Kategorie
wychowanie zdrowie

Pierwsza wizyta u dentysty – co zrobić, żeby dziecko chętnie odwiedzało stomatologa?

„Nie bój się”, „nie będzie boleć” – to tylko kilka spośród stereotypowych komunikatów kierowanych przez opiekunów do dzieci przed pierwszą wizytą w gabinecie stomatologicznym. Niestety, zazwyczaj wywołują one odwrotny skutek. Na efekt pierwszej wizyty, a tym samym późniejszej współpracy ze specjalistą, ma wpływ nie tylko podejście lekarza, ale przede wszystkim rodzica.
Pierwsza wizyta dziecka powinna mieć miejsce zaraz po pojawieniu się pierwszych zębów, około 6-8. miesiąca życia. Umożliwi to ocenę rozwoju uzębienia oraz przeprowadzenie ewentualnych działań profilaktycznych.
dentysta

Odkrywanie potrzeb dziecka – postawa lekarza

Stomatolog pracujący z dziećmi powinien posiadać rzetelną wiedzę i wysokie walory etyczne. Istotną rolę w kontakcie z dziećmi odgrywają opanowanie, poczucie humoru i zdolności obserwacyjne. Ważna jest także wiedza z zakresu psychologii, pozwala bowiem łatwiej zrozumieć dziecko i być przez nie zrozumianym.
Pierwsza wizyta dziecka w gabinecie stomatologicznym w większości przypadków wywołuje strach. Czasem ciekawość, też nie pozbawioną lęku, nieufność, niechęć lub opór.
Stwierdzenia typu: „nie bój się”, „nie będzie boleć”, a także używanie słów kojarzących się negatywnie (np. z bólem, strachem, wierceniem), przynoszą niekorzystny skutek w przygotowaniu do pierwszej wizyty. W ten sposób tworzy się u dziecka negatywny stosunek do leczenia
Jednakże istnieje możliwość zmiany postawy emocjonalnej z negatywnej na pozytywną pod wpływem oddziaływania adaptacyjnego. Wypróbowaną metodą przystosowania dziecka do leczenia stomatologicznego jest ujęcie wizyt u dentysty w pewne ramy, za szczególnym zwróceniem uwagi na pierwszy kontakt. Istotna jest rozmowa z rodzicami lub opiekunami, kącik adaptacyjny z zabawkami, zaproszenie – posadzenie dziecka na fotelu oraz podziękowanie i wręczenie nagrody.

Jak często odwiedzać z dzieckiem stomatologa?

Wizyty kontrolne należy odbywać średnio co 3-4 miesiące. Szczególnie przy zębach mlecznych, w których próchnica rozwija się szybciej niż w zębach stałych. Regularne wizyty umożliwiają wychwycenie wszelkich nieprawidłowości we wczesnym stadium.
Przed pierwszą wizytą u stomatologa warto porozmawiać z dzieckiem wyjaśniając, co wydarzy się w gabinecie. Istotne jest używanie zrozumiałych dla dziecka słów oraz unikanie negatywnie nacechowanych wyrazów. Warto też przeprowadzić tzw. wizytę adaptacyjną, w trakcie której lekarz zapoznaje dziecko z gabinetem, rozmawia z nim, stara się poznać jego potrzeby, sporządzić indywidualny plan leczenia.
Foto

Kategorie
artykuł sponsorowany rzeczy dla dzieci

El Pomelo – buty, które pokochasz od pierwszego wejrzenia

Muszę Wam się przyznać… to nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Obejrzałam zdjęcia, pokręciłam nosem i wydawało mi się, że zapomniałam. No właśnie wydawało mi się. Bo uczucie przyszło z czasem. Myślicie, że będzie o tym, jak poznałam mojego męża w serwisie randkowym? Przykro mi, nie tym razem. Dziś będzie o butach. Bo buty można kochać, wiecie o tym, prawda? A jak nie wiecie, to się dowiecie i pokochacie tak jak my. Ale do rzeczy.
el-pomelo

Powrót do…

Setki lat temu na Minorce rolnikom brakowało czegoś, w czym wygodnie mogliby wykonywać ciężką pracę w polu. Aby chronić swe stopy przed kamienistym podłożem, owijali je kawałkami skóry i tak właśnie powstał prototyp avarcas – sandałów innych niż wszystkie. Dziś bajecznie kolorowe buty z rajskiej Minorki idealnie wpisują się w powszechnie panującą (zresztą całkiem słuszną) modę na powrót do tego, co proste, naturalne, a zarazem niezawodne i wytrzymałe. Niezmiennie wykonywane ręcznie w niewielkich rodzinnych manufakturach, szyte z miękkiej skóry najwyższej jakości. Jedyne, co przez lata zmieniło się w ich produkcji, to to, że podeszwę ze starej opony (tak, kłania się upcycling rodem z początku XX wieku) zamieniono na podeszwę z lżejszej gumy, aby chodziło się w nich jeszcze wygodniej. Buty mają jeszcze jedną zaletę – w magiczny sposób dopasowują się do stopy.
Jeśli chodzi o buty jestem wybredna. W lecie najchętniej nie nosiłabym nic innego jak tylko japonki, ale nie zawsze wypada. Sandały na szpilce i wysokie koturny odpadają, bo biegając z dwójką maluchów i z podwójnym wózkiem rozmiarów czołgu T-1000 po krzywych miejskich chodnikach, potrzebowałam czegoś co będzie niebanalne, ale jednocześnie wygodne i praktyczne. Potrzebowałam czegoś, co założę do lekkiej sukienki, spódnicy maxi i szortów. I tak właśnie pełna wątpliwości przymierzyłam pierwszą parę avarcas.
el-pomelo4
I wpadłam po uszy… tzn. po sam malutki paluszek u prawej i lewej stopy. Chwilę po tym jak na moich stopach wylądowały pierwsze, soczyście zielone menorquinas (to wymienna z avarcas nazwa sandałów), mój Franek wskoczył w swoje, granatowe. I wierzcie lub nie, ale zapieliśmy rzep, który trzyma buciki wygodnie na małej stópce, a syn spojrzał w dół, zrobił trzy kroczki i powiedział: „WOW!! Mamo, ale suuuuuuper” i tak przebiegał w nich całe, upalne lato. Bo tak naprawdę, najważniejsze nie jest to, że ja czuję się w nich fajnie i pasują do mojej ulubionej sukienki, ale to, że mój maluch (poprawka: maluchy, bo młodsza siostra Franka – Zośka też już dostała własną parę) ma wygodne buty, których noszenie na gołą stópkę, nawet w bardzo gorące dni, nie kończy się otarciami i pęcherzykami. I choć buty wydają się bardzo niepozorne, to nie zliczę, ile razy na ulicy, i w Polsce, i zagranicą, zaczepiały mnie mamy i babcie, pytając, gdzie mogą kupić buciki, które nosił mój synek.

