Kategorie
produkty rzeczy dla dzieci

Mamina Mamowa – torby zaangażowane w rodzicielstwo

Maluch noszony w chuście, niemowlę bez czapki, karmienie piersią w publicznym miejscu nadal przyciągają wścibskie spojrzenia i prowokują złośliwe komentarze. Torba z nadrukowanym manifestem rodzica jest nie tylko praktyczna i po prostu ładna, ale także stawia czoła stereotypom. Skutecznie ucina krytykę, ale może też być zaproszeniem do dyskusji. To takie tupnięcie nogą: stanowcze, ale taktowne.

Mamina3Kup w Natuli – 69,00

Mamina Mamowa to polska marka z autorskimi grafikami inspirowanymi doświadczeniami rodziców. Teksty na nadruki czerpie z codziennych sytuacji, ale też z idei głoszonych przez Janusza Korczaka czy Marię Montessori. Napisy na torbach promują między innymi rodzicielstwo bliskości, karmienie piersią, BLW, czyli postawy ciągle jeszcze nieoswojone i budzące wiele emocji.
Mamina
Minimalistyczne, ale z mocnym przekazem, dające się zauważyć. To jedyne w Polsce ekologiczne torby bawełniane zaprojektowane z myślą o świadomych rodzicach.
Dlaczego warto mieć torbę Mamina Mamowa?

  • jest praktyczna: lekka i pakowna, wytrzymała, wygodna w noszeniu, po złożeniu zajmuje niewiele miejsca;
  • jest uniwersalna: można w niej nosić zakupy, zapasowe ubranka dla dziecka, przechowywać zabawki; nadaje się na piknik i na plażę, dla niego i dla niej;
  • jest ekologiczna: wielorazowego użytku, uszyta z bawełnianej surówki;
  • jest wygodna w użytkowaniu: wytrzymała i łatwo ją uprać;
  • jest wyjątkowa: bo spersonalizowana, wybrany nadruk pozwala manifestować swoje przekonania i solidaryzować się z innymi rodzicami.

Mamina2
Torba – manifest może być doskonałym prezentem. Dla koleżanki, siostry, córki, dla siebie samej, dla młodego taty też. Wzorów wciąż przybywa, nietrudno będzie znaleźć przekaz, z którym się identyfikujemy i z którym chętnie ruszymy w miasto łamać stereotypy. Ta torba ma głos!

Kup torby Mamina Mamowa w Natuli.pl – 69,00

Kategorie
wychowanie

Nadmierne korzystanie dzieci z urządzeń cyfrowych wpływa na wszystko – rozwój fizyczny, mowę, emocje…

Telefony i tablety zaczynają być bowiem nadmiernie wykorzystywane jako uspokajacz maluchów bądź rozrywka podczas jedzenia – tracą swoje docelowe przeznaczenie i stają się „zapychaczem”. W przypadku dziecka do drugiego roku życia niesie to ze sobą wiele negatywnych skutków.

Skutki korzystania z urządzeń mobilnych małych dzieci

Do mniej więcej drugiego roku życia następuje szybki rozwój mózgu (jego wielkość zwiększa się niemal trzykrotnie). Wczesny rozwój mózgu zdeterminowany jest istnieniem bądź brakiem bodźców środowiskowym. Wyniki badań dr Jenny Radesky z Uniwersytetu w Bostonie potwierdzają, że nadmierna i niekontrolowana stymulacja rozwijającego się mózgu dwu- i trzylatka, która wynika z jego częstych kontaktów z urządzeniami mobilnymi i nowymi technologiami, opóźnia jego rozwój funkcji poznawczych, a także prowadzi do deficytu funkcji wykonawczych. (Dzieci w tym wieku predysponowane są do nieustannej eksploracji otaczającej rzeczywistości, a nie do statecznego siedzenia przed ekranem).
[natuli2]
Ponadto nadmierne korzystanie z urządzeń mobilnych wpływa również na układ mięśniowo-szkieletowy dzieci. Bywa, że do pediatry trafiają rodzice z maluchami, które nie mają odpowiednio do wieku rozwiniętych mięśni dłoni, ponieważ czynnościami, które dominowały w ich zabawach, było użytkowanie tabletu, smartfonu, a nie rysowanie i kolorowanie kredkami.
Dodatkowo zdaniem m.in. Jennny Radesky warto zastanowić się nad pojawiającą się w badaniach hipotezą – dawanie sfrustrowanym dzieciom tabletu jako narzędzia służącego do walki z nudą, przywrócenia dobrego nastroju, może doprowadzić do utraty przez nie samokontroli, a także nieradzenia sobie z trudnymi emocjami w przyszłości.
Są również tacy naukowcy, jak dr Lucyna Kirwil, którzy twierdzą, że nowe badania w zakresie korzystania przez najmłodszych z urządzeń mobilnych/nowych technologii przynoszą skrajne wnioski. Z jednej strony podkreślają, że korzystanie z technologii (pod bacznym okiem rodzica czy opiekuna) pozytywnie wpływa na rozwój dziecka (przyspiesza go), z drugiej zaś prowadzi do zaburzenia rozwoju poprzez nadmiar bodźców i osłabienie zdolności empatii. Bezdyskusyjny pozostaje jednak wpływ długotrwałego siedzenia przed ekranem na rozwój fizyczny, w tym w szczególności na zmiany w szyjnym odcinku kręgosłupa, przeciążenie nadgarstków nadmiernym korzystaniem z tabletu czy laptopa, a także na rosnącą nadwagę u coraz młodszych dzieci, które zamiast biegać po podwórku, „wędrują” w wirtualnej przestrzeni.

Urządzenia cyfrowe a rozwój mowy dziecka:

  • Dziecko spędzające czas przed ekranem zostaje pozbawione obcowania z drugim człowiekiem. Jego słownictwo nie wzbogaca się, a mowa i wymowa nie mają okazji do rozwijania się w naturalnych sytuacjach komunikacyjnych.
    „Normalny rozwój ludzkiego mózgu wymaga równowagi między bodźcami środowiskowymi, a tymi, które biorą się z kontaktów z ludźmi. Pozbawiony ich mózg nie działa właściwie, nie mogąc tworzyć odpowiednich połączeń neuronowych.” *
  • Bodźce płynące z ekranów urządzeń takich jak komputer, telewizor, smartfon, powodują zahamowanie naturalnego rozwoju komórek lewej półkuli mózgu (odpowiedzialnej za tworzenie i odbieranie mowy). Język nie rozwija się lub czyni to z wielkim opóźnieniem.
    „Dzieci w wieku poniemowlęcym i przedszkolnym, które narażone są na odbiór bodźców z przekazu telewizyjnego, pozostają na wcześniejszym etapie rozwoju percepcji i jak niemowlęta chętniej oglądają układy dynamiczne niż statyczne.„**

(fragment tekstu: Urządzenia cyfrowe a rozwój mowy dziecka)
Rekomendacje Amerykańskiej Akademii Pediatrycznej są jasne i wprost mówią o tym, że dzieciom do drugiego roku życia nie zaleca się kontaktu z urządzeniami ekranowymi, z kolei udostępnianie tych urządzeń dzieciom w wieku 3–6 lat powinno być przemyślane przez rodziców i uwzględniać zasady korzystania, w tym:

  • dostęp do bezpiecznych i sprawdzonych treści,
  • ustalenie czasu, kiedy możliwe jest korzystanie z urządzeń (jednak jednorazowo nie dłużej niż 15–20 minut, dziennie – od 30 minut do 2 godzin, w zależności od wieku dziecka),
  • brak dostępu do urządzeń mobilnych przed snem,
  • wspólne korzystanie ze smartfonu i tabletu.

