Kategorie
zdrowie

7 olejów, które warto mieć w swojej kuchni (i łazience)

1. Olej z czarnuszki

Ten olej to kopalnia dobroczynnych związków, które wspierają odporność. W oleju z czarnuszki znajdziemy między innymi wielonienasycone kwasy tłuszczowe (np. linolowy, EPA,DHA), fosfolipidy, flawonoidy, olejki eteryczne (zawierające m.in tymochinon, karwakrol), witaminy A,D, E oraz minerały takie, jak żelazo, wapń, potas, cynk. Olej z czarnuszki wyróżnia substancja zwana nigelliną, jest ona gorzka i to właśnie dzięki niej olej ten ma tak specyficzny smak.

Olej z czarnuszki doskonale wpływa na:

  • podniesienie odporności,
  • poprawę trawienia,
  • obniżenie poziomu cukru we krwi,
  • łagodzi osteopenię w przebiegu cukrzycy,
  • ma działanie przeciwalergiczne, dzięki czemu doskonale sprawdza się u osób z AZS, astmą (objawy stają się łagodniejsze),
  • wątrobę, działa hepatoochronnie – normalizuje profil lipidowy, poziom transaminaz, bilirubiny,
  • ochronę podczas radioterapii,
  • walkę z pasożytami.

[reklama id=”69515″]

2. Olej arganowy

Olej ten zawiera w swoim składzie związki, które idealnie wpływają na skórę – nawilżają ją, uelastyczniają, przeciwdziałają rozstępom. Mowa o związkach takich, jak nienasycone kwasy tłuszczowe (głównie kwasy omega-9 i omega-3), witaminy (zawiera bardzo duże stężenie witaminy E) oraz skwalen. Poza oczywistym działaniem na skórę (dzięki zawartemu w nim skwalenowi) i włosy, olej arganowy ma również działanie pro -zdrowotne.

Olej arganowy wykazuje działanie:

  • przeciwzapalne,
  • przyspieszające gojenie ran,
  • regulujące ciśnienie krwi,
  • regulujące pracę gruczołów łojowych,
  • wspierające płodność mężczyzn,
  • przeciwporonne.

[reklama id=”69514″]

3. Olej sezamowy

Stanowi podstawę kuchni azjatyckiej, ma charakterystyczny zapach i znacząco wpływa na smak potraw. Poza nienasyconymi kwasami tłuszczowymi (omega-6) i fitosterolami, zawiera również witaminy z grupy B, witaminę K i E oraz minerały: wapń, cynk, magnez i żelazo. Spośród innych olejów, wyróżnia go obecność sezamoliny i sezamolu – silnych przeciwutleniaczy.

Olej sezamowy sprawdzi się przy:

  • problemach skórnych (nawilża, opóźnia procesy starzenia), z włosami, paznokciami,
  • profilaktyce nadciśnienia,
  • profilaktyce miażdżycy.
  • walce z nowotworem skóry.

Olej sezamowy nadaje się zarówno do spożycia, jak i stosowania zewnętrznego na skórę, włosy czy paznokcie. Łagodzi podrażnienia w wyniku oparzenia słonecznego; nie poleca się go osobom z AZS i skórą naczynkową.
[reklama id=”69513″]

4. Olej z pestek dyni

Ma charakterystyczny orzechowy smak i aromat. Jest bardzo cennym olejem ze względu na zawartość NNKT oraz ogromnej ilości witamin i minerałów: A, E, C, witamin z grupy B, beta-karotenu, fluoru, jodu, potasu i cynku.

Olej z pestek dyni:

  • zaleca się w profilaktyce chorób pasożytniczych,
  • zaleca się w profilaktyce miażdżycy,
  • ma korzystny wpływ na pracę mózgu, koncentrację i cały układ nerwowy,
  • zmniejsza stany zapalne w chorobach reumatycznych,
  • poprawia płodność (szczególnie mężczyzn),
  • zaleca się w profilaktyce chorób prostaty.

[reklama id=”69512″]

5. Olej rzepakowy

To najpopularniejszy olej w Polsce, nazywany „oliwą północy”. Bogaty w NNKT oraz beta-karoten i witaminy E i K, często stosowany w naszej kuchni do smażenia i pieczenia. Ze względu na masową produkcję oleju rzepakowego, warto zwrócić uwagę, by był on pochodzenia ekologicznego.

Olej rzepakowy sprawdzi się  się przy:

  • profilaktyce miażdżycy,
  • regulacji poziomu cukru we krwi,
  • nadciśnieniu,
  • podnoszeniu odporności,
  • poprawie koncentracji.

[reklama id=”69511″]

6. Olej słonecznikowy

Ma neutralny smak i zapach, idealnie nadaje się do sałatek. W składzie, poza nienasyconymi kwasami tłuszczowymi (omega-6), znajdziemy również witaminę E, K, prowitaminę A, flawonoidy, karotenoidy.

Olej słonecznikowy zaleca się w:

  • profilaktyce chorób serca,
  • profilaktyce infekcji górnych dróg oddechowych,
  • higienie jamy ustnej (ssanie oleju).

[reklama id=”69510″]

7. Olej kokosowy

Wokół oleju kokosowego powstało ostatnio wiele kontrowersji – czy rzeczywiście jest tak zdrowy, jak głoszono, skoro zawiera nasycone kwasy tłuszczowe? Zdania są podzielone a rewelacje dotyczące tego oleju z miesiąca na miesiąc się zmieniają. Wiele badań potwierdza, że samo spożycie oleju kokosowego nie stanowi problemu, chodzi raczej o ilość jego spożycia – zaleca się nie przekraczać dawki 2-3 łyżek dziennie. Olej kokosowy jest bogaty w witaminy z grupy B, witaminy C i E, potas, żelazo, wapń, magnez, jod. Najcenniejszym jego składnikiem jest kwas kaprylowy – łatwo przyswajalny i łatwo strawny nasycony kwas tłuszczowy, który wykorzystuje się w kuracjach przeciwbakteryjnych, przeciwzapalnych i przeciwgrzybicznych. Kolejnym z cennych składników (wystepującym tylko w kokosie i mleku matki) jest kwas laurynowy o działaniu silnie bakteriobójczym i wirusobójczym.

Olej kokosowy korzystnie wpływa na układ trawienny oraz :

  • reguluje metabolizm,
  • wykazuje działanie neuroprotekcyjnie (np. w chorobie Alzheimera),
  • wykazuje działanie bakteriobójcze (polecany przy trądziku),
  • przyspiesza gojenie się ran.

Doskonale sprawdza się jako kosmetyk – może stanowić bazę dezodorantu, pasty do zębów czy odżywki do włosów. W kuchni nie zaleca się smażenia na oleju kokosowym.
[reklama id=”69502″]
Źródła:

Kategorie
zdrowie

Żelazo w diecie dziecka – co jeść, by dostarczyć rozwijającemu się organizmowi odpowiednią jego dawkę

Żelazo żelazu nierówne 

W produktach spożywczych znajdziemy dwa rodzaje żelaza: hemowe (pochodzenia zwierzęcego) i niehemowe (pochodzące z roślin). Podkreślić należy, że produkty zwierzęce tylko w 1/3 składają się z żelaza hemowego, a pozostałe 2/3 żelaza zaliczane jest do puli niehemowej. Wykorzystanie żelaza hemowego przez organizm sięga około 20 %, znacznie gorzej wchłanialne jest żelazo niehemowe (wchłania się tylko 1-5 %).
Niemal 2/3 żelaza obecnego w organizmie znajduje się w hemoglobinie. Żelazo wykorzystywane jest do produkcji krwinek czerwonych (erytrocytów). Uczestniczy w syntezie DNA, bierze udział w walce z bakteriami i wirusami, ma wpływ na proces oczyszczania wątroby ze szkodliwych substancji, a także uczestniczy w metabolizmie cholesterolu.

Zapotrzebowanie i skutki niedoboru

Każdego dnia organizm dziecka traci około 0,8-1,0 mg żelaza, głównie z kałem, moczem oraz przez skórę wraz z łuszczącym się naskórkiem. Niezwykle ważne jest, aby codziennie dostarczać produkty spożywcze, które zabezpieczą dziecko przed niedoborami tego pierwiastka.

Zalecane spożycie żelaza ustalone jest odpowiednio dla populacji Polski w zależności od wieku:

  • niemowlęta do 6. miesiąca życia – 0,3 mg

(po kilku pierwszych miesiącach życia dziecka, pula żelaza zgromadzonego w życiu płodowym ulega wyczerpaniu i odpowiedzialność za produkcję hemoglobiny spada całkowicie na organizm niemowlęcia; wzrasta wówczas zapotrzebowanie na ten składnik).

  • 6 miesięcy-1 rok – 11 mg
  • 1-3 lata – 7 mg
  • 4-10 lat – 10 mg
  • 10-12 lat – 10 mg (dziewczynki po pierwszej miesiączce – 15 mg)
  • 13-18 lat – 12 mg chłopcy i 15 mg dziewczynki;

Niedobór żelaza może być spowodowany krwawieniem, infekcją, stanem zapalnym, rozwijającą się chorobą nowotworową czy wadami wrodzonymi. Objawami niedoboru żelaza u dziecka są objawy psychomotoryczne, spowodowane słabszym dotlenieniem komórek mięśni i mózgu – zmęczenie, apatia, brak chęci do zabawy, pogorszenie koncentracji. Widoczne symptomy to także bladość skóry i spojówek, pękające kąciki ust czy szorstka skóra.
Sytuacje, w których mamy do czynienia z nadmiarem żelaza są bardzo rzadkie i raczej nie dotyczą dzieci, a wynikają głównie ze zbyt dużej dawki przyjętej z suplementów. Objawami mogą być wymioty bądź biegunki.
[reklama id=”69757″]

Naturalne źródła żelaza

Do produktów bogatych w żelazo zaliczamy: jaja, mięso, kasze i pieczywo, niektóre warzywa (natka pietruszki, buraki, groszek zielony) oraz rośliny strączkowe (soczewica czerwona, fasola, groch, bób). Nie każde jednak mięso dostarczy dziecku jednakową ilość żelaza – na przykład królik i cielęcina zawierają go trzy razy więcej niż wieprzowina czy kurczak. Mleko krowie i jogurty w swoim składzie praktycznie w ogóle nie zawierają żelaza. Wybierając pieczywo dla dziecka, warto sięgnąć po bułkę grahamkę, która ma dwa razy więcej żelaza niż kajzerka, dzięki użytej do wypieku mąki z grubszego przemiału. Kasza jaglana ma sześć razy więcej żelaza (4,8 mg/100 g) niż ryż biały czy kasza manna i trzy razy więcej, niż kasza jęczmienna. Powszechnie uznaje się, że dobrym źródłem żelaza jest szpinak, jednak przyswajalność żelaza z liści szpinaku oscyluje na poziomie zaledwie 1 %. Wchłanianie żelaza w organizmie uzależnione jest od składu codziennej diety i jakości wszystkich, spożywanych przez dziecko produktów.