A gdzie można je kupić, jeśli akurat nie planujecie wakacji na Minorce?

Avarcas frimy Ria sprowadzają dla Was do Polski mamy z El Pomelo, które, zanim zdecydowały się złożyć hurtowe zamówienie, przetestowały buty na stopach własnych i swoich dzieci. Trudno o lepszą rekomendację, prawda?
Moja koleżanka zapytała mnie kiedyś: „czemu zakładasz Frankowi dziewczęce buciki?”. A one nie są ani dziewczęce, ani chłopięce, ani damskie, ani męskie, one są ponadczasowe i pasują każdemu, kto tylko chce je nosić. Nawet Tacie! Kocha je hiszpańska rodzina królewska, od małych księżniczek po następcę tronu i samą królową Sofię! Nosi Sandra Bullock, a John Patrick, nowojorski projektant szyjący piękne stroje z organicznych tkanin, wykorzystał avarcas RIA w swoim pokazie wiosna/lato 2014 i tak buty z Minorki trafiły na strony VOGUE! Limitowaną serię sandałów RIA El Pomelo ma też polska projektanta Justyna Chrabelska.
el-pomelo3

To jak? Który kolor z tęczowej palety El Pomelo będzie Wasz tego lata?

Tutaj zobaczycie w czym możecie wybierać: facebook.com/pages/El-Pomelo.
Buty dostępne są też w warszawskich sklepach: Mousehouse (mousehouse.pl) oraz MoloKidsCafe (molokidscafe.pl)
A osobiście ekipę El Pomelo możecie spotkać już 17 i 18 maja na targach Mustache Yard Sale w PkiN w Warszawie.

Kategorie
better land recenzje

Pieluszki wielorazowe za mniej niż 25 zł – Pupus i Bobolider

Jaki rozmiar pieluch wybrać, który model jest najlepszy dla noworodka, a który dla starszego dziecka, na co zwrócić uwagę kompletując wyprawkę pieluszkową? Postaram się odpowiedzieć na te pytania i zaproponować pieluszkę dla noworodka i taką, która posłuży przez cały okres pieluszkowania. Uwaga: będą to pieluszki polskich producentów, naprawdę niedrogie. Bo wielorazowa wyprawka dla dziecka nie musi kosztować kroci. Pieluszki wielorazowe Pupus i Bobolider przysłała nam internetowa drogeria ekologiczna Better Land.

pieluszki1

Ile pieluszek potrzebujemy?

W zależności od dziecka będzie to mniej więcej 8-12 dziennie. Używając pieluszek wielorazowych oraz dostępnych do nich akcesoriów w postaci papierków jednorazowych, wkładek polarowych, z mikrofibry czy bambusowych, możemy ograniczyć liczbę zużywanych pieluszek do około 6 sztuk dziennie. Biorąc pod uwagę fakt, że będzie potrzeba co najmniej kilku otulaczy i drugie tyle wkładek, koszt wysokiej jakości pieluszek na start to około tysiąca złotych. Na szczęście możemy zaoszczędzić sporą sumę, decydując się na polskie pieluszki, które wraz z wkładem kosztują max. 25 zł za sztukę. To Bobolider i Pupus – pieluszki wielorazowe, które niczym nie ustępują swoim droższym konkurentkom.

Zastanawiacie się, dlaczego pieluszki Pupus i Bobolider są nawet trzykrotnie tańsze od innych pieluszek wielorazowych rodzimych producentów, skoro mają niemal identyczną jakość? Otóż są produkowane w Chinach, z wysokiej jakości certyfikowanych materiałów. Ta kwestia decyduje o ich cenie. Niestety, coś za coś. Fakt jest taki, że produkcja w Chinach zmniejsza koszty produkcji.

pieluszki2

Pieluszka-kieszonka dla noworodka Pupus

Pieluszka składa się z dwóch warstw: wewnętrznej, uszytej z mikropolaru (odprowadza wilgoć do wkładki i skóra dziecka pozostaje sucha) i zewnętrznej PUL, uszytej z materiału Minky (przypominającego welur), który jest oddychający i chroni ubranko przed zamoczeniem. Pomiędzy obydwie warstwy, do kieszonki, wsuwamy wkładkę chłonną z mikrofibry.

Dla Julii, naszej dwumiesięcznej testerki, pieluszka Pupus nie jest pierwszą wielorazówką, dlatego jej rodzice śmiało porównują ją z innymi, także droższymi. Jak wypada? „Pieluszka Pupus spisuje się rewelacyjnie. Przede wszystkim pasuje na każde dziecko, ponieważ jest regulowana dzięki napom. Julia jest drobna i niestety mieliśmy problem z przeciekaniem. Pupus dopasowuje się idealnie, nie uciska i – co najważniejsze – sprawia, że pupa dziecka jest sucha. Do tego bardzo ładnie prezentuje się na pupie dziecka, nie krępuje ruchów. Jeśli chodzi o chłonność, to im więcej prań, tym jest z nią lepiej. Pieluszka jest przeznaczona dla noworodków, także wcześniaków, i posłuży dzieciom przez pierwsze 4 do 5 miesięcy życia. I na szczęście jeszcze przez kilka tygodni będzie z nami”. Mama Julii dodaje, że „wielką zaletą Pupusów jest to, że mają korzystną cenę – przy koszcie ok. 25 zł za pieluszkę z wkładem chłonnym można za 300 zł skompletować wspaniałą wyprawkę na pierwszych 5 miesięcy życia”.

pupus1

Pieluszka-kieszonka Bobolider na cały okres pieluszkowania

Pieluszki wielorazowe Bobolider  są uniwersalne. Co to znaczy? Otóż mogą być używane przez dzieci, które ważą od 3 do 15 kg, czyli są idealne dla noworodków i posłużą dziecku przez cały okres pieluszkowania. Zależnie od budowy ciała dziecka pieluszki mogą być używane także wcześniej lub służyć dłużej. Od strony ciała dziecka użyto mięciutkiego mikropolarku, który powoduje uczucie suchości. Na zewnątrz znajduje się oddychający, ale nieprzepuszczający wilgoci PUL, który chroni przed przeciekaniem pieluszki. Wkłady chłonne Bobolider składają się z trzech warstw bardzo chłonnej mikrofibry.

