Kategorie
zdrowie

Zespół Williamsa. Kim są Dzieci Elfy?

Zwykły dzień, obowiązki, radości i troski i wszystko to wymalowane na mojej twarzy. Wtedy podchodzi do mnie moje dziecko, obejmuje moje policzki i mówi: „musisz być szczęśliwa, mamo”. Do tego uśmiecha się od ucha do ucha i mam wrażenie, że to słońce mnie dotknęło, a jego promyczek został w moich ramionach…

ZW1

Zespół Williamsa, z którym zmaga się moja córka przejawia się właśnie takim wewnętrznym ciepłem i empatią. Amelka doskonale wyczuwa emocje, z którymi zmagają się ludzie i błyskawicznie zdaje się je współodczuwać. Osoby z tym zespołem chorobowym są również niezwykle towarzyskie i to do tego stopnia, że wydają się być wręcz nienasycone swoimi kontaktami i relacjami z innymi ludźmi. Nie tylko potrafią wspaniale rozbawić towarzystwo, ale są również mistrzami w prowadzeniu czarujących rozmów, używając przy tym wielu wyszukanych słów i zwrotów. Interesują się swoim rozmówcą, bywają jednak często zbyt wylewne i zdarza im się zachowywać w sposób nader narzucający wobec nawet przypadkowych znajomych. To nieskrępowanie i zbytnia ufność niestety naraża je na wiele niebezpieczeństw ze strony obcych ludzi, którzy nie tylko nie potrafią właściwie zareagować, ale wręcz wykorzystują taką sytuację.

Dzieci Elfy

Amelka, podobnie jak większość „Williamsów” urodziła się z niską masą urodzeniową. Wszystkie „kamienie milowe” rozwoju osiągała ze znacznym opóźnieniem. Ale pnie do przodu, pracuje m.in. nad motoryką małą, słabym napięciem mięśniowym i nadwrażliwością na dźwięki. Zwłaszcza ta ostatnia przypadłość przysparza wiele kłopotów. Dźwięki, na które zazwyczaj zdrowi ludzie nie zwracają uwagi, jak odgłos suszarki, okapu kuchennego, ekspresu do kawy, powodują natychmiastowe zakrywanie uszu i wyraźny niepokój. Natomiast niektóre hałasy, jak niekontrolowane okrzyki innych ludzi, nierzadko są przyczyną wręcz fizycznego bólu. Zespół Williamsa charakteryzuje się bardzo często słuchem absolutnym. Uwielbienie muzyki i niesłychana muzykalność to również cechy występujące w większości przypadków osób z ZW.

 ZW2

Zarówno zdolności snucia kwiecistych opowieści jak i ukochanie muzyki spowodowały, iż ludzie cierpiący na Zespół Williamsa porównywani są do baśniowych elfów. Pewne cechy wyglądu również są wspólne, bowiem osoby z ZW są niskiego wzrostu i posiadają specyficzną urodę. Ich piękne, wydatne usta, wypukłe policzki, mały, lekko zadarty nosek oraz małe, nisko osadzone uszka składają się na iście anielską twarz elfa. Oprócz charakterystycznego wyglądu, osoby z Zespołem Williamsa łączą również występujące w wielu przypadkach specyficzne wady układu sercowo-naczyniowego, nadwzroczność, choroby nerek i inne skutki niedoboru genu elastyny. Dzieje się tak dlatego, że za Zespół Williamsa odpowiada mikrodelecja (brak) materiału genetycznego w 7 chromosomie powodująca zaburzenia wspomnianej elastyny. Utrata genu następuje już w plemniku lub komórce jajowej i jest całkowicie przypadkowa. Szacuje się, iż 1 na 20 000/7500 dzieci rodzi się z Zespołem Williamsa, zupełnie zmieniając życie przypadkowych, zdrowych rodziców.

Choroba to wyzwanie

Posiadanie dziecka z ZW to wyzwanie. Ubytek genu powoduje liczne problemy zdrowotne i rozwojowe, które mogą mieć różne nasilenie, od umiarkowanych do bardzo ciężkich. Wsparcie, poczucie zrozumienia jest niezwykle ważne. Stowarzyszenie Zespołu Williamsa doskonale wypełnia te role. Jego członkowie, czyli osoby z ZW, ich bliscy i przyjaciele co roku wspólnie spotykają się, aby w rodzinnej atmosferze ciągle zgłębiać wiadomości na temat tej rzadkiej choroby, służą sobie radą i dobrym słowem. Ponadto Stowarzyszenie prowadzi działania mające na celu propagowanie i szerzenie wciąż bardzo znikomej wiedzy na temat Zespołu Williamsa. Na stronie internetowej prowadzonej przez Stowarzyszenie (zespolwilliamsa.org) znaleźć można wnikliwy opis choroby, wskazówki dla rodziców i lekarzy prowadzących, oraz forum dające możliwość bycia w stałym kontakcie z innymi ludźmi, będącymi blisko tego tematu.

Osobiście nie myślę o swojej córce jak o osobie chorej. Mimo wielu problemów zdrowotnych, z którymi się boryka i tylu ograniczeń, które odróżniają ją od zdrowych rówieśników, traktuję Zespół Williamsa raczej jako jej cechę, zbiór cech, dzięki którym jest taka, a nie inna. To ja od niej uczę się na co dzień jak życie jest cenne i zachwycające. Dzięki niej wiem, co w życiu jest ważne. Jej trud i ciężka praca uświadamiają mi jak wiele od życia dostałam, bo urodziłam się zdrowa. Takie banalne, ale wcale nie wszystkim pisane…

Kategorie
recenzje

Nocnik Intelligent Potty

Na rynku jest dostępnych sporo rodzajów nocników, od klasycznych i bardzo prostych, po grające czy migające. Testowaliśmy najnowszą propozycję dla rodziców i ich dzieci – nocnik inteligenty Intelligent Potty, który przysłał nam zaprzyjaźniony sklep Ceba Baby.

 nocnik-IP

Wygląda świetnie

Intelligent Potty wyróżnia się ergonomicznym stylem. Brzmi tajemniczo, ale chodzi o to, że nocnik jest prosty w swojej konstrukcji, jest bardzo stabilny, z wyprofilowanym oparciem. Jest dość duży, dziecko siedzi na nim niczym na małym fotelu. Wygląda naprawdę dizajnersko;)

Czym się wyróżnia?

Intelligent Potty kryje w sobie pewną tajemnicę. Nie ukrywamy, że system nagród i kar jest nam obcy, a taki jest właśnie pomysł na nocnik. Jak „działa”? Dziecko siadając na nocnik Intelligent Potty, po dwóch sekundach słyszy odgłos spływającej wody, co zwykle pobudza je do siusiania. Po załatwieniu się i wstaniu maluch słyszy nagrany głos rodzica. Rodzic może go np. chwalić „Brawo, jest siku”. Ta metoda wydaje się ryzykowna. Czy zależy nam, żeby maluch robił siku dla nas, żebyśmy byli z niego zadowoleni, czy maluszek ma być zadowolony z samego siebie i wspaniałego osiągnięcia, którego dokonał? Dlatego my nagraliśmy niezobowiązującą melodię, coś w stylu „Trum ta ta tum, trum talala”. Można też wybrać jedną z 10 ciekawych melodyjek.

 nocnik-IP2

Nocnik różni się od tradycyjnych nocników tym, że:

  • pomaga wywoływać pozytywne emocje podczas nauki korzystania z nocnika;
  • odpowiednio wyprofilowane oparcie sprzyja prawidłowej postawie ciała podczas siedzenia;
  • wyjmowany wkład ułatwia opróżnianie i czyszczenie nocnika;
  • posiada specjalną osłonkę z przodu nocniczka, która sprawia, że nic nie wydostaje się na zewnątrz – to szczególnie ważne, jeśli z nocnika korzysta chłopiec;
  • możemy wybierać spośród żywych i intensywnych kolorów, które cieszą oko dziecka (i rodzica).

 nocnik-IP3

Podsumowując, nocnik bardzo spodobał się przede wszystkim dziecku. Ciekawe melodyjki, prawie niezmodyfikowany głos rodzica zdecydowanie umilają naukę korzystania z nocnika. Poza tym jest bardzo wygodny i nie ma obawy, że zawartość się wyleje. Mnie urzekł prosty wygląd i piękny kolor. To jeden z niewielu nocników, który posiada osłonkę z przodu, która sprawia, że siku nie wylewa się. Minusy – dostrzegam kilka. Pierwszy to brak możliwości regulacji głośności melodii. Drugi – szkoda, że nie ma specjalnego uchwytu (np. z tyłu), który ułatwiałby przenoszenie nocnika. Po trzecie – wysoka cena. Jednak biorąc pod uwagę fakt, iż dziecko korzysta z nocnika nawet przez kilka lat, na taki wydatek można sobie pozwolić (np. zorganizować rodzinną składkę).

