Kategorie
rodzina

O związkach, konfliktach, budowaniu relacji i tym, jak się usłyszeć i dogadać

„Miłość to nie staw, w którym można zawsze odnaleźć swoje odbicie.
Miłość ma swoje przypływy i odpływy. Ma też swoje rozbite okręty, zatopione miasta, ośmiornice, burze i skrzynie złota, i pereł. A perły leżą głęboko”

Erich Maria Remarque

Bywa, że z różnych etapów relacji na dnie pozostały zatopione miasta – niespełnione nadzieje, wygórowane oczekiwania. Zmarnowane szanse i niezrealizowane plany straszą jak roztrzaskane okręty… Jak się na nie nie natykać, jak nie rozbijać się o nie w codzienności? Jak nawet podczas sztormu dostrzec skrzynie złota i pereł? Jak rzucić szalupę partnerowi, gdy ten zmywa nas z pokładu? Jak samemu nie zatonąć? Jak uwierzyć, że po burzy nastanie cisza? Jak przygotować się do nawałnicy, by wyrządziła jak najmniejsze szkody?

Nie znam odpowiedzi na wszystkie te pytania, a już na pewno nie mam recepty na każdą relację, bo każda jest inna, bo inni tworzą ją ludzie, z rozmaitym bagażem doświadczeń i wzorców.

Podzielę się tym, czego się nauczyłam, odkryłam, zrozumiałam, co pokazali mi inni, by budować bardziej autentyczną relację, by nawiązywać zerwany kontakt, by szukać zrozumienia.

Określić intencję

Kiedy podejmuję rozmowę z drugą osobą, chcę się zastanowić, po co to robię, co jest moim celem. Uzyskanie tego, na czym mi zależy? Bycie usłyszaną? Zrozumienie drugiej strony? Wymiana informacji? Przyjemność i zabawa? A może pozostanie w kontakcie nawet przy różnicy zdań?

Określenie intencji pomaga niejednokrotnie zachować szacunek dla rozmówcy i samego siebie. Pozwala się zatrzymać w chwili, gdy schodzę z obranego kursu.

Posługiwać się językiem osobistym

Jasno formułuję, co mi się podoba, a co nie, na co się zgadzam, a czego nie akceptuję, co lubię, a za czym nie przepadam, np.:

– Nie lubię rozrzuconych na podłodze skarpetek. Chcę, żebyś je wrzucał do kosza na pranie, to zaoszczędzi mój czas i pracę. Możesz to dla mnie zrobić?

Zamiast:

– Znów rzuciłeś skarpety na podłogę. Ile razy mam ci powtarzać, że nie jestem sprzątaczką! Nawet w tym mi nie możesz pomóc?

Kiedy mówię o sobie, a nie o drugim, unikam:

  • oskarżania,
  • obrażania,
  • wywoływania poczucia winy,
  • krytykowania itp.

Kiedy mówię o sobie, a nie o drugim, wzrastają moje szanse na to, że ten mnie usłyszy i spełni moją prośbę, bo nie musi odpierać ataków, udowadniać, że jest inaczej, bronić się przed zarzutami.

Wyrażać, czego chcę, a nie tylko czego nie chcę

W zdecydowanej większości sytuacji mogę wyrażać to, na czym mi zależy, posługując się językiem pozytywnym. Jeśli powiem tylko o tym, czego nie chcę, mój partner/partnerka nadal nie wie, czego chcę. A od dawna wiadomo, że oczekiwania, by druga strona się domyśliła, prowadzą na manowce, np.:

– Zależy mi na tym, byśmy świętowali nasze rocznice. Możemy się umówić, jak to możemy robić? Może chcesz, żeby ci przypominać o niej kilka dni wcześniej, żebyś mógł przygotować małą niespodziankę?

Zamiast:

– Nie chcę, abyśmy nie świętowali naszych rocznic.

Wystarczy powiedzieć osobie bliskiej, czego od niej oczekuję. Wtedy też ma ona wybór, czy chce to dla mnie zrobić, czy nie.

Mówić konkretnie, jasno, wprost

Zawsze lepiej dokładnie wyjaśnić, o co mi chodzi, zamiast kluczyć. Bo co tak naprawdę oznacza “Za dużo pracujesz”:

  • tęsknię za tobą,
  • chcę spędzać z tobą więcej czasu,
  • potrzebujesz odpoczynku?

I co może zrozumieć druga strona?

