Kategorie
niemowlę

Bliskość jest ważnym elementem kształtującym osobowość dziecka

Deficyty – co to takiego?

Deficyty, czyli braki, jakich doświadczyliśmy w dzieciństwie. Deficyt, o dziwo, nie posiada jednorodnej definicji we współczesnej psychologii i psychiatrii. Proponuję zatem posłużyć się rozumieniem Freda Pine’a (1): “aby rozwój dziecka przebiegał prawidłowo, jego najbliższe otoczenie musi być wystarczająco wspierające”.

Wystarczająco wspierająca rodzina to taka, w której rodzice:

  • odpowiadają na bieżąco na potrzeby dziecka (są responsywni),
  • potrafią kontrolować własne wzorce zachowań (nie są reaktywni),
  • dają poczucie bezpieczeństwa (stanowią główną figurę przywiązania dziecka),
  • nie koncentrują się na dziecku (szanują granice dziecka),
  • od samego początku wprowadzają dziecko do grupy (zapewniają mu potrzebne doświadczenia),
  • pamiętają o własnych potrzebach i granicach (dbają o zasoby psychiczne rodziny).

W takich warunkach rozwój dziecka przebiega harmonijnie, a jego predyspozycje mają szansę się rozwinąć.

Deficyty w zaburzonym kontinuum

Jean Liedloff, autorka przełomowej książki W głębi kontinuum (2), zdaje się upatrywać przyczyn wszelkich nałogów, zbrodni, wojen i konfliktów w jednym tylko deficycie niemowlęcym: deprywacji potrzeby doświadczeń zaznawanych w ramionach matki. W zaniechaniu noszenia widzi zerwanie kontinuum, oderwanie niemowlęcia od nurtu codziennego życia, któremu powinno towarzyszyć w ramionach opiekuna od samego początku.
Ponieważ każda jednostka dąży do pełni swego rozwoju, człowiek, który w niemowlęctwie nie zaznał przebywania w bliskiej relacji z opiekunem, będzie starał się tę brakującą część doświadczenia uzupełnić, co wpłynie na jego osobowość i sposób życia.

[reklama id=”70501″]

Liedloff wyróżnia następujące typy osobowości, które uległy deprywacji:

  • Casanova – ciągle poszukuje przygód miłosnych, szukając ukojenia w ramionach kobiet (lub mężczyzn) innych niż matka;
  • Niechluj – swoim zachowaniem ciągle przyzywa opiekuna, chce, aby się nim zająć tak jak niemowlęciem;
  • Męczennik – odwołuje się do własnych wyrzutów sumienia;
  • Aktor – próbuje ciągle udowadniać, że, podobnie jak dziecko, jest ciągle ośrodkiem uwagi;
  • Kompulsywny akademik – poprzez zaliczanie kolejnych kursów i zdobywanie certyfikatów próbuje udowodnić światu swoją wartość;
  • Poszukiwacz przygód – żyje złudzeniem, że nowe miejsce będzie tą poszukiwaną Arkadią;
  • Przestępcy – przejawiają brak gotowości do odgrywania roli dorosłego;
  • Choroby fizyczne – stanowią próbę przywrócenia równowagi organizmu poprzez np. uzyskanie opieki (domowej lub medycznej).
  • Uzależnienia – najbardziej powszechny i zarazem najbardziej bezpośredni rodzaj deprywacji. Wyraża wprost potrzebę znalezienia się znów w ramionach matki.

Wszystkie te cechy osobowości mają swoje źródło w deficycie. Stanowią objaw jakiegoś braku.

Noszenie jest ważnym elementem formującym osobowość dziecka

Liedloff za szczególnie formacyjną uważa sytuację, w której w niemowlęctwie coś nam groziło, ale my przebywaliśmy bezpiecznie w ramionach opiekuna. Takim „groźnym” wydarzeniem mogło być na przykład szczekanie psa albo niespodziewane otwarcie drzwi. Jeśli zaznaliśmy wówczas kojącej obecności, jeśli towarzyszyła nam ona przez większość dzieciństwa, nie doświadczymy deprywacji w życiu dorosłym. W przeciwnym razie będziemy poszukiwać zaspokojenia, a to z kolei może wpływać na to, kim jesteśmy lub jak wygląda nasze życie. Należy jednak pamiętać, że Jean Liedloff nie posiadała narzędzi, pozwalającej jej na ocenę całości społeczeństwa.
Dziś już wiemy, w dużej mierze dzięki psychologii SELF Heinza Kohuta, że na przeżywanie deficytów w dorosłości ma wpływ szereg niemowlęcych doświadczeń. Według Kohuta jest to przede wszystkim niezaspokojenie dwóch podstawowych potrzeb niemowlęcia: pełnego akceptacji reagowania (responsywnego rodzica) i silnego, dającego poczucie bezpieczeństwa i tożsamości opiekuna (przewodnika stada). Zbiega się to z myślą Liedloff oraz psychologią więzi, w której podkreśla się istotność  wytworzenia przywiązania pomiędzy rodzicem a dzieckiem (kluczowe jest tutaj ok. 20 pierwszych miesięcy życia).
[reklama id=”72159″]
Bliska więź z dzieckiem nie tylko zapewnia mu poczucie bezpieczeństwa i bycia “zaopiekowanym”, ale również ułatwia rodzicielstwo. Reagując adekwatnie na potrzeby dziecka (poprzez ich zaspokajanie), otrzymujemy od dziecka pozytywny feedback, co z kolei sprawia, że czujemy się kompetentni, a więc jeszcze lepiej reagujemy na sygnalizowane potrzeby dziecka.
Zaś samo noszenie bynajmniej nie jest jedynym sposobem na nawiązanie bliskości z dzieckiem, choć – ze względu na powszechną dostępność – wydaje się najłatwiejsze. Mało tego, dziecko może doświadczać dotyku podczas noszenia w chuście, ale wcale nie czerpać z jego zasobów. Tak się dzieje, gdy np. noszenie zastępuje jakąkolwiek inną pielęgnację, gdy rodzic nie jest do noszenia przekonany, robi to niechętnie, usztywnia się, narzeka na ciężar lub niewygodę.

Przejawianie się deficytów u niemowląt

O ile psychoterapeuta jest w stanie rozpoznać deficytowe przejawy zachowania dorosłych, o tyle dostrzeżenie deficytów u niemowląt jest już bardzo trudne. A dostrzeżone właśnie w okresie niemowlęctwa, są zazwyczaj łatwe do zaspokojenia!
Najbardziej rozpowszechnionym rodzajem deficytu jest niezaspokojenie potrzeby bliskości i dotyku, które stanowią jedną z podstawowych potrzeb niemowlęcia. Dzieci potrzebują dotyku bardziej niż nam się wydaje! One się dotykiem karmią (całkiem dosłownie, gdyż u kangurowanych noworodków zaobserwowano większe przyrosty wagi niż u tych, które leżały samotnie w łóżeczku).
Dziecko po raz pierwszy wykorzystuje zmysł dotyku podczas przechodzenia przez kanał rodny. Robi to na „pełnej pompie”, w pełni swojej aktywności, wykonując w kanale ruch obrotowy, który dociska stawy, zapewniając dziecku wspaniałe czucie głębokie. Z całego ciała i głowy płyną do mózgu rodzącego się dziecka sensacyjne wiadomości: oto przychodzisz na świat! Poczuj to! 
Dzieci urodzone poprzez cesarskie cięcie i te po porodach indukowanych zazwyczaj były swoim porodem zaskoczone, często w trakcie bezpiecznego snu w łonie. Nie miały okazji w pełni świadomie, używszy wszystkich swoich sensorycznych i biochemicznych mechanizmów, przeciskać się przez przygotowane do tego procesu łono matki. Jeśli im tego nie zrekompensujemy, będą to odczuwały jako deficyt – aż do późnej starości. Ów deficyt może się przejawiać w ssaniu kciuka – dzieci stymulują wówczas przysadkę mózgową (refleks przysadki znajdujący się w opuszkach palców jest znany  osteopatom). Podczas paroksyzmów płaczu zdarza się, że uderzają główką np. o poduszkę – próbują wprawiać w ruch płyn mózgowy. Wyginają się w łuk i prężą. To wszystko są niemowlęce metody autoterapii – dziecko w ten sposób reaguje na potrzeby swojego ciała.

Czy noszenie może być terapią?

Dotyk to pierwsza i najważniejsza terapia, którą może niemowlęciu zapewnić rodzic. Ów dotyk powinien być odpowiednio mocny, pewny, powodujący nacisk. To między innymi dlatego noszenie w chuście pomaga na wiele rozwojowych problemów.

W chuście dochodzi do tak potrzebnej dziecku kompresji:

  • dociskane są stawy. (Nie bójmy się dociągać chusty!),
  • dzięki dynamice noszenia poprawia się ukrwienie,
  • stabilizuje się ciało niemowlęcia,
  • ruchy kompensacyjne, czyli mikroporuszenia, jakie dziecko wykonuje podczas noszenia, wpływają na rozbudowę masy mięśniowej,
  • dzięki pionowej pozycji oraz ułożeniu na ciele opiekuna, nieustannie jest pobudzane czucie głębokie – dziecko nadrabia zaległości,
  • odczucia z ciała „organizują się” w procesie integracji sensorycznej.

