Kategorie
rzeczy dla dzieci

6 finansowych błędów popełnianych przez rodziców

Poniżej przedstawiamy 6 błędów finansowych, jakie najczęściej popełniają rodzice. Chodzi tu m.in. o brak oszczędności, nieprzemyślane zakupy, nadmierne zadłużanie się czy też branie szybkich pożyczek, z którymi później są problemy ze spłatą.
1. Nie korzystanie z przysługujących ulg i odliczeń
Rodzice zarówno małych, jak i pełnoletnich dzieci, mogą skorzystać z licznych ulg i odliczeń np. przy rozliczaniu podatku dochodowego. Nie wszyscy jednak z tych przywilejów korzystają, ponieważ boją się, że źle odliczą ulgę za co później fiskus wymierzy im sporą karę finansową.
Taki stan rzeczy wynika przede wszystkim z niedostatecznej wiedzy rodziców na temat tego, ile mogą odliczyć, kiedy i w jaki sposób. Warto więc poświęcić czas, aby dowiedzieć się, czy ulgi i odliczenia nam przysługują.
2. Nieprzemyślane szybkie pożyczki
Chwilówki kuszą szybkimi i łatwymi pieniędzmi. Dlatego wielu rodziców, przy pilnym lub niespodziewanym wydatku, sięga po szybką pożyczkę. Nie ma w tym nic złego, jeżeli wiedzą, że w przyszłości będą mogli ją spłacić, a chwilówkę zaciągają w sprawdzonej firmie. Zdecydowanie lepiej korzystać z pożyczkodawców, którzy umożliwiają samodzielne określenie terminu spłaty, jak np. – Pozyczkomat.pl/strona/zalety-pozyczek.
Z kolei wzięcie chwilówki pod wpływem impulsu może się skończyć problemami ze spłatą, a w konsekwencji wpadnięciem w długi.
3. Zaciąganie długów, które mogą obciążyć dzieci
Zaciągając zobowiązania wielu myśli krótkookresowo. W życiu bywa jednak różnie i może się zdarzyć, że rodzica zabraknie, a dziecko odziedziczy po nim spore długi. W ten sposób już na starcie można zniszczyć dziecku życie. Należy pamiętać, że istnieją także długi, za które dziecko może być obciążone odpowiedzialnością jeszcze za życia rodziców. Chodzi np. o zobowiązania z tytułu opłat czynszowych czy też poprzez poręczenia.
4. Nieuregulowane kieszonkowe
Według badań Instytutu Homo Homini 3⁄4 rodziców daje swoim dzieciom tzw. kieszonkowe. To bardzo dobry sposób, aby nauczyć dziecko, jak powinno postępować z pieniędzmi. Jednak, ile kieszonkowego dawać i jak przy jego pomocy uczyć dzieci podstaw zarządzania finansami?
Przede wszystkim dobrze jest tłumaczyć dziecku, ile trzeba pracować,  zarobić np. na nową grę czy telefon. Dziecko przyswaja sobie zachowania, które widzi u rodziców. Jeżeli więc zachowujemy się tak, jakbyśmy pieniądze mieli na wyciągnięcie ręki i nie odmawiamy sobie żadnej zachcianki, wówczas nie możemy się dziwić, że nasze dziecko odziedziczy po nas taki stosunek do pieniędzy.
Zbyt luźne podejście do pieniędzy rodziców może spowodować, że w przyszłości ich dzieci także nie będą traktowali ich poważnie a to w konsekwencji zrodzi u nich finansowe kłopoty.
Poprzez kieszonkowe możemy nauczyć dzieci, że:
– oszczędzanie popłaca,
– systematyczność daje lepsze efekty niż działanie jednorazowe,
– praca ma konkretną wartość, którą można przeliczyć na pieniądze,
– jeżeli chcemy mieć większe przychody to trzeba się o to postarać,
– jeżeli jednorazowo otrzymamy dużą kwotę to warto się zastanowić, jak i na co ją mądrze wydać.
5. Nieprzemyślane i impulsywne zakupy
Zakupy powodowane impulsem wpływają źle nie tylko na postawę wobec finansów naszych dzieci, ale także niszczą domowy budżet. Wielu z nas ulega magii wyprzedaży czy też dorzuca coś do wózka, gdy stoimy w kolejce do kasy. Podobnie kuszą nas napisy „mega okazja”, „duży rabat” itd. Dopiero po powrocie do domu zaczynamy się zastanawiać, czy nasz zakup był dobry, ale zazwyczaj nie mamy już ochoty ani czasu na zwracanie towaru. I w taki oto sposób weszliśmy w posiadanie rzeczy, która już w pierwszym dniu po zakupie okazuje się dla nas zbędna.
Sprawa wygląda podobnie, gdy dziecko namawia nas na kupno nowej zabawki, gry czy misia, a my na to przystajemy mimo że w domu zalega już sterta podobnego typu rzeczy.
Takie wydatki mogą skutecznie uszczuplić nasz portfel. Starajmy się więc na zakupu chodzić z listą, a na impulsywne wydatki stworzyć odrębny budżet.
6. Brak oszczędności
Według badań przeprowadzonych przez TNS Polska, 49 proc. Polaków w ogóle nie oszczędza a wszystkie swoje dochody wydaje na bieżąco, a 34 proc. oszczędza od czasu do czasu.
To bardzo niepokojące dane, ponieważ brak oszczędności rodzi poważne problemy przy niespodziewanych wydatkach, a tych szczególnie przy wychowywaniu dzieci, jest sporo. Warto więc co miesiąc odkładać sobie jakiś procent pieniędzy z pensji tak, aby w przyszłości nie martwić się o sfinansowanie niezaplanowanych wydatków.