Czynniki zwiększające wchłanianie żelaza to:

  • obecność w diecie roślin strączkowych i/lub produktów mięsnych,
  • witaminy C (natka pietruszki, papryka czerwona, jarmuż, brokuły, porzeczki czarne, poziomki),
  • kwas foliowy (brukselka, bób, kalafior, brokuły).

Czynniki zmniejszające wchłanianie żelaza:

  • kwas fitynowy (rośliny strączkowe zawierają duże ilości żelaza, ale są bogate także w kwas fitynowy, który w pewnym stopniu blokuje jego wchłanianie. Aby pozbyć się znacznej części fitynianów, należy moczyć rośliny strączkowe w wodzie, a następnie zlać wodę i gotować w świeżej),
  • taniny (herbata),
  • nadmiar wapnia i cynku w diecie.

Warto łączyć w jednym posiłku produkty bogate w żelazo z witaminą C i folianami (np. omlet z brokułami i pomidorkami, sok porzeczkowy) oraz unikać popijania posiłków herbatą.
Cukier upośledza wchłanianie żelazanadmierna ilość glukozy, fruktozy i sacharozy (batony, słodkie napoje, płatki do mleka) powoduje istotnie gorsze wchłanianie żelaza i cynku, a dodatkowo sprzyja otyłości. Można zaproponować dzieciom zdrowe przekąski – desery owocowe, batony domowej produkcji z suszonymi owocami (1 mg żelaza znajduje się w trzech morelach suszonych, dwóch figach, dziesięciu daktylach). Warto wykluczyć z diety dziecka wysokoprzetworzone słodkie płatki do mleka, a w ich miejsce wprowadzić owsiankę (zawartość żelaza w płatkach kukurydzianych to 0,8 mg/100 g, a w płatkach owsianych 3,9 mg/100 g). Niewielki dodatek otrębów może znacznie wzbogacić dietę w żelazo, gdyż w 100 g produktu jest aż 14,9 mg tego pierwiastka. Owsianka mogą być przygotowane na bazie mleka/napojów roślinnych; dodatkiem niech będą owoce i orzechy (1 mg żelaza dostarczy 1,5 łyżki pistacji, sześć orzechów włoskich, dwie łyżki migdałów lub jedna łyżka pestek dyni).

Jadłospis dla dzieci w wieku 3+

1. Wersja wegetariańska:

Śniadanie

  • kasza jaglana na “mleku” roślinnym
  • morele suszone, tarte jabłko, cynamon
  • herbatka z suszu owocowego (np. z malin, jabłek)

II śniadanie

  • hummus z surową marchewką i ogórkiem (pokrojone w słupki)

Obiad

  • pierogi z czerwoną soczewicą i ricottą
  • brokuły gotowane
  • sok porzeczkowy 100 % bez dodatku cukru

Podwieczorek

  • smoothie na bazie kefiru z truskawkami i bananem (można dodać szczyptę imbiru i cynamonu)

Kolacja

  • grahamka z masłem
  • jajko gotowane
  • pomidor, sałata
  • herbatka ziołowa lub woda

2. Wersja dla spożywających mięso:

Śniadanie

  • kasza jaglana na “mleku” roślinnym
  • morele suszone, tarte jabłko, cynamon
  • herbatka z suszu owocowego (np. z malin, jabłek)

II śniadanie

  • hummus z surową marchewką i ogórkiem (pokrojone w słupki)

Obiad

  • pulpety z cielęciny
  • ziemniaki z koperkiem
  • buraczki gotowane
  • sok porzeczkowy 100 % bez dodatku cukru

Podwieczorek

  • smoothie na bazie kefiru z truskawkami i bananem (można dodać szczyptę imbiru i cynamonu)

Kolacja

  • grahamka z masłem
  • jajko gotowane
  • pomidor, sałata
  • herbatka ziołowa lub woda

 
Bibliografia:

  • Gawęcki J., Żywienie człowieka. Podstawy nauki o żywieniu, PWN, Warszawa 2010.
  • Jarosz M., Normy żywienia dla populacji polskiej – nowelizacja, IŻŻ, Warszawa 2012
  • Szajewska H., Horvath A., Żywienie i leczenie żywieniowe dzieci i młodzieży, Medycyna Praktyczna, Kraków 2017.
  • Szajewska H. i wsp., Zasady żywienia zdrowych niemowląt. Zalecenia Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci, “STANDARDY MEDYCZNE/PEDIATRIA” 2014, t. 11, s. 321-338.
  • “Poradnik żywienia dziecka w wieku od 1. do 3. roku życia”, Instytut Matki i Dziecka, 2012.
Kategorie
zdrowie

10 receptur na kosmetyki z olejem kokosowym

Olej kokosowy to kombinacja wielu składników odżywczych, a także źródło nasyconych kwasów tłuszczowych (ok. 90 proc.) oraz witamin z grupy B (B1, B2, B3), C, E i minerałów, takich jak magnez, żelazo, cynk, potas, wapń, fosfor oraz kwas foliowy. Poza tym, że olej można jeść, można go także stosować do pielęgnacji. To jeden z najzdrowszych olejów na świecie, z niezliczoną ilością zastosowań!
Przeczytaj: Olej kokosowy – jeden z najzdrowszych olejów na świecie!

10 sposobów wykorzystania oleju kokosowego w kosmetyce:

1. Pasta do zębów

Składniki:

  • 2 łyżki rozpuszczonego oleju kokosowego
  • 6 łyżek sody oczyszczonej
  • 10 kropli olejku miętowego
  • pół łyżeczki soli morskiej

Wszystkie składniki starannie mieszamy, aż uzyskają konsystencję kremowej pasty. Przechowujemy w zamkniętym szklanym pojemniku.

2. Dezodorant

Składniki:

  • 5 łyżek oleju kokosowego
  • 1 łyżka sody oczyszczonej
  • 6 łyżek maranty trzcinowatej (Arrowroot)*
  • 2 łyżki glinki bentonitowej**
  • 5-10 kropli dowolnego olejku eterycznego

Wszystkie składniki mieszamy w słoiku. Przechowujemy w zamkniętym słoiku.
*Maranta trzcinowata (należąca do arrowroot) to lekkostrawna mąka skrobiowa pozyskiwana z korzeni roślin zaliczających się do rodziny botanicznej marantowatych pochodzących z Ameryki Południowej.Jest dostępna w sklepach internetowych oraz sklepach ze zdrową, ekologiczną żywnością.
**Glinka Bentonitowa, określana również jako montmorylonit, jest jedną z najbardziej skutecznych i silnych glinek leczniczych. Bentonit jest surowcem całkowicie naturalnym, powstającym ze skał wulkanicznych, którego głównym składnikiem jest minerał o nazwie montmorylonit. Jest bardzo drobnym proszkiem, aksamitnym w dotyku, bezwonnym. W trakcie przechowywania nie zmienia zabarwienia. Do kupienia w drogeriach, sklepach zielarskich, ekologicznych i internetowych.

3. Krem do opalania

Składniki:

  • pół szklanki oleju kokosowego
  • pół szklanki masła shea
  • 5 łyżek wosku pszczelego
  • 2 łyżki tlenku cynku (do kupienia w sklepie z odczynnikami chemicznymi)
  • pół łyżeczki witaminy E
  • 3/4 łyżeczki olejku eterycznego

Wszystkie składniki mieszamy w szklanej misce, podgrzewamy w kąpieli wodnej. Zdejmujemy z ognia, mieszamy. Przelewamy do silikonowej formy. Wstawiamy do lodówki na ok. 30 minut. Przechowujemy w hermetycznym pojemniku w pokojowej temperaturze.

4. Eyeliner

Składniki:

  • 2 łyżki oleju kokosowego
  • 4 łyżki żelu Aloe Vera
  • 1-2 kapsułki węgla aktywnego (do kupienia w aptece) lub pół łyżeczki naturalnego kakao w proszku

Mieszamy wszystkie składniki. By uzyskać czarny eyeliner, dodajemy węgiel aktywny, brązowy – kakao. Przechowujemy w zamknietym hermatycznie pojemniku.

5. Maska do włosów

Składniki:

  • 1-2 łyżki oleju kokosowego
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżka miodu
  • 1 jajko

Składniki łączymy i nakładamy na suche włosy. Czekamy ok. 10-15 minut, po czym obficie spłukujemy wodą. Myjemy włosy szamponem.

6. Scrub do rąk

Składniki:

  • 1 łyżka oleju kokosowego
  • 2 łyżki miodu
  • 1/4 szklanki soli morskiej
  • 1/4 szklanki brązowego cukru
  • sok wyciśnięty z jednej cytryny

Łączymy ze sobą dwa pierwsze składniki. W drugim naczyniu mieszamy pozostałe. Przelewamy miksturę z solą do tej z miodem. Mieszamy na gładką masę. Przechowujemy w szklanym, zamkniętym pojemniku.

