Kategorie
artykuł sponsorowany rzeczy dla dzieci

Dziewczynki (zazwyczaj) lubią sukienki

malulo
Właśnie takie marki skupia wokół siebie nowe miejsce, nazywa się MALULO. To sklep internetowy z sukienkami dla dziewczynek w wieku od 2 do 10 lat. MALULO stawia na ciekawe wzornictwo, bo już od najmłodszych lat kształtujemy w naszych dzieciach poczucie estetyki. Różnorodność stylów, barw i wzorów sprawia, że w MALULO można znaleźć coś zarówno na oficjalne, zbliżające się niebawem okazje świąteczne, jak i mniej zobowiązujące codzienne odkrywanie świata czy szkolne łobuzowanie. Dodatkowo ze względu na unikalny charakter wybieranych przez MALULO kolekcji jest mała szansa, aby na tych samych urodzinach koleżanki pojawił się ktoś w identycznej kreacji!

Słoń i zebra…

Duńska marka Ubang kończy w tym roku 10 lat! Przez cały ten czas specjalizuje się w produkcji ubrań łączących funkcjonalność i dziecięcą radość zabawy. Produkowane przez nich stroje są organiczne, a dodatkowo posiadają certyfikat Oeko-Tex. Proponowana prze MALULO sukienka Trumpet natychmiast kojarzy się z dziecięcym wierszykiem Tuwima „Był sobie słoń, wielki – jak słoń”. Różowy, wyjątkowy słoń, którego uszy to krótkie rękawy sukienki, jest mimo to propozycją na zimową stylizację. Kreacja została uszyta z miękkiego, wygodnego dżerseju; sprawdzi się zarówno podczas aktywnego kinderbalu, jak i rodzinnego, niedzielnego obiadu.
malulo1
Dla minimalistek i miłośniczek prostych rozwiązań sukienka Zebra wydaje się idealna. Składa się w 92 proc. z bawełny organicznej i w 8 proc. z elastanu. Wykonana jest z miękkiego i rozciągliwego dżerseju, kształtem przypomina literę A, ma lekko zaokrąglony tył i długie rękawy. Nadaje się na różne okazje, również te świąteczne. Firma Vimma, jak na północne klimaty przystało, korzysta z prostych i ponadczasowych rozwiązań, budując w ten sposób swój własny styl. Jej charakterystycznym znakiem są oryginalne nadruki, które wprowadza na wszystkich elementach garderoby. Co ważne – stroje produkowane przez Vimma są szyte w Finlandii, ojczyźnie marki, oraz w Estonii.
malulo2
Jeszcze jedna propozycja z motywem rodem z bajki o zwierzątkach to Bird Print Dress marki Baobab. To małe dzieło sztuki pochodzi z Australii, gdzie od ponad dziesięciu lat projektowane są ubrania Baobab – z wykorzystaniem organicznej bawełny, w trosce o wygodę i swobodę najmłodszych klientów. Charakteru kreacji nadaje również ręczny nadruk, a uniwersalny fason sprawdzi się w czasie różnych okazji.
malulo6

Romantycznie, ale nie cukierkowo

Różowy od zawsze kojarzy się z dziewczynkami. A gdy do tego połączony jest z delikatnym kwiatowym wzorem, mamy gotowy przepis na romantyczny image małej damy. Flower Dots Pink, rozszerzana ku dołowi sukienka z rękawem ¾, jest łatwa do założenia dzięki okrągłemu dekoltowi zapinanemu na zatrzask. Winter Water Factory specjalizuje się w odważnych i pięknych wzorach. Pochodząca z USA firma korzysta z bardzo miękkiej bawełny organicznej oraz bardzo dba o sposób i miejsce wytwarzania swoich produktów (ubranka są made in USA, produkowane w poszanowaniu praw pracowników oraz dobrej jakości surowców).
malulo4
Sukienka Flower People marki PaperGirl Collection to prawdziwa opowieść o mieszkańcach różanego ogrodu. Inspirująca dziecięcą wyobraźnię kreacja należy do tych bardziej ekskluzywnych: sukienka ma podszewkę, różowy kołnierzyk typu bebe, regulowany w talii pasek, jest z krótkim rękawkiem i kieszonką wszytą z boku. Dla marzycielek i miłośniczek kolorowych bukietów, świetna na słodki podwieczorek u przyjaciółki albo herbatę u babci. Autorka nowojorskiej marki, Ana Bianchi, wydaje się być nadal małą dziewczynką, z nieograniczonymi pomysłami na ciekawe opowieści. Swoje historie kontynuuje w książeczkach dołączanych do niektórych sukienek.
malulo5

Czysta energia!

Dla miłośniczek oryginalności marka MALULO przygotowała sukienkę marki Kwadusa, Coco Pink Grape. Każda ma swój numer oznaczony na metce. To propozycja z krótkim rękawem, gumką w pasie i rozcięciem na plecach zapinanym na guzik. Ciekawy i energetyczny dobór kolorów – róż, żółty i czarny – przywołuje afrykańskie skojarzenia, będące w dużej mierze inspiracja dla marki Kwadusa. Materiały użyte do produkcji wyszukiwane są na lokalnych rynkach, głównie w Kenii, gdzie również są farbowane woskiem (wax printing), a później szyte. Co ważne, firma Kwadusa przestrzega zasad fair trade.
malulo7
Kolorowy zawrót głowy na sukience Feathers brytyjskiej marki Boys & Girls to propozycja dla żywiołowych odkrywców. Wygodna i szeroka, uszyta z miękkiej dzianiny dresowej, niezbyt długa, doskonale nadaje się do eksplorowania miejskich podwórek oraz niemiejskich lasów i łąk. Bo przecież łobuzować można też w sukience! Produkty marki Boys & Girls mają certyfikaty Oeko-Tex oraz FairTrade.
malulo3
Kinderparty wymaga specjalnego, ultrawygodnego stroju. Taka jest właśnie sukienka Party XL Dress marki Koolabah. Oryginalne nadruki oraz prostokątna forma z krótkimi rękawami i zakładką oraz rozcięciami po bokach sprawiają, że to kreacja wybitnie imprezowa, wygodna, luźna, a jednocześnie elegancka. Duńska marka produkuje swoje wyroby, opierając się na tradycjach japońskich oraz skandynawskiej prostocie. Najnowsza kolekcja to inspiracje bajkami braci Grimm.
malulo9
Sukienki są super: zawsze na czasie, zawsze w klimacie. Te proponowane przez MALULO wytyczają nowe trendy w modzie dziecięcej. Są wyjątkowe, wygodne, bezpieczne i zwykle wyprodukowane w poszanowaniu praw pracowniczych. To stroje na każdą okazję: i na zbliżające się święta, i na dziecięce imprezy czy zdobywanie nowych sprawności w chodzeniu po drzewach.

Kategorie
artykuł sponsorowany rzeczy dla dzieci

Stymulacja słuchu z króliczkami Alilo

Jak rozwija się słuch?