Kategorie
rodzina

Jak zrobić chusteczki nawilżane dla dziecka i zaoszczędzić 480zł rocznie?

Jako rodzice jesteśmy bardzo zajęci dbaniem o nasze małe pociechy, zabiegani w domu i często w pracy, starając się pogodzić wszystko ze sobą. Z drugiej strony XXI wiek właśnie tym się charakteryzuje, notorycznym brakiem czasu. Jest to paradoks, gdyż to nasze pokolenie ma dostęp do dóbr i usług, które powinny nam ten czas oszczędzić. Z braku czasu ufamy producentom, przecież w końcu dany towar został dopuszczony do sprzedaży, nie mamy czasu czytać składu produktów, które musimy kupić szybko, bo trzeba zrobić obiad. Bądźmy szczerzy, mało kto z nas posiada wiedzę chemiczną, aby szybko rozszyfrować litanię łacińskich nazw w rubryce „skład”. A jest co czytać, uwierzcie. Każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej, z przekonania kupuje droższe produkty ponieważ, są na pewno „lepsze”. Niekoniecznie.

Jednorazowe chusteczki nawilżane

Przeanalizujmy chusteczki z tzw. „górnej półki”, których cena oscyluje w granicy 10zł za 64 sztuki. W ciągu pierwszego roku, używając jedynie jedno opakowanie na tydzień, wydajemy kwotę rzędu 480zł. Dzięki tym pieniądzom podrażniamy skórę naszego dziecka i aplikujemy do niej niezliczoną ilość konserwantów, parabenów, emulgatorów i innych chemicznych ciekawostek. Co w nich jest?

  • powszechnie używany  Propylene Glycol (toksyczny dla układu immunologcznego i oddechowego);
  • Benzyl Alcohol (alkohol na skórze niemowlęcia?);
  • Sodium Acrylate (nie przeprowadzono wystarczającej ilości testów toksykologicznych stwierdzających bezpieczeństwo użycia);
  • parabeny (podejrzewane jako środki toksyczne dla skóry);
  • perfumy (mieszanka chemiczna, której składu producent nie musi podawać).

 A jak naturalnie?

Skóra dziecka jest bardzo delikatnym, cienkim i chłonnym organem, który przepuszcza wszelkie chemikalia do krwioobiegu, a stamtąd dostają się one do serca, płuc czy mózgu. Dlatego tak ważne jest to, czego używamy do jej pielęgnacji.

1

Przy pielęgnacji dziecka, stosujmy się do jednej zasady: „im mniej, tym lepiej” Dlatego zrób swój własny produkt i oszczędź co najmniej 450zł używając całkowicie naturalnych, bezpiecznych i skutecznych chusteczek nawilżających.

Potrzebne będą:

  • olejek lawendowy (5 kropli);
  • olejek z drzewa herbacianego (5kropli do jednego woreczka +10 kropli do drugiego);
  • woda (300ml);
  • flanelki/pocięta pielucha;
  • oliwa z oliwek/ olej słonecznikowy. (2 łyżki);
  • soda oczyszczona/kuchenna (2 łyżki);
  • 2 worki zamykane strunowo (polecam nosić taki worek dla zabezpieczenia w dodatkowym, aby nie pękł) lub 2 plastikowe pojemniczki.

1. W misce, mieszamy z wodą po 5 kropli olejku lawendowego i z drzewa herbacianego (oba mają właściwości antybakteryjne, łagodzące i leczące podrażnienia skóry) z oliwą z oliwek lub olejem. Namaczamy w roztworze flanelki, przekładamy je do worka/pojemnika i wlewamy POŁOWĘ naszej mikstury..

2

2. Do pozostałej części  mieszaniny dodajemy 2 łyżki sody oczyszczonej i dodatkowo 10 kropel olejku z drzewa herbacianego (zniwelujemy zapach, a dodatkowo podwyższymy właściwości antybakteryjne preparatu), mieszamy i wlewamy do drugiego worka/pojemnika (to do niego będziemy wkładać zabrudzone flanelki). Co drugi dzień brudną zawartość pierzemy z pozostałymi rzeczami w pralce. Polecam włożyć wszystko do koszyczka na bieliznę, aby flanelki nie rozlazły się po całym praniu.

Kategorie
ekowiadomości

Ziarna słonecznika – smaczne i… dobre dla serca

Ziarenka słonecznika to zdrowa przekąska. Warto po nią sięgnąć, ponieważ to prawdziwa bomba witaminowa. Dzięki bardzo dużej zawartości fitesteroli, roślinnych sterydów obniżających poziom cholesterolu we krwi, chroniących przed chorobami serca i zapobiegających schorzeniom prostaty, ziarna te są sprzymierzeńcami naszego zdrowia. Nasiona słonecznika poprawiają pracę systemu immunologicznego.

slonecznik1

Zdrowie w ziarenku

Pestki żółtych kwiatów są tłuste i dlatego mają sporo kalorii. Jednak właśnie w tłuszczach tkwi sekret ich dobroczynnego wpływu na organizm. To wielonasycone kwasy tłuszczowe, które są niezbędne, a organizm nie potrafi ich sam wytworzyć. Dlatego musimy mu ich dostarczyć wraz z jedzeniem. Ziarna słonecznika zawierają dużo białka, tłuszczów, prowitaminy A, witamin E, B i F, błonnika, folacyny, potasu, żelaza i cynku. Jest to kombinacja idealna dla serca. Ziarna słonecznika poprawiają przemianę materii, a dzięki obecności cynku i witaminy B, wzmacniają również system nerwowy. Pestki słonecznika zawierają też wapń wzmacniający zęby i kości oraz chroniący serce i łagodzący objawy alergii.

Olej słonecznikowy

Tłoczony ze słonecznika olej nie nadaje się do smażenia. Można go używać wyłącznie na zimno, np. do sałatek. Wielonasycone kwasy tłuszczowe po podgrzaniu bardzo szybko się utleniają, a wtedy zamiast pomagać, szkodzą sercu. Czasem używa się go do potraw duszonych oraz gotowanych, właśnie ze względu na swoje ograniczenia (nie może być ogrzewany powyżej 100 stopni C) nie nadaje się do długiego smażenia, a także pieczenia.

Garść (ok. 50 g) słonecznika to:

  • 230 kalorii;
  • bardzo dobre źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych.

Zaspokaja dzienne zapotrzebowanie na:

  • wit. E w 139 proc.;
  • magnez w 59 proc.;
  • wit. B1 w 46 proc.;
  • selen w 40 proc.;
  • wit. B3 w 19 proc.;
  • wit. B6 w 15 proc.;
  • kwas foliowy w 15 proc.;
  • błonnik w 10 proc.

Foto

Kategorie
recenzje

Książeczki o Pomelo wyd. Zakamarki

Pomelo jest dobrze znany małym i dużym na świecie, a dzięki Wydawnictwu Zakamarki także w Polsce (tłumaczenie: Katarzyna Skalska). To sympatyczny bohater serii książek dla dzieci autorstwa Ramony Bădescu. Autorka postrzega świat oczami dziecka, z jego dziwnościami i śmiesznościami.

pomelo1

Pomelo ma bardzo długą trąbę, czerwone policzki, duże oczy i ciągle buja w obłokach. Ma emocje wymalowane na twarzy, otacza go magiczna aura. Od kilku wieczorów śmiejemy się, przeżywamy, rozmyślamy, wątpimy razem z różowym słonikiem. Czytamy zabawny i mądry komentarz do życia (nie tylko słoni!) – dla dzieci i dorosłych.

