Kategorie
wywiady

“Te wszystkie dzieci są pani?”. Rozmowa z Anną Ignatowską

Przedstawisz nam swoją rodzinę?
Witaj. Mamy siedmioro dzieci, ale zazwyczaj mówimy o szóstce. Siódme, jak wierzę, jest w niebie i zapewne aktywnie na nas czeka. Mam na imię Ania, wyszłam za utalentowanego muzycznie Miłosza i założyłam z nim gniazdko pełne dzieciaków. Chociaż czasem myślę, że to zaledwie garstka. Wiktoria – pierworodna, utalentowana plastycznie młoda dama za miesiąc skończy 16 lat, urodzona w lutym trójka zdolnych szachowo i matematycznie – Antoś, Zuzanka i Franko ma kolejno 14,5, 11,5 i 9,5 roku. Michaś miałby w październiku 7 lat, a najmłodsze, rozbrykane bliźniaczki, zwane przez nas Calineczkami, mają 2,5. Dziewczynki urodziły się o dwa miesiące za wcześnie, ważąc niewiele ponad kilogram – stąd ich bajkowa ksywka.
Jak to jest mieć tyle dzieci?
Hmm, normalnie! Jest fajnie, głośno, jest dużo różnych “problemów”, ale i niebywale dużo zabawy, śmiechu, wzruszeń. To jest to, o czym marzyłam już jako dziecko. Czyli można by – jakkolwiek banalnie to zabrzmi – powiedzieć, że jest to spełnienie moich marzeń.
annaignatowska2
Jak wygląda wasz zwykły dzień?
Myślę, że zupełnie jak w każdym domu. W zasadzie od lat zmienia się tylko ilość osób przy stole i w łóżkach. W roku szkolnym dzień zaczynamy w różnym rytmie. Mąż wstaje o 5-tej, by zdążyć na 7-mą do pracy. Ja wstaję w zasadzie ostatnia, bo z maluchami. Czasem zostaję wyrwana ze snu wcześniej, by zaradzić problemom (mamo, boli mnie brzuch, głowa, ząb, oderwał mi się guzik). Sen jest potrzebny, bo przede mną zazwyczaj dużo pracy.
Mamy od zawsze bardzo rytmiczny plan dnia. Śniadania, obiady i kolacje są wspólne, w tych samych przedziałach czasowych. Rano, gdy wszyscy są po śniadaniu, pierwsze pranie się pierze a zmywarka zmywa staram się zawsze przygotować obiad i z reguły mi się to udaje. Rodzeństwo bawi się razem lub w grupach. Bardzo często starsze Dziewczynki przygotowują drugie śniadanie i karmią nimi też Calineczki. Dzieciaki często robią małe zakupy – chleb, warzywa, itd. Specjalistą zakupowym jest Franek. Jeśli potrzebuje pomocy – bierze kogoś ze starszych albo wózeczek na kółkach.
Robimy spacer, jeśli pogoda na to pozwala. Całość przedpołudnia zamyka się koło trzynastej. Wtedy podaję zupę wszystkim dzieciom i jem sama. Po zupie maluchy śpią. Wtedy wraca Mąż. Po drzemce jemy obiad i planujemy dalszą część dnia. Tu bywa różnie. Wieczorkiem lubimy spacery lub plac zabaw. W międzyczasie leci druga zmywarka i drugie pranie. Koło 20:00 przychodzi czas na kolację , a po niej dzieci myją się w kolejności zależnej  od chcenia lub stopnia zabrudzenia. Rodzice kładą się ostatni, o ile nie padną z maluchami.
anna-ingatowska3
Często ostatnia jestem ja, jako nocny marek piszący nocami. Lubię ten czas ciszy, tylko dla siebie. Myślę, że jest to rodzaj buforu, odpoczynku psychicznego, wytchnienia, czas na refleksje.
Pracujesz zawodowo?
Na pytania o zawód zawsze odpowiadam tak samo: zawód wyuczony dziennikarz, wymarzony – fotograf, wykonywany – matka. Czyli – tak, jak najbardziej pracuję zawodowo, z tym, że nadgodziny nie są płatne w złotówkach, a w pocałunkach.
Masz jakąś pomoc? Babcię, opiekunkę?
Czy mam pomoc… Cóż wspieramy się nawzajem. Po urodzeniu bliźniąt przez rok mieszkała z nami Babcia (Mama Męża, inaczej mówiąc Teściowa), opiekunki nie mieliśmy nigdy. Pomaga także moja Mama załatwiając sprawy na mieście lub czasem robiąc zakupy. Dla dzieci najlepsza jest jednak mama lub tata. Nie czułam potrzeby tego zmieniać. Lubię i chcę mieć  czas dla dzieci. Pracę, która jest też moim hobby, znalazłam po tzw. godzinach. Piszę. Obecnie kolejną książkę.
Stanowicie z mężem związek partnerski czy tradycyjny? Jaki jest udział taty w wychowaniu dzieci?
Jesteśmy zwyczajnym małżeństwem katolickim. Jaki jest udział taty w wychowaniu dzieci? Cóż… Przy bliźniakach nie ma innej możliwości by udział Taty był mały. Uzupełniamy się lub zamieniamy. Na przykład on karmi Dziewczynki, ja robię kolację dla reszty rodziny. On kąpie, ja usypiam Maluchy. On pomaga w lekcjach z matmy, chemii, fizyki, ja z polskiego, religii lub artystycznych. Mąż bardzo lubi wyprawy i spacery, ja wtedy ogarniam dom, obiad, sterty ciuchów. Gdy wychodzę, to On robi wszystko, co zrobiłabym ja. No, prawie…
Myślę sobie, że tak dużo dzieci to także zupełna inna organizacja – np. wyjazdów. Musicie mieć wielki samochód. Na co jeszcze trzeba spojrzeć inaczej?
Samochód mieliśmy siedmioosobowy, obecnie stał się za mały i sprzedaliśmy go. W Warszawie taniej i szybciej wychodzi podróżowanie komunikacją miejską. Tramwaje, ciuchcia, metro. Rzadko jeździmy też w pełnym składzie. Na wakacje preferujemy pociąg. Co do pozostałych kwestii… Z każdym nowym domownikiem przybywa łóżek, krzeseł przy stole, zupy w garnku, szczoteczki na umywalce i ubrań w szafie. I oczywiście porozrzucanych zabawek.
annaignatowska7
Wielodzietna rodzina kojarzy się z postulatami kościoła katolickiego. Czy takie założenie jest słuszne w waszym wypadku?
Wiesz, to bardzo trudne pytanie. Nie bardzo wiem, jak Ci na nie odpowiedzieć. Czy pytasz mnie o to, czy regulujemy poczęcia według tzw kalendarzyka, czy o nasze otwarcie na życie, czy wypełnianie słów “idźcie i rozmnażajcie się”… Jestem chrześcijanką, katoliczką. Leży mi na sercu słowo Boże, słowo Papieża. Ale nie tym kierowaliśmy się zakładając rodzinę. Jesteśmy otwarci na życie, nie zaprzeczam. Jednak nie było to też życie na zasadzie “co będzie, to będzie”. Troje dzieci zaplanowaliśmy prawie co do dnia, czwarte było wisienką na torcie i znów postępowaliśmy zgodnie z planem. Zaplanowaliśmy przerwę nie myśląc, czy kiedyś jeszcze to zmienimy, czy nie. Kolejne poczęcie to w moim przekonaniu decyzja Boga, który uczył nas większej miłości i zaufania. Straciliśmy dziecko. Był to bardzo trudny czas dla całej naszej rodziny. Bliźniaczki był za to całkowitym wynagrodzeniem i pocieszeniem. Dopełniły nas i są zdecydowanie fantastycznym darem. Czy w takim razie idziemy zgodnie z nurtem Kościoła Katolickiego? Chyba tak.