Po urodzeniu świat akustyczny dziecka całkowicie się zmienia. Maluszek słyszy wszystko głośniej, wyraźniej, przystosowuje się do warunków poza organizmem mamy. Dziecko uczy się rozróżniać dźwięki. Porusza się słysząc te głośne, a uspokaja czy nawet uśmiecha przy łagodnych. W początkowym etapie życia warto wspomagać rozwój słuchu malucha częstym mówieniem do niego, śpiewaniem, ale również wzbogacać doznania słuchowe poprzez dawanie grzechotek wydających różne dźwięki.
Już od około 6 miesiąca życia, czasem wcześniej, dzieci zaczynają bawić się swoim głosem. Pojawia się gaworzenie, które charakteryzuje się dużym bogactwem dźwięków artykułowanych.
alilo2
W kolejnych miesiącach życia dziecko doskonali swoje umiejętności manipulacyjne, które również powiązane są ze zdolnością słuchania, ponieważ maluch zaczyna badać właściwości akustyczne różnych przedmiotów np. uderzając nimi o ziemię. Takie doznania rozwijają tym samym umiejętność rozróżniania wrażeń słuchowych na tle innych doznań zmysłowych. W tym celu nie zabierajmy dzieciom zabawek, kiedy „hałasują”, one dzięki temu się rozwijają!
Pod koniec pierwszego roku życia pojawia się zdolność naśladowania, dziecko próbuje więc wypowiadać słowa powtarzane przez najbliższe osoby. W tym czasie pojawia się również zdolność rozumienia znaczenia niektórych wypowiedzi i ich zabarwienia emocjonalnego. Dlatego tak ważne jest dostarczanie dziecku różnych wrażeń słuchowych, ponieważ odpowiednia stymulacja słuchowa pomaga maluchom rozumieć i interpretować otaczający świat oraz przygotowuje je do późniejszej nauki w szkole.

Jak stymulować słuch małego dziecka?

Na pewno mówić, czytać, śpiewać – to najlepsze, co możemy zrobić, by stymulować rozwój słuchu naszych maluszków. Oczywiście pamiętajmy, by nie spieszczać, mówić poprawnie, z różną intonacją oraz natężeniem głosu, dzięki czemu dzieci będą miały okazję do nauki różnicowania dźwięków.
alilo3
Wspólne czytanie nie tylko wzbogaca doznania zmysłowe czy poszerza słownictwo i repertuar reakcji społecznych, ale również buduje silną więź z rodzicem.
Warto podkreślić, że muzyka, wspólne śpiewanie czy słuchanie piosenek wspaniale wpływają na rozwój dziecka, na jego pamięć i kreatywność, poprawiają koncentrację, a także ułatwiają naukę czytania i pisania, podwyższają motywację, opóźniają objawy zmęczenia. Dają możliwość uwolnienia drzemiącej w dziecku energii, a tym nieśmiałym pozwalają pokonywać trudności np. podczas zajęć grupowych. Zabawy muzyczne świetnie wpływają na rozwój motoryki. Skakanie czy taniec stymulując również inne zmysły, jak dotyk czy wzrok.
Młodsze dzieci nie potrafią się jednak szybko wyciszyć i, by zapaść w błogi sen, często potrzebują dodatkowej stymulacji – np. w postaci białego szumu. Dlatego warto mieć w pobliżu małego, wyjątkowego pomocnika – króliczka Smarty Bunny, który uspokoi nasze maleństwo.
Ten zabawny króliczek, a także inne z wielkiej rodziny Alilo, to również idealni towarzysze zabaw naszych dzieci już od pierwszych dni.
alilo6

Dlaczego króliczki Alilo są takie wyjątkowe?

  • Mogą śpiewać i nucić kołysanki, melodie klasyczne oraz emitować biały szum, który uspokaja niemowlęta.
  • Mogą być lampką nocną dbającą o dobry sen naszych pociech.
  • Mogą posłużyć jako pomoc dydaktyczna w nauce języka angielskiego, ponieważ rozpoznają 9 różnych kolorów w języku angielskim i polskim (Alilo Smarty Bunny).
  • Posiadają wysokiej jakości głośnik, który zapewnia czysty i głośny dźwięk, co ma ogromne znaczenie przy kształtowaniu słuchu dziecka.
  • Są odpowiednie dla dzieci i bardzo proste w obsłudze.
  • Mają miękkie silikonowe uszy wykonane ze specjalnego materiału zgodnego ze standardami RoHS, bezpiecznego do gryzienia dla niemowląt i dzieci, dzięki czemu stymulują również zmysł dotyku i wzroku.
  • Dają możliwość wgrywania swoich ulubionych piosenek czy bajek, dzięki czemu nie jesteśmy ograniczeni tylko do fabrycznego repertuaru zabawki.
  • Są również dyktafonem, dzięki czemu rodzice mogą nagrać czytaną przez siebie ulubioną bajkę, którą później dziecko będzie mogło odtworzyć w każdej chwili
  • Mogą być wykorzystywane jako pomoc w terapii logopedycznej oraz w pracy z dziećmi ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.
  • Świetnie się sprawdzą jako pomoc edukacyjna, nie tylko przy nauce języków obcych, ale również wszelkiego rodzaju wierszyków, piosenek itp. Dziecko może nagrywać siebie i sprawdzać, jak dużo się już nauczyło, tym samym podnosząc swoją samoocenę.

Zobacz króliczki Alilo na alilo.pl

alilo4
Fot. Mietek Małek

Kategorie
artykuł sponsorowany rzeczy dla dzieci

Ubranka dla dzieci z wełny merynosów (na zimę i lato!)

Wełna merynosowa uznawana jest za jedną z najdelikatniejszych odmian

Otrzymywana z owiec rasy merynos, które wywodzą się z Hiszpanii, choć najlepsze jakościowo hodowle zlokalizowane są w Nowej Zelandii. Owce merynosowe żyją na terenach górskich, narażone na ekstremalne warunki temperaturowe, do których – w toku ewolucji – doskonale się przystosowały. Ich runo świetnie chroni przed negatywnymi skutkami ekspozycji na skrajne temperatury. To dlatego wyroby z wełny merynosów sprawdzają się jako odzież chroniąca przed zimnem, ale również – ze względu na swoje właściwości termoregulacyjne – odzież sportowa i… dla najmłodszych dzieci. Można ją nosić latem i zimą, bez obaw o przepocenie czy wychłodzenie organizmu.
Wełna merynosowa ma zdolność regulowania temperatury ciała, pochłania wilgoć, jest przewiewna, nie wymaga częstego prania (regeneruje się sama poprzez kontakt z tlenem, więc wystarczy ją wietrzyć), jest elastyczna, a dzięki dużej zawartości tłuszczów, jest odporna na zabrudzenia i zamoczenia. Do tego właściwie w ogóle nie pochłania zapachów, bo wełniane włóka tworzą środowisko nieprzyjazne bakteriom. Trudno znaleźć na rynku materiał, który posiadałby wszystkie te właściwości, a do tego spełniał normy dotyczące bezpiecznej, ekologicznej uprawy.

Bawełna organiczna

Wśród naturalnych włókien – obok merynosów – na uwagę zasługuje organiczna bawełna. Tę konwencjonalną uprawia się przy użyciu ton pestycydów i nawozów sztucznych. Organiczna bawełna oprawiana jest bez żadnych wspomagaczy, a do tego barwiona wyłącznie naturalnymi środkami (bądź niebarwiona wcale).
Wybór odzieży szytej z materiałów pochodzących ze sprawdzonych źródeł jest gwarancją tego, że nasze dzieci będą miały kontakt z bezpiecznymi, wolnymi od chemikaliów tkaninami. Zobaczcie kilka propozycji odzieżowych od Nui Organics, małej rodzinnej firmy z USA, która korzysta wyłącznie z naturalnych materiałów i tworzy ekskluzywne, piękne kolekcje. Jej wyłącznym dystrybutorem w Polsce jest sklep merinodzieciaki.pl:

Sweterek krasnal

Wykonany z miękkiej organicznej wełny merynosowej, zapinany na trzy guziki z drewna kokosowego. To, co go wyróżnia, to duży, spiczasty kaptur – niczym u krasnala. Do wyboru w dwóch wersjach –  dla maluszków i nieco starszych dzieci.
merino1

Legginsy

Występują także w dwóch wersjach. Termoaktywnej, a więc cienkiej, przylegającej do skóry i grubszej, która świetnie sprawdza się w roli samodzielnych spodenek lub legginsów np. pod spodnie przeciwdeszczowe. Obie wykonane z wełny merynosów – miękkiej, oddychającej, doskonale pochłaniającej wilgoć.
merino2