  • zrezygnuję z nadgodzin,
  • zapiszę się na tenisa, żeby się zrelaksować,
  • znów pretensje.

Kiedy nazywam to, o co mi tak naprawdę chodzi, zwiększam szansę na kontakt, unikam nieporozumień i konfliktów. Wtedy też wzrasta prawdopodobieństwo, że moja prośba zostanie spełniona.

Postawić na szczerość i autentyczność

To wymaga odwagi. Odkrywam się przed drugim i jednocześnie staję się bezbronna. Rezygnuję wówczas z całego dostępnego oręża: robienia dobrej miny do złej gry, kłamstw, niedomówień, pancerza pozornej niewzruszonej równowagi.

Brene Brown nazywa to „wychodzeniem na arenę”. Mogę na niej doświadczyć upokorzenia, porażki, bólu i cierpienia, ale też autentycznego kontaktu, wsparcia i zrozumienia. Mogę nawiązać relację pełną zaufania i wrażliwości. Mam okazję postąpić w zgodzie z sobą, bez wstydu i winy.

Mogę powiedzieć z bijącym sercem, ryzykując ocenę i krytykę, ale też z nadzieją na dostrzeżenie mojej trudnej sytuacji:

– Nie mam sił, czuję się przygnieciona i zrozpaczona moją relacją z synem. Niemal każda nasza rozmowa kończy się kłótnią. Czuję się wypalona, nie mam pomysłów, co mogę robić inaczej…

Mogę też pozostać w strefie emocjonalnego pozornego komfortu, rezygnując ze zrozumienia i wsparcia:

– Wszyscy mają podobnie, nie jest łatwo być matką syna.

Udrożnić słuchanie

W uszach pobrzmiewają echem dobrze znane zdania:

– Ty nigdy mnie nie słuchasz!

– Mówiłem to już, ale ty nie pamiętasz!

– Ty słyszysz tylko to, co chcesz, co tobie odpowiada.

Na ogół oponujemy: – Słucham przecież!

Ale czy słyszę? Czy słucham z otwartością i ciekawością? Czy powstrzymuję się od przerywania, pouczania, doradzania? Czy moje słuchanie jest uważne, cierpliwe? Czy słucham z intencją zrozumienia drugiej strony? Każdy potrzebuje się czuć choćby wysłuchanym. Kiedy słucham męża/żony, daję mu/jej szansę na uporządkowanie myśli, wyrażenie przeżyć, zmniejszenie napięcia. Tworzę przestrzeń na wyrażenie siebie.
No tak, ale jak tu słuchać oskarżeń, pretensji, nieobiektywnej oceny rzeczywistości…

Słuchać otwartym sercem

Ta umiejętność pozwala usłyszeć to, co kryje się za tymi wszystkimi trudnymi słowami.

To podążanie całym swoim umysłem i sercem do świata mojego rozmówcy.

To odkrywanie uczuć i potrzeb za słowami, które bronią do nich dostępu.

Za słowami:

– No nie, w kuchni znów bałagan! Mam już dość sprzątania! Cały dzień byłeś w domu! Nic nie zrobiłeś!?

Można odbić pałeczkę, mówiąc:

– I co z tego? Sama nic nie zrobiłaś! O co tyle hałasu?

A można pomyśleć, zapytać:

– Jesteś poirytowana, wróciłaś zmęczona z pracy i pewnie chcesz odpocząć, zamiast doprowadzać kuchnię do ładu.

– Eureka!

– Jesteś wkurzona, chciałabyś, żebym sprzątał po przygotowanym jedzeniu?

– To chyba oczywiste, tyle razy to już mówiłam. Czy ja muszę zawsze wszystko robić sama? W domu, w pracy!

– Jesteś zmęczona tym, że za wiele spraw sama bierzesz odpowiedzialność? Chciałabyś współpracy, pomocy?

Taki dialog jest możliwy mimo ciągłych ataków rozmówcy, jeśli nie zatrzymuję mojej uwagi tylko na tym, co widzę i słyszę, ale szukam głębiej.

Taki dialog wymaga cierpliwych prób, jednak wytrwałe poszukiwanie uczuć i potrzeb pozwala na utrzymywanie kontaktu pełnego szacunku i zrozumienia.

Taki dialog daje poczucie bycia usłyszanym i zrozumianym, a w konsekwencji pozwala na znalezienie wielu rozwiązań frustrującej sytuacji.