Jak wyglądają relacja w waszej rodzinie? Czy starsze dzieci opiekują się młodszymi? Siostry trzymają z siostrami? Starsi ze starszymi? Bo to przecież już jest mała klasa.
Starsze dziewczynki z reguły dobrze się dogadują, mają swój pokój, chłopcy też są we dwóch, razem grają w nogę, na komputerze, ale też się leją. Takie typowo “samcze” zabawy. Małe dziewczynki póki co sprawdzają swoje granice. Bywa, że się tulą, bywa, że się biją. Coraz częściej bawią się razem. Dużo rzeczy robimy wspólnie. Cała czwórka była razem na koloniach. Starsi opiekowali się młodszymi, wspierali. Lubią opiekować się maluszkami. Lubią się z nimi bawić, choć czasem ma się wrażenie, że bardziej bawią się… nimi. Ale też tańczą, bawią się, śpiewają razem.
annaignatowska9
A jak np. kładziecie wszystkie dzieci spać? Ja mam troje i każde po kolei przychodzi do mnie z jakimś interesem… Jak jest u was?
Tak samo. Przychodzą na buziaka, z problemem, po krzyżyk na czoło.
A jedzenie? Czy wszyscy jedzą to samo? Jak sobie radzisz z gotowaniem? Tak sobie myślę, że codziennie wyprawiasz przecież małe przyjęcie…
Bez przesady! Po prostu gotując zupę na dwa dni używasz większego garnka i więcej warzyw, wszak porcji będzie szesnaście – to kwestia przyzwyczajenia. Nie wszyscy jedzą to samo i mieliśmy ciężkie dni, gdy część dzieciaków miała diety eliminacyjne. Teraz jedzą już prawie wszystko. Poza Maluchami, które mają skazę białkową.
Co robisz dla siebie?
Kolejne trudne pytanie. Ojej… no cóż, chyba to, co każda kobieta. Czasem fryzurę, czasem idę do kosmetyczki, innym razem na kawę z przyjaciółką lub do kina. Lubię czytać książki, pisać i bardzo dużo smsuję. Dobrze mi robią porządne rekolekcje i duża dawka śmiechu w towarzystwie kochanych Przyjaciół.
Jak wygląda dofinansowanie rodzin wielodzietnych w Polsce? Korzystacie z tej pomocy?
Z mojego punktu widzenia wygląda to… byle jak. Rodziny takie jak nasza nie mają wcale wsparcia. W sumie się też i nie prosimy, ale skoro tyle się papla (bo mówieniem to ciężko nazwać) o polityce prorodzinnej, to chciałoby się jej doświadczyć na sobie. Są dwie rzeczy na które się „łapiemy”. Darmowa komunikacja miejska dla dzieci (dla rodziców już nie) i karta 3+, dająca śmieszne zniżki, głównie do muzeów i drogich sklepów, hoteli, etc.
Dla rodzin bardzo biednych są zasiłki, nie orientuję się dokładnie jakie są to kwoty, ale wiem od znajomych, że żenująco śmieszne, darmowe obiady są przy progu finansowym i czasem można załapać się na częściowy zwrot kosztów za podręczniki. Z obiadów nigdy nie korzystałam i nie wiem czy się łapiemy. Nie lubię takiego żywienia stołówkowego. Nie mam do niego zaufania. Zwrot czy dofinansowanie podręczników to kolejny nieśmieszny żart Rządu. Trzeba się załapać na odpowiednie klasy, w tym roku nie łapie się ani jedno z naszych dzieci, bo dotowane są klasy 1-3 podstawówki, 1-sza gimnazjum i szkoła muzyczna. Nasze akurat są w 4,5, podstawówki i 2 gimnazjum oraz 1 LO. Są jeszcze odliczenia od podatku oferowane przez państwo raz w roku. Z tych zwrotów korzystamy. Zazwyczaj łatając jakieś dziury… Nie jesteśmy w grupie rodzin zagrożonych ubóstwem. Nie dostajemy zasiłków, darmowych obiadów, ani dopłat.
anna-ignatowska6
Z jakimi reakcjami otoczenia się spotykacie?
W moim najbliższym otoczeniu nie zdarzają się niestosowne reakcje. Wśród znajomych nigdy. Zdarzają się bardzo nieprzyjazne i sądzę, że dość nieprzemyślane komentarze u osób obcych, wyjątkowo i szczególnie wśród lekarzy. Ostatnio moja Mama zapisując mnie na operację kręgosłupa usłyszała masę takich słów. Zażartowałam, że jeśli jeszcze raz ktoś zaatakuje ją pytając “po co komu aż tyle dzieci” ma odpowiedzieć “ktoś musi pracować na takich jak pani/pan”. Zdarzają się teksty w stylu “katolicy czy alkoholicy”, ale wypowiadane za plecami po cichu. O ile alkoholik ma się czego wstydzić, o tyle jako katolik nie mam takiego powodu. Często słyszę achy i ochy, np.: “o, jaka piękna rodzinka”. I dziwaczne pytania, np.: “To wszystkie pani?”. Czasem odpowiadam żartem coś w stylu: “A nieee, połowa jest męża“, słyszałam także: “Ooo, jak mąż jest w stanie wyżywić taaaką rodzinę?”, albo “Pani to ma przechlapane – tyle roboty”. Przyznam, że choć czasem padam ze zmęczenia, to jednak to jest mój żywioł i chyba jestem do tego stworzona. A co do wyżywienia – jeszcze nigdy nie głodowaliśmy. Bogu dzięki!
Chcecie mieć więcej dzieci?
Czasem myślę sobie, że Calineczki nie są już takimi słodkimi bobaskami, a niemowlęta są przekochane, więc.. czasem myślę o kolejnym dziecku. Jednak nie jestem już młoda, mam 38 lat, Mąż skończył 40, dziecko miałoby leciwych rodziców, zmęczenie materiału znaczne, a i finanse nie są bez znaczenia. Z drugiej zaś strony uwielbiam dzieciaki… Kolejne dziecko na pewno oznacza dodatkową pracę. Ale mieszkanie mamy na tyle spore, że jeszcze jedno łóżko się zmieści, a i w sercu mamy bardzo dużo miejsca. Być może – a bardzo bym tego chciała – kiedy starsze dzieciaki wywędrują z gniazda, weźmiemy kolejne dziecko jako rodzina zastępcza. Przyglądam się temu i rozważam.
anna-ignatowska-ksiazka