Ocieplacze na nóżki dla niemowląt i dzieci

Miękkie i rozciągliwe ocieplacze na nóżki to dodatkowy komfort w chłodne jesienno-zimowe dni. Docenią je zarówno rodzice, którzy noszą swoje dzieci w chustach, jak również starszaki.
ocieplacze1

Bluzka termoaktywna

Całoroczna bluzka z przedłużonymi mankietami, wykonana z cienkiej dzianiny merynosowej. Doskonała zarówno jako samodzielna bluzka oraz jako rodzaj podkoszulka, czy dziecięcej pidżamki. Dostępna w rozmiarach dla najmłodszych dzieci i kilkulatków.
merino3

Body niemowlęce

Merynosowe body z długim rękawem jest klasycznym wyposażeniem każdej niemowlęcej szafy z ubraniami. Zapinane na napy w kroku, łatwo się zdejmuje dzięki odchylanym zakładkom na ramionach. Miękkie i delikatne, w sam raz jako pierwsza garderoba noworodka i starszego malucha.
merino4

Kardigan niemowlęcy z jedwabiem

Ekskluzywne połączenie wełny merino i jedwabiu w postaci delikatnych, dziewczęcych sweterków zapinanych na guziczki wykonane z masy perłowej. Sweterki dostępne w wersji dla maluszków poniżej roku i kilkulatków.
Kardigan wełna merynosów_jedwab 2

Skarpetki i rajstopy

Merynosowe skarpetki zapewniają ciepło maleńkim stopom, jednocześnie dbając o to, by nigdy nie uległy przepoceniu. Idealne na każdą porę roku. Latem komfortowo odprowadzają ciepło, zimą – doskonale grzeją. Nui Organics produkuje także dziecięce rajstopki – również z wełny merynosów. Są niezwykle elastyczne, miękkie i wygodne w zakładaniu.
merino8

Kominiarka

Absolutny must have dla wszystkich, którzy chcą zadbać o głowę dziecka w chłodniejsze, wietrzne dni. Kominiarka chroni jednak nie tylko głowę, ale też szyję i uszy. Jest miękka, delikatna i wyjątkowo praktyczna. Można ją zakładać pod cieplejszą czapkę zimową.
merino6

Czapka dziecięca wiązana

Wykonana w 100 proc. z wełny merynosów, sprawdzi się jako uniwersalna czapka od jesieni po wiosnę. Miła, miękka dla skóry, wiązana pod brodą, a więc trudna do zgubienia…
Czapka wiązana wełna merynosów

Tunika bombka

Elegancka i jednocześnie praktyczna – zaprojektowana tak, by zapewnić dziecku maksymalną swobodę ruchu i komfort noszenia. Może służyć zarówno za sukienkę, jak też tunikę. Wykonana z cienkiej dzianiny merynosowej, sprawdzi się o każdej porze roku.
merino10

 

Kategorie
niemowlę

Długotrwały płacz może spowodować nieodwracalne zmiany w mózgu dziecka

Tymczasem zostawianie niemowlęcia samego i pozwalanie mu na długotrwały płacz przynosi więcej szkody niż pożytku. I nie chodzi tu jedynie o relacje matka–dziecko i bezpieczny styl przywiązania (Przeczytaj: Jak tworzy się więź? 4 typy przywiązania). Długotrwały płacz może spowodować nieodwracalne zmiany w mózgu dziecka, które w konsekwencji mogą zdeterminować jego funkcjonowanie w późniejszych latach.
Rozdzielenie z opiekunem jest dla dziecka sytuacją stresującą. Z antropologicznego punktu widzenia ludzie są tzw. “noszeniakami”, czyli istotami stworzonymi do tego, aby najwcześniejsze lata życia spędzać w ramionach matki. Inaczej nie przetrwalibyśmy jako gatunek. To dlatego maleńkie dzieci tak głośno domagają się bliskości – zostawione same po prostu czują się zagrożone.

“Cry it out” – następstwa psychologiczne

Popłacze kilka dni, a potem mu przejdzie – tak twierdzą zwolennicy metody “cry it out”. To prawda, najczęściej po kilku dniach intensywnego treningu dzieci faktycznie przestają płakać. Ale czy dlatego, że polubiły swoje łóżeczko? Czy może raczej straciły wiarę w opiekuna i zrozumiały, że ich płacz nie ma dla nikogo najmniejszego znaczenia? Takie postępowanie wbrew pozorom nie uczy dziecka samodzielności, jak twierdzą trenerzy snu. Wręcz przeciwnie. Dzieci tracą wiarę w odzew rodzica, poddają się z bezsilności, a czasem po prostu zasypiają z fizycznego wyczerpania.
Z punktu widzenia psychologicznego takie postępowanie to duży cios dla kształtującej się samooceny dziecka. W zdrowej, bliskościowej relacji z matką, niemowlę uczy się, że jest ktoś, kto zaspokoi jego potrzeby i zadba o jego komfort. Zaczyna kształtować obraz świata i swojej osoby w oparciu o te pierwsze doświadczenia. Będzie je przekładać później na relacje z innymi osobami, które spotka na swojej drodze.
Z kolei dziecko, którego potrzeby od urodzenia były ignorowane, bardzo szybko pojmuje, że jest na świecie samo i nie może liczyć na niczyje wsparcie. Najprawdopodobniej rozwinie lękowy lub unikowy styl przywiązania. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że jego samoocena będzie niska, ponadto może nie mieć poczucia sprawstwa, ponieważ od urodzenia kształtowano w nim przekonanie, że jego głos nie ma najmniejszego znaczenia. Nowe sytuacje mogą budzić w nim lęk i niepewność. Wypłakiwanie zwiększa również ryzyko wystąpienia zachowań antyspołecznych: dzieci mogą nie radzą sobie z własnymi emocjami, być agresywne lub pozbawione empatii, także dlatego że nie zaznały jej w domu rodzinnym. W dorosłych życiu może to skutkować także różnymi zaburzeniami natury psychicznej: depresją, lękiem, fobią, obsesjami, emocjonalnym wycofaniem. To tylko kilka możliwości.

Trening zasypiania a mózg dziecka

Oczywiście niska samoocena to nie największa krzywda, jaką można wyrządzić swojemu dziecku. Dużo większe znaczenie ma fakt, że długotrwały płacz może powodować nieodwracalne zmiany w mózgu dziecka, determinując tym samym jego późniejsze funkcjonowanie. Jak to się dzieje?
Noworodek przychodzi na świat z 200 miliardami komórek mózgowych, które nie są ze sobą połączone. Pierwsze 5 lat życia dziecka to okres krytyczny dla jego późniejszego rozwoju: aż 90 proc. wzrostu mózgu przypada na ten czas! Właśnie wtedy powstają miliony połączeń pomiędzy neuronami. Od troskliwej opieki rodzica zależy, w którą stronę ten rozwój podąży.
Mózg rozwijającego dziecka jest nie tylko bardzo podatny na uczenie się. Jest także niezwykle delikatny i wrażliwy na działanie stresu. To właśnie dlatego długotrwały płacz może tak łatwo zaburzyć jego delikatną równowagę chemiczną.
Podczas płaczu w organizmie dziecka zaczyna być wytwarzany kortyzol, czyli tzw. hormon stresu. Jeśli dziecko szybko znajdzie pocieszenie w ramionach opiekuna, wszystko jest w porządku. Natomiast jeśli płacze długo, stężenie kortyzolu w jego organizmie może osiągnąć niepokojący poziom. U dzieci poddawanych treningowi zasypiania podwyższony poziom kortyzolu utrzymuje się przez kilka dni! I – jak pokazują badania – nawet jeśli dziecko już nie płacze i samo zasypia w łóżeczku, wcale nie czuje się bezpiecznie.