Warto zaznaczyć, że korzystanie z urządzeń mobilnych nie powinno być narzędziem motywowania do np. jedzenia czy treningu czystości.

Z tabletem łatwiej…

Z raportu przeprowadzonego w ramach kampanii społecznej „Mam, tata, tablet” wynika, że ponad 40 proc. rocznych i dwuletnich dzieci korzysta w Polsce z tabletów i smartfonów, a wśród tej grupy niemal co trzeci maluch używa urządzeń mobilnych codziennie bądź prawie codziennie. Ponadto wśród okoliczności, w jakich rodzice udostępniają urządzenia mobilne swoim dzieciom, znajdują się głównie:

  • potrzeba zajęcia się swoimi sprawami (69 proc.),
  • nagradzanie dziecka (49 proc.),
  • jedzenie posiłków,
  • zasypianie.

Co więcej – największy odsetek rodziców udostępniających urządzenia mobilne w celu zjedzenia posiłku przez dziecko i ułatwienia mu zasypiania przypada na rodziców dzieci właśnie w wieku 0–2 lata. Wśród rodzajów aktywności wykonywanych podczas korzystania z urządzeń mobilnych przez roczniaki i dwulatki znajdują się głównie oglądanie filmów i bajek oraz zabawa urządzeniem bez konkretnego celu. Przyczyn nadmiernego korzystania z urządzeń mobilnych przez dzieci w tym wieku, w szczególności dwulatki, autorzy raportu doszukują się w większych wyzwaniach wychowawczych i wykorzystywaniu smartfonów czy tabletów jako asekuracji dla rodziców wobec braku czasu lub kompetencji wychowawczych.

Rodzice a nowe technologie

Rodzice stosują różne modele podejścia do korzystania przez dzieci z urządzeń mobilnych. Z badań wynika, że strategię zabraniania stosują najczyściej rodzice czy opiekunowie, którzy sami posiadają niewystarczające kompetencje cyfrowe. Tak naprawdę kluczem jest nauka właściwego korzystania z dostępnych mediów i ustalenie zasad, proporcji pomiędzy poszczególnymi aktywnościami, a także dopasowanie ich do priorytetów, możliwości (w tym rozwojowych) i potrzeb dziecka i rodziców.
Z książki Y. T. Uhis „Media Moms and Dads. A Fact-Not-Fear Approach to Parenting in the Digital Age” wynika, że rodzice powinni sami określić własny stosunek do nowych technologii i dopiero w oparciu o niego wprowadzać swoje dzieci w świat mediów. Tylko wtedy będzie to spójne z przyjętymi wartościami i całym systemem rodzinnym. Autorka książki podkreśla, że kluczowe jest również zorganizowanie dzieciom od czasu do czasu takiej przestrzeni, która jest zupełnie wolna od nowych gadżetów i dostępu do sieci. Ważne jest również korzystanie z nowych technologii wspólnie z dzieckiem (w zależności od jego wieku), towarzyszenie mu w tym, aby uczyć je bycia krytycznym i świadomym odbiorcą treści.
Nowe technologie i urządzenia mobilne stanowią element naszego życia. W korzystaniu z nich, jak w każdej sferze funkcjonowania, potrzebna jest równowaga. W przypadku małych dzieci warto zacząć ją kształtować już od pierwszych chwil.
Źródła:

  • * – G. Small, G. Vorgan, iMózg. Jak przetrwać technologiczną przemianę współczesnej umysłowości, Poznań 2011.
  • ** – R. Vasta i inni, Psychologia dziecka, Warszawa 1995.
  • Wysokie Obcasy, Psychologia dla Rodziców, „Tablet to nie smoczek”.
  • Raport „Korzystanie z urządzeń mobilnych przez małe dzieci w Polsce. Wyniki badania ilościowego”.
  • Y. T. Uhis „Media Moms and Dads. A Fact – Not – Fear Approach to Parenting in the Digital Age.
Kategorie
produkty rzeczy dla dzieci

Mój dziennik podróży – sposób na wakacyjne wspomnienia maluchów

Mój dziennik podróży to uniwersalna księga dziecięcych wspomnień z każdej, dowolnej wyprawy. Można zabrać go na długie wakacje i weekendowy wypad za miasto. Sprawdzi się podczas wycieczek po Polsce i w trakcie zagranicznych wojaży. Bez względu na kierunek wyprawy – wszędzie czekają przygody, które warto utrwalić, zanim wspomnienia wyblakną. Wypełniony dziennik stanie się niepowtarzalnym przewodnikiem – pamiętnikiem z podróży.
moj-dziennik-podrozy