7. Balsam do ust

Składniki:

  • 1 łyżka oleju kokosowego
  • 1 łyżka wosku pszczelego
  • 1 łyżka oliwy z oliwek lub czerwonego oleju palmowego (do kupienia w sklepach internetowych)

Używamy oliwy, jeśli chcemy uzyskać balsam w jasnym odcieniu, a czerwonego oleju, jeśli chcemy, by balsam miał kolor czerwony. Podgrzewamy miseczkę ze składnikami na małym ogniu w kąpieli wodnej. Przelewamy do małego pojemniczka z zakrętką. Studzimy.

8. Krem do golenia

Składniki:

  • 3 łyżki oleju kokosowego
  • 4 łyżki masła shea
  • 2 łyżki oleju ze słodkich migdałów
  • 10-12 kropli wybranego olejku eterycznego

Trzy pierwsze składniki łączymy w szklanej misce i podgrzewamy w kąpieli wodnej. Po zdjęciu z ognia dodajemy olejek, starannie mieszamy. Wkładamy na godzinę do lodówki. Po wyjęciu krem blendujemy do uzyskania lukrowej konsystencji. Przechowujemy w hermetycznie zamkniętym słoiku do miesiąca.

9. Masło do ciała

Składniki:

  • szklanka oleju kokosowego
  • łyżka witaminy E
  • kilka kropli olejku eterycznego

Składniki łączymy w misce, miksujemy na wysokich obrotach ok. 6 minut. Przekładamy do zamkniętego pojemnika i przechowujemy w pokojowej temperaturze.

10. Płyn przeciwtrądzikowy

Składniki:

  • 1/8 szklanki oleju kokosowego
  • 1-5 kropli olejku z drzewa herbacianego

Olej roztapiamy podgrzewając go w rondelku. Zdejmujemy z ognia i dodajemy olejek. Mieszamy. Ostrożnie przelewamy do małego pojemniczka z zakrętką, np. po balsamie do ust. Wkładamy do lodówki. Stosujemy na skórę twarzy.
[reklama id=”69105″]

Kategorie
zdrowie

Jak postępować w czasie infekcji? 7 zasad naturalnego leczenia, które warto znać

1. Zacznij od naturalnych, łagodnych środków

Nie należy rozpoczynać leczenia od natychmiastowego podania silnych leków chemicznych. Takie działanie, wbrew pozorom, może jeszcze bardziej osłabić organizm i mocno ograniczyć aktywność układu odpornościowego. Zdecydowanie korzystniejsze jest zastosowanie naturalnych środków zaradczych, wspomagających samodzielną walkę organizmu z wirusami.
Organizm dziecka ma dużo siły i witalności, by przezwyciężyć infekcję – niejednokrotnie wystarczy mu nie przeszkadzać w tym procesie, a jedynie subtelnie go wspierać. Układ odpornościowy potrafi rozwinąć naturalne mechanizmy obronne, które zwalczają szkodliwe drobnoustroje. Gdy próbujemy zastąpić naturalne działania organizmu podając zbyt wcześnie środki farmakologiczne, zakłócamy proces zdrowienia i osłabiamy zdolność do walki z patogenem. Warto więc stymulować odporność układu immunologicznego poprzez podawanie dziecku naturalnych środków. W każdej sytuacji należy jednak zachować zdrowy rozsądek i – jeśli w ciągu 1-2 dób objawy nadal nie ustępują lub nasilają się – należy skonsultować się z lekarzem. Do niego należy wówczas decyzja o wdrożeniu ewentualnego leczenia.
[natuli3]
Jeśli infekcja rozpoczyna się kichaniem, dreszczami i gorączką, należy jak najszybciej doprowadzić do wystąpienia potów. Dzięki poceniu się ustrój usuwa szkodliwe drobnoustroje, które spowodowały chorobę. Aby wzmożyć potliwość, warto podawać ciepłe herbatki z dodatkiem rozgrzewających przypraw: imbiru, cynamonu, goździków, kardamonu. Napotnie działają też napary z kwiatów lipy, ziela krwawnika czy kwiatów czarnego bzu. Znanym sposobem na wywołanie potów jest sok z malin – najlepiej naturalny, ekologiczny lub domowej roboty.
Herbatki i ziołowe napoje można dosłodzić miodem. Zarówno miód, jak i inne produkty pochodzenia pszczelego, mają silne właściwości wspomagające odporność. Miód, pierzga pszczela i propolis, zawierają szereg naturalnych składników stymulujących odpowiedź immunologiczną organizmu. Uwaga! Miód jest przeciwwskazany u dzieci poniżej 1 r.ż. ze względu na potencjalne działanie alergizujące.
Przy stanach zapalnych można stosować napary z ziół o działaniu przeciwzapalnym i przeciwbakteryjnym. Dobrym wyborem będzie herbatka z rumianku, tymianku, majeranku, krwawnika lub szałwii. Organizm dziecka reaguje na zioła silniej niż organizm dorosłego człowieka, dlatego należy uważać, aby napary były stosowane zgodnie ze wskazaniami. Uważajmy szczególnie na to, by ich nie przedawkować.

2. Rozważ naturalne metody leczenia

Oprócz naturalnej terapii ziołowej, która od wieków sprawdza się w walce z wszelkimi dolegliwościami, godne polecenia jest także stawianie baniek. To stary i wypróbowany sposób na walkę z infekcjami, zwłaszcza górnych dróg oddechowych. Bańki doskonale sprawdzają się też przy grypie, ponieważ skutecznie wzmacniają układ opornościowy i w ten sposób dodają maluchowi sił do zwalczania wirusów. Bańki, to bardzo korzystna dla organizmu, bezpieczna i skuteczna metoda.
Naturalnym sposobem na walkę z infekcjami są również leki homeopatyczne – bezpieczne i skuteczne produkty lecznicze, stymulujące powrót do zdrowia i wzmacniające odporność. Mogą być zastosowane w każdym wieku, nawet u niemowląt. Można je podawać jednocześnie z ziołami.
Przy pierwszych objawach przeziębienia, gdy dominuje wodnisty, podrażniający katar, a dziecko ma szkliste oczy i coraz cieplejsze czoło, można od razu podać lek Allium cepa. Jeśli pojawią się dreszcze, stan podgorączkowy, kichanie i wodnisty katar, pomocny będzie lek Nux vomica. Gdy  pierwsze objawy infekcji pojawią się po przemoczeniu i zmarznięciu (np. po przemoczeniu butów lub przemoknięciu na silnym deszczu), można zastosować lek Dulcamara.
Aby nie dopuścić do rozwoju choroby, niezbędne jest utrzymywanie dziecka w cieple i rozgrzewanie go od środka. Jeśli pomimo naszych wysiłków maluch nadal ma dreszcze, można zaproponować wymoczenie stóp w wywarze ze świeżego imbiru. W tym celu gotujemy pod przykryciem wodę z plasterkami świeżego imbiru, lekko studzimy i wlewamy do miski, w której dziecko może zanurzyć stopy. Wywar powinien być bardzo ciepły, ale nie gorący!
Wszystkie wyżej wymienione sposoby wspomagania zainfekowanego organizmu powinny szybko zadziałać, nie dopuszczając do rozwoju poważniejszych objawów.

3. Właściwie odżywiaj dziecko podczas choroby

Należy pamiętać, że organizm dziecka w czasie choroby jest skoncentrowany na walce z patogenem, a nie na jedzeniu. Chorujący maluch zazwyczaj traci apetyt i odmawia posiłków. Nie powinno nas to niepokoić – dziecko nie może tracić energii na trawienie, ponieważ potrzebuje jej do walki z infekcją.
Dieta, nawet restrykcyjna, jest szczególnie ważna, gdy dziecko zarazi się rotawirusem, czyli zachoruje na popularną grypę żołądkowo-jelitową. Wówczas na 1-2 dni należy znacznie ograniczyć jedzenie, aby nie obciążać funkcji chorego przewodu pokarmowego i nie narażać go na dodatkowy wysiłek.
Nie zmuszajmy zatem dziecka do jedzenia. Gdy maluch zacznie już zacznie nabierać sił i odczuwać głód, włączmy do jego jadłospisu posiłki ciepłe, gotowane i lekkostrawne. Wskazane są wówczas gotowane warzywa, ryż, kasza jaglana, niewielka ilość dobrej jakości gotowanego mięsa, płatki owsiane i duszone owoce.
Należy unikać jedzenia surowego i zimnego, smażonego, tłustego, ciężkostrawnego. Niewskazane są słodycze i cukier, mleko i przetwory mleczne – według tradycyjnej medycyny chińskiej, powodują one wychłodzenie organizmu i nasilają produkcję kataru, wydzieliny oskrzelowej, śluzu w zatokach i w gardle. Podobnie działają banany.
Zamiast kaszki z bananami gotowanej na mleku, zdecydowanie korzystniej będzie podać dziecku kaszę jaglaną lub owsiankę gotowaną na wodzie, z dodatkiem suszonych owoców i rozgrzewających przypraw. Na obiad można zaproponować ciepłą zupę na bazie warzyw korzeniowych lub dyni albo ryż z duszonymi jabłkami i cynamonem.
Po chorobie, gdy układ odpornościowy potrzebuje wzmocnienia, niezbędne jest uzupełnienie flory bakteryjnej jelit właściwymi probiotykami. W tym celu można podawać dziecku rozmaite kiszonki (ogórki, kapusta, buraki) oraz fermentowane produkty mleczne (kefir, maślanka) lub odpowiednie dla niego suplementy probiotyczne. Dobrze jest również zastosować preparaty z witaminami. Szczególnie istotna jest witamina C – zwłaszcza naturalna, pochodząca ze źródeł roślinnych, takich jak acerola lub dzika róża.