I absolutnie nie umknęły naszej uwadze świetne ilustracje Benjamina Chauda, którego znamy z książek o Bincie, Lalo, Babo i Yeti. Proste, bardzo czytelne, realistyczne, w przyjemnych naturalnych barwach. Tekst i ilustracje uzupełniają się wzajemnie, tworząc spójną całość.

Książeczki o Pomelo:

  • są przeznaczone dla dzieci od trzeciego roku życia, górnej granicy wieku brak;
  • skradają serca dzieci i dorosłych;
  • pozwalają spojrzeć na świat oczami dziecka;
  • twarda oprawa książeczek pozwala po nie sięgać, i sięgać, i sięgać;
  • stanowią idealny prezent dla dziecka.

Pomelo ma się dobrze pod swoim dmuchawcem

Czy słoń może mieszkać pod dmuchawcem? Jak najbardziej! W tej książce zapoznajemy się z Pomelo. Wydaje mi się, że właśnie od tej pozycji powinniśmy zacząć naszą znajomość ze słonikiem (choć książki z serii są wzajemnie niezależne, czyli można sięgnąć po każdą z osobna). Dowiadujemy się, jak bardzo długą ma trąbę i jak dużo fajnych rzeczy może z nią robić oraz, że może mu ona przeszkadzać. Wiemy czego i kiedy się boi oraz kiedy jest szczęśliwy i radosny. Dziecko towarzysząc słonikowi pozna sposób na nudę, nauczy się przewidywać reakcje innych oraz będzie mogło przekonać się (choć tylko w teorii), co czeka go w życiu dorosłym.

Pomelo śni

Czy słonie mają sny? Ależ oczywiście? Gdy tylko zapada noc, Pomelo śni… A o czym? Zwykle o tym samym – o dmuchawcach. W innych snach śni mu się, że lata. Śnią mu się nieistniejące zwierzęta. Śni mu się wiosna i kąpielówki w groszki, albo w paski. I śni mu się jeszcze o wiele więcej, ale szczegółów nie zdradzę, a odsyłam do lektury książki.

Książka jest podzielona na kilka opowiadań. Córce najbardziej podoba się ostatnia część, pt. Ogłaszam karnawał. Wszyscy przyjaciele Pomelo, mieszkańcy ogródka, przebierają się w śmieszne stroje. Za kogo przebrał się Pomelo? Za wielkiego chichota. A jak wygląda? Znów odsyłam do książki, a właściwie do ilustracji w niej.

Pomelo jest zakochany

Czy słoń może się zakochać? Jak najbardziej! Nie trudno zgadnąć, kogo najbardziej kocha Pomelo. Oczywiście swój dmuchawiec! Ale słonik odkrywa, że kocha krople rosy, muzykę, księżyc… Nagle wszystko znika, ogród się zmienia, a „krzaczki truskawek zapomniały, jak się robi truskawki”. Powiało chłodem, można zostawiać ślady i lepić dmuchawca z białego czegoś. I wtedy Pomelo odkrywa, że jest fantastosłoniczny, nieprzemakalny, szybki… I jaki jeszcze? Nie zdradzam!

Kategorie
karmienie piersią

Czy można zajść w ciążę podczas karmienia piersią?

Przed powrotem płodności po porodzie chroni bowiem nie sam fakt karmienia piersią, ale częstotliwość, z jaką dziecko ssie pierś matki. A wszystko dzięki prolaktynie – hormonowi, na którego produkcję wpływa stymulacja brodawek. Prolaktyna odpowiada za wytwarzanie pokarmu, ale również nie dopuszcza do owulacji. Za każdym razem, kiedy dziecko ssie pierś, prolaktyna jest uwalniana do krwi w ciągu kilku minut, a potem następuje powolny spadek jej poziomu.

Ograniczenie częstotliwości ssania następuje zwykle w momencie wprowadzenia pokarmów stałych, dlatego zazwyczaj przyjmuje się, że kobieta może pozostać niepłodna przez pierwszych sześć miesięcy po porodzie, kiedy dziecko nie je nic poza mlekiem matki.

Przykłady z całego świata

W 1980 roku przeprowadzono badania zbieracko-łowieckiego plemienia !Kung (! oznacza mlaśnięcie językiem) żyjącego na Pustyni Kalahari w Afryce Południowej. Kobiety z tego plemienia zachodzą w ciążę średnio co 44 miesiące. Ponieważ należą do ludu zbierackiego, nie mają dostępu do mleka zwierząt ani do zbóż, którymi można by karmić niemowlęta i małe dzieci. Dopóki dzieci nie nauczą się jeść mięsa i korzonków, karmi się je piersią. Dzieci są noszone przez cały dzień w chuście, śpią razem z rodzicami i ssą pierś matki 4 razy na godzinę według naturalnego, ale powtarzającego się u niemal wszystkich niemowląt z tego plemienia schematu: 2 minuty ssania, 13-minutowa przerwa i znowu. Taka częstotliwość utrzymuje się nawet u dwuletnich dzieci.

Na drugim końcu kuli ziemskiej matki również korzystają z laktacji jako czynnika wydłużającego odstęp między kolejnymi dziećmi. W tradycyjnych, mieszkających w igloo rodzinach eskimoskich kobiety karmią dziecko piersią przez kilka lat i zachodzą w ciążę co 20-30 miesięcy. Jednak od czasu, gdy niektóre grupy plemienne zaczęły się osiedlać w miastach i przejmować standardy zachodniej cywilizacji wraz z karmieniem butelką, odległość między kolejnymi dziećmi skróciła się do roku.

[natuli]

Ekologiczne karmienie piersią

To, co kobiety na całym świecie robią instynktownie, zostało opracowane jako metoda niepłodności laktacyjnej (Lactational Amenorrhea Method – LAM), pozwalająca zapobiegać ciąży w okresie karmienia. Czasami mówi się także o ekologicznym karmieniu piersią (w przeciwieństwie do tzw. kulturowego). W skrócie polega ono na bezpośredniej opiece nad dzieckiem i stałym przebywaniu z nim bez wspomagania się opiekunkami, smoczkami, bujaczkami itp.

Żeby było łatwiej stwierdzić czy karmi się ekologicznie, czy nie, ustalono kilka warunków. Jeśli są one spełnione łącznie, możemy mówić o stosowaniu LAM.

  • Karmienie na żądanie. Dziecko powinno ssać pierś tak często, jak tylko ma na to ochotę. Także w nocy, gdyż karmienia nocne mają duży wpływ na opóźnienie owulacji. Aby zachować niepłodność laktacyjną, powinno się karmić dziecko przynajmniej 6 razy na dobę, nie rzadziej niż co 4 godziny w dzień i co 6 godzin w nocy, przynajmniej 100 minut w czasie doby. Jako karmienia nie możemy zakwalifikować odciągania mleka (ręcznego lub laktatorem), gdyż nie zachodzi wtedy specyficzna stymulacja brodawek przez dziecko, która wpływa na poziom prolaktyny.
  • Bez smoczka. Żeby poziom prolaktyny nie podniósł się, pierś powinna być „używana” nie tylko do karmienia, ale i do uspokajania, przytulania czy pocieszania dziecka.
  • Bez butelki. I bez łyżeczki, kubeczka, a w nich mleka modyfikowanego, herbatek, wody, kaszek. Tylko mleko mamy. Zapchany różnymi wypełniaczami brzuszek maluszka odbiera mu ochotę na ssanie, a wtedy poziom prolaktyny spada.
  • Ponadto, aby kobieta mogła stosować LAM, nie powinna zaobserwować u siebie żadnego krwawienia po 56. dniu po porodzie.

Ważne jest, żeby systematycznie przestrzegać tych reguł. Kilkugodzinny wyjazd, całonocna zabawa, podana przez parę dni butelka i płodność może (choć oczywiście, nie musi) wrócić.

