młotka, po czym wrzucić do blendera (o dużej mocy) i zblendować na proszek. Taki proszek można dodawać do koktajli bądź posypywać nim kanapki.

6. Skórki od bananów

Skórka od banana jest bogatym źródłem potasu, magnezu, fosforu i wapnia – związków działających zbawiennie na nasze zęby. To dlatego poleca się wewnętrzną częścią skórki masować zęby przez około 2 minuty. To szybki i naturalny sposób na białe zęby.

Jeśli masz ogród, w którym często goszczą mszyce, skórki od bananów możesz potraktować jako ich naturalny odstraszacz. Mszyce nie tolerują bowiem wydzielanych przez rozkładające się skórki gazów. Wystarczy, że potniesz skórkę na małe kawałki i zakopiesz wokół rośliny na głębokości kilku centymetrów.
Innym pomysłem jest wykorzystanie skórek bananowych do czyszczenia liści roślin z kurzu – w tym celu wystarczy przetrzeć je wewnętrzną częścią skórki. Działają też nabłyszczająco!
Ponieważ skórki bananowe są pełne minerałów (zawierają potas, magnez, fosfor, azot i wapń), przygotowany z nich nawóz pobudzi rośliny do wzrostu i kwitnienia. Zakop je w ziemi tuż przed sadzeniem bądź wysuszone zmiel i wymieszaj z ziemią.

7. Pestki dyni

Wiadomo, co się z nimi dzieje, gdy kupujemy całą dynię w sklepie – lądują w koszu na śmieci. Tymczasem warto je ocalić, szczególnie że są one bogatym źródłem witamin z grupy B a także witaminy C, błonnika, wapnia, żelaza, fosforu i magnezu. Dyniowe pestki zwierają dobroczynny olej z fitosterolami i nienasyconymi kwasami tłuszczowymi. Jak je odzyskać?
Po rozkrojeniu dyni, miąższ razem z pestkami wyjmij za pomocą łyżki i przełóż do dużej miski. Z miąższu wydłub pestki tak, by pozostało go jak najmniej na łupinach. Odzyskane pestki dokładnie opłucz na sitku pod zimną wodą i wytrzyj do sucha. Rozłóż na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i susz w piekarniku rozgrzanym do 100 stopni, przez 30 minut, co jakiś czas uchylając drzwiczki (tak, by wilgoć mogła wydostać się na zewnątrz). Po wystygnięciu zamknij je w słoiku.

8. Czerstwy chleb

Świeży chleb jest ciężkostrawny, o czym doskonale wiedziały nasze babki. To dlatego w czasach ich młodości chleb jadło się nie tuż po wyjęciu z pieca, ale po kilku dniach. Dziś coraz częściej kilkudniowy chleb ląduje w koszu. A szkoda, bo jego obróbka nie zajmuje wiele czasu, a takie pieczywo (pod warunkiem, że jest dobrej jakości) może zrobić wiele dobrego dla naszych żołądków.
Najprostszym sposobem na wykorzystanie czerstwego chleba jest zrobienie z niego grzanek (dodawanych np. do zup) bądź zmielenie na bułkę tartą. Chleb można też moczyć w jajku roztrzepanym z mlekiem, doprawić ulubionymi przyprawami i smażyć na rozgrzanej patelni – ten przepis świetnie znają Francuzi.

9. Skwaśniałe mleko

Jeśli twoje mleko jest prosto od krowy, zrobiło się kwaśne i nie jest gorzkie, możesz wykorzystać je np. do zrobienia domowego twarogu. Poczekaj kilka dni, aż dobrze zsiądzie, następnie podgrzej litr świeżego mleka w rondlu na małym ogniu, dolej zsiadłe mleko i podgrzewaj, aż utworzy się twaróg. Wodę zlej, przepuść przez drobne sitko i twaróg gotowy. Zostaw go do stężenia.

10. Resztki z obiadu

Z gotowanych ziemniaków, które zostały z obiadu, możesz zrobić kluski, pyzy bądź zapiekankę (wystarczy, że posypiesz je serem i włożysz do piekarnika). Takie ziemniaki nadają się także na krokiety ziemniaczane (zmieszaj je z jajkiem, obtocz w bułce tartej i usmaż).
Resztki sosu możesz przechowywać w lodówce i dodawać do zup lub innych potraw. Resztki kaszy lub ryżu wykorzystaj do zrobienia kotletów warzywnych. Kotlety „z wczoraj” zapakuj w bento, jako drugie śniadanie.