Kategorie
ekowiadomości

Podejmij wyzwanie! Idź na pole

Trwa wakacyjna zabawa “Podejmij wyzwanie! Idź na pole”. Przez cały lipiec i sierpień uczestnicy zapisani na listę mailingową otrzymują dwa maile tygodniowo (zawsze w poniedziałki i czwartki), a w nich zadanie do wykonania w najbliższych dniach. Czasem łatwe, czasem trudniejsze, niektóre do wykonania w kilkanaście minut, na inne potrzeba całego dnia. Wszystkie mają jednak jedną wspólną cechę – zmuszają do wyjścia z domu. Uczestnicy zabawy dzielą się swoimi wrażeniami na facebookowym profilu “Idziemy na pole”.

idz-na-pole5

Do tej pory testowaliśmy, ile jesteśmy w stanie wytrzymać na placu zabaw, jechaliśmy miejską komunikacją do parku narodowego, rozwieszaliśmy hamak w publicznym parku, robiliśmy zielniki z roślin znalezionych na 1 m2, szukaliśmy słonia w centrum miasta i przemierzaliśmy szlakiem koparkowym.

idz-na-pole2

Jesteśmy na półmetku, ale wciąż można się dołączyć. Wystarczy wpisać się na listę lub śledzić nas na facebooku.

idz-na-pole3

Kategorie
artykuł sponsorowany rzeczy dla dzieci

Sierpniowe wyprzedaże: 12 rzeczy z wyprzedaży, które warto kupić dla dziecka

Portal CupoNation przygotował podsumowanie, w którym wziął pod lupę rzeczy z sierpniowych wyprzedaży dla dzieci, dzieląc je na kilka kategorii. Za każdym razem postarał się wskazać ten produkt lub grupę produktów, które w ramach wyprzedaży lub dzięki kodom zniżkowym dostępnym na stronie można kupić po niższej niż normalnie cenie i które, zdaniem portalu, są tzw. „must have”.  Wszystko w ramach dostępnej do 13 sierpnia kampanii 12 rzeczy z sierpniowych wyprzedaży, które powinno mieć twoje dziecko.

wyprzedaze1

Wysoka jakość

Temat świadomego wychowania i eko-parentingu staje się bardzo popularny. Rodzice coraz częściej decydują się na zakup produktów ekologicznych. W podsumowaniu postawiono silny nacisk właśnie na tę kategorię akcesoriów dla dzieci. Piękne wykonanie to nie wszystko. To przede wszystkim wysokiej jakości ekologiczne, certyfikowane materiały, prostota, użyteczność i projekty stworzone przez polskich projektantów przemawiają za ich zakupem lub też produkcja na terenie kraju. I mowa tu nie tylko o ubrankach, ale również środkach czystości czy zabawkach. Ekologiczne wychowanie, czy koncepcja rodzicielstwa bliskości wcale nie muszą wiązać się z wielkimi wydatkami. Niniejsze zestawienie walczy z tego typu stereotypem. 

Zabawki edukacyjne

Kolejną silnie reprezentowaną w zestawieniu kategorią są zabawki edukacyjne lub takie, które pozytywnie wpływają na fizyczny, umysłowy lub emocjonalny rozwój naszych pociech. Ważne by zabawki nie tylko sprawiały dzieciom frajdę, ale też były funkcjonalne i tu gdzie to możliwe – uczyły poprzez zabawę i inspirowały.

Szkolny niezbędnik

W kontekście zbliżającego się wielkimi krokami rozpoczęcia roku szkolnego, w zestawieniu znalazły się też produkty z tym związane m.in. pozwalające na spore oszczędności zestawy do szkoły czy markowe buty w wersji „mini”, które nie tylko wyglądają uroczo, ale przede wszystkim zapewniają komfort.

Dziecięce akcesoria

Ostatnią kategorią przedstawioną w zestawieniu są rzeczy dbające o bezpieczeństwo naszych maluchów, począwszy od nosidełek, poprzez foteliki samochodowe najnowszej generacji, aż po ciekawe gadżety typu naręczny telefon dla dziecka. 

Warto podkreślić funkcjonalny charakter zestawienia. W jednym miejscu zebrano starannie dobrane produkty dla dzieci, jednocześnie przedstawiając atrakcyjne oferty na ich zakup, co pozwala zaoszczędzić niebagatelną kwotę. Produkty przedstawione w zestawieniu można kupić od 10 do nawet 70% taniej. Uwzględnione produkty z szeregu wiarygodnych sklepów online oferujących szeroką gamę produktów dla dzieci tj.: 5-10-15, Agito, Empik, Mivo, Showroom Kids, Smyk.

Kategorie
odżywianie naturalne

4 proste przepisy na dania z arbuzem

Warto jeść arbuza, ponieważ:

  • działa moczopędnie, dlatego poleca się go w chorobach nerek i infekcjach układu moczowego,
  • wpływa korzystnie na układ pokarmowy i poprawia przemianę materii,
  • wspomaga pracę układu krążenia, wydalając z organizmu szkodliwe związki gromadzące się w mięśniach w czasie intensywnych ćwiczeń,
  • pomaga obniżyć ciśnienie krwi i zapobiega zawałowi serca,
  • ma korzystny wpływ na skórę: działa przeciwzmarszczkowo, a w formie maseczki – tonizująco i ściągająco. Pomaga też w leczeniu stanów zapalnych skóry i zajadów.

1. Chłodnik

Składniki:

  • 450 g miąższu arbuza (bez pestek)
  • 150 g truskawek (opłukanych, bez szypułek)
  • sok z ½ cytryny
  • 1 łyżka posiekanej świeżej mięty
  • 1 łyżeczka świeżego, drobno startego imbiru
  • opcjonalnie: ser feta, grzanki

Przygotowanie:

Wszystkie składniki wkładamy do pojemnika blendera i krótko miksujemy na najmniejszych obrotach – tak, by pozostały drobne cząstki owoców. Chłodnik wstawiamy do lodówki na ok. 2-3 godziny. Podajemy z serem feta i/lub grzankami.

2. Sałatka

Składniki:

  • 1 arbuz pokrojony w kostkę
  • ½ ogórka pokrojonego w drobną kostkę
  • 1 szklanka jagód
  • 5 plasterków czerwonej cebuli
  • sok wyciśnięty z trzech limonek lub cytryn
  • kilka czarnych oliwek

Przygotowanie:

W małej misce umieszczamy plasterki cebuli i zalewamy je sokiem z limonki. Odstawiamy na kilkadziesiąt minut. Resztę składników mieszamy w dużej misce. Dolewamy cebulę z sokiem i mieszamy.

3. Koktajl

Składniki:

  • 10 kostek lodu
  • 2 szklanki arbuza pokrojonego w kostkę
  • 1 łyżka miodu
  • ¼ szklanki mleka roślinnego

Przygotowanie:

Do blendera wsypujemy kostki lodu. Dodajemy mleko, potem arbuza i miód. Mieszamy, aż wszystkie składniki się połączą.

4. Sorbet (granita)

Składniki:

  • 6 filiżanek arbuza, pokrojonego w kostki i pozbawionego pestek
  • ¼ szklanki drobno posiekanej kolendry

Przygotowanie:

Arbuza przecieramy przez sitko, aby usunąć duże kawałki miąższu. Następnie sok wlewamy do naczynia, które można zamrażać. Dodajemy kolendrę i wkładamy do zamrażalki na ok. 2 godziny, mieszając sorbet co ok. 30 minut.

Foto: flikr.com/mynameisharsha

Kategorie
odżywianie naturalne

10 korzyści płynących z jedzenia błonnika

Istnieją dwa typy błonnika (biorąc pod uwagę jego rozpuszczalność w wodzie): rozpuszczalny oraz nierozpuszczalny. Pierwszy z nich rozpuszcza się w wodzie, zamieniając znajdujące się w jelitach jedzenie w żel, z którego składniki odżywcze mogą być wchłaniane powoli, w stałym tempie. Błonnik nierozpuszczalny chłonie wodę jak gąbka. Sprawia, że jedzenie pozostaje miękkie, swobodnie przemieszcza się w jelitach, a produkty odpadowe mogą być łatwo usunięte. Oba typy stanowią ważny element zdrowej diety i niosą korzyści dla organizmu.

Błonnik jest ważny dla organizmu, ponieważ:

1. Pomaga ograniczyć przejadanie

Pokarmy bogate w błonnik wymagają dłuższego żucia, więc oprócz tego, że pełnią funkcję wstępnego trawienia, sprawiają także, że zaspokajamy swój apetyt jedząc mniej.

