Kategorie
karmienie piersią

Odstawienie dziecka od piersi – dlaczego nie zawsze trzeba przechodzić na mleko modyfikowane

Kiedy odstawić dziecko od piersi?

Łagodne zakończenie mlecznej drogi spędza sen z powiek wielu mamom. Nierzadko szukają sposobu, który pomoże im w kilka dni uporać się z tym wyzwaniem. Tymczasem zakończenie karmienia jest procesem – wymaga przemyślenia, czasu i cierpliwości. Często bodźcem do podjęcia decyzji o zakończeniu karmienia jest konieczność wzięcia antybiotyku lub hospitalizacja. Dlatego w pierwszej kolejności warto sobie uświadomić, kiedy NIE TRZEBA odstawiać dziecka od piersi.

Powodem do odstawienia NIE POWINNO* być:

  • zapalenie piersi,
  • konieczność wzięcia przez mamę antybiotyku,
  • przeziębienie mamy, temperatura,
  • konieczność wykonania zabiegu dentystycznego w znieczuleniu,
  • konieczność zrobienia zdjęć rentgenowskich, tomografii, rezonansu magnetycznego,
  • powrót mamy do pracy,
  • pójście dziecka do żłobka lub przedszkola,
  • ukończenie przez dziecko 6 miesięcy/12 miesięcy/18 miesięcy itp.,
  • kolejna ciąża.

* Każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie, niemniej jednak w wyżej wymienionych sytuacjach często odstawienie od piersi sugerowane jest na wyrost. W razie jakichkolwiek problemów czy wątpliwości warto skonsultować się certyfikowanym doradcą laktacyjnym. Zdarza się też tak, że przyspieszona decyzja wynika z przyczyn psychologicznych: wstydu, presji otoczenia, potrzeby “wolności” albo zwykłego ludzkiego zmęczenia. W tym wypadku zamiast pochopnie odstawiać malucha od piersi, warto zadbać o siebie: znaleźć czas na odpoczynek i relaks. I przede wszystkim poszukać wsparcia: wśród rodziny, przyjaciół lub chociażby w internecie.
Szczegółowe informacje o tym, gdzie szukać wsparcia w kryzysie
[reklama_col id=”57467, 57839, 58209″]
Kiedy zatem odstawić dziecko od piersi? Wtedy i tylko wtedy, gdy mama (lub dziecko) sobie tego życzy. Decyzja ta powinna być gruntownie przemyślana.

Zanim przejdziemy do radykalnych rozwiązań, warto odpowiedzieć sobie na kilka pytań:

  • dlaczego tak naprawdę chcę zakończyć karmienie piersią?
  • czy ta decyzja jest moja, czy może działam pod presją?
  • czy jestem świadoma korzyści, które wynikają z karmienia piersią (dla mnie jako kobiety i dla dziecka)?
  • jeśli udałoby się zlikwidować problem, czy nadal chciałabym karmić?
  • czy po odstawieniu dziecka od piersi problem zniknie?
  • czy wyobrażam sobie siebie karmiącą duże dziecko?
  • czy najbliższa rodzina wspiera mnie w karmieniu piersią?

Jeśli po gruntownym przemyśleniu wszystkich czynników decyzja o zakończeniu karmienia jest podtrzymana i faktycznie wypływa z potrzeby mamy, warto odpowiednio przygotować siebie i dziecko.

Jak łagodnie zakończyć karmienie piersią?

W przypadku samoodstawienia sprawa jest prosta – dziecko samoistnie, stopniowo, we własnym tempie decyduje o separacji od mamy i zakończeniu karmienia. Ale jak zrobić to łagodnie, gdy decyzja wypływa od mamy?
Wszystko zależy od tego, w jakim wieku jest maluch w danym momencie. Światowa Organizacja Zdrowia zaleca wyłączne karmienie piersią przez pierwszych 6 miesięcy życia dziecka, a potem kontynuowanie karmienia przy jednoczesnym podawaniu stałych pokarmów, aż do momentu ukończenia przez dziecko 2 lat (a nawet dłużej, jeśli mama i dziecko sobie tego życzą). Tak wyglądają wytyczne. W praktyce, jak wiadomo, bywa różnie.

Kiedy dziecko ma mniej niż rok

Jeśli w momencie odstawienia dziecko ma mniej niż 12 miesięcy, wtedy bez wątpienia należy zastąpić pokarm mamy mlekiem modyfikowanym – w myśl zasady, że do ukończenia pierwszego roku życia to mleko jest podstawą żywienia dziecka. Zazwyczaj zaleca się stopniową redukcję karmień – od tych najmniej istotnych dla dziecka do tych najważniejszych (np. do spania czy w nocy). W ten sposób nie tylko dziecko ma możliwość przestawienia się na nowy sposób jedzenia (więcej pokarmów stałych, mleko modyfikowane), ale także organizm mamy nie przeżyje szoku. To ważne, by nie ograniczać podaży mleka z dnia na dzień – gwałtowne odstawienie dziecka może skończyć się stanem zapalnym piersi.

Kiedy dziecko ma więcej niż rok

Gdy odstawiamy dziecko starsze niż 12 miesięcy, nie ma konieczności podawania mu mleka modyfikowanego. Co prawda preparaty dostępne w sprzedaży są rekomendowane dla dzieci aż do 3 roku życia, ale to wyłącznie wymysł koncernów farmaceutycznych. Jeśli dziecko ma rozszerzoną dietę, wystarczy zadbać o to, by otrzymywało wystarczającą ilość wapnia w innych posiłkach. Jego dobrym źródłem jest nabiał (jogurt, twaróg, biały ser), migdały, nasiona słonecznika, orzechy. Poza tym warto sięgnąć także po: boćwinkę, kapustę włoską, jarmuż, natkę pietruszki, szczypiorek, suszone figi i morele.

Wiele dzieci lubi pić mleko jako element wieczornego rytuału. W żadnym wypadku nie musi to być mleko modyfikowane. Można je zastąpić dowolnym mlekiem roślinnym, np. migdałowym, owsianym, jaglanym.

Starsze dziecko

Proces odstawienia od piersi może być nieco trudniejszy w wypadku starszych dzieci – są bardziej świadome i nierzadko pierś jest dla nich nie tylko pokarmem, ale także swoistym uspokajaczem, który pomaga im w trudnych sytuacjach. Także w tym wypadku warto zacząć od redukcji karmień najmniej istotnych dla dziecka. Pomoże to maluchowi zrozumieć, że karmienie już nie jest na żądanie, a jednocześnie pozwoli organizmowi mamy przyzwyczaić się do zmniejszonego zapotrzebowania.

Rezygnacja z najważniejszych karmień

Najtrudniejszym momentem jest rezygnacja z najważniejszych karmień. Z reguły są to te karmienia do spania lub nocne. Niektórzy sugerują tu takie sposoby jak smarowanie sutków musztardą itp. To niezbyt humanitarne rozwiązanie! Warto łagodnie wytłumaczyć maluszkowi, że mama nie ma mleka i pozwolić dziecku pożegnać się z piersiami.

Zamiast karmienia do spania warto wypracować alternatywny rytuał: np. zaproponować mleko roślinne i przytulankę, usypiać dziecko w chuście lub w wózku. Bez dwóch zdań warto poprosić o pomoc partnera! Być może dziecko z “nową” osobą łatwiej wypracuje nowy sposób zasypiania. To doskonały moment, w którym tata może przejąć część obowiązków związanych z kładzeniem malucha spać. W czasie tych najbardziej newralgicznych dni, gdy decyzja zapadła i konsekwentnie odmawiamy dziecku piersi, można spróbować spać w innym pokoju i poprosić partnera, by to on nosił i tulił maluszka, gdy się obudzi.

W przypadku dzieci w okolicach 2 roku życia i starszych warto postawić na szczerą rozmowę. Powiedzieć np. że mleczka jest już mało i niedługo się skończy. Można urządzić “przyjęcie pożegnalne”. Jeśli dziecko lubi czytać, warto sięgnąć po książeczki, które pomogą mu zrozumieć ten proces (niestety na polskim rynku takie pozycje są niedostępne, ale po angielsku jest kilka fantastycznych książek na ten temat). Ponieważ dla starszaków pierś jest głównie sposobem na bliskość i pomocą w momencie frustracji, warto zaproponować mu jakiegoś alternatywnego “pocieszacza”.

Wybierając odpowiedni czas, warto upewnić się, że dziecko nie znajduje się wtedy w newralgicznym okresie:

  • wzmożonego napięcia emocjonalnego (przeprowadzka, pójście do żłobka/przedszkola, rozstanie rodziców itp.),
    choroby,
  • zwiększonego wzrostu i zapotrzebowania na ssanie (np. w okresie skoków rozwojowych, ząbkowania, nasilonego lęku separacyjnego),
  • podczas upałów.

Odstawienie od piersi może być trudne dla dziecka

Zakończenie mlecznej drogi to proces. I warto tak na to spojrzeć. W dobie szybkich rozwiązań chcielibyśmy móc uporać się z każdym problemem w jeden dzień. A tak się nie da!
Pozwólmy sobie i dziecku odczuwać żal. Przygotujmy się na całe spektrum emocji. To może być naprawdę trudne doświadczenie! Czułość, bliskość i wyrozumiałość pozwolą maluszkowi się z tym uporać, dzięki temu zrozumie, że choć mleko i mamina pierś nie są już dostępne, ono nadal jest kochane i może zaspokajać potrzeby w inny sposób.