Foto: flikr.com/carbonnyc

Kategorie
rodzina

Dlaczego współczesne rodzicielstwo jest takie trudne?

Czy rodzicielstwo jest trudne?

Współczesne rodzicielstwo różni się od tego 100, 200, czy 1000 lat temu. Wraz z rozpadem tradycyjnych sposobów życia rodzinnego (…) zatraciliśmy poczucie bezpieczeństwa, które zapewniały między innymi zwyczaje odziedziczone po przodkach oraz dorastanie w rozległej wielopokoleniowej rodzinie. (1)

Nie żyjemy już wszyscy razem. Nie pracujemy blisko domu. Nie odpoczywamy razem przy ogniu, nie słuchamy opowieści starszych, nie czerpiemy z mądrości poprzednich pokoleń. Nie opiekujemy się wspólnie dziećmi, co sprawia, że cały ciężar odpowiedzialności po narodzinach dziecka spada na dwoje rodziców (a bywa, że tylko na jednego).

Przed rodziną stanęły zupełnie nowe wyzwania, do których nie przygotowała nas biologia

Praca poza domem, szukanie wsparcia obcych osób, brak dostępności maminego mleka na żądanie, oddalenie zamiast fizycznej bliskości, wreszcie rodzina nuklearna – te wszystkie czynniki, wraz z utratą poczucia bezpieczeństwa, które zapewniały nam zwyczaje i zasoby odziedziczone po przodkach, sprawiły, że instynktowne do tej pory działanie stało się mozolne i trudne.

W kulturze współczesnych ludzi dziecko stanęło w poprzek rodzicielskich zapatrywań, perspektyw i planów, zamiast stanowić ich kontynuację i uzupełnienie. Wymuszone przez kulturę zantagonizowanie rodziców i dzieci stało się przyczyną napięć i konfliktów (walki o mycie zębów, treningu nocnikowego, stresu, osamotnienia, uzależnienia od mediów, wypalenia rodzicielskiego).

To wszystko sprawia, że opieka nad dzieckiem stała się trudna, a rodzice poszukują uniwersalnych, sprawdzonych metod, które pozwolą osiągnąć pożądany rezultat (najczęściej jest to żądanie zmiany zachowania dziecka). Jak się z czasem okazuje, ta droga to samonapędzające się koło braku bliskości, poczucia osamotnienia i kolejnych konfliktów w relacji dziecko-rodzic. Frustracja i brak zrozumienia tego mechanizmu każe rodzicom szukać pomocy u różnego rodzaju ekspertów od wychowania. 

Tymczasem, żaden z ekspertów nie ma wiedzy totalnej, bo rodzina nie ma swojego „wzorca metra”, nie istnieje też żaden algorytm relacji między rodzicami i dziećmi. Relacja bowiem to nieustanne spotykanie się (co najmniej) dwojga ludzi – dwojga różnych osobowości, temperamentów, zasobów.

„Wychowując dzieci, o wiele trudniej przezwyciężyć szkody, które powstają w wyniku źle zrozumianej lub niewłaściwej porady oraz działań podejmowanych w nieodpowiednim czasie.”(1) Nieumiejętność zastosowania rady w świecie własnej rodziny pogłębia także przekonanie rodzica o własnej niekompetencji. 

Rodzicielstwa nie da się podłożyć pod algorytm (czyli uporządkowany ciąg jasno zdefiniowanych czynności, koniecznych do wykonania pewnego zadania), ponieważ w relacji rodzic-dziecko istnieje za dużo zmiennych:

  • rozwój (jego etap i prędkość),
  • kontekst (czyli to jak dziecko i rodzic czują się w danej sytuacji, co na nich wpływa),
  • potrzeby (dziecka i rodzica),
  • bodźce zewnętrzne,
  • temperament (czyli biologiczny zestaw cech, które mogą się lekko naginać pod wpływem środowiska),
  • osobowość (dziecka i rodzica).

