Kategorie
rodzina

Czerwony namiot. Dlaczego kobietom potrzebna jest wspólnota?

Pamiętam takie wydarzenie z okresu swojej ciąży: brzuszek był już lekko widoczny, co pozwalało ludziom na pytania wprost, jak się czuję, na troskę czy dotyk bez pytania, co samo w sobie było miłe, ale to nagłe bycie widzialną kobietą lekko mnie przerażało. Na jedno z takich pytań, odpowiedziałam, że czuję się niesamowicie, że to jest stan, w którym czuję się włączona w większą całość, we wspólnotę kobiet, jakbym nagle przez rosnący brzuch była połączona z linią przodkiń, a za ręce trzymała olbrzymi krąg kobiet, które wydały na świat dziecko.

czerwony-namiot

Więź kobiet

Po porodzie wiedziałam, że ta inicjacja w kobiecość nie powinna była być pierwszą. Przypomniałam sobie książkę Anity Diamant „Czerwony Namiot” i wiedziałam czego zabrakło. Wspólnoty, towarzystwa, mądrości i humoru starszych i innych bliskich kobiet, zaufania, o którym tak łapczywie czytam, specyficznej więzi. Zabrakło bycia w grupie wspierających i doświadczonych kobiet – przewodniczek po życiu, połączonych wspólnym doświadczeniem kobiecości, duchową więzią.  Tego, co mężczyźni prześmiewczo, ale też trochę z lękiem wynikającym z niezrozumienia, nazywają solidarnością jajników. Zabrakło w życiu wprowadzenia w świat kobiet wraz z pierwszą krwią. Wprowadzenia, które w tak wielu kulturach funkcjonowało i nadal funkcjonuje, dbając o właściwy start dla dziewczynek, dbając o święto metamorfozy.

Dziewczynka, kobieta, miesiączka

Przemiana dziewczynki w kobietę to nie jedna chwila – pstryk i oto przychodzi krew. Przemiana to długi proces, którego zwieńczeniem jest miesiączka. Wcześniej powolutku przemienia się ciało dziewczynki, zaokrągla się, pojawia się owłosienie. Mózg dochodzi do wniosku: tak, ta dziewczynka może już stać się kobietą, jej ciało jest wystarczająco silne. Włącza w podwzgórzu mały generator hormonów, wysyła sygnał do jajników i… zaczyna się cykl miesięczny.

Matka, która towarzyszy

Zadaniem, jakie stawia świadome rodzicielstwo, jest przede wszystkim aktywne i wspierające towarzyszenie dzieciom na ich ścieżce rozwoju. My, matki, nie możemy zatem ograniczyć się tylko do podrzucenia córkom w momencie pierwszej krwi środków higienicznych; mówić:  „Od dziś masz miesiączkę, używaj, i pilnuj, żeby ci krew nie przeciekała”. Większość kobiet z naszego pokolenia ma niestety takie doświadczenie. Wyobrażam sobie, że zaczynamy od zmiany swojego podejścia i zmiany własnej świadomości jako kobiety. Najpierw własna miesiączka, a potem wprowadzenie do kręgu kolejnej kobiety. Nie można inicjować w coś, czego się nie zna. Poznajemy i wtedy możemy przekazywać naszą wiedzę. Kiedy wiemy, czym jest cykl, umiemy zauważyć  i nazwać procesy, jakie zachodzą w ciele naszej córki, i towarzyszyć jej w zmianach. Cieszyć się i świętować radosny proces przechodzenia do następnego etapu w życiu. Dziewczynka, która będzie zaopiekowana, przytulona  i przywitana w gronie kobiet, zauważona już na tym etapie, będzie miała dużo czasu, by poznać siebie, nauczyć się swojego ciała, by budować swoją kobiecą tożsamość. Kiedy przyjdzie czas, by została matką, nie będzie zaskoczona potrzebami ciała. Będzie ze sobą współpracować, będzie miała narzędzia do wspierania samej siebie. A gdy przyjdzie kolejny moment przejścia, pożegna się z krwią pełna wdzięczności.

Miesiączka – zatrzymanie?

Lata unieważniania miesiączki i naturalnego rytmu organizmu nie wspierają przy porodzie. Każdy skurcz uczy ciało na nowo w zaskakujący i bolesny sposób. Do porodu można się przygotować doświadczyć właśnie rytmu miesięcznego. O miesiączce w naszym społeczeństwie nie mówi się zbyt wiele, a jeśli już, to zazwyczaj w reklamie albo na lekcji wychowania fizycznego, podczas którego pojawia się dysonans między tą reklamowaną dyspozycyjnością podczas „tych dni” a samopoczuciem, które mówi coś zupełnie innego.

Miesiączka nie ma racji bytu w pracy, w domu, każdy dzień w pędzie jest taki sam, i trzeba go przeżyć maksymalnie wydajnie. Pęd do sukcesu i do realizacji zadań dewaluuje krew miesięczną. Widać w niej tylko słabość, przez którą nie można spełnić wszystkich oczekiwań. Ciągle widuję kobiety w kolejce do kasy tylko z wodą i lekiem przeciwbólowym na taśmie, ze zmęczeniem wyrysowanym na twarzy i niecierpliwością: kiedy połknę lek, kiedy już to minie? W medialnym przekazie umyka moc, zatrzymanie się i nabranie siły. Natura nie wymyśliłaby czegoś, co nam szkodzi – to cywilizacja wydajności tak zinterpretowała miesiączkę. Natura wspiera i naszym niełatwym zadaniem jest usłyszeć jej głos poprzez hałas świata. Odkodować wiedzę, zinterpretować swoje ciało na nowo. Warsztaty w Czerwonym Namiocie są właśnie po to, by wyrwać się ze ślepego pędu, by pomyśleć w kręgu bardziej doświadczonych kobiet: „co ze mnie, człowieka, robi kobietę” .

Dawniej kobiety różnych kultur i czasów przeznaczały na księżycowe odosobnienie 3 do 5 dni każdego miesiąca. Wiele wskazuje na to, że kobiety z rdzennych kultur, a także wszystkie kobiety na świecie, nim wynaleziono sztuczne światło, miesiączkowały w tym samym czasie.  Spotykały się w odosobnieniu i świętowały wspólne bycie, tańczyły, ucztowały, masowały się nawzajem i rozmawiały. To, co robiły na swoich spotkaniach, okrywały tajemnicą – osoby nie-inicjowane i mężczyźni nie mogli się niczego dowiedzieć

Indianki z plemienia Yurok uważały miesiączkę za „święty czas”, czas gromadzenia mocy, energii życiowej i szukania swojej drogi. Dlatego podczas wspólnych odosobnień miesiączkowych dużo medytowały i modliły się, odprawiały wspólnie ceremonie, które miały przynieść pomyślność im, ich rodzinom i całemu plemieniu.

