Kategorie
artykuł sponsorowany rzeczy dla dzieci

Dlaczego dzieci powinny chodzić w obuwiu profilaktycznym

Nieduża rodzinna firma już od 15 lat specjalizuje się w produkcji obuwia profilaktycznego w Polsce. Obuwie zostało zaprojektowane zgodnie z wytycznymi i we współpracy polskich i austriackich lekarzy ortopedów. Aurelka zdobywa coraz to większe uznanie wśród rodziców i specjalistów zarówno na rynku polskim, jak i zagranicznym.

aurelka2

Obuwie indywidualne

Pan Mariusz, prywatnie ojciec 3 córek, twierdzi, że decyzja o powstaniu Aurelki była przełomowa dla jego firmy, gdyż wymagała bardzo dużych zmian logistycznych, co nie jest łatwe w przypadku produkcji obuwia indywidualnego na tak dużą skalę.

Dzięki temu wyszedł naprzeciw wszystkim rodzicom, którzy mają możliwość dopasowania wybranych butów do stóp swojego dziecka. Zmiany mogą być różnego rodzaju, do najmniejszych należą: dobór własnej kolorystyki, rodzaju skóry i podeszwy, zmiana tęgości, a także zamontowanie różnego rodzaju elementów korekcyjnych na zalecenie lekarza. Do tych już poważniejszych należą zmiany konstrukcyjne, jeśli dany klient musi takowe obuwie nosić. Wszystkie korekcje zespół produkcyjny stara się w miarę możliwości technologicznych jak najlepiej ukryć. Najwięcej satysfakcji daje pracownikom zadowolenie dzieci, które mimo poważnych wad mogą nosić obuwie nieodróżniające się od obuwia rówieśników.

aurelka1

Jakość!

Indywidualizacja obuwia nie jest jedynym elementem, który wyróżnia markę spośród innych dostępnych na polskim rynku. Do produkcji używa się materiałów najwyższej jakości, które posiadają atesty bezpieczeństwa. Całe obuwie wykonane jest ze skóry naturalnej oraz podeszwy Vibram, która gwarantuje sprężystość i pomaga ćwiczyć słabo rozwinięty u dzieci łuk podłużny. Do zalet można jeszcze zaliczyć lekkość, łatwość zakładania, elastyczność, usztywnienie części piętowej (do Achillesa, nie wyżej), stabilność oraz odpowiednia szerokość, gdzie stópki dziecka mają swobodę i możliwość rozrostu.

Pytanie?

Jestem mamą i oferta Aurelki mnie przekonuje, ale ostatnio stanęłam przed dylematem, jakie obuwie powinnam dobrać swojemu dziecku, ponieważ usłyszałam teorię, trend, który mówi, że dziecko powinno chodzić w obuwiu miękkim jak skarpetki, czyli najlepiej boso.

Wiem, że wiele mam zadaje sobie to samo pytanie. Pan Mariusz przedstawił mi kilka ważnych aspektów tej sprawy, którymi chciałabym się podzielić.

Najkorzystniej dla rozwoju stopy jest, aby poruszała się ona bez obuwia w naturalnym środowisku, czyli po zróżnicowanej powierzchni.

Niestety środowisko, w jakim żyjemy, oraz tryb życia, jaki prowadzimy, zmieniły się diametralnie. Plemiona w Afryce funkcjonują jak nasi przodkowie, czyli boso w naturalnym środowisku. Podłoże, po którym my się poruszamy, to beton, płytki. Coraz to więcej  czasu spędzamy w samochodzie, przed telewizorem czy komputerem.

aurelka3

W takich warunkach stopom bardzo trudno jest się rozwijać, zwłaszcza jeśli nie zakończyło się jeszcze kostnienie. Delikatna chrząstka z wielką siłą styka się z twardym, nieamortyzowanym podłożem. Bez należytej ochrony w stopie dochodzi do mikrourazów i nieodwracalnych zmian.

Austriaccy lekarze już dawno uznali, że dzieci od najmłodszych lat powinny nosić profilaktyczne obuwie, czyli takie, które nie tylko chroni, ale także pomaga w prawidłowym rozwoju stóp. Państwo przyznało na ten cel dotację, aby każde dziecko mogło zaopatrzyć się w takie obuwie.

Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że ukształtowanie stóp wpływa na funkcjonowanie całego organizmu. Większość osób przekonuje się o tym w życiu dorosłym, kiedy na profilaktykę jest już za późno.

Jak sam Pan Mariusz mówi, nie chodzi tu o polemikę i o czystą teorię, która z życiem nie ma nic wspólnego. Produkty Aurelki opierają się na wiedzy i doświadczeniu specjalistów, którzy poświęcili dużo uwagi dziecięcym stopom, a swoją teorię mogli sprawdzić w wieloletniej  praktyce. To podejście firmy motywuje do dokonywania systematycznie niewielkich zmian udoskonalających jej produkty.

Rozejrzyjmy się dookoła, większość z nas posiada różnego rodzaju wady postawy, a wyniki badań w szkołach są przerażające.

We wszystkim trzeba zachować zdrowy rozsądek i umiar, stopom powinniśmy dostarczać różnych bodźców. Ruch fizyczny, rekreacyjne uprawianie sportu najlepiej wpływa na cały nasz organizm, a buty są niezbędną ochroną, pomocą w prawidłowym funkcjonowaniu i rozwoju stóp.

Kategorie
ekowiadomości

5 mitów na temat porodów domowych

Powoli rośnie liczba porodów domowych w Polsce i na świecie. W naszym kraju wciąż brakuje wielu opracowań na temat porodów domowych i ich bezpieczeństwa. Dlatego najczęściej informacje opieramy na danych europejskich i amerykańskich.

Stowarzyszenie Niezależna Inicjatywa Rodziców i Położnych „Dobrze Urodzeni” przedstawiło dane na temat porodów domowych, zebrane w 2011 roku, oparte na analizie dokumentacji medycznej 17 położnych ze Stowarzyszenia przyjmujących porody domowe.