Tutaj robi się miejsce dla “programu rodzicielskiego” z jego najważniejszym przekazem: to ty, poprzez znajomość samego siebie, jesteś ekspertem od swojego dziecka.

Co to jest program rodzicielski?

Program rodzicielski to budowanie dobrej relacji, bezpiecznej więzi i sprawowanie intuicyjnej opieki nad dzieckiem. Ten zasób posiada każdy rodzic, ba! każdy człowiek. Pozwala on opiekować się potomstwem – swoim i cudzym. Program rodzicielski to wdrukowana, nieświadoma wiedza, w pewnych obszarach bardzo szczegółowa, która pozwala nam, tak jak milionom naszych przodków, opiekować się potomstwem. Program rodzicielski to sposób na to, by zrozumieć małe dziecko, natomiast nie narzuca metod postępowania z nim. Na tym polega jego moc i uniwersalność.

Dobra relacja i bezpieczna więź zależy początkowo od troskliwości i reakcji rodziców na sygnały dziecka. Ale program rodzicielski raz uruchomiony, będzie funkcjonował w rodzinie niezależnie od przeciwności losu.

Evelin Kirkilionis, biolożka, która rozpropagowała ten termin, wylicza następujące rodzicielskie zachowania charakterystyczne dla programu:

  • responsywność (ocenianą w badaniach na 0,2-0,8 sekundy od momentu sygnału dziecka do reakcji rodziców – tak szybka reakcja umożliwia dziecku zauważenie związku przyczynowo-skutkowego między swoim np. płaczem a działaniem rodziców, co wpływa na poczucie sprawczości, a to bezpośrednio na poczucie własnej wartości),
  • odległość od buzi noworodka (nie większa niż 25 cm, czyli taka jaką mamy, trzymając dziecko w chuście),
  • „baby-talk”,
  • koordynacja zachowań rodzica i dziecka zgodnie ze skomplikowanym wzorcem akcji i reakcji (np. podczas zabawy w a kuku!),
  • przebywanie w kontakcie fizycznym z dzieckiem co najmniej 70% czasu w trakcie zabawy.

Program rodzicielski nie jest widoczny gołym okiem jako ustrukturyzowany schemat, ale wyraża się w naszym codziennym obcowaniu z dzieckiem i pozwala nam nawiązać bliską więź. Uruchamia się w relacji, nie stanowi więc żadnego gotowego narzędzia, metody, sposobu na “sukces wychowawczy”. Takie myślenie znów nosi w sobie ciężar behawioryzmu. „Rodzice, którzy opierają się na “poradnikach wychowania” nieświadomie (…) ustanawiają analogię pomiędzy ich intymnymi stosunkami z dzieckiem, a składaniem jakiegoś mechanizmu z części.” (2)

We współczesnym świecie, rodzicielstwo potrzebuje całkiem innych działań: świadomości siebie, własnych potrzeb, kontaktu ze sobą, zarówno poprzez siebie samego, jak i w relacji z dzieckiem. Program rodzicielski, jeśli się uruchamia w naszej rodzinie, przekierowuje uwagę z dzieci na rodziców, ponieważ to od nich rozpoczyna się rodzicielstwo

Jak uruchomić program rodzicielski?

Mimo że program ten ma podłoże biologiczne, aby działać we współczesnej rodzinie, będzie potrzebował naszej uwagi na kilku obszarach.

1. Wyzbądź się przekonań na temat tego, jak powinno wyglądać rodzicielstwo oraz jak ma się zachowywać dziecko

Program rodzicielski jest niezwykle wrażliwy na zewnętrzne wpływy. Przyglądając się własnym przekonaniom dotyczącym rodzicielstwa, warto zaobserwować, ile w nich jest z nas i naszego własnego doświadczenia, a ile z zewnątrz. Ile usłyszeliśmy, ile przeczytaliśmy. Szczególnie pomocna może się okazać analiza wzorca rodzinnego. Praca z przekonaniami polega na uświadomieniu sobie naszych własnych przekonań i zmianie tych, które nam nie służą. Bo to, co nie służy nam, nie będzie służyć także naszym dzieciom. 

