Kategorie
recenzje

Tablica samoprzylepna

Tablica samoprzylepna – świetne rozwiązanie do kuchni, pokoju dziecięcego i nie tylko. Świetna i niedroga alternatywa dla ciężkich i zwykle mało funkcjonalnych tablic do pisania. Stanowi element dekoracyjny, pełni funkcję notatnika. W dodatku jest wielokrotnego użytku, można ją łatwo przyciąć, przykleić i odkleić. Tablicę samoprzylepną przysłał nam sklep z akcesoriami Mieszkaj i Gotuj.

tablica

Do zabawy, na notatki

Prosty pomysł, a ile potrafi dać radości! Tablica nie wymaga wiele – tylko gładkiej, dobrze oczyszczonej powierzchni, kawałka kredy i szmatki. Powierzchnia nie musi być duża. Ja przykleiłam tablicę na drzwiach lodówki, ale równie dobrze może pełnić swoje funkcje na ścianie, drzwiach, oknie lub na dowolnym meblu. Jestem pewna, że w każdym domu uda się wygospodarować na nią niewielką przestrzeń.

Inny pomysł na wykorzystanie tablicy – wycinam z niej małe prostokąty, które podpisuję i naklejam na przetworach. Kolejny – wycinam wąskie paski i białą kredką lub mazakiem piszę imię i nazwisko córki, a następnie naklejam np. na worek na strój gimnastyczny lub wewnątrz przedszkolnych kapci.

tablica

Samoprzylepna tablica:

  • przyda się do wielu dziecięcych zabaw, zapisywania planu lekcji, obowiązków lub wiadomości,
  • można ją przylepić i równie łatwo odlepić, a nawet przylepić ponownie w innym miejscu,
  • nie zostawia smug, śladów,
  • zajmuje mało miejsca,
  • można ją dowolnie przycinać, tworząc ciekawe kształty,
  • wymiary: 200 x 45 cm,
  • ma certyfikat bezpieczeństwa.
Kategorie
edukacja alternatywna

Nauka wczesnego czytania – dlaczego nie warto marnować na to czasu.

Wstukuję na YouTube „reading baby“. „Baby“ ma 12 miesięcy. Inne mają 8, czasem jeszcze mniej. Wszystkie są „wspaniałe“, „genialne“, „cudowne“, „zachwycające“. Wszystkie „czytają“, czyli rozpoznają słowa napisane na kartkach, pokazywane przez rodziców. Z komentarzy pod filmami widać wyraźnie, że temat czytającego malucha wywołuje wiele emocji – zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Jedni klaszczą w zachwycie nad genialnymi czytającymi dziećmi, inni z niesmakiem komentują. A rodzice? Cóż, wszyscy rodzice chcą, żeby ich dziecko było „wspaniałe“, genialne“, „cudowne“, „zachwycające“. Czy coś w tym złego?

Nauka wczesnego czytania

Jedną z  metod nauki wczesnego czytania jest używanie kartek z napisanym słowem. Kartki te pokazywane są dziecku, a po pewnym czasie maluch zaczyna na nie reagować – zaczyna rozpoznawać słowa. Wariantów jest wiele. W jednej z najpopularniejszych w Polsce metod – metodzie Domana – dokładnie określona jest wielkość tabliczek, kolor czcionki i częstotliwość wykonywania „ćwiczeń“. Metoda ta narodziła się jako pomoc w terapii dzieci z zespołem Downa, autyzmem czy porażeniem mózgowym i obejmowała w oryginalnej formie wiele ćwiczeń (także fizycznych). Skuteczność metody poddana została krytyce naukowej w Stanach pod koniec lat 70-tych. Popularność nauki globalnego czytania (rozpoznawania całych wyrazów) trafiła jednak do wielu domów i przedszkoli jako pomoc we wczesnej nauce czytania dzieci normalnie rozwijających się.

Kolejny „gadżet“?

Zabawki, które mają rozwijać inteligencję dziecka to nic nowego. W takim lub innym wydaniu krążą po naszym rynku zapewne od pokoleń. Ale nic, jak do tej pory, nie wskazuje na to, że używanie jakichkolwiek dodatkowych interaktywnych, czy dydaktycznych zabawek faktycznie „obudzi w twoim dziecku geniusza“ czy też, że jest „niezbędne dla wczesnego osiągnięcia sukcesu przez twoje dziecko“, jak reklamują swoje produkty niektóre firmy. Niestety, akurat w naszych czasach takie slogany padają na podatny grunt. W ostatnich latach wiele nowych badań z zakresu neurobiologii i neuropsychologii podkreśla plastyczność mózgu we wczesnych latach. Dziecko najlepiej uczy się w pierwszych latach swojego życia, właśnie wtedy najaktywniej tworzą się połączenia nerwowe w mózgu, a więc największy jest potencjał poznawczy dziecka. To wszystko prawda. Dbający o dobro dziecka rodzice, obserwujący uważnie sytuację ekonomiczną na świecie, chcą zapewnić maluchowi dobry start. Jeżeli wcześniej nauczy się czytać, być może pójdzie do lepszej szkoły, nie będzie miało problemów z nauką, dostanie się na lepszą uczelnię, znajdzie pracę…

[natuli2]

Tyle tylko, że wczesna nauka czytania niczego takiego naszemu dziecku nie zapewni. Badania pokazują, że dzieci, które uczą się czytać zanim pójdą do szkoły (wcześniej niż w wieku 6-7 lat), nie czytają w szkole ani szybciej ani lepiej niż ich rówieśnicy. Dlaczego?

Co to znaczy umieć czytać?

Czytanie to bardzo skomplikowana czynność, która wymaga tego, by nasz mózg był gotowy do przetwarzania różnego rodzaju bodźców. Czytanie to czynność językowa, wzrokowa, słuchowa i poznawcza, do prawdziwego „czytania“ jest nam więc potrzebna aktywność różnych obszarów mózgu. Gotowość tych rejonów do działania różni się u poszczególnych dzieci, ale większość naukowców sytuuje jej osiągnięcie na okres pomiędzy 5 a 7 rokiem życia.