Na koniec kilka uwag “technicznych”:

  • Liczbę karmień warto redukować stopniowo, dzięki czemu organizm będzie w stanie przygotować się do zmniejszonego popytu i zmniejszyć produkcję pokarmu.
  • Jeśli mimo to piersi się przepełniają, można odciągnąć odrobinę pokarmu, do uczucia ulgi; przed odciąganiem (ręcznym lub za pomocą laktatora) warto wziąć ciepły prysznic, który ułatwi wypływ mleka.
  • W międzyczasie można stosować zimne okłady (sprawdza się tu zmrożona tetra).
  • W okresie odstawienia malucha od piersi można spożywać herbatki ziołowe z mięty pieprzowej, szałwii lub pietruszki – działają hamująco na laktację.
  • Jeśli pomimo działań prewencyjnych dojdzie do zapalenia piersi lub będą one tkliwe, bolesne, warto zastosować okłady z kapusty. Wystarczy kilka liści kapusty schłodzić w lodówce, ponakłuwać widelcem (szczególne działanie ma sok) i włożyć do biustonosza. Okłady powinny być zmieniane regularnie (co pół godziny). Szybka ulga gwarantowana!
  • Kategorie
    zdrowie

    Co wzmacnia zdrowie dzieci?

    Odporność to zdolność organizmu do czynnej i biernej ochrony przed patogenami. Proces jej kształtowania trwa długo – kończy się dopiero około 12 roku życia. Warto wiedzieć, że infekcje i przeziębienia to naturalny element tego procesu, uczą układ immunologiczny, jak radzić sobie z mikrobami. Sprawdź, jak pomóc swojemu dziecku w tym okresie!

    Zadbaj o dobry start

    Właściwe odżywianie w czasie ciąży, poród drogami natury, karmienie piersią – to wszystko czynniki, które długoterminowo działają na korzyść twojego dziecka i pomagają budować jego przyszłą odporność. To swego rodzaju inwestycja. Dzięki porodowi naturalnemu organizm dziecka zasiedla się tzw. dobrymi bakteriami. A prawidłowa mikroflora układu pokarmowego jest bardzo ważnym czynnikiem budującym odporność. Z kolei zawarte w mleku mamy czynniki przeciwzapalne i przeciwbakteryjne oraz immunoglobuliny działają miejscowo na błony śluzowe (np. w przewodzie pokarmowym, drogach moczowych i w układzie pokarmowym), zapewniając dziecku tzw. bierną odporność oraz realnie zmniejszają ryzyko niektórych chorób (np. zapalenia ucha, infekcji dróg moczowych) i infekcji bakteryjnych.
    [natuli2]
    Przeczytaj: Poród naturalny i karmienie piersią a rozwój flory bakteryjnej dziecka

    Co wzmacnia zdrowie dzieci?

    1. Powietrze!

    W Skandynawii panuje przekonanie, że nie ma czegoś takiego jak zła pogoda. Jest co najwyżej źle ubrane dziecko. W tamtejszym (dużo mniej sprzyjającym) klimacie dzieci wychodzą na dwór codziennie. Regularne spacery i duża dawka ruchu na świeżym powietrzu dotleniają organizm i przyzwyczajają dziecko do zmian temperatur.
    Przeczytaj: Dzieci potrzebują powietrza!

    2. Hartowanie

    Kultowe pytanie „A gdzie czapeczka?” zadawane za każdym razem, gdy temperatura spada poniżej 20 stopni Celsjusza to domena Polaków. Niestety mamy tendencje do przegrzewania naszych dzieci. Tymczasem przegrzanie organizmu może być bardzo szkodliwe. Warto hartować dzieci od małego i przyzwyczajać je do chłodu i zmian temperatur. Ubieraj dziecko tak jak siebie, ewentualnie o jedną warstwę więcej.
    Pilnuj także temperatury w pomieszczeniu – powinna oscylować w okolicach 20 stopni w dzień, a 18 w nocy.
    Przeczytaj: Przegrzewanie – dlaczego przynosi więcej szkody, niż pożytku?

    3. „Brud”

    Codzienne odkurzanie, wyparzanie butelek, smoczków i generalnie nadmierna higiena zamiast pomóc, mogą zaszkodzić. Układ immunologiczny człowieka od początku musi trenować. Zbyt sterylne warunki sprawiają, że dziecko nie ma kontaktu z patogenami i nie ma na czym ćwiczyć odporności.
    [natuli2]
    [reklama_col id=”57859, 58215, 58457″]
    Przeczytaj: Sterylne domy nie służą dzieciom!

    4. Sen

    Badania pokazują, że niedobór snu osłabia organizm. Spada wtedy poziom krwinek białych w organizmie, które są niezbędne do prawidłowej odpowiedzi immunologicznej. Dzieci w wieku przedszkolnym potrzebują od 11 do 13 godzin snu na dobę. Codzienne zasypianie o odpowiednio wczesnej porze może pomóc w walce z infekcjami.
    Przeczytaj: Dzieci dobrze wiedzą, kiedy chcą spać

    5. Dobre jedzenie

    O tym, że odpowiednio zbilansowana dieta ma w zasadzie nadrzędny wpływ na prawidłowe funkcjonowanie całego organizmu, pisaliśmy nie raz. W okresie jesienno-zimowym warto zadbać o zwiększenie liczby ciepłych posiłków w diecie dziecka. Ciepła owsianka na śniadanie, kasza jaglana i wszelkiego rodzaju zupy to potrawy, które rozgrzeją organizm w zimne dni i dodadzą energii.
    Przeczytaj: Co i jak gotować w zimnej porze roku?

    6. Dobre bakterie

    Mówi się, że zdrowie mieszka w jelitach. Dbanie o odpowiednią mikroflorę układu pokarmowego może znacznie przyczynić się do wzrostu odporności. Sprzymierzeńcem będą tu wszelkiego rodzaju kiszonki (ogórki, kapusta), kwas chlebowy oraz maślanka czy kombucha.
    Przeczytaj: 9 naturalnych probiotyków

    7. Dobre tłuszcze

    Kwasy tłuszczowe pochodzenia roślinnego, a także omega-3, dostarczają organizmowi budulca do produkcji hormonów przeciwzapalnych (eikozanoidy), które usprawniają pracę układu odpornościowego. W kuchni sięgaj po olej rzepakowy, ryby morskie, orzechy włoskie i siemię lniane.
    Przeczytaj: 10 zdrowych tłuszczów

    8. Witaminy

    Witaminy zawarte w pożywieniu są dużo lepiej przyswajane niż te syntetyczne. Witamina C pomaga tworzyć białka, które chronią organizm przed infekcjami, i limfocyty, które niszczą zarażone komórki. Podawaj dziecku wszelkiego rodzaju kiszonki, natkę pietruszki, gotowaną białą kapustę, brokuły, brukselkę lub jarmuż.
    Ciekawostka: Największa zawartość witaminy C ma papryka: jedna zielona papryka zawiera dawkę, która odpowiada sześciu cytrynom, czerwona – dziesięciu, a żółta aż szesnastu!
    Nie zapominaj także o witaminie D, która dostarcza organizmowi budulca do produkcji hormonów przeciwzapalnych, i witaminie A, która uszczelnia i regeneruje błony śluzowe, utrudniając przenikanie przez nie chorobotwórczych drobnoustrojów. Naturalnym źródłem obu witamin są ryby morskie, oleje roślinne, jaja i sery.
    Przeczytaj: Witaminy – naturalne zamiast syntetycznych

    9. Dobra atmosfera

    Kroki milowe twoje dziecka (rozpoczęcie przedszkola, szkoły) to czynniki, które powodują duże zmiany w jego życiu i mogą być przyczyną stresu (tak jak dla ciebie nowa praca). Stres jest dla organizmu dużym obciążeniem i może powodować spadek odporności. Bądź dla dziecka oparciem, przytulaj je i ucz akceptowalnych sposobów wyrażania emocji. Nie dopuszczaj do tego, by stres się gromadził. I śmiejcie się wspólnie jak najwięcej, bo śmiech nie tylko zmniejsza poziom hormonów stresu, ale także uwalnia produkcje limfocytów T, które są odpowiedzialne za niszczenie wirusów w organizmie.
    Przeczytaj: 8 sposobów na pozytywne rodzicielstwo

    10. Luz

    W Polsce katar uznawany jest za chorobę. Tymczasem Niemcy, Brytyjczycy czy Szwedzi zakatarzone i lekko kaszlące dzieci jak co dzień posyłają do przedszkola. Dla nich lekkie przeziębienie nie jest powodem do niepokoju i siedzenia w domu. Dopóki maluch nie gorączkuje, ma apetyt i dobrze funkcjonuje, może normalnie wychodzić na dwór. Niepokojąca i wymagająca konsultacji lekarskiej jest dopiero gorączką utrzymująca się dłużej niż 3 dni.
    Foto: flikr.com/exil-fischkopp

    Kategorie
    niemowlę

    7 mitów o noszeniu dzieci w chustach

    Mity o noszeniu dziecka w chuście

    1. „Dziecko noszone zbyt dużo będzie rozpieszczone i niesamodzielne”

    Mama to najważniejsza osoba dla nowonarodzonego dziecka. To właśnie jej głos i bicie serca są mu bliskie i znajome. Dlatego naturalną potrzebą noworodka jest bliskość. To właśnie ona buduje poczucie bezpieczeństwa, pozwala rodzicom na szybkie reagowanie na potrzeby dziecka. Dlatego dzieci noszone są często spokojniejsze i szybko usamodzielniają się. Znamienne jest to, że dzieci noszone w chustach pozwalają się nosić tak długo, aż ich własne nogi nie pozwalają im ruszyć w świat. Gdy to nastąpi – naładowane rodzicielską miłością – do chusty wracają tylko na krótkie okresy odpoczynku i regeneracji.