Mój dziennik podróży – 9,90

Mój dziennik podróży powstał z myślą o kilkulatkach – tych, które podróżowanie mają we krwi, i tych, którym rodzice dopiero próbują zaszczepić podróżniczego bakcyla. Zabawę z nim można zacząć, jeszcze zanim zamknie się walizkę. Do każdej podróży trzeba się dobrze przygotować, a dziennik pozwala wciągnąć w te przygotowania nawet najmłodszych. Zaczynamy od listy ekwipunku i narysowania trasy wyprawy. Z listą samodzielnie spakuje się nawet przedszkolak (i nie zapomni ani czapki z daszkiem, ani ukochanego misia), a własnoręcznie nakreślona mapa pomoże wyobrazić sobie, co ciekawego będzie się działo podczas podróży.
strona1
W drogę! Teraz Mój dziennik podróży będzie eksploatowany pełną parą. Przecież jest tak wiele do opisania. Najfajniejszy dzień wyprawy i ten najgorszy lub najnudniejszy. Ciekawi ludzie i nowi przyjaciele (może będą chcieli odcisnąć w dzienniku swoją dłoń?). Nieznane dotychczas rośliny i zwierzęta, słowniczek podstawowych zwrotów. W dzienniku jest też miejsce na wspomnienia kulinarne, bo w podróży poznaje się mnóstwo nowych smaków. Zaskakujące połączenia, nieznane – pyszne i okropne – potrawy, zabawne nazwy, wszystko jest warte zanotowania. Maluchy swoje wspomnienia mogą rysować, a rysunki uzupełniać zdjęciami, starszaki bez problemu poradzą sobie z pisaniem. W Moim dzienniku podróży jest mnóstwo wolnego miejsca na dowolne notatki – dzieci będą doskonale wiedziały, jak je wykorzystać. Może wkleją tam bilety wstępu do muzeów albo ulotki z odwiedzanych miejsc?
strona
Mój dziennik podróży to niezwykły, interaktywny notatnik, który można dostosować do własnych potrzeb i wybranego celu wyprawy. Ma poręczny format i bez trudu zmieści się do plecaczka małego podróżnika. Przecież chodzi o to, żeby mieć go zawsze przy sobie i wspomnienia utrwalać na bieżąco. Do uzupełniania dziennika w opcji minimum wystarczy długopis lub ołówek, przy poważniejszych pracach przydadzą się klej, nożyczki i kredki. Koniec z nudnym czekaniem na obiad czy ciągnącą się w nieskończoność kolejką do kasy muzeum!
Mój dziennik podróży stworzyły Dominika Zaręba – podróżniczka i pionierka ekoturystyki w Polsce oraz Ania Jamróz – absolwentka krakowskiej ASP, graficzka i fotografka. Książka ukazała się w wydawnictwie Bezdroża.

Kup Mój dziennik podróży w Natuli.pl – 9,90

Kategorie
naturopatia

Dlaczego homeopatia budzi takie kontrowersje?

Pomijana przez medycynę konwencjonalną, poddawana często nieuzasadnionej krytyce homeopatia nie ma dobrej prasy w Polsce. Dlaczego? Zarzutów jest zazwyczaj kilka, rozprawimy się z tymi najpopularniejszymi:

1. Bo nie ma badań, które potwierdzałyby skuteczność tej metody

To częsty argument podnoszony przez przeciwników homeopatii w dyskusji o zasadności tej metody. Dość nietrafiony, biorąc pod uwagę fakt, iż zaledwie 13 proc. procedur terapeutycznych stosowanych obecnie w medycynie popartych jest definitywnymi dowodami skuteczności, zgodnymi z obowiązującymi standardami badań EBM. Peter Fisher* zarzut o braku badań kwituje argumentem, że jest ich już ponad 288. Co więcej, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) opracowała strategię działania w sprawie medycyny tradycyjnej i komplementarnej na lata 2014–2023. Fisher znalazł się w radzie doradczej WHO tego zespołu, co świadczy o tym, że na świecie lekarze homeopaci mają coraz więcej do powiedzenia i coraz częściej z uwagą się ich słucha. W Polsce część badań przeprowadzonych nad skutecznością homeopatii można znaleźć w książce „Badania w homeopatii. Publikacje i komentarze” Philippe’a Belona.

Przeczytaj: 400 mln ludzi na świecie leczy się homeopatycznie. Dlaczego?

2. To metoda dla szaleńców, nikt poważny w nią nie wierzy

Wymieńmy zatem tylko kilka osób, które uznawały skuteczność homeopatii, by unaocznić, iż nie jest to metoda wyłącznie dla „ciemnego ludu” – w przeszłości sięgali po nią m.in. Maria Curie-Skłodowska wraz z mężem (odkrywczyni polonu, radu i zdobywczyni nagrody Nobla w dziedzinie fizyki i chemii), Ludwig van Beethoven, Otto von Bismarck, Fryderyk Chopin, Charles Darwin, Franklin D. Roosevelt. Obecnie homeopatię oficjalnie popiera brytyjska rodzina królewska, do jej stosowania przyznają się gwiazdy muzyki, sportu, politycy (Bill Clinton, Tony Blair), sięgał po nią również Mahatma Gandhi.

3. Homeopatia nie jest zgodna z religią katolicką

Negatywne głosy na temat homeopatii w polskiej prasie katolickiej pojawiają się od lat. W rzeczywistości jednak nie są one wyrazem oficjalnego stanowiska Kościoła w tej sprawie. Nie zabrania on bowiem jej stosowania, o ile nie wiąże się to z akceptacją religii wschodnich, magii czy New Age. Oficjalnym dokumentem, który o tym mówi, jest dokument Papieskiej Rady ds. Kultury oraz Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego pt. „Jesus Christ, the bearer of the Water of Life. A Christian reflection on the New Age”.

Przeczytaj: Kościół i homeopatia

4. To sam cukier, więc jak to może leczyć?

Jest w homeopatii coś, czego nie rozumiemy – działanie substancji w dużych rozcieńczeniach. To, że nie rozumiemy tego działania, nie oznacza jednak, że ono nie istnieje. Póki co nauka nie jest w stanie nam tego wytłumaczyć. Nie jest w stanie jednak wytłumaczyć również wielu innych zjawisk – postrzegania pozazmysłowego, kul ognia Naga, rur z Baigong. Same kulki cukru to zaledwie cząstka homeopatii. Są one w rzeczywistości granulkami sacharozowo-laktozowymi w procesie produkcji nasączanymi substancją pochodzenia roślinnego, mineralnego lub zwierzęcego, otrzymywaną z wystandaryzowanych produktów. Przygotowane są zgodnie z zasadami tzw. Dobrej Praktyki Wytwarzania, czyli GMP.

Przeczytaj: Jak powstają leki?

Skąd biorą się wątpliwości dotyczące leków homeopatycznych? Przede wszystkim z przekonań, braku wiedzy (niewielu lekarzy w Polsce kształci się w dziedzinie homeopatii) i braku otwartości na inne niż konwencjonalne metody leczenia. Do tego dochodzą również nierzetelne publikacje naukowe, jak ta z 2005 roku, opublikowana w czasopiśmie „Lancet”, przedstawiająca tezę jakoby działanie leków homeopatycznych opierało się na tej samej zasadzie, co działanie leków placebo. Artykuł skrytykowało Brytyjskie Towarzystwo Homeopatyczne, wykazując nierzetelność przeprowadzonych badań.

Dlaczego warto mimo wszystko zaufać homeopatii? Bo jej skuteczność potwierdza doświadczenie milionów pacjentów na całym świecie. Zdołano też udowodnić, że sprawnie działa również w przypadku leczenia konwencjonalnego. Bez konsekwencji może być więc stosowana z tradycyjnymi lekami. Do tego jest nieinwazyjna i bezpieczna również dla dzieci czy osób starszych. Tego samego nie można niestety powiedzieć o medycynie konwencjonalnej, która coraz częściej zawodzi w przypadku choćby chorób cywilizacyjnych (prawdziwej plagi XXI wieku), nie znajdując dla nich skutecznego rozwiązania.