Kategorie
rzeczy dla dzieci

Bezpieczne auto dla dziecka – poradnik dla rodziców

PASY BEZPIECZEŃSTWA
Jeśli Twój samochód nie jest wyposażony w pasy bezpieczeństwa, nie mogą poruszać się nim dzieci w wieku do lat 3.
FOTELIK BEZPIECZEŃSTWA
Koniecznym wyposażeniem rodzica-kierowcy jest dostosowany do wzrostu i wagi dziecka fotelik bezpieczeństwa. Zniesiono granicę wieku (12 lat), której przekroczenie zwalniało z obowiązku podróżowania pociechy w specjalnym siedzisku. Obecnie więc, bez względu na wiek, dziecko niższe niż 150 cm wzrostu musi być przewożone w foteliku. Są jednak wyjątki od tej reguły.
Jeśli dziecko posiada zaświadczenie lekarskie o przeciwwskazaniach do korzystania z fotelika, może być zwolnione z obowiązku jazdy w specjalnym siedzisku. Projekt nowelizacji zawiera szczegółowe wytyczne dotyczące informacji, która powinna znajdować się na dokumencie zwalniającym Twoją pociechę z siedzenia w foteliku.
Na tylnym siedzeniu, bez fotelika, może również siedzieć dziecko mierzące min. 135 cm wzrostu, przez całą podróż musi być jednak zapięte pasami bezpieczeństwa. Jeśli na tylnym siedzeniu przewożona jest trójka dzieci, a po zainstalowaniu dwóch fotelików, nie ma możliwości montażu trzeciego, dziecko powyżej lat 3, może podróżować bez fotelika, po zapięciu go pasami bezpieczeństwa.
Na przednim siedzeniu nie wolno przewozić bez fotelika dzieci poniżej 150 m wzrostu. Dodatkowo, jeśli samochód posiada poduszkę powietrzną dla pasażera, nie wolno przewozić dziecka w siedzisku skierowanym tyłem do kierunku jazdy.
UWAGA: Jeśli przewozisz dzieci bez fotelików bezpieczeństwa, grozi Ci mandat w wysokości 150 zł i 6 punktów karnych. Zanim wsiądziesz do auta jako pasażer, sprawdź, czy Twoje dziecko jest dobrze zapięte, a fotelik dobrze przymocowany.
WYBIERZ AUTO DLA RODZINY
Jeśli szykujesz się do zmiany auta, spróbuj wybrać nowy samochód, który będzie jak najbezpieczniejszy dla Ciebie i Twojej rodziny. Zwróć uwagę na wyniki potencjalnego pojazdu w testach Euro NCAP.
Eksperci biorą pod uwagę:

  • o umocowanie siedzisk dla dzieci,
  • wyniki testów zderzeniowych (używane są w nich dwa manekiny – dziecka 3-letniego oraz 18-miesięcznego, oba siedzą w fotelikach), o obecność elementów, które wpływają na bezpieczeństwo maluchów (wyłącznik
  • przedniej poduszki powietrznej); sposób umieszczenia i jednoznaczność instrukcji obsługi tychże, o dodatkowe wyposażenie w zakresie bezpieczeństwa.

 
Poza bezpieczeństwem, niezwykle ważną kwestią jest także komfort jazdy. Szukając nadwozia odpowiedniego dla auta rodzinnego, najczęściej wybieramy pomiędzy kombi, SUV-em, a minivanem. Dla mniej wymagających świetnie sprawdzają się także typowo rodzinne samochody osobowe (http://www.skoda-auto.pl/finansowanie/kredyt) .
Najrozsądniejszym wyborem dla średnio licznej rodziny wydaje się być pierwsza opcja – kombi jest nie tylko tańsze w momencie zakupu, ale i w trakcie eksploatacji, jego masa jest zazwyczaj niższa niż pozostałych dwóch, spala więc mniej.
Jest też rozwiązaniem komfortowym ze względu na stosunkowo sporo miejsca na nogi i szerokie nadwozie. Nie w każdym przypadku jednak kombi się sprawdzi. Decydując się na zakup nowego auta, należy wziąć pod uwagę nie tylko rodzaj nadwozia, ale i liczność rodziny, jej potrzeby czy zasoby finansowe.
CO JESZCZE?