Odczarować „obraz wroga”

Pomaga mi w tym proste ćwiczenie: przez pięć minut w milczeniu patrzę na drugą osobę, zadając sobie pytanie: Kto ty jesteś?

Zostawiam swoje osądy, przekonania, ukute na pojedynczych lub powielanych sytuacjach prawdy i próbuję patrzeć jak na kogoś, kogo zupełnie nie znam, o kim nic nie wiem.

Widzę nowego człowieka, z którym na nowo chcę wejść w kontakt.

Zacząć od siebie zmianę, którą chcę widzieć w świecie

Mam wpływ tylko na swoje myśli, uczucia i zachowania, tylko na swoje decyzje i słowa.

Nie zmienię partnera/partnerki. Mogę pracować nad swoimi schematami komunikacyjnymi. Jestem odpowiedzialna za moje nastawienie i przekonania o rozmówcy.

Szukać wsparcia

W bezpiecznych warunkach – w atmosferze zaufania, wolności od krytyki i osądów – uczę się słuchać sercem. Sama dostaję, by móc dawać.

Te wszystkie „sposoby” na trudne rozmowy to troska o szalupę na wypadek tonięcia. Wtedy gdy szaleje sztorm, próbuję ocalić nie tylko siebie, ale i innych członków załogi.

Można nie wypływać z portu, ale to oznacza wycofanie się z bliskich relacji. Można wyruszać w rejs bez mapy, kompasu czy koła ratunkowego, ale to oznacza napięcie, konflikty, może i roztrzaskanie okrętu.

A można uzyskać patent żeglarski i z każdą wyprawą zdobywać większe doświadczenie – uczyć się takiego porozumiewania z partnerem/partnerką, które będzie źródłem radości i satysfakcji, by z każdą kolejną milą morską odkrywać skrzynie pereł.

Foto: flikr.com/130461777@N07

Kategorie
wychowanie

„Robisz wielki hałas o nic!”, czyli o akceptacji uczuć dziecka

Dziecko potrzebuje zrozumienia, by odnaleźć się w otaczającym go świecie. Zaprzeczanie  uczuciom malucha uniemożliwia zaspokojenie tej potrzeby. Często czuje się on wtedy zagubiony i rozzłoszczony. Komunikaty, które z założenia mają uspokoić dziecko, a które w praktyce umniejszają znaczenie trudnych emocji oraz ich przyczyny, to dla dziecka informacja, że błędnie interpretuje ono to, co czuje, że jego myśli i ocena sytuacji są złe. Jeśli dziecko uwierzy rodzicowi, może przestać ufać swoim emocjom i własnym doświadczeniom. Straci tym samym niezwykle cenną podstawę do nawiązywania kontaktu z sobą samym i z drugim człowiekiem.

Dziecko jest odrębną osobą

Doceniając znaczenie emocji, które przeżywa dziecko, możemy je wspierać w jego zaufaniu do siebie. Spojrzenie oczami dziecka na zaistniałą sytuację pozwoli rodzicowi zobaczyć więcej. Istotą jest zrozumienie, że dziecko jest odrębną osobą, ma mieć swoje własne zdanie, swoje własne uczucia i swoje własne pragnienia. Jeśli są odmienne od poglądów rodzica, to oznacza to tylko tyle, że każdy czuje to, co czuje, a różnica w ocenie sytuacji nie oznacza, że ktoś ma rację, a ktoś inny się myli. Uświadomienie sobie tego faktu jest przełomowe dla relacji rodzica z dzieckiem – i z drugim człowiekiem w ogóle – i pozwala otworzyć się na uważniejszą komunikację.

Nazywanie uczuć

Rodzic, który wczuwa się w doznania swojego dziecka, potrafi dostrzec to jak ono się czuje i pomóc mu w nazwaniu tych uczuć. Dostrzega i nazywa, zamiast oceniać i etykietować. To z kolei uczy dziecko, że można zmagać się z wieloma uczuciami – zarówno z tymi przyjemnymi, jak i tymi trudnymi. Fakt, że rodzic potrafi te uczucia przyjąć, daje dziecku poczucie bezpieczeństwa i zrozumienia.

Jak wspierać dziecko w radzeniu sobie z własnymi uczuciami?