*Peter Fisher, lekarz medycyny i homeopata, dyrektor badań w Royal London Hospital, medyk królowej Elżbiety II.

Źródła:

  • Beata Pawłowicz “Zdrowo żyć, zdrowo się leczyć, czyli homeopatia dla każdego”, Warszawa 2015.
  • Christopher Hammond “Homeopatia. Zdrowie i natura”, Bielsko-Biała 2016.
  • nazdrowie.pl/artykul/czy-homeopatia-slusznie-budzi-kontrowersje
  • fakty.interia.pl/mazowieckie/news-homeopatia-wciaz-budzi-kontrowersje-i-skrajne-reakcje,nId,1232318
  • zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,105912,6493600,Homeopatia_z_rozsadkiem.html
Kategorie
zdrowie

7 leczniczych zastosowań sody oczyszczonej

Soda oczyszczona to nieorganiczny związek chemiczny, zwany też kwaśnym węglanem sodu. W rzeczywistości wodny roztwór sodu ma odczyn słabo alkaliczny i w wielu reakcjach zachowuje się jak słaba zasada. Z kwasami reaguje wydzielaniem dwutlenku węgla i wody. Tyle w teorii. A w praktyce?
Jej najpowszechniejsze użycie to spulchnianie – soda jest jednym z podstawowych składników proszku do pieczenia. Dodaje się ją również do żywności, by regulowała pH, jest powszechnym składnikiem musujących napojów w proszku oraz musujących tabletek. Soda świetnie pochłania też zapachy i wilgoć oraz zmiękcza wodę (jest więc podstawowym składnikiem domowego proszku do prania). Ale może być również skutecznym lekiem na wiele zdrowotnych przypadłości.

1. Zgaga

Ze zgagą zmagają się głównie osoby otyłe, palacze tytoniu i kobiety w ciąży – przede wszystkim dlatego, że nadmiar tłuszczu w okolicach brzucha powoduje ucisk żołądka, co prowadzi do przesuwania kwasów żołądkowych w stronę przełyku. Ale jednorazowo zgagę mogą wywołać również kwasy zawarte w niektórych owocach i warzywach, co powoduje, że to przypadłość, która może dotyczyć każdego z nas. Zgagę skutecznie likwiduje właśnie soda oczyszczona – wystarczy rozpuścić jedną łyżeczkę sody w połowie szklanki wody i do smaku dodać do napoju odrobinę soku z cytryny. Roztwór należy pić przez trzy dni dwa razy dziennie. Z takiej metody leczenia zgagi nie powinny jednak korzystać osoby chorujące na podwyższone ciśnienie krwi i kobiety w ciąży, ponieważ soda zatrzymuje wodę w organizmie. Warto również używać jej z umiarem – stosowana zbyt często może zatrzymać trawienie.
[natuli]

2. Odkwaszanie

Zakwaszenie organizmu jest wymieniane jako jedna z głównych przyczyn wielu chorób cywilizacyjnych, a powoduje je zła dieta – bogata w mięso, mleko i przetworzone produkty. Kwaśny odczyn organizmu neutralizuje zasadowa soda, która poza tym, że odkwasza, usuwa również z organizmu toksyny. Aby skutecznie odkwasić organizm, rozcieńcz ¼ łyżeczki sody oczyszczonej w szklance wody i pij mieszankę codziennie rano tuż po obudzeniu się i wieczorem tuż przed snem.

3. Zwalczanie nowotworów

Zdaniem włoskiego onkologa dr Tullia Simoncini soda oczyszczona pomaga walczyć z rakiem. W jaki sposób? Otoczenie nowotworu i sam guz nowotworowy mają odczyn kwaśny (poniżej 7 w skali pH), zaś komórki zdrowe charakteryzuje odczyn lekko zasadowy (pomiędzy 7,2 a 7,5). Soda posiada pH 10,3, a więc jest bardzo zasadowa. Zwiększając pH wokół i we wnętrzu komórek nowotworowych, teoretycznie można doprowadzić do ich bardzo szybkiej śmierci. Zdrowym komórkom wysokie pH nie zagraża, gdyż potrafią je regulować do bezpiecznego poziomu. Przyjmując regularnie wodny roztwór sody, można w ciągu kilku dni doprowadzić do znacznego zwiększenia pH w ciele, a następnie przez kolejne miesiące utrzymywać je jak najbardziej alkaliczną dietą. Szczegóły Simoncini wyjaśnia w poniższym filmie:

4. Zapobieganie przeziębieniom i grypie

Dr Volney S. Cheney z USA uważa, że soda oczyszczona zapobiega przeziębieniom i grypie bądź zwalcza je, gdy doszło już do infekcji. Poprawę widać po trzech dniach kuracji. Aby przygotować roztwór z sody, należy wrzucić pół łyżeczki białego proszku do jednej szklanki chłodnej wody. Pierwszego dnia należy pić roztwór 6 razy. Pomiędzy dawkami powinny być 2 godziny przerwy. Drugiego dnia roztwór pijemy 4 razy. Trzeciego dnia – szklankę roztworu rano i drugą szklankę – wieczorem. Od czwartego dnia pijemy jedną szklankę roztworu raz dziennie – aż do ustąpienia objawów grypy czy przeziębienia.

5. Likwidowanie swędzenia

Soda sprawdza się przy ukąszeniach owadów, ale też w innych sytuacjach, w których skóra zaczyna swędzieć. Można wówczas zastosować kąpiele w wodzie z sodą (wystarczy wrzucić filiżankę sody do wanny z ciepłą wodą) lub pastę zrobioną z sody – wymieszaj 3 części sody oczyszczonej z 1 częścią wody i posmaruj pastą swędzące miejsce. Nie należy stosować pasty sodowej na otwarte rany.

6. Zmiękczanie skóry

Ponieważ soda ma właściwości zmiękczające, warto dodawać ją do kąpieli. Wsypując ½ kubka sody do wanny, zneutralizujemy kwasy na skórze, skutecznie zmyjemy tłuszcz i pot oraz sprawimy, że nasza skóra zyska na miękkości.

7. Wybielanie zębów

Soda oczyszczona usuwa kamień nazębny, likwiduje na długo przykry zapach z ust, ogranicza powstawanie próchnicy i wybiela zęby. Przeciwnicy jej stosowania zwracają jednak uwagę na to, iż może ona uszkadzać szkliwo (gdyż działa na zęby jak papier ścierny). W rzeczywistości nie ma jednak na to żadnych dowodów. Pęknięcia zębów mogą być równie dobrze spowodowane niedoborem witaminy D-3 lub zbyt dużą ilością fluoru w jamie ustnej (fluor powszechnie dodawany jest do past do zębów).