Terapia dorosłych

„Poznać swoje deficyty, to wkroczyć na ścieżkę samorozwoju” – twierdzi Wojciech Eichelberger. Warto zająć się własnymi deficytami, gdyż jako rodzice przekazujemy naszym dzieciom wzorce zachowań. Robimy to nieświadomie i zupełnie mimowolnie. Wzorzec zawsze jest pewnym działaniem na skróty, bez zaangażowania racjonalnego myślenia. Korzystnie dla dziecka, jeśli wzorzec jest pozytywny.
Rodzicielstwo często konfrontuje nas z doświadczeniami z naszego własnego dzieciństwa. I choć większość z nas, dorosłych doskonale opanowała umiejętność racjonalizowania trudnych doświadczeń z przeszłości, nasze ciało pamięta i domaga się pomocy. Warto zatroszczyć się o siebie; właściwie od tego warto rozpocząć rodzicielstwo. Bo rodzic, który potrafi troszczyć się o siebie, daje dzieciom nieoceniony prezent: będą mogły czerpać z odnawialnych zasobów jego energii życiowej.
Istnieje kilka dróg „uleczenia” braków z dzieciństwa – czasem niezbędna jest psychoterapia, w innym przypadku wystarczy wspierająca obecność dojrzałej emocjonalnie, bliskiej osoby. Albo mądre przewodnictwo na ścieżce samorozwoju, który dostarczy nam narzędzi niezbędnych, by przemodelować nasze dorosłe już życie.
Bibliografia:
(1) Fred Pine, Diversity and directions in psychoanalytic technique, Yale 2003;
(2) Jean Liedloff , W głębi kontinuum, Warszawa 2010
 

Kategorie
wychowanie

5 rzeczy, o których warto pamiętać rozmawiając z dzieckiem

Chcę się podzielić swoim doświadczeniem i opisać kilka sytuacji, w których NVC rzeczywiście staje się mostem łączącym dwoje ludzi.

1. Potrzeby

Wszyscy ludzie mają takie same potrzeby. Są to między innymi: potrzeba bezpieczeństwa, wolności, przynależności, wspólnoty, uznania, zrozumienia. Próbujemy zaspokoić te potrzeby podejmując różne działania. Działania te nazywamy strategiami. Na przykład żeby zaspokoić potrzebę wypoczynku, możemy czytać książkę, pójść na spacer, iść do kina, iść spać… Strategie możemy podzielić na skuteczne, czyli te, które zaspokajają naszą potrzebę, i nieskuteczne, czyli takie, w wyniku których nasze potrzeby pozostają niezaspokojone.
Uczucia informują nas, czy nasze potrzeby są zaspokojone, czy nie. W pierwszym przypadku przeżywamy przyjemne uczucia; radość, szczęście, zadowolenie. W drugim – możemy czuć smutek, żal, złość.
W NVC postrzegamy dziecko w perspektywie jego potrzeb i stwarzamy warunki do jak najpełniejszego ich zaspokajania. Nie chodzi jednak o to, aby zawsze zaspokoić wszystkie potrzeby, ale aby je nazwać, uhonorować, poczuć i wskazywać aprobowane społecznie sposoby ich zaspokajania. Takie postępowanie buduje samoświadomość dziecka i daje mu wybór bezpiecznych i skutecznych zachowań.

Przykład:

Dwaj chłopcy chcą coś opowiedzieć nauczycielce. Kłócą się, który był pierwszy i kogo nauczycielka powinna wcześniej wysłuchać.
Nauczycielka mówi do nich: Widzę, że każdy z was bardzo chce mi coś opowiedzieć, a ja chciałabym was wysłuchać. Czy macie pomysł, co możemy teraz zrobić?
Karol na to: Ja chcę być pierwszy.
Nauczycielka pyta Witka, czy się na to zgadza. Chłopiec kręci głową. Nie.
Przez jakiś czas chłopcy wymyślają różne sposoby, ale nie ma między nimi zgody.
W końcu Witek mówi: W sali są dwie panie, ty możesz opowiedzieć jednej, a ja drugiej, a potem się zamienimy.
Karol zgadza się na to rozwiązanie i chłopcy zaczynają opowiadać.
Dotarcie do potrzeby wyrażenia siebie sprawiło, że chłopcy znaleźli sposób, aby tę potrzebę zaspokoić – bez konieczności rozstrzygania, kto powinien pierwszy dostać uwagę nauczycielki.

[reklama id=”72289″]

2. Empatia

Empatia to dar czasu i uwagi, bycie obecnym. To koncentracja na drugiej osobie, jej świecie i jej przeżywaniu. To słuchanie i rozumienie, bez oceniania, doradzania i osądzania. Dając empatię, budujemy kontakt z dzieckiem. Empatia nie oznacza aprobaty każdego zachowania czy też przyzwolenia np. na agresję, ale pozwala nawiązać kontakt, zbudować zaufanie. Efektem dobrej relacji może być chęć zmiany niepożądanego zachowania właśnie z troski o relację, a nie z powodu kar czy nagród. Dawanie empatii pomaga dziecku w budowaniu poczucia własnej wartości, jest dla niego komunikatem, że jest ważne, że to co przeżywa, myśli i czuje jest istotne i warto się o to troszczyć.

Przykład:

Dziecko płacze zaraz po rozstaniu z rodzicami. Nauczycielka jest przy dziecku i nazywa jego emocje: Tęsknisz i chciałbyś być blisko mamy? Chcesz mieć pewność, że jak będziesz czegoś potrzebował, to pani się tobą zaopiekuje? Trochę się boisz, bo nie wiesz, jak tu będzie? Nie znasz mnie zbyt dobrze i nie wiesz, czy będę dla ciebie miła, czy ci pomogę, kiedy będziesz mnie potrzebować?
Nazywając to, co przeżywa dziecko, budujemy jego samoświadomość i kontakt z emocjami. Jeżeli precyzyjnie nazwiemy jego przeżycia, dziecko poczuje się zrozumiane, zyska lepszy wgląd w swoje emocje. Poczuje się dzięki temu bezpieczne, a kontakt i zaufanie pomiędzy dzieckiem a nauczycielem/rodzicem zostaną wzmocnione.

3. Język serca

Język serca to komunikacja, która najlepiej oddaje intencje mówiącego. Często posługujemy się językiem „nawykowym”, przejmujemy wzorce językowe w procesie socjalizacji. W sytuacjach trudnych emocjonalnie, słowa same „się mówią”.
W NVC ważne jest poddawanie refleksji tego, co mówimy, aby pozbyć się nawyków językowych, czyli tego, czego nie chcemy mówić, a co „samo nam się mówi”.

Przykład:

Jako dzieci mogliśmy słyszeć np. „Jak się zachowujesz? Co ludzie powiedzą?”
Możemy ten komunikat rozumieć w różny sposób:

  1. Dostosuj się do opinii innych, nie możesz być autentyczny, kieruj się aprobatą innych.
  2. Ważne jest dla mnie, abyś umiał wziąć pod uwagę innych ludzi i ich zdanie, abyś umiał budować dobre relacje z innymi ludźmi.
  3. Chcę być postrzegany jako dobry rodzic, który potrafi właściwie wychować dziecko, tak, aby brało pod uwagę innych i ich opinię.

Zmieniamy stereotypowe „Jak się zachowujesz? Co ludzie powiedzą?” w zależności od naszej intencji i możemy powiedzieć:

  1. „Kiedy mówisz tak głośno w autobusie, to chcę się zatroszczyć o uszy innych pasażerów. Czy mógłbyś mówić trochę ciszej?”
  2. „Kiedy zakładasz takie jaskrawe spodnie to cieszę się, że wyrażasz własny styl, ale obawiam się, jak będziesz się czuł, kiedy innym nie będzie się to podobać”.

[reklama id=”71166″]

4. Zamiast oceniania i obwiniania

„Źle zrobiłeś, jesteś niegrzeczny” – takie słowa nie wspierają dziecka w budowaniu pozytywnego obrazu swojej osoby, ani w kształtowaniu właściwych zachowań. Zamiast tego docieramy do potrzeby, którą dziecko chce zaspokoić tym zachowaniem i wspólnie znajdujemy sposób postępowania, który jest zarówno akceptowalny społecznie, jak i skuteczny.

Przykład:

Marek i Jacek bawili się wspólnie klockami. Marek sprząta, a Jacek rysuje i nie chce posprzątać po zabawie.
Marek mówi do niego: Nienawidzę cię, podrę twój rysunek i zniszczę.
Dorosły może na to zareagować: Marek chce powiedzieć coś bardzo ważnego. Widzę, że jest rozzłoszczony i myślę, że chce, abyś mu pomógł posprzątać. (Zamiast oceniać wypowiedź Marka szukamy słów, które lepiej wyrażą jego intencje).
Jacek wstaje i mówi: Ale posprzątam tylko połowę.
W świecie kar i nagród można by było ukarać Jacka za to, że nie chce sprzątać, a Marka za to, że brzydko mówi. Ale czy to przyczyni się do ich rozwoju i wyboru właściwego zachowania?
To, co robimy, sprawia, że Jacek został skonfrontowany z emocjami Marka, który potrzebował sprawiedliwości (równości), a Markowi zaoferowaliśmy alternatywny sposób wyrażenia swojej frustracji.

5. Szczerość

Szczerość to autentyczne wyrażanie siebie, swoich potrzeb i wartości w sposób nie raniący innych. Oznacza to, że mogę mówić o swoich prawdziwych przeżyciach i mam prawo powiedzieć, jeśli na coś się nie zgadzam. Sprzeciw nie jest rozumiany jako atak na drugą osobę, ale jako obrona swoich granic i swoich wartości Dajemy sobie i dzieciom prawo do wyrażania siebie, jeśli naruszane są nasze granice lub poczucie bezpieczeństwa. I dziecko i dorosły może powiedzieć „nie zgadzam się”. Otwiera to drogę do szukania zachowań i strategii, które odpowiadają wszystkim.

Przykład:

Dwoje dzieci bawi się na dywanie, są w bliskim kontakcie fizycznym, popychają i poszturchują.
Dorosły mówi do dzieci: Nie jestem pewna, czy dla każdego z was ta zabawa jest fajna. Trochę mnie niepokoi to, co widzę.
Jedno z dzieci odpowiada: Trochę mi nie jest dobrze.
Dorosły: To powiedz swojemu koledze, co ci nie odpowiada.
Dziecko: Trochę za mocno mnie popychasz.
Dorosły modeluje: Podoba ci się ta zabawa i lubisz taki kontakt, ale czasami jest za mocno i chcesz poprosić kolegę, aby był delikatniejszy i bardziej uważny.
Dziecko: Tak.
Dorosły: To powiedz mu to.
Dziecko, wspomagane przez dorosłego, próbuje to wyrazić swoim słowami.
Dorosły szczerze wyraził swoje odczucia dotyczące zabawy i chęć zatroszczenia się o każde z dzieci. Pokazał dziecku, jak wyrazić swoje emocje w tej sytuacji.

Po co to wszystko?

Wprowadzamy zmianę na poziomie językowym i jednocześnie na poziomie perspektywy postrzegania drugiego człowieka.