  • Warto, by auto posiadało blokadę otwarcia tylnych drzwi od środka, zapobiegnie to możliwości otwarcia drzwi przez dziecko w trakcie jazdy.
  • Zainwestuj w samochód ze skórzaną tapicerką, aby uniknąć plam nie do usunięcia.
  • Wyruszając w podróż samochodem z rodziną, sprawdź przepisy obowiązujące w kraju, do którego się wybierasz.
Kategorie
rzeczy dla dzieci

Greckie wyspy dla najmłodszych. Jakie atrakcje czekają na Korfu?

Wyspa Korfu to malownicze zakątki, górskie krajobrazy oraz ogromna ilość zieleni, dzięki której panuje tu wyjątkowy klimat. Choć Korfu jest wyspą dość spokojną, turyści mogą korzystać z bardzo dobrze rozwiniętej infrastruktury turystycznej. Kameralne hotele i pensjonaty sprawiają, że na tej wyspie panują wyjątkowo dogodne warunki do uprawiania rodzinnej turystyki. Nie brak tu również spokojnych miejscowości, w których można bezpiecznie wypoczywać ze swymi pociechami.Rainbow Tours przykładowo poleca wypoczynek na Korfu w miejscowości Acharavi. Panuje tu cisza i spokój, choć w ciągu niespełna godziny każdy może się stąd dostać do najważniejszego miasta na terenie tejże wyspy. Dassia to kolejna miejscowość, gdzie prężnie rozwija się turystyka familijna. A na jakie atrakcje mogą tu liczyć ci, którzy szukają wspaniałych atrakcji dla siebie i swych pociech?
Korfu z dzieckiem? Zobacz, jakie atrakcje czekają tu na małego podróżnika!
Dla dorosłych wyspa Korfu to przede wszystkim malownicze osady oraz tak ważne miasta, jak Korfu – wyspiarska stolica. Ze względu na takie atrakcje, jak stara i nowa forteca czy też znacznie cenniejsza (z punktu widzenia historii) starożytna świątynia Artemidy, warto się tu wybrać na rodzinny spacer. Warto też zwiedzić Achillion, czyli piękną rezydencję, która przypomina o cesarzowej Sisi. Dorosłych zachwyci architektura i piękne rzeźby, dla dzieci wielką przyjemnością może się z kolei okazać zabawa w pełnym ciekawych roślin ogrodzie. Te rodziny, które lubią odkrywać przyrodnicze atrakcje, mogą też odwiedzić tak piękne miejsce, jakim jest Laguna Korission. To przybrzeżne jezioro sławę zawdzięcza pięknym wybrzeżom oraz idealnym warunkom do obserwacji ptactwa wodnego. Nie brak też na wyspie takich miejsc, gdzie maluchy wraz z rodzicami mogą spędzać czas nie tylko na rozwijaniu swych zainteresowań, ale przede wszystkim na dobrej zabawie. W kurortach, tych mniejszych i większych, czekają na nich i baseny, i piękne plaże. Warto też skorzystać z możliwości odwiedzenia jednego z najciekawszych parków wodnych w Grecji. To Corfu Aqualand, pełen basenów, zjeżdżalni oraz innych urządzeń, które zapewniają doskonałą zabawę dużym i małym.
Korfu to nie tylko jedna z najpiękniejszych Wysp Jońskich, ale i idealne miejsce dla tych, którzy chcą nacieszyć się swą rodziną i wraz z nią odpoczywać w pięknym otoczeniu. Moc atrakcji czeka tu na dorosłych i dzieci, dzięki czemu każdy będzie mógł w ciekawy sposób spędzić czas na zielonej i górzystej Korfu.

Kategorie
ekowiadomości

23 stycznia – Dzień bez opakowań foliowych

Nie ma dnia bez jakiegoś święta. Jedne poważne, ku pamięci, inne nietypowe, często wymyślne. Dziś obchodzimy Dzień bez opakowań foliowych. Czy takie „święto” jest potrzebne?

Do jakiej torby pakujesz zakupy? Popularnej reklamówki, papierowej, ekologicznej? Może warto dziś zadbać o ekologię i w Dniu bez opakowań foliowych pomyśleć o… opakowaniach. Na pewno stosowanie toreb wielorazowych pomaga zapobiegać zanieczyszczaniu środowiska, a nie tylko naprawiać jego skutki.

Co roku na świecie zużywa się około 60 milionów ton jednorazowych „siatek”. Każda z nich służy nam średnio około 20 minut. Potem staje się odpadem i trafia na wysypiska. Jedna torba rozkłada się 100 a nawet 400 lat i przez cały ten czas uwalnia szkodliwe substancje chemiczne. Sukcesywnie spadają światowe zasoby ropy naftowej, z której wytwarza się plastik do produkcji między innymi toreb.