W indyjskiej prowincji Kerala przetrwały do dziś wierzenia, że kobiety mają więcej wewnętrznego ognia – tapas – dlatego mogą tworzyć dzieci oraz inne formy bogactwa i pomyślności. Duchowa siła kobiet jest największa w czasie ciąży oraz menstruacji. Dlatego istniała specjalna forma duchowej praktyki – Vratam – mająca na celu kumulowanie duchowej energii oraz zapewnienie całemu rodowi pomyślności i bogactwa.

Kobiety lubiły ten wyjątkowy czas, czas jedności z księżycem, połączenia z innymi kobietami, czas odświętny, którego nie wolno było zmarnować na codzienną krzątaninę.

Dziś tradycja kobiecych spotkań odżywa. I chociaż nie miesiączkujemy już w tym samym czasie, tęsknota, by spotkać się razem, wspólnie zatańczyć i wyruszyć na poszukiwanie kobiecej mocy, prowadzi kobiety – w Polsce i w wielu miejscach na całym świecie.

Czerwony namiot

Spotkania w Czerwonym Namiocie pomagają przywrócić swoje funkcjonowanie cyklowi lunarnemu, pomagają usłyszeć siebie i nie wymagać od siebie cudów, za to oczekiwać od siebie słuchania własnego wnętrza. Iść za falą w swoim organizmie, która unosząc się –tworzy, opadając – weryfikuje plany. Poznać subtelności i niuanse własnego cyklu. Z tą falą rozwijać swoje życie i pracować. Dopiero mając wiedzę o własnym ciele podejmować decyzje o środkach higienicznych, o antykoncepcji, badać, co służy, co odbiera energię i krzywdzi organizm.

Doświadczając obecności w Czerwonym Namiocie doświadczyłam obecności w samej sobie, w swoim ciele, bez oceny, z czystą miłością dla siebie i dla innych kobiet, które ze mną były. Czerwony Namiot to nie fanaberia współczesności i kolejny ekscytujący rozwojowy warsztat. Czerwony Namiot to dla kobiety niezbędnik, to nawigacja, to konieczność.

Foto

Kategorie
ekowiadomości

Ciało karmiącej matki

W ostatnim czasie poniższe zdjęcie wywołało prawdziwą burzę na serwisie społecznościowym. Słychać było wyraźne głosy oburzenia i sprzeciwu, domagające się usunięcia fotografii z Facebooka. Największe kontrowersje wzbudzały względy estetyczne – dla części społeczności internetowej kobieta przedstawiona na zdjęciu jest „odrażająca”.

foto

Możemy powiedzieć, że zdjęcie jest po prostu prawdziwe. Na czym polega ta prawda? Tak może wyglądać ciało kobiety po porodzie, tak wygląda jej codzienność – wypełniona czasem poświęcanym dziecku, opieką nad nim i karmieniu (piersią).

Jesteśmy otoczeni obrazami przestawiającymi idealne ciała modelek i do takiego wizerunku dążymy! Nie mamy ciągłości pokoleniowej – widoku sióstr, matek, które rodziły i karmiły piersią. Ciało większości kobiet po urodzeniu dziecka lub po kilku ciążach nie jest idealne, w znaczeniu popkultury, często traci swą jędrność, pojawiają się rozstępy na rozmaitych partiach ciała: brzuchu, piersiach, udach, pośladkach, ramionach. Mniej więcej to widzimy na tym zdjęciu, od które wzbudziło kontrowersje.

Kategorie
ekowiadomości

Stres może wpływać na możliwość zajścia w ciążę

Stres może wpływać na szanse niektórych kobiet na zajście w ciążę. Badania amerykańskich naukowców wykazujące związek stresu i niepłodności po raz pierwszy opierały się na mierzeniu poziomu enzymu alfa-amylazy, wskaźnika stresu występującego w ślinie kobiety.

Jak powiedziała koordynatorka badań, dr Courtney Lynch z Uniwersytetu Stanowego w Ohio (USA): „kobiety, które miały wyższy poziom alfa-amylazy, były dwukrotnie częściej narażone na problemy z płodnością niż kobiety o niższym wskaźniku enzymu w ślinie”. Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie Human Reproduction.

Stres może odgrywać istotną rolę w niezdolności kobiety do poczęcia dziecka. Naukowcy wzięli pod lupę ponad 500 par, mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Pary te nie miały wcześniej problemów z płodnością, a o dziecko starają się od ok. 2 miesięcy. Do mierzenia poziomu stresu kobiety badacze użyli próbek śliny, z których wyodrębniono alfa-amylazę oraz kortyzol. Próbki pobierano dwukrotnie w czasie 12-miesięcznego badania. Wyniki wykazały, że kobiety, które miały najwyższy poziom alfa-amylazy miały o 29 procent mniejsze szanse na zajście w ciążę niż kobiety z niższym poziomem enzymu. Badanie nie wykazało związku pomiędzy poziomem kortyzolu i szans kobiety na zajście w ciążę. Z badania można wysnuć wniosek, że pary, które przez pierwsze pięć miesięcy starania się o dziecko nie osiagną celu, mogą mieć problemy ze stresem. Specjaliści zalecają zestresowanym kobietom podjęcie regularnej aktywności fizycznej redukującej stres, takiej jak joga czy ćwiczenia oddechowe. Dr Courtney Lynch podkreśla, że wysoki poziom stresu nie jest najważniejszym czynnikiem w przewidywaniu zdolność kobiety do zajścia w ciążę.

Foto

Kategorie
ekowiadomości

8 powodów, dla których warto mieć zwierzaka

Zwierzęta domowe dają właścicielom wiele radości i wszechstronnych korzyści. Tym razem nie będziemy akcentować ich wpływu na zdrowy rozwój emocjonalny i psychiczny, a skupimy się  na korzyściach fizycznych.

pies

Badania prowadzone przez dwie amerykańskie organizacje: Centrum Kontroli Chorób (CDC) i Narodowy Instytut Zdrowia (NIH) tylko potwierdzają, że zwierzęta gwarantują właścicielom szeroki wachlarz świadczeń zdrowotnych.

Zwierzęta:

  1. zmniejszają stres – badania pokazały, że sama obecność zwierzęcia obniża poziom napięć podczas wykonywania rozmaitych czynności, nawet w porównaniu do obecności innego człowieka, w tym bliskiego;
  2. obniżają poziom cholesterolu i ciśnienia krwi – zwłaszcza u osób z grupy wysokiego ryzyka lub z nadciśnieniem tętniczym;
  3. zmniejszają prawdopodobieństwo ataku serca i udaru mózgu – zwłaszcza u właścicieli kotów. Dodatkowo, jeśli właściciel psa ma atak serca, jego szanse na wyleczenie są dużo większe;
  4. zapobiegają alergii – dotyczy to dzieci, które dorastają z psami. Naukowcy z University of Wisconsin-Madison uważają, że eksponując dzieci na kontakt z sierścią zwierząt domowych przyczynimy się do tego, że będą mniej narażone na rozwój astmy lub alergii;
  5. pomagają cukrzykom – pies i kot mają „wbudowany czujnik”, który jest niezwykle pomocny dla osób chorych na cukrzycę. Zwierzęta mają wyostrzone zmysły – jedna trzecia wszystkich zwierząt może zmienić swoje zachowanie, jeśli wykryje zmiany poziomu cukru we krwi swojego właściciela;
  6. przynoszą ulgę w bólu przewlekłym – właściciele cierpiący na rozmaite bóle muszą dbać o swoje zwierzę, a dzięki temu pupile odwracają ich uwagę od bólu. A jeśli zwierzęta są odpowiednio przeszkolone, mogą pomagać właścicielom znacznie częściej. Udowodniono, że zwierzaki pomagają osobom chorym na depresję;
  7. skłaniają do aktywności fizycznej – opieka nad czworonogiem wiąże się z zapewnieniem mu odpowiedniej dawki ruchu. Codzienne spacery to także okazja do podjęcia aktywności fizycznej właściciela;
  8. otwierają na kontakty społeczne – spacer po okolicy to okazja do poznania nowych ludzi, zwłaszcza miłośników zwierząt.