Podwyższony poziom kortyzolu jest bardzo niebezpieczny dla organizmu dziecka. Długotrwały stres może powodować:

  • zahamowanie rozwoju tkanki nerwowej mózgu i zablokowanie możliwości tworzenia się nowych połączeń między neuronami,
  • zmniejszenie odporności organizmu,
  • problemy z termoregulacją,
  • zaburzenia rytmu serca,
  • wzrost ciśnienia krwi w mózgu,
  • skrócenie fazy snu głębokiego, która jest bardzo ważna dla rosnącego i rozwijającego się organizmu.

Mózg dziecka poddanego długotrwałemu działaniu stresu przypomina swoją strukturą mózg człowieka w depresji. Zmiany, które się w nim dokonają, w zasadzie są nieodwracalne. Badania pokazują także, że stres i traumatyczne przeżycia w okresie wczesnego dzieciństwa mogą powodować obumieranie komórek w hipokampie – części mózgu odpowiedzialnej za uczenie się.
Te fakty wyraźnie pokazują, że zmiany, które zachodzą w organizmie dziecka w tym okresie, mogą rzutować na cały jego późniejszy rozwój, w zasadzie w każdym aspekcie: społecznym, emocjonalnym i intelektualnym. Badania pokazują, że dzieci, których rodzice byli zwolennikami metody “cry it out”, mają niższy iloraz inteligencji i gorzej radzą sobie z nauką. Są też dziesięciokrotnie bardziej narażone na wystąpienie ADHD. Inne możliwe powikłania zdrowotne związane z tą metodą to: choroby serca, astma, bóle głowy, problemy z układem pokarmowym, zaburzenia łaknienia.
Dla dziecka nie ma znaczenia, czy płacze z głodu, bólu czy z potrzeby bliskości. W wieku niemowlęcym każda potrzeba jest równie ważna i każda wymaga zaspokojenia. Między bajki można też włożyć teorie o ćwiczeniu płuc. Nie warto liczyć na to, że dziecko samo się uspokoi – jest fizycznie do tego niezdolne: obszar mózgu odpowiedzialny za kontrolę emocji jeszcze nie funkcjonuje. Dlatego maluchy tak bardzo potrzebują kojącej bliskości opiekuna. Nie ma w tym manipulacji. Jest czysta, bezkompromisowa potrzeba.
Źródła:

  • psychologia.edu.pl/obserwatorium-psychologiczne/1867-jak-chroniczny-stres-prowadzi-do-depresji
  • naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,28167,silny-stres-zabija-komorki-mozgowe.html
  • przytulmniemamo.pl

Foto: flikr.com/rick0r

Kategorie
rodzina

10 ważnych rzeczy, które dziecko zyska tylko dzięki wizycie w teatrze

Z rozwijającą wyobraźnię fabułą i intrygującymi bohaterami dzisiejszy teatr dziecięcy jest wyspecjalizowaną formą sztuki, która zaspokaja potrzeby nawet najmłodszych odbiorców (w stolicy coraz bardziej popularne są sztuki teatralne, na które można przyjść już z niemowlętami!). Przekraczając próg teatru dzieci mają niepowtarzalną możliwość zawieszenia otaczającej je rzeczywistości i wejścia do udawanego świata, w którym wszystko jest możliwe.

Dlaczego warto zabrać dziecko do teatru? Bo dziecięcy teatr…

1. Rozwija umiejętności literackie

Czytanie, pisanie i mówienie to podstawowe umiejętności, które rozwijają nasze dzieci. Nawet z dużą ilością pięknie ilustrowanej literatury nie będzie to jednak tak intensywne, jak w przypadku kontaktu z żywą sztuką wystawianą na deskach teatru. Tam historia literacka przenosi się bowiem do życia.

To tu dzieci mają niepowtarzalną szansę spotkać, usłyszeć i przeżyć literaturę. Dzięki ekspozycji na słowo mówione przez aktorów dzieci ćwiczą swoje umiejętności językowe nie w formie pisanej (tak jak to się dzieje w przypadku książek), ale ustnej. Wreszcie – ustne przekazy literackie są najbardziej pierwotną formą kontaktu z literaturą, z jaką przyszło spotkać się ludzkości. Warto ją podtrzymywać.

2. Buduje umiejętność skupienia uwagi

Dzieci mają ograniczone możliwości koncentracji. Zakłócenia są ciągłym elementem ich świata. Teatr odwraca tę tendencję – tam uczą się koncentracji na tym, co dzieje się na scenie. Spektakle dla dzieci specjalnie zaplanowane są w ten sposób, by sprzyjać skupieniu uwagi. Trwają więc zazwyczaj nie dłużej niż godzinę, w tle znajdują się kolorowe rekwizyty, grze aktorów towarzyszy zaś energiczna muzyka. Dziecięce spektakle są też często interaktywne, dzięki czemu maluchy mogą się w nie bardziej zaangażować. Wszystko to pomaga ćwiczyć cierpliwość i uważne słuchanie.

[reklama id=”50246″]

3. Wprowadza w świat sztuki

Teatr dla dzieci stanowi doskonałe wprowadzenie do szerszego świata sztuki, stoi bowiem na skrzyżowaniu kilku dyscyplin twórczych. Aktorzy, muzycy, twórcy kostiumów, scenografowie – wszyscy muszą działać wspólnie. W wyniku tego dziecko ma szansę uczestniczyć w spektaklu będącym wizualną i słuchową przygodą.

Teatr angażuje wiele zmysłów, co czyni go bardziej dostępnym dla małych dzieci w porównaniu do występów czysto muzycznych czy też obrazowych. Dzięki temu możliwe jest łagodne i nienachalne oswajanie dziecka ze sztuką. Wczesna ekspozycja na teatr procentuje też w przyszłości. Młody widz teatralny to w przyszłości dorosły entuzjasta spotkań z Melpomeną.

4. Rozwija kompetencje społeczne

Teatr jest instytucją społeczną. Sztukę ogląda się przecież wspólnie z resztą publiczności. To szansa dla dzieci, by nabrać kompetencji społecznych (dowiedzieć się np., że gdy kopię fotel przed sobą, przeszkadzam osobie, która na nim siedzi, lub że oklaskami mogę pokazać, jak coś mi się podoba).

Współczesny teatr dla dzieci jest też niezwykle interaktywny – aktorzy często zachęcają publiczność do wypowiadania się, a nawet do wchodzenia na scenę. W ten sposób maluchy przełamują swoje lęki i łatwiej wyrażają swoje opinie na szerszym forum.

5. Uczy krytycznego myślenia

Istnieje wiele sposobów, by zachęcić dzieci do wyrażania swojej opinii na temat obejrzanej sztuki. Możemy po prostu zapytać malucha, czego dowiedział się z przedstawienia, który element spektaklu najbardziej mu się spodobał (gra aktorska, muzyka, scenografia) lub dlaczego bohaterowie zachowywali się w dany sposób i dokonywali określonych wyborów. To świetna okazja, by porozmawiać i wymienić się opiniami. Może było coś, co dziecku się nie spodobało, bądź przeciwnie – wyjątkowo przypadło do gustu.

6. Rozwija kreatywność

Każde dziecko jest kreatywne, ale warto zadbać o to, by ta kreatywność nie zanikała wraz z wiekiem. Teatr jest do tego narzędziem idealnym, bo zamiast przedstawiać jedno właściwe rozwiązanie i jedyną słuszną drogę, daje nieograniczone możliwości. Wzmacnia też sposób myślenia „dlaczego nie?”, będący podstawą myślenia każdego wynalazcy, przedsiębiorcy i artysty, który ośmielił się marzyć i te marzenia realizować.