4. Pamiętaj o nawadnianiu

W trakcie infekcji niezwykle istotny jest właściwy poziom nawodnienia organizmu. Niezależnie od tego, co jest źródłem choroby, dziecko musi dużo pić. Nawadnianie jest szczególnie ważne, gdy infekcji towarzyszy gorączka. Przy podwyższonej temperaturze ciała, organizm traci o wiele więcej wody niż normalnie. Biorąc pod uwagę małą masę ciała dziecka, istnieje ryzyko szybkiego odwodnienia, które kończy się hospitalizacją. Najlepiej podawać wodę, lub wspomniane wcześniej herbatki ziołowe.
W trakcie przebiegu infekcji rotawirusowej ważne jest systematyczne nawadnianie. Podajemy wtedy niewielkie ilości płynów (nawet łyżeczką), aby nie spowodować podrażnienia przewodu pokarmowego i nie nasilić wymiotów. Najlepiej podawać wodę o temperaturze pokojowej. Letnia woda z cytryną, zielona herbata lub sok z gruszek, jabłek, dzikiej róży czy czarnego bzu, działają na rozgorączkowany organizm nawadniająco i ochładzająco.

5. Postępuj racjonalnie w czasie gorączki

Warto wiedzieć, że gorączka nie jest chorobą, lecz oznaką toczącej się w ciele dziecka walki z patogenami. Gorączka jest naturalnym mechanizmem obronnym. Podwyższona temperatura stwarza warunki niekorzystne do namnażania się szkodliwych mikroorganizmów i zapobiega rozprzestrzenianiu się ich inwazji. Poza tym w trakcie gorączki dochodzi do silnej aktywacji układu immunologicznego i nasilonej produkcji przeciwciał odpornościowych.
Gwałtowne zbijanie gorączki już na samym początku choroby, przyczynia się do osłabienia odpowiedzi immunologicznej i pozbawia organizm oręża do walki z wirusami i bakteriami. Aby wspomóc dziecko w tym starciu, lepiej zastosować naturalne środki napotne i przeciwgorączkowe. Do takich należą wymienione wcześniej zioła oraz leki homeopatyczne.
Przy wysokiej, pojawiającej się nagle gorączce, gdy dziecko jest rozpalone, a jego skóra sucha, można zastosować lek Aconitum napellus. Jeśli natomiast się poci, jest zaczerwienione, gorące, pobudzone i nadwrażliwe na światło i dotyk, ulgę przyniesie lek Belladonna.
Gdy temperatura nie jest bardzo wysoka i narasta stopniowo, a dziecko jest blade, ma podkrążone oczy, sucho kaszle lub skarży się na ból ucha, pomocnym środkiem może okazać się lek Ferrum phosphoricum. Zaś lek Gelsemium sempervirens znajduje zastosowanie przy silnym osłabieniu, drżeniu i dość wysokiej gorączce, której towarzyszy często ból głowy i niechęć do picia.

6. Leczenie kaszlu zacznij od metod naturalnych

Kaszel, podobnie jak gorączka, stanowi jeden z mechanizmów obronnych organizmu, który służy pozbyciu się wszelkich szkodliwych czynników, zalegających w drogach oddechowych. Korzystny jest zwłaszcza kaszel produktywny, tzw. mokry, który umożliwia pozbycie się patogennych drobnoustrojów, obecnych w śluzie w gardle czy oskrzelach.
Jeśli więc u dziecka pojawi się kaszel z wydzieliną, możemy wspomóc organizm naturalnymi środkami ziołowymi lub/i lekami homeopatycznymi. Dobrze jest podawać wówczas maluchowi napary z tymianku, majeranku, anyżku, czy rumianku. Można je lekko osłodzić miodem, który złagodzi nieco gorzki posmak ziół i jednocześnie nawilży śluzówkę podrażnionego gardła. Działanie przeciwzapalne w infekcjach górnych dróg oddechowych wykazuje także napar z babki lancetowatej lub macierzanki. Lek homeopatyczny Antimonium tartaricum ułatwi odkrztuszanie, rozluźniając zalegającą gęstą wydzieliną i ułatwiając pozbycie się jej. W przypadku kaszlu, któremu towarzyszy duża ilość śliny i wydzieliny z gardła (co z kolei skutkuje pojawieniem się odruchu wymiotnego), pomocny może okazać się lek Ipeca.
Kaszel suchy często powoduje podrażnienie śluzówki dróg oddechowych, duszności i osłabienie chorego. Przy kaszlu tego typu, zaleca się podawać do picia ciepły wywar z korzenia lukrecji i prawoślazu lub napar z liści ślazu dzikiego. U dzieci świetnie sprawdza się także kompot z gruszek i migdałów. Należy ugotować w wodzie obrane i pokrojone gruszki razem z obranymi ze skórki migdałami, można dodać nieco miodu do smaku. Podany do picia kompot powinien być ciepły; można też zjeść gruszki i migdały z wywaru. W leczeniu kaszlu suchego sprawdzą się także leki homeopatyczne. Jeśli ataki duszącego kaszlu dokuczają dzieciom szczególnie w nocy lub ogólnie w pozycji leżącej, pomocnym lekiem będzie Drosera. Gdy napad kaszlu pojawia się na dworze, pod wpływem zimnego powietrza lub po wypiciu zimnego płynu, można zastosować lek Rumex crispus. Jeśli zaś w czasie ataku duszącego kaszlu twarz czerwienieje z wysiłku, w gardle czuć drapanie, pojawiają się łzy, a ulgę przynosi łyk zimnej wody lub haust świeżego powietrza, pomoże lek Coccus cacti. Uwaga! Kaszel suchy, zwłaszcza pojawiający się lub nasilający nocą, nie ustępujący po około 2-3 dniach leczenia naturalnego, jest wskazaniem do konsultacji lekarskiej.

7. Powstrzymaj się od hamowania biegunki

Biegunka i wymioty są jednymi z głównych objawów w przebiegu infekcji rotawirusowych. Jedno i drugie stanowi reakcję obronną organizmu, który stara się „wyrzucić” wirusy na zewnątrz. Są to więc mechanizmy naturalne, ułatwiające pozbycie się intruzów, zatem nie powinno się ich tłumić i powstrzymywać za pomocą leków przeciwbiegunkowych. Jeśli podamy dziecku środek zapierający, spowodujemy, że patogeny  pozostaną w jelitach, co w efekcie może skutkować rozwojem poważnego stanu zapalnego. Ów stan zapalny objawia się najczęściej silnymi bólami brzuszka i coraz większym nasileniem objawów infekcji.
Zamiast przeszkadzać organizmowi w samooczyszczaniu się, zdecydowanie lepiej jest wspomagać go w tym procesie, podając dziecku środki ułatwiające powrót do zdrowia. Do takich należą suplementy z bakteriami probiotycznymi, które wzmacniają florę bakteryjną jelit, wspomagają regenerację podrażnionej śluzówki oraz skracają czas trwania biegunki.
W przypadku infekcji rotawirusowej warto zastosować leki homeopatyczne. Przy pierwszych objawach, takich jak wodnista, paląca biegunka, podrażniające wymioty, gorączka i silne osłabienie, należy jak najszybciej podać lek Arsenicum album. Jeśli biegunka ma charakter strzelający i towarzyszą jej bóle brzucha i silne parcie, pomocny może okazać się lek Podophyllum peltatum. Gdy zaś biegunka jest obfita, śluzowata, pojawia się natychmiast po jedzeniu i maluch nie jest w stanie nad nią zapanować, ulgę przyniesie lek Aloe. W przypadku biegunki, wymiotów i ślinotoku, występujących przy jednoczesnym braku apetytu i pragnienia, można sięgnąć po lek Ipeca.
Pamiętajmy, aby w trakcie choroby nie zmuszać dziecka do jedzenia, regularnie je nawadniać, ograniczyć kontakty z innymi dziećmi i członkami rodziny oraz dbać o odpowiednią higienę. Infekcje rotawirusowe są wyjątkowo zaraźliwe i – szczególnie u najmłodszych – mogą grozić odwodnieniem i hospitalizacją. Dlatego jeśli objawy nie ustępują po 2-3 dniach, a stan dziecka budzi nasz niepokój, należy jak najszybciej skonsultować się z lekarzem.
Konsultacja medyczna dr Alina Małmyszko-Czapkowicz
 

Kategorie
karmienie piersią

Mleczne mindfulness, czyli jak karmienie piersią pomaga mamie w samoregulacji i wyciszeniu umysłu

Mleczne mindfulness

Mindfulness jest pojęciem wielowymiarowym i wieloaspektowym, rozumianym różnie w zależności od tego, w jakim kontekście zostało użyte. Ogólnie przyjmuje się, że jest to wysokiej jakości uwaga, świadomie skierowana i skupiona na doświadczeniu w konkretnej chwili. To swego rodzaju osobista kompetencja, dzięki której wszystko, co dzieje się wokół nas, nabiera nowej jakości: staje się wartościowe samo przez się i uwalnia spod jarzma nawykowych reakcji i oceniania.

Uważna obecność “tu i teraz” w przypadku karmienia piersią, to świadoma decyzja mamy – wybiera ona pełne zaangażowanie się w tę czynność, bez takich “rozpraszaczy uwagi” jak telefon, serial, gazeta, książka, internet.

Momenty karmienia piersią mogą być okazja do tego, by:

  • zamknąć oczy i wsłuchać się w swoje własne emocje,
  • spoglądać na jedzące dziecko, cieszyć się tym widokiem i uczuciami, jakie wyzwala,
  • skupić się na dźwiękach wydawanych przez maleństwo lub na ciszy wokół.

Ważne, że moment karmienia staje się w ten sposób swego rodzaju pauzą, przerwą w gonitwie dnia codziennego i chwilą pełną czułej uwagi, która jest podstawą budowania trwałych więzi.