„Nawet niemowlę można wyszkolić tak, aby rozpoznawało słowa. Ale niemowlęta nie potrafią czytać (…). Mózg ludzki można wyszkolić do tego, aby robił niemal wszystko, jeśli wystarczająco uprościmy zadanie i jeśli jesteśmy gotowi poświęcić odpowiednią ilość czasu i energii. (…) Tylko niektóre [dzieci] naprawdę potrafią czytać wcześnie – te, które spontanicznie, motywowane przez własną ciekawość, uczą się czytać, ponieważ chcą odnaleźć znaczenie. Popychanie przez innych do wymawiania słów to ogromnie uproszczona wersja skomplikowanego intelektualnie wyczynu. Jeśli nauczymy dzieci „czytać“ zanim będą miały własne pomysły, myśli i język, które sprawią, że czytanie będzie ciekawe, damy im klucz który otwiera drzwi nieukończonego ogrodu“ (Jane Healey, „Your Child’s Growing Mind“)

Jeżeli więc nasze dziecko wykazuje zainteresowanie słowem pisanym, literkami – oczywiście tłumaczmy mu, uczmy i prowadźmy go. A jeśli nie – poczekajmy. Jeśli będziemy chcieli zbyt wcześnie nauczyć je czytać, być może zniechęcimy je do nauki czegoś, do czego jego mózg nie jest jeszcze gotowy. Jeżeli nasze dziecko nauczy się wcześnie czytać (czytać, nie rozpoznawać słowa na planszy) – wspaniale. Jeśli nie – nauczy się, kiedy przyjdzie na to pora, a w drugiej klasie najprawdopodobniej nie będziemy widzieli różnicy między jednym a drugim dzieckiem.

Cenny czas

A więc czy nie zmarnujemy cennego czasu pierwszych kilku lat, kiedy mózg dziecka jest najbardziej chłonny, najbardziej podatny do nauki? Psychologowie tacy jak Marsha Lucas ostrzegają, że zbyt wczesna nauka czytania może prowadzić do późniejszych kłopotów w szkole. Psycholog dziecięca Kathy Hirsch-Pasek pokazuje, że zbyt wiele informacji w zbyt młodym wieku może zwolnić naturalny rozwój mózgu – nauka „czytania“ może zatem zablokować te połączenia, które mają w przyszłości obsłużyć jakieś inne, bardziej skomplikowane zadania. David Elkind podkreśla, że czytanie to złożony proces, i należy docenić to, jak dużo czasu powinna nam zabrać nauka czytania. Elking ostrzega przed zbyt wysokimi oczekiwaniami – jeśli zbyt wcześnie wprowadzimy matematykę czy czytanie, co jeśli dziecku się nie powiedzie? Trudno przełknąć porażkę, zanim zaczęło się jeszcze chodzić do szkoły. W swoich książkach Elkind cytuje badania, które pokazują, że dzieci, uczone czytać w młodszym wieku, nie czytają lepiej od swoich rówieśników. Ale te same dzieci często czerpią mniej radości z czytania, z mniejszą chęcią sięgają po książkę.

Dlaczego? Być może dlatego, że dzieci starsze są na odpowiednim etapie rozwoju i nauka czytania motywowana jest… chęcią czytania. Jeśli dwulatek chętnie i z radością odpowiada na zaproszenie mamy by razem pouczyc się „czytać“, to nie dzieje się tak dlatego, że chce poznać znaczenie czy nawet dźwięk danego słowa. Najprawdopodobniej chce po prostu interakcji z mamą czy tatą. Chce się bawić. Chce poznawać świat, który jest dla niego ogromnym wyzwaniem. I tego właśnie na tym etapie rozwoju mu potrzeba. „Dzieci muszą posiąść język rzeczy, zanim posiądą język słów“ (Friedrich Froebel). Dajmy więc naszym dzieciom język rzeczy po to, by później opanowanie języka słów było motywowane ciekawością i chęcią poznania. Pokazujmy i opisujmy przedmioty, które są dla niego ważne, nie nazwy tych przedmiotów na kartce.

Zdaniem ekspertów najlepsze przygotowanie dziecka do poznawania słowa pisanego to zapewnienie mu środowiska, w którym narodzi się miłość do książki. Czytajmy dziecku i razem z dzieckiem, ale też czytajmy sami – w końcu nasze dziecko niczego bardziej nie pragnie (przynajmniej na początku) niż być takim, jak my. Jeżeli nigdy nie widziało nas z książką, dlaczego samo miałoby po nią sięgnąć?

A co z zapewnieniem dzieciom lepszego startu? Ponoć „trawa nie rośnie szybciej, gdy się ją ciągnie w górę“. Pamiętajmy, że nawet w najbardziej wymagającej pracy nikt nie zapyta naszego dziecka, w jakim wieku nauczyło się czytać.

 

Kategorie
ekowiadomości

10 firm, które rządzą rynkiem spożywczym

90 procent produktów na półkach sklepowych pochodzi z fabryk 10 korporacji. To one rządzą rynkiem na świecie, kontrolując niemal wszystko, co można kupić w sklepach.

korporacje

Oxfam jest międzynarodową organizacją humanitarną, zajmującą się walką z głodem na świecie i pomagającą w krajach rozwijających się. Organizacja stworzyła grafikę pt. „Big 10”. Na drzewku umieszczono logo 10 firm, a każdej przyporządkowano jej produkty dostępne w sklepach. Lista korporacji oraz raport z ich działalności powstał na podstawie oceny ich obecności (siły) na rynku. Kryteriami brane pod uwagę to przejrzystość, stabilność i kontakt (a raczej jego brak) z lokalnymi producentami i rolnikami.

Big 10:

(1 – największy udział w rynku, 10 – najmniejszy)

  1. Nestle
  2. Unilever
  3. Coca-Cola
  4. Pepsico
  5. Mondeléz
  6. Danone
  7. Mars
  8. Kellogg’s
  9. Associated British Foods
  10. General Mills

Celem Oxfam jest uświadamianie społeczeństwu, jak wielkie firmy radzą sobie w kwestiach związanych z ochroną środowiska i praw człowieka. Raport pokazuje, że największe korporacje wykorzystują do pracy dzieci, wykorzystują zbyt duże ilości wody, bezprawnie zajmują grunty oraz łamią prawa kobiet.