    2. „Nie można nosić dzieci, które samodzielnie nie trzymają główki”

    Noszenie dzieci w chustach wiązanych pozwala na zachowanie fizjologicznej pozycji w trakcie noszenia (odpowiednie wygięcie kręgosłupa, rozstawione nóżki), dlatego nadają się one dla niemowląt już od pierwszych dni życia.
    Dobrze zawiązana chusta stabilnie podtrzymuje główkę i kręgosłup dziecka na całej długości, przytulając niemowlę do noszącego. Wątpliwości powinno rozwiać tzw. kangurowanie wcześniaków – metoda polegająca na trzymaniu przedwcześnie urodzonych dzieci, w pozycji półleżącej „skóra-do-skóry” na klatce piersiowej rodzica lub noszeniu ich w podobny sposób w chuście (jeżeli dziecko nie ma przeciwwskazań do noszenia w chuście – najlepiej zasięgnąć porady specjalisty).

    3. „Dziecko w chuście jest pokrzywione, powyginane i na pewno nabawi się wad postawy”

    Wózek to wynalazek XIX wieku. A wcześniej? Wcześniej dzieci były noszone w różnego rodzaju tradycyjnych nosidłach miękkich lub chustach. W tradycji polskiej występowały chusty trójkątne lub kwadratowe. Niemowlę jest przez naturę przystosowane do noszenia, w chuście przyjmuje fizjologiczną, bezpieczną pozycję. Badania (prowadzone w Niemczech) nie wykazały, aby noszenie w chuście wpływało na wzrost wad kręgosłupa.

    4. „Dziecko w chuście nie ma czym oddychać”

    Przed kupnem chusty należy zwrócić uwagę na jej właściwości. Dobre i bezpieczne chusty to te, które są wykonane w 100% z naturalnych materiałów – są przewiewne i umożliwiają dziecku swobodne oddychanie. Przy układaniu dziecka w chuście, szczególnie w pozycjach poziomych, należy zwracać uwagę na ułożenie główki – nie może być ona przygięta do klatki piersiowej, nie może być niżej niż reszta ciała, a usta i nos nie powinny być całkowicie przykryte.

    5. „Chusty wiązane są trudne w obsłudze”

    Chusta wiązana wygląda trochę jak szalik dla słonia, ale okazuje się, że jej zawiązanie może być równie proste jak zawiązanie krawata! Początkowo dobrze jest posiłkować się instrukcją obsługi, aby sprawdzić czy wszystkie kroki wykonywane zostały poprawnie. W miarę upływu czasu każdy rodzic nabiera wprawy i motanie zajmuje mu kilka sekund. Pomocny może okazać się również odbyty kurs, na którym rodzice uczą się „chustonoszenia” pod okiem doświadczonej osoby.
    Korzystając z chusty elastycznej wiązanej, wystarczy nauczyć się jednej prostej metody wiązania, która sprawdza się i przy noworodku i niemowlaku. Plusem tej chusty jest to, że nie wymaga dociągania i poprawiania. Chusta tkana ma więcej możliwości wiązań, jednak rodzice zazwyczaj szybko odnajdują to, które jest dla nich i dziecka najwygodniejsze. Warto zachować instrukcję obsługi chusty i zabierać ją ze sobą na wyjazdy/wycieczki, aby w razie konieczności nauczyć się nowego sposobu motania, jeśli zaistnieje taka konieczność (np. noszone niemowlę będzie domagać się większego pola widzenia z perspektywy pleców taty lub biodra mamy)

    6. „Dzieci noszone w chuście nie rozwijają się prawidłowo motorycznie, bo mają ograniczony ruch i kontakt z podłożem”

    Przede wszystkim nikt nie nosi dziecka 24h na dobę, przez pierwsze 2-3 lata jego życia. Do prawidłowego rozwoju niemowlęta potrzebują swobody ruchu, jaką daje podłoże i doznań sensorycznych zróżnicowanych faktur i kształtów. Jednak im mniejsze jest niemowlę, tym jego kontakt ze światem jest mniej intensywny, a potrzeba bliskości i noszenia większa. W niektórych kulturach wschodu przez kilka pierwszych miesięcy życia niemowlę nie dotyka stopami ziemi, jest stale noszone. Umiar i intuicja rodziców pomagają zapewnić dostateczną ilość bodźców niezbędna do prawidłowego rozwoju dziecka, a noszenie w chuście roztocza przed nim dodatkowe perspektywy poznawcze.

    7. „Dziecko może wypaść z chusty w trakcie noszenia”

    Dziecko nie może wypaść z prawidłowo założonej chusty wiązanej. Materiał dokładnie otula dziecko, krzyżuje się między jego nóżkami, a całość zabezpiecza mocny, podwójny węzeł.
    Większą uwagę należy zwracać na bezpieczeństwo dziecka przy chustach typu kieszonki oraz chustach kółkowych, gdzie materiał nie krzyżuje się między nóżkami dziecka. Tutaj warunkiem bezpieczeństwa jest dobrze dobrany rozmiar – w przypadku chust kieszonek i mocne dociągniecie chusty na kołach- w przypadku chusty kółkowej.
    Po doniesieniach ze Stanów Zjednoczonych sprzed kilku lat o przypadkach śmierci niemowląt noszonych w czymś na kształt „torby na dziecko” pojawił się kolejny mit, że noszenie w chustach to niebezpieczna moda lansowana przez niefrasobliwe gwiazdy. Należy pamiętać, że noszenie w chuście (nie w usztywnionych nosidełkach i torbach) to nie wymysł współczesnych celebrytów. Noszenie w kawałku materiału, czy to w chuście kwadratowej, trójkątnej, czy długiej prostokątnej to tradycyjny sposób opieki nad dziećmi w wielu kulturach na całym świecie.
    Warto jednak niewątpliwie zwracać uwagę na to, w czym i jak nosimy dzieci. Niestety nie wszystko co zostaje nazwane „chustą” rzeczywiście nią jest. Ponadto wszelkie wypadki i problemy powstałe w trakcie użytkowania, wynikają z niewłaściwego korzystania z chusty czy nosidełka. Dlatego niezależnie od tego w czym nosimy dziecko, należy uważnie czytać instrukcję obsługi i zwracać uwagę na zasady bezpieczeństwa.

    Kategorie
    zdrowie

    Mózgi dzieci, które nie doświadczają bliskości, mogą być bezpowrotnie uszkodzone

    Czym właściwie jest trauma?

    Według prof. dr. hab. Jerzego Vetulaniego, neurobiologa, biochemika i profesora nauk przyrodniczych, trauma powstaje wtedy, kiedy dochodzi do:

    • poważnego zagrożenia życia lub zdrowia,
    • pozostawienia osoby bezsilnej wobec przytłaczającego strachu lub własnego pobudzenia,
    • pozbawienia osoby możliwości stawienia czoła danej sytuacji,
    • pogwałcenia podstawowych założeń o funkcjonowaniu społeczeństwa.

    Choć w pierwszym momencie trudno w to uwierzyć, to wymienione powyżej przyczyny są równoważne – mogą doprowadzić do równie poważnych zmian w rozwijającym się układzie nerwowym młodego człowieka.
    Nasz mózg zmienia się przez całe życie. U dorosłego człowieka nabywa pewnych mechanizmów ochronnych, pozwalających lepiej radzić sobie ze stresem. Sytuacja ma się zupełnie inaczej u dzieci. Szczególnie jeżeli trauma ma miejsce podczas któregoś z kluczowych dla rozwoju układu nerwowego okresów.