Dajemy sobie i innym szansę na to, by być osobą, która:

  • ma świadomość siebie, swoich uczuć i potrzeb,
  • potrafi wyrażać prośby w sposób konkretny i pozytywny,
  • wyraża siebie w sposób autentyczny i niekrzywdzący innych,
  • dąży do jak najlepszego wyrażenia swoich potrzeb z uwzględnieniem potrzeb innych,
  • jest odpowiedzialna za swoje działania,
  • potrafi wyrazić sprzeciw, gdy naruszane są jej granice,
  • jest empatyczna i potrafi budować relacje.

Przykład z przyszłości:

Szef mówi do naszego „dziecka” (w przyszłości): Czy może pani zostać po godzinach i dokończyć tę pracę?
„Dziecko”: Szybkie dokończenie jest dla mnie bardzo ważne, bo wiem jak pilny jest ten projekt. Jednocześnie mam jeszcze dwa inne zadania. Czy moglibyśmy wspólnie określić priorytety i czas wykonania tych zadań? Obawiam, że moje nadgodziny nie są rozwiązaniem tego problemu.
Wychodzimy poza spór o strategię – zgodzić się albo nie zgodzić na nadgodziny – rezygnujemy z wyboru pomiędzy uległością a buntem. Schodzimy do poziomu potrzeb i organizacji pracy. Mówimy o swoich wartościach i chęci współpracy oraz woli znalezienia bardziej kompleksowego rozwiązania. Chciałabym żyć w takim świecie.
Wszystkie przykłady są opisem autentycznych sytuacji mających miejsce w Przedszkolu Krasnal.
Foto: flikr.com/jliba

Kategorie
wywiady

Dzisiejsza młodzież jest bardzo samotna. Rozmowa z Klaudią Siwek – współautorką książki "Depresja nastolatków"

Czym dokładnie jest depresja i skąd się bierze?

Depresja jest chorobą atakującą część naszej psychiki zwanej nastrojem. Osoba dotknięta depresją ma obniżony nastrój, czyli jest smutna, pesymistyczna, ma poczucie pustki, obawia się zmian. Objawem depresji jest także obniżenie napędu, czyli chroniczne odczuwanie zmęczenie, brak sił i motywacji do codziennych aktywności oraz brak zdolności do odczuwania przyjemności. Badania nad przyczynami większości chorób mówią, że nie ma jednego czynnika odpowiedzialnego za zachorowanie. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że dziedziczymy pewnego rodzaju podatność, która może ujawnić się pod wpływem niekorzystnych czynników środowiskowych. Takimi czynnikami środowiskowymi są między innymi zaniedbywanie czy maltretowanie. Także pewne style wychowania, jak nadmiernie karząca dyscyplina czy wysoki poziom negatywnych emocji w rodzinie oraz brak poczucia bezpieczeństwa, mogą predysponować do pojawienia się depresji. Badania pokazują, że dzieci, które doświadczyły straty jednego z rodziców, mogą stać się bardziej podatne na depresję, jeśli nie otrzymają odpowiedniej opieki i wsparcia drugiego rodzica.
Także czynniki osobiste, takie jak umiejętność regulowania emocji czy umiejętności społeczne odpowiedzialne za zdolność do otrzymywana wsparcia od innych osób oraz zniekształcenia i deficyty poznawcze, mogą przyczyniać się do pojawienia się depresji.
Zobacz: 6 książek, które pomagają zrozumieć nastolatka

Czy istnieje granica wieku, od której można zdiagnozować depresję?

Ponieważ depresja jest zaburzeniem nastroju, a nastrój mamy niezależnie od wieku, więc depresja może dotknąć nawet bardzo małe dzieci. Mówi się nawet o depresji niemowląt. Inna kwestia to możliwość zdiagnozowania tej choroby u dzieci. Obraz depresji w zależności od wieku jest bardzo różny i różni się często od tego, jakie zmiany obserwujemy w tej chorobie u dorosłych.

Skąd wiadomo, że młody człowiek ma depresję? Że to nie burza hormonalna albo zwykły smutek, przygnębienie, które nastolatkom często towarzyszą?

W odróżnieniu od „zwykłego”, naturalnego smutku pomagają kryteria diagnostyczne depresji. Aby stwierdzić, że dziecko ma depresję, jego stan psychiczny i funkcjonowanie musi spełniać kilka ważnych kryteriów. Jednym z nich jest czas trwania i intensywność objawów (minimum 2 tygodnie przez większość czasu w ciągu tego okresu). Oprócz obniżonego nastroju dziecku towarzyszy w tym okresie spadek zainteresowań, nadmierne poczucie winy, niskie poczucie własnej wartości, utrata energii, wzrost lub spadek masy ciała, zaburzenia snu. Naturalny smutek zwykle mija po kilku dniach i jest zależny od wydarzeń w otoczeniu młodej osoby.

Jak należy reagować? Kiedy pójść z dzieckiem do lekarza?

Myślę, że podobnie jak reagujemy na choroby somatyczne, tak też warto podejść do trudności natury emocjonalnej. Może z katarem u nastolatka nie biegniemy od razu do lekarza, tylko pozwolimy mu zostać w domu i poleczymy go herbatą z cytryną, ale gdy pojawią się gorączka, kaszel, a młody człowiek powie: „Mamo, czuję się fatalnie”, to pójdziemy do lekarza sprawdzić, czy nie ma zapalenia oskrzeli i nie trzeba wspomóc się konkretnym leczeniem.
Jeśli widzimy, że nasz nastolatek zmienia się: jest smutny, apatyczny albo drażliwy, to porozmawiajmy z nim. Możliwe, że to reakcja na jakąś trudność, którą przeżywa. Ale jeśli jego stan się nie poprawia, a staje się coraz bardziej zamknięty, smutny, napięty, drażliwy, mówi, że „wszystko jest bez sensu”, że jest głupi, to skonsultujmy go z lekarzem, który zajmuje się leczeniem zaburzeń nastroju.

Mam wrażenie, że dzisiejszą młodzież postrzega się jako wyjątkowych szczęściarzy: mają swobodny dostęp do nauki i kultury, pełne półki w sklepach, świat na wyciągnięcie dłoni – wszystko to, co jeszcze nie tak dawno było poza zasięgiem albo trudne do zdobycia. Jakie młodzież ma dziś problemy?

Dzisiejsza młodzież jest przede wszystkim bardzo samotna. Te możliwości, które się pojawiły, dotyczą także dorosłych – ich rodziców, którzy często też chcą korzystać i zdobywać, rozwijać się. Ale doba ma tylko 24 godziny, więc trudno czasem pogodzić bycie uważnym na potrzeby dziecka rodzicem z pracą. Niekiedy też rodzice chcąc zapewnić dzieciom szeroki rozwój i bogatą edukację, angażują dzieci w wiele zajęć, co również ograbia rodziny z czasu spędzanego wspólnie. Czasem zapominamy, że dzieci oprócz potrzeb fizycznych (takich jak jedzenie, ubranie czy własne łóżko) mają też potrzeby emocjonalne, których zaspokajanie jest szalenie ważne i to od rodziców dzieci oczekują uwagi, troski, poczucia bezpieczeństwa.
Młodzież bywa też samotna w gronie rówieśników. Coraz większe znaczenie wirtualnych relacji, znajomości na odległość, nie sprzyja poczuciu przynależności i bliskości.
I choć ani w rozwijaniu siebie, dzieci czy mediach społecznościowych nie ma nic złego, tak jak we wszystkim potrzebna jest równowaga. Ważne, by być czujnym i wrażliwym na potrzeby emocjonalne dzieci.
Od młodzieży dużo też się wymaga i młodzież bardzo ciężko pracuje. System edukacji nie sprzyja budowaniu pozytywnej samooceny. Nastolatki otrzymują mało sygnałów, że są w czymś dobre. Zwykle mówi się im, co jeszcze mają poprawić, by być lepszym. Porównując życie ich i dorosłych, można zobaczyć, jak mało młodzież ma czasu dla siebie i na budowanie relacji z rówieśnikami. Często po wielu godzinach w szkole wracają do domu i godzinami odrabiają lekcje, tworzą projekty, biegną na zajęcia dodatkowe lub korepetycje. Dorosły wraca z pracy i najczęściej to, co robi, to już jego decyzja i pracodawca nie rozliczy go z tego, czy posprzątał, ugotował obiad, czy wymienił żarówkę. Nastolatek będzie rozliczony z tego, czy odrobił lekcje, a to kolejne pół etatu w domu.

Statystyki mówią, że co roku w Polsce ponad 1000 młodych ludzi popełnia samobójstwo. Czy nastolatek podejmujący próbę samobójczą rzeczywiście chce umrzeć, czy jest to raczej rodzaj wołania o pomoc, manifestacja wewnętrznego bólu?

Motywy samobójcze to bardzo szeroki temat. Odsyłamy do lektury książki, gdzie jest tej kwestii poświęcony cały rozdział. Jest taka grupa nastolatków, która podejmuje próbę samobójczą, ponieważ nie chce żyć. Według jednych badań była to grupa 54% młodzieży, która podjęła próbę samobójczą. Ale 42% młodzieży przyznało w tych badaniach, że nie wie, dlaczego targnęło się na własne życie, po prostu chcieli uciec od przykrego stanu emocjonalnego lub sytuacji, która wydawała się nie mieć rozwiązania.
Nastolatki podejmują taki desperacki krok, ponieważ chcą poradzić sobie z emocjami, bądź rozwiązać problemy. Sposób, w jaki to robią, świadczy o tym, że potrzebują pomocy i wsparcia. Nie warto więc nigdy bagatelizować takich sytuacji lub umniejszać ich znaczenia. Bagatelizowanie pozwala otoczeniu poczuć się lepiej, ale nie motywuje do pomocy nastolatkowi.
Warto też pamiętać, że choć „czysta” intencja samobójcza nie jest częsta, to młodzi ludzie zwykle nie potrafią przewidzieć do końca konsekwencji podjętych działań (np. ocenić wzajemnego wpływu zażytych leków) i naprawdę mogą umrzeć w wyniku podjętej próby samobójczej.