Przede wszystkim – zrezygnować z podziału emocji na “złe” i “dobre”, nie oceniać adekwatności reakcji do wywołującego je zdarzenia. Obserwować emocje, akceptować je i wspierać dziecko w ich rozpoznawaniu.
Wzorując się na podpowiedziach A. Faber i E. Mazlish z książki „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały i jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły”, można wyróżnić cztery sposoby na to, by pomóc dziecku w radzeniu sobie z własnymi uczuciami:

Słuchaj dziecka bardzo uważnie

Poprzez aktywne słuchanie dziecka rodzic stwarza mu przestrzeń. Gdy chce ono powiedzieć coś ważnego, rodzic powinien zwrócić się całym sobą w jego stronę, poświęcić mu całą uwagę. Zdarza się, że współczujące milczenie i wsłuchanie się w dziecko jest bardzo pomocne i wystarczające. Jeśli nie możemy w danej chwili poświęcić naszemu rozmówcy pełnej uwagi, może go poprosić, by poczekał. Zawsze warto sprawdzić, co w danej chwili jest dla nas ważniejsze – wysłuchanie dziecka tu i teraz czy dokończenie wykonywanej właśnie czynności.

Zaakceptuj uczucia dziecka

Możesz wyrazić swoją uważność i zrozumienie krótkimi komunikatami: „och”, „hmm”, „rozumiem”. Zrezygnuj z oceny i komentarza. Zrozumienie daje dziecku poczucie, że jest z nim ktoś bliski, wczuwający się w jego doświadczenia. To zachęca je do wyrażenia własnych myśli i uczuć, a także do szukania swoich własnych rozwiązań sytuacji.

Nazwij przeżywane przez dziecko uczucia

Głośne potwierdzenie tego, co dziecko mówi, bez jakiejkolwiek interpretacji, pomaga mu zobaczyć, co się z nim dzieje. Można powiedzieć: „to przykre”, „to boli”, “jest ci smutno”, “czujesz się zawiedziony”. Pomocą może być stworzona przez M. Rosenberga lista uczuć i potrzeb, przywoływana często w Porozumieniu Bez Przemocy.

Zamień pragnienia dziecka w fantazję

Kiedy dziecko kieruje do rodzica prośbę, której w danym momencie nie jest on w stanie spełnić (np. „Chcę zjeść ananasa”), rodzic może przemienić taką rozmowę w zabawę (np. „Hm, gdybym tylko miała magiczną różdżkę, wyczarowałabym dla ciebie sto ananasów!”). Samo zrozumienie pragnienia dziecka może być dla niego wystarczające i ułatwić zniesienie faktu, że aktualnie w domu nie ma żadnego ananasa.
Wspierające dziecko komunikaty są bardzo ważne, ale kluczowa jest postawa rodzica i jego nastawienie do sytuacji. Bardzo wiele można przekazać na poziomie niewerbalnym.

Kiedy rozmawiać z dzieckiem?

  • Kiedy ma ono kłopot i przeżywa jakieś trudne dla siebie emocje.
  • Kiedy zarówno rodzic jak i dziecko chcą rozmawiać.
  • Gdy rodzic jest gotowy bezwarunkowo zaakceptować uczucia dziecka.
  • Kiedy rodzic wierzy, że dziecko poradzi sobie z kłopotami.

Może się okazać, że rodzic teoretycznie zaakceptuje wszystkie uczucia swojego dziecka, ale w codziennym pośpiechu, w trudnej sytuacji powróci do dotychczasowych schematów reagowania. Jeśli dziecko powie coś, co nas rozzłości albo nawet przestraszy, zdarza nam się powrócić do swoich starych metod i zlekceważyć jego uczucia. Taką sytuację nazywa się czasem tzw. “odruchowym sprzeciwem rodziców”. Warto mieć to na uwadze, aby i w sytuacjach zaskakujących poradzić sobie z emocjami swoimi i dziecka. Jeśli jednak zareagujemy w sposób, z którego nie jesteśmy zadowoleni, zawsze możemy przeprosić i spróbować jeszcze raz.

Kategorie
ciąża i poród

Porodowy krąg kobiet – wspólnota, siostrzeństwo i dzielenie się swoimi przeżyciami

Widziałam ją najpierw jako alternatywę wobec szkoły rodzenia, coś zamiast klasycznego podawania wiedzy o fizjologii, opieki nad noworodkiem. Dziś wiem, że krąg nie jest niczym w zamian. Jest uzupełnieniem, tym, czego ze względów organizacyjnych nie da się osiągnąć w klasycznej szkole rodzenia. Dzięki kobietom ciągle się uczę, każde spotkanie to kolejna lekcja i dlatego wiem, że jestem na dobrej drodze. Niecierpliwie oczekuję tego momentu, kiedy usiądziemy razem, zaśpiewamy i zatańczymy, aż “wylądujemy” tu i teraz i będziemy mogły wystartować do pracy.