Foto

Kategorie
wywiady

Mleko mamy tylko 6 miesięcy a potem mieszanka? Tak nam mówią reklamy. Rozmowa z Iwoną Koprowską

Rozmowa z Iwoną Koprowską – certyfikowanym doradcą laktacyjnym (CDL), autorką książki „Naturalnie karmię” (naprolife.pl).
karmienie-piersia
Dzieci są ważne: Mleko matki najlepsze dla dziecka do szóstego miesiąca, a potem już tylko mieszanka? Taki komunikat płynie z reklam w TV i na billboardach! A przecież WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) zaleca karmienie piersią do drugiego roku życia dziecka! Co pani o tym myśli?
Iwona Koprowska: „… do drugiego roku życia, a nawet dłużej”, tak to brzmi w całości. I warto wiedzieć, że nie tylko WHO twierdzi, że mleko mamy jest dla dzieci po szóstym miesiącu życia, podobnie głoszą: Amerykańska Akademia Pediatrii, ESPGHAN (Europejskie Towarzystwo Gastroenterologii i Żywienia Dzieci)… Myślę, że reklamy mieszanek mają na względzie coś innego niż dobro dzieci i ich matek.
DsW: Media kierują do nas jasny przekaz: chcesz być dobrą matką, chcesz odpowiednio wspierać rozwój dziecka, daj mu to, co najlepsze – najlepszą mieszankę! A jak się to ma do rzeczywistości?
IK: Rzeczywistość do większości reklam ma się… różnie. „Chcesz być dobrą mamą, to jeszcze: kup ten lek, te pieluszki, taką kaszkę i te soczki”; „tu ubezpiecz rodzinę”; „najlepsza żona kupuje swojemu mężowi takie koszule, gotuje mu takie zupy z proszku, serwuje takie lody”; „najlepsza pani domu pierze w takim proszku…” itd., bez końca. Zadaniem reklamy jest zwiększenie sprzedaży…, ale wszystkie chwyty dozwolone – taka jest rzeczywistość! A mleko matki było, jest i będzie najlepsze dla jej małego ssaka: mleko klaczy dla jej źrebięcia, mleko kotki dla jej kociąt, mleko krowy dla jej cielęcia. Tylko my, gatunek homo sapiens – człowiek podobno rozumny, próbujemy karmić swoje dzieci mlekiem innych ssaków lub preparatem zastępczym, tłumacząc to wciąż nowymi okolicznościami, głośno krzycząc, że to dla dobra jego dzieci. Krzycząc tak głośno, by zagłuszyć swoje sumienie i polecając innym, że to takie dobre sprawdzone, nowoczesne…, itd.
iwona-koprowska
DsW: Dziś mało które starsze dziecko nie dostaje mleka modyfikowanego. Mamy wracają do pracy, chcą mieć wolne wieczory… Jest to jak najbardziej zrozumiałe. Czy da się to wszystko pogodzić z karmieniem naturalnym?
IK: Widzę, że są środowiska mam, gdzie dzieci nie są karmione piersią i jest to wśród nich uważane za jedyną słuszną decyzję. Są też takie środowiska, gdzie w przewadze znajdują się mamy, które wzbudzają w sobie obowiązek karmienia piersią i wciąż szukają argumentów, żeby tę „swoją mękę” skrócić. Są mamy, które nie wiedzą, że można karmić i pracować, że warto sobie tę sytuację przemyśleć, zaplanować. I są takie mamy, których nie trzeba o niczym przekonywać, karmią długo i nie robią sobie nic z komentarzy dookoła. Najwyżej przestają karmić przy osobach, które takimi treściami próbują je „edukować”.
Zauważyłam, że o ile kobiety szybko przyznają się, że karmiły piersią (choćby trzy tygodnie i to w sposób mieszany), o tyle do tego, że trwało to powyżej roku, przyznają się dopiero po dłuższej rozmowie, kiedy poczują, że jestem „po ich stronie”, jak dowiedzą się, że mając dwie córki karmiłam 6,5 roku, i przestaną się obawiać krytyki.
Mamy karmiące również wracają do pracy, najczęściej wtedy, kiedy nie mają innego wyjścia i to jest zrozumiałe, ale większość mam, które ze mną współpracują, nie odstawia z tego powodu dziecka. Wolne wieczory… są dla każdej mamy, ale chyba nie wszystkie☺ … Trafiają się rzadziej niż praca od razu na cały etat, toteż dużo łatwiej pogodzić je z karmieniem piersią. A jeśli mama chce pracować i jeszcze mieć wolne wieczory… to już rozważania na osobny wywiad☺.
DsW: Taki (czyli oparty na pragnieniu bycia najlepszą mamą) chwyt marketingowy, który ma bazować na naszych emocjach jest w porządku? Czy uważa to Pani za etyczne działanie?
IK: Takie chwyty marketingowe są nie w porządku, są nieetyczne i nie powinny mieć miejsca. Mam wrażenie, że z jednej strony zrobiło się takie prawo powszechne, takie przyzwolenie, że reklama kłamie, że w reklamie „wszystkie chwyty są dozwolone”. A ona niestety działa na tych, co jeszcze nie wiedzą, mają małe doświadczenie, a nowych mam wciąż przybywa. Przybywa również kobiet, które wychowały się z takimi reklamami „w tle”, reklamy „sobie leciały” i nikt ich nie komentował, nie oburzał się, bo wszyscy dorośli się do nich przyzwyczaili, bo przecież reklamy i tak kłamią, a dzieci jeszcze tego nie wiedzą i taki przekaz wynoszą z domu. Dorośli nie zawsze zwracali na nie uwagę, a dzieci chłoną wszystkie informacje, mówią tekstami z reklam, śpiewają piosenki z reklam, a takie teksty głęboko zapadają w serce.
Z reklamą też jest tak: jak ktoś mnie okłamuje „twarzą w twarz”, a ja to wiem, to mogę próbować się bronić albo bronić prawdy, a jeżeli to jest billboard, to co ja mogę zrobić? Tu potrzeba wiedzy i większego zaangażowania. Trzeba się zorganizować, pozwać firmę do sądu… Potrzeba czasu, zaangażowania, pieniędzy, a dzieci patrzą idąc do szkoły, jedząc śniadanie i, chcąc nie chcąc, się uczą. Można jeszcze wyrzucić telewizor☺, znam coraz więcej osób, które tak zrobiły, ale to nie rozwiązuje całkowicie problemu… jest Internet, billboardy, promocje z degustacjami itd. To już przekracza tematykę karmienia naturalnego ☺
DsW: Z jakim doświadczeniem wychodzą mamy po porodzie ze szpitala? Wydaje się, że sytuacja jest coraz lepsza – coraz więcej wsparcia dla karmienia piersią? Sytuacja zmienia się wraz z wiekiem dziecka…