    Pierwsze lata życia

    Jednym z najważniejszych momentów są pierwsze tygodnie po porodzie. Najistotniejszy w tym czasie dla noworodka jest stały kontakt z matką. Nawet czasowe jego ograniczenie ma wpływ na stan psychiczny dziecka.
    Niezmiernie ważne dla rozwoju psychiki dziecka są też trzy pierwsze lata życia. Zebrane w tym czasie doświadczenia w bardzo dużym stopniu decydują o naszym dorosłym życiu. Głównym celem tego okresu jest stworzenie silnej i bezpiecznej więzi. To w tym czasie rozwijają się części mózgu odpowiedzialne za regulację emocji, zdolności językowych i myślenie abstrakcyjne. Przeprowadzono szereg badań na zwierzętach udowadniających, że dla potomka potrzeba kontaktu fizycznego i emocjonalnego jest równie niezbędna do przeżycia jak zaspokajanie podstawowych potrzeb fizjologicznych.
    Ciekawe doświadczenie przeprowadził na młodych makakach Harry Harlow z Uniwersytetu Wisconsin-Madison. Odseparował młode od ich matek, a zastąpił je dwiema kukłami. Jedna była druciana, ale za to wyposażona w butelkę z mlekiem, druga wykonana była z miękkiej tkaniny. Młode małpki zdecydowanie wolały towarzystwo tej, do której mogły się przytulić.
    Wśród niemowląt sytuacja ma się podobnie. Opisał to Rene Spitz, węgierski psychiatra. Porównał śmiertelność wśród niemowląt z dwóch rumuńskich żłobków. Pierwszy żłobek mieścił się w więzieniu, gdzie mimo niesprzyjających warunków niemowlęta były pod opieką swoich matek. Drugi prowadzony był przez siostry zakonne, które zaspokajały tylko fizjologiczne potrzeby maluchów. Podczas kiedy w pierwszym przeżywały wszystkie niemowlęta, w drugim umierało co trzecie.
    [reklama_col id=”67245, 67243, 67241″]
    Czym może skutkować brak prawidłowej więzi z opiekunem w pierwszym okresie życia? Na przykład reaktywnymi zaburzeniami przywiązania – dziecko nie potrafi zaangażować się emocjonalnie adekwatnie do głębokości relacji. Objawem jest zarówno chłód emocjonalny, unikanie okazywania czułości, jak i zbytnie narzucanie się obcym, usilne próby pozyskania ich sympatii. Zaburzenie to wymaga odpowiedniego leczenia, gdyż w znacznym stopniu utrudnia dziecku prawidłowy rozwój.
    Co ważne – dowiedziono, że inteligencja dziecka zależy od bliskości relacji, jaką nawiąże ono w ciągu pierwszych 3 lat życia.

    Okres szkolny

    Kolejny newralgiczny moment to okres szkolny. Do około 7 roku życia w naszym mózgu powstaje mnóstwo połączeń nerwowych. Jest ich znacznie więcej niż w mózgu dorosłego człowieka. Na to, które przetrwają, w ogromnej mierze wpływają nasze środowisko, doświadczenia i relacje międzyludzkie. Jest to szczególnie trudny czas, ponieważ ogromną rolę zaczynają odgrywać czynniki niezależne od rodziców. Przyczyną traumy może być zarówno rodzeństwo, jak i otaczający ludzie. Dlatego tak istotne jest zbudowanie do tego momentu szczerej i bliskiej relacji z dzieckiem. Dzięki niej uczymy się wyłapywać wczesne sygnały tego, że w życiu naszego dziecka dzieje się coś niepokojącego.
    Niestety, traumę może także powodować wrogość psychiczna najbliższego opiekuna. Wyśmiewanie, poniżanie, zastraszanie czy sarkazm są nieprzyjemne dla dorosłych, a co dopiero dla dziecka, dla którego jesteśmy gwarantem bezpieczeństwa. Kolejnym ważnym problemem jest psychiczna nieobecność rodzica. Warto przypomnieć brytyjskie badania z 2009 roku, które dowiodły, że przeciętny ojciec w ciągu dnia poświęca swojemu dziecku 40 sekund niepodzielnej uwagi. Często nie wynika to wcale z zapracowania bądź nieobecności, lecz z nieumiejętności wykorzystania czasu z dzieckiem. A to właśnie jakość tego czasu ma największe znaczenie.

    Obojętność wobec dziecka

    Odrzucenie skutkuje przede wszystkim tym, że dziecko żyje w stanie permanentnego stresu. O ile sam mechanizm bywa czasami niezbędny – w sytuacjach rzeczywiście zagrażających życiu, o tyle jego bezustanna aktywacja ma bardzo negatywny wpływ na rozwój. Dziecko traci zdolność odróżniania sytuacji zagrożenia od takiej, w której jest zupełnie bezpieczne. W wieku niemowlęcym wiąże się to z późniejszym osiąganiem tzw. kamieni milowych. Niemowlęta, które spotykają się z obojętnością wobec wydawanych przez siebie dźwięków, później zaczynają mówić. Często nie obserwuje się u nich gwałtownego rozwoju umiejętności językowych zwykle występującego między 18 a 24 miesiącem życia.
    Mózg, który w trakcie rozwoju wielokrotnie narażony był na czynniki stresujące, jest szczególnie wrażliwy. Czasami wystarczy niewielki bodziec, często niezauważony przez innych (kontakt wzrokowy, fizyczny), żeby zapoczątkować niewłaściwą reakcję, niedającą się w żaden sposób kontrolować. Nie tylko utrudnia to, a czasami wręcz uniemożliwia normalne funkcjonowanie w społeczeństwie, ale również powoduje problemy z nauką. Aby dziecko mogło przyswajać wiedzę, potrzebny jest relatywnie spokojny stan umysłu, który w tak zmienionym mózgu jest trudny do osiągnięcia.
    Zmiany w mózgu prowadzą do problemów z pamięcią, filtrowaniem impulsów i umiejętnością dostosowywania się do zmieniającej się sytuacji. Na skutek zaburzeń w prawidłowym funkcjonowaniu układu nerwowego mózg traci zdolność do prawidłowej reakcji na serotoninę, która jest neuroprzekaźnikiem odpowiedzialnym za nasze dobre samopoczucie. Osoby, które przeżyły traumę w dzieciństwie, są częściej narażone na depresję w późniejszym wieku. W okresie nastoletnim występuje u nich większa niż u rówieśników skłonność do ryzykownych zachowań i nałogów. Często rozwija się u nich osobowość borderline, charakteryzująca się (w znacznym uproszczeniu) stałymi huśtawkami nastrojów i niestabilnością emocjonalną.
    Przeczytaj: Długotrwały płacz może spowodować nieodwracalne zmiany w mózgu dziecka
    Niestety, najnowsze badania, opisane w książce E. Jensena pt. “Teaching with a brain in mind”, wskazują, że mózg jest jedynym systemem w organizmie, który po traumie nie wraca do swojego pierwotnego sposobu funkcjonowania, tylko adaptuje się do warunków traumatycznych.

    Jak temu zaradzić?

    O ile nikt nie ma wątpliwości co do karygodności używania przemocy fizycznej i seksualnej wobec dzieci, o tyle odrzucenie nie jest już tak jednoznacznie oceniane. Zdecydowanie trudniej je zauważyć oraz prawidłowo na nie zareagować. Osobom postronnym trudno jest ocenić, co dla dziecka będzie większą traumą – pozostanie w znanym, choć krzywdzącym środowisku czy wyrwanie do innego, obcego, lecz bezpiecznego. Choć brzmi to kontrowersyjnie, to trzeba pamiętać, że walka z traumą ma przede wszystkim na celu jej zminimalizowanie.
    W Stanach Zjednoczonych kampanie na rzecz walki z przemocą fizyczną i seksualną przyniosły spadek tych problemów w rodzinach o 48% i 53%. Może teraz czas zająć się tematem odrzucenia. Uświadomienie rodzicom możliwych skutków ich postępowania może być dobrym początkiem rozwiązywania tego przeoczonego problemu.
     

    Źródła:

    • Harville Hendrix, “Keeping the love you find”, Wydawnictwo Pocket Books, 1992.
    • Child Welfare Information Gateway. (2015). Understanding the effects of maltreatment on brain development. Washington, DC: U.S. Department of Health and Human Services, Children’s Bureau
    • youtube.com/watch?v=tZkBZxqZUlY&t=1088s
    • psychiatria.pl/artykul/tanczac-na-linie-nad-przepascia-osobowosc-borderline/9869

     

    Kategorie
    zdrowie

    Dlaczego warto mówić do małego dziecka? (i co warto wiedzieć o rozwoju mowy)

    Dzieci potrafią się komunikować, zanim zaczną mówić, i najczęściej wyraźnie dążą do interakcji z ludźmi, zwłaszcza najbliższymi. Od urodzenia maluch słucha, automatycznie biorąc udział w rozmowie. Jego głosowe reakcje warunkuje wiele czynników: budowa narządów mowy, słuch, sposób oddychania oraz środowisko, w którym się wychowuje. Większość rodziców wie, że podstawą procesu opanowania mowy przez dziecko są wypowiedzi dorosłych i maluch będzie mówić takim językiem, jakim oni mówią do niego. Niestety, brak dobrego wzorca jest jedną z przyczyn zaburzeń mowy.

    Rozmawiaj z małym dzieckiem!