Reklamówki foliowe na świecie:

  • całkowity zakaz używania jednorazowych toreb obowiązuje m.in. w Australii, na Alasce, w RPA i Bangladeszu;
  • w USA sklepy oferują torby papierowe;
  • we Francji całkowity zakaz używania jednorazówek wszedł w życie od 2009 r.;
  • w Irlandii w 2002 r. wprowadzono podatek na reklamówki plastikowe – podatek wprowadziła też Słowacja;
  • w Wielkiej Brytanii w niektórych supermarketach oraz domach towarowych klienci przychodzący z własnymi ekologicznymi torbami, mogą dostać zwrot niewielkiej kwoty, albo dodatkowe punkty w ramach programów lojalnościowych;
  • w Chinach władze zabroniły supermarketom i sklepom udostępniania klientom darmowych torebek foliowych i wprowadziły opłaty od każdej plastikowej torebki; w Polsce wiele sklepów wycofało już ze sprzedaży foliowe torebki na zakupy.

Źródło: naszaziemia.pl
Foto

Kategorie
rodzina

Moje raczkujące eko – zaczynam od pieluch wielorazowych

Jak w dzisiejszych czasach stać się ekomamą, skoro nie bycie nią jest znacznie łatwiejsze i szybsze? A jeśli już chce się nią zostać, to od czego najlepiej zacząć? Może od pieluch? I wreszcie, czy do pieluch wielorazowych można się w ogóle przekonać? Moje stawanie się eko dopiero raczkuje. Postanowiłam zatem zacząć od pieluch wielorazowych, chociaż muszę przyznać, że nie była to miłość od pierwszego wejrzenia…

Eko? Przepraszam, nie mam czasu

Bycie „eko”, życie w stylu eko, ekorodzicielstwo, ekomacierzyństwo, ekomama. Słyszałam nie raz te hasła, i nic. Najpierw były one, potem długo, długo nic, i gdzieś tam dalej byłam ja, ze swoim maluchem. Niewyspana, zmęczona, bez chęci na egzystencjalne przemyślenia typu „jak by tu ocalić ziemię?”. Ale… no właśnie, ale maluch rośnie, ja powoli odzyskuję zapał  i zaczynam znów trzeźwo i bacznie spoglądać na otaczającą mnie rzeczywistość. Temat bycia „eko” ma więc ostatnio swoje drugie życie.

Z  eko źle, bez eko jeszcze gorzej…

Tony pieluch (no może ciut mniej), ale częstotliwość spacerów z workiem śmieci zwiększyła się na pewno. Nie żebym nie lubiła spacerów, ale w mojej głowie pojawiał się co dzień wielki wykrzyknik („jak to, przecież wczoraj worek był jeszcze pusty?!”), alarmujący, że coś jest nie tak i że chyba zaburzam tymi pampersami naturalny rytm Matki Ziemi. Co prawda, zanim macierzyństwo mnie dotknęło, zaopatrzyłam się w pieluchy tetrowe, tak na wszelki wypadek, ale jakoś nie wiązałam z nimi planów na przyszłość. Nie muszę dodawać, że po pierwszym podejściu i użyciu ich zniechęciłam się, bo raz, że mokra pielucha, to i jeszcze śpioszki. Pomyślałam: „do bani taki interes”, znów sprytnie zakładając pampersa, zadowolona z siebie, że i dziecko ma sucho, i ja mam spokój, i rzecz jasna, nie trzeba niczego prać. Ha!

Ale…

Znów pojawiło się wiele znaczące „ale”. Ale, jeżeli nie dla Matki Ziemi, to chociaż dla własnego dziecko. Zaczęłam więc ważyć wszystkie „za” i „przeciw”.

Pampersy:

  • ZA – szybko;
  • PRZECIW – drogo, nieekologicznie, jednorazowo, sztucznie.

Tetry:

  • ZA – naturalnie, zdrowo, wielorazowo, skóra oddycha, taniej;
  • PRZECIW – trzeba prać!

Tym prostym sposobem, szala przeważyła na korzyść tetry. Poczułam w sobie harmonię i zgodę z samą sobą. Pomyślałam, dam radę (choć wiedziałam, że oznaczało to częstsze przewijanie i stosy pieluch do prania). Decyzja jest decyzją, trzeba wykazać się konsekwencją.

Od nitki do kłębka…

Tak jak świat idzie do przodu, tak i pieluchowanie wielorazowe. Dowiedziałam się, że nie tylko tetrą przewijanie „żyje”. Do wyboru, do koloru – formowanki, pieluszki z kieszonką, wkłady bambusowe, mikrofibra, mikropolar, czyli szerokie pole do popisu (nie mówiąc już o przezabawnych wzorach i różnych fakturach). Pomyślałam, „no nie, moda pieluszkowa!”.

Pieluszkowa zakupomania

Wgryzłam się w temat, poczyniłam pewne kroki i zakupiłam kilka „modnych pieluch” do pierwszych testów. Kiedy otwierałam paczkę, cieszyłam się jak dziecko (jak to się priorytety szybko potrafią zmienić…). Wiedziałam już, że pokocham te pieluchy. I tak się stało, ale cieszę się, że od razu nie zakupiłam całego sugerowanego pakietu, gdyż jak się później okazało, mam wśród pieluch swoich faworytów. Jestem właśnie w trakcie składania kolejnego zamówienia na wielorazowe cuda i przyznam szczerze, że sprawia mi to niezwykłą frajdę. Większych trudów z praniem jakoś nie ma (nie wiem, czego ja się bałam!), a zyskałam czyste sumienie oraz zdrowie malucha, a co rano nie czeka na mnie pełen kubeł.