Kategorie
artykuł sponsorowany rzeczy dla dzieci

Dziecko + ogród. Co jest niezbędne do zabawy + kilka ciekawych gadżetów

Dodajmy do tego długie, słoneczne wieczory, letni powiew wiatru i tę przyjemną myśl, że oto nasz skrawek zieleni służy za wakacyjny azyl – zachęcający dzieci do eksperymentowania, doświadczania i tworzenia.
Ogród to naturalna przestrzeń do zabawy – wyzwalająca kreatywność, bo zachęcająca do eksplorowania na wiele różnych, często nietypowych sposobów. Paradoksalnie im mniej uporządkowana, tym lepiej. Czasem zamiast budować dzieciom w ogrodzie plac zabaw z prawdziwego zdarzenia z pałacami ogrodowymi w roli głównej, lepiej postawić na minimalizm. Stare garnki, deski, naczynia, patyki, dostęp do wody, piasku, błota – wszystko to może pomóc w rozwijaniu dziecięcej wyobraźni. A jeśli zależny nam na czymś bardziej estetycznym? Wtedy możemy skorzystać z poniższych, ogrodowych propozycji.

Co może się przydać podczas zabawy w ogrodzie?

Domek!

Drewniany, ogrodowy domek to marzenie niejednego małego odkrywcy. To także świetne miejsce do zabawy dla mniejszych i większych dzieci. Taki domek ze snów – w którym można schować swoje skarby i od czasu do czasu również siebie.
ogrod
Zobacz: Domek z tarasem

Zainstaluj w ogrodzie huśtawkę

Dzieciaki uwielbiają huśtanie – widać to doskonale na placach zabaw i w miejskich ogrodach. Dlaczego by radości huśtania nie przenieść na grunt własnego ogrodu? Jeśli tylko mamy przestrzeń do postawienia huśtawki bądź drzewo, na którym można by ją zawiesić, warto to zrobić z kilku powodów.
ogrod3
Zobacz: Huśtawka Boogie Woodie

Huśtanie:

  • wciąga dzieci i dorosłych, zachęcając do wychodzenia z domu,
  • rozwija błędnik i stymuluje dziecięce zmysły,
  • sprawia wszystkim radość.

Zbuduj dzieciom tipi!

Tipi to indiański namiot, który możesz zbudować samodzielnie (wystarczy kilka patyków i kawałek materiału) bądź kupić gotowy w sklepie – z gwarancją, że nie zawali się w trakcie najlepszej zabawy. W dziecięcych harcach sprawdza się świetnie – jako domek, kryjówka, baza, kuchnia i cokolwiek, co przyjdzie maluchom do głowy. Ogrodowe tipi poza tym, że urozmaica zabawę, chroni również przed słońcem – łączy więc przyjemne z pożytecznym, a do tego po zabawie łatwo je złożyć, schować w pokrowiec i przetransportować w dowolnie wybrane przez siebie miejsce.
ogrod2
Zobacz: Tipi NuNuNu
tipi
Zobacz: Tipi COZYDOTS

A może wiszący namiot?

Letni ogród z namiotem podwieszanym pod drzewem? To idealne rozwiązanie, by podczas ogrodowych szaleństw zapewnić dziecku atrakcyjne schronienie przed słońcem. Namiot, który prezentujemy, uszyty został w 100 proc. z bawełny. Pięknie się prezentuje i co najważniejsze, można go używać również w domu.
ogrod2
Zobacz: Namiot wiszący

Zadbaj o ogrodowy porządek…

Jeśli nie chcesz, by w twoim ogrodzie na stałe zamieszkały klocki Lego, plastikowe zwierzątka i inne małe zabawki, które maluch z pewnością któregoś dnia zechce zabrać ze sobą na zewnątrz, zorganizuj dla nich przestrzeń w mataworku – czyli wielkim worku, który pełni również funkcję maty. Łatwo go ze sobą zabrać (np. do ogrodu), rozłożyć na czas zabawy i złożyć, gdy ta już się zakończy. Taki worek sprawdza się równie dobrze w terenie, jak i podczas ogarniania domowego chaosu.
ogrod3
Zobacz: Matoworek Babo

…i o bezpieczeństwo

Krem przeciwsłoneczny

Letnie słońce jest cennym źródłem naturalnego światła, ciepła i energii, ale również – szkodliwego promieniowania, przed którym warto chronić siebie i dzieci. Dlatego pamiętajmy o tym, by w ten największy upał posmarować malucha kremem z filtrem UVA, UVB. Niech to będzie krem jak najbardziej naturalny – bez parabenów, fenoksyetanolu, z wysokim SPF (np. 50+), z filrem mineralnym. Dziecięca skóra jest wyjątkowo wrażliwa i delikatna, dlatego wymaga szczególnej, uważnej pielęgnacji.
ogrod5
Zobacz: Krem przeciwsłoneczny

Spray na komary

Spray odstraszający komary przydaje się podczas wakacyjnych wojaży, ale również w domu. Warto, by jego siła oparta była na naturalnych substancjach zapachowych, które działają odstraszająco na komary, muchy, meszki, kleszcze i inne owady latające.
ogrod13
Zobacz: Spray odstraszający owady

Zapewnij dziecku odpowiednie ogrodowe narzędzia

Czasem wystarczy zwykła konewka, jednak jeśli myślisz o małym zestawie prawdziwego ogrodnika – przyda się też kilka innych rzeczy: rękawice, grabki czy łopatka. Piękne, barwne zestawy ogrodnicze dla dzieci, wykonane z bezpiecznych i wytrzymałych materiałów, znajdziemy np. wśród zabawek marki Janod. Świetnie sprawdzają się jako prezent dla malucha lubiącego spędzać czas w ogrodzie. Można też skompletować zestaw ogrodowych narzędzi: konewkę, taczkę, wiaderko, grabki, łopatki, szpadel – czyli wszystko, czego potrzebuje ogrodnik.
janod_ogród_obraz
Zobacz: Narzędzia ogrodowe
Zestaw dla małego ogrodnika z rabatem 5%. Kod rabatowy: OGRODNIK.

A może by tak poskakać…

Ogrodowa trampolina to gwarancja długiej, radosnej zabawy – ale ta bezpieczna powinna spełniać kilka podstawowych warunków:

  • pochodzić ze znajomego, bezpiecznego źródła (nie do końca będzie to supermarket, ale już np. sprawdzony sklep ze sprzętem ogrodowym, w którym znaleźć można produkty renomowanych marek – jak najbardziej),
  • posiadać certyfikaty świadczące o bezpieczeństwie – jak np. trampoliny Springfree, które spełniają wszelkie standardy bezpieczeństwa, są świetnie skonstruowane, funkcjonalne, a do tego mają 8-letnią gwarancję na ramę (co oznacza, że są również wytrzymałe).

ogrod6
Zobacz: Trapolina Springfree

…albo pochodzić na kubełkowych szczudłach?