Nie każde karmienie w ciągu dnia czy nocy musi być ćwiczeniem mindfulness. Wszystko zależy od osobistych upodobań, chęci, a w głównej mierze od tego, czy karmienie przebiega spokojnie. Jeśli jesteśmy na etapie problemów z przystawianiem, nasze dziecko pręży się przy piersi, nie chwyta prawidłowo brodawki lub pojawiają się inne ważne kwestie niecierpiące zwłoki, to w pierwszej kolejności rozwiązujemy problem. Dopiero wtedy, gdy karmienie przebiega efektywnie i bez zakłóceń, możemy na spokojnie pomyśleć o praktykowaniu uważności. Nie chodzi o to, by podczas karmienia całkowicie zrezygnować z czynności, które sprawiają nam przyjemność czy dają wytchnienie – jak chociażby wspomniane wyżej czytanie książki czy surfowanie po Internecie. Warto próbować wpleść praktyki mindfulness do codziennych rytuałów karmienia, ale z zachowaniem zasad zdrowego rozsądku. Tylko tyle i aż tyle.

[reklama id=”67238″]

Bliskość jest uważna

Świadome skoncentrowanie się na karmieniu piersią, daje szansę na głębsze doświadczanie macierzyństwa. Poszerza pole działania na płaszczyźnie, którą niektórzy nazywają „budowaniem uważnej więzi”. W tym kontekście podróż po mlecznej drodze jest dla matki potężnym narzędziem transformacyjnym, ponieważ wspiera wykształcenie osobistej kompetencji, polegającej na świadomym zarządzaniu swoim potencjałem emocjonalnym i umysłowym w kontakcie z dzieckiem. Umożliwia tym samym intensywniejsze doświadczanie interakcji zachodzącej między mamą a potomstwem, a także w każdej innej relacji społecznej.

Bliskość jest uważna. Fundamentem bliskości jest umiejętność bycia w pełni zanurzonym we wspólnym doświadczaniu. Zdolność ta nie jest czymś oczywistym. Wymaga regularnej praktyki i systematycznego treningu – karmienie piersią jest nieocenioną okazją do pracy w tym obszarze. Efekty systematycznego praktykowania uważności, to przede wszystkim samoobserwacja, samopoznanie i samoregulacja. Wspaniałe trio, na bazie którego można budować świadome rodzicielstwo bliskości.

Karmienie piersią to nie tylko sposób na zaspokojenie głodu dziecka. To wyjątkowe doświadczenie, które może na zawsze zmienić podejście do świata i innych. Daje matce szansę na rozwijanie samoświadomości i otwiera drogę do spełnionego życia pełnego trwałych, czułych i bliskich więzi.

Kategorie
zdrowie

„Superdziecko z apteki”- nadużywanie leków i suplementów. Fragment książki "Jak wychować zdrowe dziecko"

Życie zawodowe często nas zmusza do przyspieszenia procesu zdrowienia dziecka, abyśmy mogli szybciej wrócić do swoich obowiązków. Zatem, gdy tylko rozpoczyna się sezon grypowy, karmimy nasze pociechy witaminowymi żelkami i lizakami na odporność, najlżejszą gorączkę zwalczamy paracetamolem (i jak najszybciej odsyłamy dziecko do przedszkola), a na rozwijające się przeziębienie natychmiast żądamy od lekarza przepisania antybiotyku. Tylko czy na pewno tędy droga?

„Superdziecko z apteki”

Choć apteki oferują nam obecnie całą gamę specyfików na każdą sytuację, to jednak korzystanie z nich w nadmiernych ilościach może mieć opłakane skutki dla zdrowia naszego dziecka. Czy oprócz podawania probiotyków, kwasów omega-3 i witaminy D należy wspierać dziecko preparatami witaminowymi? W tym wypadku odpowiedź jest prosta: nie. Nie, jeśli dziecko nie ma wyraźnych niedoborów, które zauważy lekarz. Nie, jeśli dziecko odżywia się w sposób zbilansowany i urozmaicony. I wreszcie nie, jeśli zamiast zostawiać majątek w aptece, wolimy spędzać czas z dzieckiem na świeżym powietrzu. Bo nic tak nie rozwija mózgu oraz odporności naszych pociech, jak dobra dieta i systematyczna, dobrana do możliwości dziecka, aktywność fizyczna. Zamiast szukać najlepszych pastylek na odporność, warto skorzystać z naturalnych metod. Co zastosować, gdy dziecku zaczyna coś doskwierać albo szaleje grypa?
[reklama id=”70761″]
W sezonie grypowym pomyślmy o profilaktyce. Sprawdzą się tutaj naturalne produkty: herbata z miodem i cytryną, napoje z tartym imbirem, konfiturą z malin, czosnkiem i pyłkiem kwiatowym. Ten ostatni jest zdecydowanie najmniej smaczny, ale szczerze zachęcam do korzystania z niego przy sporządzaniu herbatek czy koktajli dla dzieci. Jest to jeden z produktów naturalnych najskuteczniej podnoszących odporność. Pyłek kwiatowy zawiera aminokwasy, dobrze przyswajalne witaminy i składniki mineralne oraz działa na układ odpornościowy, nerwowy, trawienny, a także kondycję skóry! Z farmaceutyków niezbędne okażą się na pewno probiotyki wieloszczepowe i witamina C głównie z naturalnych źródeł, np. soku z rokitnika, acai itd.

Zanim sięgniemy po leki apteczne, warto wiedzieć, że:

  • Na początku przeziębienia/gorączki również sprawdzą się wymienione wyżej produkty, uzupełnione wypoczynkiem w łóżku. Pamiętajmy, że niewielka gorączka świadczy o walce organizmu z infekcją i zwalczanie jej lekiem przeciwgorączkowym jest wysoce niewskazane! Po leki obniżające temperaturę powinniśmy sięgać dopiero wówczas, gdy przekracza 38°C. Najbezpieczniejszy będzie paracetamol, jednak nie zapominajmy, że dzieci mogą przyjmować ograniczoną dawkę tego leku. Przedłużająca się gorączka to znak, aby udać się do lekarza pierwszego kontaktu.
  • Przy biegunce/wymiotach spowodowanych zatruciem pokarmowym nie należy podawać dziecku leków przeciwwymiotnych czy przeciwbiegunkowych, a jedynie zapewnić mu odpowiednie nawodnienie. Organizm po pozbyciu się toksyn sam wróci do stanu równowagi, a naszą rolą jest jedynie jak najszybsze przywrócenie odpowiedniego nawodnienia i elektrolitów (najlepiej podawać wodę, a w przypadku przedłużających się biegunek lub wymiotów zastosować dostępne w aptece preparaty z elektrolitami). Gdy objawy nie ustępują, trzeba zwrócić się o poradę do lekarza. Biegunki i wymioty u niemowląt zawsze konsultujemy z pediatrą, gdyż nawet niewielkie odwodnienie może mieć bardzo negatywne skutki zdrowotne dla dziecka.
  • W przypadku bólu gardła, nim sięgniemy po oferowane przez apteki tabletki o rozmaitych smakach, warto wypróbować stare sprawdzone sposoby: syrop z cebuli (większość dzieci go uwielbia!), płukanki z wody z solą, a u starszych dzieci goździki (przegryziony goździk, ssany przez kilka minut, może dać zdumiewający efekt). Warto też proponować dziecku ciepłe herbaty wzbogacone o składniki wymienione w punkcie o sezonie przeziębieniowym.

Oczywiście powyższe porady nie zawsze się sprawdzają. Są dzieci, które już na niewielką gorączkę, a nawet stan podgorączkowy, reagują drgawkami lub leją się przez ręce. Zdarzają się też postępujące bardzo szybko infekcje, przy których nie należy zwlekać z podaniem właściwych leków. Zachęcam jednak do większej rozwagi, która powstrzyma nas przed bezrefleksyjnym wykupywaniem połowy apteki przy pierwszych objawach kataru.

Ale dlaczego właściwie mamy nie korzystać z dobrodziejstw, jakie oferują nam koncerny farmaceutyczne i nowoczesna medycyna?

Dlaczego nie podawać antybiotyków przy każdej infekcji? Pamiętajmy, że antybiotyk to wyselekcjonowany lek przeciwko konkretnej bakterii. Nie każda jednak choroba wiąże się z ich występowaniem, infekcje wywołują u dzieci głównie wirusy i (rzadziej) grzyby. Stosowanie antybiotyków w walce z wirusami nie przyniesie pożądanego efektu, a ponadto mocno nadszarpnie zdrową mikrobiotę jelitową u dziecka.
Od kilku lat eksperci biją na alarm również z innego powodu; nadużywanie antybiotyków sprawia, że bakterie się na nie uodporniają. Co to oznacza? Wyobraźmy sobie grupę wykwalifikowanych antyterrorystów, którzy walczą ze zorganizowaną grupą przestępców. Antyterroryści komunikują się między sobą za pomocą specjalnych kodów, które muszą odpowiednio szyfrować i systematycznie zmieniać. Jeśli wciąż korzystają z jednego i któryś z przestępców się o nim dowie, będzie wiedział, kiedy uciekać przed policją i w jaki sposób uniknąć obławy. Tym samym, działania antyterrorystów staną się bezskuteczne, a grupa przestępcza będzie rosnąć w siłę. Podobnie jest z bakteriami. Jeśli w środowisku krąży często używany antybiotyk, bakteria potrafi się na niego uodpornić i lek traci skuteczność. Taki scenariusz może mieć katastrofalne skutki dla zdrowia naszego i naszych dzieci. Może nastąpić moment, w którym lekarze nie będą już mieli leków, które byłyby w stanie zwalczyć pewne choroby i wówczas staną się one bardzo niebezpieczne. Nie zrozum mnie źle – istnieją infekcje, w których antybiotyk jest konieczny, ale nim lekarz przepisze go twojemu dziecku, zapytaj, czy to na pewno potrzebne. Nie proś też lekarza, aby przepisał go dziecku na wszelki wypadek. W przypadkach infekcji bakteryjnych warto wykonać celowany posiew i antybiogram; dzięki niemu lekarz dobierze celowany antybiotyk do konkretnej bakterii, która wywołała chorobę.
Jest to szczególnie istotne, gdy dziecko przeszło już jedną bezskuteczną kurację. Zamiast celować w ciemno z nowym antybiotykiem, lekarz dobierze lek, na który bakteria na pewno jest wrażliwa.
Przez długi czas borykałam się z przewlekłym katarem u Tymona. Wciąż miał zatkany nos, w którym pojawiały się strupki. Lekarz stwierdził, że to zapewne wynik dłubania w nosie. Zalecił inhalacje oraz stosowanie sprejów nawilżających, ale sytuacja wcale się nie poprawiała. Podzieliłam się swoimi obawami z zaprzyjaźnionym diagnostą laboratoryjnym, który zasugerował, żeby wykonać wymaz z nosa. Już na drugi dzień po badaniu otrzymałam telefon z informacją o infekcji gronkowcem i paciorkowcem oraz sugestią wdrożenia natychmiastowego leczenia. Udałam się ponownie do lekarza, który po obejrzeniu antybiogramu zapisał działający miejscowo antybiotyk zwalczający te bakterie. Po zakończeniu kuracji problem ze strupkami w nosie nie wrócił.
Jaki płynie z tego wniosek?