Błonnik pozostaje w żołądku dłużej, wchłania wodę, pęcznieje, przez co daje uczucie sytości. Właśnie ze względu na uczucie sytości osoby spożywające duże ilości pokarmów bogatych w błonnik mają tendencję do tego, żeby jeść mniej i wolniej, zwłaszcza jeśli chodzi o tłuszcze. Jeśli chcesz kontrolować swoją masę ciała, najlepszym źródłem błonnika będą otręby oraz pektyny zawarte w owocach.

2. Reguluje poziom cukru we krwi

Błonnik, zwłaszcza rozpuszczalny, zawarty w łuskach babki płesznik, otrębach i warzywach strączkowych, spowalnia wchłanianie cukru. To przekłada się na stabilizację poziomu cukru we krwi i zmniejsza wahania wydzielania insuliny. Śniadanie i drugie śniadanie bogate w rozpuszczalny błonnik (pochodzący np. z otrąb, owoców czy owsa) może być szczególnie wartościowe dla dziecka, które przejawia trudności w uczeniu się spowodowane huśtawką poziomu cukru we krwi. Utrzymanie niskiego i stabilnego poziomu insuliny pomaga także w magazynowaniu mniejszych ilości tłuszczu.

3. Spowalnia wchłanianie tłuszczu

To kolejna z jego zalet, istotna zwłaszcza dla tych, którzy kontrolują wagę swojego ciała. Badania wykazują, że stolec osób, których dieta bogata jest w błonnik ma wyższą zawartość tłuszczu niż w przypadku osób, u których spożycie błonnika nie było tak duże.

4. Obniża poziom cholesterolu

Dieta bogata w błonnik rozpuszczalny obniża poziom złego cholesterolu (LDL) we krwi bez obniżania poziomu dobrego cholesterolu (HDL). W miarę przemieszczania się w kierunku jelit błonnik chłonie wodę i zamienia się w żel, który wyłapuje cząsteczki cholesterolu i usuwa go z ciała. Nie oznacza to jednak, że jedząc produkty bogate w błonnik możemy jednocześnie spożywać bez ograniczeń żywność bogatą w cholesterol.

5. Wspomaga regularność wypróżnień

Błonnik nierozpuszczalny, zwłaszcza w postaci celulozy znajdującej się w skórkach owoców i warzyw, a także łuskach ziaren, pomaga zapobiegać zaparciom. Dzięki wchłanianiu dużych ilości wody sprawia, że stolec staje się miękki i pobudza perystaltykę jelit.

6. Zmniejsza ryzyko zachorowania na raka

Podczas gdy błonnik rozpuszczalny pomaga chronić przed chorobami układu krążenia, błonnik nierozpuszczalny chroni przed zachorowaniem na raka jelita grubego. Korzyści zdrowotne płynące ze spożywania go widać zwłaszcza w kulturach, gdzie spożycie błonnika jest wysokie – a częstość występowania raka jelita grubego jest tam znacznie niższa.

7. Wspomaga perystaltykę jelit

Jedna z teorii wyjaśniających związek diety bogatej w błonnik ze zmniejszonym ryzykiem zachorowania na raka jelita grubego sugeruje, że im dłużej potencjalne toksyny są w kontakcie z błoną śluzową jelita grubego, tym większa szansa na to, że staną się one komórkami rakowymi. Tak więc wszystko, co skraca czas kontaktu pomiędzy stolcem i nabłonkiem jelita zmniejszy także ryzyko zachorowania na raka jelita grubego. Miękkie stolce, będące wynikiem diety bogatej w błonnik, pobudzają perystaltykę i mimowolne skurcze mięśni, które utrzymują żywność w obrębie jelit w ruchu. Błonnik działa jak naturalna miotełka, wymiatając potencjalnie toksyczne produkty przemiany materii z układu pokarmowego.

Dieta bogata w błonnik może zmniejszyć czas pasażu nawet o połowę, zmniejszając tym samym czas, w którym nabłonek ścian jelit narażony jest na kontakt z potencjalnymi substancjami rakotwórczymi.

8. Wiąże czynniki rakotwórcze

Błonnik absorbuje kwasy żółciowe i inne potencjalne składniki drażniące, które mogą pobudzać do wystąpienia raka. Badania przeprowadzone wśród osób z wysokim ryzykiem zachorowania na raka jelita grubego wykazały, że wśród osób, których dieta bogata jest w błonnik, występuje mniejsze ryzyko rozwoju choroby niż u tych, których dieta była w niego uboga. Wstępne badania wykazały także, że wysokobłonnikowa dieta może zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka żołądka i raka piersi. Ma to związek z wiązaniem estrogenu w jelitach, co zmniejsza ryzyko zachorowania na raka piersi. Błonnik wiąże także toksyny, trzymając je z dala od wrażliwych tkanek.

9. Wspiera zdrowe bakterie jelitowe

Błonnik wspiera ogólny stan zdrowia jelita grubego poprzez „zniechęcanie” szkodliwych bakterii do rozwoju w jelitach i „zachęcanie” do rozwoju tych dobroczynnych. Przyczynia się także do bardziej przyjaznego środowiska w jelitach – pożyteczne bakterie, znajdujące się w okrężnicy, fermentują w krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe (SCFA) – czyli zdrowe substancje odżywcze, które mogą być wykorzystane przez organizm.

10. Służy dzieciom

Błonnik jest cenny dla dzieci, zwłaszcza tych w wieku szkolnym. Opóźnia wchłanianie cukrów z pożywienia do krwi, sprawiając tym samym, że stężenie cukru we krwi jest bardziej stabilne. To z kolei sprawia, że dzieci zachowują się i uczą lepiej. Zaleca się, aby śniadanie ucznia zawierało co najmniej 5 gramów błonnika.

Źródła błonnika rozpuszczalnego:

  • rośliny strączkowe (fasola, soja, soczewica, groch)
  • owies
  • niektóre owoce (śliwki, banany, miąższ jabłek i gruszek, morele, brzoskwinie, suszone śliwki)
  • niektóre warzywa (brokuły, marchew, karczoch, brukselka, kalarepa, dynia, kabaczek, pasternak)
  • bulwy korzeni i warzyw korzeniowych (słodkie ziemniaki i cebula, których skórki są źródła błonnika nierozpuszczalnego)

Źródła błonnika nierozpuszczalnego:

  • żywność pełnoziarnista
  • otręby z pszenicy, kukurydzy, jęczmienia
  • siemię lniane
  • orzechy
  • skórka ziemniaków
  • nasiona (dyni, słonecznika, sezamu)
  • warzywa (kalafior, kapusta pekińska, szpinak, pomidory, cebula, seler naciowy, szparagi, marchewka, rzepa i brukiew)
  • niektóre owoce (maliny, agrest, kiwi, awokado, banany, śliwki, granat)

Tłumaczenie: askdrsears.com
Foto: flikr.com/ammichaels

Kategorie
rodzina

3 receptury na domowe płyny do płukania tkanin

Warto wiedzieć, że:

  • popularne płyny do płukania tkanin mają w swoim składzie głównie kationowe substancje powierzchniowo czynne, sztuczne substancje zapachowe oraz konserwanty;
  • w co drugim środku sklepowych znajdziemy kumarynę, który sprawia, że pranie pięknie pachnie, ale równocześnie jest to jeden z najczęstszy z alergenów;
  • należy unikać płynów zawierających w swoim składzie szereg substancji chemicznych, które w większości mają szkodliwy wpływ na nasze zdrowie. Są to: formaldehyd, terpineol, octan benzylu, alkohol benzylowy, kamfora, octan etylu, limonen, linalol (może wywoływać alergię), pentan.