7. Pozwala lepiej zrozumieć swoje dzieci

Obserwowanie emocji rysujących się podczas spektaklu na twarzy dziecka daje obraz tego, co dzieje w dziecięcym wnętrzu. Na podstawie reakcji możemy stwierdzić, czy maluch jest pod wrażeniem, obawia się, jest rozbawiony czy zmieszany. Uważny rodzic dzięki temu będzie w stanie sporo dowiedzieć się o swoim dziecku.

8. Pomaga oswoić problemy

Teatr wykracza poza prostą formę opowiadania. Choć często zdaje się być lekki, w rzeczywistości nawet ten dziecięcy często nawiązuje do poważnych tematów, takich jak: śmierć, strata, wartości i relacje.

Poprzez uczestnictwo w sztuce teatralnej dziecko odkrywa niuanse życia, uczy się na błędach i niepowodzeniach innych i przepracowuje trudne tematy w bezpiecznym środowisku. Występy teatralne mogą służyć również rodzicom jako punkt wyjścia do dyskusji z dziećmi na trudne tematy.

9. Tworzy wspólnotę doświadczenia

Idąc z dzieckiem do teatru, budujemy wspólną relację. Razem przeżywamy dane emocje i razem spędzamy czas. Ciekawe przedstawienie może się niekiedy zapisać w dziecięcej pamięci na całe życie. Dobrze, gdy jest to wspomnienie, w którym pojawia się również dorosły.

10. To świetna zabawa i rozrywka

Zachęcam rodziców do przyjrzenia się swoim lokalnym ośrodkom kultury, na pewno znajdą coś ciekawego dla swoich dzieci – mówi Karolina Adelt-Paprocka z Białołęckiego Ośrodka Kultury. Oferta takich miejsc, oprócz oczywistych wartości edukacyjno–rozwojowych jest ważna ze względu na bardziej praktyczne rzeczy. Sceny są zlokalizowane w dzielnicach, blisko domu a ceny biletów są zazwyczaj niższe w stosunku do tych, które proponują teatry miejskie.

Teatr jest rozrywką dla całej rodziny. To błędne przeświadczenie, że na spektaklu dla dzieci dorośli, stanowiący najczęściej 50 proc. całej widowni, się nudzą. Jeśli został on przygotowany przez doświadczonych aktorów i dobrego reżysera, uczestnictwo w przedstawieniu będzie przyjemnym i twórczym doświadczeniem nie tylko dla młodszej, ale też dla starszej części publiczności.

Kategorie
produkty rzeczy dla dzieci

Epideixis – zabawa i nauka w jednym

Firma Epideixis ujęła nas tym, że ich zabawki i pomoce naukowe naprawdę wspierają wszystkie płaszczyzny rozwoju dziecka, dają nieskończone możliwości zabawy i nauki, nie ograniczają dziecka, a jednocześnie umożliwiają samokształcenie oparte na samokontroli. Dziecko może wykorzystywać elementy zestawów do realizowania własnych pomysłów, a dołączone szczegółowo opracowane przez pedagogów zadania, ćwiczenia i gry wspierają rozwój poszczególnych funkcji i umiejętności. Zabawki Epideixis nie są zróżnicowane płciowo, co nie jest częste w dzisiejszym zabawkowym świecie. Są zrobione z naturalnych materiałów: drewna i kartonu. Firma dba o to, żeby jej produkty wspierały nabywanie umiejętności w fazach wrażliwych rozwoju dziecka, co jest zgodne z metodą Marii Montessori.

Układanka dla najmłodszych Na straganie

Zestaw składa się z 12 czteroelementowych układanek z wizerunkami owoców i warzyw. Układanki zawierają element samokontroli – prawidłowo ułożone mają ramki wokół obrazków. Rozwijają logiczne myślenie, sprawność językową, małą motorykę, spostrzegawczość i koncentrację.

ukladanka-z-klockami-na-straganie1Kup w Natuli – 35,00

Tangram kolisty

Klasyczny tangram to chińska układanka licząca sobie ponad 3 tysiące lat. Ma kształt kwadratu podzielonego na 7 figur geometrycznych. W tej wersji koło zostało podzielone na 10 części: 4 trójkąty i 6 wycinków koła. Z tych elementów można tworzyć różne figury zwierząt, roślin, ludzi i przedmiotów. Zabawka rozwija wyobraźnię geometryczną, kreatywność, spostrzegawczość i cierpliwość.

tangram_pud1Kup w Natuli – 35,00

Piramida matematyczna M1 – dodawanie do 100

Zestaw 36 trójkątnych kartoników służących do budowania piramidy na zasadach gry w domino. 45 zadań pomaga poznać podstawy techniki rachunkowej, utrwalić pojęcia liczby i dodawania. Piramida nie uczy pamięciowego opanowania działań, ale kształtuje myślenie matematyczne, zdolności formułowania wniosków i samodzielne dochodzenie do wyniku działania.

piramida-_m1Kup w Natuli – 24,90

Klocki GEO

Siedem drewnianych klocków o różnych kształtach i w różnych kolorach. Stanowią świetną zabawkę rozwijającą wyobraźnię przestrzenną i stymulującą zmysły oraz pomoc terapeutyczną. W zestawie znajduje się także książeczka z 70 zadaniami o rosnącym stopniu trudności.

geo1Kup w Natuli – 75,00

Klocki Dienesa

60 klocków, 3 sznurki i 12 plansz z kartami pracy. Ta zabawka wspomaga rozwój abstrakcyjnego myślenia i umiejętności matematycznych – wprowadza elementy geometrii i działań na zbiorach.

klockidienesa1Kup w Natuli – 79,00

LABIrynt

Aktywizująca gra, w którą może grać aż 35 uczestników. Została opracowana we współpracy z pedagogami i rozwija umiejętności wymienione w podstawie programowej nauczania zintegrowanego. Świetna pomoc edukacyjna dla całej klasy. Ćwiczy koncentrację, logiczne myślenie, przewidywanie i wyciąganie wniosków oraz umiejętność orientacji na płaszczyźnie.

labiKup w Natuli – 35,00

DOMI – wyrazy dwusylabowe

Świetnie opracowana edukacyjna pomoc służąca do nauki czytania, rozpoznawania sylab i tworzenia wyrazów, wspomagająca analizę i syntezę wzrokową. Zestaw zawiera 28 kartoników z sylabami oraz aż 56 różnorodnych zadań, w tym między innymi słowną grę opartą na zasadach domino.

domi-wyrazy-dwusylabowe

Kup w Natuli – 59,00

DOMI – mnożenie do 50

Zestaw 28 klocków i 56 zadań i gier zaprojektowanych do wspomagania edukacji matematycznej w zakresie działań rachunkowych – mnożenia do 50. Z DOMI matematyka okazuje się świetną zabawą i przygodą.

domi-mnozenie-do-50

Kup w Natuli – 59,00

DOMI – dopełnianie do 30

Analogiczny zestaw wspomagający działania rachunkowe w zakresie dodawania i dopełniania do 30.

domi-dopelnianie-do-30

Kup w Natuli – 59,00

DOMI – dopełnianie do 100

Bardziej zaawansowany zestaw służący do wspomagania nauki matematyki przez zabawę. Zawiera klocki i zadania umożliwiające działania rachunkowe – dodawanie i odejmowanie w zakresie 100.

domi-dopelnianie-do-100

Kup w Natuli – 59,00

Produkty Epideixis można kupić w Natuli

Kategorie
rodzina

Foodsharing, czyli podziel się jedzeniem!

Dlaczego tyle jedzenia się marnuje? Powodów jest kilka. Przeważnie kiepsko szacujemy nasze realne potrzeby i możliwości lub nawykowo kupujemy na zapas. Produkt ląduje w szafce, mija jego termin ważności i jedzenie nadaje się do wyrzucenia. Tymczasem okazuje się, że wyrzucanym jedzeniem można by zapewnić wyżywienie aż 2 mln osób i to przez cały rok!