    Już sześciomiesięczne dzieci chętnie angażują się w „rozmowę” i cieszą się, kiedy jesteśmy tylko dla nich: mówimy, śpiewamy piosenki i pokazujemy im książeczki. Dobrze jest, gdy najbliżsi słuchają gaworzenia dziecka i reagują na nie, ponieważ dzięki temu dziecko będzie czuło, że jest w pełni akceptowane i to, co mówi, jest dla mamy i taty ważne. Należy z nim rozmawiać, a nie tylko do niego mówić! Dzieci wyczuwają, kiedy jesteśmy szczęśliwi bądź zagniewani, rozpoznają różne emocje w głosach rodziców i mogą na nie reagować wyciszeniem lub uśmiechem.
    Pozwólmy maluszkowi na osłuchanie się z poprawnym brzmieniem głosek, od pierwszych chwil zadbajmy o otaczanie go poprawnymi, bogatymi i różnorodnymi wypowiedziami. Jeszcze nie pora? Nic podobnego! To, co mówimy, dociera do ucha dziecka i służy jako materiał obserwacyjno-badawczy, który w przyszłości pozwoli mu dostrzec ogólne prawidłowości języka. Gdy pozna je wcześniej, w poprawnej formie, podświadomie zastosuje przy konstruowaniu własnych wypowiedzi.
    Dziecko powinno nie tylko znać słowa i umieć je przyporządkować określonym fragmentom rzeczywistości, ale także dostrzegać relacje zachodzące między wyrazami. Oczywiście wszystko to pojawi się w miarę rozwoju jego mowy, jednak zanim malec przemówi, musi wiele razy usłyszeć słowa, potem całe zdania i dłuższe formy, ponieważ materiał do samodzielnego wypowiadania się gromadzi dużo wcześniej.
    Warto pamiętać, że narządy artykulacyjne najlepiej rozwijają się, gdy dziecko jest karmione piersią. Jeśli tak się nie dzieje, lepiej używać kubeczka niż butelki, ponieważ nawet tak prozaiczna czynność jak gryzienie wpływa na prawidłowy rozwój mowy. Zbyt długie karmienie butelką oraz ssanie smoczka dłużej niż do 18 miesiąca życia powodują nieprawidłowe połykanie, bez pionizacji języka. Duża część wad wymowy z grupy dyslalii wynika właśnie z niewłaściwych nawyków wypracowanych w początkowych fazach rozwoju, podczas jedzenia i picia.

    Jak to jest z rozwojem mowy?

    Oczywiście istnieją normy określające umiejętności dziecka w przedziałach wiekowych, jednak pamiętajmy, że rozwój mowy u każdego dziecka przebiega nieco inaczej, we własnym tempie i niewielkie opóźnienia nie powinny być powodem do niepokoju.
    Stopień rozwoju mowy w danym momencie zależy od różnych czynników. Do najważniejszych należą psychofizyczny rozwój dziecka oraz wpływ środowiska. Opóźnienia w pojawianiu się poszczególnych stadiów rozwoju mowy nie powinny przekraczać 6 miesięcy. To nie znaczy, że wolno rodzicom lekceważyć poszczególne normy.

    • Warto zwrócić uwagę na to, czy dziecko gaworzy w wieku około 6 do 9 miesięcy, bowiem niewystępowanie gaworzenia może być sygnałem zaburzeń słuchu.
    • Słowo nabiera konkretnego znaczenia w tzw. okresie wyrazu (12–18 miesięcy). Już wówczas rodzice powinni zadać sobie pytanie, czy dziecko rozumie, gdy do niego mówią. Brak rozumienia mowy jest wyraźnym sygnałem, że możemy mieć do czynienia ze stanem patologicznym.
      Warto sprawdzić, czy dziecko prawidłowo reaguje na prośby: pokaż lalkę, przynieś misia, dotknij noska itp.
    • Dwulatek wymawia właściwie wszystkie samogłoski, prócz nosowych, a ze spółgłosek: p, b, m, t, d, n, t, ś, czasem ć. Pozostałe zastępuje innymi, o zbliżonym miejscu artykulacji. Często wymawia tylko pierwszą sylabę lub końcówkę, upraszcza grupy spółgłoskowe. Zaczyna mówić zdaniami. Pierwsze wypowiedzi są jednak krótkie, składają się z 2–3 słów. Trzeba podkreślić, że dwulatek rozumie o wiele więcej słów, wyrażeń i zdań, niż jest w stanie samodzielnie wypowiedzieć.
    • Trzylatek używa już zdań kilkuwyrazowych, w których wciąż występują błędy gramatyczne. Ciekawy otaczającego go świata, zadaje mnóstwo pytań, a samo ich formułowanie stanowi dla niego formę zabawy. Jeśli nasze trzyletnie dziecko mówi tak niewyraźnie, że rozumieją go jedynie najbliżsi, należy jak najszybciej udać się do logopedy.
    • Czterolatek zadaje dużo pytań o znacznym stopniu trudności, nawet : „Jakie to jest i dlaczego?”. Potrafi mówić o przeszłości, przyszłości; rozumie dłuższe wypowiedzi, w których występują przyimki. Wypowiedzi dziecka mogą być nadal agramatyczne, chociaż przejawia zaciekawienie poprawnością językową. Można w nich dostrzec neologizmy językowe, formy nieużywane przez dorosłych.
    • Mowa dziecka pięcioletniego jest już zrozumiała dla otoczenia. Ustalają się głoski sz, ż, cz, dż, choć w mowie spontanicznej mogą być zniekształcane i wymawiane jak s, z, c, dz. Bywa, że głoska r pojawia się dopiero w tym okresie. Grupy spółgłoskowe są jeszcze upraszczane, choć nie zawsze. Warto podkreślić, że podręcznikowo dopiero sześcio-, a nawet siedmiolatki powinny mieć opanowaną prawidłową mowę.

    Gdy nasz maluch zacznie mówić po swojemu, możemy powtarzać tę samą treść w poprawnej gramatycznie formie. Róbmy to w sposób naturalny, np. dziecko mówi: „Kasia widzi piesy”, a mama potwierdza: „Tak, psy”! Nie nalegajmy, żeby powtarzało idealnie. Jeśli rozwój przebiega jak należy, formy nieprawidłowe same znikną.

    Pamiętajmy – podstawową formą ćwiczeń, językowych zabaw powinna być rozmowa

    Nie wyręczajmy dziecka w mówieniu, nie starajmy się zgadywać w lot jego potrzeb – niech próbuje nam je przekazać słowami. Nie przerywajmy mu, pozwólmy dokończyć, jeśli zaczęło mówić, nawet niezrozumiale dla otoczenia.
    Nasze słownictwo powinno być zróżnicowane, ale przede wszystkim poprawne – gramatycznie i dykcyjnie. Starajmy się jak najczęściej prowokować dziecko do słownej reakcji, np. mówiąc: „Ubieramy misia! Czego potrzebujemy?”. Przekształcajmy bezsłowne komunikaty dziecka, gesty w tekst. Wykorzystujemy do tego zwykłą codzienną aktywność. Wykonując daną czynność, opowiadamy o niej np. „Robię zupę, obieram marchewkę. Popatrz, marchewka jest twarda i pomarańczowa. Dotknij – prawda, że twarda?”. Komentujmy możliwie często to, co sami robimy i co robi dziecko. Mówmy do naszego dziecka wyraźnie i powoli, tak by wszystkie wypowiadane przez nas słowa były zrozumiałe. Unikajmy zdrobnień, opisujmy czynności. Poprzez gest i intonację starajmy się wyróżniać w wypowiedziach nazwy. Gdy podpowiadamy dziecku słowa, zwroty, dajmy mu również możliwość wyboru odpowiedzi. Pozwólmy dziecku na swobodę w mówieniu bez zasypywania go gradem pytań. Pamiętajmy też, że strach, złość, smutek, upokorzenie i frustracja mogą powodować zakłócenia mowy. Podobnie podniecenie lub zdenerwowanie. Jeśli to możliwe, nie zmuszajmy dziecka do rozmowy, gdy doświadcza tych emocji.
    Bądźmy dobrymi słuchaczami – obserwujmy dziecko i podążajmy za nim. Do naszych codziennych zajęć włączmy zabawy ruchowe, najlepiej przy muzyce, piosenkach. Świetnie sprawdzają się tu piosenki, podczas śpiewania których pokazujemy części ciała. Często śpiewajmy, powtarzajmy wierszyki, wyliczanki.

    Słuch fonetyczny

    W nabywaniu mowy bardzo dużą rolę odgrywa słuch fonematyczny (zwany mownym). Warto poświęcić trochę czasu na jego ćwiczenie. Świetnie sprawdzają się tu wszelkiego rodzaju onomatopeje. Zachęcajmy dziecko do naśladowania odgłosów otoczenia, mowy zwierząt, pojazdów itp., samemu dając przykład, ale też uważnie przysłuchując się naszemu maluchowi. Starajmy się łączyć naśladowanie odgłosów czy wydawanie różnych dźwięków z ruchami rąk i całego ciała. W wieku dwóch, czterech lat dziecko powinno wysłuchiwać i rozpoznawać odgłosy z otoczenia bez pomocy wzroku. Starsze – powtarza rytmy, wyklaskuje, wystukuje (również używając instrumentów muzycznych), a potem wysłuchuje wyrazy w zdaniach, sylaby i głoski w wyrazach.
    Zwróćmy uwagę na ćwiczenia dłoni. Zręczność palców ma związek ze sprawnym artykułowaniem i mówieniem. Wykorzystujmy wszelkie okazje do lepienia, klejenia, nawlekania koralików, budowania z klocków, patyczków. Nie zapominajmy o zabawach „paluszkowych” – „Idzie rak…”, „Warzyła sroczka kaszkę… ” itp.