Jeśli twoje dziecko kocha kolorowych szczudlarzy, z pewnością zapragnie kompletu szczudeł również dla siebie. To świetna zabawa do ogrodu, do tego tania, bezpieczna (wszak kubełkowe szczudła nie są tak wysokie, jak te prawdziwe, a jednocześnie świetnie uczą trzymania równowagi) i taka, która umożliwia np. zorganizowanie nietypowych wyścigów dla grupy dzieci.
ogrod8
Zobacz: Szczudła kubełkowe
Szczudła możecie kupić 15% taniej!

Lina do przeciągania też może się przydać!

Kojarzysz kultowe zabawy z linkami do przeciągania i balansującą piłką? Dla dwójki dzieci może być to fajna zabawa – w sam raz na upalny poranek w ogrodzie. Wystarczy przeciągać między sobą linki, by wprawiać piłkę w ruch i bawić się na całego.
ogrod10
Zobacz: Lina do przeciągania
Linę możecie kupić 15% taniej!
Foto: flikr.com/adjourned

Kategorie
karmienie piersią

10 nieoczywistych i fascynujących właściwości mleka kobiecego

Poniżej prezentujemy 10 nietypowych sytuacji, w których warto po nie sięgnąć.

1. Leczenie ucha środkowego

Badania pokazują, że w 80 proc. przypadków infekcje uszu można wyleczyć (również u osób dorosłych) aplikując do przewodu słuchowego mleko matki. Znajdują się w nim bowiem przeciwciała, które bronią organizm przed bakteriami, grzybami i wirusami. Wystarczy do wnętrza ucha zaaplikować kilka kropelek wcześniej odciągniętego mleka i powtarzać czynność co kilka godzin. Dzięki temu będziemy w stanie wyleczyć ucho bez konieczności podawania antybiotyku, a infekcja powinna zniknąć w ciągu 24–48 godzin (1).

2. Leczenie zapalenia spojówek

Mleko ludzkie uznawane jest za najbardziej efektywny płyn do leczenia zakażenia oczu u niemowląt i małych dzieci – zarówno tego o podłożu wirusowym, jak też bakteryjnym czy alergicznym. Również w tym przypadku może ono skutecznie zastąpić antybiotyk. Wystarczy zaaplikować dwie krople mleka bezpośrednio do oka dziecka (np. za pomocą kroplomierza) (2).

3. Leczenie rota- i adenowirusów

Mleko matki jest bogatym źródłem laktoferyny, która wspomaga odporność organizmu, ma działanie przeciwwirusowe (poprzez wpływ na DNA i RNA wirusów), przeciwgrzybiczne i bakteriobójcze. Wykazuje też wiele różnorodnych właściwości ochronnych oraz stymuluje komórki układu odpornościowego do szybszego dojrzewania i regulacji odpowiedzi immunologicznych organizmu. Dzięki zawartości laktoferyny mleko matki chroni dziecko przed infekcjami rotawirusowymi (3).

4. Leczenie raka

Laktoferyna zawarta w mleku matki, jak pokazują liczne badania, wykazuje też działanie przeciwnowotworowe (aktywowanie antyonkogenu p53). Badania szwedzkich naukowców z 2010 roku potwierdziły, że w mleku kobiecym znajdują się składniki, które zwalczają 40 rodzajów komórek rakowych. W ten sposób mleko mamy pomaga zapewnić małym dzieciom trwałą ochronę przed rozwojem nowotworu (4).

5. Odkażanie

Mleko zawiera cenne składniki, które mają działanie odkażające. Dlatego można je stosować na drobne skaleczenia, odparzenia lub trudno gojący się pępek. Wystarczy przemyć te miejsca kobiecym mlekiem. Podobnie jest z poranionymi brodawkami – by pozbyć się uciążliwego problemu, wystarczy po każdym karmieniu stosować okłady z mleka kobiecego (5).

6. Łagodzenie poparzeń słonecznych

Dzięki swoim właściwością przeciwbakteryjnym i łagodzącym podrażnienia mleko doskonale sprawdzi się przy poparzeniach słonecznych. Wystarczy wsmarować niewielką ilość pokarmu w bolesne miejsce, by poczuć ulgę (6).

7. Oczyszczanie skóry

Mleko matki ma delikatne właściwości oczyszczające, dlatego idealnie nadaje się jako ekskluzywny dodatek do kąpieli. Wystarczy do wody w wanience dodać kilka kropel kobiecego pokarmu. Nie tylko oczyścimy w ten naturalny sposób ciało dziecka, ale też złagodzimy podrażnienia i delikatnie nawilżymy jego skórę (7).

Przeczytaj: Naturalna pielęgnacja. Mycie niemowlęcia z dodatkiem mleka matki

8. Łagodzenie świądu

Gdy dziecko zostało pogryzione przez komary lub inne owady, posmarowanie swędzącego miejsca niewielką ilością mleka matki złagodzi świąd i przyspieszy gojenie (8).

9. Leczenie kataru

Wystarczy podczas kataru bezpośrednio do noska dziecka zaaplikować kilka kropel mleka, by ułatwić mu oddychanie i przyspieszyć powrót do formy. Właściwości zwalczające katar mleko matki zawdzięcza przeciwciałom, laktoferynie, komórkom żernym i lizozymom, które mają działanie obronne w przypadku infekcji i wspomagają układ odpornościowy (9).

10. Leczenie bólu gardła

Picie mleka matki lub po prostu płukanie nim jamy ustnej pomaga w leczeniu bólu gardła. Gdy nasz maluch cierpi z tego powodu, najlepiej po prostu jak najczęściej podawać mu pierś  (10).

Źródła:

  • 1. articles.mercola.com/sites/articles/archive/2001/07/28/ear-aches.aspx.
  • 2. medicaldaily.com/6-surprising-natural-uses-breast-milk-247460.
  • 3. ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/2991489.
  • 4. naturalnews.com/039656_breast_milk_cancer_cells_breastfeeding.html.
  • 5. medicaldaily.com/6-surprising-natural-uses-breast-milk-247460.
  • 6. jw.
  • 7. jw.
  • 8. jw.
  • 9. breastfeeding-problems.com/baby-stuffy-nose.html.
  • 10. medicaldaily.com/6-surprising-natural-uses-breast-milk-247460.
Kategorie
rodzina

Nie jestem super i to jest ok

A te maliny są z bycia super. Ale żeby nie przeciągać: kumplujemy się z mnóstwem przedsiębiorczych dziewczyn. Parę miesięcy temu rozmawiałam ze znajomą, właścicielką dużej firmy. Pytała mnie, czy też mi się zdarza wyciągnąć brudne rajstopy z kosza na bieliznę, powąchać i (jeśli pozytywnie przejdą test nosa) wciągnąć w pośpiechu na tyłek. W rajstopach nie chodzę, ale owszem – uprawiam ten sport. Kwiaty mi usychają na balkonie, kto jechał naszym samochodem, ten sam wie i nie będę się zagłębiać w szczegóły. Szczęśliwym ten, kto przed latem miał czas nabyć sandały.