To niesamowite marnotrawstwo, tym bardziej, że badania pokazują, że aż 30–70 proc. polskich dzieci w wieku szkolnym jest niedożywionych. Liczba ta waha się w zależności od regionu kraju. Jak podaje Polska Fundacja Pomocy Dzieciom, aż 800 000 dzieci w naszym kraju cierpi głód lub potrzebuje natychmiastowego posiłku! A mowa tu wyłącznie o dzieciach w klasach 1–3. Gdyby prawidłowo zagospodarować te “odpadki”, nie byłoby problemu głodu w naszym kraju.

Foodsharing – co to jest?

Podczas gdy w krajach wysoko rozwiniętych ludzie codziennie wyrzucają jedzenie, inni cierpią głód i niedostatek. Zmniejszenie o połowę tego oczywistego marnotrawstwa jest jednym z celów rozwojowych ONZ do roku 2030. Jak to wygląda w praktyce?

W latach 90 XX wieku w Polsce powstały banki żywności, które miały za zadanie gromadzić nadwyżki jedzenia i redystrybuować je do bardziej potrzebujących: seniorów, niepełnosprawnych, rodzin wielodzietnych, bezdomnych. Potrzebujących jest tak dużo, że przewidziano specjalne ulgi podatkowe dla sklepów (zwolnienie z podatku VAT), które będą przekazywać niesprzedane nadwyżki żywności osobom potrzebującym. Mimo że pomysł ten zrodził się już w 2004 roku, dopiero w 2013 r. w pełni wszedł w życie. Została wtedy przyjęta nowelizacja ustawy, która zwalnia z podatku wszystkich przedsiębiorców chcących przekazać żywność na cele charytatywne. Niestety do dziś nie działa to na tyle prężnie, na ile powinno i w tym roku senat pracuje nad zmodyfikowaniem tych przepisów, by oddawanie niesprzedanej, ale nadającej się do spożycia żywności było obowiązkiem sklepów wielkopowierzchniowych. Odzyskanie i redystrybucja tych produktów są o tyle ważne, że mowa tu o naprawdę gigantycznych ilościach – to dosłownie tony jedzenia, które miesięcznie można by oddawać potrzebującym.

Nowością w Polsce jest pojęcie foodsharingu, który przywędrował do nas z Niemiec. Za inicjatora uważa się Raphaela Fellmera, który podróżował bez pieniędzy z Niderlandów do Meksyku. Jego osobiste doświadczenia zaowocowały chęcią powołania społeczności mogącej lokalnie wymieniać się jedzeniem. Pomysł działa na tyle, że sam Raphael od 5 lat żyje w zasadzie bez pieniędzy. Niemiecką ideę na nasz rodzimy grunt przeniosły Karolina Hansen, była wolontariuszka Banku Żywności, i Agnieszka Bielska, która przez 5 lat pracowała w Federacji Polskich Banków Żywności. Zainspirowane niemieckim serwisem foodsharing.de, zrzeszającym sklepy i osoby prywatne, postanowiły stworzyć miejsca, w których także Polacy będą mogli podzielić się nadwyżkami jedzenia (Foodsharing Warszawa). W Niemczech system ten jest doskonale zorganizowany: działa zarówno w przestrzeni wirtualnej (użytkownicy robią zdjęcia produktom i za pośrednictwem serwisu przekazują jedzenie zainteresowanym; mogą też wyszukać rzeczy, których aktualnie potrzebują), jak i tradycyjnie – dostępnych jest wiele punktów w przestrzeni publicznej.

Pierwsza “jadłodzielnia” (bo tak brzmi polska nazwa inicjatywy) powstała w Warszawie przy Wydziale Psychologii UW na ulicy Stawki. Drugi punkt jest w Jazdowie, trzeci – przy Teatrze Powszechnym. Jadłodzielnie powstają też w innych miastach: w Krakowie, Toruniu, Wrocławiu, Poznaniu. Prężnie w tym kierunku działają także Kielce i Bydgoszcz.

Co można zanieść do jadłodzielni? Najważniejsze to kierować się zasadą, że dajemy tylko to, co sami byśmy zjedli. Można przynosić w zasadzie wszystko poza świeżym mięsem i produktami zawierającymi surowe jajka.

Dlaczego warto podzielić się jedzeniem?

Zarówno ze względów praktycznych, jak i ideologicznych. Według Agnieszki Bielskiej – inicjatorki projektu – dzielenie się nadwyżkami jedzenia to powrót do korzeni:

Foodsharing to naturalny, oczywisty mechanizm: zostało ci jedzenie – podziel się. Osobiście uważam, że foodsharing nie jest akcją dobroczynną, a powrotem do naturalnych zachowań. Chcemy, aby stał się naturalnym nawykiem osób indywidualnych, producentów jedzenia czy handlowców. Tym bardziej, że polskie i europejskie prawo nie stoi już na przeszkodzie dzieleniu się jedzeniem. Dodatkowym aspektem, który warto podkreślić, jest to, że z jadłodzielni może korzystać każdy – zarówno osoby, które znalazły się w trudnej sytuacji finansowej, jak i te, które nie mogą na nią narzekać. Foodsharing jest dyskretną pomocą dla osób ubogich. Po prostu mogą przyjść i się poczęstować, bez zaświadczeń z OPS, bez wskazywania ich jako te, którym się nie powiodło – bez stygmatyzacji. W końcu poczucie głodu dotyczy każdego człowieka, bez względu na sytuację finansową. Każdy z nas jest kilka razy dziennie głodny.

Zamiast zostawiać pełną lodówkę przed wyjazdem na urlop lub miesiącami trzymać rzeczy, których na pewno nie zjemy, lepiej po prostu zanieść je do punktu jadłodzielni i oddać potrzebującym. Dzięki temu nie wyrzucamy pieniędzy do kosza, tylko realnie robimy coś dobrego dla drugiego człowieka. Najważniejszą ideą, która przyświeca tej inicjatywie, jest “sharing”, czyli dzielenie.

Warto zastanowić się, czy każdy z nas nie powinien podejść bardziej minimalistycznie do dokonywanych zakupów. Prawda jest taka, że jesteśmy pokoleniem żyjącym w dobrobycie. Większość z nas nie pamięta pustych półek z okresu PRL-u. Niemniej jednak nawet nam zdarza się robić zapasy. Warto zredefiniować swoje podejście do zakupów: robić je z większym rozmysłem i z rozwagą, sporządzać listy produktów i kupować tylko to, co faktycznie jadamy.

Foto: flikr.com/ohallmann

Kategorie
rodzina

Rodzic i praca. Jak to zrobić, żeby wszyscy byli zadowoleni?

Małym zainteresowaniem sytuacją rodziców na rynku pracy wykazują się także pracodawcy. Co mogłyby zrobić firmy, by ułatwić kobietom (i mężczyznom!) łączenie obowiązków zawodowych z opieką nad dzieckiem? Sprawdziliśmy na przykładzie jednej z finlandzkich firm, która ma w Polsce kilka oddziałów i zatrudnia w sumie ponad 3000 osób.

Rozwiązanie polskie: Matka Polka na rocznym urlopie macierzyńskim

Od 2013 roku na polskim rynku pracy obowiązują roczne urlopy macierzyńskie. Dzięki temu kobiety mogą dłużej opiekować się swoimi dziećmi, a pracodawcy mają większe szanse na znalezienie dobrego zastępstwa na czas ich nieobecności.

W krajach skandynawskich problem został zdefiniowany inaczej: dlaczego to kobieta ma ponosić cały ciężar wychowania dziecka w pierwszym okresie jego życia i dodatkowo ryzykować utratę płynności zatrudnienia? Zastąpiono urlop macierzyński urlopem rodzicielskim, który przeznaczony jest do podziału między oboje rodziców.