Co robić, jeśli w grę wchodzą niespecyficzne dolegliwości lub lekarz nie poświęcił dziecku odpowiedniej uwagi i nie przepisał żadnych leków?

Ja miałam to szczęście, że mogłam uzyskać poradę od specjalisty, jednak nie każdy rodzic ma taką możliwość. Większość rodziców, zanim trafi do lekarza (lub tuż po wyjściu), googluje objawy w poszukiwaniu alternatywnych rozwiązań. Nie ma nic złego w trosce o dziecko i chęci znalezienia przyczyny jego problemu (sama robiłam to nie raz), tym niemniej trzeba uważać, by nie popaść w nadmierne przewrażliwienie czy hipochondrię. Internet to kopalnia informacji na temat rzadkich dolegliwości, chorób i zakażeń, o których jeszcze kilkanaście lat wstecz nikt by nawet nie pomyślał. Dolegliwości skórne – hipowitaminoza! Ból brzucha – sepsa! Świąd skóry – niewydolność wątroby! Zbyt częste / zbyt rzadkie wypróżnianie – pasożyty! Nie namawiam oczywiście do bagatelizowania objawów, ale trzeba pamiętać, że „dr Google” nie ukończył żadnych studiów medycznych, a informacje od internautów mogą być mylące. Dobrym przykładem dezinformacji internetowej są infekcje pasożytnicze. Gdy próbujemy się czegoś na ten temat dowiedzieć, nagle okazuje się, że każdy z nas ma tasiemca, glistę lub tzw. robaczycę. Pasożyty rzeczywiście mogą dawać objawy charakterystyczne dla wielu rożnych chorób, ale większość z nich ma bardziej przyziemne wytłumaczenie.
Jeśli podejrzewasz u swojego dziecka zarażenie pasożytami, sprawdź to w najbliższym laboratorium mikrobiologicznym. Badanie na pasożyty bytujące w przewodzie pokarmowym jest łatwe i bezinwazyjne, wystarczy skontrolować stolec. Jeżeli w kale znajdzie się pasożyt bądź jego jaja, analityk to wykryje i zleci wizytę u odpowiedniego specjalisty. Analogicznie, pasożyty z krwi zbadamy poprzez analizę krwi, a pasożyty skórne z zeskrobin. Stosunkowo często występujące u dzieci owsiki można stwierdzić dzięki badaniu okolic okołoodbytniczych. Laboratorium za każdym razem poinstruuje, w jaki sposób pobrać materiał do badań, aby miał wartość diagnostyczną. Nie próbuj samodzielnie leczyć dziecka z niezdiagnozowanych chorób pasożytniczych! Internet podsuwa całą gamę rozwiązań, które mogą być niebezpieczne. O ile podawanie, np. dużej ilości czosnku raczej nie zaszkodzi (najwyżej podrażni żołądek i wywoła przykry zapach), o tyle leki przeciwpasożytnicze, którymi handluje się na forach internetowych, mogą poważnie zagrozić zdrowiu. Niekontrolowane podawanie tego typu preparatów może skutkować uszkodzeniem wątroby, zaburzeniem mikrobioty jelitowej, osłabieniem pracy nerek itp. Z rozmów z diagnostami laboratoryjnymi wynika, że zarażenia „robakami” to bardzo marginalna przyczyna dolegliwości brzusznych czy skórnych u dzieci. Wszyscy natomiast zgodnie podkreślają, że domowe sposoby na wykrywanie pasożytów są bardzo wątpliwe i tylko specjalista jest w stanie stwierdzić, czy dziecko jest nosicielem niechcianych lokatorów. Zanim więc podejmiesz ryzykowne próby samodzielnego leczenia, zwróć się z tym do fachowca. Zwracam na to szczególną uwagę, ponieważ mocno poruszyły mnie porady znalezione na jednym z internetowych portali, na którym kwitła sprzedaż leków na odrobaczenie. Niektórzy polecali, aby udać się do zaprzyjaźnionego weterynarza i podawać dziecku leki przepisywane dla kotów czy psów. Co najbardziej przerażające, część rodziców uznała, że to dobry pomysł, i dziękowała za podsunięcie rozwiązania. Pocieszałam się, że znaleźli się również tacy, którzy próbowali im przemówić do rozsądku i odwieść od tego pomysłu. Nie mam pojęcia, jak to się skończyło… Nikt przecież nie kontroluje tego, co podajemy swojemu dziecku. Przykład ten pokazuje jednak, jak łatwo można popełnić ogromny błąd, kierując się dobrymi radami z internetu…

„Ulepszacze” dziecka

Osobny temat to środki farmakologiczne oferowane rodzicom w celu „ulepszenia” dziecka. Celowo użyłam takiego słowa, bo wsłuchując się w reklamy telewizyjne czy radiowe, można odnieść wrażenie, że zamiast wychowywać dzieci, zachęcać je do aktywności fizycznej, systematycznej nauki czy ograniczać czas spędzany przed telewizorem i komputerem, wystarczy podać im magiczne tabletki, które załatwią sprawę. Albo wyprodukują małych geniuszów. Czy naprawdę można to traktować z powagą? Zanim sięgniesz po któryś z popularnych preparatów na apetyt, koncentrację, na oczy czy na uspokojenie, proponuję zapoznać się ze składem tych pseudomedykamentów. Zazwyczaj składają się one z rożnego rodzaju środków słodzących, konserwantów i aromatów, a jakakolwiek wartość ogranicza się do niewielkich ilości witamin czy składników mineralnych. W badaniach klinicznych z reguły nie wykazują działania, o jakich zapewnia producent. Ponadto, decydując się na kilka rożnych specyfików (np. na koncentrację, pamięć i apetyt), fundujemy maluchowi olbrzymie dawki składników, które zamiast pomóc, obciążają wątrobę i nerki, a w skrajnych przypadkach mogą doprowadzić do niebezpiecznego nadmiaru i zatrucia.
W książce tej staram się wszystkich przekonać, że preparaty farmaceutyczne nie zawsze są dobrym rozwiązaniem i powinno się po nie sięgać w ostateczności. Tutaj to powtórzę. Naturalne produkty, dobrze zbilansowana dieta, obserwacja dziecka i zapewnienie mu odpowiedniej aktywności fizycznej stanowią podwaliny silnej odporności. Żaden cudowny specyfik nie uleczy dziecka z braku apetytu czy problemów ze wzrokiem. Nie zapominajmy również o bardzo przyziemnym składniku tej prozdrowotnej mikstury – naszym zdrowym rozsądku! Dbając o te aspekty, szybko się przekonamy, że nasze dziecko choruje rzadziej i krócej.

Książkę Joanny Dronki-Skrzypczak „Jak wychować zdrowe dziecko” kupisz w Księgarni Natuli

Kategorie
Internet Uncategorized

10 pomysłów na wykorzystanie resztek żywności

Kategorie
niemowlę

Zasypianie bez przemocy (#STOP trenowaniu dzieci)

Noszenie i kołysanie

Już od życia płodowego nasze dziecko przyzwyczajone jest do usypiania w trakcie kołysania. Kiedy kobieta nosi dziecko pod sercem, to właśnie w trakcie jej ruchu i kołysania bioder malec spokojnie śpi, w chwili gdy usiądzie lub się położy, maluch zaczyna szaleństwo ruchów. Z tego powodu dla dziecka usypianie w trakcie kołysania jest całkowicie naturalne. Dodatkowo kołysanie stymuluje mózg do rozwoju i pomaga zapanować nad trudną sztuką równowagi, co będzie bardzo ważne przy nauce raczkowania i chodzenia. Kołysanie u wielu maluchów jest podświadomie kojarzone ze snem i gdy są huśtane, zazwyczaj w ciągu kilkunastu minut spokojnie zasypiają. Kołysanie musi być łagodne i raczej na boki niż w kierunku góra–dół, co związane jest z delikatną strukturą mózgu małego człowieka.
Naturalnym rodzicielskim odruchem jest kołysanie malucha w ramionach, a kołysanie w wózku, kołysce czy hamaku jest tego drobną imitacją. By ułatwić sobie tę formę usypiania dziecka, warto zaopatrzyć się w chustę lub nosidło ergonomiczne (dla starszego, siedzącego dziecka). Przytulone do rodzica, otulone chustą dziecko czuje się bezpiecznie, a delikatny ruch i kołysanie ułatwiają mu zapadnięcie w sen w najróżniejszych miejscach i okolicznościach.