Przykładowe szkodliwe przekonania: „Rodzicielstwo to męka”, „Moje życie się skończyło”, „Matka musi poświęcić się dla dzieci”, „Jesteś rodzicem? Zapomnij o odpoczynku!”, „Dziecko trzeba oduczyć noszenia na rękach, ssania piersi, robienia w pieluchy… (itd)”.

2. Zadbaj o siebie

Aby dobrze funkcjonować, człowiek potrzebuje ładować akumulatory przez około 40% doby, czyli 10 godzin, łącznie ze snem. Tymczasem deficyt snu i zmęczenie jest obecnie największą bolączką wczesnego rodzicielstwa. Stanowi także jedną z głównych przyczyn, dla których rodzice zwracają się do trenerów dziecięcego snu i sięgają po szkodliwe poradniki.

Warto wiedzieć, że rodzic stanowi w pewnym sensie „firmę outsourcingową” swojego dziecka w regulacji emocji, więc jego dobre samopoczucie jest istotne także z punktu widzenia dziecka. Być może częściowo uda się pokryć niedobory, stawiając na jakość odpoczynku: przewietrzona sypialnia, spanie w ciemności, internetowy detoks co najmniej godzinę przed snem, codzienne spacery z dzieckiem, pełnowartościowe posiłki, picie wystarczającej ilości wody, codzienne rytuały (np. poranna kawa), od czasu do czasu coś ekstra (masaż). Istnieje wiele prostych sposobów, którymi zatroszczysz się o siebie.

3. Dołącz do wioski wsparcia

Do prawidłowego funkcjonowania program rodzicielskiego niezbędne jest także współdziałanie: w systemie rodziny, w większej grupie przyjaciół, w gronie sąsiadów, rodziców z przedszkola. Także karmiące kontakty online mogą być bardzo wspierające. W internecie działa coraz więcej wiosek wsparcia dla rodziców, zwłaszcza dla matek.

Jean Liedloff powiedziała kiedyś, że matki Yequana się nie stresują, bo odpowiedzialność za dzieci spada na całą wioskę. Nie dźwigają brzemienia, który społeczeństwo wkłada na barki zachodniej mamy, blokując naturalny program rodzicielski. Dlatego, kiedy tylko się da, przebywaj z innymi dorosłymi. To fundament dobrego samopoczucia! 

Przyjrzyj się znów swoim przekonaniom w tej sferze. Człowiek, jak wszystkie naczelne, jest gatunkiem stadnym, więc działanie w pojedynkę jest dla nas bardzo trudne, a przy niektórych zadaniach – jak opieka nad dzieckiem – wręcz niemożliwe. Mimo to, w naszej kulturze mit o samowystarczalności jest nadal obecny i ma się dobrze: „Nasza kultura mówi nam, że damy radę w pojedynkę (…). Powszechne jest przekonanie, że jak człowiek potrzebuje pomocy, to znaczy, że jest słaby. Tymczasem dojrzałość nie oznacza niezależności, tylko umiejętność tworzenia wzajemności i współzależności.” (3)

4. Dbaj o relacje w rodzinie

Relacje z mężem, partnerem są tak samo ważne jak relacje z dziećmi. To jest podstawa funkcjonowania programu rodzicielskiego: każdy w waszej rodzinie jest tak samo ważny. Szczęście dziecka zależy od szczęścia całego stada. I odwrotnie. Oznacza to, że jeżeli ktokolwiek w rodzinie, dziecko albo dorosły, czuje, że jego potrzeby nie są respektowane, to mechanizm programu rodzicielskiego będzie szwankować. Dziecko różni się od dorosłego tylko tym, że nie jest w stanie samo zadbać o swoje potrzeby.

5. Bądź blisko!

Sygnalizacja potrzeb tak, aby opiekunowie mogli skutecznie je zaspokoić, jest dla dziecka warunkiem przetrwania. Dzieci mają wbudowane w swój program liczne systemy sygnałów i, jeśli od początku odpowiednio wcześnie na nie zareagujemy – nie doprowadzając  dziecka do ostateczności i adekwatnie realizując jego potrzeby – sprawi to, że opieka nad niemowlęciem będzie mniej problematyczna. A to w istotny sposób wpłynie na budowanie więzi. Zadowolone i zaspokojone dziecko potwierdza swoim zachowaniem rodzicielskie kompetencje – rodzice rzadziej miotają się chaotycznie, dzieci mniej się stresują, więc pielęgnacja i opieka jest łatwiejsza.