Filip, nasz tester, ma rok. Jest pieluchowany wielorazowo, dzięki czemu rodzice mają porównanie z innymi modelami pieluszek, także droższymi. Ania, mama Filipa zaznacza: „Pierwsze, na co zwróciłam uwagę, to fakt, że pieluszka Bobolider jest miękka i przyjemna w dotyku. A to dobry sygnał – pewnie będzie komfortowa. I nie pomyliłam się. Pieluszka dobrze przylega do ciała synka, jednocześnie nie uciskając go. To dla nas bardzo ważne, ponieważ Filip jest bardzo aktywny, stawia pierwsze kroki, a pieluszka w żaden sposób nie może mu w tym przeszkadzać. Jeśli chodzi o chłonność, jest ona bardzo dobra. Moja rada – przed użyciem warto wyprać wkład kilka razy. Dostajemy wysoką jakość, potwierdzoną certyfikatami za niewielką cenę”. Pieluszkę wielorazową z wkładem chłonnym Bobolider można kupić już od 19,50 zł.

bobolider

 

Otulacz Bobolider

Rodzice oczekują przede wszystkim tego, by otulacz był dla dziecka wygodny, a wkład chłonny i najlepiej szybkoschnący. Otulacz Eco Bobolider właśnie taki jest. Ma uniwersalny rozmiar (one size), idealny dla noworodka oraz starszego dziecka (do 18kg). Wkład z mikropolaru niemal od razu ma pożądaną chłonność, a z każdym praniem jest coraz lepiej. Dorota i Piotr, rodzice półrocznej Ani podkreślają, że: „otulacze i wkłady Bobolider to strzał w dziesiątkę. Pieluchujemy córkę wielorazowo od trzech miesięcy. Jakoś nie mogliśmy od razu, tuż po urodzeniu Ani, zdecydować się na pieluszki wielorazowe. Przerażała nas ilość prania, przecież noworodek zużywa masę pieluch, a wiadomo z jednorazówkami jest szybko i tanio. Dziś tego żałujemy i cieszymy się, że jednak zdecydowaliśmy się spróbować wielorazówek. I zaczęliśmy od tych z górnej półki cenowej, które spisały się rewelacyjnie. Ale teraz stosujemy otulacze i wkłady z mikropolaru Bobolider i jest jeszcze lepiej, bo nie dość, że skutecznie, bez przecieków i ładnie to jeszcze niedrogo. Jesteśmy dowodem na to, że pieluchowanie wilelorazowe nie jest drogie, wręcz przeciwnie – ekonomiczne i przede wszystkim – ekologiczne”.

Podsumowując, pieluszki-kieszonki marki Pupus i pieluszki-kieszonki i otulacze Bobolider cechuje duża funkcjonalność oraz prostota użytkowania. To pieluszki idealne do rozpoczęcia przygody z ekologicznym pieluchowaniem.

bobolider-otulacz

Dodatkowym plusem zakupu ich poprzez drogerię ekologiczną Better Land jest możliwość konsultacji zarówno przed kupnem, jak i po dokonaniu zakupu, bowiem w sklepie pod numerem 609 030 250 na telefony klientek czeka Pani Gosia, która ma duże doświadczenie w pieluszkowaniu. Taki serwis jest bardzo ważny dla rodziców, którzy rozpoczynają swoją przygodę z pieluszkami wielorazowymi.

Kategorie
wychowanie

Pierwsze rozstanie. Jak i z kim zostawić dziecko?

Jest główną figurą  przywiązania – najczęściej mama, ale może być tata. Albo babcia. Bez różnicy – w każdym razie osoba dorosła, która w pierwszym okresie życia dziecka zajmowała się nim najczęściej, angażując się emocjonalnie, odpowiadając na potrzeby dziecka i zaspokajając je. To jej dziecko potrzebuje w trudnych chwilach, to do niej kieruje swoje wyrazy wdzięczności – gugając, uśmiechając się, wtulając. Żądając być może jej obecności przy zasypianiu. W pewnym wieku na jej zniknięcie zareaguje strachem, płaczem, zaniepokojeniem.
niania

Główna figura może być tylko jedna

Owszem, niemowlę jest w stanie przywiązać się do kilku dorosłych osób, je również obdarzając względami – ale główna figura jest główna, i jeśli tylko jest w pobliżu, to do niej prawdopodobnie w pierwszej kolejności dziecko zwróci się z prośbą o pomoc, gdy zajdzie potrzeba.
Wszystko to się jakoś toczy, do momentu, gdy główna figura chce podjąć na większą skalę aktywności sprzed pojawienia się dziecka w jej życiu. W przypadku mamy/taty prawdopodobnie chodzić będzie o powrót do pracy.

Główna figura chce wrócić do pracy

Ale jak wrócić, skoro jest się główną figurą? Skoro nikt tak jak my dziecka nie utuli, nie zrozumie, nie zaopiekuje się nim?
No i jeśli nawet znajdziemy godną zaufania osobę, jak przekonać do niej dziecko? Czy nie zrobimy mu krzywdy zostawiając je z kimś spoza rodziny (lub przynajmniej nie z rodzicem)?
Spokojnie, jest światełko w tunelu tych rozterek.
Warto przygotować się do tego wydarzenia odpowiednio wcześniej – w zależności od dziecka powinno to zająć tyle czasu, ile potrzebuje dziecko. Może dwa tygodnie, może miesiąc, a może i ze trzy. Raczej nie dwa dni przed wyznaczoną datą wielkiej rewolucji.
O czego to zależy? Od wieku dziecka, jego potrzeb, osobowości, częstotliwości spotkań z poznawaną osobą. Łatwiej będzie oczywiście, jeśli dzieckiem będzie zajmowała się znana i lubiana babcia – wtedy proces przywiązania nastąpi samoistnie, przy okazji  codziennego życia rodzinnego.
Ale i obcą osobę da się wprowadzić do rodziny – i warto w takich kategoriach tę zmianę rozpatrywać. Nie jako umowę o pracę, kontrakt na zajmowanie się dzieckiem pod naszą nieobecność, ale w kategoriach relacji osobowych i zaangażowania emocjonalnego. Bo dziecko się zaangażuje.
Dlatego pierwszym krokiem powinno być zaufanie do tej osoby. Nić sympatii. Jeśli będzie między Wami porozumienie, dziecku będzie łatwiej przyjąć tę osobę do grona swoich „figur przywiązania”.

Jaka powinna być osoba, której powierzamy nasze dziecko?

Po pierwsze i ostatnie empatyczna. Powinna przejmować się tym, że dziecko płacze, a jednocześnie umieć sobie z tym poradzić. Przyjmować płacz jako rodzaj kontaktu, nie zaś manipulację czy wymuszanie. Albo objaw rozpieszczenia. Powinna być otwarta na to, że małe dzieci wymagają kontaktu fizycznego: noszenia, tulenia, kołysania. To je uspokaja i reguluje ich emocje. Dobra opiekunka to rozumie i respektuje.
I to koniec złotych rad. Wszystko inne jest raczej oczywiste – musi być odpowiedzialna. Zrównoważona. Dojrzała. Godna zaufania.
Nie musi być – moim zdaniem – szalenie kreatywna. Wiele matek nie ma szczególnie rozwiniętej tej cechy, a jednak są cudownymi matkami. Owszem, to atut, na nic jednak dziecku osoba, która kipi pomysłami, a niekoniecznie umie utulić dziecięce smutki lub przeżywać razem z nim proste radości.