Depresja zaliczana jest do chorób cywilizacyjnych XXI wieku. Co możemy zrobić i jak wesprzeć dzieci, by uniknęły zachorowania?

Pytanie o możliwość uniknięcia choroby to trudne pytanie, bo nie na wszystkie czynniki odpowiedzialne za jej pojawienie się mamy wpływ. Możemy jednak wspierać dzieci i młodzież. Przede wszystkim uczyć ich radzenia sobie z przeżywanymi emocjami. Tego, że emocje po prostu są, ich przeżywanie jest normalne i że można to wytrzymać. Możemy uczyć je wiązania pojawiających się uczuć z wydarzeniami. Zrobimy to, akceptując emocje dziecka, nie bagatelizując ich stwierdzeniami w rodzaju: „Co to za problem, weź się w garść”. Możemy również uczyć tolerancji i wyrozumiałości dla siebie. Tego, że bycie nieidealnym jest okej, że czwórka czy trójka to ocena do przyjęcia. Ale przede wszystkim bądźmy z naszymi dziećmi i odpowiadajmy na ich potrzeby adekwatnie, słuchajmy ich i bądźmy dostępni emocjonalnie.

Książkę „Depresja nastolatków” kupisz w naszej księgarni natuli.pl

Klaudia Siwek –

– psycholog i psychoterapeutka, certyfikowana terapeutka poznawczo-behawioralna z zamiłowaniem do terapii systemowej i psychodynamicznej. Posiada certyfikat terapii metodą EMDR wydany przez Uniwersytet w Birmingham i atestowany przez Europejskie Towarzystwo Terapii EMDR. Jest absolwentką studium diagnozy i pomocy psychologicznej dla dzieci wykorzystywanych seksualnie organizowanego przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę. Współautorka książki Zaburzenia psychiczne i rozwojowe dzieci a szkolna rzeczywistość. Od kilkunastu lat zawodowo związana z Oddziałem Psychiatrii Dziecięcej w Józefowie, gdzie zajmuje się diagnozą i terapią dzieci i młodzieży cierpiących z powodu zaburzeń lękowych, depresji, agresji i autoagresji oraz zaburzeń odżywiania. Pracuje także z dziećmi i dorosłymi zmagającymi się ze skutkami zdarzeń traumatycznych (terapia ofiar katastrof, wypadków, przemocy domowej i rówieśniczej oraz innych form krzywdzenia). Prowadzi grupy wsparcia dla rodziców dzieci z zaburzeniami odżywiania. Biegła sądowa w sprawach dotyczących przemocy i nadużyć seksualnych. Szkoli psychologów i terapeutów. Prywatnie mama dwóch córek. Miłośniczka podróży, sportów zimowych oraz muzyki filmowej.

Kategorie
rzeczy dla dzieci

Rozszerzanie diety dziecka w praktyce

Każde dziecko jest inne, dlatego rozszerzanie diety przebiega na wiele sposobów. Zalecenia są istotne, jednak w tym wszystkim najważniejszy jest maluch i jego gotowość do wprowadzania zmian w żywieniu. Aby rozszerzenie diety sprawiało jak najmniej problemów, trzeba wziąć pod uwagę kilka podstawowych kwestii.

Kiedy rozszerzać dietę?

Podanie tej pierwszej łyżeczki to dylemat, z którym rodzice muszą się zmierzyć już na samym początku. Jeszcze do niedawna proponowano rozszerzanie diety po 4 miesiącu w przypadku dzieci karmionych mlekiem  modyfikowanym. Współczesne zalecenia WHO mówią jasno – dietę zarówno w przypadku mleka matki, jak i modyfikowanego powinno się rozszerzać w 6 miesiącu życia. Tylko w wyjątkowych sytuacjach dopuszcza się karmienie po 4 miesiącu. Mimo rozszerzania diety, do 1 roku życia najważniejsze jest mleko.

Wprowadzanie nowych pokarmów to nie wyścigi. Każde dziecko ma inne preferencje. Jedno zacznie jeść od razu, inne będzie mocno zamykać usta przed łyżeczką. Obie sytuacje są całkowicie normalne. Najważniejsze jest, aby dobrze określić gotowość dziecka do spożywania nowych produktów. Jak to zbadać? Dziecko powinno:

  • stabilnie, samodzielnie siedzieć,
  • nie mieć odruchów wymiotnych i nie wypychać z buzi proponowanych pokarmów (jeśli to robi, trzeba ponowić próbę podania składnika za jakiś czas),
  • rozwijać umiejętność chwytania przedmiotów całą ręką lub palcami.

Jakie produkty wprowadzać do diety dziecka?

Rozszerzanie diety rozpoczyna się od podawania jednoskładnikowych papek. Najczęściej są to warzywa, a następnie owoce. Najlepiej sięgać po świeże, sezonowe produkty. Dziecku od 6 miesiąca podaje się też zboża (kasze), mięso (kurczak, królik, indyk, wołowina) i ryby. Ważnym elementem diety dziecka jest jajko, które maluch może jeść już od samego początku oraz woda (np. źródlana). Nie należy dosalać i dosładzać potraw. Na przełomie 6-8 miesiąca, maluch powinien mieć 2 posiłki lub przekąski w ciągu dnia. Po 9 miesiącu ich liczba może stopniowo wzrastać do 3 lub 5.

Jak wprowadzać nowe produkty? Najlepiej robić to w odstępach czasowych. Nowy składnik podaje się przez trzy dni. W tym czasie obserwujemy, czy nie wystąpiła reakcja alergiczna (np. skórna). Jeśli nie ma nic niepokojącego, można sięgnąć po dodatkowy składniki lub podać nowy, wciąż kontrolując zachowanie dziecka.

Wybór metody karmienia

Sposób karmienia nie może być podyktowany wyłącznie decyzją rodzica. Tutaj ważne są preferencje malucha. Do wyboru jest kamienie papką, które należy zmieniać w konsystencję grudkową na przełomie 7 miesiąca. Można też skorzystać z metody BLW. Polega ona na samodzielnym jedzeniu całych  kawałków jedzenia. Dzięki temu dziecko samo kontroluje ilość jedzenia, uczy się różnych konsystencji, ale wymaga też nadzoru osoby dorosłej.

Konsekwencja w rozszerzaniu diety

Jeśli zdecydowaliśmy się na karmienie metodą BLW, ważne jest, aby cały czas utrzymywać zasady tego modelu żywienia. Powinien być on respektowany przez wszystkie osoby, które zajmują się dzieckiem. Nauka samodzielnego jedzenia nie powinna być przerywana tylko dlatego, że babcia lub ciocia uwielbia karmić malucha łyżeczką. Z metodą BLW nie powinny mieć problemu opiekunki, szczególnie w większym mieście. Niania we Wrocławiu czy w stolicy, gdzie panuje trend na zdrowy tryb życia, z pewnością zaakceptuje sposób karmienia dziecka według nowoczesnych zaleceń. Warto zadbać o to również w przypadku, gdy maluch musi pozostać pod opieką żłobka.

Kategorie
rzeczy dla dzieci

Rolety rzymskie czy tradycyjne – które będą lepszym wyborem do pokoju dziecięcego?

Pokój dziecinny – jeden pokój wiele funkcji

Aranżacja pokoju dziecięcego to prawdziwe wyzwanie. Dorośli mają jeden pokój do odpoczynku, drugi do pracy, trzeci do przyjmowania gości. U dziecka wszystkie te funkcje muszą się zmieścić na niedużej przestrzeni, bo z niewiadomych powodów młodsze pokolenie zazwyczaj lokowane jest w najmniejszych pokojach. Przy tym wszystkim dzieci lubią czasem pospać w dzień, zorganizować popołudniowe kino z przyjaciółmi, pobawić się w rzucanie cieni na ścianę czy w inną zabawę wymagającą ciemności. Dekorator wnętrz musi się dobrze postarać, by sprostać dziecięcym wymaganiom. Szczególnie mocno musi się przyłożyć do wyboru rolet. Od ich jakości zależy powodzenie wielu dziecięcych projektów.

Rolety rzymskie – najważniejsze zalety

Rolety rzymskie początkami swojej historii sięgają do starożytnego Rzymu. Wieszane w oknach płótna miały chronić nie tyle przed światłem słonecznym, co przed kurzem i gorącym powietrzem. Starożytne Rzymianki moczyły tkaniny, by przy okazji nieco ochłodzić wnętrza.
Współczesne rolety rzymskie do swoich protoplastów nawiązują nazwą i w nieco mniejszym stopniu wyglądem. Nadal jest to kupon materiału służący do przesłonięcia okna, jednak jego funkcja użytkowa została połączona z dekoracyjną. Fantazyjnie upięta tkanina po rozwinięciu jest gładką zasłoną okna. Przy zwijaniu do góry składa się w symetryczne fałdy lub falbany, ozdabia ścianę nad oknem i jednocześnie nie zabiera cennego miejsca w pokoju i znajduje się poza zasięgiem małych rączek.
Największą zaletą rolety rzymskiej jest możliwość całkowitego demontażu i uprania w warunkach domowych. Przy okazji można wymienić tkaninę na inną, wcześniej odpowiednio dopasowaną – mówi Joanna Dziedzic-Czulak, dekoratorka i blogerka marki Eurofirany.
Czym są rolety rzymskie i dlaczego warto je mieć w swoim mieszkaniu?

Rolety tradycyjne do pokoju dziecinnego

Tradycyjne rolety montowane są blisko przy szybie okiennej. Aby były stabilniejsze stosuje się prowadnice. Taka roleta w ciągu dnia zwinięta w kasetę nad oknem jest praktycznie niewidoczna. W nocy dobrze przylega do okna, zajmuje mało miejsca i, jeśli jest uszyta z materiału zaciemniającego, potrafi stworzyć noc nawet w środku słonecznego dnia. Zaletą takich rolet jest możliwość czyszczenia ich bez demontażu (drobne zabrudzenia można zetrzeć gumką do ołówków), duży wybór tkanin, zarówno tych zaciemniających, jak i przepuszczających światło oraz potrzeba niewielkiej ilości miejsca do montażu. Takie rolety montuje się do framug, więc zmieszczą się nawet w najmniejszych pokojach.