Jak nauczyć się rozpoznawać te wczesne sygnały? Już samo zadanie sobie tego pytania, jest wskazówką, że naszym pragnieniem jest zrozumieć dziecko. Odpowiedzią jest bliskość. Bycie blisko dziecka (fizycznie i emocjonalnie, na wielu poziomach) pozwala nam „czytać” dziecięce sygnały.

Proste sposoby na bliskość od narodzin:

  • noszenie, tulenie, kangurowanie, spanie z dzieckiem, noszenie na rękach (chusta czy nosidło są wyłącznie narzędziem, które to ułatwia. Możecie z niego korzystać, ale wcale nie musicie),
  • karmienie piersią,
  • zabawy angażujące dotyk: a kuku, powtarzanie min, brzuszkowe łaskotki, podrzucanie, noski noski, tunele z poduszek i między nogami, pocałunki słonia albo motyla, kołysanki, karmienie łyżeczką, jeśli dziecko o to prosi,
  • taniec z dzieckiem, kołysanki, wspólne głośne czytanie lub/i opowiadanie historii.

Uruchomienie programu rodzicielskiego ma związek ze stymulacją prawej półkuli. Wszystkie aktywności, takie jak taniec, autentyczne emocje (śmiech i płacz), „baby-talk”, naśladowanie (dźwięków i min) w połączeniu z fizyczną bliskością wpływają na jego działanie.

6. Bądź przewodnikiem swojego dziecka

Dziecko potrzebuje odpowiedzialnych dorosłych, którzy będą jego przewodnikami w świecie. 

Dobry przewodnik to taki, który:

  • nie ocenia,
  • nie wykorzystuje swojej fizycznej i psychologicznej przewagi,
  • ufa,
  • szanuje,
  • bierze pod uwagę potrzeby,
  • udziela dziecku feedbacku i wsparcia, ale go nie wyręcza,
  • modeluje zachowania, które chciałby widzieć u swoich dzieci,
  • jest w stanie przyznać się do błędu i przeprosić.

To znów często wymaga od nas zmiany perspektywy i przekonań. Ale raz wdrożone, będzie się kręcić jak perpetuum mobile, wprawiając w ruch nasz biologiczny zasób: program rodzicielski.

Dziecko, odpowiednio wspierane w swoim rozwoju, ma szansę zdobyć umiejętności w zakresie samoregulacji i jest gotowe na nowe wyzwania. Będzie potrafiło stopniowo, samodzielnie i w poczuciu zaufania sobie rezygnować z fizycznej bliskości rodzica i poszerzać swoją przestrzeń działania. Początkowa „inwestycja” w postaci czasu, energii i dostępności rodzica zwraca się zatem dość szybko.

Kategorie
wychowanie

Rodzic jako źródło bezpieczeństwa

Bezpieczeństwo, czyli co?

Zanim jednak przejdziemy do sedna, ustalmy raz a porządnie, jak słowo bezpieczeństwo rozumiane jest w rodzicielstwie. „Po pierwsze, chodzi o przetrwanie i zaspokojenie podstawowych potrzeb fizjologicznych dziecka: jedzenia, schronienia, ochrony. Chodzi również o ogólnie pojmowane zdrowie. „
Po drugie dziecko ma w sobie głęboko zakodowane przekonanie, że zadaniem opiekuna jest zapewnienie mu bezpieczeństwa w sensie ochrony przed zagrożeniem. Zagrożenie rozumiane tutaj jest wielopłaszczyznowo, m.in. jako coś, co wywołuje emocje (strach, lęk, wstyd), niespodziewane reakcje (płacz, krzyk, gryzienie, kopanie), jest czymś nowym, nieznanym, wiąże się z etapem rozwoju (np. lęk przed ciemnością), dotyczy interakcji społecznych (pierwsze kłótnie, porażki). „Kiedy pojawia się zagrożenie lub sama możliwość jego wystąpienia, rodzice chronią swoje dzieci. Im lepiej nasze dzieci wiedzą, że mogą liczyć na bezpieczeństwo, tym bezpieczniejsza może się stać więź dziecko-rodzic. Bezpieczeństwo jest fundamentem przywiązania. Dzięki niemu dzieci czują, że są w relacji i że są chronione.”
[reklama id=”78046″]

Ryzyko też jest ważne!