Kategorie
recenzje

Drewniana układanka Hoho Studio

Układanki, puzzle, gry logiczne – uwielbiamy! Możemy spędzać nad nimi całe minuty, a w przypadku małych dzieci to ogrom czasu. Mimo że w sprzedaży dostępnych jest cała masa logicznych układanek, trudno znaleźć taką, która zajmie dziecko na dłużej, będzie bawić i edukować jednocześnie. Odpowiednia forma i grafika, która będzie podobać się dziecku, a nie rodzicowi, to też ważna rzecz!

koty6

Hoho Studio tworzy rzeczy, które, jak głosi ich hasło, cieszą, a każda z nich to wyrób artystyczny. Absolutnie potwierdzam, ponieważ układanka Czarny kot, biały kot podbiła serce mojej pięcioletniej córki (i moje). Ciekawa forma i ręczne wykonanie sprawiają, że układanka jest wyjątkowa. Z pewnością nie znajdziemy takiej, a nawet podobnej na sklepowej półce.

koty2

Dlaczego układanka jest nasza?

Otwierając niewielkie kartonowe pudełko, poczułam, że koty stworzono z myślą o mojej rodzinie. Instrukcja zabawy jest napisana ręcznie przez właścicielkę sklepu Hoho Studio. Zresztą i sama zabawka jest wykonana przez ekipę sklepu. Dlatego jest niepowtarzalna. Układanka raczej dla przedszkolaków, młodsze dzieci mogą mieć kłopoty z jej ułożeniem, ale w ofercie Hoho Studio również maluchy znajdą coś dla siebie. Koty można układać według dwóch scenariuszy albo zupełnie inaczej. Alicja budowała z nich wieżę i garaż dla samochodów, a innym razem schody do zamku zbudowanego z kartonu. Dziecięca wyobraźnia nie ma granic.

koty00

Układanka Czarny kot, biały kot:

  • to dwa unikatowe obrazki do układania,
  • klocki wykonane ręcznie na każdym etapie powstawania,
  • zestaw zawiera 9 klocków, każdy o wymiarach 4 cm x 4 cm x 2 cm,
  • ćwiczy spostrzegawczość, uczy logicznego myślenia,
  • to świetny pomysł na prezent.

studio-hoho5

Kategorie
edukacja alternatywna wywiady

Przedszkole jako styl życia – wychowanie w systemie Montessori i waldorfskim

Rozmowa z Bożeną Sohlich – nauczycielką w Przedszkolu Waldorfskim w Krakowie oraz Magdaleną Kanią i Joanną Szymańską – nauczycielkami z Przedszkola Montessori „Słonecznik” w Warszawie.

Dzieci są ważne: Na czym polega idea edukacji w systemie waldorfskim i montessoriańskim?

Bożena Sohlich: Edukacja waldorfska to wychowanie do wolności. Dąży do wychowania harmonijnie rozwiniętego, samodzielnego młodego człowieka, który potrafi w wolności dokonywać dobrych wyborów.
Przedszkole waldorfskie podąża za dzieckiem i jego potrzebami rozwojowymi, niezależnie od aktualnej mody, presji społecznej czy ekonomicznej. Zapewnia możliwość indywidualnego rozwoju dla każdego dziecka, dbając jednocześnie o rozwój społeczny, przez co przygotowuje dzieci do życia w społeczeństwie.

Magdalena Kania i Joanna Szymańska: System ten został wymyślony przez włoską lekarkę i pedagożkę Marię Montessori ponad sto lat temu. Polega on na podążaniu za dzieckiem i wspieraniu jego wszechstronnego rozwoju. Nauczyciel obserwuje dzieci i na podstawie zebranych informacji – takich jak zainteresowania, możliwości i umiejętności dziecka – proponuje i prezentuje im różne aktywności. Pomagają one maluchom stawać się co raz bardziej niezależnymi od pomocy dorosłego. Nauczyciele wspierają przedszkolaki w przeżywaniu i nazywaniu uczuć oraz w rozwiązywaniu konfliktów. Naszym głównym celem jest, by dziecko wyrosło na silną wewnętrznie, empatyczną i samodzielną osobę.

DsW: Jak wygląda dzień w przedszkolu?

BS: W naszym przedszkolu dzieci zaczynają dzień od swobodnej zabawy w sali, potem wspólnie sprzątamy i przygotowujemy stół do śniadania. Następnie prowadzone są przez nauczyciela zabawy ruchowe, zabawy paluszkowe z wierszami, rymowankami i piosenkami, dopasowanymi do pory roku lub zbliżającego się święta. W przedszkolu sami śpiewamy i gramy na prostych instrumentach, nie odtwarza się muzyki nagrywanej. Potem dzieci jedzą śniadanie. Po posiłku wychodzimy do ogródka. Dzieci wychodzą  do ogrodu codziennie, bez względu na pogodę, oczywiście z uwzględnieniem ich bezpieczeństwa. W razie deszczu zakładamy odpowiednie ubranie: kalosze oraz gumowe spodnie i kurtki. Po zabawie w ogrodzie wracamy do przedszkola na bajkę. Nauczyciel codziennie opowiada dzieciom baśń lub przedstawia ją w formie teatrzyku. Po bajce rodzice przychodzą odebrać dzieci z przedszkola. Prace plastyczne, malowanie, eurytmia i inne aktywności maja określony czas w rytmie tygodnia. Uroczyście obchodzimy doroczne święta i urodziny dzieci.

Zaufanie i poczucie bezpieczeństwa tworzymy przez utrzymywanie rytmu. Rytm daje siłę, harmonizuje, leczy i wzmacnia siły życiowe, daje dziecku pewność, buduje zaufanie, poczucie bezpieczeństwa i orientację. Dzięki rytmom powstaje zrozumienie odstępów czasu: rytm wspiera pamięć. Powtarzanie jakiejś czynności umożliwia dziecku uczenie się bez intelektualnego tłumaczenia. Pogłębiają się jego wrażenia i przeżycia. Powtarzanie jest zatem naturalną potrzebą dziecka.

MK i JS: W większości placówek Montessori dzień wygląda podobnie. Dzieci schodzą się do przedszkola i rozpoczynają montessoriańską pracę własną. Może być ona poprzedzona spotkaniem w kręgu, podczas którego przedszkolaki witają się ze sobą i opowiadają o ważnych dla nich sprawach. Podczas pracy własnej dzieci same wybierają pomoce, z którymi chcą pracować. Jest to również czas, gdy nauczyciel prezentuje przedszkolakom nowe, nieznane dla nich materiały dydaktyczne. Jeśli któreś z dzieci poczuje, że jest głodne, może posilić się przy stoliku śniadaniowym. Po około 2,5 – 3 godzinach praca dobiega końca i grupa ponownie spotyka się w kręgu. Przedszkolaki wspólnie śpiewają piosenki, grają w różne zabawy, oglądają zdjęcia bądź obserwują eksperymenty. Następnie wychodzą na dwór, skąd wracają na obiad. Po południu przedszkolaki słuchają czytanych na głos książek, a także biorą udział w różnych zajęciach dodatkowych. Po podwieczorku jest czas swobodnej zabawy, który trwa do przyjścia rodzica.