Co po sześciu miesiącach?

W momencie, kiedy rodzice zaczynają wprowadzać do diety dziecka pokarmy stałe (zazwyczaj dzieje się to najpóźniej po skończeniu przez dziecko sześciu miesięcy), ostatni warunek przestaje być spełniony, więc nie możemy już mówić o LAM, chociaż jeszcze wiele miesięcy kobieta może nie miesiączkować. Kiedy sześciomiesięczne dziecko dostaje kaszkę, marchewkę, jabłuszko i soczek, jego apetyt na mleko mamy spada. Wprowadzanie pokarmów stałych powinno odbywać się wolniej, niż proponują kalendarze żywienia. Najlepiej zaufać apetytowi dziecka, które najczęściej okaże się bardzo przywiązane do piersi mamy i nie zechce łatwo ograniczyć swojej ssącej aktywności. W konsekwencji owulacji może nie być nawet przez dwa, a nawet trzy lata po porodzie.

Trochę statystyki

Powrót płodności w ciągu pierwszych trzech miesięcy u kobiet karmiących ekologicznie praktycznie się nie zdarza. W ciągu kolejnych trzech miesięcy takie przypadki to niecały 1%. 72% kobiet zaczyna miesiączkować między 9. a 20. miesiącem po porodzie, a większość z nich między 13. a 16. miesiącem. Średnia wynosi 14,6 miesiąca. Tak długi brak miesiączki (amenorrhea) jest czymś zupełnie naturalnym. Chroni kobietę przed comiesięczną utratą żelaza razem z krwią i pozwala jej odzyskać siły po ciąży.

U 15-20% kobiet karmiących ekologicznie owulacja może wystąpić przed miesiączką. Natomiast prawdopodobieństwo zajścia w ciążę przed miesiączką to tylko 5-6% (te statystki dotyczą kobiet, które nie stosują antykoncepcji i podejmują regularne współżycie). Im dłużej nie pojawia się krwawienie, tym większe prawdopodobieństwo, że owulacja zajdzie przed pierwszą miesiączką.

Pierwsza miesiączka po porodzie nie musi (chociaż może) oznaczać powrotu pełnej płodności. Pierwsze cykle są często bezowulacyjne, a te kolejne mogą mieć zbyt krótką fazę lutealną, aby zapłodniona komórka (jeśli już dojdzie do zapłodnienia) zdążyła się zagnieździć w macicy.

Genetyka

Każda kobieta jest wyjątkowa i organizm każdej kobiety inaczej reaguje na laktację. Związane jest to m.in. z uwarunkowaniami genetycznymi. Poszczególne przypadki mogą znacząco odbiegać od średniej statystycznej. Dlatego chcąc traktować LAM jako bezpieczną metodę zapobiegania ciąży, warto nauczyć się rozpoznawać oznaki zbliżającej się płodności, co oferują m.in. kursy naturalnego planowania rodziny (NPR).

Konsultacja merytoryczna: Magda Karpienia

Kategorie
zdrowie

Dieta i nadpobudliwość dzieci {analiza badań}

Mózg rośnie zgodnie z instrukcją, która częściowo zależy od planu genetycznego, a częściowo od środowiska. Budową i funkcjonowaniem całego ciała rządzi sto tysięcy genów, z których jedna trzecia odpowiada za konstrukcję najbardziej złożonego we Wszechświecie obiektu, jaki znamy.
dieta-i-nadpobudliwosc

Dieta i nadpobudliwość

Naukowcy, którzy przeprowadzili liczne badania, podkreślają, że mózg rozwija się najbardziej przez pierwsze  lata życia, dlatego odpowiednia dieta jest niezwykle istotna na początku życia dziecka. A co potem? Jaki wpływ na zachowania dzieci ma dieta, potwierdzają liczne już badania z tego zakresu. Coraz częściej i więcej jest wśród nas osób, u których dostrzegamy nadpobudliwość psychoruchową, deficyty uwagi czy impulsywność oraz zaburzenia emocjonalne. Zapobiegamy tym zachowaniom w różnoraki sposób: psychoterapią, terapią pedagogiczną, farmakoterapią czy w końcu zwracamy uwagę na dietę.

Narodowy Instytut Zdrowia w USA (NIH) zorganizował w listopadzie 1998 roku konferencję środowisk zajmujących się problemem ADHD w celu uzgodnienia wspólnego stanowiska. Zauważono wówczas, że za mało uwagi poświęca się biochemii odżywiania w jej relacji do funkcji fizjologicznych, a w szczególności funkcjonowania neuroprzekaźników mających kluczowe znaczenie dla ADHD.

Autorzy artykułu (prof. Greenblatt i dr Nick) przebadali w ciągu 10 lat ponad 10 tysięcy pacjentów z ADHD. Zauważyli, że ADHD ma swoje uwarunkowania przede wszystkim genetyczne, ale także środowiskowe i metaboliczne. Potwierdzają to udokumentowane i obserwowane w ich klinice nieprawidłowości żywieniowe i metaboliczne u osób z objawami ADHD. W związku z tym autorzy zmieniali stopniowo swoje podejście do leczenia ADHD, ograniczając farmakologię na rzecz stosowania w coraz szerszym zakresie suplementacji żywieniowej.

Zastanówmy się, jak dużo dzieci ma problem z zachowaniem, co czasami spowodowane jest chorobą, ale także częściej przejawia się problemami z nadpobudliwością czy zachowaniami wynikającymi z zaburzeń emocjonalnych. Wśród wielu czynników niewątpliwie ma na to wpływ dieta i nawyki żywieniowe. Większość dzieci spożywa zbyt wiele tłuszczów, wiele słodyczy, napojów koloryzowanych, lodów, fast foodów, chipsów itp. Jak mało w naszej codziennej diecie minerałów, witamin, fitochemikaliów (z owoców, warzyw i pełnego ziarna). Ogromnie ważne jest, by dziecko dzisiaj i w przyszłości odżywiało się naprawdę zdrowo. To oznacza dla nas dorosłych, że i my jesteśmy zobowiązani do poprawy swojej diety. Czyż nie z przykładu dzieci czerpią najwięcej nauki?

Jakie znaczenie ma na zachowanie naszych dzieci sposób żywienia?

Pragnę przypomnieć badania przeprowadzane na dzieciach w USA Holandii, w Belgii i w Niemczech, których wyniki mają wpływ na zmianę naszego postrzegania oddziaływania diety na zachowania psychoruchowe.