Zasypianie przy piersi

Zasypianie przy piersi dziecka karmionego mlekiem matki jest najbardziej naturalnym i prawidłowym sposobem usypiania. I nie ma znaczenia, czy dziecko ma 2 tygodnie, czy 2 lata – zasypianie przy piersi jest dla niego właściwe. Ssanie rozluźnia, a białka z mleka mamy działają usypiająco. Bliskość rodzica zapewnia poczucie bezpieczeństwa, a mleko napełnia brzuszek. Najedzone, zrelaksowane, bezpieczne dziecko łatwo i spokojnie zasypia.
Przeczytaj: Zasypianie dziecka przy piersi jest ok!
Wbrew obiegowej opinii zasypianie przy piersi nie uczy złych nawyków i nie szkodzi zębom. Mleko mamy zawiera składniki chroniące przed próchnicą, a mechanizm ssania uniemożliwia mityczne oklejanie zębów przez mleko. Jest biologicznie właściwym, by młody ssak zasypiał przy dorosłym, by nie był sam. Tak zostaliśmy stworzeni. Człowiek jest jedynym ssakiem, który wyrzuca swoje młode z gniazda, zanim ono samo do tej separacji dojrzeje. Jeśli pozwolimy dziecku żyć własnym rytmem i tempem i zasypiać przy piersi tak długo, jak tego potrzebuje, przychodzi czas, kiedy malec z tego po prostu wyrasta. Ponieważ jego skojarzenia z usypianiem są dobre, nie ma problemu ze zmianą tego sposobu, kiedy już nie karmimy go piersią.

Uśpić to jedno, a odłożyć drugie…

Odłożenie śpiącego malucha uśpionego przy piersi lub w chuście może być trudne. Przytulone i czujące zapach opiekuna dziecko może wybudzić się, kiedy wkładamy je do chłodnego łóżeczka. Dla niego naturalnym i oczywistym jest spanie w bliskości opiekuna, a odkładanie go gdzieś jest sygnałem, że nie jest bezpieczne. Dziecko zaczyna być czujne, spać płytko, by wyczuć ewentualne zagrożenie. Te najmniejsze nie mają świadomości, że są bezpieczne w swoich łóżeczkach. Dobrze czują się tylko wtedy, gdy są blisko rodzica – tak dyktuje im organizm i ich naturalne uwarunkowania. Jest jednak kilka sposobów na to, by dziecko spało dłużej i spokojniej.

Co może pomóc dziecku czuć się komfortowo?

  • Usypianie przy piersi w dużym, rodzinnym łóżku i zostawienie tam malca. Łóżko pachnie rodzicami, a możliwość pozostawienia dziecka tam, gdzie zasnęło, eliminuje trudność związaną z przenoszeniem malucha.
  • Ogrzanie łóżeczka termoforem, by było ciepłe, kiedy położy się tam dziecko.
  • Odkładanie malucha otulonego chustą, którą był przywiązany w pierwszej – głębokiej – fazie snu.
  • Położenie koło dziecka np. swojej koszulki, by czuło zapach opiekuna. Podobnie jest z odkładaniem dziecka owiniętego chustą, którą było przywiązane – materiał przeniknięty jest zapachem mamy lub taty, co zapewnia dziecku poczucie bezpieczeństwa.
  • Włączenie tzw. białego szumu (np. nagrany dźwięk suszarki), który imituje odgłos wód płodowych i zapewnia poczucie bezpieczeństwa.
  • Opatulenie, spowijanie dziecka, by czuło się ciasno, jak w brzuchu mamy.
  • Usypianie malca w specjalnych hamakach. Hamak łączy ze sobą korzyści z kołysania i opatulenia, a dodatkowo malec przyjmuje w nim fizjologiczną pozycję kręgosłupa wygiętego w literę C. Podobnie jak w trakcie usypiania na rękach, kręgosłup dziecka jest prawidłowo zakrzywiony. Odłożenie malucha do łóżeczka powoduje wyprostowanie kręgosłupa, co może sprawiać dyskomfort.
  • Odkładanie dziecka do ogrzanego łóżeczka na brzuszek, w pozycji żabki, dzięki której nie nastąpi nienaturalny przeprost kręgosłupa.

Starszaki

Starsze dzieci dojrzewają do tego, by nie zasypiać przy piersi lub przy noszeniu, lecz nadal mogą potrzebować bliskości rodzica. Głaskanie po plecach, trzymanie za rękę, bajka na dobranoc, ukochana przytulanka, kołysanka – to wszystko są zupełnie naturalne i właściwe potrzeby kilkulatka. Naprawdę przyjdzie taki moment, kiedy dziecko powie nam, że jest już za duże na buziaka na dobranoc, a póki potrzebuje bliskości rodzica do zaśnięcia, warto zadbać o jej zapewnienie. Tych kilka lat jest tylko maleńkim fragmentem w skali jego całego życia i ze wszystkiego, co możemy dziecku wtedy dać, najlepsza i najważniejsza jest bliskość. Badania wykazują, że spanie z rodzicem lub w jego bliskości do końca 5 roku życia jest dla dziecka optymalne. Kiedy organizm dojrzewa, kiedy wykształca się w nim umiejętność samoczynnego obniżania poziomu hormonu stresu (kortyzolu) w mózgu, dzieci przestają spać z rodzicami i przestają ich potrzebować do zasypiania.

Dobry klimat

Każdy człowiek do spokojnego zaśnięcia potrzebuje spełnienia kilku warunków. Przyjazne, spokojne otoczenie, wywietrzone pomieszczenie, brak nadmiernie stymulujących bodźców – to te oczywiste. Z mniej oczywistych jest też poczucie bezpieczeństwa, uspokojone myśli i odpowiednia produkcja melatoniny. Trudno jest zasnąć, kiedy nasze myśli wciąż gdzieś biegną, kiedy się boimy, kiedy zjada nas stres. Migające monitory i niebieskie światło ekranu zaburzają produkcję melatoniny odpowiadającej za spokojne zasypianie. W zaśnięciu często pomaga ten sam, w miarę stały rytuał. Wieczorna kąpiel, spokojna lektura, zbliżona pora snu – to wszystko sprawia, że ludzki organizm przestawia się w tryb „odpoczynek”, jest mu łatwiej zasnąć, a sen jest głębszy i spokojniejszy.

Metoda Cry it out. Nie!

Nie inaczej jest z dzieckiem. By spokojnie przenieść się w objęcia Morfeusza, maluch potrzebuje poczucia bezpieczeństwa, łagodnego uspokojenia, przyjaznego otoczenia. Potrzebuje wiedzieć, że jest kochany. Dlatego tak ważne jest, by unikać metody wypłakiwania dziecka. Powoduje ona szybki wyrzut do mózgu dużej ilości kortyzolu, który niszczy połączenia neuronowe. Dziecko czuje się porzucone, traci całkowicie poczucie bezpieczeństwa. Wypłakiwanie dziecka jest niewłaściwe z punktu widzenia biologii i niszczy więź między dzieckiem a rodzicami, będącą kluczowym czynnikiem rozwoju. Kortyzol hamuje również produkcję innych ważnych hormonów (w tym hormonu wzrostu), co jest oczywiście nieobojętne dla młodego, rozwijającego się organizmu.
Przeczytaj: Cry it out, czyli wypłacz się sam. Kilka powodów, dlaczego to nie jest dla nas

Co warto wiedzieć o fizjologii snu dziecka?

Małe dzieci budzą się w nocy. Nie chodzi tu tylko o niemowlęta, ale także o kilkulatki. I choć straszaki budzą się zdecydowanie rzadziej niż maluszki, to nadal jest zupełnie normalne w ich przypadku. Dlaczego?
Bo są dziećmi. Cykl ich snu jest zupełnie inny niż dorosłych. Dzieci częściej wchodzą w jego aktywną fazę, a faza snu głębokiego jest u nich płytsza niż u dorosłego – niemowlęta mniej więcej co godzinę wchodzą w płytki sen i jakikolwiek dyskomfort wtedy odczuwany może je obudzić. U starszych dzieci fazy te są dłuższe, jednak nadal krótsze niż rodziców. Dzieci budzą się, bo są głodne, spragnione, ponieważ rosną, a także dlatego, że się rozwijają. Budzą się, bo czują się samotne, ponieważ się boją lub coś je boli. Po prostu są tak uwarunkowane.
Małe dzieci potrzebują bliskości rodzica, by spokojnie i łagodnie zapaść w sen, co pozwoli im harmonijnie się rozwijać. Dla dobra dziecka, a także by wypracować dobre nawyki, które zaprocentują w przyszłości, ważnym jest, by zaspokoić tę naturalną dziecięcą potrzebę.
Foto: flikr.com/torbein

Kategorie
Internet

15 wartości, które podnoszą jakość rodzinnego życia

Potrzeba jakości

Wśród wielu uniwersalnych potrzeb obecnych w życiu każdego człowieka perspektywa Porozumienia bez Przemocy zwraca uwagę na potrzebę jakości. Przejawia się ona w wielu sferach życia – mówimy o jakości powietrza, pożywienia, pracy czy jakości warunków materialnych, w których żyją rodziny i poszczególne grupy społeczne. Przeciwieństwem jakości bywa tandeta, bylejakość, prowizoryczność… Każdy z nas ma w różnym stopniu rozwiniętą świadomość istnienia takiej potrzeby, a także stopień jej realizacji.

O jakości coraz częściej mówi się także w odniesieniu do rodziny i relacji wewnątrz niej. Martin Buber pisał, że „świat, w którym żyjemy powstaje z jakości naszych relacji”. Najbliższym światem jest dom rodzinny. Jakość relacji kształtowanych w rodzinie wpływa na wszystkie inne relacje na przestrzeni całego życia, określa je, czasem nawet je determinuje. W domu rodzinnym tworzą się pierwsze mapy emocjonalnych szlaków. Do nich wracamy zarówno wtedy, kiedy je powielamy, jak i wówczas, gdy wybieramy wobec nich alternatywę.

Relacja rodziców wpływa na całą rodzinę

Ogromny wpływ na jakość życia rodzinnego mają wzajemne relacje rodziców. Sposób, w jaki partnerzy traktują siebie nawzajem, nie tylko kształtuje pewien wzorzec relacji partnerskiej, który zapada w świadomości dzieci, lecz także bezpośrednio oddziałuje na atmosferę życia w domu rodzinnym.