Ważne – z zebranych danych wynika jednoznacznie, że w Polsce można urodzić bezpiecznie z położnymi.

Magdalena Krauze, położna ze Stowarzyszenia „Dobrze Urodzeni” zaznacza: „W roku 2011 chęć odbycia porodu w domu zgłosiło 187 kobiet ciężarnych. Na etapie kwalifikacji do porodu poza szpitalem zostało zdyskwalifikowanych 67 kobiet. Powody dyskwalifikacji dotyczyły stanu zdrowia matki i dziecka, czynników emocjonalnych lub rezygnacji klientki bądź jej rodziny z porodu domowego”. Dane pokazują, że najwięcej kobiet, które zdecydowały się na poród w domu, to rodzące w wieku 26-30 lat oraz 31-36 lat.

Mity wokół porodu domowego

Być może liczba kobiet rodzących w domu byłaby większa, gdyby nie krążące w społeczeństwie mity dotyczące porodu w domu. Skąd się one biorą? Najczęściej prowokują je media, które winą za problemy podczas porodu domowego obarczają położne i warunki domowe. Jednocześnie kultywują porody szpitalne, często pomijając powszechne w szpitalu błędy.

Mit pierwszy: porody domowe są bardziej niebezpieczne niż porody szpitalne

Fakt: Szczerze mówiąc, trudno porównać poród w domu z porodem w szpitalu opierając się na statystykach. Jak już wyżej wspomniałam, tych statystyk dotyczących porodu domowego jest niewiele w porównaniu do statystyk dotyczących porodów w szpitalu. Porody domowe zyskują na popularności na świecie, ale przykładowo w USA stanowią tylko 1 proc. wszystkich. Jedno z badań pokazuje natomiast, że porody domowe z ciąż o niskim ryzyku są tak samo bezpieczne jak te szpitalne. Inne badanie amerykańskie pokazuje, że śmiertelność noworodków to 1,7 zgonów na 1000 planowanych porodów domowych. Wszystkie kobiety biorące udział w badaniu przeżyły poród.

Mit drugi: porody szpitalne są bardzo bezpieczne

Fakt: Znów opieramy się na badaniach przeprowadzonych w USA, a niestety większość z nich nie jest zachęcająca.  Ponad 99 proc. wszystkich urodzeń w USA odbywa się w warunkach szpitalnych, a matki i dzieci umierają. To pokazuje, że szpitale nie są tak bezpieczne, jak może się wydawać, a przecież rząd USA wydaje więcej na opiekę zdrowotną obywateli niż jakikolwiek inny kraj. Amnesty International opublikowała raport w 2010 roku pt.  Deadly Delivery: The Maternal Health Care Crisis in the USA, który pokazuje, że liczba zgonów matek związanych z ciążą i porodem podwoiła się w ciągu ostatnich 20 lat. Przykładowo, w raporcie znajdziemy zapis o 13,3 zgonach matek na 100 tys. żywych urodzeń w 2006 roku. To bardzo niepokojąca wiadomość.

Mit trzeci: poród w domu jest nielegalny

Fakt: Wiele osób jest przekonanych, że prawo nakazuje kobiecie rodzić w szpitalu, więc ciężarna decydująca się na poród w domu postępuje nie tylko lekkomyślnie, ale również niezgodnie z prawem. Obowiązujace od 7 kwietnia 2011 r. rozporządzenie Ministra Zdrowia o tzw. standardzie okołoporodowym stwierdza, że kobieta ma prawo wyboru miejsca do porodu i poród może odbyć się w jej domu.

Mit czwarty: jeśli rodzisz w domu, będziesz sama

Fakt: Przecież położne są na świecie po to, by towarzyszyć kobiecie podczas porodu. Poza tym jest także partner, starsze dzieci, rodzina i doula!

Mit piąty: poród w domu jest zbyt kosztowny

Fakt: To w połowie prawda. Tak naprawdę trudno mówić w wypadku narodzin w domu o kosztach.  Kobiety, które się zdecydują na domowy poród, płacą za niego z własnych pieniędzy. Ministerstwo nie wyklucza, że w przyszłości będzie finansowany przez NFZ. Gazeta Prawna wylicza, że poród w domu to koszt od 2 do 4 tys. zł. Oczywiście, dla niektórych rodzin finanse sprawiają, że poród domowy jest poza zasięgiem.

Źródło: dobrzeurodzeni.pl, inhabitots.com
Foto

Kategorie
patronat

Dogadać się z dzieckiem. Coaching, empatia, rodzicielstwo

„Dogadać się z dzieckiem. Coaching, empatia, rodzicielstwo” – Joanna Berendt, Magdalena Sendor

Recenzje książki

„Ta książka nie jest kolejnym zbiorem przemądrzałych, dobrych rad na temat: jak być lepszym rodzicem. To głęboko zakorzeniony w osobistym doświadczeniu, przemyślany, dynamiczny i praktyczny podręcznik wewnętrznej podróży ku nieznanym krainom naszych serc i umysłów. Nie są one zbyt odległe ani trudne do osiągnięcia – a rozpoznanie ich i uświadomienie decydują o harmonii związków nie tylko z naszymi dziećmi, ale z ludźmi w ogóle. Ze wszech miar warto podjąć tę wyprawę. Tym bardziej, że na każdym etapie – w stylu wysokiej klasy coachingu – wspierać nas będą i dopingować, pełne empatii Autorki.”

Wojciech Eichelberger

**************************************************************************************************************

„To zawsze jest wyzwanie. Napisać książkę dla rodziców tak, żeby była blisko życia i konkretnych sytuacji, jakie pojawiają się w relacjach z dziećmi. A jednocześnie, żeby nie była typowym poradnikiem ani instrukcją obsługi dziecka. W dodatku taką, która zostanie w głowie na dłużej, rzeczywiście coś zmieni i skłoni dorosłego do głębszej refleksji nad własnym rodzicielstwem.