Płyn z soli i sody oczyszczonej

Składniki:

  • kilka filiżanek grubej soli morskiej
  • 20-30 kropli olejków eterycznych, w jednym zapachu lub wymieszanych
  • pół szklanki sody oczyszczonej
  • pojemnik z pokrywką

Przygotowanie:

W pojemniku mieszamy wszystkie składniki. Szczelnie zamykamy pojemnik. Do płukania używamy 2-3 łyżek.

Płyn z octu i sody oczyszczonej

Składniki:

  • pół szklanki octu
  • 1,5 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 10 kropel olejku eterycznego
  • mała miseczka

Przygotowanie:

Składniki mieszamy ze sobą. Porcja wystarczy nam na jedno pranie.

Płyn z wody i kwasku cytrynowego

Składniki:

  • 220 ml wody
  • 40 g kwasku cytrynowego
  • kilka kropel olejku z drzewa herbacianego
  • pojemnik z pokrywką

Przygotowanie:

Wszystkie składniki mieszamy w pojemniku. Do płukania używamy 2-3 łyżek.

Kategorie
edukacja alternatywna

Leśne przedszkola – bez murów, z otwarciem na naturę

Jeszcze do niedawna w naszym kraju taka forma edukacji przedszkolnej nie miała racji bytu, ale w krajach skandynawskich, w Niemczech, Austrii, Szkocji, Czechach, a także w Japonii i USA leśne przedszkola działają od kilku lub kilkudziesięciu lat i cieszą się dużą popularnością.

Czym są leśne przedszkola?

Są zlokalizowane w lesie, na łąkach, na plaży. Każde miejsce, które inspiruje i łączy z naturą jest idealne. Do tej bajkowej scenerii murowany budynek nie pasuje, jednak zdarza się, że ze względów administracyjnych takie miejsce powstaje. Najczęściej jednak za schronienie służą leśnym przedszkolakom zabudowania bliskie naturze, takie jak jurta, tipi, domek z gliny lub… po prostu barakowóz. Istnieją również takie leśne przedszkola, które nie mają ani swojego terenu, ani prywatnego schronienia – dzieci są przywożone i odbierane na skraju lasu, za ewentualne schronienie w razie ekstremalnych warunków pogodowych służy leśniczówka, pobliska szkoła czy biblioteka. Przewodnikami w leśnych przedszkolach są miłośnicy natury, ludzie, którzy sądzą, że „las jest jednym wielkim placem zabaw, a przyroda jest mądrą nauczycielką – cierpliwą, życzliwą, ale też nieubłaganą”.

Przyjęło się zakładać, że leśnym nazywamy takie przedszkole, w którym proporcja czasu spędzanego pod gołym niebem do czasu w pomieszczeniu wynosi około 80% do 20%. Jest to jednak tylko orientacyjny wyznacznik – proporcje czasu pod dachem i pod gołym niebem zależą również od specyfiki konkretnego przedszkola, a przede wszystkim od tego, czy działa ono tylko kilka godzin dziennie, czy w pełnym wymiarze godzin.

lesne-przedszkola2

Wybór pedagogiki w leśnym przedszkolu to również kwestia bardzo indywidualna, związana z osobą zakładającą przedszkole i z tradycją danego kraju. Ogólnie rzecz biorąc, już sama przyroda, życie w zgodzie z nią i jej rytmami jest swego rodzaju pedagogiką tych przedszkoli, aczkolwiek większość leśnych miejsc działa zgodnie z założeniami (lub inspiruje się elementami) innych pedagogik alternatywnych: waldorfskiej, montessoriańskiej czy demokratycznej. W Niemczech tradycja leśnych przedszkoli jest tak bogata, że działające tam Stowarzysznie Wurzeln Und Flugel (Korzenie i skrzydła) stworzyło spójną koncepcję tamtejszych Waldkindergarten, inspirowaną pedagogiką przeżyć i przygody, której głównymi założeniami są holizm, stwarzanie przestrzeni dla inicjowanych przez dziecko gier i zabaw w naturze, traktowanie każdego dziecka jako odkrywcy i naśladowcy, postrzeganie zmysłowe oraz rozwój motoryczny jako fundament dla późniejszego procesu uczenia się, rozwój osobowości dziecka do odpowiedzialności za siebie i dojrzałego funkcjonowania w grupie.

Ważną teorią jest również „flow learning” Josepha Cornella, nauka przepływu, która w dużym skrócie polega na tym, by obudzić w dziecku entuzjazm, skupić jego uwagę, pozwolić mu doświadczać i dzielić się inspiracjami.

Trochę historii

Można powiedzieć, że leśne przedszkola istnieją od wieków, ponieważ w przeszłości, szczególnie na obszarach wiejskich, powstawały niewielkie grupki dzieci, którymi zwykle opiekowała się jedna z kobiet. Na początku XX wieku Rachel i Margaret McMillan założyli w Anglii właśnie takie miejsce, jednak niewiele o nim wiadomo. Tą samą ścieżką w latach 50-tych XX wieku poszła dunka – Ella Flautau, która spędzała czas na zabawie w lesie z własnymi dziećmi i z dziećmi sąsiadów. Rodzice po niedługim czasie utworzyli grupę i stworzyli inicjatywę utworzenia pierwszego leśnego przedszkola. Tę inicjatywę uznaje się za początek historii leśnych przedszkoli w ich współczesnej formie.

lesne-przedszkola3

W latach 60. XX wieku w Szwecji powstało podobne miejsce, którego pedagogika była oparta na cyklach natury i porach roku,. Stworzył je były wojskowy – Goesta Frohm, a przedszkole funkcjonowało w oparciu o ideę „Skogsmulle”, gdzie „Skog” oznacza drewno w języku szwedzkim, a „Mulle” jest jedną z czterech fikcyjnych postaci, które stworzył inicjator przedszkola, by wprowadzać dzieci w świat przyrody (pozostali to: „Laxe” reprezentujący żywioł wody, „Fjällfina” reprezentujący góry i „Nova” – symbol nieskażonej przyrody).

Leśne przedszkola nie bez przyczyny mają swój początek w Skandynawii – jej mieszkańcy szczególnie dużą wagę przywiązują do pielęgnowania więzi człowieka z przyrodą. Sądzą, że człowiek powinien potrafić sobie radzić w każdych warunkach klimatycznych, a im lepiej dzieci przyzwyczają się do chłodu, wilgoci i kontaktu z naturą, tym lepszy start w życie dorosłe będą miały zapewniony. W Skandynawii znacząca część przedszkoli to przedszkola leśne, ale, co warte podkreślenia, nawet w tamtejszych „tradycyjnych” przedszkolach dzieci spędzają po kilka godzin dziennie na świeżym powietrzu – niezależnie od pogody!

Tuż za naszą zachodnią granicą, w Niemczech, leśne przedszkola działają już od 1968 roku, ale dopiero w 1993 roku oficjalnie uznano je jako formę edukacji. Od tego momentu państwo zaczęło dofinansowywać działalność „Waldkindergarten” niemalże w takim samych stopniu jak przedszkoli tradycyjnych. W 2005 roku w Niemczech istniało ok. 450 przedszkoli leśnych. Dane z niemieckiego Związku Przedszkoli Leśnych z 2012 roku wskazują na ok.1000 takich placówek w ich kraju.