    Rozwój ruchowy również wpływa na rozwój mowy

    … a zaburzenia motoryki artykulacyjnej prowadzą do zakłóceń w mowie. Dziecko, które nie ćwiczy narządów artykulacyjnych – a możliwe jest to tylko podczas mówienia, śmiechu, jedzenia – nie potrafi ich właściwie wykorzystać. Są one wówczas niesprawne i wpływają na zaburzenia mowy. Niektóre dzieci wymawiają głoski z pewną niedbałością, przy jak najmniejszym wysiłku mięśni narządów mowy. Ćwiczmy z nimi w formie zabawy, wykorzystując bogactwo „gimnastyki buzi i języka”.

    Czynność mowy jest nierozerwalnie związana z oddychaniem

    … a prawidłowe oddychanie jest fundamentem dobrej mowy. Najprostszy trening mięśni oddechowych klatki piersiowej, dzięki któremu dochodzi do utrwalenia oddychania nosem, to karmienie naturalne. Noworodek może oddychać nosem przy ssaniu piersi, bez konieczności przerywania tej funkcji w celu zaczerpnięcia powietrza, bowiem jego krtań umiejscowiona jest wysoko. Kiedy mięśnie języka, mięsień okrężny warg, podniebienia miękkiego i żuchwy funkcjonują prawidłowo, a tak właśnie dzieje się przy naturalnym karmieniu, przyszłe oddychanie, połykanie i artykulacja, a potem sposób wymawiania głosek mają szansę rozwinąć się bez zaburzeń. Starsze niemowlę, które potrafi już gryźć, powinno mieć jak najwięcej ku temu okazji. Dziecko, ucząc się gryzienia i żucia, ćwiczy mięśnie odpowiedzialne za artykulację.

    W dobie Internetu, telewizji, nie zapominajmy o książkach!

    Udowodniono, że obcowanie z książką pobudza wyobraźnię, wzbogaca słownictwo, pomaga rozwijać zainteresowania, ćwiczy pamięć, uczy skupienia i wyciszenia się. Dzięki czytaniu dziecko rozwija mowę, poznaje prawidłową, poprawną polszczyznę. Jak najczęściej czytajmy dziecku, nazywajmy to, co widzimy na ilustracjach. U starszego malucha możemy sprawdzić, czy rozumie wszystkie wyrazy, zadając mu pytania i ewentualnie podpowiadając odpowiedzi. Wspólna, codzienna lektura z mamą czy tatą buduje silną więź emocjonalną i daje poczucie bezpieczeństwa. Jeśli najbliższym brakuje czasu na rozmowę z dzieckiem, a ludzka mowa najczęściej płynie tylko z telewizji, laptopa, nagrań, innych multimediów, to nie oszukujmy się – prędzej czy później pojawią się problemy.
    Znakomitą pomocą, zwłaszcza dla starszych dzieci, może być najnowsza propozycja Wydawnictwa Naukowego PWN pt.: „Co robi język za zębami? Poprawna polszczyzna dla najmłodszych”. Autorką publikacji jest doktor Agata Hącia – językoznawczyni specjalizująca się w zagadnieniach kultury języka. Pozycja adresowana jest do dzieci w wieku od 5 do 10 lat i ich rodziców, jednak z jej fragmentów skorzystać mogą również maluchy. Jak podkreśla sama autorka, jest to książka rodzinna, przyjacielska i koleżeńska. Agata Hącia znakomicie i z wyczuciem wykorzystuje dziecięcą ciekawość świata, zainteresowanie sztuką słowa, procesem komunikacji, nawet gramatyką.

    Co robi język za zębami? Poprawna polszczyzna dla najmłodszych w Natuli.pl

    Autorka z humorem opowiada o różnorodnych zagadnieniach językowych – sprawności wymawianiowej i narracyjnej, o znaczeniu wyrazów, frazeologii, etymologii, czyli o historii i pochodzeniu słów, błędach językowych i odróżnianiu ich od form poprawnych oraz etykiecie językowej.
    Teksty napisane są w formie dialogu, dzięki czemu książka przypomina fascynującą opowieść, a nie naukową publikację. Kolejne działy pomyślane zostały jako całości, są w pewnym sensie „interaktywne”, niektóre – „A jeśli jesteś już całkiem dorosły…” – zostały przygotowane specjalnie z myślą o dorosłych.
    Niemal w każdym rozdziale znalazły się też “Hopsasanki, wygibanki, powtarzanki” – propozycje zabaw związanych z danym tematem.

    Na co rodzice powinni zwracać uwagę, wspierając rozwój mowy dziecka?

    Bardzo ważne jest ułożenie języka. Jeśli dziecko wciska go między zęby i przez to sepleni, to znak, że ma wadę wymowy. A z wad wymowy się nie wyrasta! Istotne jest także prawidłowe oddychanie, bo jeśli maluch oddycha przez usta, jego język układa się nieprawidłowo i powoduje problem z mową. Z tego samego powodu trzeba uważać na wady zgryzu i zbyt wczesną utratę zębów mlecznych. To również może powodować seplenienie.
    Warto pamiętać, że najkorzystniejszym okresem profilaktyki, wczesnej stymulacji logopedycznej jest wiek niemowlęcy, kiedy to poprzez odpowiednią pracę z maluchem możemy zapobiegać tworzeniu się niewłaściwych nawyków. Nie potrzeba ani szczególnej wiedzy, ani wyjątkowych zdolności, by pomóc dziecku rozwijać dobre umiejętności komunikacyjne. Wystarczą nasze ręce, śpiew, chęć rozmowy, uśmiech i dobra książka.

    Kategorie
    zdrowie

    Czy katar to choroba? Czy można posyłać dziecko z katarem do przedszkola?

    Co to jest katar?

    Katar to nic innego jak potoczna nazwa nieżytu błony śluzowej nosa. Przyczyną może być wirus lub reakcja alergiczna. Pojawienie się wydzieliny to reakcja obronna systemu immunologicznego – organizm chce się pozbyć niechcianych wirusów. Obrzęk śluzówki spowodowany jest zwiększonym przepływem krwi w tym obszarze. To właśnie dzięki temu układ odpornościowy może transportować komórki do walki z drobnoustrojami.

    Czy można posyłać dziecko z katarem do przedszkola?

    To zależy. Jeśli dziecku poza wydzieliną z nosa nic nie dolega: nie kaszle, nie gorączkuje, ma apetyt i chęć do zabawy, nie ma żadnych przeciwwskazań do tego, by poszło do przedszkola. Dorośli ludzie raczej nie biorą zwolnień lekarskich z powodu kataru, prawda?
    Przeciwnicy posyłania zakatarzonego dziecka do przedszkola uzasadniają swoje zachowawcze postępowaniem faktem, że katar, jak każda infekcja wirusowa, jest zaraźliwy. Owszem jest. Natomiast nadmierne separowanie dziecka i chronienie przed kontaktem z drobnoustrojami na dłuższa metę przyniesie więcej szkody niż pożytku. Ludzki system odpornościowy kształtuje się właśnie dzięki kontaktom z bakteriami i wirusami. Częste infekcje łapane przez dzieci są z jednej strony objawem nie w pełni funkcjonującego jeszcze systemu immunologicznego (ten kształtuje się do mniej więcej 12 roku życia), ale także poniekąd sposobem jego wzmacniania. Każda przebyta infekcja jest swego rodzaju naturalną szczepionką.
    Poza tym traktowanie kataru jako poważnej przypadłości to typowo polski sposób myślenia (tak jak noszenie czapeczki, gdy temperatura spada poniżej 18 stopni C). Na całym świecie lekkie infekcje górnych dróg oddechowych traktowane są jako normalna przypadłość wieku przedszkolnego. W Skandynawii i w Anglii dzieci z katarem i lekkim kaszlem normalnie funkcjonują i chodzą do przedszkola, ponadto spędzają dużo czasu na świeżym powietrzu.
    Mitem jest także przekonanie, że bezbarwny katar jest niegroźny, a zielony świadczy o zakażeniu bakteryjnym (jeśli byłaby to prawda, to koncerny farmaceutyczne nie nadążyłby z produkcją antybiotyków). Żółta lub zielonkawa wydzielina z nosa to normalne stadium przebiegu reakcji zapalnej:
    Początkowo wydzielina jest wodnista, przezroczysta. Potem kolor zmienia się na żółty i zielony (staje się ropna), co odzwierciedla nasilenie reakcji zapalnej, a nie powikłanie zakażeniem bakteryjnym. Zielony lub żółty kolor wydzieliny z nosa lub plwociny jest przede wszystkim związany z naciekiem naszych komórek (neutrofili i aktywowanych monocytów) zawierających ziarnistości z barwnikiem i one zmieniają kolor kataru czy plwociny (Źródło: katarzynaswiatkowska.pl).
    [reklama_col id=”57859, 58215, 58457″]
    Oczywiście należy wziąć pod uwagę fakt, że katar może być zwiastunem nadciągającej infekcji i w miarę możliwości obserwować stan dziecka i monitorować jego samopoczucie.

    Kiedy należy bezwzględnie zostawić dziecko w domu?