Magda i Joanna sprostały wyzwaniu, którego się podjęły. Dodatkowo proponują czytelnikom książkę, która jest właściwie zaproszeniem do odbycia indywidualnego warsztatu na temat troskliwego i świadomego rodzicielstwa. Rodzicielstwa inspirowanego duchem „Porozumienia bez Przemocy”.

To zdecydowanie nie jest książka tylko do czytania. Bardziej do trawienia i ćwiczenia. Podczas gdy nie przepadam za książkami, w trakcie czytania których mam wykonywać jakieś zadania i ćwiczyć, tak tutaj zadawane przez autorki pytania wydawały mi się proste i naturalne. Same zapraszały do tego, by na nie odpowiedzieć. Może wynika to również z faktu, że nie jest to książka tłumaczona z obcego języka. Dzięki temu jest bardziej zanurzona w naszych codziennych realiach i naszej kulturze.

Dla osób, które już wcześniej zetknęły się z „Porozumieniem bez Przemocy”, pomoże ona ćwiczyć tłumaczenie teorii NVC na praktyczny język konkretnych sytuacji, oraz  myślenie językiem serca o sytuacjach, które zdarzają się w relacjach między rodzicami i dziećmi. Rodzica, dla którego jest to pierwszy kontakt z „Porozumieniem bez Przemocy”, być może zainteresuje takie podejście w komunikacji między ludźmi.

Myślę też, że książka może być dobrym narzędziem i pomocą dla osób, które chcą w swojej pracy z rodzicami wykorzystywać NVC lub jego elementy. Dla wszystkich, którzy prowadzą warsztaty dla rodziców albo pracują z nimi indywidualnie, będzie to źródło inspiracji i pomysłów na wiele ćwiczeń wspierających świadome rodzicielstwo.”

Agnieszka Stein

**************************************************************************************************************

„Książka Dogadać się z dzieckiem to bardzo mądra, napisana z sercem propozycja dla obecnych i przyszłych rodziców.

Zawarte w niej liczne, bardzo trafne rozwiązania i propozycje samorozwoju rodzica oparte są na obserwacjach i przykładach z własnego doświadczenia autorek.

Jeśli zdecydujesz się, krok po kroku, wykonać zaproponowane ćwiczenia, jestem pewna, że wiele w sobie wzmocnisz, poczujesz kontrolę nad swoim życiem, a tym samym zyskasz bezpieczeństwo, szczególnie w sytuacjach „trudnych”.

Przede wszystkim jednak będziesz mieć pewność, że w procesie wychowywania swojego dziecka pomożesz mu „stworzyć siebie” na prawdziwie mocnego i szczęśliwego człowieka. Polecam”.

Ula Sadomska – MMC, mama i babcia

O czym i dla kogo?

Dzieci nie zawsze zachowują się tak, jak chcemy. My jako rodzice nie zawsze reagujemy tak, jak chcemy.

  • Co zrobić, gdy emocje dorosłego lub małego człowieka sięgają zenitu?
  • Jak rozmawiać z dzieckiem tak, aby się dogadać?
  • Co zwiększa szansę na empatyczną komunikację i wzajemne usłyszenie się?
  • Jak budować relację opartą na wzajemnym szacunku, akceptacji i zaufaniu?

To tylko niektóre z ważnych pytań, na które wspólnie odpowiemy.

Ta książka jest o tym, co pomaga budować takie relacje z dziećmi, o jakich marzymy.

  • Pierwszy krok to zrozumienie i poznanie siebie w roli rodzica. Jakim rodzicem chcę być? O co potrzebuję zadbać, by zbudować takie kontakty z dzieckiem, jakich chcę?
  •  Kolejny etap to poznanie i zrozumienie dziecka – dzieci bowiem czasem robią wszystko na opak w stosunku do rodzicielskich oczekiwań i to w najmniej odpowiednim momencie! Słodki aniołek odchodzi wówczas na bok, a do akcji wkracza mały buntownik. Jak za każdym z tych zachowań dostrzec sedno – potrzeby dziecka, jego motywacje i uczucia?
  • Ostatni element to praktyka – konkretne narzędzia inspirowane „Porozumieniem bez Przemocy” i podejściem coachingowym. Jest to ważna część książki, gdyż wspiera ona rodzica w przełożeniu teorii na działanie.

Chcemy przyjrzeć się różnym stronom rodzicielstwa, by dzięki praktycznym ćwiczeniom wesprzeć rodziców w czerpaniu radości i satysfakcji z rodzicielstwa. Rodzic mówi – dziecko mówi – a to już dobry krok, by zwiększyć szanse na ich wzajemne usłyszenie!

Fragment książki

“Książka ta jest w pewnym sensie kursem empatycznych relacji rodzic-dziecko. Obok materiału teoretycznego zawiera wiele ćwiczeń i zadań do wykonania. Zachęcamy Cię do aktywnego używania książki i traktowania jej jako Twój notatnik na drodze do pełnego satysfakcji rodzicielstwa. Na końcu znajdziesz kilka wolnych kartek przeznaczonych właśnie na Twoje zapiski. A być może podarujesz sobie specjalny zeszyt, w którym będziesz notował myśli, refleksje, decyzje, które będą do Ciebie przychodzić w czasie kursu – podczas czytania, w ciągu dnia po zabawie z dzieckiem, po kłótni z nim, po wspólnym, wieczornym czytaniu. Taki dziennik pozwoli Ci na śledzenie zmian, jakie będą się w Tobie odbywać.

Książka powstała głównie z myślą o rodzicach dzieci w wieku 0-9 lat i głównie takie przykłady i scenki w niej opisujemy. Wierzymy, iż rodzice dzieci starszych również znajdą dla siebie interesujące informacje czy narzędzia – zachęcamy do sprawdzenia.