Oczywiście w zakresie zdrowego rozsądku, opartego na świadomości, że nie możemy uchronić dziecka przed życiem samym w sobie. Budowanie stabilnej więzi z dzieckiem nie opiera się na nadopiekuńczości, ani na całkowitym skupieniu się na dziecku i lekceważeniu reszty świata. Nie polega też na wyręczaniu dziecka czy unikaniu wyzwań.
Przyjrzyjmy się takim sytuacjom: niemowlę próbuje pierwszy raz sięgnąć po zabawkę, rodzic podaje mu ją w obawie przed nieudaną próbą i związaną z nią frustracją (np. płaczem) lub, w przypadku starszego dziecka, rodzic nie wyraża zgody na jego udział w konkursie, obawiając się, że przegra i tego nie udźwignie. Mimo, że w obu przypadkach jesteśmy w stanie łatwo odgadnąć dobre intencje rodzica, jego działania nie dają dziecku poczucia bezpieczeństwa. A wręcz przeciwnie: lęk rodzica wywołuje lęk dziecka, a brak wiary w jego kompetencje sprawia, że przestaje samo sobie ufać, a nawet przestaje podejmować ryzyko (podejmowanie ryzyka to także wyciąganie rączki po rzecz, nie wiedząc, jak to dokładnie zrobić).

3 strategie budowania poczucia bezpieczeństwa u dziecka

1. Nie być źródłem zagrożenia

Podstawowy punkt wyjścia dla pierwszej strategii to oczywiście trzymanie się z dala od przemocy wobec dziecka (nie tylko tej oczywistej, ale również takich zachowań jak: trening snu, zostawianie dzieci samych, żeby się wypłakały, krzyki i obrażanie słowne, zastraszanie, grożenie, ośmieszanie).
Idąc dalej, dbanie o to, by  samemu nie stanowić dla dziecka źródła zagrożenia, to także ogromna praca nad sobą, nad swoimi reakcjami w sytuacjach stresowych, kiedy to zachowanie dziecka, np. płacz, sprawia, że sami nie potrafimy poradzić sobie z własnymi emocjami i wybuchamy agresją, złością, gniewem. „By tego uniknąć, powinniśmy bardzo uważać, kiedy czujemy, że nasz układ nerwowy wchodzi w stan nadmiernego wzbudzenia.”

Pomocne mogą być w tym:

  • dzienniki złości, czyli wypisywanie na spokojnie momentów, w których zwyciężyły negatywne emocje, analizowanie przyczyn, skutków takiej reakcji i szukanie sposobów na bardziej konstruktywne rozwiązanie, gdy znów doświadczymy podobnej sytuacji,
  • praktykowanie medytacji, mindfulness, relaksacji – najlepiej zacząć pod okiem fajnego, życzliwego nauczyciela,
  • dbanie o swoje własne zasoby poprzez robienie tego, co lubimy, co nas odpręża, co sprawia przyjemność,
  • pójście na psychoterapię, zwłaszcza, gdy widzimy, że nasze zachowania bardzo często stanowią zagrożenia dla bezpieczeństwa dziecka.

2. Naprawiać i mieć odwagę powiedzieć przepraszam

Kolejna strategia dotyczy sytuacji, w których zawiedliśmy, zachowaliśmy się nieodpowiednio, popełniliśmy błąd. Sytuacji, kiedy w stresie lub nerwach robimy lub mówmy coś, czego później żałujemy, warto wiedzieć, że zawsze można naprawić naruszoną relację (nie mówię tu o przemocy czy jawnym zaniedbaniu dziecka!).
„Chodzi o to, że te nieidealne reakcje rodziców dają dzieciom szansę zmierzenia się z trudnymi sytuacjami i wyrobienia sobie dzięki temu nowych umiejętności – na przykład samokontroli, mimo że rodzic niezbyt dobrze kontroluje samego siebie. A później dzieci widzą, że wracasz do nich i przepraszasz, i naprawiasz relację z nimi. Uczą się też znosić to, że w relacji zdarzają się naruszenia, a potem naprawy.”