Raz na dwa tygodnie siadamy z kobietami – na materacach, pod kocykami, rozparte na poduszkach – szukając wygody. Zaczynamy rozmawiać i choć proponuję temat, nie jestem do niego mocno przywiązana. Czasem jest coś ważniejszego niż mój pomysł.

Trzy godziny mijają niezauważalnie. Najbardziej mnie cieszy, że kobiety czekają na te spotkania. A to, że czekają, pokazuje mi, jaką moc ma wspólnota kobiet, siostrzeństwo i dzielenie się swoimi przeżyciami w zaufanym, nieoceniającym gronie. Aby taki poziom zaufania osiągnąć, zdecydowałam się na zamknięta grupę; pracujemy w niezmiennym składzie od pierwszego do ostatniego spotkania.

Zaczynamy zwykle od przodkiń, sprawdzamy, ile wiemy o rodzeniu w rodzinie, a nade wszystko odkodowujemy historię własnych narodzin. Czasem poprzez śmiech opadają nieprawdziwe przekonania, czasem po wielu latach pojawia się czas na rozmowę z mamą i urealnienie własnej historii, która była obciążająca i powodowała ciarki. Jedna z nich to taka: Okazuje się, że nie rodziłam się dwanaście godzin, tylko urodziłam się o 12.00, szybko i łatwo.

Jak słowo “pracujemy” ma się do wygodnego leżenia na materacu?

W dzisiejszych zabieganych czasach powrót do bycia w ciele, do bycia obecną w danej chwili jest trudny przez gonitwę myśli, listę zadań. Ten stan nie mija samoistnie, gdy pojawiają się dwie kreski na teście ciążowym. Zobaczyłam wyraźnie, że kobiety od samego początku potrzebują nieco wsparcia. Pielęgnowanie bycia w ciąży kojarzy się na początku negatywnie. Dużo czasu poświęcamy na przetransformowanie hasła “ciąża to nie choroba”, które nie pozwala odpoczywać, dbać o siebie z należytą uwagą, które nieustająco stawia kobietę w gotowości udowodnienia, że owszem ma w sobie człowieka, ale poza tym nic się nie zmieniło. Próbujemy więc badać te zmiany, spokojnie i delikatnie rozmawiamy w kręgu, czym jest bycie w ciąży. Jestem zdumiona, jaka to jest terra incognita. Że łatwo jest opisywać objawy ciała, ale uchwycić swoją jakość jako twórczynię życia nie przychodzi tak łatwo. Ale jak już przychodzi… Widzę wtedy, jak kobiety się zmieniają, jak się prostują w sobie, jak czują swoją moc i wartość poza swoimi myślami, jak się rozświetlają. Dopiero wtedy zaczynamy rozmawiać o porodzie. O porodzie jako wydarzeniu duchowym, takim, które jest graniczne, gdzie życie jest tak bliskie śmierci, gdzie obok wielkiej mocy jest bezsilność rozumiana jako brak kontroli. Gdzie warto poszukać wsparcia w siłach większych niż ludzka istota. Szukamy więc naszej duchowej przynależności. Sprawdzamy, czy poddajemy się sile Matki Ziemi, Bogini czy Bogu. Szukamy źródła mocy, z którego możemy czerpać, pod które chcemy się podłączyć. Zaufanie w kręgu pozwala ujawnić to, co bliskie każdej kobiecie, bez względu na wyznawaną religię. Jesteśmy w miejscu, w którym można stanąć za sobą i za swoja duchową ścieżką. I znowu, jak w przypadku historii rodziny i przodkiń, odkodowujemy przekazy i to wszystko, co świat nakładł nam do głowy. Pracujemy jak poszukiwacze skarbów – odsiewamy przez gęste sita tony dobrych rad, wskazówek, zaleceń, strasznych, traumatycznych opowieści innych kobiet i szukamy w tym wszystkim skarbu, takiego przekonania, takiej afirmacji, która jest pod tym wszystkim. Tę afirmację zapisujemy, to nasze realne wsparcie w porodzie. Szukamy tych prawdziwych wewnętrznych słów mocy, tych, które rezonują i sprawiają, że energia wzrasta. Takie afirmacje – często te najprostsze, ale w pełni zintegrowane – stają się najmocniejszymi z możliwych. To takie, które mówią, że ciało ma mądrość, ciało potrafi, ciało jest święte. Z takim przekonaniem kobieta jest mniej obarczona lękiem, wie, że podoła wysiłkowi naturalnego porodu. Wie też, że może sobie ufać i gdy poczuje w porodzie, że potrzebuje wsparcia, dostanie je i będzie świadoma, że interwencja była za jej zgodą, a nie przeciw niej. Po takiej pracy można przyjąć każdy scenariusz, który się wydarzy. Tu jest już mniej miejsca na rozczarowanie, a więcej na zgodę na wydarzenia takimi, jakie są.