„Dzieci lasu” versus Zespół braku kontaktu z naturą (Nature Deficit Disorder)

Warto podkreślić, że tak jak każdy las jest inny, bo żyją w nim różne gatunki roślin i zwierząt, zależnie od lokalizacji, tak i każde przedszkole jest niezależną, niepowtarzalną “organizacją”. Jednak do każdego uczęszczają szczęśliwe dzieci, które dzięki codziennemu pobytowi na świeżym powietrzu mają zapewnioną tak konieczną im codzienną dawkę ruchu oraz rozmaitość okazji do zabawy i nauki. To swoista szkoła życia z unikatowym programem nauczania, nie do odtworzenia w tradycyjnym przedszkolu. „Dzieci lasu” są pewne siebie, odważne i samodzielne. Są też zdrowsze niż dzieci, które nie doświadczają leśnej edukacji. Problem z wysokim poziomem hałasu, tak dokuczliwy w tradycyjnym przedszkolu, w leśnym przedszkolu nie istnieje. Komfort pracy opiekunów zabawy i nauki dzieci jest nieoceniony. W otoczeniu przyrody dzieci zastanawiają się, zadają pytania, wyruszają w podróż w głąb siebie. Przedszkola promują zdrowy tryb życia, kreatywny ruch, śpiew, śmiech, życzliwość, elastyczność, pozytywne myślenie, uważność, prostotę, współczucie, wdzięczność, hojność i szacunek dla systemu ekologicznego ziemi.

lesne-przedszkola4

Za zabawki służy dzieciom przede wszystkim to  co znajdą w otoczeniu. Leśne przedszkolaki budują wieże z patyków, drogi z liści, tworzą domino z kamieni, ćwiczą slalom między pniakami, uczą się wiązać węzły, by stworzyć drabinkę ze sznurków, gotują z użyciem prawdziwych produktów, na ogniu, uprawiają własne warzywa w ogródku. Obcują ze zwierzętami, ponieważ nierzadko leśne przedszkola opiekują się psami, kotami, ale też kozami czy alpakami. W przedszkolach leśnych usytuowanych w chłodnych rejonach świata, np. w Skandynawii, dzieci biegają godzinami po dworze, często nie zważając na nawet ekstremalnie niskie temperatury! Są odpowiednio ubrane, bo w myśl zasady (zawartej w skandynawskim przysłowiu) „nie ma złej pogody, jest tylko nieodpowiednie ubranie”. Dlatego dzieci ubrane w czapki, kurtki, rękawiczki i kozaki bawią się, uczą i jedzą na świeżym powietrzu. Jeśli padają ze zmęczenia, mogą schronić się i przespać w śpiworze we wspólnie zbudowanym tipi czy szałasie. Chodząc po zróżnicowanym podłożu dzieci mają lepiej wykształcone funkcje motoryczne, nie mają wad postawy i problemów ze wzrokiem, bo nie spędzają czasu przed ekranem. Bawiąc się w tak urozmaiconym terenie uczą się poprzez doświadczenie lepiej oceniać ryzyko i rozwiązywać problemy. A gdy już się do woli „wybiegają”, są w stanie z większym zapałem i uważnością zaangażować się w zajęcia wymagające bezruchu, precyzji i skupienia uwagi.

Za sprawą leśnych przedszkoli pielęgnowana jest pierwotna więź dzieci z matką Ziemią, dzięki czemu nie zagraża im zdefiniowany przez Richarda Louva w książce „Ostanie Dziecko Lasu” zespół braku kontaktu z naturą (Nature Deficit Disorder). To pojęcie, które wywołało liczne dyskusje i na stałe wpisało się do debaty o zrównoważonym rozwoju człowieka, opisuje zaburzenia w procesach poznawczych, emocjonalnych i rozwojowych wynikające z braku kontaktu z przyrodą. “Ostatnie Dziecko Lasu” to „książka o tym, czym kiedyś było dzieciństwo i czym powinno dziś być oraz dlaczego tak ważny jest kontakt dzieci z przyrodą. Zresztą nie tylko dzieci. Bez zaglądania w różne zakamarki, włóczenia się po lesie albo łąkach, lub podglądania innych stworzeń po prostu nie będziemy szczęśliwi i nic nam tego nie zastąpi”.[1]

Leśne przedszkola w Polsce

W Polsce idea edukacji w plenerze jest dla większości osób nie tylko nowatorska, ale wręcz szokująca. Czy przeciętni polscy rodzice, którzy są znani z nadopiekuńczości, nadwrażliwości, przegrzewania dzieci i kładzenia nacisku na nadmierną higienę są gotowi na leśne przedszkola? Okaże się wkrótce. Wydaje się, że na ten moment leśne przedszkole może odpowiedzieć na potrzeby stosunkowo wąskiej grupy rodziców wychowujących dzieci w duchu proekologicznym.

Mimo tego zainteresowanie tematem edukacji w plenerze w naszym kraju jest w ostatnim czasie coraz większe, co zaowocowało kilkoma placówkami leśnych przedszkoli, które stawiają właśnie swoje pierwsze kroki. Być może za jakiś czas pójdziemy śladem naszych sąsiadów Czechów, u których w przeciągu zaledwie pięciu lat powstało 120 takich miejsc, a działania na rzecz edukacji w plenerze doprowadziły do zmian w ustawie o edukacji przedszkolnej i uzyskania przez te inicjatywy prawnego statusu przedszkoli.

lesne-przedszkola5

Tymczasem w Krakowie powstała Fundacja Dzieci z Naturą[2]. Jej założyciele, czwórka entuzjastów edukacji w plenerze, są, jak sami o sobie napisali „dziećmi pokolenia, mającego możliwość spędzania swoich beztroskich lat w bliskim kontakcie z naturą. Być może ostatniego, dla którego nostalgia za przyrodą jest naturalna tęsknotą. Wszyscy jesteśmy rodzicami. I właśnie chęć tworzenia różnych ścieżek wyboru dla własnych dzieci stanowiła dla nas inspirację do podjęcia działań”. Głównym celem statutowym Fundacji Dzieci z Naturą jest wspieranie i rozwój edukacji w plenerze w Polsce. Fundacja pomaga w zrzeszaniu się osób z tych samych rejonów pragnących założyć leśne placówki. Na jej stronie możecie znaleźć listę działających i powstających w naszym kraju leśnych przedszkoli wraz z danymi kontaktowymi. Fundacja nawiązała współpracę z czeskim Stowarzyszeniem Leśnych Przedszkoli, promuje ideę oraz patronuje powstawaniu leśnego przedszkola Dzika Osada[3] pod Krakowem.

Dzika Osada w Konarach rozpoczyna swoją działalność we wrześniu tego roku. W myśl hasła „bliżej natury – bliżej siebie” celem wychowania w Dzikiej Osadzie jest  umożliwienie dzieciom dorastania na łonie natury, w atmosferze akceptacji, z nastawieniem na swobodną zabawę i intuicyjne odkrywanie świata. Pomaga w tym ograniczenie roli dorosłego przebywającego z dziećmi do towarzyszenia i podążania za dzieckiem. Dzika Osada będzie mocno inspirowana ideą szkół demokratycznych, a w przyszłości w planach jest stworzenie plenerowej szkolnej grupy demokratycznej. Za schronienie będzie dzieciom służył namiot tipi, do ich dyspozycji będzie także piwnica pobliskiego domu.

Trzy typowe leśne przedszkola przy szkołach publicznych prowadzonych w duchu montessoriańskim działają od września 2014 roku w Przyłękowie, Krzyżówkach i w Koszarawie Bystrej (koło Żywca) [4]. Dzieci, dzięki uprzejmości mieszkańców wsi, korzystają tam z dzikich, tylko umownie ograniczonych zielonych terenów. Przedszkola te działają od dwóch do kilku godzin dziennie.