Jak to zrobić?

Jeśli wprowadzamy do rodziny całkowicie obcą osobę, warto mieć czas i działać bez pośpiechu – wtedy możemy podążać za dzieckiem i nie uprzedzać jego gotowości do pewnych zmian.
Warto, aby początkowo pojawiała się z wizytą w naszym domu i nawiązywała kontakt z dzieckiem, respektując jego granice. Jeśli dziecko trzyma dystans, nie warto go na siłę przełamywać. Niech próbuje je zagadywać, zachęcić do zabawy – ale wobec oporu dziecka lepiej się wycofać i dać mu czas i przestrzeń na oswojenie się.
Jeśli wspólne zabawy w pobliżu mamy/taty są już możliwe, warto spróbować opuścić bawiących się i wyjść na chwilę, np. do pomieszczenia obok. Jeśli dziecko protestuje, natychmiast wracamy i zapewniamy je, że wszystko jest w porządku. Jeśli rozstanie przebiega spokojnie, po paru minutach można wrócić (nie warto tego czasu wydłużać ryzykując zaniepokojenie dziecka), po jakimś czasie spróbować znów. Stopniowo, z dnia na dzień, warto próbować wychodzić na coraz dłużej, będąc jednak w zasięgu słuchu – i wracać natychmiast, gdy dziecko poczuje niepokój z powodu naszej nieobecności.
To nieprawda, że taka postawa wzmoże jego lęk i utwierdzi je w przekonaniu, że coś jest nie tak, że nadmiernie zwiąże dziecko z nami i nie pozwoli wejść w relację z nikim innym. Wręcz przeciwnie, mechanizm przywiązania tak po prostu działa i nie ma sensu go wywracać na drugą stronę. Im więcej zapewnienia o tym, że jesteśmy do dyspozycji, dziecko otrzyma – tym mniej będzie się tego domagać i tym mniej będzie korzystać z każdej sposobności, aby się utwierdzić w tym przekonaniu. Przywiązanie wymaga czasu i poczucia bezpieczeństwa. Początkowo tylko główna figura to bezpieczeństwo daje, dlatego jest wzywana w chwili ocenionej jako zagrożenie. Im bezpieczniej nasze dziecko będzie się czuło, tym łatwiej mu będzie wchodzić w relację z innymi i budować swoje przywiązanie do nich. A do tego właśnie dążymy.

Wychodzimy z domu!

Kiedy nabierzemy pewności, że w domu, pod naszą obecność, dziecko dobrze czuje się z nową osobą, możemy zaryzykować krótkie wyjście. Wybawieniem okaże się telefon komórkowy, który da nam pewność, że w razie jakiegokolwiek kryzysu zostaniemy natychmiast poinformowani i będziemy mogli ruszyć z pomocą.
Ponownie – warto zacząć od krótkiego spaceru i po powrocie zastać dziecko w wyśmienitym humorze, niż zanadto wydłużyć rozstanie i pocieszać potem zrozpaczone dziecko (jeśli jednak tak się stanie, nie ma co pluć sobie w brodę – wystarczy potraktować to jako informację na przyszłość).
Stopniowo można zacząć wydłużać czas poza domem, wędrować nieco dalej, aby opiekunka próbowała samodzielnie koić ewentualny płacz dziecka (a może nawet nie będzie miała okazji).
Nie ma ram czasowych, wyznacza je dziecko i jego tempo adaptowania się do zmiany. Jeśli uda nam się podążać za tym rytmem, prawdopodobnie nowy „członek rodziny” zaskarbi sobie uczucia dziecka i zyska jego zaufanie.
Mimo idealnego wprowadzania kolejnej figury przywiązania w życie dziecka, możemy spodziewać się, że po naszym powrocie do pracy dziecko będzie np. budziło się w nocy, by nadrobić dzienne rozstanie. Warto przystać na to, nawet jeśli dziecko jest starsze i już spało w swoim łóżeczku. To nic innego jak głos mechanizmu przywiązania – im szybciej nań odpowiemy, tym szybciej zyska pewność, że wszystko jest w porządku, choć wiele się zmieniło.
Foto

Kategorie
patronat

Przyjaciele żyrafy. Bajki o empatii

Wyjątkowość bajek o empatii polega na tym, że nie tylko opisują one świat relacji z perspektywy dziecka, ale także uczą odkrywania i nazywania uczuć oraz potrzeb: tych widocznych, wyrażanych spontanicznie, i tych ukrytych głęboko w sercu. Rozpoznanie uczuć i potrzeb pozwala zaakceptować siebie i innych, jest też niezbędne, by w pełni być sobą, bez czego z kolei niemożliwe jest szczęście.

  • Skąd wiem, że ktoś mnie kocha?
  • Po czym mogę poznać, czego potrzebuję?
  • Jak mam mówić, by rodzice usłyszeli, że bardzo nie lubię pobierania krwi?
  • Czy zawsze muszę się dzielić?
  • Dlaczego mój młodszy brat czasem tak bardzo mnie złości, że mam ochotę spuścić mu lanie?
  • No i co to znaczy być grzecznym?

Oto niektóre z ważnych dziecięcych problemów, które pojawiają się w książce „Przyjaciele żyrafy”. Żyrafa Bibi, jej najlepszy przyjaciel, szakal Zenon, i inne zwierzęta z Leśnego Zakątka rozmawiają ze sobą na te właśnie tematy, czasem burzliwie.

Autorki bajek opisały świat, w którym można być autentycznym, mówić o tym, co dla nas żywe, nie raniąc innych, a jednocześnie być przez nich zrozumianym i zauważonym. Zwierzęta z Leśnego Zakątka potrafią otwarcie rozmawiać, mimo trudnych emocji, jakie tym rozmowom często towarzyszą.