3. Być jak Mistrz Yoda, czyli być bezpieczną przystanią

Ostatni sposób na wspieranie poczucia bezpieczeństwa u dziecka to umiejętność wchodzenia w tzw. tryb opiekuńczy za każdym razem, gdy dziecko tego potrzebuje. Nawet jeżeli to my sami jesteśmy przyczyną strachu (np. poprzez zbyt gwałtowną reakcję, ton głosu), najważniejsze jest stałe, świadome dążenie do zachowania bezpiecznej relacji. Kluczowa jest tu regularność, przewidywalność, czyli bycie latarnią morską i bezpieczną bazą poprzez sięganie po stałe, sprawdzone i powtarzalne schematy komunikacji, np.: przytulenie, bliskość fizyczna, gotowość do współodczuwania i rozmowy o emocjach (swoich i dziecka), odwaga do tego, by przyznać się do błędu i przeprosić (strategia nr 2).
Bycie bezpieczną bazą dla dziecka to nie jednorazowy akt, a codzienny wysiłek. To ciągłe uczenie się siebie nawzajem. Dobrze przy tym pamiętać, że nasze zachowanie i nasze wybory wpływają na jakość relacji z dzieckiem, a nie na odwrót. To my – rodzice jesteśmy odpowiedzialni za więź z dzieckiem. Dlaczego? Z prostej przyczyny: mózg dziecka dopiero dojrzewa, a co za tym idzie, jego obszary odpowiedzialne za regulacje emocji dopiero się kształtują, a bazą tego procesu jest interakcja z mózgami bliskich dziecku doroslych.
*Używając słowa „rodzice” miałam na myśli także inne, najbliższe dziecku osoby, które w szczególnych sytuacjach zastępują rodziców.
Bibliografia:
„Potęga Obecności”, D.J. Siegel, Tina Payene Brynson, Wydawnictwo Mamania, 2020 (wszystkie zamieszczone w artykule cytaty pochodzą z tej książki).
Artykuł został pierwotnie opublikowany na blogu autorki – Tulistacja.pl

Kategorie
recenzje

Znalezione – nie kradzione. Fragment książki „(Nie)grzeczni”

Akurat skończyło jej kieszonkowe, a ma wielką ochotę na lody. Na dodatek w kiosku pojawił się nowy numer jej ulubionej gazetki. Oczy jej się świecą na myśl o zakupach. Zaraz po lekcjach pędzi do sklepu. Mama Moniki od razu zauważa gazetkę i dostrzega upaćkaną lodami buzię. Wie, że córka nie miała już w śwince ani złotówki. “Skąd miałaś pieniądze na  to wszystko?” — pyta, starając się, by nie zachowywać się niczym surowy sierżant na przesłuchaniu. Monika podekscytowana opowiada o „znalezisku”, twierdzi, że miała dziś szczęście. Zastanawia  się czy jej się to jeszcze kiedyś przydarzy.

Mama Moniki nie podziela entuzjazmu córki. Owszem, mała spytała dwóch koleżanek, czy to ich własność. Jednak to o wiele za mało. Zdaniem mamy powinna przekazać znalezione pieniądze wychowawczyni.  W końcu musiała wypaść komuś z klasy Moniki. A gdyby nawet nie udało się znaleźć ich właściciela, wychowawczyni mogła je przeznaczyć na  jakiś pożyteczny cel; w szkole organizowane są zbiórki na dzieci z domów dziecka, mieszkańców domów starości czy zwierzęta ze schronisk. Ofuknęła córkę, że myśli wyłącznie o sobie, na co Monika zaniosła się płaczem i zamknęła w swoim pokoju.

[reklama id=”78029″]

Co czuje Monika?

„Czy mama zawsze musi być taka surowa i zagniewana? Nie ukradłam nikomu tych pieniędzy, po prostu nie wiedziałam, komu mam je oddać. Czy miałam pytać każdego po kolei? Bardzo się ucieszyłam z tego znaleziska i moje myśli od razu pofrunęły na zakupy. Babcia powtarza często: „Znalezione — nie kradzione”. Opowiadała mi kiedyś, że znalazła 100 złotych i to była dla niej wielka radość, bo akurat kończyła się jej emerytura.