IK: Mamy mają różne doświadczenia. Różnie dobre i różnie złe. Znam mamy rozżalone, których dzieci, pomimo próśb o niedokarmianie mieszanką zostały dokarmione. Znam także mamy, które były oburzone, że nie pozwolono im dokarmić, że w szpitalu panował „terror laktacyjny”. Wszystko zależy od wiedzy mam na temat postępowania przy rozbudzaniu laktacji, radzenia sobie w przypadku wystąpienia problemów, od tego, czy faktycznie chcą karmić, oraz od wiedzy i chęci personelu medycznego na oddziale.

Do mnie trafiają kobiety z problemami, może dlatego mogę mieć odczucie, że więcej mam ma te gorsze doświadczenia. Ale mam świadomość, że niektóre mamy ze złymi doświadczeniami nie szukają pomocy, tylko podają mieszankę, bo uwierzyły w przekaz szczęścia z dokarmiania mieszanką. Mam przekonanie, że na oddziałach położniczych jest dużo lepiej niż 30-40 lat temu, ale nie mam złudzeń, że koniec walki jest bliski. Myślę, że zbieramy pierwsze owoce akcji „Rodzić po ludzku”, ale walka o świadomość karmienia, rodzenia naturalnego, wspierania kobiety rodzącej ciągle przed nami.

DsW: O ile można zrozumieć producentów mleka – chcą na tym po prostu zarobić, to co z lekarzami? Niejedna mama usłyszała w gabinecie lekarskim: „pani jeszcze karmi?!”, „dziecko ma alergię – proszę podać mieszankę”, „dziecko mało śpi – proszę podać mieszankę”.
IK: To, że ktoś chce zarobić, jest zrozumiałe, każdy chce i zarabia, jak umie. Ale na to, że ktoś chce zarobić kosztem czyjegoś zdrowia, mam pewną niezgodę w sobie i poczucie, że nie możemy próbować tego ani zrozumieć, ani godzić się na to. Mieszanki mają swoje zastosowanie w przypadku, kiedy mama nie jest w stanie karmić piersią – wtedy ratują dziecku życie. Warto pamiętać, że „każdy kij ma dwa końce”: im większa sprzedaż, tym większa stabilność firmy, pewność, iż będzie ją stać na spełnianie norm, standardów i rozwój.
Gdyby założyć, że mama zna prawdę na temat zalet karmienia i postępowania przy karmieniu oraz personel medyczny jest wyedukowany, to na rynku nie mogłoby się utrzymać tylu producentów mieszanek. Ilość i wielkość istniejących koncernów produkujących mieszanki pokazuje poziom edukacji społeczeństwa (rodziców i lekarzy) w zakresie żywienia niemowląt i daje do myślenia o kierunku rozwoju tej myśli: komu i na jakim modelu żywienia niemowląt będzie zależało, po której stronie są większe na to pieniądze…
A lekarze? Kończyli uczelnie, gdzie najczęściej nikt nie uczył ich postępowania z kobietą karmiącą – choć trudno nie zauważyć działań KUKP i CNoL. Mam wrażenie, że poziom wiedzy lekarzy i ich świadomości zwiększa się wraz z ich pozytywnym, osobistym doświadczeniem w zakresie karmienia naturalnego: czy to jako mamy karmiącej, czy ojca dziecka karmionego piersią. Jeśli rozumieją wagę takiego sposobu karmienia i doznali tego trudu, docenią to, będą się szkolić, czytać i wspierać kobiety w karmieniu naturalnym. Może nie koniecznie dobrym słowem ☺, ale choćby odpowiednim doborem metody leczenia mamy czy jej dziecka. Jeśli nie mają tego przekonania, to będą karmienie bagatelizować, utrudniać, nawet nieświadomie…
DsW: Jak wspierać młode matki, kiedy wszędzie wokół słyszy się, że podanie dziecku mieszanki po szóstym miesiącu życia jest najlepszą rzeczą, jaką mogą zrobić dla swoich dzieci?
IK: Dajmy kobietom rzetelną wiedzę o karmieniu piersią i wolność wyboru. Robienie mody na karmienie naturalne przyniosło dużo dobrego. Podniosło komfort życia mam karmiących, ale odczuliśmy też pewne minusy. Zdarzało się, że mamy karmiły piersią, bo nie wypadało nie karmić. Po dołożeniu naszej ludzkiej potrzeby porównywania się i oceny, mieszanki bywały wybuchowe. Mamy okresy mody na karmienie i na niekarmienie, nagonki na mieszanki i na piersi. Moda ma to do siebie, że się dezaktualizuje… , ale i powraca.

Może zostańmy już przy stylu życia: eko, naturalnym, bliskości, powrotu do natury. Myślę, że wzajemne zrozumienie jest jedynym rozsądnym wyjściem. Poczucie akceptacji społecznej mam karmiących piersią i mam karmiących butelką zdejmie z nas piętno męczennic, matek Polek.
Pamiętajmy, że często powody, dla których jedne mamy wybierają karmienie piersią, a inne butelką, są najczęściej te same. Pamiętam, jak pierwszy raz usłyszałam: „Wie pani, ja chyba zrezygnuję z karmienia, ja chyba jestem na to za leniwa. A tak to tylko dam proszek, wodę i gotowe”. Na co ja zaniemówiłam i powiedziałam: „Wie pani co, ja cały czas myślałam, że karmienie piersią jest dla kobiet, które są leniwe: bez mycia butelek, smoczków, nocnego grzania wody, mieszania, wstawania, bujania. Na dany znak przystawiałam do piersi i gotowe”…
Mamy karmią piersią, bo chcą mieć zdrowe dzieci, ale tak wiele kobiet odstawia swoje alergiczne dzieci, bo usłyszały (np. w reklamie), że wtedy mieszanka jest najlepsza. Przeszły na karmienie sztuczne z miłości do swojego dziecka, a że informacja była fałszywa, to już jest poza nimi.
Nie oceniajmy zbyt pochopnie sposobu karmienia, pewnie ważniejszy był powód. Może dla nas jeszcze niezrozumiały, ale my rozumieć go nie musimy. Może mama nie karmi piersią, ale jest szczęśliwa. A może zrozumiała, że decyzja była błędna. Może opłakiwała lub jeszcze opłakuje błąd kogoś, przez kogo teraz nie karmi.

