Kategorie
edukacja alternatywna

Gotowość szkolna i gotowość do uczenia się

Sześciolatki idą do pierwszej klasy. Ministerstwo Edukacji Narodowej podjęło decyzję o obowiązkowym wysłaniu dzieci w wieku sześciu lat do szkoły. Ale wśród rodziców, specjalistów i polityków wciąż – pomimo odrzucenia projektu obywatelskiej ustawy referendalnej –  toczy się dyskusja na temat tego, czy ta decyzja jest korzystna, czy nie.

szkola

Czy można udzielić jednoznacznej, obiektywnej odpowiedzi na pytanie: „czy dziecko w wieku sześciu lat jest gotowe, aby rozpocząć obowiązkową naukę w szkole”? Nie jest to proste, trzeba bowiem wziąć pod uwagę wiele czynników, wśród których najistotniejsze to: gotowość szkolna dziecka oraz odpowiednie przygotowanie nauczycieli i placówek oświatowych.

Obowiązek szkolny

Według tekstu ustawy o systemie oświaty w Polsce obowiązek szkolny to przymus uczęszczania do szkoły podstawowej i gimnazjum (nie dłużej niż do ukończenia 18 r. ż.). Do tej pory dzieci szły do szkoły w wieku 7 lat. Od roku szkolnego 2013-2014 obowiązkiem szkolnym zostaną objęte wszystkie dzieci, które ukończyły 6 lat.

Jak wiadomo dzieci w tym samym wieku mogą być w różnym stopniu przygotowane do rozpoczęcia nauki w szkole. Gotowość (dojrzałość) szkolna jest ważnym pojęciem w pedagogice i psychologii edukacji, pomagającym ustalić, czy dziecko jest gotowe do pójścia do szkoły.

Dojrzałość szkolna

Kilka lat temu zespół polskich specjalistów ds. edukacji przygotował metodę badawczą, która pomaga nauczycielom w przedszkolu przeprowadzić badanie dojrzałości szkolnej pięciolatków. Metoda nazywa się Skalą Gotowości Edukacyjnej Pięciolatków (SGE-5). Określa ona  następujące  najważniejsze obszary funkcjonowania dziecka:

  • kompetencje poznawcze (m.in. potrafi wymienić pory roku, grupować przedmioty według różnych kryteriów, zapamiętać i wykonać polecenie, dzieli zdanie na słowa);
  • aktywność (m. in. bada przedmioty, eksperymentuje, pyta o przyczyny obserwowanych zjawisk, zaprasza dzieci do zabawy i rozmów, pomaga innym dzieciom, okazuje radość z sukcesu);
  • sprawność psychomotoryczna (sprawnie posługuje się nożyczkami, prawidłowo trzyma ołówek czy kredkę, rysuje po śladzie, odwzorowuje proste figury, potrafi układać puzzle);
  • odporność emocjonalna (m.in. nie złości się często, nie obraża się notorycznie, nie unika samodzielnych zadań, nie okazuje nadmiernego lęku).

Gotowość szkolna i gotowość do uczenia się

Twórcy SGE-5 rozróżniają dwa pojęcia. Pierwsze to gotowość szkolna, która wiąże się ze zdobywaniem i stosowaniem wiedzy, osiąganiem samodzielności i niezależności, udziałem w życiu grupy rówieśniczej, zmianą dominującej formy aktywności z zabawy na naukę, opanowaniem umiejętności pisania i czytania.

Drugim pojęciem jest gotowość do uczenia się. Według specjalistów gotowość ta wyraża się w spełnieniu następujących warunków:

  • zainteresowanie dziecka uczeniem się, chęć bycia uczonym i samodzielnego uczenia się,
  • trwałość zainteresowania, kontynuowanie uczenia się pomimo trudności i niepowodzeń,
  • osiąganie postępów, choćby niewielkich, w uczeniu się.

Jak nauczyciel w przedszkolu bada dziecko?

Głównym narzędziem badania gotowości szkolnej jest obserwacja zachowania dziecka przez nauczyciela. Obserwacja to zbieranie danych na drodze spostrzeżeń. „Nauczyciele przedszkola korzystają z niej w codziennej pracy. Przyglądają się zachowaniu dzieci, zapamiętują, a niekiedy notują, w jaki sposób poszczególne z nich reagują w różnych sytuacjach, jak się bawią, mówią i wyglądają danego dnia, w jakim są nastroju. Dostrzegają, czym dzieci są zainteresowane, co potrafią i jak kontaktują się z innymi dziećmi i z dorosłymi”. (zob. „Diagnoza szkolna i wspomaganie dzieci w osiąganiu gotowości do nauki”, materiały Ośrodka Rozwoju Edukacji).