W zawodowych kuluarach rozmawia się o dzieciach wychowywanych przez nianie, o nieleczonych chorobach i jedzeniu batonów na śniadanie, obiad i kolację. Ale nie przeczytają Państwo o tym w prasie. W historiach o radości z pracy nie ma wzmianek o pękniętym paznokciu, który haczy o skarpetkę od tygodnia, bo po 10 godzinach pracy pędzi się do domu, żeby pobyć z synem, ile wlezie, a potem zasypia się razem z nim (w ubraniu i okularach, na podłodze tuż obok małego, drewnianego łóżka). O próbach (zakończonych mniejszym lub większym powodzeniem) udawania, że umiemy być naraz rodzicami i prowadzić biznes. O siedzeniu na plaży w koszulce, bo włos pod pachą i w ogóle wstyd opowiadać. O spóźnieniach na środowe pikniki integracyjne w przedszkolu i o zawijaniu mankietu, kiedy odkrywamy, że od trzech dni chodzimy z plamą.

O to nie pytają dziennikarze. Bo brud, pośpiech i nieumyte włosy nie są czymś, o czym ktokolwiek chce czytać i do czego ktokolwiek ma ochotę się przyznawać. Lepiej o tym nie wspominać, nie narażać się na hejt i oceny, bo to przecież nie są jakieś tam nieumyte włosy – to nasze nieumyte włosy.

A więc czytają Państwo historie sukcesów, radości i piękna. Ale nie dajcie się wpędzić w poczucie, że skoro u was też czasem plama, to coś musi być nie tak. Miejmy z tyłu głowy, że nie ma ludzi całkiem super. I że nie da się w życiu zrobić wszystkiego naraz z upiętym kokiem i gromadką dopieszczonych dzieci u boku. Nie ma pełnego macierzyństwa i pracy na 100 proc., nie ma pogoni za sukcesem i korzystania z życia na maksa. Nie ma pracy po 16 godzin na dobę, rodziny i dobrze rozdzielonych rzęs. No nie ma. A jak ktoś mówi, że ma, to ściemnia. I koniec.

Nie mamy presji na bycie super. Wystarczy nam w zupełności bycie trochę w porządku.

 

Kategorie
zdrowie

Olej kokosowy i jego niesamowity wpływ na… zęby

Jest kilka argumentów przemawiających za tym, by zamienić tradycyjną pastę do zębów na olej kokosowy. Przede wszystkim naturalny, nierafinowany olej kokosowy jest wolny od dodatków chemicznych, konserwantów i sztucznych, bakteriobójczych środków. Jest całkowicie bezpieczny (również dla dzieci!), a jego długotrwałe stosowanie nie ma żadnych negatywnych konsekwencji dla zdrowia.
Badania potwierdzają, że jego codzienne stosowanie poprawia stan dziąseł, redukuje ilość osadu na zębach, a także zmniejsza ilość bakterii odpowiedzialnych za powstawanie próchnicy i innych chorób jamy ustnej. Wszystko to zasługa średniołańcuchowych kwasów tłuszczowych takich jak kwas laurynowy oraz kapronowy. Oba charakteryzują się działaniem przeciwbakteryjnym, przeciwwirusowym i grzybobójczym.

Zalety stosowania oleju kokosowego:

  • leczy próchnicę,
  • likwiduje nieświeży oddech,
  • leczy krwawiące dziąsła,
  • leczy stany zapalne,
  • wybiela zęby,
  • wzmacnia dziąsła i zęby.

[reklama id=”47425″]
Warto płukać jamę ustną olejem kokosowym, aby oczyścić cały organizm (olej kokosowy wyciąga również toksyny z organizmu i leczy wiele chorób). Jak to robić:

  • Płucz jamę ustną na czczo, po przebudzeniu (przed płukaniem nie myj zębów).
  • Używaj oleju organicznego, nierafinowanego, tłoczonego na zimno, bez jakichkolwiek dodatków.
  • Na jednorazowe płukanie jamy ustnej zużyj jedną łyżeczkę oleju.
  • Płucz jamę ustną co najmniej 20 minut, dokładnie rozprowadzając olej. Warto też cedzić olej przez zęby.
  • Nie połykaj oleju.
  • Po płukaniu dokładnie wypluj pozostałość oleju, przepłucz usta ciepłą wodą i dokładnie umyj zęby.

Płukanie zębów w ten sposób jest wyjątkowo popularne w Indiach. To właśnie tam w 1996 roku jedna z gazet poprosiła swoich czytelników o podzielenie się swoimi doświadczeniami i rezultatami płukania ust olejem. Spośród 1041 odpowiedzi 758 mówiło o wyleczeniu popularnych chorób jamy ustnej, choć nie tylko. O tym, że takie płukanie olejem działa, mówią też badania naukowe opublikowane m.in. w “African Journal of Microbiology Research” (gdzie mowa o tym, że płukanie skutecznie zabija bakterie odpowiedzialne za próchnicę) oraz w “Journal of Oral Health & Community Dentistry” (badanie z 2007 roku potwierdziło, że ssanie oleju redukuje płytkę nazębną i zapalenie dziąseł).

Pasta z oleju kokosowego!

Z oleju kokosowego można też przygotować pastę do mycia zębów. Jej wielkim atutem jest to, że nie zawiera ona szkodliwych substancji, jest zdrowa, bezpieczna i skutecznie czyści zęby.

Składniki:

  • 6 łyżek oleju kokosowego,
  • 6 łyżek sody oczyszczonej,
  • olejek eteryczny – np. miętowy bądź eukaliptusowy.

Przygotowanie:

Zmieszaj dokładnie substancje w słoiczku i stosuj codziennie jak tradycyjną pastę do zębów.
coco3
Foto: flikr.com/ca_heckler

Kategorie
ciąża i poród

Jak naturalnie zwiększyć szanse na poczęcie?

Im bardziej się chce, tym bardziej się nie udaje. Szacuje się, że nawet co czwarta para w Polsce może mieć problemy z zajściem w ciążę. Oczywiście nie każda z nich potrzebuje lekarza i leczenia ewentualnej bezpłodności. Warto zacząć od diety, która w istotny sposób może pomóc w staraniach o dziecko.

Waga ciała

Wpływ na płodność ma wiele czynników. Jednym z nich jest prawidłowa masa ciała, najczęściej określana w BMI (prawidłowe to 18,5 do 24,5). Badania naukowe dowodzą, że nadwaga, otyłość i niedowaga, zarówno u kobiet, jak i mężczyzn, mogą znacznie utrudnić zajście w ciążę. Nieprawidłowa waga zaburza gospodarkę hormonalną. U mężczyzn dodatkowo nadwaga i otyłość mają wpływ na produkcję plemników, ponieważ temperatura  jąder jest wtedy wyższa. Badania mówią, że każde dodatkowe 10 kg zmniejsza szanse na zapłodnienie o 10 proc.