DsW: Czym bawią się dzieci?

BS: Dzieci bawią się zabawkami zrobionymi z naturalnych materiałów np. klockami drewnianymi, szyszkami, kamykami, oraz prostymi zabawkami przygotowanymi przez nauczyciela lub rodziców – np. szmacianymi lalkami, wełnianymi zwierzątkami, linkami, kolorowymi płachetkami materiałów. Dzieci mają do dyspozycji stojaki do budowania, stoły, krzesła lub stołeczki. Kontakt z zabawkami wykonanymi z naturalnych materiałów o różnorodnych fakturach i kształtach sprzyja pielęgnacji rozwijających się zmysłów dzieci.

Patrząc na zabawę dzieci, uważam, że nie doskwiera im ani brak innych zabawek ani nuda. Proste, nieprzetworzone zabawki dają twórczej fantazji dzieci nieskończone możliwości.

MK i JS: U nas dzieci korzystają z materiałów dydaktycznych podzielonych na 5 działów. W tzw. praktycznym życiu  znajdują się pomoce rozwijające drobne mięśnie dłoni i umiejętności takie jak: przelewanie wody, posługiwanie się łyżką, chochlą, szczypcami, nożycami,  sortowanie przedmiotów, przyszywanie guzików, wiązanie kokardek, krojenie owoców itp. Sensoryka pozwala dzieciom na doświadczanie za pomocą zmysłów, wprowadza je w świat kolorów, wielkości, kształtów, faktur. W dziale językowym poszerzają swoje słownictwo, uczą się pisać oraz czytać. Kolejna grupa materiałów służy do kształtowania pojęć i umiejętności matematycznych. Pomoce z tzw. edukacji kosmicznej wprowadzają dziecko w świat przyrody i różnych kultur.
Czas obcowania z pomocami nazywamy pracą, bo choć dla dziecka jest to zabawa, jego umysł i organizm wykonuje ogromną pracę, jaką jest skupienie się na działaniu i nabycie nowej umiejętności.

DsW: Ile jest dzieci w grupie? Czy grupy są mieszane wiekowo?

BS: W naszym przedszkolu w grupie jest 18 dzieci w wieku od 3 do 7 lat. Jest to odpowiednia ilość dzieci, aby mogły się nawiązać między nimi relacje społeczne. Dzieci mają wiele koleżanek i kolegów w rożnym wieku. Dzieci młodsze nie są zdominowane przez starsze, ponieważ w grupie zróżnicowanej wiekowo relacje między dziećmi przypominają relacje w rodzinie – młodsze dzieci uczą się od starszych, a starsze pomagają młodszym. Istotną wartością grupy mieszanej wiekowo jest różnorodność. Dzieci uczą się, że każdy jest inny, ma inne umiejętności i boryka się z innymi trudnościami. Mogą pomagać sobie wzajemnie, rozwijać tolerancję i wzajemny szacunek.

MK i JS: Najczęściej grupa liczy od 18 do 25 osób i jest mieszana wiekowo. Razem w jednej sali znajdują się 3, 4 i 5-latki. Montessori uważała, iż taki system jest najbliższy dziecku, ponieważ przypomina wielodzietną rodzinę, a przebywający w niej przedszkolak zajmuje różne pozycje społeczne i pełni kolejne role. U starszych dzieci kształtuje się empatia, opiekują się młodszymi pomagając jednocześnie im i nauczycielowi. Czują się potrzebne, co wzmacnia ich poczucie własnej wartości. Dzieci młodsze w razie trudności mogą zwrócić się nie tylko do nauczyciela, ale również do starszych kolegów. Chętnie ich naśladują, przejmują od nich wiedzę, doświadczenia, przyzwyczajenia. Uczą się wyrażania swoich próśb i nie czują się osamotnione.

DsW: Na czym polega rola nauczyciela? Jaka jest rola rodzica?

BS: Nauczyciel w przedszkolu opiekuje się dziećmi, stwarza im warunki zdrowego, harmonijnego rozwoju. Inspiruje dzieci do działania oraz wspiera je w pokonywaniu trudności współpracując z rodzicami.
W trakcie zabawy swobodnej w sali i ogrodzie nauczyciel zajmuje się swoją pracą, np. szyciem, naprawą zabawek, grabieniem liści (i innymi, zależnie od zaplanowanej pracy i aktualnych potrzeb) i nie ingeruje w zabawę dzieci. Dzieci same wybierają rodzaj zabawy. Mogą także zająć się pracą (np. piłowaniem, rysowaniem) lub pomagać nauczycielce. Nauczyciel stale czuwa nad bezpieczeństwem i pomaga w trudnych sytuacjach. W razie konfliktu między dziećmi nauczyciel obserwuje, czy dzieci potrafią rozwiązać same zaistniały konflikt, jeśli się to nie udaje – wtedy wkracza nauczycielka i proponuje rozwiązanie konfliktu.
Nauczyciel stara się przez swoją postawę wewnętrzną oraz wykonywaną pracę być jak najlepszym wzorem do naśladowania.

Przedszkole i dom rodzinny wspólnie wychowują dziecko. Pomostem łączącym dziecko z wychowawcą są rodzice. Stwarzamy bazę zaufania – nasza uwaga wspólnie skupia się na dziecku. Wspólnie omawiamy kwestie wychowawcze, przekazujemy wskazówki i udzielamy pomocy, gdy któraś ze stron o nią prosi.

Rodzice postrzegają przedszkolne lata dziecka jako czas, w którym powinno ono otrzymać podstawową orientację przed pójściem do szkoły. Staramy się rozbudzić w nich zainteresowanie i zrozumienie dla pedagogiki waldorfskiej, czyli dla wychowania całościowego.
Współpraca z rodzicami przybiera takie formy, jak wieczorne spotkania: zajęcia w formie warsztatów – np. pieczenie chleba, filcowanie, wykonywanie lampionów oraz spotkania z zaproszonymi osobami, posiadającymi fachową  wiedzę na temat rozwoju dziecka; indywidualne rozmowy z rodzicami oraz wspólna organizacja świąt i urodzin dziecka.