Inspiracja z północy…

Szwecja ma dziś jeden z najwyższych wskaźników dzietności w Europie. Kluczem do sukcesu była równościowa polityka prorodzinna państwa, ale równie istotne jest podejście przedsiębiorstw, które wprowadzają szereg ułatwień dla rodziców wracających do pracy po urlopie rodzicielskim. Powszechnie akceptuje się tu na przykład sytuacje, w których rodzic zwalnia się wcześniej z pracy, bo musi odebrać dzieci z przedszkola bądź szkoły. Większość firm stawia też na elastyczność godzin pracy, dzięki czemu łączenie obowiązków zawodowych i rodzicielskich staje się znacznie prostsze. Ta zasada dotyczy zresztą praktycznie wszystkich państw skandynawskich.

Firmy – te, które chcą uchodzić za przyjazne rodzinie – nie muszą przy tym zaprzątać sobie głowy takimi kwestiami jak zapewnienie dodatków na wyprawkę szkolną, miejsca w przedszkolu czy prywatną opiekę medyczną. Wszystkie te kwestie zapewnia bowiem rząd – przeznaczając miesięczne „kieszonkowe” dla dzieci, pozwalające na sfinansowanie ich podstawowych potrzeb. Państwo zapewnia maluchom darmową edukację (prywatne placówki nie mają tam możliwości pobierania od rodziców czesnego) i bezpłatny dostęp do świetnie funkcjonującej i doskonale zorganizowanej opieki medycznej. W Szwecji bowiem, tak jak w całej Skandynawii, obowiązuje model państwa opiekuńczego.

Jak to jest w Polsce – na przykładzie Nokii

W Polsce nie było do tej pory specjalnej polityki prorodzinnej, a jeśli firmy chciały zachęcać matki do tego, by wracały na rynek pracy, musiały to robić na własną rękę i to w znacznie szerszym zakresie niż firmy skandynawskie. Tamtejsza kultura (również przedsiębiorstw), w odróżnieniu od naszej, jest wyjątkowo wrażliwa na potrzeby młodych rodziców. To dlatego wywodząca się z Finlandii Nokia, otwierając swoje oddziały w Polsce, postanowiła ułatwić kobietom powrót do pracy po urodzeniu dziecka, a także zadbać o ogólne funkcjonowanie pracujących rodziców. Firma zbadała ich potrzeby i wprowadziła szereg rozwiązań, dzięki którym mogą łatwiej godzić pracę z życiem prywatnym, ale też liczyć na finansowe dodatki w momencie pójścia dziecka do szkoły (na podręczniki i przybory szkolne) czy wyjazdu na wakacje. Podobnie dofinansowywane są żłobki i przedszkola. Pracownicy mogą również liczyć na prywatną opiekę medyczną oraz elastyczny czas pracy, dzięki czemu odebranie dziecka ze szkoły wcześniej niż zazwyczaj przestaje być problemem. „Wśród naszych pracowników coraz większa liczba to rodzice, dlatego jest dla nas naturalne, że firma musi odpowiadać na zmieniające się w ich życiu potrzeby i oczekiwania. Ponieważ zatrudniamy wysokowykwalifikowanych specjalistów, z którymi chcemy współpracować jak najdłużej, priorytety pracowników stają się priorytetami pracodawcy” – mówi Martyna Kosiorek, Recruitment Manager z Nokii we Wrocławiu.

nokia

Warto w tym miejscu dodać, że badania przeprowadzone w Polsce w 2011 roku na potrzeby konkursu „Mama w pracy”* wykazały, że jako najważniejsze udogodnienie dla młodych matek oceniany jest właśnie dodatek pieniężny na wyprawkę dla dziecka, dodatkowy płatny urlop macierzyński czy też program opieki medycznej dla pracowników oraz dzieci. To samo badanie ujawniło jednocześnie, że aż 40 proc. badanych kobiet nie miało żadnej styczności z jakimikolwiek ułatwieniami dla matek w swoim miejscu zatrudnienia.

Praktyczne korzyści płynące z firmowych dodatków dla rodziców

“Po pierwsze (co oczywiste) takie benefity to wsparcie finansowe. Rzeczywisty, realny dodatek do wynagrodzenia za pracę. Dodatek „celowy”, ale dzieci do lekarza chadzają, do żłobków/przedszkoli też. Wakacje trzeba zapewnić, a wyprawka szkolna może zrujnować niejeden budżet. To jest realna pomoc. Rodzic tak czy inaczej te wydatki poniesie. A jeśli pracodawca dostrzega to, że pracownik musi takie wydatki ponieść bez względu na wysokość pensji, może w ten sposób pokazać: doceniam cię, chcę cię wesprzeć, bo to dla mnie ważne. Doceniam twój trud łączenia pracy z byciem rodzicem” – komentuje Agnieszka Czmyr-Kaczanowska, współzałożycielka portalu mamopracuj.pl. Wskazuje też kolejne korzyści płynące z dodatków oferowanych pracownikom przez prywatne firmy: “Obniżają one również stres rodziców związany z opieką/utrzymaniem dziecka, a to sprawia, że stają się oni bardziej efektywni w pracy. To ważny aspekt i trzeba o tym głośno mówić. Rodzic, który otrzymuje wparcie, będzie spokojniejszy, będzie bardziej zaangażowany w swoją pracę. Średni koszt wychowania jednego dziecka (dane z 2015 r.) to, jak policzyli eksperci z Centrum Adama Smitha, koszt ok. 170–190 tys. zł (mowa tutaj o pierwszym dziecku). To są ogromne koszty, które w budżecie domowym MUSZĄ się znaleźć. Mądre wsparcie ze strony pracodawców znacząco poprawia komfort pracy i życia rodziców, ba, całej rodziny”.

Benefity z pewnością są bardzo ważne. Tak samo ważne jak wzajemne zrozumienie, szacunek, życzliwość czy przestrzeń do rozmowy. Jacek Santorski w swojej książce “Miłość i praca” wskazuje, że tak naprawdę dobrze działające przedsiębiorstwo to miejsce, w którym liczą się związki między ludźmi. Niezależnie od tego, w jakiej sytuacji życiowej obecnie się znajdują i czy posiadają dzieci, czy już dawno zapomnieli, jaką trudnością jest łączenie pracy zawodowej z wychowywaniem potomstwa.

*badanie przeprowadzone na zlecenie instytutu badawczego MillwardBrown SMG/KRC

Kategorie
niemowlę

Co opóźnia osiąganie kamieni milowych rozwoju u niemowląt

1. Nieprawidłowe sposoby pielęgnacji

Chodzi tu o sposoby podnoszenia, noszenia, odkładania, przewijania, przebierania oraz inne czynności pielęgnacyjne. Poprzez ich nieprawidłowe techniki możemy nie tylko zaburzać naturalny rozwój dziecka, ale nawet zrobić mu krzywdę. Najwłaściwsza jest tzw. pielęgnacja neurorozwojowa, w której kładzie się nacisk na symetryczność, prawidłowe ułożenie miednicy dziecka oraz obroty.
Przeczytaj: Jak pielęgnować niemowlę, aby nie zaburzyć jego naturalnego rozwoju?

2. Noszenie w nosidle/wisiadle

Nie każde nosidło zasługuje na tę nazwę, niektóre z nich to „wisiadła”, które mogą być wręcz niebezpieczne dla malucha. W dobrym nosidle (tzw. ergonomicznym) dziecko noszone jest w pozycji żabki, przodem do rodzica. W „wisiadle” – wisi, często przodem do świata. Nawet jeśli posiada ono wkładkę dla maluszków, specjaliści zalecają noszenie w nim dziecka dopiero wtedy, gdy to samo usiądzie.
Przeczytaj: Czym różni się wisiadło od dobrego nosidła dla dziecka?