Obudź się na wiosnę

Wiosna tradycyjnie jest czasem zmian, zwłaszcza w domach. To dobry moment, by i w pokoju dziecinnym pokusić się o kilka wiosennych innowacji. Przy okazji prania rolet rzymskich można wymienić je na inne, motywem lub kolorem nawiązujące do wiosny. Przy okazji warto kolorystycznie dobrać koce, poduszki czy dekoracyjne dodatki – lampkę nocną, doniczki na kwiaty, porcelanowe figurki. Jeśli w oknach wiszą firanki, je także można wymienić na takie z motywem florystycznym. Innym rozwiązaniem są kolorowe firanki, wiosną dobrze sprawdzą się jasnozielone lub żółte.
Eurofirany to rodzinna firma, która od dwudziestu ośmiu lat dostarcza klientom wysokogatunkowe tkaniny z kolekcji Pierre Cardin Paris, Evy Minge, Simply Line, Royal Collection i Limited Edition. Oferuje gotowe i szyte na wymiar zasłony, firany i rolety oraz tekstylia użytkowe i dekoracyjne. Prowadzi sprzedaż w salonach firmowych w całym kraju oraz sklepie internetowym. W niektórych salonach oraz sklepie online za wybrane zakupy można płacić w ratach.

Kategorie
rzeczy dla dzieci

Seriale HBO w 2019 roku

Kontynuacje seriali HBO w 2019 roku

Od 1 stycznia 2019 roku na antenie HBO można oglądać kontynuację serialu „Luther”. To piąty sezon historii o inteligentnym introwertyku Johnie Lutherze – detektywie pracującym w policji w Londynie. W roli tytułowej Idris Elba.
O policji opowiada także drugi sezon serialu „Gwiazda szeryfa” w HBO. Główną rolę gra Tim Roth. Akcja produkcji skupia się na górskim miasteczku, w którym występuje nagły napływ pracowników naftowych. Nowe odcinki „Gwiazdy szeryfa” są emitowane w HBO GO od 25 stycznia 2019 roku.
Na HBO GO od 7 stycznia tego roku można zobaczyć trzeci sezon czeskiego serialu HBO Europe pod tytułem „Terapie”. Głównym bohaterem jest Mark Pošty, grany przez Karela Rodena – psychoterapeuta, którego pacjenci odwiedzają w jego prywatnej gabinecie. To fascynujący świat ludzi, którzy rozwiązują w gabinecie zdolnego psychoterapeuty swoje problemy – zawodowe i prywatne.
„Detektyw” to propozycja dla wielbicieli kryminałów. Serial ten powraca w HBO z trzecim sezonem. Produkcja opowiada o makabrycznej zbrodni, jaka została popełniona w hrabstwie Ozark w Arkansas. Tym razem w roli głównej zobaczymy Mahershalę Aliego.
Na miłośników dobrych komedii czeka trzeci sezon serialu komediowego „W potrzebie” z Benem Sinclairem w roli głównej. Aktor wciela się w dilera marihuany, który swoją kontrowersyjną pracę traktuje jak misję.
O perypetiach samotnej matki z Bostonu opowiada drugi sezon serialu „SMILF”. Każda kobieta, która była w podobnej sytuacji życiowej, doskonale zdaje sobie sprawę, że bycie dwudziestokilkuletnią samotną matką to pasmo wielu upadków i wzlotów. Warto zobaczyć, jakie przygody będzie miała bohaterka serialu. Od 21 stycznia 2019 roku w HBO dostępne są jego nowe odcinki.
Ciekawą propozycją jest serial „Odpałowe królowe”. Na scenie HBO gwiazdy popularnego, komediowego podcastu pod tym samym tytułem pokazują siebie z różnych stron. To serial, w którym w lekki sposób rozprawia się o seksie, sprawach damskich, romansach czy uprzedzeniach rasowych. Drugi sezon „Odpałowych królowych” dostępny będzie w HBO w pierwszym kwartale 2019 roku.

Oczekiwane kontynuacje

Już 10. z kolei sezon serialu „Współczesna rodzina” dostępny jest od 15 lutego 2019 roku w HBO GO. Serial na pewno jest godny uwagi, ponieważ produkcja ta wielokrotnie nominowana była do Złotego Globu, m.in. w kategorii najlepszy serial komediowy. „Współczesna rodzina” to finałowy sezon serialu komediowego, który pokazuje losy trzech rodzin i ich codzienne kłopoty oraz radości.
Do najbardziej oczekiwanych kontynuacji serialowych w HBO zaliczyć należy na pewno kolejną serię „Gry o tron”. Finałowy, 8. sezon kultowego serialu HBO będzie emitowany od kwietnia 2019 roku. Dlatego na premierowe odcinki trzeba jeszcze trochę poczekać. Natomiast już wkrótce w HBO będzie puszczana nowa, druga seria „Wielkich kłamstewek”. To serial nagrodzony czterema Złotymi Globami. Znów akcja będzie toczyła się w spokojnym, nieco sennym miasteczku Monterey w Kalifornii w USA, gdzie nic nie jest takie, jak mogłoby się wydawać.
HBO wyemituje również w 2019 roku drugą serię znakomitego serialu „Templariusze”. Porywający serial o średniowiecznym zakonie rycerskim gromadził dotychczas szeroką widownię. W nowym sezonie zobaczymy m.in. Toma Cullena i Marka Hamilla.
Drugi sezon serialu szpiegowskiego „Obsesja Eve” będzie miał swoją premierę w 2019 roku. W rolach głównych zobaczymy ponownie Sandrę Oh i Jodie Comer. Eve to znudzona pracą w biurze agentka sekcji specjalnej MI5, która pomimo prób nie zrealizowała planów zostania tajnym agentem. Drugą bohaterką jest Villanelle, czyli psychopatyczna zabójczyni, uzależniona od luksusu, na który jak najbardziej może sobie pozwolić dzięki profesji, jaką wykonuje. Obie panie ścierają się ze sobą i prowadzą grę, w której każda może wygrać. Warto przypomnieć, że serial „Obsesja Eve” został wyróżniony dwiema nominacjami do Złotych Globów.

Co nowego na HBO?

Serial historyczny to gatunek lubiany przez widzów. Dlatego nowa produkcja serialowa na HBO „The Spanish Princess”, o pięknej, młodej księżniczce z Hiszpanii, Katarzynie Aragońskiej, powinien znaleźć wielu zwolenników. Rękę księżniczki obiecano angielskiemu królowi, a dziewczyna od dziecka była przygotowywana do nowej roli. W końcu zjawia się w deszczowej, ponurej Anglii z barwną świtą i damami dworu Liny. Jak potoczą się jej losy? Odpowiedź w serialu.
Ciekawie zapowiada się serial „Chernobyl”, który oparty jest na historii katastrofy w elektrowni atomowej w Czarnobylu. W rolach głównych: Jared Harris, Stellan Skarsgård, Emily Watson.
Kolejną nowością w ofercie HBO będzie serial „Warrior”. Jego scenariusz inspirowany jest notatkami samego Bruce’a Lee. Produkowany przez Cinemax serial to dramat rozgrywany w San Francisco, w dzielnicy Chinatown. Kiedy młody mistrz walki przybywa z Chin w to miejsce, wpada w wir zamieszek między ścierającymi się frakcjami.
Proponujemy również serial kryminalny „Nox”. Opowiada on o emerytowanej policjantce Catherine, która wraca do aktywności zawodowej, kiedy w niewyjaśnionych okolicznościach znika bez śladu w podziemiach Paryża jej córka, Julie – również policjantka.
Miłośników produkcji z obcymi w tle ucieszy wiadomość o premierze 16 stycznia 2019 roku serialu „Roswell, w Nowym Meksyku”. To nowa serialowa opowieść inspirowana filmem „Roswell”.

Jak oglądać seriale na HBO?

Telewizja HBO może mieć charakter telewizji na życzenie. Wystarczy wykupić internet i HBO GO w UPC – https://www.upc.pl/internet/kup-internet/ – i oglądać ulubione seriale wtedy, kiedy mamy na to ochotę. Dzięki temu w zasięgu ręki znajdą się najnowsze i największe hollywoodzkie produkcje oraz nagradzane seriale. W ramach serwisu HBO GO klient zyskuje nielimitowany dostęp do ponad 800 filmów i 190 seriali.

Kategorie
rzeczy dla dzieci

Jak wybrać pierwszy rower dla dziecka?

Najlepszy wiek na rozpoczęcie nauki jazdy na rowerze

Zanim będziemy pokonywać z naszymi pociechami kilometry na rowerach, najpierw musimy wybrać ten najlepszy. Do wyboru jest wiele modeli rowerów dla dzieci. Można przebierać w rowerkach biegowych, z doczepianymi kółkami czy po prostu na dwóch kołach z ramą przystosowaną dla małych dzieci. Sam wiek, w którym dziecko dosiądzie rowerka zależy od jego indywidualnego tempa rozwoju psychomotorycznego. Dziecko musi już umieć chodzić i zachować balans. Dlatego można znaleźć rowerki dla dzieci od lat 2. Choć nawet młodsze dzieci mogą już być na tyle rozwinięte, że poradzą sobie np. z rowerkiem biegowym i po prostu będą z nim chodzić odpychając się nogami. Najczęściej przyjmuje się, że odpowiedni wiek to 3-4 lata.

Rowerki biegowe – czy warto?

Wspomniany rowerek biegowy jest świetnym rozwiązaniem na początek. Tutaj też jest duży wybór choćby w zakresie materiału, z jakiego rower jest wykonany. Drewniane rowerki są bardziej stabilne. Niektóre rodzaje drewna są bardziej miękkie, a więc łatwiej je np. obić. Z kolei metal jest bardziej odporny na uszkodzenia mechaniczne, ale cięższy. Ważniejsza od materiału wykonania jest waga rowerka. Powinien być dość lekki, aby dziecko swobodnie się na nim odpychało. Musi mieć też hamulec – klamkę zamontowaną na kierownicy. Dzięki temu nauczy się hamować, jak w prawdziwym rowerze. Dziecko można na nim nabyć podstawowych umiejętności jezdnych, co jest dużym plusem.