I co dalej?

Wiem, że każda z nas ma swój plan na udane macierzyństwo. Moje stawanie się ekomamą dopiero raczkuje, ale cieszę się niezmiernie, że obrało taki kierunek. Wiem też, że nie poprzestanę na samych pieluchach, bo bycie eko to styl życia. Mam jeszcze wiele planów i pomysłów na udane ekomacierzyństwo. Wiem jedno – kiedyś bycie eko było czymś normalnym, dziś w świecie wygody i ciągłych ulepszeń, bycie eko staje się modą. Jeśli jednak moda może być zdrowa, naturalna i oczywista, to czemu nie… Ja poproszę!

Foto

Kategorie
artykuł sponsorowany rzeczy dla dzieci

Mama testuje… Pieluchy wielorazowe typu kieszonki LennyLamb

Dziś znalazły się w moich rękach pieluszki wielorazowe typu kieszonki i już nie mogę się doczekać, kiedy założę je na wymagającą pupę mojej półtorarocznej córeczki. Od razu zwróciłam uwagę na ciekawą kolorystykę (bardzo ładnie prezentują się na pupie dziecka, ale też na półce). Ponieważ borykałam się z trudnymi do wyleczenia odparzeniami na skórze dziecka, chciałabym przetestować wielorazowe pieluchy, aby w ten sposób zapewnić pupie dziecka dobre odprowadzanie wilgoci i oddychanie. Czy kieszonki LennyLamb spełnią nasze wymagania? Sprawdźmy to!

Kieszonki LennyLamb

Pieluchy kieszonki mają uniwersalny rozmiar (0-13 kg), w zestawie znajduje się jeden chłonny wkład bambusowo-bawełniany. Zewnętrzna warstwa każdej kieszonki to nieprzemakalny poliester z membraną, a od strony pupy dziecka – milutki mikropolar. Zasada działania pieluchy typu kieszonka jest bardzo prosta: między dwiema warstwami pieluchy znajduje się otwór, w który wsuwamy wkłady chłonące wilgoć (ich ilość można dostosować do wieku i potrzeb malucha).

Zakładamy pierwszą pieluchę (ma kojarzący się z wiosną wzór w zielone koła), napy wszyte w pieluchę dobrze się zapinają i pozwalają odpowiednio dopasować rozmiar pieluchy do wieku dziecka. Pieluszki sprawiają wrażenie łatwych w użytkowaniu (żadnych komplikacji, dodatkowych elementów itd.). Wkładka dobrze rozkłada się wewnątrz pieluchy, a ja nauczona doświadczeniem wsuwam również dodatkowo jedną na zapas (co polecam wszystkim mamom zwłaszcza na początku przygody z wielorazówkami).

Po około godzinnej zabawie sprawdzam zawartość pieluchy – jest trochę mokro, ale jeszcze nie na tyle, aby ją zmienić. Wewnątrz nic się nie przesunęło i nie przemokło. Napy dobrze trzymają.

Warstwa mikropolaru od strony pupy dziecka nie przyjmuje wilgoci i dzięki temu skóra nie ma kontaktu z moczem –  w dotyku nie czuć, że „coś” już przez tę warstwę przeleciało.

Wkłady do kieszonek LennyLamb składają się z dwóch warstw: froty bambusowej i bawełny. Włókno bambusowe cechuje się zarówno dużą chłonnością jak i właściwościami antybakteryjnymi.

Podobno pieluchy kieszonki są najbardziej lubiane przez mamy – wygląda na to, że i nam przypadną one do gustu. Kiedy pielucha już jest do zmiany, zostawiam ją w łazience w pojemniku i nie namaczam. Kolejna pielucha (tym razem w niebieskie i pomarańczowe paski) ląduje na pupie mojej pociechy. Muszę przyznać, że zgrabny kształt pieluchy pozwala na swobodne założenie na nią niemowlęcego body na zatrzaski i wszystko się ze sobą dobrze dopasowuje. Warto przygotować sobie wcześniej pieluchy „na gotowo”, czyli włożyć do środka potrzebną ilość wkładów tak, aby w razie potrzeby mieć już je pod ręką.

Nasze obserwacje

Po kilku dniach testowania kieszonek mogę stwierdzić, że jest to bardzo wygodna opcja na pieluchowanie wielorazowe (nawet babcia sobie poradziła). Gumki nie uciskają dziecka, krój umożliwia dobre dopasowanie, cała pieluszka jest starannie wykonana, bardzo miękka i zapewnia prawidłową cyrkulację powietrza przy skórze dziecka. Pieluszki typu kieszonki to jedno z bardziej ekonomicznych rozwiązań, cena jednej kieszonki w sklepie LennyLamb to 57 zł, a pielucha rośnie razem z dzieckiem i daje możliwość zastosowania dowolnych wkładów chłonnych. Na cały okres pieluszkowania potrzebnych jest ok. 12 sztuk.