  • Badania pochodzące z roku 2007 (McCann i inni) dowodziły, że można uzyskać „poprawę w zachowaniu dzieci”, gdy zastosuje się dietę bez zawartości sztucznych barwników oraz salicylanów (salicylany są w sposób naturalny obecne w wielu owocach i warzywach, na przykład w jabłkach, wiśniach, winogronach, pomarańczach i pomidorach).Grupa respondentów to: 153 – 3 latków i 144 dzieci w wieku 8-9lat (dzieci z normalną i trochę podwyższoną pobudliwością). Dzieci z ADHD nie brały udziału w badaniu. Modele były prowadzone dla wszystkich kombinacji płci i grup wiekowych. W badaniu tym zastosowano 4 barwniki (wybrane spośród: E102, E104, E110, E124, E129, E122,E211) dodatkowo z benzoesanem sodu. Taka zawartość wyżej wymienionych składników podniosła hiperaktywność u dzieci zarówno3, jak i 8-9 letnich.
  • To badanie potwierdza wcześniejsze przeprowadzone w 1975 roku przez dr Feingolda; w 1999 Overmeyera i Taylora; oraz w 2004 przez Schaba i Trinha. Gdy dzieci spożywają systematycznie takie dodatki żywnościowe jak barwniki czy benzoesan sodu możemy zauważyć u nich nadczynność psychoruchową, impulsywność czy nieuważne zachowania. Przypomnę, iż badanie to przeprowadzano na dzieciach bez diagnozy ADHD. Wnioski były zaskakujące. Nie tylko dotyczące zachowania dzieci, ale również dostrzeżono, że opisujący zachowanie swoich pociech rodzice dostrzegali zmiany nieomal niezauważalne dla niezależnych obserwatorów. Wynika to z większej wrażliwości rodziców. Autorzy badania doszli do wniosku, że syntetyczne kolory i benzoesan sodu może nasilić nadpobudliwość, brak koncentracji uwagi i impulsywność u dzieci. Dodatki te przeważnie występują w niskich jakościowo produktach spożywczych. Niestety bardzo często dodawane są do żywności przeznaczonej dla dzieci. Do takich dodatków zaliczamy: E104, E107, E110, E122, E123, E124, E128, E 133, E142, E150, E151, E154, E155, E180, E221, E222, E223, E224, E226, E227, E228, kwas benzoesowy, benzoesan sodu, pirosiarczyn sodu, dwutlenek siarki, wanilinę.
  • Wydaje się jednak, że dla przebiegu ADHD znaczenie mają również inne składniki odżywcze, na przykład u niektórych chorych dzieci stwierdzano niedobory długołańcuchowych nienasyconych kwasów tłuszczowych, szczególnie omega-3, a także omega-6. Wielu rodziców i niektórzy nauczyciele są przekonani, że istnieje związek pomiędzy sposobem żywienia a nadruchliwością, nadpobudliwością czy impulsywnością u dzieci z ADHD  czy tylko symptomami tej choroby. Zatem ci, którzy dokładnie obserwują dzieci, są w stanie dostrzec zmiany zachowania na skutek modyfikacji diety, których nie wychwytują stosowane przez lekarzy metody badań.
  • Inne badanie udowadnia konieczność stosowania suplementu diety, jakim są kwasy omega-3 i omega-6 z dodatkiem magnezu i cynku. Celem pracy była ocena wartości odżywczych kombinacji kwasów omega z dodatkiem magnezu i cynku na objawy deficytu uwagi, impulsywności nadruchliwości, jak również na problemy emocjonalne i powiązane z zaburzeniami snu. Te wielonienasycone kwasy tłuszczowe są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania mózgu, w tym uwagi i innych umiejętności neuropsychologicznych.Monitorowano 810 dzieci od 4 do 15 lat ( z czego 65% to dzieci w wieku od 7-10 lat), które otrzymały wskazanie stosowania suplementu z kwasów omega-3 i omega-6, oraz magnezu i cynku od lekarzy pediatrów przez co najmniej trzy miesiące. Były to dzieci, których rodzice ocenili je jako podatne na nadpobudliwość i nieuwagę. Po 12 tygodniach stosowania suplementu u badanych zaobserwowano znaczne zmniejszenie objawów nadpobudliwości i deficytu uwagi, jak i impulsywności. Ponadto badania te wskazały na mniejsze problemy emocjonalne u badanych na koniec okresu badań w porównaniu do stanu wyjściowego. Nie zanotowano żadnych niekorzystnych działań. Większość badanych zaobserwowało znaczną redukcję objawów deficytu uwagi i nadpobudliwości oraz impulsywności czy problemów emocjonalnych i behawioralnych.Najbogatszymi źródłami kwasów omega-3 są: nieoczyszczony olej lniany, nierafinowany olej rzepakowy, nierafinowany olej słonecznikowy i sojowy, orzechy i nasiona. Kwasy tłuszczowe EPA i DHA występują w produktach pochodzenia rzecznego i morskiego takich jak: łosoś, makrela, sardynki, śledzie, sardele, tuńczyk, halibut. Kwasy te również występują w wątrobie, żółtku jaja. Produkty te powinny być regularnie włączane do diety osoby z ADHD.
  • W innych badaniach naukowych stwierdzono, że niższy poziom żelaza wiąże się z obniżeniem funkcji poznawczych i występowaniem objawów ADHD. Żelazo występuje w mięsie i przetworach mięsnych, jajach. Doskonałym źródłem żelaza są również ciemnozielone warzywa, pamiętajmy jednak, że żelazo będzie lepiej przyswajalne w połączeniu z witaminą C.
  • Cynk pełni wiele ważnych funkcji w organizmie człowieka. Wpływa na metabolizm neuroprzekaźników i kwasów tłuszczowych. Niedobory cynku skorelowane są z występowaniem ADHD. Dzieci, które wykazywały niedobór cynku, po jego suplementacji były mniej impulsywne. Spójrzmy, co mówią badania. W 2008 r przeprowadzono w Turcji badanie na 252 dzieciach z klasy trzeciej, których środowisko rodzinne zostało określone jako o niskich dochodach. Dzieci podzielono na dwie grupy. Jedne otrzymywały syrop z zawartością cynku w dawce 15mg/dziennie, a drugie placebo przez 10 tygodni. W efekcie końcowym zaznaczył się istotny spadek deficytu uwagi i nadpobudliwości u dzieci z pierwszej badanej grupy. Jednak różnice zostały zauważone głównie przez rodziców badanych dzieci, nauczyciele nie zauważyli istotnych zmian. Naturalne źródła cynku to: ostrygi, produkty zbożowe z pełnego przemiału, mięso, ryby, nasiona roślin strączkowych.
  • Z całą pewnością istnieje potrzeba przeprowadzenia następnych badań dotyczących potencjalnego niekorzystnego wpływu niektórych składników pożywienia na zachowanie dzieci. Tutaj znaczenie mają badania zajmujące się dietą eliminacyjną. Badanie z wprowadzeniem diety eliminacyjnej wykonano na 27 dzieciach, których średnia wieku to 6,2 lat. Przeprowadzono je w Holandii w 2006r. Wszystkie dzieci obejmowała skala kryteriów DSM-IV – dzieci z orzeczeniem o ADHD. 15 z dzieci było w grupie badanej (losowo wybranych), a 12 w grupie kontrolnej. Końcowa odpowiedź kliniczna ujawniła zmniejszenie o 66% objawów w grupie badanej po 9 tygodniach stosowania diety. Badanie to jest istotne ze względu na fakt, że nawet mała zmiana w diecie dzieci może korzystnie wpływać na ich zachowanie. Jednak przestrzeganie ograniczonej diety eliminacyjnej może być traktowane jako uciążliwe. Dietetyczne zarządzania są trudne i wymagają od rodziny i placówek opiekuńczych dużego wysiłku. Dieta eliminacyjna z powyższego badania składała się z kilku składników, takich jak: ryż, jagnięcina, indyk, warzywa, margaryna, olej roślinny, herbata, gruszki, sok gruszkowy i woda.Zatem wyniki badań są niejednoznaczne i trudne do zinterpretowania, a wyciągnięcie ogólnych wniosków jest niepewne. W poszczególnych badaniach stosowano różne metody oceny wpływu zastosowanej diety: w niektórych badano całościowy sposób żywienia, a w innych wpływ pojedynczych składników odżywczych; w niektórych pracach dodawano, a w innych usuwano z diety określone składniki; do pewnych badań kwalifikowano dzieci wrażliwe na określone składniki odżywcze, podczas gdy do innych włączano dzieci z „zaburzeniami zachowania” lub z zespołem ADHD.Stosując dietę eliminacyjną należy ją oprzeć na wcześniejszym wykonaniu badań w kierunki nietoleracji pokarmowej typu III Ig G zależnej oraz typowej alergii Ig E zależnej. Dieta eliminacyjna powinna być prowadzona pod nadzorem dietetyka,  lekarza, tak by była odpowiednio zrównoważona odżywczo.

Świadomość dorosłych to pierwszy krok, drugi, jakże ważny, to praktyka – zastosowanie zmian w życiu. Jak w każdej nauce czy terapii, aby osiągnąć sukces musimy pamiętać o niewykluczalności teorii z praktyką, oraz jedności w postępowaniu środowisk dziecka, nie zapominając o konsekwencji w działaniu. Wówczas wszystkim jest łatwiej i mają większą świadomość tego, co dzieje się z dzieckiem, co powinniśmy poprawić, a co kontynuować.