Rowerek z doczepianymi kółkami

Można się zastanawiać czy nie lepiej zamiast rowerka biegowego, wybrać rowerek z doczepianymi kółkami. Taki rowerek będzie odpowiedni dla dzieci, które poradzą sobie z pedałowaniem. Czyli dla dzieci, które zrozumieją, że bez poruszania pedałami rowerek nie pojedzie, a ruszając kierownicą nagle skręcą. Muszą mieć też wyćwiczony balans, aby nie przesuwać się nagle na jedną stronę rowerka. Z powodzeniem możemy kupić modele z dokręcanymi dodatkowymi kółkami czy blokadą kierownicy, kiedy nadamy kierunek jazdy i pilnujemy dziecka, aby jechało do przodu.

Mimo, że taki rowerek ma trzy kółka z tyłu, będzie prowadził się jak prawdziwy. A dodatkowe kółka będą wspomagać utrzymanie równowagi. Plusem takiego modelu jest też możliwość zdemontowania bocznych kółek, aby zmienić rowerek dziecięcy w prawdziwy rower. Z takiego rowerka dziecko może więc korzystać nawet kilka lat.

Jak wybrać wielkość roweru?

Tutaj ważny jest nie tylko wiek dziecka, ale przede wszystkim jego wzrost. Przy wyborze roweru ważna jest wysokość ramy i wielkość kółek. Przy rowerkach z doczepianymi kółkami, na początku dziecko nie musi nawet dotykać stopą podłoża. Jednak przyjmuje się, że wsiadając na rower dziecko powinno dotykać ziemi chociaż stojąc na palcach.
Według wzrostu i wieku dziecka przyjmuje się, że dla dzieci w wieku 3-5 lat (wzrost 90-105 cm) odpowiedni będzie rowerek 14-calowy. Dla dzieci w wieku 5-6 lat (wzrost 105-120 cm) rowerek 16-calowy itd. Dopiero dziecko o wzroście 135-155 cm lub wieku 8-12 lat poradzi sobie na rowerze 24-calowym. Można znaleźć też rowerki 12-calowe dla młodszych lub mniejszych dzieci.

Jak nauczyć dziecko jeździć na rowerze?

Po pierwsze bezpieczeństwo! Oprócz rowerka trzeba kupić dziecku kask. Po drugie miejsce na pierwszą przejażdżkę także musi być bezpieczne. Najlepiej wybrać ścieżkę rowerową lub własne podwórko, jeśli mamy taką możliwość. Sekret tkwi także w samym podłożu. Warto wybrać nie równą drogą, a ścieżkę o lekkim nachyleniu. Wtedy rowerek sam pojedzie w dół, a dziecko nie będzie musiało mocno przebierać nóżkami. Jest wiele technik nauki jazdy na rowerze. Warto też nauczyć dziecko, aby nie szurało nogami po ziemi czy też nie patrzyło na pedały, a przed siebie. Dzięki temu o wiele szybciej opanuje jazdę na rowerze, nawet na dwóch kołach.

Kategorie
rzeczy dla dzieci

Wakacje z dzieckiem – jakie ubezpieczenie turystyczne kupić?

Taka szkoda, jeśli została spowodowana nawet niechcąco, to ktoś będzie musiał wziąć odpowiedzialność za straty. Jeśli poszkodowany udowodni, że szkoda jest szczególnie kosztowna, będziemy jako rodzice obciążeni dodatkowym wydatkiem. Można go jednak uniknąć, wykupując na wyjazd polisę turystyczną z odpowiednimi dodatkami.

Co wybrać w polisie turystycznej?

Ochrona z polisy turystycznej kupowana np. przez https://wakacyjnapolisa.pl/ubezpieczenie-podrozne/ powinna przede wszystkim uwzględniać wszystkich wyjeżdżających na urlop. Lepiej, aby każdy miał tę samą ochronę, niż wybieranie kilku osobnych ubezpieczeń z różnym zakresem. To ostatnie jest zupełnie nieopłacalne.

W polisie turystycznej z dzieckiem warto uwzględnić leczenie szpitalne, pakiet medycznego assistance czy OC w życiu prywatnym.

Assistance dla całej rodziny

Podróżując z dzieckiem jesteśmy nie tylko za nie odpowiedzialni, ale musimy liczyć się z różnymi scenariuszami. Jednym z nich jest pobyt rodziców w szpitalu na skutek nieszczęśliwego wypadku czy nagłego zachorowania. Co wtedy stanie się z dzieckiem? Dzięki posiadanemu pakietowi assistance możemy zorganizować opiekę nad dzieckiem (a towarzystwo zwróci nam za to pieniądze lub pomoże bezgotówkowo w organizacji takiej pomocy).

Dzięki assistance dziecko na czas rekonwalescencji rodzica bądź rodziców otrzyma zakwaterowanie i wyżywienie w hotelu. Ale w nie w każdym, bo taka polisa jest obarczona limitem, np. 100 euro dziennie. To i tak dużo w porównaniu z organizacją takiego pobytu z własnej kieszeni. Assistance przewiduje również opiekę na dzieckiem, a w szczególnych przypadkach transport dziecka do domu w Polsce. W dodatku transport z opieką.

Inną korzyścią assistance w polisie turystycznej jest organizacja i pokrycie kosztów transportu osoby towarzyszącej dziecku, w tym członków rodziny czy przyjazdu osoby do opieki z Polski nad poszkodowanym przebywającym za granicą. Łącznie z pokryciem noclegów i wyżywienia w hotelu.

Jeśli na skutek nieszczęśliwego wypadku czy nagłego zachorowania poszkodowany rodzic bądź dziecko będzie musiało wrócić wcześniej do Polski, towarzystwo w ramach assistance zorganizuje i pokryje koszt takiego przedsięwzięcia.

NNW nie tylko dla dziecka

Jadąc na wymarzony urlop z dzieckiem, musimy zakładać, że nieszczęśliwy wypadek może przytrafić się zarówno nam, jak i dziecku. Ale to dziecko jest bardziej narażone na szereg różnych drobnych kontuzji czy skaleczeń.

Tu nie warto polegać na polisie NNW kupionej w szkole. Jest ona co prawda ważna przez 12 miesięcy, a więc także w okresie wakacyjnym, ale zwykle jedynie na terytorium Polski.

Zakres „zagranicznego NNW” nie różni się wiele od „krajowego”, ale pierwsze z wymienionych to polisa turystyczna, a drugie to polisa na życie. Wersja turystyczna będzie bardziej dopasowana do aktywności uprawianych na wypoczynku. A jeśli zakres jest już taki sam, warto wybrać NNW z wysokimi sumami ubezpieczenia. Jeśli złamanie ręki przez dziecko jest ustalona na poziomie 2% SU, to lepiej, żeby SU wynosiła 300 000 zł niż 50 000 zł.

Dziecko wybiło szybę? Odpowiada rodzic

Niektórych wypadków po prostu nie da się przewidzieć, szczególnie gdy jesteśmy zauroczeni słoneczną pogodą na plaży i podróżujemy z dziećmi, które trudno upilnować przez całą dobę.

W wielu sytuacjach możemy być narażeni i roszczenia ze strony osób trzecich, którym nasze dziecko nieumyślnie wyrządzi szkodę, np. zniszczy drogie okulary przeciwsłoneczne. Co wtedy? Najlepiej, jeśli mamy dodatek do polisy turystycznej w postaci OC. Odpowiedzialność cywilna w życiu prywatnym, bo tak dokładnie nazywa się rozszerzenie, pozwala uniknąć niepotrzebnych wydatków.

Sytuacji spornych może być wiele, np. zniszczenie mienia hotelowego, wybicie szyby w zaparkowanym aucie, szkoda na wypożyczonym sprzęcie sportowym czy szkoda wyrządzona wypożyczonym sprzętem.

Kategorie
rodzina

Czego potrzebuje rodzina?

„Gdy rodzice mają się dobrze, dzieci też mają się dobrze”

Kiedy na świat przychodzą dzieci, życie dorosłych nabiera innego tempa. Rzeczy, które do tej pory były najważniejsze, zmieniają swoje położenie w hierarchii wartości, a wielość obowiązków i odpowiedzialności sama dyktuje kto, co i kiedy będzie robił. Bywa, że w tym całym zawirowaniu rodzice zaczynają „tracić siebie z oczu”. Brakuje nam po prostu czasu, a nasze potrzeby schodzą na dalszy plan.

Tymczasem rodzina potrzebuje dorosłych, którzy będą pamiętać nie tylko o potrzebach dzieci, ale i potrzebach własnych – często tych najbardziej podstawowych, jak sen, odpoczynek, bliskość. Rodzice potrzebują troszczyć się o siebie nawzajem, dostrzegać potrzeby partnera/ki i wspólnie dbać o związek, ponieważ satysfakcjonująca relacja dwojga dorosłych, przekłada się na jakość życia rodzinnego. Praktykując taką uważność, dorośli pokazują swoim dzieciom, że „tylko wtedy możemy wchodzić w konstruktywne i dobre relacje z innymi ludźmi, gdy jesteśmy uważni na samych siebie w wymianie z innymi”.

[reklama id=”70915″]

Rzeczy ważne i ważniejsze

To w jaki sposób funkcjonujemy na płaszczyźnie rodzinnej w znacznym stopniu determinują “powinności” ugruntowane w nas podczas procesu wychowania i socjalizacji. Nasze wewnętrzne przekonania na temat roli ojca/matki/dziecka i tego jaka powinna być rodzina, przekładają się na nasze zachowanie i codzienne wybory. Inaczej funkcjonuje bowiem matka przekonana, że “tylko wtedy będę dobrą mamą, kiedy dzieci będa miały codziennie obiad z dwóch dań a do tego deser”, niż mama, która ma w głowie myśl: “daję sobie prawo do gotowania X razy w tygodniu. W pozostałe dni możemy coś zamówić.“  

Wielość rodzicielskich obowiązków jest ogromna, a doba liczy zaledwie 24 godziny – dlatego, by zadbać o siebie rodzice muszą przede wszystkim dostrzec, że tego potrzebują. Niby oczywiste, a jednak… Tylko silna, uświadomiona potrzeba wiąże się z dużą wewnętrzną motywacją do jej zaspokojenia.