MK i JS: W montessoriańskich placówkach szczególną wagę przywiązuje się do współpracy z rodzicami – zależy nam, by dziecko było podobnie traktowane w domu i przedszkolu.
Rolą nauczyciela jest wspierać przedszkolaka w rozwoju. Robi to przez obserwację dziecka i zapraszanie go do aktywności zgodnych z zainteresowaniami i gotowością malucha. Jednocześnie dba o otoczenie jakim jest klasa przedszkolna, by nieustannie inspirowało dziecko do podejmowania działań.

DsW: Czy przedszkola, o których mówimy, są przedszkolami ekologicznymi?

BS: W przedszkolu promujemy postawę i świadomość ekologiczną. Dbamy o jakość materiałów, zdrowy styl życia, organiczną żywność.

MK i JS: Cały dział tzw. wychowania kosmicznego ma na celu uwrażliwienie dziecka na piękno otaczającego go świata. Przedszkolaki zapoznają się z różnymi formami lądu, zwierzętami żyjącymi na wszystkich kontynentach, różnorodną roślinnością, a nawet z całym układem słonecznym. Obcując ze zdjęciami pięknych miejsc na Ziemi, realistycznymi figurkami zwierząt, opiekując się roślinami w klasie, a niekiedy i prawdziwymi zwierzętami, dziecko uczy się, jak piękna i krucha jest nasza planeta.

DsW: Jak zostaje się nauczycielem systemu waldorfskiego i Montessori?

BS: Aby zostać nauczycielem w przedszkolu lub w szkole waldorfskiej trzeba ukończyć wyższe studia pedagogiczne o odpowiednim profilu, a potem pójść na dwuletnie studia podyplomowe edukacji niezależnej (pedagogika waldorfska) w Warszawie na Uniwersytecie Warszawskim.

MK i JS: Aby zostać nauczycielem Montessori trzeba ukończyć kurs wczesnej edukacji Motnessori. Można to zrobić na przykład w ramach studiów podyplomowych na Akademii Pedagogiki Specjalnej czy Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, jak również w Polskim Stowarzyszeniu Montessori w Łodzi, Stowarzyszeniu Przyjaciół Montessori w Warszawie oraz w Polskim Instytucie Montessori, który kształci nauczycieli w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Wrocławiu i Pobiedziskach koło Poznania.

DsW: Jakie zauważają Panie różnice między przedszkolem waldorfskim, Montessori  a „zwykłym”?

BS: Trudno jest odpowiedzieć na to pytanie, jeżeli nie znam programu innego przedszkola, a każde przedszkole może teraz mieć swój program.

MK i JS: Podczas pracy własnej równolegle dzieje się wiele rzeczy. Każde dziecko ma swobodę wyboru rodzaju, miejsca i czasu pracy. Jedno decyduje się na karty o dinozaurach, inne poznaje litery, kolejne dodaje, a grupka robi eksperyment – wybuch wulkanu. Nauczyciel nie wyznacza jednego zadania dla grupy, tylko krąży po sali i pomaga tym, którzy w danym momencie go potrzebują. Między dziećmi wciąż zachodzą interakcje: ustalają, czy będą pracowały pojedynczo, czy w zespołach, kto jest odpowiedzialny za jaką część pracy i kto po kim będzie używał danej pomocy. Nie ma kar i nagród, dzięki czemu motywacja do działania płynie z wnętrza dziecka, a nie jest narzucona przez dorosłego.

A jak jest w konwencjonalnych przedszkolach? Proponujemy, by każdy odniósł się do własnych doświadczeń i porównał je z pedagogiką Montessori.

DsW: Czy te przedszkola mają charakter wyznaniowy?

BS: Opieramy się na wartościach chrześcijańskich. W Przedszkolu Waldorfskim w Polsce obchodzimy święta katolickie, ale nie jesteśmy przedszkolem wyznaniowym.

MK i JS: Wiele przedszkoli jest neutralnych światopoglądowo. Są placówki wielokulturowe, gdzie obchodzone są święta dzieci z różnych kultur, a przedszkole, w którym my pracujemy, jest katolickie.

DsW: Czy dzieci mają w przedszkolu jakieś obowiązki?

BS: Dzieci 6 letnie mają obowiązek odbycia rocznego przygotowania przedszkolnego.

MK i JS: Oczywiście! Każdy wnosi swój wkład do wspólnoty. Przede wszystkim dzieci sprzątają po sobie podczas pracy własnej i po skończonej zabawie na podwórku. Po obiedzie dbają o porządek, dzieląc się dyżurami między sobą: zamiataniem stołu, myciem go, wycieraniem i zamiataniem podłogi. Przed podwieczorkiem cała grupa dzieli się zadaniami i sprząta salę na następny dzień: zwija dywaniki, ustawia pomoce równo na półce, temperuje kredki, itp.

DsW: Czy dzieci w przedszkolu mogą wspinać się na drzewa?

BS: Dzieci mogą wspinać się na drzewa, ale jest jedna zasada: na drzewa dzieci wchodzą same i dorosła osoba im w tym nie pomaga. Jeżeli dzieci będą miały odwagę wejść na drzewo i będą miały sprawność we wspinaniu się, to na pewno zejdą i nic im się nie stanie.

MK i JS: Gdyby były odpowiednie drzewa: niskie, o grubych i mocnych gałęziach to zapewne tak. Niestety na terenie ogródka przy naszym przedszkolu nie ma drzew, na których zabawa byłaby swobodna i bezpieczna, więc dzieci wspinają się na drabinki.

Kategorie
ekowiadomości

9 miesięcy ciąży na sześciosekundowym filmie

Czy da się w kilku sekundach filmu zawrzeć ważną, często osobistą wiadomość? Okazuje się, że tak. W serwisie Vine użytkownicy publikują krótkie filmy, maksymalnie siedmiosekundowe. Aplikację pobrało już ponad 13 milionów użytkowników na świecie, a w serwisie pojawia się średnio milion nowych filmów dziennie.

Nam spodobał się filmik Iana Padghama, który w sześciu sekundach zawarł dziewięć miesięcy ciąży żony oraz moment, w którym maluch jest w jej objęciach. Autor nagrania filmował dwie klatki w miesiącu i stworzył niesamowitą, choć krótką całość.

Kategorie
recenzje

Planer – Zadaniaki TuDu

Moje dziecko idzie we wrześniu do zerówki i zastanawiałam się, jak po wakacjach wejdę w nowy rytm i pogodzę prace domowe ze swoimi planami i zajęciami dodatkowymi przedszkolaka. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, jeśli mamy w domu więcej dzieci. Trzeba sobie pomóc. Ja postawiłam na Zadaniaki TuDu.

zadaniaki1

Do czego służą Zadaniaki TuDu?