Autorki: Aneta Ryfczyńska i Joanna Berendt

Wydawnictwo: CoJaNaTo

przyjaciele-zyrafy

Kategorie
wychowanie

"Ty jesteś mamy, a ty taty". O niedobrych podziałach w rodzinie z bliźniakami

Bliźnięta zawsze czują między sobą silną więź psychiczną. Zdarza się jednak, że wskutek ingerencji rodziców i ta więź, i poczucie przynależności zostają zaburzone. Tworzą się niezdrowe podziały.

blizniaki

Była sobie rodzina…

Taki przykład: rodzina, a w niej bliźniacy. Powiedzmy, że Jaś i Staś. Więcej dzieci nie ma. Chłopcy urodzili się zdrowi i piękni. Dwujajowi. Od początku było widać różnice w ich charakterach. Jaś spokojniejszy, bardziej rozwinięty językowo, zamyśla się i lubi samotną zabawę. Mały intelektualista – można by wyrokować. Staś energiczny, nie usiedzi w miejscu, dusza towarzystwa, która potrzebuje kompana do zabawy. Akrobata – wchodzi na meble, skacze z kanapy, wspina się na parapety. Od zawsze to Staś jest tym wrażliwszym. Na ból, strach przed zwierzętami czy obcymi ludźmi. Częściej płacze. Dlatego też mama stworzyła mu kokon ochronny. Pilnuje, żeby brat mu nie dokuczał. Śpi z nim, pomimo, że brat sypia w swoim łóżku. Pomaga w wielu czynnościach, bo utarło się, że „Staś to ten delikatniejszy”. Tata natomiast wziął pod swoje skrzydła Jasia. Uczy go kopać piłkę, grabić liście, pływać w basenie. Gdy mama w nocy śpi ze Stasiem, Jaś przychodzi do taty. I tak się utarło, że jeden synek jest mamusi, drugi tatusia. Mama skupiała się, żeby nauczyć życia Stasia, a tata Jasia. Każdy na swój sposób.

Ciąg dalszy

Przedstawiony powyżej przykład nie jest dobry. Ośmielę się stwierdzić, że toksyczny. Wystarczy sobie wyobrazić, jak będzie wyglądało życie tej rodziny, gdy bliźniacy wejdą w wiek dojrzewania. Jest kilka możliwości. Albo chłopcy będą ze sobą rywalizować o względy drugiego rodzica (tego, który do tej pory „był przypisany” do brata); albo zdezorientowani, mogą całkowicie odciąć się od rodziców; albo będą respektować mamę/tatę kompletnie nie licząc się z drugim rodzicem. Każda z tych opcji jest szkodliwa.

Czy można znaleźć złoty środek?

Dużo mówi się o personalnym podejściu do bliźniaków. Żeby wychowywać bliźnięta z uwzględnieniem indywidualnych predyspozycji, talentów i woli. Błędne jest myślenie, że skoro urodziły się razem i może nawet wyglądają identycznie, to są takie same. Nie, każde z nich ma inną osobowość i choć mogą one wydawać się bardzo podobne, jest to wynik naśladowania się nawzajem.

Złoty środek

Ta indywidualizacja bliźniaków musi mieć jednak swoje granice. Nie może wchodzić w obszar sympatii rodziców. Lub inaczej: nie można doprowadzić do tworzenia podziałów w rodzinie. Ty jesteś mamy, a ty taty. – Nic dobrego z tego nie wyjdzie. – Ty jesteś piękny i dobry, twoje rodzeństwo również, ale kochamy was z tatą jednakowo. Ty ładnie rysujesz, a twój brat/siostra ładnie tańczy. Jesteście inni. Ale tak samo mamy, jak i taty.

Wobec takiego podejścia do kwestii wychowania bliźniąt, znają one swoją wartość i mają poczucie odrębności. Ale wiedzą przy tym, że niezależnie od powyższych, są obdarzane takimi samymi uczuciami. Bardzo niezdrowym jest myślenie, że skoro jeden z bliźniaków jest wrażliwszy, delikatniejszy, to powinien być pod skrzydłami (zwykle) bardziej uczuciowej mamy. A ten o silniejszym charakterze musi być wychowywany na twardego mężczyznę. Zarówno matka, jak i ojciec są zobowiązani pielęgnować w dziecku wrażliwość i szacunek do ludzi. Oboje powinni nauczyć pociechy zarówno czynności „miękkich” (wymagających pracy intelektu), jak i „twardych” (fizycznych), aby nie patrzyły na świat tylko z męskiego lub kobiecego punktu widzenia (tak, ten podział jest dość stereotypowy 😉
Tworzenie podziałów między rodzeństwem, nadawanie etykiet, w szczególności między bliźniakami, może być traumatyczne w skutkach. Zawsze odbije się na relacjach w rodzinie i więzi między rodzeństwem. A chodzi głównie o to, żeby panowało wśród dzieci poczucie równego traktowania. Żeby nie konkurowały między sobą, żeby wzrastały w dobrych, wzajemnych stosunkach. Aby umiały i chciały w razie problemów zwrócić się do taty, jak i do mamy.
Foto

Kategorie
wychowanie

Czym jest RIE? Sposobem widzenia dziecka i opiekowania się nim, zwłaszcza w okresie niemowlęctwa

When you hold an infant, hold him not just with your body, but with your mind and heart.

(Magda Gerber)

RIE

RIE, Resources for Infant Educarers, to organizacja założona przez Magdę Gerber oraz Toma Foresta. Jednak historycznie i praktycznie to przede wszystkim Magda Gerber jest łączona z RIE. Współcześnie RIE rozumie się przede wszystkim jako sposób widzenia dziecka i opiekowania się nim, zwłaszcza w okresie niemowlęctwa. Niełatwo przłożyć rozwinięcie skrótu RIE na język polski, z powodu stworzonegoprzez Magdę Gerber neologizmu: „educarers”, który oznacza mniej więcej „wychowawco-opiekunów” lub też „opiekunów wychowujących”. Takie rozumienie RIE może sugerować dosyć formalne podejście, ale w gruncie rzeczy RIE bardzo mocno poiera się o teorię przywiązania Bowlby’ego i Mary Ainsworth, a więc na najlepszych znanych współcześnie wzorcach.

rie
Magda Gerber była Węgierką, której pasję w opiece nad niemowlętami zapoczątkowało spotkanie pediatry, Emmi Pikler, kiedy jedno z dzieci Magdy zachorowało. Innowacyjne podejście doktor Pikler tak do opieki nad dziećmi, jak i sposobu  ich postrzegania, ze szczególnym uwzględnieniem niemowląt, stało się dla Magdy źródłem inspiracji prowadzącej do stworzenia fundacji non-profit, Resources for Infant Educarers oraz całej filozofii.

Artykuł ten jest tłumaczeniem założeń RIE wraz z krótkim komentarzem pod każdym z punktów.

Czym jest RIE – podstawowe założenia

Podstawa RIE – szacunek

Szacunek jest podstawą filozofii RIE. Nie tylko szanujemy dzieci, ale i demonstrujemy szacunek w każdej z nimi interakcji. Szanowanie dziecka oznacza traktowanie nawet najmniejszego niemowlęcia jak wyjątkowej osoby, nie obiektu.