Foto

 

Kategorie
artykuł sponsorowany rzeczy dla dzieci

PAT&RUB SWEET – naturalna pielęgnacja skóry niemowląt

Formuły kosmetyków naturalnych PAT&RUB SWEET powstały po konsultacji z pediatrami i dermatologami. Udało się opracować kosmetyki tak łagodne, że można ich używać do pielęgnacji delikatnej skóry niemowląt już od 1. dnia życia. Zapewnią kojącą pielęgnację również dorosłym o skórze szczególnie wrażliwej. Zostały skomponowane w taki sposób, by zmniejszyć ryzyko potencjalnych podrażnień i alergii.

pat-rub

100% natury

Kosmetyki naturalne PAT&RUB SWEET to kompozycja organicznych olejów, roślinnych wyciągów i wosków – 100% naturalnych składników o jakości potwierdzonej certyfikatem ekologicznym. Pomagają utrzymać właściwe nawilżenie skóry, wzmacniają jej naturalne funkcje ochronne, łagodzą podrażnienia.

Jednocześnie kosmetyki naturalne PAT&RUB SWEET są wolne od budzących dyskusje ekspertów składników, takich jak: parabeny, pegi, glikol propylenowy, karbomery, syntetyczne barwniki i aromaty, olej mineralny i jego pochodne.

Kosmetyki uzyskały rekomendację Fundacji Kobieta i Natura. Oliwka do ciała i kąpieli oraz szampon/płyn do mycia uzyskały już pozytywną opinię Centrum Zdrowia Dziecka, reszta kosmetyków jest w trakcie opiniowania.

Uniwersalne kosmetyki maluchów oraz całej rodziny:

Oliwka do ciała i kąpieli PAT&RUB SWEET

Nadaje się zarówno do masażu, jak i kąpieli. Wzmacnia warstwę lipidową skóry dziecka, przywraca właściwy poziom nawilżenia, łagodzi podrażnienia, uelastycznia skórę. Doskonała dla mamy jako kosmetyk do całego ciała na czas ciąży, jak i po porodzie.

pat-rub-oliwka

 Szampon i płyn do mycia PAT&RUB SWEET

Bardzo łagodnie i dokładnie myje włosy i ciało dziecka. Nie wysusza skóry. Zawiera łagodne roślinne substancje myjące, nawilżające oraz  łagodzące podrażnienia. Ma w składzie również prebiotyk, który pomaga odbudować pożyteczną florę bakteryjną skóry dziecka. Pachnie  delikatnie, zapachem naturalnym i hipoalergicznym. Mogą go używać wszyscy członkowie rodziny, szczególnie ci o wrażliwej skórze ciała i/lub głowy.

pat-rub-szampon

Krem ochronny do twarzy na wiatr i mróz PAT&RUB SWEET

Chroni przed mrozem i wiatrem, łagodzi podrażnienia. Filtr daje średnią ochronę UV SPF 15. Bogaty w kwasy omega oraz roślinne substancje tworzące na skórze warstwę ochronną. Zawiera również składniki łagodzące podrażnienia. Doskonały na niemowlaków na spacery w chłodne dni, a także dla dorosłych na narty.

pat-rub-krem-ochronny

Balsam nawilżający PAT&RUB SWEET

Skutecznie radzi sobie z przesuszeniem, podrażnieniem, zaczerwienieniem. Zawiera oleje roślinne bogate w kwasy omega, które doskonale odbudowują warstwę lipidową skóry dziecka, a także oleje, woski i wyciągi z roślin o przebadanych właściwościach łagodzących podrażnienia i zaczerwienienia. Znakomicie sprawdzi się również jako kosmetyk nawilżający i łagodzący dla skóry przesuszonej, podrażnionej i szczególnie wrażliwej. Doskonały także do twarzy.

pat-rub-balsam

Krem na odparzenia pieluszkowe PAT&RUB SWEET

Pozwala szybko pozbyć się zaczerwienienia pieluszkowego oraz chroni podrażnione okolice przed wilgocią. W przypadku podróży albo upału stosowany profilaktycznie pod pieluchę zapobiega podrażnieniom. Doskonale radzi sobie z innym podrażnieniami na ciele maluszka, np. w okolicach zgięć rąk i nóg – wspomaga gojenie, łagodzi ból, chroni przed dalszymi odparzeniami. Może być stosowany przez każdego członka rodziny do kojącej pielęgnacji podrażnionej skóry.

pat-rub-krem-pieluszkowy

Balsam do ciała zapobiegający rozstępom i uelastyczniający skórę mamy w ciąży PAT&RUB SWEET

Balsam stworzony, aby pomóc skórze mamy zachować sprężystość w czasie ciąży i wrócić do formy po porodzie. Roślinne oleje i ekstrakty zapobiegają powstawaniu rozstępów i cellulitu. Olej z dzikiej róży pomaga rozjaśnić już powstałe rozstępy i zmniejszyć ich widoczność. Kompozycja balsamu sprawia, że skóra jest odporniejsza na rozciąganie. Uelastycznia, wzmacnia i regeneruje. Pachnie subtelnie. Świetny regenerujący, odmładzający i ujędrniający balsam dla każdego ciała, nie tylko tego w ciąży, również po prostu wrażliwego.

pat-rub-balsam-rozstepy

Producentem preparatów PAT&RUB SWEET jest AROMEDA sp. z o.o.  –  polski producent kosmetyków naturalnych PAT&RUB (www. patandrub.pl).

pr

Kategorie
recenzje

Deserki i obiadki ekologiczne dla dzieci Plum

Naturalniepyszne.pl to pierwszy w Polsce sklep internetowy oferujący tak szeroki asortyment produktów i żywności ekologicznej dla niemowląt i dzieci. Rodzice znajdą w nim produkty o niepowtarzalnym składzie, żywność ze znakiem BIO, artykuły dla alergików czy diabetyków.

plum

Gotowe produkty dostępne na rynku

Wiadomo, że najlepiej gotować samemu, korzystając z naturalnych, lokalnych produktów. Są jednak sytuacje (np. podczas wyjazdów czy kiedy po prostu nie mamy czasu na gotowanie), kiedy przydają się produkty gotowe.

Świadomi rodzice studiują listę składników gotowych produktów, przykładowo kaszek dla niemowląt, i szukają tego najzdrowszego składu. Niestety, większość żywności dostępnej na polskim rynku zawiera… cukier! Do podobnego wniosku doszła Magda – właścicielka naturalniepyszne.pl, która szukając odpowiedniej kaszki dla swojego półrocznego synka, nie znalazła żadnej odpowiadającej jej wymaganiom. Magda szukała, szukała i zdrowe kaszki znalazła. Za granicą. Wtedy postanowiła sprowadzić je do polski i założyć sklep. Takiej gotowej żywności dla dzieci nie znajdziecie wśród tych oferowanych przez światowe koncerny!