Tańczymy, by poczuć ciało, w końcu to świętowanie ciała, procesu, który nie dzieje się w myślach, tylko w ciele. Śpiewamy, by usłyszeć swój głos. Przywrócić go na miejsce, żeby nie szokował w czasie porodu, żeby miał już utorowaną drogę. W kręgu jest miejsce na wszystkie działania, które podnoszą świadomość kobiety, budują wiarę w siłę i zmniejszają lęk.

Krąg to także forum wymiany kontaktów

Możemy się podzielić wrażeniami ze szkół rodzenia, spotkań z położnymi środowiskowymi czy tymi, które wybieramy do porodu. To niezwykle ważne, żeby rodzić z położną, z którą kobieta ma więź, z którą czuje się bezpiecznie. Ważne miejsce w kręgu zajmują książki. Radko która przyszła mama nie chce zatopić się w lekturze, więc polecam te prawdziwie wspierające, ze świadectwami innych kobiet, które doświadczyły mocy rodzenia. Z wielką wdzięcznością sięgamy po książki Iny May Gaskin, Ireny Chołuj, Sheili Kitzinger, Michela Odenta. Trudno jest mi sobie wyobrazić przygotowanie do porodu i rodzicielstwa bez literatury. Wybieram pozycje, które karmią kobiety, a nie oceniają i dają recepty. Wiem po latach pracy, jak każdy człowiek jest inny i jak bolesne jest usiłowanie dopasowania się do ramy. Dlatego powtarzam kobietom: wasze ciało, wasz poród, wasze rodzicielstwo, szukajcie swoich rozwiązań, a nie rozwiązań, w które jakoś się wpasujecie.

Niepowtarzalność każdej z nas ujawnia się też bardzo widocznie, kiedy na kręgu sięgamy po działania twórcze, kiedy rysujemy, malujemy kamienie czy robimy lampiony. Każda praca jest inna, każda ważna, piękna i „swoja”. Na każdą jest przestrzeń w kręgu, tak jak na każde uczucie, każdą wątpliwość, radość.

Ja mam swój krąg. Większy niż ten warsztatowy. Nad własną transformacją pracuję już drugi rok pod skrzydłami Aniji Miłuńskiej. Marzę, aby wszystkie kobiety miały swoje miejsce w kręgu.

Foto: flikr.com/jodiwomack

Kategorie
artykuł sponsorowany rzeczy dla dzieci

Polskie morze zimą! Hotel Aquarius SPA*****

Kołobrzeg

… to stare miasto położone w północno-zachodniej części Polski, u ujścia rzeki Parsęty. Ze względu na swój uzdrowiskowy charakter stało się celem podróży wielu kuracjuszy, liczących na poprawę zdrowia w sanatoriach i domach wypoczynkowych. Można korzystać tu ze źródeł wody mineralnej (Perła Bałtyku), solanek oraz pokładów borowiny. W ciągu ostatnich kilku lat, dzięki nowoczesnym hotelom oferującym  usługi na najwyższym poziomie, Kołobrzeg stał się niekwestionowaną polską stolicą SPA. Poza malowniczą, sześciokilometrową piaszczystą plażą Kołobrzeg przyciąga też takimi atrakcjami jak: latarnia morska, Muzeum Oręża Polskiego, Bazylika Konkatedralna czy ratusz. Są one dostępne również zimą, kiedy w mieście nie ma już tak dużych tłumów jak w sezonie letnim, a i ceny są bardziej przystępne.
hotel5
Już 280 metrów od morskiego brzegu usytuowany jest luksusowy, pięciogwiazdkowy Hotel Aquarius SPA*****. Tu na przyjezdnych czeka 200 wygodnie urządzonych pokoi. W swojej ofercie hotel poza zabiegami w gabinetach SPA posiada przeróżne atrakcje wodne (basen sportowy, rekreacyjny, brodzik dla dzieci i jacuzzi) oraz różnego rodzaju sauny.
hotel5