I jeszcze jedna ważna rzecz przed rozpoczęciem podróży: dzięki empatii nie unikniesz sytuacji trudnych czy konfliktowych. One są elementami życia i rozwoju. Będziemy wspierać Cię w przeprowadzeniu realnej zmiany w Twoim życiu, by w takich sytuacjach w szczery i autentyczny sposób dostrzegać i uwzględniać zarówno swoje potrzeby, jak i potrzeby dziecka. Taki rodzaj uważności i kontaktu transformuje wyzwanie w naukę, konflikt w możliwość budowania relacji. Tu przychodzi nam na myśl chińskie przysłowie: „Gdy przychodzi sztorm, niektórzy stawiają mury, inni budują wiatraki”. Empatyczny kontakt daje rodzicom więcej pewności siebie i zaufania w codziennych sytuacjach z naszymi dziećmi.”

Joanna Berendt & Magdalena Sendor,

z podziękowaniami dla wszystkich Żyraf i Szakali, które spotkałyśmy i jeszcze spotkamy*.

*Żyrafa w „Porozumieniu bez Przemocy” jest symbolem empatycznej komunikacji, Języka Serca, a Szakal, to Żyrafa w przebraniu, która nie ma w danej chwili kontaktu z uczuciami i potrzebami.”

Kategorie
ekowiadomości

(Nie)bezpieczne grillowanie

Wraz z nadejściem prawdziwej wiosny rozpoczął się sezon na grillowanie. Polacy lubią potrawy z rusztu, cenią szybkość ich przygotowania i delektują się atmosferą, celebrują czas spędzony z rodziną i przyjaciółmi. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństwa korzystania z grilla. Szczególnie chodzi tu o niedopieczone mięso, które może być siedliskiem bakterii.

Mięso z grilla

Mikrobiolodzy ostrzegają, że jedzenie niedopieczonego mięsa z grilla może być groźne dla zdrowia. Urządzając letnie grillowanie trzeba pamiętać, aby mięso piec długo, tak, aby nie było krwiste. Nawet jeśli mięso przechowujemy w lodówce, mogą rozwinąć się w nim bakterie, które mnożą się w żywności już w temperaturze 4 stopni Celsjusza. Bakterie lub pasożyty mogą być obecne w wieprzowinie, w mięsie wołowym oraz w drobiu. Jedna z bakterii, Yersinia enterocolitica, wywołuje biegunkę, gorączkę, zapalenie stawów, spojówek i cewki moczowej, a nawet niezwykle groźne choroby autoimmunologiczne. Jeszcze niedawno bakteria ta występowała jedynie w Ameryce, jednak pojawiają się również zakażenia w Polsce.

  • Rozpoczynając sezon grillowy pamiętajmy o oczyszczeniu rusztu z pozostałości po wcześniejszym użytkowaniu. Stary brud zawiera toksyczne substancje.
  • Rozpałka – najlepiej węgiel czy brykiet, w żadnym razie nie czasopisma i gazety. Należy pamiętać także o sposobie samego pieczenia.
  • Używajmy marynat z ziół (najlepiej rozmarynu), octu, wina – znacznie zmniejsza to rozwój groźnych związków chemicznych. Z badań zaprezentowanych w Journal of Agricultural Chemistry and Food Economy wynika, że marynowanie czerwonego mięsa na dwie godziny przed obróbką termiczną znacznie ogranicza powstanie szkodliwych substancji. Naukowcy uważają, że przeciwutleniacze z marynat tworzą na produkcie ochronną barierę.
  • Głównym zagrożeniem dla zdrowia podczas grillowania jest przypalony tłuszcz. Jeżeli z mięsa wytapia się jakaś jego część, często zdarza się, że kapie ona bezpośrednio do ognia. Tam się pali, a wytworzony dym zawiera bardzo niebezpieczne związki (głównie węglowodory aromatyczne i nadtlenki), które przedostają się do grillowanej potrawy. Jest na to rada. Możemy używać odpowiedniego rusztu, zawierającego rynienki, którymi wytopiony tłuszcz będzie spływał do jakiegoś oddzielnego pojemnika. I drugi sposób – można wykorzystać przystosowane do tego aluminiowe tacki z podobnymi perforacjami.
  • Warto wcześniej podpiec mięso w piekarniku i dopiero później położyć je na grillu na kilka minut. Nabierze wtedy odpowiedniego aromatu, a szkodliwe substancje nie zdążą się wytworzyć w tak dużym stopniu.

Gotowym zestawom mówimy: nie!

W sklepach dostępne są tacki z gotowymi zestawami – mięsem już podzielonym na szaszłyki i kotlety, zamarynowanym, ochlapanym „sosem”. Kuszą klientów, ponieważ wymagają zerowego nakładu pracy. Oczywiście, niektóre są z wysokiej jakości mięsa, ale bywają i takie, które są niebezpieczne. Często w takich zestawach znajdziemy mięso drugiego gatunku, ze zwrotów zalegających w magazynach. Sos, którym polana jest potrawa nie przypomina tego znanego nam z domowej kuchni. Taka marynata ma na celu zwykle jedno: zamaskować nieświeżość mięsa. W sosie znajdują się sztuczne aromaty, które po podgrzaniu na grillu zaczynają wydzielać szkodliwe dla zdrowia substancje.

Smaczne warzywa i zdrowa ryba

Na szczęście coraz częściej rezygnujemy z tłustego grillowanego mięsa, na rzecz szaszłyków warzywnych, owoców morza i aromatycznej ryby. Jeśli jednak nie możemy przekonać rodziny do zdrowej alternatywy dla kiełbasy, zadbajmy o to, by na stole znalazły się świeże warzywa, np. w postaci sałatki. Zawierają one bowiem witaminy antyoksydacyjne, które zneutralizują potencjalnie wydzielające się w czasie grillowania szkodliwe substancje i dostarczą błonnika pokarmowego, który pomoże strawić obfity posiłek.