A jak wygląda pranie pieluszek?

Na szczęście nie jest zbyt skomplikowane i właściwie nie potrzeba do niego nic więcej, niż do normalnego prania (należy tylko pamiętać o użyciu mniejszej ilości proszku i dodaniu kilku kropel olejku z drzewa herbacianego w celu zdezynfekowania pieluch i nadania im przyjemnego, świeżego zapachu).

Okazuje się, że kieszonki faktycznie szybko schną (w ciągu paru godzin są praktycznie suche), nieco dłużej schną wkłady (w zależności od rodzaju wkładów) i trzeba pamiętać, aby mieć ich więcej w zapasie. Po wyschnięciu pieluszki są miłe w dotyku, a wkłady puszyste.

W przypadku pieluchowania wielorazowego tak naprawdę każda mama powinna wybrać optymalne rozwiązanie dla siebie i dziecka, dostosować je do wieku i potrzeb malucha, trybu życia, itd. Dlatego najlepiej jest sprawdzić różne rodzaje pieluch i zdecydować, co nam najbardziej odpowiada.

Wszystkie materiały użyte do produkcji pieluch LennyLamb są polską i europejską produkcją, posiadają certyfikaty Oeko-text standard 100 i Bezpieczne dla Dziecka.

 Zobacz: Pieluszki wielorazowe LennyLamb

Kategorie
ekowiadomości

Kolejne konsekwencje niezdrowej diety. Fast food i astma

Naukowcy nowozelandzcy i brytyjscy ostrzegają: jedzenie fast foodów przez dzieci z egzemą i astmą może spotęgować objawy choroby. W Polsce na astmę oskrzelową cierpi co dziesiąte dziecko oraz co dwudziesty dorosły Polak. Szacuje się jednak, że na astmę może w Polsce chorować nawet 4 miliony osób. Ponadto u dzieci oraz osób do 40 lat astma jest obecnie najczęściej spotykaną chorobą przewlekłą i przyczyną inwalidztwa.

Badanie

Naukowcy analizowali wyłącznie przypadki uczestników International Study of Asthma and Allergies in Childhood (ISAAC). Badaniem została objęta grupa prawie 320 tysięcy nastolatków w wieku 13-14 lat, z 51 krajów oraz ponad 180 tysięcy dzieci w wieku 6-7 lat z 31 krajów. Rodzice i same dzieci przez 12 miesięcy obserwowali reakcje organizmu na poszczególne składniki diety, obserwowano częstotliwość posiłków i same posiłki. W sondażu uwzględniono takie produkty spożywcze, jak mięso, ryby, owoce i warzywa, płatki, chleb, makaron, ryż, masło, margaryna, orzechy, ziemniaki, mleko, jajka oraz fast food/burgery.

U młodzieży, która jadła „śmieciowe” jedzenie więcej niż trzy razy w tygodniu, zauważono zaostrzenie się takich objawów chorób, jak: świszczący oddech, wyciek z nosa, łzawienie oczu, swędzenie skóry. U nastolatków, którzy w każdym tygodniu sięgali po hamburgera, pizzę czy frytki, ryzyko zachorowania na astmę wzrosło o 39%. U dzieci zaaobserwowano ryzyko zwiększone o 27%.

Badanie wykazało również, że spożywanie owoców może mieć działanie ochronne. Sięganie 3 lub więcej razy w tygodniu (podczas gdy mówimy o 3 razach w ciągu dnia) zmniejszało objawy astmy o 11% wśród nastolatków i o 14% u dzieci.

Wnioski płynące z międzynarodowego badania, w którym wzięli udział reprezentanci ponad 100 krajów, sugerują, że błyskawicznie rosnąca liczba osób na diecie „śmieciowej” może spowodować za kilka lat epidemię astmy. Eksperci uważają, że znaczny wzrost zachorowalności na astmę i choroby skóry jest ściśle związany z odejściem od naturalnych, świeżych produktów w diecie. Podobne zmiany obserwowano w 1970 roku XX wieku.

Zespół lekarzy ze szpitala św. Jerzego w Londynie uważa, że wysokie spożycie soli i kwasów tłuszczowych, które można znaleźć np. w margarynie, mogą również odpowiadać za zwiększone ryzyko zachorowania na astmę.

Badanie opublikowano w czasopiśmie Thorax.

Astma atakuje

Na całym świecie częstość występowania astmy w ostatnich latach gwałtownie rośnie. Obecnie wg danych Światowej Organizacji Zdrowia choruje 300 milionów ludzi, a w ciągu kolejnych piętnastu lat szacuje się, że liczba chorych wzrośnie o kolejnych 100 milionów.