Co ważne – Hotel Aquarius SPA***** to miejsce przyjazne dzieciom

Pokoje mogą zostać przystosowane do potrzeb rodzin z maluchami: na prośbę rodziców szafki i kontakty zostaną zabezpieczone, na życzenie udostępniane jest łóżeczko dla niemowląt, nawilżacz powietrza, podgrzewacz do butelek, elektroniczna niania i inne sprzęty. Bardzo praktyczne są też przestrzenie przygotowane specjalnie z myślą o najmłodszych oraz nieco starszych gościach: Klub Zabaw z kolorowankami i zabawkami z przeszkolonymi szklanymi ścianami pozwoli rodzicom na spokojną kawę w kawiarni Wiatr i Woda, a sala gier z piłkarzykami i tenisem stołowym przyciągnie starszych amatorów rywalizacji sportowych.
hotel4
Dla rodziców szukających chwili sam na sam czy pragnących skorzystać z zabiegów SPA hotel przygotował ofertę indywidualnych opiekunek do dzieci oraz strefę KIDS ZONE – z animacjami dla dzieci.
Zobacz: Aquarius dla dzieci

Przerwa międzysemestralna to świetny moment na wspólny rodzinny relaks

Hotel Aquarius SPA*****przygotował dla rodzin z dziećmi specjalną zimową ofertę na ferie. W KISD ZONE dzieciaki mogą oddać się zajęciom plastycznym: odkrywaniu tajników techniki decoupage, przygotowywaniu walentynkowych świec czy zabawie masą solną. Dla miłośników atrakcji wodnych hotel oferuję naukę pływania oraz gry i zabawy w wodzie. Ulubionymi przez wszystkich zajęciami są “mali cukiernicy”, czyli pieczenie słodkich ciasteczek.
hotel3
Każda rodzina wybierająca specjalnie przygotowaną ofertę na ferie zimowe może liczyć na przytulny pokój z balkonem. Goście hotelowi poranek rozpoczynają smacznym śniadaniem – w menu puszyste omlety, gofry i naleśniki, a dla przykładających szczególną wagę do zawartości talerza dostępne są śniadania w wersji fit. Zdrowa i smaczna hotelowa kuchnia z rekomendacją Slow Food Polska, oparta na regionalnych i sezonowych produktach zapewnia niezbędną dawkę energii potrzebnej do zimowych harców nad morzem. Ferie nad morzem w Hotelu Aquarius to również nielimitowany dostęp do siłowni oraz do centrum Aquarius Club&Lounge (dla dorosłych).
Zobacz: Ferie zimowe w Hotelu Aquarius SPA*****
Atrakcje hotelowe, choć bogate, to nie wszystkie przyjemności czekające na przyjezdnych. Zimą w Kołobrzegu funkcjonuje lodowisko na świeżym powietrzu – radość dla małych i dużych. Miłośnicy koni mogą skorzystać z krytej ujeżdżalni, a przy sprzyjających warunkach pogodowych park rozrywki „Dziki Zachód” zaprasza na kulig. Najmłodsi mogą odwiedzić centrum rozrywki z basenami z piłeczkami i zjeżdżalniami, a rodzice – zagrać w squasha lub kręgle.
hotel1
Wypoczynek rodzinny to wyzwanie specjalne. Aby wszyscy mieli okazję wypocząć, ale i atrakcyjnie spędzić, czas warto dobrze rozważyć miejsce, w którym zamierzamy spędzić urlop. Zimowy Bałtyk zachęca ciszą, pustymi plażami i czystym, świeżym powietrzem. To doskonały kierunek dla zatrutych smogiem mieszczuchów, dla których zima niekoniecznie kojarzy się z nartami czy snowboardem.

Kategorie
artykuł sponsorowany rzeczy dla dzieci

Trapery i śniegowce dla dzieci. Na co zwracać uwagę wybierając modele zimowe?

Jedyne co można zrobić to zaopatrzyć dzieci w solidne śniegowce lub trapery i z ulgą patrzeć na ich radość z zimy.

Czym się kierować przy wyborze dziecięcych butów na zimę?