Pamiętajmy o higienie

Kierownik Pracowni Diagnostyki Bakteryjnych Zakażeń Przewodu Pokarmowego Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny – dr n.med Jolanta Szych, mówi: „Surowe mięso w kuchni powinno być zawsze traktowane jako czynnik zakaźny. Nie można kroić mięsa na jednej desce lub tym samym nożem razem z warzywami spożywanymi na surowo. Trzeba też pamiętać o umyciu rąk po dotykaniu mięsa. Nawet uchwyt kranu, pod którym mięso było płukane, należy umyć mydłem lub płynem do zmywania naczyń, aby nie przenieść zarazków na inne potrawy lub sprzęty kuchenne”.

Foto

Kategorie
recenzje

Termobutelka PacificBaby 3w1

Jedna butelka, która posłuży dziecku od urodzenia (w wypadku mam karmiących mlekiem modyfikowanym) do wieku przedszkolnego. Lekka, bezpieczna, bardzo wytrzymała, na dodatek trzyma temperaturę napoju nawet kilka godzin. Termobutelka PacificBaby ze sklepu Kraina Eko Zabawek.

pacificbaby

Rośnie z dzieckiem

W wersji podstawowej butelkę PacificBaby kupimy z silikonowym smoczkiem o wolnym przepływie („slow flow”). Możemy wybrać między dwoma pojemnościami:  120 ml lub 200 ml. Ponadto w skład zestawu wchodzi butelka i zatyczka ze stali nierdzewnej oraz nakrętka do butelki. Wraz z rozwojem dziecka, możemy dokupywać wyposażenie dodatkowe: dodatkowe smoczki (przepływ średni i przepływ duży), uchwyt z miękkim ustnikiem, starszakowi plastikowy składany ustnik oraz w razie zguby – nową nakrętkę.

Dzięki jednej butelce, która jest połączeniem butelki ze smoczkiem (czy ustnikiem) i termosu, zaoszczędzamy pieniądze. Termoopakowanie, termos, kubeczek z ustnikiem nie będą potrzebne. Poza tym szukaliście kiedyś niekapka dla roczniaka, który faktycznie będzie niekapkiem? Ja tak… i to naprawdę trudne zadanie.

2

Na pierwszy rzut oka cena za podstawowy zestaw wydaje się być wysoka – ok. 85 zł. Warto wziąć pod uwagę fakt, że dokupując – przy zakupie dodatkowego wyposażenia – nasze dziecko będzie korzystało z jednej butelki nawet do piątego roku życia (albo i dłużej, ponieważ butelkę ze składanym ustnikiem brało do szkoły nasze redakcyjne dziecko – Filip).

Termobutelka PacificBaby:

  • dzięki izolacji próżniowej utrzymuje temperaturę płynów do ok. 10 godzin (duże butelki 200 ml) – stopniowo się schładzając;
  • nie zawiera bisfenolu A (BPA), ftalanu ani PVC;
  • wewnątrz butelki nie rozwijają się bakterie, ponieważ jest wykonana ze stali nierdzewnej, dzięki temu nadaje się do przechowywania mleka matki, mleka zastępczego. jak również wody czy soków;
  • rośnie z dzieckiem – można ją doposażać, jedna butelka posłuży maluchowi nawet kilka lat;
  • jest trwała i wytrzymała – nie straszne jej upadki z wysokości, nie przenikają do niej zapachy napojów;
  • ważne dla mam karmiących – wewnątrz posiada wygodną miarkę do odmierzania ilości pokarmu w butelce;
  • jest ekologiczna, ponieważ materiał, z którego jest stworzona, nadaje się w 100% do powtórnego przetworzenia;
  • można wyparzać butelkę w sterylizatorze i myć na górnej półce zmywarki;
  • spełnia europejskie i amerykańskie normy bezpieczeństwa;
  • jest estetyczna, wzorki na butelce podobają się maluchom.

Muszę przyznać, że butelka miło mnie zaskoczyła. Zgodnie z zapewnieniami producenta, nawet do 10 godzin utrzymuje stałą temperaturę napoju. Zrobiłam test i faktycznie woda w letniej temperaturze nawet po 8 godzinach nadała się do podania dziecku. To świetna wiadomość dla rodziców karmiących mlekiem modyfikowanym, którzy mogą przygotować wcześniej wodę o odpowiedniej temperaturze, a w nocy dodać odmierzoną porcję mieszanki. Co prawda w środku jest miarka, jednak przy napełnianiu butelki staje się mniej widoczna, co niekiedy może utrudniać odmierzenie porcji co do mililitra.

Kolejny test przeprowadziłam podczas majówki. Okazało się, że termobutelka świetnie sprawdza się na spacerze. Jest lekka, można ją umieścić w miejscu na bidon przy rowerze. I co najważniejsze – woda nie wylewa się z butelki, nawet podczas wstrząsów.

Podsumowując, butelkę szczerze polecam z wielu względów. Fakt, można powiedzieć, że to gadżet, że można się bez termobutelki obejść. Jednak wielu rodziców chce ułatwić sobie życie, nie spędzać wielu minut na poszukiwaniu odpowiedniego kształtu butelki i smoczka z dobrego materiału. Dlatego termobutelka PacificBaby pomoże zaoszczędzić czas i pieniądze, a do tego jest eko. I jeszcze jedno: to praktyczny prezent dla malucha i jego rodziców.

Kategorie
odżywianie naturalne

Jakie soki są najlepsze dla dzieci?

W ostatnich latach lekarze i żywieniowcy popularyzują hasło zalecające spożywanie przynajmniej pięciu porcji owoców lub warzyw dziennie. Działania te mają na celu ukształtowanie odpowiednich nawyków żywieniowych wśród dzieci, jak i dorosłych oraz zachęcanie do codziennego odpowiedzialnego spożywania właściwych produktów. Ze względu na sezonowość owoców i warzyw oraz różną ich trwałość podczas przechowywania warto urozmaicać dietę o soki, które przewyższają jakością oraz wartością odżywczą tradycyjne soki owocowe.

soki

Soki mętne

W produkcji soków, szczególnie owocowych, technologia stanęła przed nowymi wyzwaniami. Ogólny trend zmierza w kierunku ograniczenia masowej produkcji koncentratów owocowych, która jest wygodna dla producenta, na rzecz droższej i bardziej zaawansowanej technologicznie produkcji soków naturalnie mętnych. W przeciwieństwie do soków klarownych nie poddaje się ich klarowaniu i filtracji. Dzięki temu zawierają dużą ilość spolimeryzowanych związków pochodzących z surowca bogatego w biologicznie czynne związki. W ten sposób produkty te stają się bardziej wartościowe i wykazują znacznie silniejsze właściwości prozdrowotne.