Bywa, że rutyna pozbawia nas uważności na partnera, że pojawienie się dzieci absorbuje całą naszą uwagę i energię, że zmęczenie góruje nad zrozumieniem i życzliwością. Co to? a to to

Warto co jakiś czas zadać sobie pytania kontrolne, które pozwolą dostrzec aktualny stan:

  • Wyrażam prośby czy raczej wydaję zarządzenia dotyczące organizacji życia domowego?
  • Czy pamiętam, żeby podziękować?
  • Jak podchodzę do konfliktów – szukam porozumienia czy milczę tygodniami?
  • Czy troszczę się o partnera i okazuję to przy każdej okazji np.: przykrywam kocem, gdy zaśnie na kanapie?
  • Czy interesują mnie jego/jej sprawy?
  • Czy daję przestrzeń na realizację marzeń i planów?
  • Czy liczę się z jego/jej zdaniem?
  • Czy rozmawiam? Czy milczę, gdy trzeba?
  • Czy sprawiam jej/jemu przyjemność, np. piekąc ulubione ciasto?

Bywa, że rutyna pozbawia nas uważności na partnera, że pojawienie się dzieci absorbuje całą naszą uwagę i energię, że zmęczenie góruje nad zrozumieniem i życzliwością. Co to? a to to

Kategorie
zdrowie

Jak wspomagać integrację sensoryczną dziecka?

Skąd mózg czerpie informacje o świecie?

Wyróżniamy trzy podstawowe systemy sensoryczne. Rozwijają się one już we wczesnej ciąży:

  • układ przedsionkowy – zlokalizowany w uchu wewnętrznym, odpowiada za odczuwanie ruchu liniowego, rotacyjnego oraz odchylenie głowy względem osi ciała,
  • układ proprioceptywny – dostarcza informacji o położeniu poszczególnych części ciała. Jego receptory są zlokalizowane w mięśniach i stawach,
  • układ dotykowy – przekazuje informacje o temperaturze, nacisku na skórę oraz wszystkie informacje o powierzchni z jaką ma kontakt skóra.

Zmysły które rozwijają się później na bazie systemów głównych:

  • wzrok,
  • słuch,
  • węch,
  • smak.

Wszystkie informacje zebrane z tych systemów są dla mózgu obrazem otaczającego ciało świata. Bywa jednak tak, że dany receptor wyolbrzymia lub tłumi konkretny bodziec. Mówimy wtedy o nadwrażliwości lub podwrażliwości jednego z układów. Będzie to miało przełożenie na funkcjonowanie człowieka w życiu codziennym. Pojawić się mogą różne mniej lub bardziej uciążliwe sygnały ostrzegawcze.

Co powinno zwrócić naszą uwagę? Kiedy udać się na konsultacje?

  • Jeśli dziecko potyka się na prostej drodze, zderza z przedmiotami, nie trafia w drzwi, ma problemy z łapaniem czy kopaniem piłki, jazdą na rowerze, cięciem nożyczkami, sznurowaniem bucików, jedzeniem sztućcami;
  • nie lubi gier i zabaw ruchowych lub przeciwnie – jest w ciągłym ruchu (biega, skacze, nie potrafi nawet na chwile usiąść);
  • nie lubi się brudzić, często mówi, że „coś śmierdzi” mimo, że inni nie czują nic nieprzyjemnego;
  • ma wybiórczą dietę;
  • nie lubi się czesać, myć głowy, zębów i obcinać paznokci, nie lubi być smarowane kremami;
  • ma opóźniony rozwój mowy lub wadę wymowy;
  • ma problemy ze skupieniem się;
  • robi dużo hałasu, jednocześnie sam zatykając uszy, gdy ktoś inny hałas generuje.

Te wszystkie i wiele innych objawów mogą świadczyć o tym, że procesy integracji sensorycznej mogą być zaburzone.
[reklama id=”68293″]

Jak wspierać rozwój integracji sensorycznej

U niemowląt:

  • weźmy dzieci na ręce. Nośmy je, huśtajmy, masujmy, bodźmy blisko,
  • umożliwiajmy im swobodne poznawanie świata różnych faktur i różnorodnych przedmiotów. Nie tylko plastikowych zabawek na macie edukacyjnej, ale też przedmiotów używanych na co dzień w domu. Metalowych garnków, drewnianych łyżek…,
  • zorganizujmy im bezpieczną przestrzeń w domu na podłodze, do swobodnego przemieszczania się o własnych siłach. Im więcej czasu dzieci spędzają na podłodze, tym lepiej wpływa to na ich rozwój,
  • dajmy im raczkować nie tylko po dywanie, ale też po podłodze, płytkach, piasku, trawie, czy kamykach…,
  • nazywajmy części ciała podczas ubierania/ rozbierania, mycia, masażu,
  • nazywajmy strony ciała – prawa/ lewa i kierunki ruchu – prawo, lewo, przód, tył – także podczas bujania.

U starszych niemowlaków:

  • nie ograniczajmy przestrzeni dziecka, dajmy mu wybór aktywności, którą chce podjąć. To tylko nam wydaje się, że jest jeszcze za mały na dużą zjeżdżalnię, czy te „prawie dorosłe” drabinki,
  • dajmy się brudzić, raczkować i stawiać pierwsze kroki boso. Pozwalajmy doświadczać świata – towarzysząc a nie kontrolując dziecięcą aktywność.

Diagnoza procesów Integracji Sensorycznej

Diagnoza procesów SI trwa zazwyczaj 3 lub 4 spotkania z terapeutą. Obejmuje wywiad z rodzicem, obserwacje dziecka oraz Południowokalifornijskie Testy Integracji Sensorycznej. Podczas spotkań sprawdzane są wszystkie systemy sensoryczne, napięcie mięśniowe, integracja odruchów, co pozwala określić mocne i słabe strony dziecka.

Co można zrobić w domu?

Zabawa w domu nigdy nie zastąpi zajęć na sali pod okiem wyspecjalizowanej osoby, jednak proces terapii można wspierać w domowym zaciszu, przyspieszając jej efekty. Dobrą praktyką jest, kiedy terapeuta prowadzący dziecko daje rodzicom program domowy terapii. Jeszcze lepszą, kiedy program co jakiś czas jest zmieniany.

W jaki sposób bawić się z dzieckiem w domu

Przy zaburzeniach SI wskazana jest aktywność fizyczna. Sport uprawiany codziennie dostarcza bodźców wszystkim bazowym układom sensorycznym. Nauka pływania na basenie oraz judo, ale także balet, to sporty bardzo wskazane przy zaburzeniach SI. Jazda na rowerze, rolkach lub hulajnodze świetnie trenuje równowagę. Skoki na trampolinie wspierają rozwój reakcji równoważnych, przy czym bardzo stymulują układ proprioceptywny. Wizyta na placu zabaw (i pozostawienie dziecku wolnej ręki) to też świetny „trening sensoryczny” do tego całkowicie za darmo.

17 zabaw wspomagających integrację sensoryczną:

  1. zabawa w naleśnik. Ciasno zawijamy dziecko w kołdrę (głowa na wierzchu). Dziecko ma za zadanie się samo rozwinąć. Można poszukać alternatyw do kołdry. Może znajdziecie duży kawałek folii ochronnej lub długi pas szarego papieru,
  2. wojna na pluszaki. Układamy z poduszek 2 mury obronne. Kładziemy się za nimi na brzuchu i bombardujemy pozycje „wroga” pluszakami/ piłkami lub kulami zgniecionego papieru. Cały czas leżymy na brzuchu,
  3. zabawy typu rzuć do celu z różnych pozycji. Można do celu rzucać też z zamkniętymi oczami. Najpierw obserwujemy cel a później zamykamy oczy i staramy się trafić,
  4. zbudujmy wspólnie tor przeszkód. W domu można znaleźć bardzo wiele przedmiotów, które z powodzeniem się sprawdzą,
  5. przeciąganie liny,
  6. zabawa w zapasy. Dorosły leży na plecach a dziecko próbuje go przeturlać na brzuch. Po wygranej zamiana ról,
  7. „rozpakowywanie prezentu”. Dziecko leży zwinięte w kłębek, a dorosły ma za zadanie je „rozpakować”,
  8. ścieżki sensoryczne. Poszukajcie wspólnie w domu różnych faktur, skrawków materiału, swetrów wełnianych, polarów, starego futrzanego kołnierza, ścierek do mopa… ułóżcie ścieżkę dla bosych stóp,
  9. skrzynia ze skarbami. W pudełku gromadzimy różne przedmioty. Dziecko z zamkniętymi oczami losuje przedmiot i ma za zadanie rozpoznać, co wylosowało. Dla starszych dzieci zamiast przedmiotów można włożyć do pudła litery,
  10. jeśli macie drążek gimnastyczny, warto się na nim zawiesić i liczyć czas, jaki da się wytrzymać wisząc. Tę zabawę można też wykorzystać na placu zabaw,
  11. ułóżcie ze sznurka zygzak i spacerujcie stopa za stopą. Spróbujcie, czy uda się to z zamkniętymi oczami i do tyłu,
  12. weźcie duży arkusz szarego papieru i rysujcie obiema rękami jednocześnie ten sam wzór. Wykorzystajcie różne przybory: kredki świecowe, ołówkowe, pastele suche, kredę, pastele olejne, flamastry/farby, stemple…,
  13. malujcie palcami, skrawkami materiału o różnej fakturze,
  14. zgaduj zgadula. Dziecko z zasłoniętymi oczami ma zgadnąć, w którym miejscu dotknął go dorosły. Można dotykać palcem, ołówkiem, piórkiem, pędzlem i czym tylko przyjdzie wam do głowy. Nie zapominajcie o stopach i dłoniach,
  15. zróbcie wielkie pranie z dużą ilością piany. Wypierzcie dokładnie garderobę lalek i pluszaki. Wyszorujcie samochody i inne zabawki,
  16. włączcie dziecko w obowiązki domowe. Kto powiedział, że maluch nie może odkurzać, albo myć mopem podłogi,
  17. zabawa z latarkami. Weźcie latarki i pobawcie się w berka światełkami. Obrysujcie światłem latarki przedmioty w pomieszczeniu.

Ten wspólnie spędzony czas z pewnością nie tylko wspomoże rozwój dziecka, ale zapewni świetną zabawę i wspomnienia na lata.
Foto: flikr.com/donnieray