W wyniku obserwacji nauczyciel przygotowuje diagnozę przedszkolną dziecka, którą w formie pisemnej pod koniec roku szkolnego przekazuje rodzicowi. Diagnoza powinna zawierać informacje na temat mocnych i słabych stron dziecka: wskazanie zach>Czy moje dziecko dojrzało emocjonalnie do pójścia do szkoły?

Dojrzałość fizyczną i intelektualną dziecka możemy sprawdzić obserwując jego wyniki i sposób wykonywania konkretnych zadań. Trudniejsza wydaje się obserwacja gotowości emocjonalnej i społecznej malucha. Na tę gotowość składają się takie cechy jak samodzielność, zaradność, łatwość nawiązywania kontaktów, współdziałanie, podejmowanie zadań, ponoszenie odpowiedzialności. Odgrywają one bardzo ważną rolę w przystosowaniu się do szkoły, osiąganiu sukcesów i radzeniu sobie z porażkami.

Warto podkreślić dwie podstawowe kwestie związane z dojrzałością emocjonalną. Po pierwsze często zdarza się, że dzieci, które są bardzo sprawne intelektualnie, osiągają świetne wyniki podczas wykonywania zadań, mają zdolności plastyczne, manualne, sportowe – są niedojrzałe emocjonalnie i społecznie.

Pamiętajmy też, że niektóre z zachowań wymienionych powyżej są typowe dla dzieci w wieku pięciu czy sześciu lat. Powinny nas zaniepokoić wówczas, gdy występują zbyt często lub są bardzo gwałtowne.

Druga bardzo ważna kwestia polega na tym, że często możemy zaobserwować różny poziom dojrzałości emocjonalnej u dzieci w tym samym wieku. To naturalne zjawisko, które jest spowodowane wieloma czynnikami: cechami osobowości dziecka, różnymi warunkami rodzinnymi, odmiennymi modelami wychowania. Każde dziecko ma swoje własne tempo rozwoju emocjonalnego. Nie oznacza to jednak, że nie można go w tym rozwoju wspierać – wręcz przeciwnie. Jeżeli zauważamy niepokojące zachowania dziecka lub informują nas o nich nauczyciele, warto zastanowić się nad źródłem tych zachowań i spróbować dokonać zmian. W sytuacji, gdy brakuje nam pomysłów, warto skorzystać z pomocy specjalistów – pedagoga lub psychologa dziecięcego – którzy zaproponują nowe metody pracy, udzielą informacji na interesujące nas tematy i zapewnią wsparcie emocjonalne.

Nie zgadzam się z opinią nauczycielki mojego dziecka!

Oczywistością jest, że rodzic najlepiej zna swoje dziecko. Warto jednak zaufać również opinii wychowawcy w przedszkolu – pamiętajmy, że dziecko spędza w tej placówce bardzo wiele godzin i nauczyciele mają mnóstwo okazji do obserwacji zachowań i sytuacji, które nie występują w domu. Najwięcej korzyści dla dziecka przyniesie udana współpraca rodziców z nauczycielami. W przypadku, gdy nie zgadza się z opinią czy diagnozą gotowości szkolnej, rodzic może poprosić o dokładne omówienie i wytłumaczenie każdej informacji zawartej w opinii. Często jest to świetna okazja do szczerej rozmowy, która wiele wyjaśnia obu stronom i pomaga w osiągnięciu porozumienia. Jeżeli w przedszkolu jest psycholog, to warto skorzystać również z jego opinii, zwrócić się z prośbą o obserwację dziecka podczas zajęć czy porozmawiać na temat sposobów wspierania rozwoju emocjonalnego malucha.

Jeżeli rodzic nadal ma wątpliwości, może udać się do rejonowej poradni psychologiczno-pedagogicznej. Specjaliści z poradni również mogą przygotować opinię dotyczącą dojrzałości szkolnej dziecka. Na podstawie tej opinii – jeżeli jest taka potrzeba – rodzic ma prawo wnioskować o odroczenie rozpoczęcia realizacji obowiązku szkolnego na kolejny rok. Szkoła powinna ten wniosek uwzględnić.