Kolejnym krokiem będzie przeorganizowanie rodzinnych priorytetów pod kątem tego, co jest aktualnie ważne. Może się okazać, że jednak z czegoś możemy zrezygnować, czegoś robić mniej, a czegoś więcej, a do tego wszystkiego jeszcze poprosić kogoś o pomoc: dziadków, przyjaciół, sąsiadów. Taka analiza pomaga dorosłym dostrzec, że np. wieczorne 15 minut dla siebie jest w tym momencie życia ważniejsze, niż codzienne sprzątanie dziecięcego pokoju!  Warto głęboko wsłuchać się w swoje potrzeby i dostrzec konsekwencje wynikające z naszych wyborów.

Rodzina potrzebuje kochających się, szanujących i empatycznych dorosłych

Rodzina potrzebuje dorosłych, którzy spoglądają w tym samym kierunku wychowawczym, co nie oznacza, że muszą być jednomyślni. Każdy stanowi kolaż składający się z indywidualnych doświadczeń, temperamentu, historii i przeżyć. Chodzi o to, by akceptować wzajemne różnice i w oparciu o nie wspólnie tworzyć „jakość wychowawczą”, czyli budować zdrową, karmiącą relację rodzinną. Dla dobra dzieci nie są ważni dorośli mówiący “jednym głosem”, a ludzie, którzy mimo odmiennych poglądów potrafią znaleźć porozumienie. Sprzyja temu stosowanie języka osobistego pozbawionego ocen, opartego na aktywnym słuchaniu drugiego człowieka i prawdziwej ciekawości tego, co ma on do powiedzenia.  

[reklama id=”57837″]

Rodzina potrzebuje dorosłych, którzy z empatią patrzą nie tylko na swoje dzieci, ale również na siebie. Dzielą się ze sobą swoimi życzeniami i potrzebami, ponieważ „człowiek, który wie czego chce i dlaczego jest to dla niego ważne, ma większą szansę na pozostanie w równowadze, nawet gdy nie dostaje tego, na czym mu zależy.” Warto pamiętać, że w rodzinie każdy jest tak samo ważny (bez względu na to ile ma lat), a jej członkowie potrzebują być dostrzegani. To sprawia, że czują przynależność i więź. Dlatego rodzina potrzebuje kochających się i dojrzałych rodziców, którzy traktują się z szacunkiem i godnością oraz w ten sam sposób podchodzą do swoich dzieci.  

Rodzina potrzebuje również akceptacji – zarówno w wymiarze swojej wyjątkowości i unikatowości (wielodzietność, rodziny patchworkowe, tęczowe itp.), jak również w kontekście szacunku do jej wszystkich członków. Bo gdzie jak nie w rodzinie potrzebujemy czuć, że jesteśmy wartościowi właśnie tacy, jacy jesteśmy, bez konieczności dostosowania się do wymogów innych. Po prostu bezwarunkowo kochani i akceptowani!

Bądź przywódcą stada

A czego potrzebują dzieci? Miłości i poczucia bezpieczeństwa. Rodziców, którzy pokażą im jak radzić sobie z trudnościami, a nie unikać bólu/porażki/rozczarowania za wszelką cenę. Dla dzieci istotne jest, by czuć kto faktycznie “przewodzi” ich stadu, by same nie musiały brać na barki odpowiedzialności za relacje rodzinne – dzięki temu czują się bezpiecznie. Dzieci potrzebują również rodziców, którzy potrafią zadbać o swoje potrzeby. Nie chodzi tu o skrajny egoizm, ale o świadomość, że tworzymy wzory i to od nas zależy z jakim bagażem nasze dzieci „pójdą dalej w świat”. Juul twierdzi, że „najlepszą rzeczą jaką rodzice mogą zrobić dla swoich dzieci, jest wziąć pełną odpowiedzialność za własne życie i stać się dla nich pod tym względem wzorem.”

Dziecko, które widzi dorosłych “walczących o władzę” w rodzinie, też będzie walczyć. Natomiast obserwując wspierających się, życzliwych i troszczących się o siebie nawzajem dorosłych, chętniej włączy się we wspólne „dbanie o dom”. Uważni i życzliwi rodzice, uczą tego swoje dzieci. Kiedy korzystają z języka osobistego (np. “Czułam niepokój jak wchodziłeś po tej wysokiej drabinie.”, “Widziałam, że trudno było Ci oddać koleżance zabawkę. Chciałaś się nią dalej bawić?”) pokazują swoim przykładem, że można komunikować się bez ranienia bliskich: obwiniania, oceniania, tylko z szacunkiem dla rozmówcy. A dzieci potrzebują jasnych komunikatów i transparentnych wzorów do naśladowania! Potrzebują czuć się dostrzeżone, traktowane poważnie i wysłuchane, ponieważ dzięki temu wiedzą (czują), że przynależą, są „częścią”, są po prostu ważne!

Kategorie
wychowanie

Zagrożenia dla rozwoju małego dziecka

Dzieci funkcjonujące w kulturze Zachodu mają bezprecedensowy dostęp do zabawek i zdobyczy techniki. Zdawać by się mogło, że powinny coraz lepiej radzić sobie we współczesnym świecie, jednak praktyka pokazuje co innego. Duża część współczesnych gimnazjalistów nie rozumie czytanego tekstu. Dzieci rozpoczynające naukę w szkole mają ogromne problemy z koncentracją i często są całkowicie pozbawione wyobraźni. Nie mają motywacji do nauki, a wiedzę traktują instrumentalnie. Ten stan rzeczy ma wiele przyczyn, zarówno historycznych, jak i kulturowych. Omówimy tylko te z nich, którym rodzice są w stanie zaradzić, przynajmniej w pewnym stopniu.

Utrwalone przekonania i przesądy

W toku przyspieszonej urbanizacji zachodzącej przez ostatnie 200 lat ludzie oddalili się od dawnego życia we wspólnocie, wspomagani coraz to nowymi wynalazkami poprawiającymi warunki egzystencji. Coraz bardziej też podporządkowywali swoje życie, w tym i wychowywanie dzieci, „nauce”. Tradycyjne sposoby wychowania, które kiedyś były oczywiste, stały się czymś wstydliwym, świadczącym o słabości bądź niekompetencji rodziców. Ofiarą tych przemian padły chusty, kołyski, wspólne łóżka czy karmienie piersią. Część z nich, jeśli nie wszystkie, służyły właśnie rozwojowi mózgu małych dzieci i bez nich dzieciom jest po prostu trudniej.
[reklama id=”67238″]
W rozdziale 2 wspomnieliśmy o potrzebie stymulacji zmysłów dziecka. Kołysanie i noszenie na rękach doskonale działają na malucha – czuje się on wtedy bezpiecznie, uspokaja się, a jego zmysł równowagi jest stymulowany w sposób, jakiego najbardziej potrzebuje. Przekonanie, że najedzone i przewinięte dziecko powinno spokojnie i samotnie leżeć w wózeczku i spać, to wymysł nowoczesności. Do niedawna w Europie, podobnie jak do dziś w Afryce, części Azji i Ameryki Południowej, dzieci nieustannie przebywały z matkami – zawinięte w chusty, przywiązane do pleców – czuły ich ciepło i ciągłe kołysanie. Przez tysiące lat ewolucji człowiek, jak i pozostałe naczelne, przywykł do nieustannego kołysania. Dlatego tak trudno przyzwyczaić niemowlę, by było „grzeczne” i leżało spokojnie. Ono nie panuje nad własnym ciałem, nie może samodzielnie się poruszać, więc korzysta z ruchów matki, która dzięki temu zapewnia mu odpowiednią ilość ćwiczeń. Kołysanie do snu czy dla uspokojenia dziecka jest czynnością całkowicie naturalną. Dziecko czuje się wtedy kochane, rozwija się jego poczucie bezpieczeństwa. Dzieci, których potrzeby, w tym potrzeba bezpieczeństwa, są zaspokajane, są mniej uzależnione od matek, chętniej eksplorują otoczenie, są bardziej pewne siebie i mniej lękliwe.
Przedwczesne zmuszanie dziecka, by przesypiało całą noc, również mu nie służy. Rezygnacja z nocnych karmień, podczas gdy produkowane nocą mleko jest tłustsze, a zatem zawiera więcej składników niezbędnych do rozwoju układu nerwowego, nie jest dobrym pomysłem. W okresie niemowlęcym mózg dziecka rozwija się bardzo szybko i potrzebuje do tego dużych ilości składników obecnych w mleku matki (bądź w mlekach zastępczych, choć one nigdy nie są równie dobrze dostosowane do potrzeb dziecka, jak mleko matczyne), zwłaszcza przed wprowadzeniem do diety dziecka pełnowartościowych posiłków, czyli do około roku. Jeżeli wstawanie do karmienia wydaje się mamie uciążliwe, zawsze można wziąć dziecko do własnego łóżka.
[reklama id=”68912″]
Nie służy również rozwojowi niemowlaka zmuszanie go, by spędzał czas na plecach, w obawie przed śmiercią łóżeczkową. Hamuje to rozwój jego mięśni, opóźnia rozwój motoryczny. Co więcej, wyjątkowo słabe dzieci jeszcze bardziej potrzebują ćwiczeń, których dostarcza leżenie na brzuchu. Jeśli matka boi się wystąpienia u dziecka bezdechu, powinna spędzać z nim wiele czasu, kontrolując, czy wszystko jest w porządku, ale pozwalając dziecku leżeć przede wszystkim na brzuchu.
Podobnie hamuje rozwój trzymanie dzieci w kojcu dla ich bezpieczeństwa. Dziecko zamknięte na małej przestrzeni nie może się rozwijać ani psychicznie, ani fizycznie. Zbyt mała powierzchnia nie pozwala raczkować, kształtować mięśni i kręgosłupa, barierki skłaniają do przedwczesnego wstawania i chodzenia. Co gorsza, w małym, znanym miejscu dziecko nie ma możliwości, by eksplorować świat, poznawać nowe rzeczy. Nie da się w nim nabywać nowych doświadczeń ani eksperymentować. Dziecko w tym wieku jest ogromnie ciekawe świata, nie dlatego, że chce sprawić kłopot rodzicom, tylko dlatego, że jego mózg woła o pożywkę w postaci nowych doświadczeń. Zadaniem rodziców jest sprawić, by otoczenie ich dziecka było bezpieczne. Zamykanie go na małej powierzchni nie zaspokaja jego głodu doświadczeń, nie wspiera jego ciekawości świata. Rozpoczyna to proces zniechęcania dziecka do nauki, czego konsekwencje ponosi przez całe życie, bo wyrasta z niego dorosły, który niczym się nie interesuje.