Ten punkt chyba nie wymaga komentarza. Trudno jednak nie mieć wrażenia, że autentyczny szacunek dla potrzeb niemowlęcia wcale nie jest sprawą oczywistą.

Nasz cel – dziecko autentyczne

Dziecko autentyczne to dziecko, które czuje się bezpiecznie, jest autonomiczne oraz kompetentne. Pomagając dziecku czuć się pewnie, czuć, że jest doceniane, że ktoś jest nim naprawdę głęboko zainteresowany – poprzez sposób, w jaki na dziecko patrzymy, jak go słuchamy – wpływamy na osobowość dziecka oraz na to, jak dziecko patrzy na życie.

Trudno przecenić ten postulat. Myśl, że dziecko może być kompetentne, a wiec posiada pewne możliwości i umiejętności w zasadzie już od chwili narodzin, ściśle łączy się z szacunkiem. Jeśli rodzic jest w stanie docenić autonomię dziecka i szczerze wspierać je w jego dążeniach, dziecko zaczyna wierzyć w to, że jego działania są akceptowane i szanowane. To z kolei przekłada się na poczucie własnej wartości.

Zaufanie w kompetencje niemowlęcia

Mamy podstawowe zaufanie w to, że dziecko jest inicjatorem, odkrywcą chętnym do nauki, kiedy samo jest na to gotowe. Z powodu tego zaufania dostarczamy jedynie dziecku wystarczająco dużo wsparcia, pozwalającego mu na czerpanie radości z doskonalenia własnych działań.

Innymi słowy: nie przyspieszajmy, nie inicjujmy, nie szukajmy szans do nauki za dziecko. Rolą rodzica, zdaniem Magdy Gerber, nie jest zabawianie niemowlęcia 24 godziny na dobę. W ten sposób odbieramy mu szanse na samodzielne poszukiwania i naturalny rozwój. Z tego punktu wynika też przekonanie, że dziecko np. usiądzie, wstanie i pójdzie wtedy, kiedy SAMO jest na to gotowe, niekoniecznie zgodnie z tabelką lub na równi z osiągnięciami dziecka sąsiadów.

Wrażliwa obserwacja

Naszą metodą, wynikającą z szacunku dla kompetencji niemowlęcia, jest obserwacja. Starannie obserwujemy, żeby zrozumieć, co komunikuje niemowlę oraz jakie są jego potrzeby. Im więcej obserwujemy, tym lepiej rozumiemy i doceniamy tempo, w jakim dziecko się uczy w ciągu pierwszych dwóch lub trzech lat życia. Stajemy się pokorniejsi, mniej uczymy, a w zamian dostarczamy środowiska, które sprzyja (samodzielnej) nauce.

Kolejna dość oczywista, a jednak rewolucyjna  myśl. Właśnie z nią wiąże się przekonanie, że rodzic nie powinien zapewniać dziecku całodobowej rozrywki. Jeśli rodzic inicjuje (np. rozrywkę), nie ma szans na obserwację i na autentyczne poznanie dziecka.

Pielęgnacja: włączanie dziecka

Podczas czynności pielęgnacyjnych (takich jak zmiana pieluszki, karmienie, kąpiel, ubieranie itd.), nawet najmniejsze niemowlęta są zachęcane, aby stały się aktywnymi uczestnikami czynności, nie tylko jej biernymi odbiorcami. Rodzice tworzą okoliczności, które sprzyjają interakcji, wzajemnej wymianie, intymności oraz obopólnej przyjemności poprzez bycie całkowicie zaangażowanymi w te czynności. Niemowlęta „napełnione” poprzez niespieszne, przyjemne czynności są gotowe (i zdolne) eksplorować środowisko przy minimalnej pomocy ze strony dorosłych.

Magda Gerber twierdziła, że czasem na budowanie więzi z dzieckiem mogą stać się takie czynności, jak zmiana pieluszki czy karmienie. Niezwykle ważne zarówno w tym punkcie, jak i w całej teorii RIE, jest dostosowanie tempa działań rodzica do tempa i możliwości dziecka. Jeśli więc zmieniamy pieluchę, warto robić to bardzo wolno, mówić do dziecka, opisywać kolejne etapy przebierania, często też poczekać ze zmianą chwilę, aż dziecko będzie gotowe. Nie warto brutalnie przerywać zabawy tylko dlatego, że pielucha musi być zmieniona natychmiast. Dziecku nie grozi nic złego, nawet jeśli przez chwilę będzie miało na sobie zabrudzoną pieluszkę. Podobnie warto podejść do karmienia. Może to być czas patrzenia sobie w oczy, dotykania, głaskania. Magda Gerber przypomina niezwykle ważną myśl – dziecko nie jest obiektem ani bezwolnym odbiorcą tego, co się wokół niego dzieje. Karmienie, kąpiel, przebieranie to czynności, które zajmują sporo czasu, naszego i dziecka. Warto więc traktować je jako szanse na bycie blisko dziecka i otworzyć się na to, co ono komunikuje. Efekty są zwykle niesamowite.

Bezpieczne, pełne wyzwań, przewidywalne środowisko

Naszą rolą jest stworzenie środowiska, w którym dziecko może jak najlepiej wykonywać czynności, które zrobiłoby naturalnie. Im bardziej przewidywalne środowisko, tym łatwiej jest dziecku się uczyć.

Kiedy niemowlęta stają się mobilne, potrzebują bezpiecznej przestrzeni, w której mogą się poruszać. Ich wrodzona, naturalna chęć do przemieszczania nie powinna być ograniczana przez środowisko.

W praktyce oznacza to wydzielenie bezpiecznej przestrzeni, w której dziecko może swobodnie się poruszać. Zwolennicy RIE twierdzą, że świetnie sprawdza się wydzielona gdzieś w mieszkaniu lub domu ogrodzona przestrzeń, bezpieczna, gdzie dziecko może przebywać bez ciągłego nadzoru dorosłych i gdzie wszystko jest „na tak”. To znaczy, że dziecku niemal wszystko wolno, może pójść tam, gdzie chce, zrobić to, na co ma ochotę. Ten postulat wiąże się również z ideą swobodnej zabawy, która zakłada, że im mniej w zabawie opiekuna, tym lepiej dla dziecka. Magda Gerber była też wielką zwolenniczką przebywania z dzieckiem na zewnątrz, w ogrodach, parkach, w środowisku naturalnym.

Czas niezakłóconej zabawy i swoboda eksplorowania

Dajemy niemowlęciu mnóstwo szans na niezakłóconą zabawę. Zamiast uczyć dziecko nowych umiejętności, doceniamy i podziwiamy to, co dziecko robi.