W Wyrach, na Śląsku, działa od zeszłego roku Naturalna Szkoła Bukowy Dom[5], która ma pod swoimi skrzydłami również dzieci przedszkolne. Inicjatywa ta dysponuje budynkiem, ale zdecydowaną większość czasu dzieci spędzają pod gołym niebem, w ogrodzie. Właśnie otwierany jest odział Naturalnej Szkoły w Bielsku-Białej – Dębowy Dom.

Kolejne dwa leśne przedszkola rozpoczynają swoją działalność w Warszawie, jedno z nich to Leśna Droga[6], z dostępem do budynku z salą zabaw Montessori, w którym dzieci będą spędzać część dnia. Przewidziany czas na zewnątrz to pięć godzin w ciągu dnia. Druga warszawska inicjatywa “Leśne Przedszkole”[7], powstaje w okolicach Lasku Kabackiego. Organizowane są właśnie spotkania informacyjne dla zainteresowanych rodziców, a przedszkole startuje w ostatnim tygodniu sierpnia spotkaniami adaptacyjnymi. To przedszkole również będzie miało do swojej dyspozycji budynek, sala zabaw i pomoce będą utrzymane w klimacie waldorfskim.

W Krakowie działa też inicjatywa dwóch pedagogów Qnaturze[8], organizująca leśne półkolonie dla dzieci. Twórcy Qnaturze mają za sobą praktyki pedagogiczne w niemieckich Waldkindergarten i są pasjonatami pedagogiki waldorfskiej. Być może ich zapał i zamiłowanie od pracy z dziećmi w naturze przerodzi się w przyszłości w kolejne, już na stałe działające leśne przedszkole. Trzymajmy kciuki…

lesne-przedszkola6

Źródła:

  • carpridgelearningcentre.ca,
  • haringnature.com,
  • northwraxallpreschool.co.uk,
  • en.wikipedia.org/wiki/Forest_kindergarten

[1] Adam Wajrak – przyrodnik i dziennikarz, Wydawnictwo Relacja 2014

[2] Fundacja Dzieci z Naturą , dzieciznatura.pl

[3] Dzika Osada, dzikaosada.pl, FB Dzika Osada

[4] Montessori Moutain Schools, szkolamontessori.com.pl/lesne-pr/lesne-przedszkola

[5] Naturalna Szkoła Bukowy Dom, naturalnaszkola.pl

[6] Leśna Droga, lesnadroga.pl

[7] Leśne Przedszkole, FB Leśne Przedszkole

[8]Q naturze, qnaturze.wordpress.com

Foto: emmendingen.de, naturspielhaus.wordpress.com, kleine-trolle.de, waldkindergarten-muckestutz.de, waldkindergarten-deizisau.de

Kategorie
odżywianie naturalne

4 przepisy na wegetariańskie obiady jednogarnkowe

1. Serowy makaron

Składniki:

  • ok. 2 ⅔ szklanki makaronu z mąki z pełnego przemiału
  • 1 szklanka obranych i pokrojonych w kostkę ziemniaków
  • ¼.szklanki obranej i pokrojonej w talarki marchewki
  • ⅓ szklanki posiekanej cebuli
  • ¾ szklanki wody (lub bulionu warzywnego)
  • ½ szklanki orzechów nerkowca
  • ¼ szklanki mleka kokosowego
  • garść płatków drożdżowych
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 1 łyżeczka soli morskiej
  • 1/4 łyżeczki czosnku (świeżego lub suszonego)
  • szczypta suszonej słodkiej papryki
  • opcjonalnie: szczypta pieprzu cayenne

Przygotowanie:

Makaron gotujemy al dente, odcedzamy i odstawiamy na bok w naczyniu żaroodpornym. W tym samym garnku wypełnionym wodą gotujemy pokrojone ziemniaki, marchew i cebulę. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy przez około 10 minut, aż warzywa będą miękkie. Za pomocą łyżki wyjmujemy warzywa i wkładamy je do blendera. Dodajemy ¾ szklanki wody z gotowania warzyw oraz pozostałe składniki. Blendujemy na gładką masę. Wylewamy sos na makaron. Podajemy lub posypujemy bułką tartą i pieczemy w piekarniku w temperaturze 220 stopni przez ok. 15 minut (aż bułka się zezłoci).

2. Zupa z soczewicą

Składniki:

  • 1 łyżka oleju kokosowego (lub oliwy z oliwek)
  • 1 duża posiekana cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka świeżego imbiru
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 2 łyżki curry w proszku
  • ½ łyżeczki papryki w proszku
  • 4 szklanki bulionu warzywnego
  • 400 ml mleka kokosowego
  • 400 g pokrojonych w kostkę pomidorów
  • 1,5 szklanki suchej soczewicy
  • 2-3 garści posiekanego szpinaku
  • sól i pieprz do smaku
  • do dekoracji: posiekana kolendra lub/i wegańska śmietana

Przygotowanie:

Podgrzewamy olej kokosowy (na średnim ogniu) i podsmażamy na nim cebulę, czosnek oraz imbir (zwykle trwa to kilka minut). Dodajemy koncentrat pomidorowy, curry, pieprz oraz paprykę i gotujemy jeszcze przez minutę. Dodajemy bulion z warzyw, mleko kokosowe, pokrojone w kostkę pomidory i soczewicę. Przykrywamy i doprowadzamy do wrzenia, a następnie gotujemy na małym ogniu przez 20-30 minut, aż soczewica zmięknie. Doprawiamy solą i pieprzem. Przed podaniem mieszamy ze szpinakiem i dekorujemy kolendrą lub/i śmietaną.

3. Ratatouille

Składniki:

  • 2 duże bakłażany
  • 2 cebule
  • 3 papryki
  • 6 średnich cukinii
  • 4 duże pomidory
  • ok. 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 3-4 ząbki czosnku
  • 1 liść laurowy
  • 3-4 gałązki tymianku
  • ¼ szklanki liści bazylii
  • sól i pieprz

Przygotowanie:

Obieramy bakłażany i kroimy je w kostkę. Doprawiamy solą, odstawiamy na bok. Siekamy cebulę i czosnek, a papryki, cukinie i pomidory kroimy na większe kawałki.

Rozgrzewamy oliwę w garnku na średnim ogniu. Dodajemy cebulę, doprawiamy solą. Smażymy ciągle mieszając ok. 10 minut, aż zbrązowieje. Dodajemy paprykę i gotujemy ok. 5 minut. Po tym czasie przekładamy warzywa do miski. Do tego samego garnka ponownie dodajemy odrobinę oliwy, podsmażamy na niej delikatnie posoloną cukinię – tak długo, aż zmięknie i zbrązowieje (ok. 6 minut). Cukinię wrzucamy do miski z cebulą i papryką.

Bakłażana opłukujemy pod wodą i delikatnie wyciskamy z niego nadmiar wilgoci. Na łyżce oliwy podsmażamy warzywo, aż zmięknie, co powinno potrwać ok. 10 minut. Bakłażana wrzucamy do miski z warzywami. Na łyżce oliwy podsmażamy posiekany czosnek. Dodajemy pomidory, liść laurowy, tymianek. Wszystkie warzywa łączymy w jednej misce, mieszamy. Zupę doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień do minimum i mieszając gotujemy od 20 minut do 90 (tak!) minut. Krótszy czas gotowania sprawi, że warzywa nie rozpadną się i zostaną w kawałkach. Dłuższy sprawi, że zamienią się w kremowy gulasz.

Wyjmujemy gałązki tymianku i liść laurowy. Mieszamy z liśćmi bazylii, dodając odrobinę oliwy. Resztki możemy przechowywać w lodówce nawet do tygodnia. Ratatouille często jest smaczniejsze na drugi dzień, i może być spożywane zarówno na zimno, jak i podgrzane.