Foto

Kategorie
ekowiadomości

Zabawki bez podziału na płeć

W tym roku możemy spodziewać się zmian w sklepach oferujących zabawki dla dzieci. Brytyjska sieć sklepów Marks & Spencer zrezygnowała z podziału na zabawki dla dziewczynek i dla chłopców. Marka stawia na zabawki neutralne płciowo. Wiosną różowe i niebieskie opakowania zastąpi neutralne pudełko. Zmienią się także napisy na nich, dzięki czemu na opakowaniu samochodu czy klocków nie znajdziemy informacji, że jest to zabawka dla chłopców, a lalki nie będę rekomendowane jako zabawki dla dziewczynek.

Dlaczego Marks & Spencer zdecydował się na zmiany? Wszystko wskazuje na to, że wymusili je sami klienci, którzy od pewnego czasu narzekali na politykę firmy. Z danych brytyjskiego „Guardiana” wynika, że w minionym roku liczba sklepów z podziałem zabawek wedle płci spadała o 60 proc., właśnie pod presją konsumentów.

W Wielkiej Brytanii trwa kampania “Let Toys be Toys. For Girls and Boys” (Niech zabawki będą zabawkami. Dla dziewczynek i chłopców). Jest skierowana do sprzedawców i ma na celu nakłonienie ich, by zrezygnowali z płciowej segregacji zabawek, a swoją uwagę skoncentrowali na promocji ich funkcji.

Przykład idzie ze Szwecji

Kraje skandynawskie już lata temu zrezygnowały z podziału na płeć w odniesieniu do wielu dziedzin życia. W Szwecji istnieją przedszkola realizujące program równościowy (gender), który w Polsce budzi ogromne kontrowersje. Z jednej strony słychać głosy mówiące o tym, że podział zabawek na płeć jest niesprawiedliwy i powoli odchodzi do lamusa. Przeciwnicy gender widzą w nim zagrożenie.

Przeczytaj: Brak podziału na płeć w Szwecji

Źródło: wyborcza.pl, lettoysbetoys.org.uk
Foto

Kategorie
wychowanie

Empatia a współczucie {fragment książki "W świecie porozumienia bez przemocy"}

W świecie porozumienia bez przemocy. Praktyczne narzędzia do budowania więzi i komunikacji” to najnowsza książka twórcy Porozumienia bez Przemocy. Marshall B. Rosenberg podsumowuje w niej swoje doświadczenia w praktycznym zastosowaniu rewolucyjnej metody komunikacji.
rosenberg

Fragment książki – Empatia i współczucie

Empatia i współczucie – wyjaśnijmy sobie różnicę między tymi dwoma pojęciami. Przypomnijcie sobie, jak kiedyś bolała was głowa albo ząb, ale wzięliście do ręki dobrą książkę i zaczytaliście się. Co stało się z waszym bólem? Na jakiś czas zniknął, przestaliście go sobie uświadamiać! Ból był w ciele – wasz stan fizyczny się przecież nie zmienił – ale was, jeśli tak można powiedzieć, nie było w domu. Byliście na zewnątrz. I dokładnie tak samo działa empatia: jesteśmy na zewnątrz siebie w całości z drugą osobą.

Empatia to bycie przy kimś i jego uczuciach. To nie znaczy, że odczuwamy to samo, co ona. To znaczy, że obdarzamy ją swoją pełną uwagą i obecnością.

Nie należy mylić empatii ze współczuciem

Jeśli ktoś cierpi, a ja mówię: „Och, to straszne! Wiem, co czujesz. Czuję twój ból, też jest mi smutno’’ – to tym samym przenoszę uwagę z osoby cierpiącej na siebie i swoje uczucia. Świadomość własnych uczuć, własnego smutku lub cierpienia związanego z cierpieniem drugiej strony, mówi mi, że znowu jestem w domu. Zamieniłem empatię na współczucie.
Dlatego jeśli mój ból jest zbyt silny, nie będę w stanie zdobyć się na empatię. Mogę wtedy tylko powiedzieć: ,,Nie potrafię skupić się na tym, co mówisz. Za bardzo mnie to boli. Potrzebuję paru chwil, żeby się z tym uporać. Wysłucham cię potem’’.
Czasami ujmuję to w sposób, który razi wiele osób po raz pierwszy stykających się z Porozumieniem bez Przemocy: empatia wymaga umiejętności bawienia się cudzym cierpieniem.

Dlaczego tak?