Niezwykle ważna i często niedoceniana myśl. Podczas samodzielnej, niezakłóconej zabawy dziecko poznaje swoje możliwości i eksploruje świat zewnętrzny. Samo. Zabawa nie oznacza robienia czegoś konkretnego, ustruktyryzowanego działania. Często najbardziej chaotyczne działanie jest najbardziej kreatywne.

Stałość

Ustanawiamy jasno określone granice oraz komunikujemy nasze oczekiwania w celu ustanowienia dyscypliny.

Tym, co jednak wyróżnia RIE na tle innych koncepcji rodzicielstwa jest to, że dziecko nie jest karane za to, że chce zrobić coś, co jest dla niego potencjalne niebezpieczne. Rodzic, według filozofii RIE, ma prawo i powinien ustanawiać granice z szacunkiem oraz uwzględnieniem potrzeb dziecka.
Warto jednak podkreślić, że biorąc pod uwagę liczbę „nie”, jaką dziennie słyszy małe dziecko (niektóre statystyki mówią o nawet czterystu razach), bardzo ważne jest stworzenie dziecku szansy na jak największą liczbę „tak”, a więc sytuacji, kiedy prawie wszystko mu wolno. Jest to zalecenie nie do przecenienia, ponieważ daje małemu dziecku szansę na samodzielne decyzje, poznawanie siebie, swoich możliwości i ograniczeń oraz uczy zaufania do siebie.

Foto

Kategorie
artykuł sponsorowany rzeczy dla dzieci

Już Wiem – serwis z grami edukacyjnymi dla dzieci

juz-wiem1

Dla kogo

Program „Już Wiem” to bogaty zbiór kilkuset multimedialnych gier i ćwiczeń, które zachęcą Wasze dzieci do nauki poprzez zabawę. Znajdziemy go pod adresem: www.juzwiem.edu.pl.

Edukacyjne zadania przedstawione są w formie kolorowych animacji. Przypadną do gustu dzieciom, rozwijając w nich umiejętności językowe, matematyczne, społeczne, a także logiczne myślenie.

Serwis jest przeznaczony dla dzieci w wieku 5-14 lat. Świetnie sprawdzi się jako uzupełnienie edukacji wczesnoszkolnej uczniów klas I-III szkoły podstawowej. Może być także przydatnym narzędziem wspierającym rewalidację dzieci o specjalnych potrzebach edukacyjnych (np. niepełnosprawnych intelektualnie, z zespołem Downa, autyzmem) w warunkach domowych.

UWAGA! Każdy kto zarejestruje się do końca kwietnia, otrzyma darmowy dostęp do całej zawartości programu ważny do 1 czerwca!

Nawigacja

Wszystkie polecenia dostępne są w formie nagrań, dzięki czemu nawet dzieci z opóźnieniami i nieczytające mogą (w miarę swych umiejętności) korzystać samodzielnie z programu. Po uruchomieniu animacji miły głos lektorki poinstruuje dziecko, jak powinno wykonać dane zadanie.

Nawigacja po stronie internetowej jest bardzo prosta i intuicyjna. Umożliwia bezproblemową obsługę zarówno za pomocą myszki, jak i ekranu dotykowego w wersji mobilnej. Liczba ikonek i przycisków została ograniczona do niezbędnego minimum, aby zapewnić dzieciom jak najłatwiejsze korzystanie z zasobów programu.

juz-wiem2

Zawartość

Program „Już Wiem” podzielony został na cztery działy: Gry i zabawy, Matematyka, Ćwiczenia językowe oraz Świat wokół mnie.

Do dyspozycji rodziców oddano „Strefę rodzica”, w której znajdziecie Państwo informacje na temat Waszego konta, statystyki, które pokażą procent wykonanych ćwiczeń (ogółem oraz w poszczególnych kategoriach), a także ustawienia, pozwalające na włączenie lub wyłączenie opisów pod ćwiczeniami.

Bardzo przydatną częścią „Strefy rodzica” jest biblioteka ciekawych artykułów, w których przedstawiono różne propozycje mądrych gier i zabaw, wspomagających rozwój, a także rewalidację dzieci z opóźnieniami. Znajdą tam Państwo także porady, jak efektywnie korzystać z programu, jak komunikować się z dzieckiem (jak je chwalić lub np. zwracać mu uwagę) oraz jak ułatwiać i umożliwiać mu branie czynnego udziału w życiu codziennym.

juz-wiem3

Gry i zabawy: Każde dziecko je uwielbia. Mogą stanowić wspaniałą zachętę do pracy z programem.

Znajdziemy tu m. in. labirynty, kolorowanki z możliwością wydrukowania, pary obrazków, na których dziecko musi odnaleźć różniące je elementy, ćwiczenia na spostrzegawczość polegające na odszukaniu ukrytych literek i cyfr oraz wiele, wiele innych.

Matematyka: Zbiór ćwiczeń rozwijających umiejętności matematyczne i logiczne. Wiele z nich polega na liczeniu przedmiotów, rozpoznawaniu figur geometrycznych, porównywaniu „więcej – mniej”. Dzieci nauczą się też układania cyfr w odpowiedniej kolejności, rozdzielania „po równo” czy wybierania numeru telefonu. Dzięki zabawie w sklep zrozumieją wartość i sposób użycia pieniędzy. Logiczne myślenie wspomogą zadania z ciągami, w których dziecko ma zadecydować, jaki brakujący element wstawić w puste okienko.

Ćwiczenia językowe: Animacje z tego działu nauczą dziecko nazywania różnych przedmiotów (zwiększając jego zasób słownictwa) oraz umiejscawiania ich w ramach szerszych kategorii, takich jak np. ubrania, warzywa, owoce, przybory szkolne. Dzięki ćwiczeniom dzieci uczą się nie tylko nazw poszczególnych rzeczy, ale poznają także ich miejsce w naszym codziennym życiu (przykłady zastosowań). Jest to możliwe dzięki zadaniom polegającym np. na wyszukaniu określonych elementów na obrazku, wspomagającym tym samym nie tylko mówienie, ale i rozumienie.

Świat wokół mnie: W tym dziale użytkownicy mogą rozwijać swoje umiejętności społeczne (zachowania w codziennych sytuacjach, rozpoznawanie emocji, pojęcie dobra i zła).

Na podstawie animowanych filmików nauczą się, jak powinny w danym momencie zareagować. Ich zadaniem będzie ocena czy przedstawione zdarzenie jest właściwe czy niepoprawne.

Dzięki ćwiczeniom z puzzlami rozwiną umiejętność dopasowywania powiązanych ze sobą obrazków (np. książka i biblioteka), wyszukując na ilustracji usłyszane przedmioty rozwiną spostrzegawczość i rozumienie poleceń. Będą musiały także ocenić, które elementy nie pasują do przedstawionego obrazka (np. bałwan w letniej scenerii).