Soki NFC (not from concentrate = nie z koncentratu) produkowane są tylko z owoców bez dodatku wody, substancji słodzących czy konserwantów.

Najcenniejsze smaki

Soki mętne można tłoczyć z różnych cennych surowców, m.in. z jabłek, których produkujemy znaczne ilości, ale także aronii, truskawek, gruszek, wiśni, porzeczek, malin i na przykład bogatych w witaminę C owoców róży. Wymienione owoce charakteryzują się wieloma właściwościami prozdrowotnymi, których bioaktywne składniki to m.in. pektyny, związki fenolowe, karotenoidy, związki mineralne. Możliwość mieszania smaków przed rozlewem pozwala na produkcję soków, które dzięki swoim unikalnym właściwościom i składzie mogą być szczególnie zalecane dla konkretnych grup wiekowych.

Właściwości prozdrowotne

Prozdrowotne właściwości soków mętnych potwierdzono w licznych badaniach przeprowadzonych na całym świecie. Przykładowo cennym składnikiem soków owocowych są związki polifenolowe, a wśród nich antocyjany, procyjanidyny, flawanole i fenolokwasy. Są to substancje uważane za silne przeciwutleniacze. Udowodniono ponad wszelką wątpliwość, że jako przeciwutleniacze i „wymiatacze” wolnych rodników chronią organizm przed stresem oksydacyjnym, i co za tym idzie skutecznie obniżają ryzyko zawałów i choroby niedokrwiennej serca. Substancje te działają synergicznie w ochronie przed różnymi chorobami cywilizacyjnymi, spowalniają procesy starzenia się organizmu, a także zwiększają ogólną odporność.

Pamiętajmy, że soki mogą być jedynie urozmaiceniem diety, a dzieci powinny pić przede wszystkim dobrej jakości wodę!

Dużo i długo

Soki mętne oferowane są w opakowaniach o większych pojemnościach 3- i 5-litrowych typu Bag-in-Box. Pozwala to producentom na ich sprzedaż w bardzo konkurencyjnych cenach w stosunku do soków klarownych. Bardzo intensywny smak soków tłoczonych pozwala także na bezpieczne rozcieńczanie ich wodą bez wpływu na walory smakowe. Jest to zalecane zwłaszcza w przypadku spożycia ich przez dzieci. Dodatkowym atutem opakowań Bag-in-Box jest specjalny worek, który uniemożliwia przedostanie się powietrza do soku. Dzięki temu możemy przechowywać sok w temperaturze pokojowej nawet do 30 dni po otwarciu.

zp-kampania

Foto

Kategorie
ekowiadomości

Lodowa, rukola, roszponka… sezon na sałatę

Sałata ma sporo kwasu foliowego. Poza tym ma mało kalorii, jest smaczna i oczywiście zdrowa. Ponad 90 proc. jej składu to woda, ale też pełnowartościowe składniki odżywcze. Występuje w wielu odmianach. Warto znać i jeść je wszystkie. Właśnie rozpoczyna się sezon na „zielone koleżanki”. Amerykańscy badacze dowiedli, że spożywana regularnie sałata działa uspokajająco i nasennie. Sporą porcję warzywa podawano codziennie do ostatniego posiłku starszym osobom, które miały kłopoty z zasypianiem. Po kilku miesiącach problem zniknął.

Kolor zdrowia

Od białych, poprzez seledynowe, do ciemnofioletowych, a nawet bordowych, gładkich, delikatnych i kędzierzawych, słodkich, gorzkich i szczypiących w język. Wśród sałat można przebierać i dobierać je do własnych upodobań smakowych, komponować z nich efektowne kolorowe sałatki. Najbardziej znana jest sałata masłowa. W warzywniaku  (lub własnym ogródku) spotkamy także sałatę lodową, rzymską czy dębową. Sałata jest najzdrowsza od maja do jesieni, kupowana od zaufanego sprzedawcy, który sprzeda nam sałatę ekologiczną, bez szkodliwych dla zdrowia azotanów.

O sałacie

Warto jeść świeże, młode listki sałaty, najwięcej późną wiosną i latem, gdy sezon na nie w pełni. Dzięki temu, że mają mało kalorii (ok. 15 kcal w 100g) możemy dodawać sałaty do każdego posiłku.

Cenne składniki odżywcze, jakie znajdziemy w sałacie to:

  • żelazo;
  • wapń;
  • magnez;
  • potas;
  • wit. A, E i D, C, B9;
  • kwas foliowy (bardzo cenny dla kobiet w ciąży, ale nie tylko).

Listki sałaty bogate są także w antyoksydanty takie jak karotenoidy, polifenolokwasy czy flawonoidy, które nie tylko chronią przed wolnymi rodnikami, lecz także wspomagają układ krążenia. Sałata poprawia trawienie, gdyż bogata jest błonnik oraz celulozę, dlatego regularne jedzenie sałaty wpływa na regulację wypróżnień.