Przykładowo, w ciągu ostatnich 20 lat, liczba chorych na astmę w Wielkiej Brytanii podwoiła się. W tym czasie spadł poziom kluczowych witamin i minerałów w ogranizmach ludzi, podczas gdy znacznie wzrosła konsumpcja tłuszczów i żywności wysoko przetworzonej.

W Polsce z powodu astmy co roku umiera około 1500 chorych – średnio na każde 6 godzin przypada jeden zgon. Najwięcej zachorowań obserwujemy w krajach rozwiniętych, takich jak Wielka Brytania, Australia, Szwecja, Finlandia. Natomiast najniższe wskaźniki zachorowań – około 1% – występują wśród Eskimosów i Japończyków.

Źródło: dailymail.co.uk
Foto

Kategorie
wychowanie

Kilka uwag o zwracaniu uwagi

W naszym przekonaniu reakcją na zwrócenie uwagi powinna być skrucha i zawstydzenie się małego winowajcy oraz gorące postanowienie, że już nigdy tak nie zrobi. Jednak teoria swoje, a praktyka swoje. Reprymendy dorosłych spotykają się z bardzo różnymi reakcjami dzieci. Niektóre maluchy z uśmiechem robią dalej to samo. Niektóre zachowują się tak, jakbyśmy powiedzieli: to świetne – zrób to jeszcze raz. Jeszcze inne robią wrażenie jakby nie wiedziały, o co nam chodzi, albo nagle ogłuchły. Inne przestają rozrabiać – na kilka albo kilkanaście minut.
Dlaczego tak się dzieje? I dlaczego mimo takich doświadczeń nadal uważamy zwrócenie uwagi dziecku za nasz święty obowiązek? Wszystko to ma związek z głęboko zakorzenionymi w społeczeństwie mitami, z którymi pragnę się rozprawić.

MIT 1: Zwrócenie uwagi jest karą

Nieprawda! Uwaga rodziców jest dziecku niezbędna do rozwoju. Zwracając uwagę zaspokajamy jego ważną potrzebę. Dlatego jeśli jakieś zachowanie wywołuje nasze zainteresowanie, dziecko będzie je powtarzać. Sprawdzając przy okazji, czy zawsze zareagujemy tak samo. Lepiej zamiast zwracać uwagę dziecku, kiedy coś zbroi, zwracać uwagę na dziecko tak często jak tego potrzebuje.

MIT 2: Jak dziecko dowie się, że źle robi, to się poprawi

Nieprawda! Po pierwsze, nieodpowiednie zachowanie dziecka, szczególnie małego, rzadko jest świadome i zaplanowane. Najczęściej jest tylko reakcją na coś. Nie znając przyczyny zachowania, rzadko mamy szansę wpłynąć na jego zmianę. Po drugie, dziecko, które słyszy, że jest złe lub ciągle słyszy, że źle robi ma szansę się zmienić – na gorsze. Bardziej przyda mu się podpowiedź, jak może teraz naprawić swój błąd lub uniknąć go w przyszłości.

MIT 3: Ono to robi specjalnie

Niekoniecznie. Często zachowanie dziecka interpretujemy jako złośliwość, dokuczanie, lenistwo i tak je nazywamy. To sprawia, że dziecko poddaje się naszemu punktowi widzenia. Dlatego lepiej mówić dziecku, że w nie wierzymy i doceniać jego dobre intencje.

MIT 4: Ono samo wie, o co mi chodzi

Nieprawda! Czasem formułujemy naszą uwagę tak ogólnikowo, że dziecko nie ma nawet szans zrozumieć, o co nam chodzi, gdy mówimy do niego, bądź grzeczny, uspokój się itp. Czasem jednak jest tak, że dziecko doskonale wie, że dane zachowanie nam się nie podoba, a mimo to powtarza je – to najlepszy dowód na to, że nasza strategia nie działa.

MIT 5: Dziecku trzeba tłumaczyć

Tak, ale… Kiedy dziecko trzyma w ręku niebezpieczne narzędzie albo bije kolegę, zamiast gadać warto się ruszyć i zadbać o jego (lub kolegi) bezpieczeństwo. Jeśli będziemy tylko tłumaczyć, dziecko pomyśli, że sprawa nie jest widać taka poważna. Czas na tłumaczenie jest podczas spokojnej rozmowy, a nie gdy chcemy przerwać jakąś czynność.

MIT 6: Jak dziecko zrobi coś złego lub popełni błąd, trzeba mu to koniecznie pokazać

Nieprawda! A czy my lubimy, gdy ktoś nam wytyka nasze błędy? Zwłaszcza, kiedy sami wiemy, że coś poszło nie tak. Najlepsza informacja zwrotna to ta, która płynie z życia. Kiedy zwracamy dziecku uwagę, tak naprawdę dekoncentrujemy dziecko – zamiast myśleć o koledze, który płacze, myśli o tym, że mama ma do niego znowu pretensje. Zamiast zawstydzać lepiej zaproponować dziecku, że razem poszukamy sposobu, jak błąd naprawić. A czasami, kiedy widzimy, że dziecko rozumie swój błąd i próbuje go naprawić, można w ogóle nie zwracać uwagi.