Kiedyś miałem przyjaciółkę w San Diego, która dzwoniła do mnie i mówiła: „Marshall, wpadnij, pobawisz się moim bólem!”. Wiedziała, że wiem, co ma na myśli. Umierała w cierpieniach spowodowanych nieuleczalną chorobą, ale zawsze powtarzała, że dużo trudniejsze niż własne cierpienie jest dla niej radzenie sobie z reakcjami bliskich. Ten ból współczujących serc był dla niej takim problemem, że wolała zostawać sama ze sobą. Dlatego mówiła do mnie: „Lubię z tobą rozmawiać, Marshall, bo ty jesteś taki nieczuły. Prawdziwy z ciebie sukinsyn!”.
Moja przyjaciółka wiedziała, że słuchając jej, jestem z nią, a nie przy swoich uczuciach i reakcjach. Takie bycie blisko jej uczuć było dla mnie jak zabawa. Oczywiście, wolałbym, żeby doświadczała radości, a nie cierpienia, ale samo bycie z nią, blisko tego, co w niej żywe, było dla mnie cenne. To jest właśnie to, co nazwała ,,bawieniem się jej bólem”.

Obecność w obliczu silnych uczuć

Jak można być obecnym przy kimś cierpiącym i nie dać się porwać jego cierpieniu? Nie zawsze umiem to robić. Kiedyś próbowałem wyleczyć z traumy pewną kobietę z Algierii. Ekstremiści wyciągnęli ją z domu i zmusili do patrzenia, jak wloką za samochodem jej najlepszą przyjaciółkę. Potem zgwałcili ją na oczach rodziców. Następnej nocy mieli wrócić z wyrokiem śmierci, ale udało jej się dotrzeć do telefonu i zadzwonić do przyjaciół w Genewie, którzy ją uratowali. Przebywałem wtedy w Szwajcarii. Znajomi zadzwonili do mnie i spytali, czy nie mógłbym pomoc w wyleczeniu tej nieszczęsnej istoty.
– Przyślijcie ja do mnie wieczorem – powiedziałem.
– Ale jest problem – usłyszałem w słuchawce. – Powiedzieliśmy jej o twojej metodzie, w której zwykle grasz rolę przeciwnej strony. Ona boi się, że ciebie zabije.
– Wyjaśniliście jej, że to tylko odgrywanie roli?
– Ona to rozumie. Mimo to mówi, że kiedy wyobrazi sobie, że jesteś tamtym człowiekiem, zabije cię. Jest tego pewna. A powinieneś wiedzieć, że nie jest ułomkiem.
Podziękowałem za ostrzeżenie i powiedziałem:
– W takim razie będę z nią pracował w obecności tłumacza. Może poczuje się pewniej, wiedząc, że jest z nami ktoś trzeci. Mam tutaj mężczyznę z Ruandy, którego po tym, co sam przeszedł, nie przerazi żadna historia. Przynajmniej tak sądzę. Spytajcie ją, czy poczuje się bezpieczniej, jeśli ktoś będzie nam towarzyszył.
Wieczorem kobieta zjawiła się u mnie. Kiedy zaczęła mówić, a ja wsłuchałem się w ogrom jej cierpienia, dwa razy musiałem przerwać rozmowę.
– Przepraszam, potrzebuję chwilę przerwy – powiedziałem.
Musiałem wyjść na korytarz i trochę popracować nad sobą. W tamtej chwili pragnąłem jedynie dorwać tych gości i upuścić im trochę krwi! Potrzebowałem około dwudziestu minut, żeby wrócić do pokoju. Czasami mój ból jest tak wielki, że nie jestem w pełni obecny. Współczucie uniemożliwia mi okazanie empatii. Ale nie jest to, według mnie, duży problem, bo zazwyczaj rozmówca potrafi to zrozumieć. Mówię wtedy:
– Ogarnia mnie tak wielki ból, że nie mogę w tej chwili wsłuchać się w ciebie. Chcesz wiedzieć, co mnie boli, czy może masz nadto własnego cierpienia?
Bardzo często ta druga osoba chce i potrafi wysłuchać mojego bólu. Ale w wypadku tamtej kobiety z Algierii było inaczej: jej płacz i krzyk były zbyt rozdzierające, bym mógł choćby pomyśleć, że chciałaby mieć do czynienia z moimi uczuciami.
Ostatnio pracowałem w Danii z kobietą, która nagromadziła w sobie ogromną ilość bólu. Bardzo pięknie i otwarcie o tym opowiadała. Bez trudu zrozumiałem, co ją gnębi, i przez dwadzieścia minut słuchałem jej w całkowitym milczeniu. Potem nagle poderwała się, uścisnęła mnie i powiedziała: „Dziękuję za twoją empatię, Marshall”. Z moich ust nie padło ani jedno słowo. Byłem z nią przez cały czas, a ona to czuła bez słow.
Kiedy okazujemy empatię, nie ma nas, jesteśmy całkowicie z drugą osobą. Ale nie znaczy to, że jesteśmy nią w wypełnieni ‒ to byłoby współczucie.
w-swiecie-porozumienia-bez-przemocy