Planer został stworzony po to, by pomóc w organizacji czasu całej rodziny (do 5 osób). Pozwala zaplanować prace domowe i zajęcia dodatkowe na cały tydzień oraz ułatwia zmobilizowanie dzieci do pomocy w formie zabawy. Służą do tego poręczne magnesy z narysowanymi zadaniami oraz pisak do notowania informacji. Są także puste magnesy do samodzielnego wypełnienia. To świetny pomysł! Córka niemal codziennie wypełnia je nowymi obowiązkami albo po prostu rysuje po nich, czasem łącząc ze sobą piktogramy niczym kolejne elementy puzzli. Jest także dodatkowa tabliczka, którą najczęściej wypełniam listą zakupów, czasem przepisami i jadłospisem na poszczególne dni.

zadaniaki2

Zadaniaki TuDu zostały zaprojektowane w taki sposób, by wykorzystując małą przestrzeń drzwi lodówki, osiągnąć maksymalne efekty.

Jak działa planer?

Sama idea bardzo mi się podoba. Naprawdę znacznie pomaga w koordynacji zajęć wszystkich członków rodziny, mimo że swoje ważne sprawy notuję w prywatnym notesie. Zadaniaki TuDu to przestrzeń, gdzie każdy ma swoje miejsce. Każdy członek rodziny ma swoją tabliczkę z tygodniowym grafikiem, przy każdym dniu jest miejsce na dwa magnesy (lub notatkę i magnes). Jeśli obowiązków jest więcej, magnesy z zadaniami można ułożyć jeden na drugim. Pozwala to skupić się dziecku na bieżącym zadaniu i płynnie przejść do następnego po zdjęciu obrazka z już wykonaną czynnością. U nas ten system się sprawdza. Ustalając wspólnie zadania i obowiązki, szeregujemy je od najważniejszych czy najpilniejszych do tych, z których wykonaniem możemy poczekać. Pamiętajmy jednak, że dzieci do dużej liczby obowiązków nie podchodzą zbyt optymistycznie, mogą się zniechęcić. A przecież nie o to nam chodzi. Wybierajmy więc te zadania, na których nam najbardziej zależy, dostosowując nasze oczekiwania do wieku i możliwości dziecka.

zadaniaki3

Zadaniaki TuDu są świetną alternatywą dla tablicy motywacyjnej. Dzięki temu, że tabliczki są dla wszystkich członków rodziny, a nie tylko dla dziecka, pokazujemy, że obowiązki są ważnym elementem dnia dla wszystkich. Z Zadaniakami TuDu dziecko obserwuje i uczy się, jak funkcjonują, planują i wykonują zadania osoby dorosłe, i chce pomagać nie dla korzyści materialnych, a z poczucia przynależności do rodziny. Rozwija to motywację wewnętrzną i służy zacieśnianiu więzi. Są w zestawie piktogramy ze słoneczkami i błyskawicami, ale my mamy dla nich alternatywne zastosowanie.

zadaniaki1

Słoneczka to nasze”specjalne” magnesy. Oznaczamy nimi wyjątkowo ważne wydarzenia, takie jak urodziny bliskiej osoby, długo oczekiwany dzień wycieczki czy nocowanie córki u koleżanki. Inna funkcja magnesów: służą do przytrzymywania ważnych kartek na lodówce albo do zabawy – wykorzystujemy Zadaniaki w zupełnie nieoczywisty sposób, na przykład bywają ciastem dla misiów podczas zabawy w dom.

Zadaniaki2

Produkt to zachęta do wprowadzenia dialogu w domu, do zrozumienia i poznania członków swojej rodziny, ich potrzeb i oczekiwań. Dzięki temu dzieci w trakcie zabawy uczą się obowiązkowości i szacunku do pracy swojej i innych, a rodzice mogą efektywniej zarządzać czasem, znajdując go więcej dla tych, których kochają.

zadaniaki5

W skład zestawu wchodzą:

  • 5 magnetycznych tabliczek,
  • 126 magnesików z piktogramami,
  • pudełko do segregowania,
  • instrukcja obsługi z propozycjami zabaw,
  • 5 magnesów z sympatyczną rodzinką i logo,
  • pisak suchościeralny.

Zadaniaki TuDu kupicie na portalu Dawanda, ale warto, żebyście odwiedzili też profil Flying Ideas na FB – tam znajdziecie kod rabatowy na Zadaniaki TuDu, ważny tylko do końca sierpnia.

Kategorie
rodzina

18 zabaw nad morzem oraz po powrocie dla dzieci i rodziców

Szum fal, ciepły wiatr, piasek, orzeźwiający dotyk wody. Nad morzem bardzo szybko pojawia się w dzieciach niepohamowana żądza eksploracji okolicy. Maluchy zwykle szybko same wynajdują sobie zabawy z nadmorskimi materiałami: piasek, woda, kamyki, piórka, muszelki czy gałęzie dają mnóstwo okazji do twórczych zabaw.

zabawy-na-plazy

Często się do nich przyłączamy, wspólnie z dziećmi budując zamki, przekopując kanały lub grabiąc plażę. W pewnym momencie jednak podstawowe pomysły się wyczerpują, a dziecko chce więcej. Warto przygotować dostosowane do wieku dziecka pomysły na plażowe aktywności. To zadziwiające, jak niewiele dzieciom potrzeba do twórczych zabaw, a przy okazji nauki.

1. Pamiątkowe słoiki

Podczas spaceru po plaży szukamy skarbów wyrzuconych przez fale. Wrzucamy je do szklanego słoika lub butelki. Mogą się w nim znaleźć też rośliny morskie. Znaleziska zalewamy morską wodą i zakręcamy naczynie. Woda morska świetnie konserwuje – mały nadmorski świat zamknięty w butelce wspomnień to pamiątka na wiele lat.

2. Recykling art nadmorski

Na polskich plażach można znaleźć muszelki, wygładzone patyki czy inne związane z morzem przedmioty , ale także znajdziemy tam śmieci, np. kamyki, patyki, kapsle po napojach, butelki. Z nich też można uczynić zabawę lub zabawki nadmorskie.

Z uzbieranych przedmiotów można ułożyć nadmorski obrazek. Kolorowe kapsle bardzo się przydają, a każdy przedmiot może pełnić ważną rolę w twórczej układance.