Jest konieczne włączenie wiedzy na temat skuteczności optymalnego odżywiania w łagodzeniu i pokonywaniu trudności powodowanych przez ADHD do edukacji rodziców i opiekunów, a także psychologów, pedagogów i nauczycieli. Badania z ostatnich 10 lat wskazują jednoznacznie na wpływ odżywiania na funkcjonowanie mózgu.

Dodatkowo należy:

  • zbadać kał na obecność pasożytów i grzybicy układu pokarmowego;
  • wyrównać dysbizę jelit – poprzez stosowanie probiotyków w celu odbudowy fizjologicznej flory bakteryjenej;
  • zwrócić uwagę na negatywny wpływ działania mleka i glutenu (powstaje mofinokazeina i glutoemofrina, które nadmiernie stymulują układ nerwowy), co często łączy się z nietolerancją pokarmową.

Zawartość cukru w wybranych produktach spożywczych

tabela1

Zawartość salicylanów w wybranych produktach spożywczych

tabela2

Dodatki do żywności wywołujące niepożądane reakcje u dzieci z ADHD

tabela3

Składniki pokarmowe poprawiające pracę mózgu i nastrój

tabela4

Literatura: 

  • Johnson M, Ostlund S, Fransson G, Kadesjö B, Gillberg C: Omega-3/omega-6 kwasy tłuszczowe dla nadpobudliwości psychoruchowej: randomizowane badanie kontrolowane placebo u dzieci i młodzieży. J Atten Psychiatry 2009, 12: 394-401 PubMed Abstract | Wydawnictwo Full Text 
  • Sorgi PJ, Hallowell EM, Hutchins HL, Sears B: Wpływ na zasadzie otwartej badania pilotażowego z wysokiej dawki EPA / DHA koncentruje się fosfolipidów w osoczu i zachowania u dzieci z nadpobudliwości psychoruchowej.      Nutr J 2007, 6: 16 PubMed Abstract | BioMed Central Full Text | PubMed Central Full Text 
  • Mousain-Bosc M, Roche M, Rapin J, Bali JP: Magnez VitB6 spożycie zmniejsza nadpobudliwość nerwowy systemu u dzieci.
  • J Am Coll Nutr 2004, 23: 545-548. 
  • Mousain-Bosc M, Roche M, Polge, Pradal-Prat D, Rapin J, Bali JP: Poprawa neurobehawioralnych zaburzeń u dzieci z dodatkiem magnezu-witaminy B6. I. Zaburzenia deficytu uwagi nadpobudliwość.
  • Magnes Res 2006, 1 : . 46-52 PubMed Abstract 
  • Yorbik O, Ozdag MF, Olgun, Senol MG, Bek S, Akman S: Potencjalne skutki cynku na przetwarzaniu informacji w chłopców z nadpobudliwości.
  • Prog Neuropsychopharmacol Biol Psychiatry 2008, 32: 662-667 PubMed Abstract |Wydawnictwo Full Text 
  • Rucklidge JJ, Johnstone J, Kaplan BJ: Nutrient podejścia suplementacja w leczeniu ADHD
  • Expert Rev Neurother 2009, 9: 461-76 PubMed Abstract | Wydawnictwo Full Text 
  • Uçkardeş Y, Ozmert EN, Unal F, Yurdakök K: Wpływ suplementacji cynkiem na rodzica i wyniki zachowań nauczycieli ratingowych niskim poziomie społeczno-tureckich dzieci szkoły podstawowej.
  • Acta Paediatr 2009, 98: 731-736 PubMed Abstract | Wydawnictwo Full Text 
  • DiGirolamo AM, Ramirez-Zea M: Rola cynku w matki i dziecka zdrowia psychicznego
  • Am J Clin Nutr 2009, 89: 940-945 Wydawnictwo Full Text

Konsultacja merytoryczna: Emilia Lorenc
zp-kampania
Foto

Kategorie
ekowiadomości

Ile śmieci zostaje po rozpakowaniu zakupów?

Świadome zakupy produktów spożywczych nie zawsze są łatwe. Tym razem chcielibyśmy zwrócić uwagę na opakowania, a raczej ich brak – kupowanie produktów luzem. Na sklepowych półkach możemy dostrzec produkty, których opakowanie jest nawet o połowę większe od zawartości. To przykładowo popularne płatki śniadaniowe, wszelkiego rodzaju produkty w proszku, przekąski, herbaty, nawet kasze. Można to sprawdzić – wystarczy „wymacać” opakowanie (choć niektóre są dodatkowo napompowane), a jeśli jest przezroczyste, odwrócić do góry dnem, by dostrzec faktyczną objętość produktu w środku. W wielu przypadkach takie nadmierne opakowanie jest zbędne.

Zakupy luzem pozwalają kupić niektóre produkty spożywcze w większych niż zwykle ilościach. Dzięki temu kupujemy dokładnie tyle, ile chcemy, produkujemy mniej odpadów i oszczędzamy pieniądze.

1. Ekologia

Zaobserwuj, ile odpadów pozostaje po rozpakowaniu toreb z zakupami – foliowe torebki, kartonowe pudełka, worki, woreczki, a do tego paragony… Postarajmy się w miarę możliwości zminimalizować ilość przynoszonych do domu opakowań, o których wiemy, że stanowią odpady. Może pomóc w tym używanie toreb wielorazowego użytku czy właśnie kupowanie produktów luzem. Z doświadczenia wiemy, że sprzedający pakują zakupy w zbyt dużą ilość foliówek: jabłka w jedną reklamówkę, śliwki w kolejną; por nie może sąsiadować w siatce z cebulą… Pamiętajmy o ekologicznym aspekcie zakupów, dla dobra naszych dzieci i świata, w którym będą żyły.

2. Oszczędność

Opłacalność zakupu produktów luzem może nas zaskoczyć. Warto zwrócić uwagę na cenę kilograma produktu np. brązowego ryżu luzem, i porównać go z ceną i wagą tego samego produktu, z tym, że paczkowanego. Możemy się zdziwić. Ilość produktów, które rodzina spożywa regularnie, możemy dość dokładnie oszacować i kupić taką, którą spożyjemy w określonym czasie. Marnowanie żywności nie jest dobre zarówno dla budżetu rodzinnego, jak i planety! Kupując sypkie produkty wykorzystujemy mniej opakowań, niż kupując np. ryż w pudełku, dodatkowo pakowany w plastikowe woreczki.

3. Szklane pojemniki

Warto zainwestować w solidne, szklane pojemniki ze szczelną nakrętką do przechowywania sypkich produktów spożywczych. Prawdopodobnie nie chcemy przechowywać mąki, przypraw, soli, cukru, kakao w plastikowych torebkach, w których je kupujemy. Prostszy sposób – możemy gromadzić słoiki po produktach, które czasem kupujemy, np. po powidłach czy kawie. Przechowywanie produktów w szklanych pojemnikach z nakrętką sprawia, że dłużej zachowują swoją świeżość. Trudno jest nam przetransportować sypki produkt ze sklepu do domu bez użycia torebki plastikowej. Przecież do czegoś musimy wsypać orzechy, suszone owoce czy kasze, które kupujemy. Pewnie niewielu z nas z wielu względów zdecyduje się na wzięcie ze sobą do sklepu słoika, tylko jednak wybierze foliówkę. Tę foliówkę możemy wziąć z domu, a jeśli wybierzemy tę ze sklepu, to pamiętajmy, by w domu powtórnie ją wykorzystać, np. jako worek na śmieci. „Dobre” sklepy całkowicie rezygnują z toreb foliowych na rzecz papierowych.

Foto

Kategorie
zdrowie

Próchnica – jak się przed nią bronić?

Dlaczego duża liczba dzieci ma próchnicę?

Ubytek w zębie jest tylko objawem. Próchnica jest bakteryjną, zakaźną chorobą śliny. Ślina pełni wiele potrzebnych funkcji w naszych ustach. Jeśli te funkcje zostaną zaburzone, dochodzi do próchnicy.