W przypadku butów dziecięcych moda ma zazwyczaj drugorzędne znaczenie. Trendy nie zmieniają się tak często, jak na przykład w modzie damskiej, więc nie jest to aspekt pierwszorzędowy. Zwłaszcza, że zanim zmieni się moda, stopa naszego dziecka zdąży urosnąć o co najmniej jeden rozmiar. Podstawowym zadaniem, jakie mają spełniać zarówno śniegowce dziewczęce, jak i śniegowce dla chłopców jest zapewnienie ciepła i wygody małym użytkownikom.
Wybierając śniegowce należy zwrócić uwagę przede wszystkim na jakość materiałów i wykonania. Wierzchnia część butów może być wykonana ze skóry naturalnej, zamszu lub z innego materiału, ale ważne jest by była dostosowana do niższych temperatur. Wnętrze powinno zapewniać dobrą cyrkulację powietrza, utrzymywać ciepło, jednocześnie odprowadzając wilgoć na zewnątrz. Dobrze sprawdzą się w tej roli wysokogatunkowe sztuczne futerka, ale przede wszystkim naturalna wełna.
Kolejnym ważnym aspektem decydującym o dużej funkcjonalności śniegowców jest ich podeszwa. Powinna być wykonana z wysokogatunkowego tworzywa, zapewniającego dobrą przyczepność, co pozwoli zminimalizować ryzyko upadków.
Z perspektywy rodzica dobre śniegowce muszą być wykonane z materiałów zapewniających wysoką odporność na czynniki atmosferyczne, takie jak śnieg i niskie temperatury. Jednakże dla dziecka ważnym aspektem jest ładny wygląd i kolorystyka. Mimo, że moda dziecięca nie zmienia się w zatrważającym tempie, to każdy sezon przynosi pewne trendy. Dlatego każdy zakup warto skonsultować z dzieckiem, bo przecież zarówno śniegowce chłopięce, jak i te dla dziewczynek mają być sprzymierzeńcem w walce z zimą, a nie znienawidzonym elementem garderoby.    

Wybierz trapery, a żaden mróz nie będzie straszny!

Zimą oprócz śniegowców, które jak sama nazwa wskazuje są odpowiednie do zabaw na śniegu, sprawdzą się także trapery, bo przecież czasami polskie zimy są chłodne, ale bezśnieżne. Warto zainwestować w porządną parę ocieplanych traperów, bo są to buty solidne, które przetrwają więcej niż jeden sezon. Oczywiście ten argument ma znaczenie w przypadku dzieci, których stopa nie rośnie już z miesiąca na miesiąc. Natomiast buty w małych rozmiarach często są korzystnie przecenione, więc warto poszperać na stronach internetowych, gdzie można znaleźć prawdziwe perełki w superatrakcyjnych cenach. Wiele ciekawych modeli solidnych butów na zimę można znaleźć na przykład tutaj: eobuwie.com.pl.
Solidne trapery mogą być wykonane z różnych materiałów. Świetnie w trudnych warunkach sprawdzają się buty z cholewką z wysokogatunkowego tworzywa, ocieplone w środku polarem i z polarową wkładką. W zimowych warunkach znakomicie spiszą się także trapery z cholewką z ekologicznej skóry o podwyższonej odporności. Buty powinny mieć zawsze wyjmowaną wkładkę, z polaru albo z chłonnego materiału, co pozwoli je właściwie pielęgnować. Najlepiej by wnętrze buta było wykonane z naturalnej skóry, może być też ocieplone wełną lub polarem, co sprawi, że buty zachowają wysokie właściwości higieniczne. Z kolei podeszwa powinna być wykonana z materiałów zapewniających dobrą przyczepność, także na śliskich powierzchniach.      
Trzeba zauważyć, że trapery dziewczęce i trapery chłopięce niewiele się różnią między sobą. Ten rodzaj obuwia ma charakterystyczny wygląd przypominający nieco buty wojskowe, w których zatracił się tradycyjny podział na dwie płcie. Jednakże to wcale nie oznacza nudy. Dostępne fasony traperów są bogate w kolory i wzory, każda dziewczynka i każdy chłopczyk znajdzie model, który go zachwyci. W dobrych butach żadna zima z nami nie wygra. Ciekawe i jednocześnie solidne trapery rozjaśnią tę białą, zimową codzienność, zapewniając uczucie ciepła i komfortu.