3. Noszenie w chuście – nieprawidłowe wiązania, noszenie dziecka przodem do świata

Przepisem na prawidłowe zamotanie jest: dobra chusta odpowiednio dobrana długością do rozmiaru osoby dorosłej, dostosowanie wiązania do możliwości rozwojowych dziecka oraz stanu kręgosłupa osoby dorosłej, nauka prawidłowego wiązania u certyfikowanego doradcy noszenia. Jeśli dziecko ma problemy z napięciem mięśniowym lub inne problemy zdrowotne, trzeba to uzgodnić również z fizjoterapeutą lub innym specjalistą.
Przeczytaj: Nie noś dziecka przodem do świata!

4. Zbyt mało czasu spędzane na brzuszku

Wielu rodziców unika kładzenia maluszków na brzuchu, zwłaszcza na podłodze. Podłoga zwykle kojarzy się bowiem z czymś brudnym, niehigienicznym. Niemowlaki spędzają zbyt dużo czasu w leżaczkach, bujaczkach, łóżeczkach, nosidełkach samochodowych. Dla prawidłowego wsparcia rozwoju należy kłaść malucha na podłodze, gdzie ma zapewnione twarde, stabilne podłoże oraz nieograniczoną przestrzeń. Niemowlak w ten sposób będzie miał szansę wzmacniać mięśnie tułowia, pleców i szyi oraz ćwiczyć swoje umiejętności ruchowe: obracanie, podpieranie się, pełzanie, siadanie czy czworakowanie.
Przeczytaj: Dlaczego należy kłaść niemowlęta na podłodze?

5. Sadzanie dziecka, które nie siedzi

Nie wolno przyspieszać rozwoju malucha – wszystkie umiejętności ruchowe powinien zdobywać samodzielnie. Nie należy sadzać dziecka, dopóki samo nie usiądzie (podciągać go za rączki, obkładać poduszkami), gdyż nie jest jeszcze na to gotowe. Zwykle naturalnie dzieje się to ok. 8 miesiąca życia z pozycji czworaczej.
Przeczytaj: 10 rzeczy, których powinniśmy unikać, żeby wspierać rozwój prawidłowej postawy ciała dziecka

6. Prowadzanie za rączki/pod paszki dziecka, które nie chodzi

To kolejny sposób na przyspieszanie rozwoju, który wcale nie pomaga, a wręcz szkodzi. Odbieramy wtedy dziecku możliwość trenowania równowagi, upadania, samodzielnego balansowania, nauki kucania i siadania na pupie. Utrudnia to naukę dobrego czucia własnego ciała oraz może przyczyniać się do występowania w przyszłości wad postawy.
Przeczytaj: Nie pomagajmy dzieciom w nauce chodzenia

7. Chodziki

To zmora fizjoterapeutów. Dziecko wkładane do chodzika przyjmuje pozycję nienaturalną dla kręgosłupa, bioder i stópek. Nie ćwiczy zmysłu równowagi oraz górnych partii ciała, a jedynie odpychanie się od podłoża palcami i wewnętrzną stroną stopy, co może prowadzić do płaskostopia.
Przeczytaj: Czego nie dadzą dziecku akcesoria do nauki chodzenia?

8. Zbyt dużo interaktywnych zabawek

Większość rodziców nie zdaje sobie sprawy z tego, że zabawka może być szkodliwa dla rozwoju dziecka. Ta dla niemowlaka powinna stymulować zmysły, ale w bardzo naturalny i delikatny sposób. Większa liczba bodźców powoduje przeciążenie układu nerwowego, z czym maluch może sobie nie poradzić. Skutkuje to często przestymulowaniem: nadmiernym pobudzeniem, marudzeniem, trudnościami z zasypianiem, nieefektywnym snem i wybudzaniem się z krzykiem i płaczem.
Przeczytaj: Rozwój przez zabawę w wieku 0-12 miesięcy
Nie przeszkadzajmy naszym dzieciom w rozwoju, pozwólmy im na samodzielne osiąganie najważniejszych umiejętności ruchowych. Nie pomagajmy im w tym i nie wyręczajmy ich. Zaufajmy intuicji, obserwujmy nasze dziecko, a nie słuchajmy tysiąca rad. Prawidłowe warunki do rozwoju to nie nadmiar, przesyt i wyręczanie, a prostota, uwaga i zaufanie kompetencjom dziecka.
Foto: flikr.com/stepram

Kategorie
recenzje

„Zeszyt łobuza i jego kumpli”

13

Gdy tylko książka „Zeszyt łobuza i jego kumpli” pojawiła się w naszym domu, natychmiast została zauważona przez czujne oko nastolatka i jego długą, dalekosiężną rękę: Dla łobuza? O, to coś dla mnie! No tak, trudno zaprzeczyć. Jednak jego siostra od razu wystosowała sprzeciw: Co to znaczy – tylko chłopak może być łobuzem? A ja!? Też chcę być łobuzem!

8

“Zeszyt łobuza…” już samą okładką wywołuje zainteresowanie adresatów książki. Podział na jasną i ciemną stronę mocy zdecydowanie przypadł obojgu do gustu i zaintrygował: To ja będę hodował pleśń (ciemna strona), a ty możesz rzeżuchę (jasna strona).

5

W środku można znaleźć dużo różnych zadań do samodzielnego wykonania: pokolorowania, dorysowania czy wycięcia. Ale są też przestrzenie do pracy wspólnej, gry znane rodzicom z dzieciństwa (państwa miasta czy okręty), które dla niektórych dzieciaków mogą być swego rodzaju odkryciem (tak, można w coś zagrać bez użycia komputera!), quizy czy rankingi najlepszych i najgorszych gier komputerowych (do stworzenia z kolegami). A przy okazji kto nie ucieszyłby się z kuponu na dodatkową godzinę grania na komputerze lub zwalniającego z pytania przy tablicy (o ile tylko dorośli dadzą się zaprosić do łobuzerskiej zabawy).

3

Publikacja jakby przypadkiem przemyca też treści edukacyjne: daje okazję do wspólnych eksperymentów, zachęcając do „produkcji prądu z ziemniaka” czy wybuchu wulkanu z octu, sody oczyszczonej i płynu do naczyń. A nie ma to jak laboratorium we własnym domu! Może dzieciaki odkryją w sobie potencjał małego naukowca?

4

Dlaczego “Zeszyt łobuza…” tak bardzo podoba się dzieciakom?

Po pierwsze to książka, po której można pisać. Po drugie można ją też wycinać. Po trzecie daje przepisy na śmieszne zabawy, wygłupy i gry. Po czwarte inspiruje do dalszych wygłupów. U nas trwają już negocjacje, kto zdominuje jasną, a kto ciemną stronę mocy. Jedyny mankament zauważony już na początku przeglądania książki to jej częściowa jednorazowość (rysowanki i wycinanki), jednak spora liczba stron to propozycje wielokrotnego użytku. Ciekawe, po ilu sprzątaniach kuchennego stołu znudzi się towarzystwu wybuch wulkanu albo ile jajek przerobią na gumową piłkę.

9

“Zeszyt łobuza i jego kumpli” to świetna propozycja na prezent dla dzieciaków w wieku 7–11 lat (ale osobiste doświadczenia pokazują, że i starsze znajdą w niej coś dla siebie). Wciąga jak chodzenie po bagnach, odrywa od innych zajęć, więc niesie za sobą ryzyko zaniechania codziennych obowiązków na rzecz lektury. A zatem jeśli nie boicie się, że pewnego dnia wasza kawa zamiast słodka będzie słona, a ponadto macie mocne nerwy (ciemna strona mocy dostarczy wam wielu straszliwych wrażeń), to koniecznie dołączcie tę pozycję do listy św. Mikołaja.

2a

11