    • Poza katarem pojawia się uporczywy kaszel (często kaszel jest naturalnym elementem infekcji – organizm pozbywa się zalegającej wydzieliny, czyli spływającego kataru, niemniej jednak zawsze warto się osłuchać u lekarza).
    • Dziecko gorączkuje powyżej 37,5℃ (choć temperaturę zbijamy dopiero, gdy przekroczy 38,5℃).
    • Maluch nie ma apetytu.
    • Dziecko wydaje się być ospałe, markotne.

    Nie oznacza to, że przeziębiony malec zupełnie nie powinien wychodzić z domu. Jeśli dziecko dobrze się czuje, nie ma gorączki lub jest ona niewysoka (<38,5℃), a ma ochotę na zabawę, krótki spacer dobrze mu zrobi. Kontakt ze świeżym powietrzem może przynieść ulgę obrzękniętej śluzówce nosa. Z przeziębionym dzieckiem warto spacerować mniej uczęszczanymi trasami (omijamy place zabaw i centra handlowe na rzecz lasu czy parku).

    Katar – co zrobić, by był mniej dokuczliwy?

    Jak mówi stare przysłowie: “Katar leczony trwa tydzień, a nieleczony siedem dni”. Sporo w tym prawdy, aczkolwiek u dzieci może się ciągnąć nawet 2–3 tygodnie (zwłaszcza jeśli dziecko jest alergikiem). Skutecznego lekarstwa na katar do tej pory nie wymyślono. Preparaty takie jak krople do nosa mają za zadanie jedynie zmniejszyć obrzęk śluzówki, warto stosować je tylko w ostateczności i nie dłużej niż 5 dni, ponieważ mogą uszkodzić delikatną błonę śluzową nosa.
    Co zatem warto stosować? W tym czasie przede wszystkim należy zwrócić szczególną uwagę na higienę nosa: często nawilżać śluzówkę wodą morską lub solą fizjologiczną i odciągać dokładnie wydzielinę (zwłaszcza jeśli malec nie umie sam porządnie wydmuchać noska). Świetnie sprawdzą się także nebulizacje z soli fizjologicznej.
    Dodatkowo można posmarować okolice pod noskiem maścią majerankową lub syropem z cebuli domowej roboty. Obie substancje mają działanie antybakteryjne i przeciwzapalne. Maść majerankową mogą stosować już niemowlęta. Poza tym dobrze także zadbać o nawilżenie powietrza w mieszkaniu (częstym skutkiem ubocznym centralnego ogrzewania jest suche powietrze w domach, a to dodatkowo może nasilać problem kataru ) i regularnie wietrzyć pomieszczenia.
    Warto także ogólnie wzmacniać odporność malucha: zwiększyć ilość kaszy jaglanej w pożywieniu, ponieważ ma ona działanie odśluzowujące organizm, zadbać o posiłki bogate w witaminę C i dostarczać organizmowi naturalnych probiotyków.
    Foto: flikr.com/mecklenburg

    Kategorie
    niemowlę

    10 rzeczy, których powinniśmy unikać, żeby wspierać rozwój prawidłowej postawy ciała dziecka

    1. Nie sadzaj dziecka, które nie siedzi samodzielnie

    Umiejętność siadania w schematach rozwoju dziecka pojawia się między siódmym a dziewiątym miesiącem życia. Poprzedza ją opanowanie przewrotów z brzuszka na plecy i z pleców na brzuszek. Nie są to jednak sztywne ramy, bo każde dziecko rozwija się w swoim indywidualnym tempie, które zależy od genów, wzrostu, napięcia mięśniowego czy temperamentu. Jeszcze do niedawna polecano matkom sadzanie dzieci z plecami podpartymi poduszkami. Dziś już wiemy, że takie praktyki nie służą maluchom a obciążają ich kręgosłup, co w przyszłości przekłada się na kształtowanie wad postawy. Organizm dziecka sam wie, kiedy będzie gotowy do siadania. Nie ma sensu tego momentu przyspieszać.
    Zamiast sadzać dziecko na kolanach, opierając jego plecki o swój brzuch, bądź podpierając poduszkami, postaraj się zapewnić maluchowi odpowiednie podłoże do tego, by mogło swobodnie ćwiczyć podnoszenie główki i obroty, które kształtują i wzmacniają mięśnie szkieletowe, przygotowując je do siadu. Zadbaj o atrakcyjne bodźce dla malucha, by miał motywację do przemieszczania się i trenowania tych ważnych czynności. Pamiętaj, że najlepszym podłożem dla takiego dziecka jest podłoże płaskie i takie, które umożliwia mu swobodę ruchu.
    [natuli]

    2. Nie prowadzaj za rączkę dziecka, które uczy się chodzić

    Kolejny przejaw rodzicielskiej niecierpliwości – kiedy maluch zaczyna samodzielnie poruszać się przy meblach, oferujemy mu do podparcia swoje dłonie. I choć takie działanie wydaje się uzasadnione, jest dużo gorszym pomysłem, niż zwykła asekuracja podczas nauki chodzenia przy meblach Dziecko porusza się przy nich bowiem krokiem dostawnym kształtującym stopę i zapobiegającym płaskostopiu. Prowadzając za rączki, nieświadomie te stopy koślawimy. Oprócz tego prowadzanie dziecka za jedną lub dwie rączki może powodować asymetrię i inne wady postawy ciała.
    Zamiast prowadzić malucha za ręce, pozwól mu w swoim tempie stawiać pierwsze kroki i asekuruj, gdy dźwiga swój ciężar przy meblach. To bardzo ważne ćwiczenie, podczas którego uczy się przenosić ciężar całego ciała na miednicę i na stopy i środek ciężkości z jednej strony na drugą w pozycji pionowej.
    Przeczytaj: Nauka chodzenia i pierwsze buty

    3. Nie kupuj chodzika

    Pionizowanie dziecka nie ma sensu, a to właśnie robimy maluchowi, gdy sadzamy go do chodzika. Pozycja w takim urządzeniu jest nienaturalna, nie ma mowy o doświadczeniach związanych z przenoszeniem ciężaru ciała z jednej strony na drugą. Cierpi na tym kręgosłup i stopy – dziecko odbija się palcami, nie ćwicząc przetaczania stóp od pięty do palców. Stopy w chodziku nie odbierają też bodźców z podłoża całą powierzchnią.
    Zamiast kupować chodzik, stwórz dziecku jak najbardziej naturalne i proste warunki do rozwoju. Najlepszym miejsce do zabaw i nauki… jest podłoga!
    Przeczytaj: Czego nie dadzą dziecku akcesoria do nauki chodzenia?

    4. Nie dawaj dziecku poduszki

    Ciało noworodka wymaga utrzymywania w linii prostej, główka powinna być na równi z kręgosłupem. Podkładanie poduszki może zaburzyć naturalne ułożenie ciała, co prowadzi do wad rozwojowych, w tym odkształcenia główki. Duża poduszka w wózku czy łóżeczku powoduje, że maluch może w nienaturalny sposób odginać tułów. Do tego dzieci uwielbiają przekręcać się na różne strony, zwłaszcza na brzuszek, a taka podkładka znacznie ogranicza ich ruchy i staje się niebezpieczna dla życia. Stosowanie poduszki ma swoje uzasadnienie tylko w przypadku, gdy dziecko nadmiernie ulewa bądź cierpi z powodu refluksu żołądkowo-przełykowego.
    Kładź dziecko na płaskim, stosunkowo twardym materacu. Nie wkładaj poduszki do gondoli. Pierwsza, cienka poduszka może się pojawić w życiu maluszka około 18. miesiąca życia (to wiek, w którym większość dzieci swobodnie się już porusza).

    5. Korzystaj z umiarem z bujaczków, leżaczków czy huśtawek

    Leżaczki, bujaczki… są bardzo pomocne, ale dziecko nie powinno spędzać w nich zbyt dużo czasu, unieruchomione w jednej pozycji (często asymetrycznej lub zbyt zgiętej). Maluch ma bowiem naturalną potrzebę ruchu i w sprzyjających warunkach cały czas ćwiczy i wzmacnia poszczególne partie mięśni.
    Przy zakupie tego typu pomocy zwróć uwagę na kąt nachylenia, który w przypadku noworodków i małych niemowlaków powinien być jak najmniejszy (zbyt wygięta pozycja obciąża kręgosłup, utrudniając prawidłowy rozwój).
    Przeczytaj: Dlaczego należy kłaść niemowlęta na podłodze?

    6. Nie noś dziecka w wisiadle

    Warto nosić dzieci, ale świadomie – w chustach bądź nosidłach ergonomicznych. Niedojrzałe stawy biodrowe malucha mają optymalną pozycję do rozwoju wyłącznie wtedy, gdy są ugięte i lekko odwiedzione. W wisiadle dziecko zwisa, odbijając się bezwładnie o ciało noszącego. To niewygodne, ale też bardzo niezdrowe dla kręgosłupa i stawów biodrowych, prowadzi do wielu problemów w późniejszym życiu: zniekształceń, chorób stawów, dysplazji. Dodatkowo, wisiadła wyposażone są w usztywniane boki, co obciąża kręgosłup na całej linii, nie pozwalając na zachowanie naturalnej krzywizny.
    Noś dziecko w chuście bądź nosidle ergonomicznym. Jeżeli masz taką potrzebę, skorzystaj z pomocy doradcy noszenia dzieci w chustach, który pokaże jak prawidłowo wiązać chustę, żeby dziecko zachowało bezpieczną, fizjologiczną pozycję.
    Przeczytaj: Czym różni się wisiadło od dobrego nosidła dla dziecka?