Przekonania groźne dla prawidłowego rozwoju dziecka:

  • zmuszanie dziecka do samotnego leżenia w łóżeczku;
  • unikanie kołysania i noszenia;
  • zbyt wczesne zmuszanie do przesypiania całej nocy;
  • kładzenie dziecka wyłącznie na plecach;
  • trzymanie dziecka w kojcu;
  • skłanianie do przedwczesnego siadania, stania i chodzenia.

Zabawki

Duża część zabawek dostępnych na rynku, w tym wiele tzw. edukacyjnych, nie tylko nie wspiera rozwoju dziecka, lecz działa wręcz odwrotnie. Zaburza jego umiejętność koncentracji i bardziej skłania do bierności niż do aktywnej zabawy.
Istnieje duża grupa zabawek „samobawiących się”. Tym mianem określamy zabawki, z którymi zabawa ogranicza się wyłącznie do naciśnięcia włącznika. Są one z reguły bardzo drogie, bardzo kolorowe, a przy tym delikatne. Podstawową ich wadą jest to, że nadają się do użycia tylko w jeden sposób, jak np. samochód, który po prostu jedzie przed siebie, a przy próbie popychania go czy jazdy do tyłu z łatwością się psuje. Taka zabawka hamuje kreatywność. Najlepsze, co może dziecko zrobić, to rozłożyć ją na części i sprawdzić, co ją napędza, jak działa w środku, z czego jest zbudowana. O ile nie jest na tyle małe, by połknąć części, to ten czas może spędzić na świetnej, pouczającej i kreatywnej zabawie. Problem w tym, że po takiej zabawie zabawka nadaje się tylko do wyrzucenia.
Zabawki powinny służyć dzieciom do kreowania własnych światów, do wymyślania historii, przeżywania ważnych chwil. Nie powinny służyć tylko oglądaniu. Dziecko powinno używać zabawki na różne sposoby, tak aby mogło się nią bawić wiele razy, zamiast odrzucić w kąt po kilku chwilach. Aby nie frustrować się widokiem zniszczonych lub kurzących się drogich zabawek, lepiej po prostu ich nie kupować. Do znacznie większej aktywności pobudzą klocki czy miniaturowy zestaw garnków (przydatnych zwłaszcza chłopcom) niż kolejny gadający, grający i świecący robot.
Inną wadą elektronicznych zabawek, które wydają (zwykle bardzo głośne) dźwięki i migają kolorowymi światełkami, jest nadmiar stymulacji, jakiej dostarczają dziecku. Każdy dorosły wie, że przebywanie przez długi czas w hałasie, w dodatku wśród migających świateł, jest przyczyną podenerwowania, zniecierpliwienia, dekoncentracji, a często również bólu głowy. Dzieci, których układ nerwowy jest znacznie wrażliwszy i które posiadają mniejszą samoświadomość i mniej rozwinięte umiejętności kontrolowania emocji, reagują na takie sytuacje podobnie, lecz z o wiele większym natężeniem. Mogą robić się nerwowe, mieć kłopoty z koncentracją uwagi, a nawet ze snem. Warto zatem przed kupnem zastanowić się, czy chcielibyśmy z czymś takim obcować przez dłuższy czas. Jeżeli odpowiedź brzmi „nie”, lepiej poszukać czegoś innego. W przypadku zabawek reklama telewizyjna jest jednym z najgorszych doradców.
Kolejnym problemem z zabawkami są normy wiekowe, jakie producenci podają na ich etykietach. Często granicę wieku wyznacza nie przystosowanie zabawki do poziomu rozwoju, lecz chęć uniknięcia przez producentów kosztownych testów. W sklepach znaleźć można grzechotki z normą wiekową powyżej trzech lat. Nie oznacza to, że są one odpowiednie dla dzieci trzyletnich, a jedynie to, że nie ma pewności, że nie zaszkodzą młodszym. Z tego powodu, kupując zabawki, kierować się należy przede wszystkim zdrowym rozsądkiem. Zabawka powinna być dla dziecka wyzwaniem, powinna być interesująca, powinna otwierać przed nim nowe możliwości. Jeżeli nie spełnia tych kryteriów, nie ma sensu jej kupować. Niekiedy warto rozważyć zakup zabawki, zwłaszcza gry, przeznaczonej dla dzieci starszych. Częstokroć łatwo jest usunąć żetony, pionki czy kostki mogące zagrażać dziecku, zaś pozostałe elementy (części papierowe można zalaminować) mogą być świetnym materiałem edukacyjnym.

Zabawki, które zagrażają rozwojowi dziecka:

  • te, które wystarczy po prostu włączyć – uczą dziecka bierności;
  • elektroniczne, zwłaszcza te grająco-świecące – nadmiernie obciążają układ nerwowy dziecka, nadmiernie je stymulują, zaburzają koncentrację;
  • ze źle oznakowaną normą wiekową.

Odżywianie

Istnieje bardzo ścisły związek pomiędzy odżywianiem a możliwościami intelektualnymi, a także zachowaniem dziecka. Zachowania, które niezwykle często zrzuca się na charakter czy temperament dziecka, bywają wywołane niedoborem pewnych pierwiastków czy związków chemicznych w organizmie. Nieprawidłowe odżywianie może powodować problemy zarówno behawioralne, jak i w przetwarzaniu informacji, czyli w myśleniu. Mogą one wywoływać objawy do złudzenia przypominające takie zaburzenia, jak zespół nadpobudliwości psychoruchowej (ADHD) czy dysleksja, i być źródłem innych problemów związanych z zachowaniem.
Najczęściej obserwowaną zależnością, która w ogromnej liczbie przypadków umyka uwadze rodziców, jest związek pomiędzy poziomem glukozy a zachowaniem. Wysoki jej poziom (np. po spożyciu batonika lub śniadania złożonego z płatków śniadaniowych z cukrem) wywołuje hiperaktywność, nadpobudliwość i spowodowane nimi zaburzenia koncentracji. Po nagłym i krótkotrwałym podwyższeniu poziomu cukru we krwi zwykle następuje jego spadek, którego konsekwencją jest apatia i zmęczenie, a w krańcowych przypadkach nawet napady agresji. Sposobem na zaradzenie temu jest regularne odżywianie, niezbyt długie przerwy między posiłkami oraz zawartość w nich wszystkich niezbędnych składników odżywczych. Należy przy tym unikać słodyczy i słodzonych napojów. Eliminacja niezdrowych, wysokosłodzonych przekąsek i zastąpienie ich pełnowartościowymi posiłkami skutkuje niemal natychmiastową poprawą.
Kolejnym czynnikiem, którego wpływ na zachowanie może nas dziwić, są kwasy tłuszczowe omega-3. Ich niedobór skutkować może zaburzeniami koncentracji i trudnościami w nauce. Wzbogacenie w nie diety dzieci cierpiących na ADHD i dysleksję w znaczący sposób poprawiło ich wyniki.
Przeczytaj także: Kwasy tłuszczowe dla zdrowych oczu i układu nerwowego
Zaburzenia w proporcjach pierwiastków – nawet tych najbardziej popularnych mikro- i makroelementów – także mają konsekwencje, które rzutują na funkcjonowanie intelektualne, zwłaszcza dzieci. Zaburzenia odżywiania, takie jak anoreksja czy bulimia, powiązane są z niedoborami cynku. Ten sam pierwiastek, a właściwie jego brak, może być przyczyną kłopotów z koncentracją. Magnez działa uspokajająco, chroni przed nadwrażliwością na bodźce. Jego niedobór skutkuje takimi zaburzeniami zachowania, jak niepokój, nadpobudliwość czy niestabilność (labilność) emocjonalna, które łatwo pomylić z ADHD. 

Wpływ pożywienia na zachowanie wiąże się z:

  • wahaniami poziomu glukozy we krwi;
  • niedoborem kwasów omega-3;
  • niedoborem mikroelementów, takich jak cynk, magnez czy wapń.

Niedobór cynku odpowiedzialny jest za: depresję, niedorozwój płodu, słaby odruch ssania, trudności w nawiązaniu relacji matki z dzieckiem, nad aktywność dziecka, dysleksję, opóźnienia rozwojowe w okresie dojrzewania.
Źródła cynku: chude mięso, owies, żółtko jajka, ziarna pszenicy i ryżu (niełuskane), krewetki, tuńczyk, groch, mięso kurczaka, soczewica, kalafior, szpinak, kapusta, czarny pieprz, papryka, chili, cynamon.
Niedobór magnezu odpowiedzialny jest za: niepokój, nadpobudliwość, labilność emocjonalną, zwiększone łaknienie na słodycze i nadużywanie alkoholu, sztywność i skurcze drobnych mięśni.
Źródła magnezu: algi, zielony groch, pełne ziarna zbóż, orzechy, pestki dyni, gorzka czekolada.
Niedobór wapnia odpowiedzialny jest za: demineralizację, osteoporozę, ubytki w zębach, nerwowość, nadpobudliwość.
Źródła wapnia: algi, sery, mleko i jego przetwory, zielone warzywa liściaste, owoce cytrusowe, warzywa strączkowe.
Jak wyraźnie widać, żaden z aspektów ludzkiego funkcjonowania nie da się wyjaśnić w sposób łatwy i oczywisty. Również funkcjonowanie intelektualne dziecka zależy od wielu czynników. Na niektóre z nich rodzice nie mają wpływu, ale na inne, te, które decydują o ponad połowie poziomu inteligencji – takie jak odżywianie, środowisko, nadmiar i niedobór stymulacji – już tak. I właśnie te czynniki mogą i powinny być kształtowane przez rodziców tak, aby zapewnić dziecku możliwość pełnego rozwoju.

Artykuł jest fragmentem książki „Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka”, którą kupisz w naszej Księgarni Natuli.pl