Codzienna aktywność

Umiarkowana aktywność fizyczna przyspiesza zajście w ciążę. Naukowcy z Boston University we współpracy z kolegami z Danii przeprowadzili badania na ponad 3 tysiącach kobiet w wieku rozrodczym, które przez rok starały się o dziecko. Wszystkie pozostawały w stałym związku z mężczyzną i nie były leczone z powodu niepłodności. Okazało się, że 70 proc. pań z nadwagą, otyłością lub o normalnej wadze, które ćwiczyły umiarkowanie i dużo (powyżej 7 godzin tygodniowo), zaszło w ciążę. Najlepsze efekty dawał ruch o średnim natężeniu, jak np. spacery, jazda na rowerze czy praca w ogrodzie.

Dieta propłodnościowa

To, co jemy, nie pozostaje bez wpływu na nasze zdrowie. A to ono jest szczególnie ważne w trakcie starań o dziecko. Warto zwrócić uwagę na ważne, propłodnościowe właściwości niektórych witamin czy składników odżywczych i większej ilości włączyć je do swojej diety.

Składniki diety, dzięki którym zarówno kobiety, jak i mężczyźni mogą zwiększyć szanse na zapłodnienie:

  • Witamina E – inaczej zwana witaminą życia lub płodności – jej niedobór u mężczyzn powoduje mniejsze wydzielanie się hormonu gonadotropowego, co może przyczynić się do zwyrodnienia plemników. W witaminę E są bogate oleje roślinne, szczególnie słonecznikowy i sojowy, migdały i orzechy włoskie.
  • Niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT) – wpływają na ciśnienie tętnicze, funkcjonowanie przewodu pokarmowego, nerek i narządów rozrodczych. Bogate są w nie ryby morskie, awokado i tłuszcze roślinne.
  • Witamina A (beta-karoten) – jest niezbędna do produkcji żeńskich hormonów, dla mężczyzn ważne są jej właściwości przeciwutleniające, które wpływają na produkcję i ruchliwość plemników. Jest jej dużo w marchewce, natce pietruszki, szpinaku, koperku czy sałacie.
  • Witamina C – przeciwutleniacz mający wpływ na kobiece endometrium – bogate są w nią czarne porzeczki, papryka, brukselka czy owoce jagodowe.
  • Witaminy z grupy B (1, 2, 6, 12) – wpływają na prawidłowy przebieg owulacji (B1), zapobiegają poronieniom (B2), produkują żeńskie hormony (B6), syntezują DNA i RNA (B12). Witaminy te nie są wytwarzane w ludzkim organizmie, dlatego należy pamiętać o ich ciągłym dostarczaniu. Szczególnie dużo jest ich w produktach zbożowych, roślinach strączkowych (B1, B6), przetworach mlecznych (B2), podrobach (B12).
  • Cynk – jest szczególnie ważny dla mężczyzn. Jego niedobór zmniejsza objętość spermy, liczbę plemników i ilość testosteronu. Jest go dużo w roślinach strączkowych, jajach, nabiale i produktach razowych.
  • Żelazo – zapobiega niedokrwistości i wspomaga prawidłowe funkcjonowanie komórki jajowej i zarodka. Jest go dużo w wątrobie, sercu, czerwonym mięsie, rybach, burakach, korzeniu i natce pietruszki, suszonych morelach, orzechach, roślinach strączkowych.
  • Kwas foliowy – wspomaga produkcję czerwonych krwinek, jego niedobór może powodować zmniejszenie ilości nasienia i ruchliwości plemników. Najobficiej występuje w warzywach liściastych, brokułach, owocach cytrusowych, drożdżach, wątrobie, produktach zbożowych z pełnego przemiału.

Składniki diety, które mogą przyczynić się do problemów z poczęciem:

  • Alkohol – obniża poziom testosteronu i ruchliwość plemników, być może wpływa destrukcyjnie na główkę plemnika, upośledzając jego zdolność do przedostawania się w głąb komórki jajowej.
  • Kofeina – opinie na jej temat są podzielone, generalnie uznaje się, że 300 g dziennie (ok. 4 kubków kawy) jest nieszkodliwe, ale podczas problemów z poczęciem lepiej ją ograniczyć do minimum lub odstawić.
  • Tłuszcze “trans” – mogą prowadzić nawet do bezpłodności u kobiet, a na pewno powodują miażdżycę i zaburzenia w syntezie hormonów.
  • Węglowodany proste – powodują znaczne wahania insuliny we krwi, co może prowadzić do zaburzeń gospodarki hormonalnej; lepiej zamienić je na węglowodany złożone, które znajdują się w ciemnym pieczywie i produktach zbożowych z pełnego przemiału, kaszach oraz warzywach.

Stres

Kondycja psychiczna wpływa na stan fizyczny organizmu. Gdy para stara się o dziecko, a efektów brak, często winy szuka się w złych parametrach nasienia mężczyzny czy w zaburzeniach owulacji u kobiety. Jednak często mimo prawidłowych wyników dziecka dalej jak nie było, tak nie ma… U kobiet stres może absolutnie rozregulować cykl i gospodarkę hormonalną, u mężczyzn wpływa na jakość nasienia. Chroniczny zespół stresu powoduje wydzielanie przez mózg kortyzolu i epinefryny oraz spowalnia wytwarzanie hormonów płciowych, co razem skutkuje problemami z owulacją. Dobrze więc rozpocząć starania o dziecko z myślą, że nie jest to łatwe i przyjemne, lecz może być trudne i czasochłonne. Wzajemne wsparcie zamiast kłótni jest na wagę złota.

Naukowcy donoszą, że kobiety uprawiające jogę zwiększają szansę na ciążę nawet o 30 proc. Łagodne zajęcia dla początkujących (Kripalu, Hatha) regulują oddech i rozluźniają mięśnie, prowadząc do uspokojenia i wyciszenia mózgu i ciała.

Chęć posiadania malucha może być wręcz obezwładniająca, zaczyna dominować nad całym życiem i być tematem absolutnym. Z powyższych faktów wynika, że należy podejść do tematu z dystansem, dać sobie nawzajem czas, dbać o siebie nawzajem i być dla siebie empatycznym. Dystans, częsty seks i wspólnie spędzony czas, np. podczas gotowania wspólnych i pomagających płodności posiłków, wspólny relaks lub aktywność (np. joga, medytacja, film) znacząco zwiększą szansę na poczęcie. Zanim para uda się na leczenie, warto dać sobie nawzajem czas i uwagę.

Foto: flikr.com/kulden