Mamy nadzieję, że wszystkie ćwiczenia będą dla Waszych dzieci ciekawą multimedialną przygodą. Zachęcamy do zabawy i nauki z Juz Wiem.
Serwis juzwiem.edu.pl powstał dzięki dotacji z funduszy unijnych (Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka, działanie 8.1)

Kategorie
recenzje

Płyn BIO do mycia włosów i ciała dla dzieci Topfer

Zaprzyjaźniony sklep z eko-kosmetykami eko-banka.pl przysłał do redakcji Płyn BIO do mycia włosów i ciała niemowląt, starszych dzieci i dorosłych z ekstraktem z otrębów pszennych i nagietka marki Topfer. Jestem minimalistką, jeśli chodzi o ilość stosowanych kosmetyków pielęgnacyjnych zarówno dla mnie, jak i dziecka, dlatego tzw. produkty 2 w 1 bardzo mi odpowiadają, a taki właśnie jest płyn Topfer.

topfer

Skuteczność w kwiatowej oprawie

Pierwsze, na co zwróciłam uwagę, to oczywiście skład kosmetyku. Dominują składniki z upraw ekologicznych, naturalne ekstrakty. Można to także poczuć, ponieważ płyn Topfer ma wiosenny, kwiatowy zapach, który podoba się dzieciom. Płynem bez obaw możemy myć dzieci powyżej pierwszego miesiąca życia. Szczególnie polecany jest wrażliwcom, osobom z problemami skórnymi. Płyn ma konsystencję żelu, jest dość gęsty, przez to wydajny. Ma oliwny, intensywnie żółty kolor.

Płyn sprawdza się jako szampon do włosów. Nie mogę ocenić, czy szczypie w oczy, bo unikałam momentu, w którym piana mogłaby dostać się do oczu córki. Niewielka kropla pieni się całkiem dobrze. Umyte włosy są miękkie i lśniące. Jako płyn do mycia ciała Topfer również nie zawodzi. Delikatnie myje i pielęgnuje skórę dziecka, ale i dorosłego, cowiem, ponieważ nie mogłam się powstrzymać i musiałam wypróbować na sobie… Zapach mógłby być nieco trwalszy, dość szybko się ulatnia. Dla jednych to zaleta, ale dla mnie wada, biorąc pod uwagę piękny aromat płynu. Jak na ekologiczny kosmetyk, płyn Topfer ma bardzo przystępną cenę.

BIO Płyn do mycia włosów i ciała Topfer:

  • jest testowany dermatologicznie, certyfikowany BDIH Natural Cosmetics;
  • jest wolny od syntetycznych zapachów, środków barwiących i środków konserwujących;
  • nie zawiera olejów mineralnych;
  • pozbawiony mydła i PEG;
  • ma przyjemny, niedrażniący zapach;
  • jest wydajny, ma poręczne i szczelne opakowanie;
  • ma korzystną cenę, pojemność 200ml;
  • został wyprodukowany w Niemczech.

Składniki: Aqua, Coco-Glucoside, Caprylyl/Capryl Glucoside, Glycerin, Parfum**, Xanthan Gum, Betaine, Calendula Officinalis Flower Extract*, Triticum Vulgare (Wheat) Bran Extract*, Sodium Coco-Glucoside Tartrate, Glyceryl Oleate, Hydrolyzed Wheat Protein, PCA Glyceryl Oleate, Limnanthes Alba (Meadowfoam) Seed Oil, Xylitylglucoside,Anhydroxylitol, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract*, Xylitol, Sodium PCA, Sodium Phytate, Sodium Citrate, Sodium Hydroxide, Citric Acid, D-Limonene**.

* ingredients from certified organic agriculture

** natural essential oils

Kategorie
odżywianie naturalne

5 przepisów na koktejle z owoców egzotycznych

Koktajle to najczęściej przekąska, deser albo zastrzyk energii przed lub po wysiłku. Dzieci je uwielbiają, dorośli również, a ich kolejnym plusem jest to, że przygotowanie zajmuje niewiele czasu. Dziś wyjątkowo proponujemy koktajle z owoców egzotycznych, a nie polskich, sezonowych.

1. Zielona herbata

–  jedna szklanka pokrywa dzienne zapotrzebowanie na wapń w 72 proc. Szczególnie polecany kobietom w ciąży z uwagi na wysoką zawartość kwasu foliowego.

  • 3 szklanki białych winogron,
  • 2 szklanki szpinaku,
  • 1,5 szklanki silnego naparu zielonej herbaty (po schłodzeniu),
  • 1 dojrzałe awokado,
  • 2 łyżeczki miodu.

Owoce i warzywa myjemy, wszystkie składniki umieszczamy w blenderze, mieszamy.

2. Tofu

– ten koktajl to prawdziwa bomba witaminowa – szklanka pokrywa 149 proc. dziennego zapotrzebowania na wit. C

  • 2 szklanki pokrojonego w kostkę mango,
  • 1,5 szklanki soku z ananasa,
  • 3/4 szklanki Silken (jedwabistego) tofu,
  • 1/4 szklanki soku z limonki,
  • 1 łyżeczka świeżo startej skórki z limonki.

Umyte i pokrojone owoce mango łączymy w blenderze z sokami i tofu. Dodajemy skórkę z cytryny, całość mieszamy w blenderze.

3. Granat

– sok z granatu świetnie wspomaga pracę mięśni po wysiłku. Źródło witaminy C i potasu.

  • 2 szklanki jagód (można użyć mrożonych, ale warto poczekać jeszcze 2 miesiące na świeże),
  • 1 szklanka soku z granatu,
  • 1 średni banan,
  • 1/2 szklanki twarogu,
  • 1/2 szklanki wody.

Wszystkie składniki miksujemy w blenderze na gładką masę.

4. Kefir bananowy

– koktajl na bazie banana pewnie zasmakuje naszym dzieciom. Szklanka to spora dawka wapnia i witaminy C.

  • 2 dojrzałe banany,
  • 2 szklanki kefiru,
  • 1/2 łyżeczki mielonego cynamonu,
  • 1/8 łyżeczki gałki muszkatołowej,
  • 12 kostek lodu.

Składniki mieszamy w blenderze. Pijemy natychmiast po przygotowaniu.

5. Pomarańczowy

– szklanka koktajlu dostarcza mnóstwo witaminy A i C oraz potasu i magnezu.

  • 2 szklanki pokrojonej na plasterki brzoskwini,
  • 1 szklanka soku z marchwi,
  • 1 szklanka soku pomarańczowego,
  • 2 łyżki mielonego siemienia lnianego,
  • 1 łyżka posiekanego świeżego imbiru.

Owoce brzoskwini łączymy w blenderze z sokami, dodajemy przyprawy. Mieszamy.

Źródło: eatingwell.com