Zboża z pełnego przemiału, komosa ryżowa, bataty, amarantus, szpinak…

Między innymi takie składniki znajdziemy w produktach PLUM. Możemy wybierać spośród ekologicznych obiadków, potrawek, deserów, śniadań w saszetkach, oraz kaszek BIO dla „wymagających”. Produkty żywnościowe PLUM mają wiele zalet. Przede wszystkim ich podstawę stanowi quinoa (komosa ryżowa), która jest źródłem wartościowego białka, przez co może być doskonałym składnikiem diety wegetarian i wegan. Jest też źródłem kwasu foliowego, witaminy B1 i B2 oraz składników mineralnych: fosforu, miedzi, żelaza, cynku, magnezu i potasu. Jedny minus, jaki dostrzegam, to cena, która jest wyższa od przeciętnej ceny kaszki czy obiadku, ale ma na to wpływ w głównej mierze wysokiej jakości skład, a po części też koszt transportu z Wielkiej Brytanii.

Kaszka dla niemowlaka

Zacznę od kaszek, które są absolutnym hitem! Przykładowo, PLUM Pierwszą Kaszkę – 4 zboża z quinoa, kaszą jaglaną i amarantusem, możemy podawać już czteromiesięcznym maluchom, jeśli są karmione mlekiem modyfikowanym, oraz półrocznym karmionym maminym mlekiem. Do przygotowania potrzebujemy mleka, np. roślinnego lub wody.

Siedmiomiesięczny Dawid zajadał tę kaszkę. Mama serwuje mu ją najczęściej rano przygotowując na bazie własnego mleka. Chłopiec dostaje energetyczny, pełnowartościowy posiłek. Dzięki zbożom z pełnego przemiału (kaszy jaglanej i ryżu) oraz amarantusowi kaszka ma bardzo delikatny smak i przyjazną dziecku konsystencję. To świetna alternatywa np. dla kleiku ryżowego. Kaszka jest dostępna w opakowaniu 125 g.

plum-kaszka

Kaszka dla roczniaka

Kaszka PLUM Musli z owocami, quinoa i amarantusem to propozycja dla niemowląt po 10. miesiącu życia. Zawiera kombinację zbóż z pełnego przemiału, a także super zdrowe quinoa oraz popping z amarantusa. Dla naturalnej osłody dodano płatki ekologicznych truskawek i bananów, które dodadzą dziecku energii i szczęścia. Kaszka ma już zdecydowanie inną konsystencję niż ta opisywana wyżej. Jest gęstsza, z wyczuwalnymi kawałkami owoców, dzięki którym dzieci trenują gryzienie. Roczna Zosia bardzo polubiła kaszkę, ale ponieważ uwielbia starte owoce, rodzice dodawali do niej mus z jabłek lub gruszek. Mama dziewczynki przygotowywała ją na bazie mleka ryżowego. Co więcej, również trzyletni brat Zosi ze smakiem zajada kaszkę na śniadanie. Opakowanie 250 g jest dość wydajne, wystarcza na około tydzień, jeśli przygotowujemy kaszkę codziennie.

plum-kaszka-3

Saszetki – idealne w podróży

Gotowe, ekologiczne śniadanka, obiadki, potrawki czy desery dla dzieci docenimy przede wszystkim poza domem. Są poręczne, mają szczelne opakowanie i bez problemu można je serwować maluchom na spacerze czy podczas podróży. A czy smakują dzieciom? Znów się powtórzę, ale tak – nawet bardziej wyrafinowane smaki jak jagnięcina w towarzystwie delikatnego puree z zielonego groszku, doprawiona odrobiną soku z czerwonej porzeczki i miętą smakuje dzieciom. Obiadek PLUM, o którym wspomniałam, zdobył w Wielkiej Brytanii wiele prestiżowych nagród.

Nasz mały tester Dawid najbardziej polubił PLUM mleczną owsiankę z quinoa. W potrawie nie ma cukru, ale owsianka ma smak, który dzieci lubią – za sprawą bananów i moreli. Jest polecana niemowlakom karmionym mieszanką od 4. miesiąca życia oraz sześciomiesięcznym karmionym mlekiem mamy.

Wegańskie danie: PLUM Puree z batata i szpinaku z jabłkową nutą, przypadło do gustu również rocznej Zosi. Mama dziewczynki zabiera ze sobą na spacery łyżeczkę, wyciska na nią danie i podaje córce. Natomiast dziewczynka czuje dodatkową radość, jeśli może sama wyciskać jedzenie z saszetki. Choć początki były trudne i brudne, z każdą kolejną próbą jadła sprawniej. Dań nie trzeba podgrzewać (choć można w kąpieli wodnej), warto dbać, by miały temperaturę pokojową. Również porcja jest odpowiednia – 100 g to pełnowartościowy posiłek. Jednak możemy bez obaw podawać go w mniejszych porcjach, gdyż produkt pozostaje świeży nawet do kilku godzin po otwarciu.

Zalety produktów PLUM:

  • są w 100 proc. ekologiczne;
  • są oparte na żywności funkcjonalnej i wykorzystują to, co najlepsze z natury, jak np. quinoa czy jagody, wypełnione ogromną ilością znakomitych składników odżywczych, których maluchy potrzebują do prawidłowego rozwoju;
  • nie zawierają dodatku białego cukru – są słodzone naturalnymi cukrami występującymi w owocach;
  • kaszki są skomponowane ze zbóż z pełnego przemiału ziarna, a tym samym zawierają więcej cennych składników i minerałów w porównaniu do tradycyjnej kaszki ryżowej, dostarczają energii na dłużej;
  • saszetki są praktyczne – świetnie spisują się na spacerze czy podczas podróży;
  • produkowane są w Wielkiej Brytanii;
  • produkty wielokrotnie zdobywały nagrody, są doceniane przez mamy w Wielkiej Brytanii, a ostatni dowód uznania to złota odznaka popularnego magazynu parentingowego „Mother&Baby”;
  • są naturalnie – pyszne!
Kategorie
artykuł sponsorowany rzeczy dla dzieci

Domek z kartonu i inne zabawki kartonowe

Duży domek z kartonu to popularna zabawka, o której słyszało niemal każe dziecko. Ale czy wiecie, że na rynku można znaleźć także inne kartonowe budowle w nieco bardziej oryginalnej wersji, jak choćby rakieta z kartonu, baszta rycerska, ciuchcia czy wielkie kartonowe zamki? Do każdej z nich dziecko może wejść i bawić się w księżniczkę, rycerza, maszynistę, kosmonautę lub kogokolwiek innego!

3

W sklepie internetowym MamaPlus.pl znajdziecie przecudnej urody zabawki z kartonu polskiej marki Tektoy! Są to wspaniałe zabawki, piękne i niezwykle trwałe, wykonane z solidnej białej tektury, którą dziecko może pokolorować lub ozdobić w inny sposób. Po co szukać kartonowych zabawek wśród zagranicznych producentów (często droższych), skoro mamy nasze polskie zabawki Tektoy? Te kartonowe domki to porządna polska robota, a w dodatku przyjazna dla dzieci i środowiska – wszystkie budowle wykonane są z recyklingowanej tektury i całkowicie bezpieczne dla dzieci (nie zawierają szkodliwych substancji, nie posiadają żadnych ostrych kątów, tylko bezpieczne krawędzie w postaci drobnej fali, która zapobiega ewentualnym skaleczeniom).