3. Nadmorski filtr, czyli świat na kolorowo

Znaleziona zielona butelka po napoju może służyć jako filtr do oglądania świata.

[natuli2]

4. Nadmorska grzechotka

Z pustej znalezionej puszki można zrobić grającą grzechotkę: puszkę należy owinąć wodorostami i powtykać w nią patyki i pióra. Do środka wsypuje się kamyki i zamyka patyczkiem. Gotowe.

5. Widok

Podczas wizyty na plaży należy zebrać długie patyki, drzewa wygładzone przez morze i gałęzie. Posłużą do zbudowania konstrukcji w formie ramy z płotkiem, dekoracjami z piasku i kamieni oraz wiszącymi ozdobami, np. wodorostami. Dzieło może zwieńczyć flaga wykonana z czyjejś bluzki lub koszulki.

W takiej ramie można się ustawić do pamiątkowej rodzinnej fotografii lub po prostu podziwiać widok na morze. Można też zbudować małą ramkę z patyczków i kadrować przez nią wakacyjne pocztówki.

6. Tort piaskowy i nadmorska cukiernia

Z mokrego piasku można ulepić tort. Ozdobić go kamykami, piórkami i innym nadmorskimi materiałami. Tort został pokrojony nożem i zjedzony. Powstawać mogą prawdziwe cukierniczo-nadmorskie cuda, sprawiające wiele radości dziecku i rodzicom. Potrzebne są do tego tylko foremki i dary morza.

7. Ogródki, skalniaki i domki, w których toczy się życie

Skarby nadmorskie mogą posłużyć do budowy przemyślnych domków, ogródków, dróg i innych niesamowitych cudów architektury nadmorskiej. W każdym takim świecie dzieją się niesamowite historie.

8. Kamykowate obrysy ciała

Zabawa w parach: jedna osoba kładzie się na piasku, druga obkłada kamykami jej ciało. Powstaje kształt ciała rysowany kamykami. Świetna rozrywka dla wszystkich, nie tylko dla dzieci.

9. Połącz kropki

Na piasku układa się pojedyncze kamyki lub korzysta z tych leżących na brzegu. Kamyki są kropkami, a kreski rysuje się patykiem po mokrym piasku, tworząc kreskowe rysunki. Czasami pojawiają się naprawdę zaskakujące kształty.

10. Mandala ze skarbów morza

Można ułożyć też mandalę ze wszystkich zebranych przedmiotów.

11. Kamykowe układanki

Kamienie mają przeróżne kształty, są mniej lub bardziej wygładzone, różnią się także kolorami. Z kamyków można układać różne wzory. Wystarczy kilka i już jest zabawa.

12. Rysowanie wodą na piasku

Rysowanie wodą na suchym piasku to dosyć trudna zabawa, ale daje dzieciom wiele satysfakcji.

13. Piaskowa archeologia

Rodzice lub koledzy chowają w piasku na określonym obszarze małe przedmioty. Zadaniem dzieci jest ich odnalezienie za pomocą pędzelka, wzorem metody pracy archeologów.

14. Kwiatki muszelkowe

Po przyjeździe do domu możemy na dłużej zachować miłe wspomnienia, tworząc pamiątki przypominające beztroskie chwile. Kwiatki muszelkowe to nietypowe kwiatki, które szybko rosną i pięknie wyglądają. Do ich produkcji używa się doniczek i miseczek wypełnionych piaskiem i różnych naturalnych materii, m.in. skarbów zebranych nad morzem.

15. Obrazek z butelce

To klasyka pamiątki nadmorskiej. Kiedyś kupowało się na straganie butelkę ze statkiem, teraz każdy robi swoją pamiątkę, słoik z piaskiem, kamykami i zdjęciem. Zamiast zdjęcia można też dać dzieciom czarno-białe wydruki do pokolorowania. Wszystko się wkłada do słoika i podpisuje. Mały nadmorski świat ku pamięci.

16. Kolorowanie kamyków

Wystarczą dobrze rysujące pisaki lub farby i już można tworzyć kolekcję malowanych kamieni. Prywatne kamienne galerie to piękna pamiątka i źródło wielu zabaw.

17. Kamykowe memory

Gra wykonana samodzielnie na naturalnym materiale da więcej radości niż kupiona w sklepie. Rodzic lub starsze dziecko wykonuje dwa identyczne obrazki na dwóch kamykach. Gdy będzie pomalowanych kilkanaście par, można zaczynać grę: odwracamy kamyki, a dziecko ma za zadanie odnaleźć dwa takie same obrazki.

18. Domowa plaża

Wracamy znad morza, ale dzieci nadal myślami są na plaży… Kilka drobiazgów do zabawy pomoże przenieść się znów nad morze, np. płaski pojemnik, piasek, wybrane przez dziecko zabawki i drobiazgi kojarzące się z wyjazdem. Na piasku można zacząć układanie nadmorskich scenerii i zacząć snuć okołomorskie opowieści. Wyobraźnia szaleje.

Kategorie
odżywianie naturalne

3 przepisy na superzupy

Istnieją pyszne letnie zupy, które świetnie wpłyną na cerę, włosy i sylwetkę, a którymi możemy się zajadać do woli. Ich składniki mają działanie oczyszczające. Papryka nadaje skórze piękniejszego koloru. Zioła pozwalają zachować młodość. Imbir wzmacnia włosy i paznokcie. Oto łatwe, szybkie przepisy na zupy, które będą smakowały małym i dużym.

zdrowe-zupy

Młodość

Mięta i pietruszka opóźniają efekty starzenia.

  • 3 pęczki pietruszki
  • pęczek mięty
  • 2 pomidory
  • czerwona cebula
  • 75 g ugotowanej kaszy bulgur lub jaglanej
  • 5 łyżek oliwy extra virgin
  • sok z 2 cytryn
  • sól morska

Miętę i pietruszkę myjemy i suszymy. Pomidory kroimy w ćwiartki i usuwamy z nich pestki i wodę. Obieramy i siekamy cebulę, dodajemy kaszę, oliwę, sok z cytryny oraz sól do smaku. Miksujemy wszystkie składniki. Można dodać też pokruszone migdały. Podawać w temperaturze pokojowej lub schłodzoną.

Oczyszczanie

Dzięki tej zupie usuniemy nadmiar wody z organizmu, a to za sprawą cebuli, pora, cukinii i groszku.