Funkcje śliny:

  • ochronna – ogranicza przyleganie bakterii, zbijając bakterie w duże grupy, które jest nam łatwiej połknąć,
  • obronna – bezpośrednio niszczy bakterie i blokuje ich rozwój,
  • buforująca – przywraca prawidłowe pH śliny zapewniając równowagę kwasowo-zasadową w naszych ustach,
  • odżywcza – dba o prawidłowy skład mineralny zębów,
  • trawienna i wydalnicza/oczyszczająca organizm – dzięki zawartości enzymów, w ustach rozpoczyna się proces trawienia jedzenia. Ponadto właśnie do śliny uwalniane są różne substancje z krwi (np. alkohol).

Dlatego leczenie i profilaktyka próchnicy powinny polegać na przywróceniu/wspomaganiu wszystkich funkcji śliny. Nasze działania powinny dążyć do tego, aby liczba bakterii próchnicotwórczych była kontrolowana (higiena domowa, trening higieniczny, profesjonalne czyszczenie), aby w ustach panowała równowaga kwasowo-zasadowa (odżywianie dobre dla zębów i śliny), aby zęby były dobrej jakości (dostarczanie naturalnych fluorków i wapnia), a to wszystko pod regularną kontrolą lekarza dentysty określającego Profil Ryzyka Próchnicy.

Odżywianie zdrowe dla zębów

Co zatem oznacza stwierdzenie „odżywianie zdrowe dla zębów i śliny”?  Jest to takie odżywianie, które zapewnia odpowiednie nawodnienie organizmu, dostarcza niewielkiej ilości cukrów i kwasów pochodzenia naturalnego (soki, owoce) przy jednoczesnym urozmaiceniu diety.

Powszechnie uważa się, że to cukierki i słodycze są odpowiedzialne za powstawanie próchnicy. Jest to tylko część prawdy. Za próchnicę odpowiedzialny jest … kwas.

Może to być kwas „produkowany” z cukru na drodze pozyskiwania przez bakterie energii do życia. Tutaj faktycznie ograniczenie spożywania cukierków ma wpływ na częstotliwość występowania próchnicy. Jednak nie każdy cukier jest słodyczą. Cukrem jest także np. mąka. Bakterie próchnicotwórcze potrafią ją także wykorzystywać do życia, a w efekcie do produkowania kwasu.
Mówiąc o kwasie, mówimy też o kwasie „dostarczanym” w postaci soku owocowego, wody z cytryną, wody gazowanej lub podczas jedzenia np. jabłka. Ciągłe popijanie wymienionych napojów powoduje nieustającą demineralizację zęba i w efekcie powstanie „dziury”. Wyprodukowany przez bakterie czy wypity kwas zalega w naszych ustach siejąc spustoszenie.
[natuli2]

Profilaktyka próchnicy

Aby zatem ograniczyć powstawanie próchnicy, należy zrezygnować z ciągłego podjadania, aby  ślina miała czas usunąć resztki pokarmowe zalegające w  ustach oraz powstały z nich kwas. Istotne jest, aby popijać w ciągu dnia wyłącznie czystą wodę, a soki zostawić na czas posiłków.   Warto czytać uważnie etykiety na produktach i sprawdzać, czym są słodzone i jaki mają skład. Przy czytaniu etykiet na produktach spożywczych należy zwrócić uwagę na różne formy cukru: cukier gronowy, syrop glukozowo-fruktozowy czy maltodekstrozę.
Oczywiście sama dieta to nie wszystko. W profilaktyce próchnicy istotne znaczenie ma wcześniej wymieniona higiena jamy ustnej (mycie zębów, nitkowanie, płukanki), dbanie o jakość zębów (dostarczanie naturalnych fluorków i wapnia przez dietę) oraz regularne wizyty u dentysty, na których pacjent powinien mieć profesjonalnie oczyszczane zęby, przechodzić regularnie treningi higieny oraz uzyskać odpowiednie porady żywieniowe.
 

Kategorie
odżywianie naturalne

O wapniu co wzmacnia kości – inaczej niż w telewizji

Wapń to jeden z tych makroelementów, o którego wartości jest przekonany każdy rodzic. W organizmie człowieka aż 99% tego pierwiastka znajduje się kościach. Ale wapń w formach jonowych, który znajduje się w tkankach oraz w osoczu, pełni wiele istotnych funkcji.

  • Wapń występujący w zębach i kościach odpowiada głównie za ich mechaniczną wytrzymałość. Proces uwapniania kości jest najbardziej intensywny do około 20 roku życia. Potem nieco zwalnia, ale do końca 35 roku życia możemy poprzez zrównoważoną dietę wpłynąć na gęstość i wytrzymałość naszych kości.
  • Wolny wapń w organizmie bierze udział w przekazywaniu sygnałów nerwowych, w aktywizacji i hamowaniu skurczy mięśni, w tym mięśnia sercowego, oraz mięśni gładkich. Tylko w jego obecności aktywowane są czynniki  odpowiedzialne za krzepnięcie krwi, a jony wapnia są niezbędne do aktywizacji i działania wielu enzymów oraz wydzielania hormonów.

Co sprzyja wchłanianiu wapnia?

Nie zawsze dieta bogata w wapń jest wystarczająca, aby pokryć dzienne zapotrzebowanie na ten pierwiastek. Do dziś utrzymanie biochemicznej równowagi minerałów stanowi zagadkę, a teorie mówiące o roli innych minerałów i ich wzajemnych oddziaływaniach zmieniają się bardzo często. Możemy jednak wskazać kilka istotnych elementów, mających wpływ na przyswajanie wapnia. Aby wapń został przyswojony z pożywienia, potrzebna jest do tego odpowiednia dawka zawartego w pożywieniu:
  • magnezu,
  • fosforu,
  • witamin A, C i D.

Trzeba pamiętać, że wszystkie potrzebne do życia składniki znajdują się w dynamicznej równowadze, a  zachwianie poziomu jednego z nich wydatnie wpływa na przyswajanie innych. Dlatego też powinniśmy dążyć do zrównoważenia diety, czerpać składniki odżywcze z jak najmniej przetworzonego, pełnowartościowego pożywienia, zamiast sięgać po suplementację.

Czynniki hamujące wchłanianie wapnia

Niektóre z przyjmowanych przez nas pokarmów mogą znacząco zmniejszać zdolność organizmu do wchłaniania wapnia. Dlatego należy uważać na:

  • słodkie napoje i środki moczopędne,
  • nadmiar rafinowanego cukru oraz dużą ilość słodkich potraw w diecie,
  • nadmiar soli,
  • warzywa z rodziny psiankowatych – szczególnie pomidory, ziemniaki oraz bakłażany zawierają solaninę, która jest inhibitorem wchłaniania wapnia,
  • mała aktywność fizyczna lub jej nadmiar,
  • nadmierna ilość fosforu, którego źródłem są dodatki do żywności, żywność o wysokim stopniu przetworzenia oraz mięso.

Wapń z mleka

Wielu z nas traktuje mleko jako główne źródło wapnia. Wpływ mleka krowiego na nasz organizm wzbudza jednak wiele kontrowersji, a kolejne badania coraz częściej potwierdzają, że dieta bogata w mleko nie zmniejsza ryzyka złamań kości udowej lub kości przedramienia – jednych z najczęstszych urazów chorych na osteoporozę. Być może przyczyną jest zbyt niska jakość powszechnie stosowanych produktów nabiałowych. Szacuje się też, że znaczna cześć populacji jest uczulona na białka pochodzące z mleka, a hasło “skaza białkowa” stała się dla rodziców wielu dzieci chlebem powszednim. Dochodzi do tego fakt, że część z nas nie toleruje laktozy. Trzeba także pamiętać, że natura nie przewidziała w procesie ewolucji tego, by człowiek spożywał słodkie mleko w wieku dorosłym. Dlatego też podpuszczka – enzym rozrywający wiązania białek,  zanika w wieku dziecięcym.