4. Zupa marchewkowa

Składniki:

  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 mała cebula
  • ząbek czosnku
  • 2 łyżki świeżego imbiru
  • 1 małe jabłko
  • 5 filiżanek plasterków obranej marchewki
  • 2 szklanki bulionu warzywnego
  • szklanka mleka kokosowego
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • sól i pieprz do smaku
  • jogurt naturalny

Przygotowanie:

Rozgrzewamy oliwę w dużym garnku na średnim ogniu. Dodajemy posiekaną cebulę i gotujemy ja do miękkości, ok. 5 minut. Dodajemy starty imbir i posiekany czosnek. Smażymy przez minutę. Dodajemy obrane i pokrojone na ćwiartki jabłka oraz marchewkę. Gotujemy kolejne 3 minuty. Nieco zwiększamy ogień i wlewamy bulion warzywny. Doprowadzamy zupę do wrzenia, po czym zmniejszamy ogień i gotujemy bez przykrycia, aż marchew i jabłka staną się miękkie (zwykle max. 30 minut). Zdejmujemy garnek z ognia i odstawiamy na 10 minut, a następnie wlewamy mleko kokosowe.

Zupę blendujemy, by jej konsystencja stała się gładka. Jeśli jest za gęsta, dodajemy bulion warzywny. Doprawiamy gałką muszkatołową, solą i odrobiną pieprzu. Podajemy z łyżką jogurtu naturalnego. Zupę możemy przechowywać w lodówce w szczelnie zamkniętym pojemniku do 4 dni.

Foto: flikr.com/emiline220

Kategorie
odżywianie naturalne

Węglowodany – jakie są korzystne dla zdrowia a jakie nie

Ważna jest ilość i jakość

Węglowodany dzielimy na jednocukry, dwucukry i wielocukry. Podział ten wynika z ich budowy, która ma wpływ na szybkość z jaką są trawione, wchłaniane i wykorzystywane przez organizm.

  • Jednocukry to: glukoza, znajdująca się m.in. w owocach, fruktoza, znajdująca się w miodzie i w owocach i galaktoza, będąca składnikiem cukru mlecznego.
  • Dwucukry to: sacharoza, znana jako biały cukier, laktoza, czyli cukier mleczny oraz maltoza, czyli cukier słodowy, znajdujący się np. w piwie.
  • Wielocukry: skrobia, substancja zapasowa w ziemniakach i produktach zbożowych oraz glikogen, materiał zapasowy w tkankach zwierzęcych. Do wielocukrów zalicza się także błonnik pokarmowy: celulozę, ligniny, hemicelulozy, pektyny i inne związki. Nie są one trawione w przewodzie pokarmowym człowieka, co sprawia, że nie są przyswajane. Drażnią ściany jelita i pobudzają ruchy perystaltyczne, co przyspiesza wydalanie mas kałowych.

Co jest złego w cukrach?

W ostatnich kilku latach zmieniła się tendencja w spożywaniu węglowodanów: spożywamy coraz mniej węglowodanów złożonych, a coraz więcej sacharozy i cukrów prostych (w słodyczach, przetworach owocowych, napojach i sokach). Częste spożywanie żywności wysokoprzetworzonej, bogatej w cukier rafinowany i tłuszcze powoduje zwiększenie kaloryczności diety. Ten trend ma związek z epidemią otyłości, cukrzycy oraz chorób sercowo-naczyniowych. Szczególnie narażone są dzieci – słodzone kaszki i deserki, płatki śniadaniowe, batoniki, chipsy, soczki i napoje gazowane posiadają od kilku do kilkudziesięciu łyżeczek cukru. Przykładowo, litrowa coca-cola, ma w sobie szklankę białego cukru! Według Światowej Organizacji Zdrowia należy zminimalizować spożycie cukrów prostych tak, aby stanowiły mniej niż 10% energii z pobranej z pożywienia. 

Jakie produkty wybierać?

Ważne jest, aby spożywać produkty, które pozwalają utrzymać stały poziom glukozy we krwi. Stąd niezbędne jest spożycie wielocukrów, znajdujących się w ziarnach zbóż, kaszach, orzechach i warzywach. Należy ograniczać spożycie jednocukrów i dwucukrów, czyli słodzonych napojów, słodyczy i wyrobów cukierniczych, słodzonych płatków śniadaniowych oraz dużej ilości owoców. Należy także unikać dosładzania białym cukrem. Jego dobrym zamiennikiem, którego można używać także do wypieków, jest naturalny cukier brzozowy, ksylitol. Jest on tak samo słodki, jak biały cukier, a jego kaloryczność jest o 40% niższa.  Dodatkowo ksylitol jest zasadotwórczy, co wpływa pozytywnie na odkwaszanie organizmu i higienę jamy ustnej. W przeciwieństwie do słodzików – aspartamu i acesulfamu, które według naukowców są toksyczne i rakotwórcze – jest w 100% naturalny.

Całkowita eliminacja któregoś ze składników odżywczych (węglowodanów, białek, tłuszczów) nie ma sensu. Natomiast ograniczenie do minimum spożycia cukrów prostych na pewno korzystnie wpłynie na zdrowie, wygląd i samopoczucie. Ważne, aby świadomie kontrolować jakość spożywanych produktów, bo od tego, co jemy i co dajemy naszym dzieciom zależy ich zdrowie i samopoczucie.

Foto: flikr.com/oregonstateuniversity

Kategorie
rodzina

5 pomysłów na zabawy plastyczne

1. Zachód słońca nad morzem

Do wykonania pracy potrzebne będą: sznurek, klocek drewniany, farby, karton, kolba kukurydzy, balonik. Na klocek nawijamy sznurek i maczamy powstały stempel w niebieskiej farbie. Wzory, które powstaną, to nasze morze. Nadmuchany balonik maczamy w czerwonej farbie i malujemy słoneczko. Kukurydzę maczamy w żółtej farbie i zostawiamy ślady wokół słońca.

zabawy1

2. Kolorowy klaun

Potrzebne materiały: karton, czarny pisak, brokat, klej, dziurkacz ozdobny, papier kolorowy, baloniki, kredki. Rysujemy czarnym pisakiem głowę klauna (dorosły może pomóc). Z kolorowego papieru wycinamy dziurkaczem motylki i przyklejamy wokół głowy, tworząc perukę. Kolorujemy oczy, usta, możemy posypać brokatem nos. Za pomocą baloników tworzymy kolorowy kołnierz.

zabawy2

3. Podróż balonem

Przygotowujemy kolorowy papier, mazaki, kredki, klej. Rysujemy duże koło na papierze i wycinamy je. Z kolorowego papieru wycinamy paski równej długości, które będziemy wklejać w powstałą dziurę w papierze, układając je tak, by tworzyły wypukły “balon”. Rysujemy kosz balonowy i pozostałe elementy. Kolorujemy.

zabawy3

4. Koniki morskie

Do wykonania potrzebne są: papier kolorowy, klej, brokat, klej brokatowy, kolorowe cekiny. Rysujemy czarnym pisakiem koniki i wycinamy je. Ozdabiamy w dowolny sposób, np. brokatem, kredkami i cekinami.

zabawy4

5. Zwariowane twarze

Materiały potrzebne do wykonania twarzy: klej, baloniki, spinacze, patyczki drewniane kolorowe, wzory do wycięcia z tej strony- picklebums.com. Wycinamy nos, usta, oczy z wydruku i  tworzymy dowolne śmieszne twarze.

zabawy6