  • 150 g groszku
  • por
  • 2 małe cukinie
  • 350 g ziemniaków
  • 800 ml bulionu warzywnego
  • pęczek dymki
  • oliwa z oliwek extra virgin
  • sól, pieprz

Na oliwie podsmażamy posiekaną dymkę, białą część pora i cukinię pokrojoną w kostkę. Po 5 minutach dodajemy plasterki ziemniaków i lekko wszystko podsmażamy, a następnie podlewamy ciepłym bulionem. Gotujemy 15 minut, dodajemy groszek. Pozostawiamy na ogniu na kolejne 3-5 minut i dodajemy soli i pieprzu do smaku. Można podać z posiekaną zieloną częścią pora.

Opalenizna

Czerwona papryka i ananas pobudzają produkcję melatoniny, a dzięki temu świetnie wpływają na koloryt skóry. Limonka wzmocni układ odpornościowy.

  • 2 czerwone papryki
  • 800 g ananasa
  • 4 łyżki soku z limonki
  • łyżka chili lub pasty harrisa, opcjonalnie sól

W rozgrzanym do 220°C piekarniku pieczemy papryki, aż ich skórka się zarumieni. Odstawiamy do wystygnięcia, a następnie zdejmujemy z nich skórę i usuwamy pestki. Miksujemy paprykę z ananasem i dodajemy sok z limonki oraz łyżkę chili. Podawać mocno schłodzoną – najlepiej z lodówki z plasterkami limonki.

Foto

Kategorie
ekowiadomości

8 produktów o wysokim poziomie soli

Sól jest głównym źródłem sodu – niezmiernie ważnego dla naszego zdrowia pierwiastka, którego zarówno niedobór, jak i nadmiar może być bardzo groźny. Sól jest dodawana do żywności już na etapie produkcji. Często przygotowując potrawy w domu, solimy je ponownie. Wiele osób jest tak przyzwyczajonych do słonego smaku, że potrawa bez soli im nie smakuje. Solimy także potrawy serwowane dzieciom, przecież zwykle po pierwszych urodzinach maluchy dostają pierwsze „dorosłe jedzenie”…

produkty-z-duza-zawartoscia-soli

Nie więcej niż 5 g?

Zgodnie z wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) spożycie soli nie powinno przekraczać 5 g łącznie z produktów spożywczych (chleba, serów, wędlin) i dodanej osobno (solenie zup, warzyw). Ilość zalecana przez ekspertów to zaledwie ok. 1 g.

Według raportu Survey on Members States’ Implementation of the EU Salt Reduction Framework spożycie soli w Polsce w 2012 r. wyniosło aż 11,5 g u dorosłych (na podstawie próby populacji wynoszącej ponad 37 tys. osób). Oznacza to ponad dwukrotne przekroczenie dopuszczalnej, a ponad dziesięciokrotnie zalecanej normy.

Sól znajduje się niemal w każdym produkcie, ale w niektórych jest jej wyjątkowo dużo.

8 produktów z dużą zawartością soli:

  1. pieczywo – zawartość soli w pieczywie jest bardzo zróżnicowana: od 0,32 g/100 g (strudle tureckie) do 1,78 g/100 g (bagietki francuskie). W tej grupie niewiele jest wyrobów o małej zawartości soli, mniejszej niż 0,9 g/100 g (np. bułki drożdżowe, chałki, chleb żytni razowy na miodzie, chleb żytni wileński). Przeważająca część pieczywa zawiera znacznie więcej soli, np. w bułkach pszennych czy bagietkach wynosi ona 1,4–1,8%,
  2. przekąski śniadaniowe – zboża i inne produkty przetworzone mogą zapewnić nam do 75% dziennego spożycia sodu. Produkty o małej zawartości soli, poniżej 0,05 g/100 g, to np. płatki owsiane, otręby pszenne, ryż preparowany. Produkty o stosunkowo dużej jej zawartości, 1,6–3 g/100 g, to np. płatki żytnie, płatki pszenne, płatki kukurydziane zwykłe i smakowe,
  3. gotowe soki warzywne – tak, są bardzo zdrowe, ale możliwe, że sok będzie miał 0,8 g/100 g soli. Przykładowo szklanka soku pomidorowego ma ok. 0,66 g soli. Optymalny poziom to 0,15 g. Na pewno znacznie ograniczymy poziom tego pierwiastka, jeśli będziemy przygotowywać soki w domu. Mały pomidor ma tylko 0,01 g soli,
  4. ser – najmniej soli zawierają sery twarogowe i homogenizowane: 0,09–0,12 g/100 g. Ok. 1 g soli w 100 g zawierają sery typu fromage i serki ziarniste. Zawartość soli w serach podpuszczkowych dojrzewających, tzw. żółtych, i topionych jest znacznie większa i waha się od ok. 1,5 g/100 g do ponad 4,7 g/100 g produktu,
  5. wędliny – zawartość soli jest podobnie duża jak w serach dojrzewających i waha się od ok. 1,2 g/100 g (pasta kanapkowa z kurczaka) do prawie 4 g/100 g (polędwica luksusowa). Dla większości asortymentów wędlin zawartość soli waha się w granicach około 2–3%,
  6. warzywa w puszkach – świeże warzywa zawierają śladowe ilości. Gotowe, w puszkach – wręcz przeciwnie. Sztuczne aromaty, przyprawy, duża ilość konserwantów sprawiają, że kubek kukurydzy z puszki zawiera 0,73 g sodu. 6 g/100 g sodu znajdziemy w oliwkach zielonych marynowanych. Jeśli kupujemy warzywa w puszce, przed zjedzeniem przepłuczmy je wodą, to pomoże usunąć chociaż część soli,
  7. gotowe sosy – jedna filiżanka gotowego sosu pomidorowego zawiera prawie 1 g sodu. Łyżka gotowego sosu z kuchni chińskiej teriyaki ma ok. 0,7 g. Dla porównania łyżka sosu barbecue zawiera 0,175 g. Domowy winegret może nie mieć wcale soli – wystarczy zrezygnować z jej dodania, a zastąpić ją większą ilości ziół,
  8. ryby wędzone – mają sporo soli, ponad 3 g/100 g produktu. W przypadku przetworów rybnych zawartość soli jest zróżnicowana i wynosi od ok. 0,6 g/100 g (śledzie marynowane, tzw. rolmopsy, śledzie w śmietanie) do ok. 2,7 g/100 g (śledź marynowany). Większość konserw rybnych zawiera ok. 1,3–1,7% soli.

Źródło: wallstcheatsheet.com
Foto