Głównym produktem marki jest przepiękny domek z kartonu, którym z pewnością zachwyci się każde dziecko! Można się w nim bawić w dom, sklep, przedszkole, może być on także wspaniałą kryjówką podczas zabawy w chowanego, a nawet miejscem odpoczynku dla Twojej pociechy:) Od strony frontowej domek wyposażony jest w otwierane okiennice i doniczkę na kwiaty, która wszakże może również służyć do przechowywania najróżniejszych skarbów. Po przeciwległej stronie znajduje się szeroka witryna oraz długa lada, która pomieści mnóstwo towarów i pozwoli na łatwe przekształcenie domku w sklep lub stragan. W drzwiach wejściowych zamontowana jest zamykana skrzynka na listy – to, co się w niej znajdzie, niech będzie tajemnicą właściciela nieruchomości…

2

Pozostałe produkty tej marki to między innymi fenomenalna rakieta z kartonu, dla wszystkich małych miłośników gwiezdnych lotów. Rakieta uszczęśliwia zwłaszcza chłopców, którzy uwielbiają wszelkie jeżdżące i latające pojazdy.

Kolejnym produktem jest śliczna ciuchcia z kartonu, do której można wejść tak jak do domku i do rakiety. Jeśli Twoje dziecko chciałoby w przyszłości zostać maszynistą, to jest to dla niego idealny prezent!

1

W ofercie jest także rycerska baszta ze zdejmowaną wieżyczką i dwoma otwieranymi wejściami – jest ona wąska, więc nie zajmuje dużo miejsca i idealnie nadaje się do małych pomieszczeń.

Natomiast do dużych pomieszczeń, na przykład sal przedszkolnych lub świetlic, idealnie nadają się oszałamiające, wielkie zamki z kartonu, w których może się jednocześnie bawić nawet kilkoro dzieci!

Zabawki z kartonu Tektoy mają gładką powierzchnię, która zachęci dziecko do malowania, rysowania, ozdabiania wycinankami lub używania wszelkich innych metod dekoracji, zarówno od środka, jak i na zewnątrz. A ponieważ dziecięca wyobraźnia nie zna granic, to i możliwości dekorowania domku są po prostu niezliczone.

Zabawki z tektury są bardzo łatwe do złożenia – system połączeń wtykowych pozwala złożyć je bez użycia nożyczek i kleju. Wyjątkowa lekkość i stabilność kartonowych elementów pozwala na bezpieczne ułożenie z nich dużej konstrukcji, którą z powodzeniem można przenieść nawet w plener! To fantastyczny sposób na zabawę w słoneczne dni! Składanie elementów kartonowego domku, a następnie zabawa w nim, pobudzają wyobraźnię, uczą współpracy oraz sprzyjają integracji dzieci i rodziców. Kartonowe budowle to świetny pomysł na nietuzinkową zabawę, która pochłonie dzieci na wiele długich godzin! To także świetny pomysł na prezent pod choinkę.

Wszystkie zabawki z kartonu oraz szczegółowe opisy produktów znajdziesz w MamaPlus.pl – nowym sklepie internetowym z akcesoriami dla dzieci i rodziców!

mamaplus

Kategorie
rodzina

12 sposobów, aby życie znów było proste!

To nie życie jest skomplikowane. My jesteśmy. Jeśli przestaniemy robić złe rzeczy, a zaczniemy czynić dobre, znów wszystko stanie się proste. Czy chciałbyś, aby twoje życie przestało być skomplikowane? Założę się, że tak!

Proste życie ma inne znaczenie i inną wartość dla każdego z nas. Dla mnie oznacza to pozbycie się niepotrzebnych zawiłości, tak aby spędzać więcej czasu z ludźmi, których kocham, robiąc to, co sprawia mi przyjemność. Oznacza to wyeliminowanie wszystkich niepotrzebnych rzeczy i zostawienie tylko tego, co niezbędne i ma dla mnie wartość.

proste-zycie

Dla cyników, którzy powiedzą, że ta lista jest zbyt długa, by być prostą, tak naprawdę liczą się dwa kroki:

  1. Znajdź to, co jest dla ciebie ważne
  2. Pozbądź się wszystkich pozostałych rzeczy

Oczywiście powyższe rady są bezwartościowe tak długo, dopóki nie znajdziesz sposobu, aby wdrożyć je w różnych dziedzinach swojego życia, dlatego przedstawię także pozostałe punkty.

Nie istnieje jeden uniwersalny dla wszystkich sposób na to, by życie stało się proste, poniższa lista ma na celu jedynie pomóc ci znaleźć odpowiedni kierunek działań. Nie każda wskazówka będzie pasować do twojego stylu życia, wybierz więc te, które ci odpowiadają, i kolejno wdrażaj je do swojego życia.

3. Odpuść rzeczy, które nie były ci dane

Odpuścić to znaczy przejść do następnego etapu. Nie dostaniesz tego, na co naprawdę zasługujesz, jeśli jesteś zbyt przywiązany do rzeczy, które wydarzyły się w przeszłości. Czasem kochasz, walczysz, uczysz się i idziesz dalej. I to jest OK. Musisz być w stanie odpuścić to życie, które sobie zaplanowałaś/eś, na rzecz tego, które na ciebie czeka.

4. Przestań mieć pretensje, że cały czas nad sobą pracujesz

Bądź z tego dumny! To, że nieustannie się rozwijasz, nie znaczy, że dziś jesteś niewystarczająco dobry. To oznacza, że chcesz lepszego jutra, chcesz kochać siebie w pełni i żyć pełnią życia. To oznacza, że jesteś zdeterminowany, aby uleczyć swoje serce, otworzyć swój umysł i rozwijać dary, które stały się twoim udziałem. Wszyscy powinniśmy nieustannie nad sobą pracować i być dumni z faktu, że tak jest.

5. Nie chciej, aby chwila minęła

Prawda jest taka, że całe twoje życie doprowadziło cię do tego momentu. Pomyśl o tym przez chwilę. Każda rzecz, przez którą przechodziłeś, wszystkie wzloty i upadki, wszystko, co się wydarzyło w międzyczasie, doprowadziło cię do chwili, w której się obecnie znajdujesz. Ta chwila jest bezcenna i jest jedyną, której możesz być pewien. Ta chwila to twoje życie. Nie przegap tego.

6. Zapomnij, o czym myślą inni i czego chcą dla ciebie

Jedną z największych oznak wolności jest nieprzejmowanie się tym, co inni o tobie myślą. Czasem potrzebujesz się wycofać, zaczerpnąć powietrza i przypomnieć sobie, kim jesteś i kim chciałbyś być. Najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić, jest słuchanie głosu swego serca. Podejmij ryzyko. Nie akceptuj bezpiecznych i łatwych rozwiązań, wynikających z tego, że boisz się, co pomyślą inni, albo tego, co może się zdarzyć. Jeśli nic nie zrobisz, nic się nie wydarzy. Nie pozwól ludziom o wąskich horyzontach przekonać cię, że mierzysz za wysoko. Tak nie jest.