    7. Nie nakładaj butów dziecku, które nie chodzi samodzielnie

    Pętanie małych stópek gorsetem sztywnych butów (szczególnie tych nóżek, które jeszcze samodzielnie nie chodzą!) to działanie wbrew naturze. Stopa potrzebuje swobody, której buty (nawet te najlepsze) jej nie zapewnią. Te możemy zakładać maluchowi na spacer, ale tylko wtedy, gdy samodzielnie chodzi.
    Po domu pozwól maluchowi biegać na bosaka. To świetny masaż dla stóp – chodzenie na boso wspomaga kształtowanie sklepienia, wzmacnia więzadła i mięśnie, pozwala doskonalić podporową funkcję stopy.

    8. Korzystaj z fotelika tylko w samochodzie

    Wielu rodziców używa fotelika wpinanego w stelaż wózka, zamiast gondoli. Taki fotelik jest jednak zbyt ciasny dla malucha, który nie może się w nim poruszać i wzmacniać mięśni. Dla kręgosłupa niemowlęcia kilkugodzinny, często powtarzany spacer w zgięciowej, niesymetrycznej pozycji może stać się podłożem przyszłej wady postawy. Dziecko do 6. miesiąca życia nie powinno spędzać w foteliku więcej, niż 1-2 godziny dziennie. Gdy wybieramy się w dłużą podróż, co 2 godziny powinniśmy zrobić przerwę i wyjąć malca z fotelika samochodowego. Położyć go na kolanach bądź kocyku i pozwolić rozprostować kości. Taka przerwa to nie tylko niezbędny oddech, ale szansa na zachowanie zdrowej pozycji pleców.
    Chusta i gondola najlepiej nadają się do transportowania malucha (poza samochodem, w którym obowiązkowo wkładamy dziecko do fotelika samochodowego). 

    9. Nie noś dziecka w pozycji pionowej do około 4 miesiąca życia

    Pionowe noszenie dziecka w pierwszych miesiącach życia szkodzi jego plecom, gdyż maluch ma zbyt słabe mięśnie, by mogły udźwignąć jego ciężar w takiej pozycji. Dlatego póki dziecko samo nie zacznie trzymać pleców, unikaj noszenia w pionie i układaj poziomo, na pleckach. Podczas noszenia pamiętaj również, by podtrzymywać główkę.
    Nie pionizuj dziecka, a staraj się zapewnić mu odpowiednie podparcie dla pleców i jednocześnie urozmaicaj pozycję, przekładając je raz na lewą, raz na prawą rękę. Takie zmiany wspierają harmonijny rozwój całego ciała.

    10. Nie woź zbyt małego dziecka w foteliku rowerowym

    Aby dziecko mogło jeździć w foteliku rowerowym razem z rodzicem, musi mieć odpowiednio rozwinięte mechanizmy ruchowe i amortyzacyjne. Te natomiast wykształcają się około 18. miesiąca życia. Młodsze dziecko podczas przejażdżki narażone jest na wstrząsy i pozbawione punktu podparcia. Niebezpieczną praktyką jest również jazda rowerem z dzieckiem śpiącym w foteliku. To potężne obciążenie dla kręgosłupa malca.

    Kategorie
    karmienie piersią

    100 i więcej zastosowań mleka kobiecego

    Mleko kobiece może mieć zastosowanie medyczne, jak i kosmetyczne. Nadaje się dla dzieci, jak i dla dorosłych. Nie chodzi wyłącznie o spożywanie mleka, ale także o zastosowanie doraźne i miejscowe.

    Dziecięce przypadłości

    • Odparzenie, ciemieniucha, trądzik niemowlęcy? Mleko mamy wykazuje właściwości antyseptyczne i łagodzące, dzięki czemu idealnie pielęgnuje skórę malucha i leczy wymienione przypadłości.
    • Również przesuszona skóra może być smarowana i nawilżana mlekiem kobiecym. Żaden środek pielęgnacyjny, nawet najbardziej eko, nie będzie tak przyjazny skórze dziecka. A do tego bezpłatny 🙂
    • Mleko mamy, dzięki zawartym w sobie składnikom, łagodzi swędzenie. Ugryzienie owada, oparzenie pokrzywą, a nawet swędzące zmiany przy przechorowywaniu ospy wietrznej mogą być smarowane mlekiem kobiecym, które złagodzi objawy i przyśpiesza gojenie.
    • A może zdarzyła się opuchlizna, na przykład w skutek ugryzienia owada czy jako niepożądany odczyn po szczepieniu? Wiele mam doświadczyło , że wystarczą okłady z mleka kobiecego, by w ciągu kilkunastu godzin poradzić sobie z tą niedogodnością.

    Przeczytaj: Naturalna pielęgnacja. Mycie niemowlęcia z dodatkiem mleka matki.

    Zdrowie

    • Wiadomo, że przeciwciała w mleku mamy wspomagają leczenie dziecka w chorobie. Nie, mleko mamy nie jest cudownym eliksirem, który całkowicie zapobiega chorobom. Tak, oczywiście, że dzieci karmione piersią również chorują. Badania i doświadczenie matek na całym świecie pokazują jednak, że dzieci karmione piersią, choroby przechodzą szybciej i łatwiej.
    • Przeciwciała z mleka mamy wspomagają ich układ odpornościowy. Nie tylko u niemowlaka. Łyżka stołowa mleka kobiecego dziennie to dla starszaka doskonały „zastrzyk odporności” przy osłabieniu.
    • Badania wykazują, że również dorośli borykający się z ciągłymi przeziębieniami zauważają znaczącą poprawę po spożywaniu pół szklanki mleka kobiecego na dobę.
    • Dodatkowo można wspomagać zdrowienie poprzez aplikowanie mleka do nosa przy katarze, dzięki czemu łatwiej się oddycha, a składniki przeciwbakteryjne przyśpieszają powrót do formy.
    • Dr. Mercola, na podstawie przeprowadzonych badań, udowadnia, że 80% przypadków zapalenia ucha środkowego można wyleczyć bez antybiotyków, używając mleka z piersi. Kilka kropel podane co kilka godzin zazwyczaj pomaga w ciągu 24-48h.
    • Również zapalenie spojówek jest przypadłością, z którą bez problemu radzi sobie ludzkie mleko. Ostatnie badania wykazały, że mleko kobiece pomaga w walce z bakteriami odpornymi na antybiotyki.
    • Składniki z mleka pokonują także rota i adenowirusy, dlatego podstawą przy zachorowaniu powinno być spożywanie mleka kobiecego.
    • Szwedzcy naukowcy odkryli w 2010 roku, że w mleku kobiecym są składniki, które zwalczają 40 rodzajów komórek rakowych.
    • Mleko ma także właściwości odkażające, więc wszelkie zadrapania, skaleczenia, rany partnera przy goleniu czy kikut pępowiny noworodka można z powodzeniem traktować mlekiem kobiecym nie martwiąc się o podrażnienia czy „szczypanie”.
    • Mleko łagodzi poparzenia słoneczne, wpływa kojąco na bolące gardło, pomaga pozbyć się zaczerwienienia i opuchlizny oczu, wspomaga przy kaszlu. Nie sposób wyliczyć wszystkich udowodnionych właściwości kojąco-leczących mleka.

    Dla urody

    Jednak nie tylko w ten sposób możemy korzystać z tego, co daje kobiecie natura. Wiele kobiet znajduje zastosowanie dla swojego mleka również w kosmetyce.

    • Ten wyjątkowy płyn wspaniale i łagodnie oczyszcza skórę i może być używany do demakijażu.
    • Można go używać do czyszczenia szkieł kontaktowych, a także, w połączeniu z olejem kokosowym, do uporania się z trądzikiem u nastolatków lub dorosłych.
    • W internecie można znaleźć przepis na wspaniałe, delikatne i odżywcze mydło zrobione z kobiecego mleka, a także balsam zrobiony z mleka kobiecego, płatków owsianych i miodu.
    • Można mleko wcierać w usta, kiedy skończy nam się łagodzący balsam, a niektóre kobiety używają własnego mleka jako skutecznego i naturalnego dezodorantu.

    W kuchni

    Można z niego zrobić lody, masło, jogurt, użyć do wypieku chleba czy babeczek. Niemalże wszędzie tam, gdzie używamy mleka, to kobiece znajdzie zastosowanie.

    Baza pomysłów do wykorzystania mleka kobiecego jest niemalże niewyczerpana. Niektóre mamy, by upamiętnić lata karmienia piersią, oddają trochę mleka, które przetwarzane jest na substancję podobną do plastiku i zamknięte w pięknym naszyjniku lub bransolecie.

    Karmienie piersią ma kluczowe znaczenie dla zdrowia dziecka i mamy. Jednak mleko kobiece to nie tylko pokarm. Warto o tym pamiętać.