Lepiej przyswajaną przez nasz organizm formą mleka jest kwaśne mleko. Zakwaszone formy mleka rzadko są dostępne w formie czystej, za to powszechnie spotykamy je w postaci mocno dosładzanych jogurtów, w skład których często wchodzą barwniki, mleko w proszku, zagęstniki i stabilizatory. Z takich produktów nasz organizm nie uzyska dodatkowej dawki wapnia, lecz przeciwnie – ten pierwiastek, znajdujący się w naszym organizmie, zostanie wykorzystany m.in do strawienia cukru, a w konsekwencji bilans wapniowy może wyjść nawet ujemny. Patrz: Gotowe serki i jogurty dla dzieci. Co zawierają?
Dlatego spora liczba rodziców szuka alternatywnych źródeł wapnia. Jest ich bardzo wiele.

Gdzie szukać wapnia?

Dzienne zapotrzebowanie na wapń wynosi (dla poszczególnych grup wiekowych):

  • dzieci – 800-1200 mg
  • młodzież – 1200 mg
  • dorośli – 1000 mg
  • kobiety w ciąży i karmiące – 1200 – 1500 mg
  • kobiety po menopauzie – 1500 mg
  • osoby po 65 roku życia 1200 – 1500 mg

Lista produktów bogatych w wapń (podana jest ilość wapnia w 100 g produktu):

  • mak niebieski – 1266 mg
  • wodorosty Kombu – 800 mg
  • melasa Blackstrap – 685 mg
  • ser żółty – 682 mg
  • suszona trawa pszeniczna lub jęczmienna – 514 mg
  • sardynki – 433 mg
  • wodorosty Agar Agar – 400 mg
  • wodorosty Nori – 260 mg
  • migdały – 239 mg
  • ziarno amarantusa – 222 mg
  • orzechy laskowe – 209 mg
  • figi suszone – 203 mg
  • pietruszka liście – 203 mg
  • biała fasola – 197 mg
  • len nasiona – 195 mg
  • orzechy laskowe – 189 mg
  • orzechy nerkowca – 186 mg
  • nasiona słonecznika – 174 mg
  • komosa ryżowa (Quinoa) – 141 mg
  • morele suszone – 139 mg
  • czarna fasola – 135 mg
  • pistacje – 135 mg
  • kapusta włoska – 134 mg
  • spirulina – 131 mg
  • słonecznik – 131 mg
  • melasa z karobu – 123 mg
  • jogurt – 121 mg
  • mleko – 120 mg
  • jarmuż – 117 mg
  • nasiona sezamu – 110 mg
  • brokuł – 100 mg
  • tofu – 100 mg
  • orzechy włoskie – 99 mg
  • boćwina – 97 mg

Przepisy na potrawy bogate w wapń

Zupa kapuściana ze skiełkowanym jęczmieniem

  • 1/4 główki kapusty włoskiej
  • 2 marchewki
  • 2 pietruszki
  • garść glonów wakame ( opcjonalnie)
  • 1 mały por
  • szklanka skiełkowanych nasion jęczmienia ( lub pęczak)
  • 3 łyżki stołowe nasion dyni
  • 3 łyżki dobrego oleju
  • Przyprawy: łyżeczka mięty, łyżeczka nasion kopru włoskiego, 1 łyżka nasion kolendry, 1/2 łyżeczki czarnuszki, 3 plasterki świeżego imbiru, 3 liście laurowe, 1 łyżka mielonej kozieradki, sól morska wg uznania, 2 łyżki sosu sojowego tamari, 1 łyżka tymianku suszonego

Do dużego garnka wlewamy trochę wody i dodajemy olej. Na dno rozgrzanego garnka wrzucamy czarnuszkę, mieszamy i czekamy, aż puści trochę aromatu. Wrzucamy drobno poszatkowaną kapustę, pokrojone marchewki oraz pietruszkę i por. Podsmażamy parę minut, mieszając. Dodajemy kozieradkę, sos sojowy, tymianek, miętę, nasiona kopru, kolendrę. Podsmażamy jeszcze 2-3 min, zraszając wodą. Zalewamy wrzątkiem, dodajemy liście laurowe, przykrywamy i gotujemy na małym ogniu. Po ok. 30 min dokładamy ziemniaki, imbir i skiełkowane nasiona jęczmienia. Gotujemy jeszcze ok 15 min. na maleńkim ogniu.

Kruche ciasteczka figowo-sezamowe (składniki na jedną pełną blaszkę ciastek)

  • 250 ml mąki razowej orkiszowej
  • 100 g masła do sklarowania
  • 1 jajko
  • 4 suszone figi
  • 3 łyżki stołowe naturalnego sezamu
  • 150 ml płatków owsianych
  • 2 łyżki stołowe miodu lub melasy
  • 2 łyżki stołowe migdałów

Migdały, pokrojone na drobne kawałki figi oraz połowę płatków owsianych mielimy w młynku. Masło klarujemy w małym garnuszku, na małym ogniu, ok. 8 min. (pozbawimy je wtedy laktozy). Mąkę przesiewamy i łączymy z ciepłym masłem. Dodajmy zmielone figi i migdały wraz z płatkami. Mieszamy wszystko, dodajemy miód, sezam, resztę płatków oraz jajko. Mieszamy ciasto i wstawiamy do lodówki na 15 min. Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. Ciasto jest kleiste, formujemy z niego kulki wielkości orzecha włoskiego i rozpłaszczamy. Wykładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Wstawiamy do piekarnika na 10-13 min.
Gorące ciastka przekładamy do papierowej torebki i zamykamy. Pozostawiamy do wystygnięcia.

Kakao

Każdy zna smak prawdziwego kakao, a moje bije tamto na głowę z kilku powodów. Ma mnóstwo łatwo przyswajalnego wapnia, magnezu, żelaza, potasu. Do tego pysznie smakuje! Idealne na czas grypy i osłabienia jesiennego.

  • 200 ml mleka migdałowego lub ryżowego
  • mała płaska łyżeczka melasy
  • mała płaska łyżeczka karobu

Wszystkie składniki mieszamy i gotowe! Najlepiej do przegryzania dać smykowi suszoną żurawinę, aby zwiększyć przyswajalność żelaza.

Placuszki amarantusowe z owocami

  • 1 jajko
  • 1 szklanka mąki gryczanej
  • 1 szklanka amarantusa ekspandowanego
  • 1 szklanka mleka migdałowego
  • 3 łyżki stołowe naturalnego jogurtu
  • odrobina naturalnej wanilii
  • mała łyżeczka dobrego oleju
  • 4 łyżki stołowe słodu (syropu ryżowego, melasy)
  • 1 łyżka sezamu
  • 3 łyżki płatków orkiszowych lub owsianych
  • 2 garści pokrojonych ma małe kawałki owoców sezonowych

Łączymy w misce wszystkie składniki po kolei. Jajko, mąka, mleko, wanilia, jogurt, słód, olej i mieszamy. Nie trzeba używać miksera, bo nie tworzą się grudki. Ciasto robi się bardzo szybko i pojawiają się w nim bąbelki powietrza. To od jogurtu, który sprawia, że placki są delikatne i puszyste. Dodajemy nasiona oraz płatki. Na końcu dodajemy pokrojone w płatki owoce sezonowe oraz amarantus. Delikatnie łączymy składniki. Smażymy na dobrze rozgrzanej patelni z nie przywierającym dnem.

Pulpeciki drobiowe z amarantusem

  • 1/2 kg dobrego drobiowego mielonego mięsa
  • 6 łyżek prażonych nasion sezamu naturalnego i siemienia lnianego
  • 1 jajko
  • szklanka amarantusa ekspandowanego
  • garść kiełków rzeżuchy
  • łyżka płatków owsianych
  • czarna sól*

Nasiona prażymy na patelni na małym ogniu aż siemię zacznie pękać, a sezam zrobi się złoty. Studzimy i mielimy. Mięso mieszamy z jajkiem, płatkami oraz czarną solą do smaku. Mieszamy. Następnie dodajmy amarantus, posiekane kiełki rzeżuchy i delikatnie mieszamy. Gotujemy w bulionie lub w lekko osolonej wodzie ok. 10 min.
*1 łyżka czarnuszki uprażona na patelni z 6 łyżkami grubej soli morskiej – po ostudzeniu zmielona. Przechowujemy w szczelnym pojemniczku ze względu na intensywny aromat.

zdrowy przedszkolak

Foto