Rodzaje sałat

  • rzymska – jej podłużna główka jest zbudowana z grubych i pomarszczonych liści. Te zewnętrzne można dusić tak samo jak np. szpinak. W smaku jest słodsza i delikatniejsza od powszechnie znanej sałaty masłowej;
  • lodowa – kruche i soczyste liście najłatwiej rwać palcami, ale można też ją kroić nożem w paski. Bardzo długo utrzymuje świeżość. Nawet tydzień w lodówce dla niej niestraszny. Ma łagodny smak i lekko chrupie;
  • dębolistna, czerwona karbowana – ma karbowane zielone liście o charakterystycznym bordowym zabarwieniu. Delikatna w smaku, lekko orzechowa. Podaje się ją w mieszankach z innymi odmianami jako kolorystyczne urozmaicenie i wzbogacenie walorów smakowych sałatki, a także do dekoracji potraw;
  • rukola– liście tej sałaty przypominają wyglądem liście mlecza. W smaku jest ostra (pieprzowa), dlatego z reguły łączy się ją z innymi odmianami sałat lub podaje do mało wyrazistych potraw;
  • rukiew wodna – bardzo bogata w witaminy (szczególnie dużo witaminy C) i sporo wapnia (70 mg/100 g), stąd wykorzystywana podczas ich niedoborów w organizmie;
  • roszponka– ma najmniejsze listki ze wszystkich znanych sałat. Są one bardzo aromatyczne, jasno lub ciemnozielone, o orzechowym smaku. Sałata ta pojawia się w sklepach zimą i wczesną wiosną. Używa się jej do surówek, duszenia, a nawet można z niej ugotować zupę, podobnie jak ze szczawiu.

Foto

Kategorie
ekowiadomości

Dzieci za mało śpią. To wynik używania komputerów i telefonów

Naukowcy zgodnie podkreślają – niedobory snu odgrywają kluczową rolę w obniżeniu osiągnięć szkolnych uczniów. Co więcej, problem ten jest szczególnie powszechny w krajach wysokorozwniętych, ponieważ dzieci żyją tam w świecie nasyconym technologią.

Poniżej opisano badanie przeprowadzone przez Boston College (USA).

BBC przeanalizowała problem niewysypiania się dzieci na świecie. Naukowcy przebadali ponad 900 tysięcy dzieci z 50 krajów świata. Analizata stanowi część światowego gromadzenia danych dotyczących standardów edukacji.

Z analizy wynika, że:

  • najwięcej niewyspanych dzieci, aż 73 proc., w wieku dziewięciu i dziesięciu lat mieszka w USA;
  • 47 proc. uczniów szkół podstawowych na całym świecie potrzebuje większej ilości snu;
  • 57 proc. uczniów szkół ponadpodstawowych na świecie śpi krócej niż wskazują na to normy;
  • najbardziej dotknięte niedoborem snu są dzieci w Nowej Zelandii, Arabii Saudyjskiej, Australii, Anglii, Irlandii i Francji;
  • najwięcej godzin w ciągu doby poświęcają na sen dzieci z Azerbejdżanu, Kazachstanu, Portugalii, Japonii i Malty.

Dzieci, które brały udział w badaniu, rozwiązywały zadania matematyczne, pisały i czytały. Wyniki ich pracy analizowano, dodatkowo przeprowadzono wywiad z nauczycielem dziecka oraz rodzicami, pytając ich o nawyki związane ze snem dziecka. Eksperci doszli do wniosku, że za znaczny deficyt snu dzieci odpowiadają przede wszystkim komputery i telefony komórkowe obecne w sypialni dziecka. Po pierwsze, dzieci często zasypiają wpatrzone w monitor komputera czy swojego telefonu. Po drugie, samo patrzenie na monitor czy wyświetlacz w czasie poprzedzającym moment zaśnięcia, zakłóca naturalny rytm snu.

W konsekwencji dzieci pozbawione odpowiedniej dawki snu są w szkole mniej skoncentrowane. Nauczyciele często muszą dostosowywać metody pracy na lekcji i sam jej tok do ich potrzeb, przez co aktywność dzieci, które nie cierpią z powodu niedoboru snu, jest hamowana.

Naukowcy z Boston Collage zaznaczają jednak, że zbyt krótki sen dziecka nie jest jedyną przyczyną problemów szkolnych. Często wystarczy dostosować długość snu dziecka do norm, by zauważyć znaczną poprawę nastroju i osiągnięć dziecka.

Źródło: dailymail.co.uk, bbc.co.uk
Foto

Kategorie
edukacja alternatywna

10 zabawek matematycznych

Pedagodzy i rodzice mogą sprawić, że nauka matematyki będzie dla dziecka zabawna, twórcza i ekscytująca. Na rynku są dostępne różne pomoce w formie gier i narzędzi edukacyjnych (środków dydaktycznych), które pomogą zobaczyć matematykę w innym niż znane z tradycyjnej szkoły świetle. Takie „zabawki” z powodzeniem wykorzystuje się w edukacji domowej oraz w pedagogice m.in. Marii Montessori. Narzędzia matematyczne sprawiają, że nauka staje się zabawą, i pokazują, w jaki sposób wykorzystać matematykę w życiu codziennym.

Wybraliśmy dziesięć zabawek. Szeroki wybór znajdziemy w sklepach zagranicznych (niektóre są dostępne także w polskich sklepach). Co ważne, cyfry i znaki matematyczne w większości krajów są takie same, uniwersalne, dlatego można korzystać z pomocy z całego świata.

1. Część całości

Tablica z drewna olchowego, z wpisanym kołem. Dzieci za pomocą tego narzędzia matematycznego mogą dostrzec zależność między częścią a całością. Warto pokazać te zależności  na przykładzie pizzy, którą dzielimy na kawałki.

 1
inhabitots.com

2. Poznajemy cyfry

To jedna z najpopularniejszych na świecie pomocy matematycznych, która w prosty sposób pozwala wprowadzić pojęcia liczbowe. Cyfry i znaki matematyczne mogą być narysowane na drewnianych płytkach czy klockach. Można je samodzielnie stworzyć w domu. Jednak tak naprawdę liczmanem może być wszystko, co mamy pod ręką: kamyki, patyki, szklane kulki, kapsle, kasztany, szyszki, nakrętki…. Przedmioty te wizualnie wzmacniają koncepcje liczb. Warto zaznaczyć, że aby dziecko liczyło sprawnie i w szerokim zakresie musi mieć dużo rzeczy do liczenia. Wkrótce okaże się, że zabawa liczmanami stanie się ulubionym zajęciem dziecka. Dlaczego? Ponieważ dzięki nim dzieci mogą wykonywać rozmaite zadania sprzyjające doskonaleniu umiejętności liczenia, które będą interesujące, odkrywcze, zaskakujące.