7. Przestań się zamartwiać i narzekać

Skup się na tym, co jesteś w stanie kontrolować. Ci, którzy ciągle narzekają, mniej osiągają. I kiedy się zamartwiasz, używasz swojej wyobraźni do wizualizowania rzeczy, których wcale nie chcesz. To działa jak samospełniająca się przepowiednia.

8. Działaj!

Czasami zadajemy pytania, nie po to, aby się czegoś dowiedzieć, ale by potwierdzić to, co już w głębi duszy wiemy. Wcale nie wyświadczamy sobie przysługi, słysząc ciągle to samo. Zaakceptowanie prawdy, świadoma zmiana i wreszcie przejście do kolejnego etapu, to jest twoja odpowiedź. Daj sobie szansę poznać życie, które jest twoim udziałem. Przestań zadawać te same pytania – w pewnym momencie musisz podjąć decyzje i przystąpić do działania.

9. Skup się na byciu produktywnym, nie byciu zajętym

Nie staraj się załatwiać spraw. Załatwiaj właściwe sprawy! Zawsze ważniejszy jest rezultat, niż czas przeznaczony na działanie. Zastanów się, czy to co robisz, jest warte twojego wysiłku. Czy pcha cię w kierunku celów, które sobie wytyczyłeś? Nie daj się wciągać w prace dorywcze, nawet te, które wydają się pilne. Chyba, że one także są ważne.

10. Szukaj promyka nadziei w trudnych sytuacjach

Gdy jest ciężko, czujesz się zdołowany, weź kilka głębszych wdechów i szukaj jasnych stron. Przypomnij sobie, że dzięki tej trudnej sytuacji, możesz wzmocnić się i stać się silniejszym. Pamiętaj o sytuacjach, w których odniosłeś sukces – wszystkich dobrych rzeczach w twoim życiu. Skup się na tym, co masz, a nie na tym, czego nie masz.

11. Spędzaj więcej czasu z właściwymi ludźmi

Właściwi ludzie to ci, którzy sprawiają ci radość, którzy cię kochają i doceniają, którzy zachęcają cię do samodoskonalenia w zdrowy i rozwijający sposób. To ludzie, dzięki którym czujesz, że żyjesz, i którzy kochają cię nie tylko za to, jaki jesteś teraz, ale także za to, kim będziesz – bezwarunkowo.

12. Pozwól, aby nie wszystko było idealne

Uśmiechaj się przy każdej okazji. Nie dlatego, że życie jest łatwe, doskonałe i pasuje do twoich oczekiwań. Uśmiechaj się, bo wybierasz bycie szczęśliwym i wdzięcznym za wszystko, co dostałeś i za problemy, które cię ominęły. Musisz zaakceptować fakt, że nic nie jest idealne: ani życie, ani ludzie, ani nawet ty. I to jest w porządku, ponieważ prawdziwy świat nie nagradza perfekcji. Nagradza ludzi, którzy dokonali dobrych uczynków. A jedyny sposób na to, to być w 99% niedoskonałym.

Mówiąc szczerze życie jest całkiem proste, tylko my mamy tendencje do komplikowania go. Jeśli któryś z powyższych punktów sprawia ci problem, istnieje łatwy sposób, aby znów znaleźć się na właściwej ścieżce. Musisz naprawić swoje nawyki, w przeciwnym wypadku życie będzie  niejasne i skomplikowane.

Nie musi tak być. Możesz zmienić nastawienie zaczynając od dzisiaj, a zaczniesz z każdym dniem czuć się lepiej, myśleć jaśniej i żyć bardziej efektywnie.

Tłumaczenie: marcandangel.com

Foto

Kategorie
zdrowie

Sok z brzozy

B r z o z a – bardzo polskie drzewo. Pisał o nim W. Reymont:
„(…) przyodziana w bielusieńkie gzło i cała owinięta zielonymi, rozplecionymi warkoczami, a tak czysta i drżąca w sobie”.

Drzewo polskie, ponieważ rośnie na całym obszarze naszego kraju, ale również dlatego, że ze względu na swój sposób istnienia jest w naszym klimacie wszędobylska – niepokonana, wytrwała, nieustępliwa.

sok-z-brzozy

Cechuje się także wielką płodnością: obfituje w nasiona. Jedna pełnoletnia brzoza wytwarza tyle nasion, że wystarczyłoby ich na obsianie powierzchni wszystkich lądów kuli ziemskiej! Moglibyśmy być planetą brzozowych puszcz, gdyby nie fakt, że tylko pewna część tych nasion ma zdolność kiełkowania, a i one nie zawsze padają na właściwą glebę, zjadane zostają przez ptaki czy zatapiane przez wodę.

Sok z brzozy

Brzoza tak bardzo wrosła w naszą kulturę, że pełno jej w tradycyjnych wierzeniach, gusłach, zabobonach. Jednym z takich przesądów jest wiara w magiczną moc „opłakania” przez brzozę. W wielu krajach „łzy” brzozy płaczącej uważane były za objaw litości dobrotliwego drzewa. Przykładano więc je na rany i to… pomagało! Tajemniczy instynkt naszych praprzodków, podszeptujący stosowanie tego naturalnego leku nie dziwi w świetle dzisiejszej wiedzy zielarskiej.

Ale nie tylko „łzy” brzozy (kropelki żywicy na młodych gałązkach – przetworzone przez pszczoły dają nam propolis czy kit pszczeli) mają działanie lecznicze. Sok brzozowy wypływający na wiosnę z naciętego pnia zwany jest oskołą. Zanim pączki na drzewach się rozwiną, w drzewach zaczynają krążyć soki – z głębi ziemi, przez korzenie ku górze – życiodajne płyny.

Świeży sok z brzozy (zwany przez niektórych „szlachetnymi łzami Betuli”) ma przyjemny, słodkawo-kwaśny smak i może być przechowywany w lodówce do 4-6 dni.

Stosuje się go wewnętrznie:

  • w chorobach nerek oraz kamicy moczowej,
  • w zaburzeniach czynności wątroby,
  • w niektórych schorzeniach skórnych,
  • w celu uregulowania przemiany materii,
  • w zapobieganiu tworzeniu się kamieni moczowych,
  • jako środek wzmacniający dla rekonwalescentów oraz osób w podeszłym wieku,
  • jako środek w pewnym stopniu odtruwający,

Biorąc pod uwagę jego działanie ogólnie wzmacniające oraz inne lecznicze właściwości, łatwą dostępność w sezonie wiosennym i delikatny, orzeźwiający smak, warto poszukać możliwości delektowania się tymi „życiodajnymi łzami”. Naturopaci zalecają picie 3-4 razy dziennie po 1/2 szklanki soku – łącznie 10-15 litrów na całą kurację. Na zdrowie!

Bibliografia:

  • „Rośliny lecznicze i ich praktyczne zastosowanie” A. Ożarowski, W. Jaroniewski;
  • „Apteka natury” J. Górnicka; „Gawędy o drzewach” M. Ziółkowska

Foto