„Wcale nie myślałam tylko o sobie. Przecież jak na ulicach rozdawali serduszka za pomaganie, to wrzuciłam do puszki pięć złotych z moich oszczędności. Oddaję też razem z mamą moje stare, niezniszczone zabawki. Niektóre z nich bardzo lubiłam i niełatwo było mi je oddać. Mama jest niesprawiedliwa.

Co czuje mama Moniki?

„Monika ma wszystko, czego jej potrzeba. Jej pokój jest przepełniony lalkami, puzzlami, szkatułkami, książkami i wszystkimi cudami dla małych dziewczynek. Mogła poczekać do kolejnego kieszonkowego, a nie korzystać z czyjegoś nieszczęścia. Zamiast pomyśleć chwilkę „szerzej”, od razu skupiła się na tym, co sobie kupi. To chciejstwo zaćmiewa jej umysł.

„Staram się zwracać jej uwagę na los innych, uwrażliwiać na czyjąś krzywdę, biedę lub kalectwo, ale — jak widać— to wciąż za mało. Nie chcę, by wyrosła na egoistkę, której wydaje się, że wszystko jej się należy, że jej potrzeby są najważniejsze, która nie umie się powstrzymać od zakupu kolejnej durnostojki czy pary sandałów. Co teraz? Monika wydała połowę ze znalezionych pieniędzy. Jutro każę jej zanieść pozostałe dziesięć złotych wychowawczyni, dołożę jej tę brakującą dychę. Niech zguba wróci do właściciela. Z kolejnego kieszonkowego potrącę córce kwotę wydaną na lody i gazetkę.

Komentarz psychologa

Mama Moniki skupiła się przede wszystkim na własnych lękach. „Co wyrośnie z mojej córki? Nie  jest wrażliwa  na krzywdę innych, jest chciwa”. A skoro tak, to powstaje kolejne pytanie: „Jaką ja jestem mamą?”. Będąc w lęku czy złości, nie jesteśmy w stanie przyjrzeć się różnym aspektom danej sytuacji. Na przykład temu, że Monika nie ukryła pieniędzy przed innymi dziećmi, choć mogła to zrobić. Doświadczenie  jest nieprzekazywalne. Monika  w takiej sytuacji znalazła się pierwszy  raz i zdarzenie ze znalezieniem pieniędzy było dla niej lekcją. Ponieważ nie wiedziała, co zrobić, odniosła się do wzorców poznanych do tej pory. Zapytała koleżanek, czy to ich pieniądze.  Kiedy zaprzeczyły, przypomniała sobie powiedzenie babci  — „Znalezione — nie kradzione” i ochoczo ruszyła na zakupy.

Sposób, w jaki dziecko opowiada mamie, co się wydarzyło, świadczy o tym, że nawet do głowy jej nie przyszło, że robi coś niestosownego. Jeżeli  zależy nam, aby dziecko uczyło się konkretnych rzeczy z naszego kodeksu wartości, to nie wolno przekazywać ich krzykiem i groźbą, a już tym bardziej karami. Jak  można wnioskować z opisu, dziecko nie zachowuje się egoistycznie, jest gotowe do rozmowy i dzielenia się z innymi.

Dzieci nie postrzegają otaczającej je rzeczywistości tak całościowo, jak my (Monika nie pomyślała o tym, że to mogły być pieniądze kogoś z klasy; że być może nie zastosowała wszystkich możliwych metod służących odnalezieniu ich właściciela itd.). Poszukajmy z dzieckiem rozwiązania. Na spokojnie, pokazując różne znaczenia tego samego wydarzenia. Jest to fantastyczna okazja, żeby porozmawiać o akcjach charytatywnych, dzieleniu się, czy też o wartości pieniądza. Jeśli załatwiamy takie sprawy złością, to dziecko również będzie się złościło. I możliwe, że następnym razem będzie robić różne rzeczy w ukryciu lub nie będzie nas prosić o pomoc w sytuacjach, w których nie będzie wiedziało, co zrobić. O takich właśnie konsekwencjach nie pomyślała mama Moniki, choć — zdawałoby się — widziała sytuację tak perspektywicznie.