2

3
alezabawki.co; sklep.pilchr.pl

3. Matematyczne krasnale

To nasze odkrycie. Figurki powstały z inspiracji pedagogiką waldorfską. Są wykonywane ręcznie z palonego drewna, ich ubranko natomiast z filcu. Są pomalowane woskiem pszczelim. Każdy posiada własny symbol matematyczny.

4
etsy.com

4. Monety

Zabawka na lata, rośnie wraz z dzieckiem. Bawiąc się nią dziecko zaznajamia się z monetami, próbuje nimi operować, korzystać z nich. Najprościej uczy się tego bawiąc się w sklep lub bank. Niech zadziała dziecięca wyobraźnia. Drewniane monety są niemal tak małe jak prawdziwe monety, ale wystarczająco duże, by kilkulatek mógł się nimi bezpiecznie bawić.

5
www.etsy.com

5. Fiszki matematyczne

Tzw. „karty pamięci”, które możemy kupić lub wykonać samodzielnie w domu. Proste i skuteczne. Spośród tych dostępnych w sklepie możemy dostać ekologiczne, drukowane z użyciem nietoksycznych farb na papierze z recyklingu. Są niedrogie, łatwo je ze sobą zabrać do szkoły czy w podróż.

6
eeboo.com

6. Figury geometryczne

Zainteresują każde dziecko, ponieważ są kolorowe i różnorodne. Mogą występować w różnych formach – figur i brył. Dziecko często ma z nimi kontakt w okresie niemowlęcym przy okazji tzw. sorterów. Oprócz kształtowania umiejętności motorycznych i doskonalenia rozpoznawania kolorów, wprowadzają dzieci w świat figur geometrycznych. Warto wybierać te drewniane, barwione naturalnymi farbami na bazie wody.

7
alezabawki.co

7. Liczydło

Chyba najstarsze narzędzie matematyczne. W przeszłości liczydło najczęściej miało formę prostokątnych deseczek z wyżłobionymi rowkami, w których ułożone kamyki oznaczają poszczególne pozycje przedstawianej cyfry. Manipulując kamyczkami wykonywano proste operacje matematyczne. Do Europy liczydło pojawiło się w XIV wieku. Dziś liczydła mają różnorodny wygląd, ale zasady użytkowania nie zmieniły się.  Z liczydła korzystają przedszkolaki i uczniowie na początku swojej przygody z matematyką.

8

8. Klocki liczbowe

Układanie szeregu klocków poza polem i pojedynczych klocków wewnątrz to dla dziecka świetna zabawa! Przy okazji okaże się, że manipulowanie klockami (dodawanie lub wyjmowanie klocków, także mnożenie) to tak naprawdę wykonywanie podstawowych operacji matematycznych. Zabawka pomaga zrozumieć wartość liczb, co jest wstępem do wykonywania najpierw prostych, z czasem nieco trudniejszych działań.

9
sklep.pilchr.pl

9. Domino

Matematyka dla starszaków. Domino to zabawka już dla trzyletnich dzieci (np. obrazkowe – z owocami itp.). W miarę rozwoju dziecka wzrasta poziom trudności i układanie kostek staje się coraz trudniejsze.  Na rynku jest dostępna gra Matematyczne Domino, która doskonali zdolności matematyczne, pamięć, koncentrację i myślenie strategiczne. Poza tym stymuluje koncentrację, uczy zdolności analitycznego myślenia oraz ćwiczy wykonywanie prostych działań matematycznych.

10
patalonia.pl

10. Wieża Montessori

I na koniec klasyka Montessori dla maluszków. Różowa wieża pozwala doświadczać wielkości w trzech wymiarach. Rozwija motorykę, koordynację ruchu. Przeczytaj więcej: montessori.pl

11
sklep.e-si.pl

Kategorie
patronat

Dlatego nie jemy zwierząt

„Dlatego nie jemy zwierząt” to pierwsza książka dla dzieci, która ze szczerością i współczuciem przygląda się życiu i niedoli zwierząt na fermach przemysłowych. Barwna obsada złożona ze świnek, indyków, krów i wielu innych zwierząt przybliży młodym czytelnikom wegetarianizm i weganizm. Te ujmujące zwierzątka pokazane są zarówno w swoim naturalnym środowisku – gdy tworzą relacje, szturchają się noskami, przytulają się i oczarowują swoimi rytuałami i rodzinnym instynktem – a także w smutnych warunkach na fermach przemysłowych.

Książka pokazuje wpływ, jaki jedzenie zwierząt ma na nasze środowisko, lasy deszczowe i zagrożone gatunki, a także sugeruje, jakie kroki dzieci mogą podjąć, by dowiedzieć się więcej o wegetariańskim i wegańskim stylu życia. Ta napisana z głębi serca praca jest kluczowym źródłem dla rodziców, którzy chcieliby porozmawiać z dziećmi na ten ważny i aktualny temat.

dlaczego-nie-jemy-zwierzat

„To wpływowa i ważna książka. Zwierzęta hodowlane mają emocje podobne do naszych pupili i jest to przekazane przez urzekające ilustracje Roth. To skłoni dzieci (i ich rodziców) do refleksji i zastanowienia się. Nie będzie jednak prowadziło do koszmarów sennych, a raczej do kształtowania postawy szacunku i współczucia dla istot, których dobro spoczywa w naszych rękach”. – dr Jane Goodall, odznaczona Orderem Imperium Brytyjskiego, założycielka The Jane Goodall Institute i Posłanniczka Pokoju ONZ