Kategorie
recenzje

Drewniany warsztat stolarski

Warsztat stolarski – myślicie, że to zabawka tylko dla chłopców? Nic takiego! To wymarzony prezent urodzinowy naszej 6-cio letniej Mani! Duży warsztat stolarski przysłał nam sklep z kreatywnymi zabawkami dla dzieci – Trzy Misie.

warsztat

Niemal każde dziecko ma smykałkę do majsterkowania. Wiele już od najmłodszych lat specjalizuje się w rozbieraniu zabawek na części, ich składanie to odrębny temat. Rodzice dzieci z takimi zdolnościami dobrze wiedzą, o czym mówię. Spójrzmy na ten demontaż jako na zdolność dziecka. Przecież rozłożenie zabawki na części pierwsze nie jest takie proste i oczywiste, a im się udaje. Jestem pewna, że dzieciom o takich zainteresowaniach warsztat bardzo się spodoba.

Mania jest zachwycona warsztatem. Szybko zaczęła dostosowywać wygląd i funkcjonalność warsztatu do swoich potrzeb – sama regulowała wysokość blatu, ustaliła miejsce dla poszczególnych narzędzi. W jednej chwili w szafce z przesuwanymi drzwiami znalazły się najpotrzebniejsze narzędzia. Imadło, w które wyposażony jest warsztat, Mania znała w wersji dla dorosłych (z przydomowego warsztatu taty). A teraz ma swoje własne. Ponadto w zestawie znajdują się: młotek i pobijak, klucze, dłuto, kombinerki, metr automatyczny, piła do drewna, zacisk mocujący, śrubokręty, klucze imbusowe, piła ramowa, deska uciosowa, strug oraz okulary ochronne.

Dziecko „pracując” w warsztacie doskonali zdolności manualne, ale i uczy się myślenia przyczynowo-skutkowego, planowania, organizacji. Może w dowolny sposób przearanżować warsztat i tak powstaje sklep, księgarnia, zakład fryzjerski. Wystarczą inne akcesoria i narzędzia i kolejna zabawa rozpoczęta.

Funkcjonalny, duży warsztat stolarski w całości wykonany z drewna. Całość ma dość duży wymiar, dlatego warto wcześniej zadbać o organizację miejsca na warsztat. Zabawkę polecamy dzieciom w wieku wczesnoszkolnym i starszym (wysokość minimalna 99 cm, maksymalna 109 cm, wysokość blatu: 72 cm, max 82 cm, wymiary rozłożonego warsztatu 75x35x99 cm).

Zobaczcie co Mania zrobiła dla swojego brata!

miecz

Kategorie
ekowiadomości

Dom Narodzin w Krakowie

Ciężarne kobiety z Małopolski mogą urodzić dziecko w iście domowych warunkach. W krakowskim Szpitalu im. Ludwika Rydygiera od 1 grudnia 2013 roku porody mogą odbywać się w Przyszpitalnym Domu Narodzin, czyli w wyodrębionej przestrzeni budynku szpitalnego, z dala od zgiełku typowego dla przestrzeni medycznej.

Dom Narodzin coraz popularniejszy wśród ciężarnych

Kameralna atmosfera oraz warunki zbliżone do domowych sprawiają, że poród staje się dla kobiety wydarzeniem wyjątkowym, intymnym, mistycznym i przebiega w naturalnym rytmie, bez pośpiechu. Niestety, o takie komfortowe warunki nadal jest trudno na oddziałach położniczych. Kobiety decydujące się na poród w Domu Narodzin odczuwają komfort psychiczny, ponieważ w przypadku jakichkolwiek komplikacji można szybko położyć pacjentkę na szpitalnym łóżku i udzielić fachowej pomocy zarówno matce, jak i dziecku.

Wiele przyszłych mam marzy o porodzie domowym, ale na drodze do realizacji takiego planu staje najczęściej troska o zdrowie dziecka i własne oraz świadomość, że to niestety wciąż działanie na granicy prawa. Przyszpitalny Dom Narodzin jest odpowiedzią na potrzeby wielu z nich. Do Domu Narodzin można przyjść z własną położną.

Więcej informacji: rydygierkrakow.pl