MIT 7: Jak nie zwrócę uwagi, to dziecko pomyśli, że akceptuję jego złe zachowanie

Nieprawda! Najczęściej dziecko wie, jakie zdanie mamy na temat danego zachowania. Powtarzanie tego bez końca jest podważaniem wiary w inteligencję dziecka. Możemy nie lubić danego zachowania, ale jeśli coś już się stało lub nie mamy na to wpływu, postarajmy się nie gderać.

MIT 8: Dziecko się poprawi, jak będzie wiedziało czego, ma nie robić

Niezupełnie. Jeśli powiemy dziecku tylko, czego ma nie robić, to istnieje spora szansa, że zrobi to jeszcze raz. W przypadku małego dziecka dużo lepiej niż karcenie słowne działa odwracanie uwagi i dawanie dziecku wyboru. W przypadku dzieci w każdym wieku warto też jasno mówić, jakiego zachowania oczekujemy w zamian.

MIT 9: Jak zwrócę dziecku uwagę, to ono powinno przeprosić

Nieprawda! Przepraszanie ma sens, kiedy płynie z serca. Jeśli jest tylko spełnieniem polecenia najczęściej wiąże się z poczuciem krzywdy dziecka. Zamiast uczyć empatii można w ten sposób nauczyć braku wrażliwości. Niektóre dzieci uważają, że jak przeproszą, dostaną karę, to już są kwita i mogą zacząć się źle zachowywać od nowa.

MIT 10: Dobry rodzic musi zwracać uwagę

Tak, ale… Na pewno zwracać uwagę na dziecko, ale nie zawsze na każde jego niepożądane zachowanie. Jest to bardzo trudne, bo ten sposób postępowania jest bardzo rozpowszechniony i wszyscy znamy go od małego (ja sama czasem nie potrafię się powstrzymać). Jednak czasem warto pokusić się o refleksję nad swoim zachowaniem i reakcją naszego dziecka. Nie po to by wpędzać się w poczucie winy, ale by mieć poczucie, że to co chcemy dziecku przekazać naprawdę do niego trafia. Zawsze też warto pamiętać, że najlepszą „metodą wychowawczą” nie jest gadanie, tylko dawanie przykładu.
Foto: flikr.com/lupinoduck

Kategorie
wywiady

Skąd się bierze polska, zdrowa żywność? Rozmowa z rolnikami ekologicznymi, cz.2

W poszukiwaniu pewności, czyli jak rozpoznać prawdziwie ekologiczne produkty?

Na półkach sklepowych znajduje się wiele produktów, promowanych jako ekologiczne. Chcąc jednak mieć pewność, że żywność, która trafia na nasze stoły, jest naprawdę ekologiczna, przyglądajmy się dokładnie naszym potencjalnym zakupom. Aby dokonać dobrego wyboru, poprosiliśmy właścicieli trzech rolnictw ekologicznych o wskazówki z pierwszej ręki.

Iwona i Jens Frasek, Ekozagroda “Jabłoniowy Sad”: Podstawowym wyróżnikiem jest logo rolnictwa ekologicznego, które musi się znajdować na produkcie sprzedawanym jako ekologiczny. Ponadto można znaleźć dodatkowe loga, świadczące o spełnieniu dodatkowych wymogów: np. logo Demeter wskazuje na jeszcze bardziej rygorystyczne obwarowania w produkcji. Słowa klucze, które powinny dyktować nasze wybory, to lokalnie i sezonowo.
Aleksandra i Mieczysław Babalscy, Gospodarstwo Ekologiczne: Produkty ekologiczne mają numer certyfikatu i adres producenta oraz europejski znaczek rolnictwa ekologicznego – listek z gwiazdkami.
Elżbieta i Bogdan Chara, Ekorab: Na etykiecie produktu powinien być dokładny adres producenta z numerem certyfikatu oraz nazwa jednostki certyfikującej. Produkty ekologiczne na targach i bazarach radzę kupować od sprawdzonych sprzedawców i prosić o pokazanie certyfikatu. Dodam, że produkty eko mają własny naturalny smak i zapach, który łatwo można odróżnić od produktów rolnictwa chemicznego.

Rolnictwo ekologiczne na co dzień, czyli twarde fakty w służbie naszemu zdrowiu

Produkcja  prawdziwie ekologicznej żywności wymaga wiele pracy – organizacja dnia w gospodarstwie ekologicznym jest w całości podporządkowana temu, by jego produkty były w pełni wartościowe i zdrowe.
pp. Frasek: W rolnictwie ekologicznym nie stosuje się żadnych pasz ani dodatków żywieniowych. Nasze świnie żyją cały rok na wybiegach i jedzą to co znajdą. Dodatkowo uprawiamy dla nich słonecznik, topinambur i groch oraz dynie i zboże, przy czym ułatwiamy sobie pracę i nie zbieramy plonów (oprócz dyni i zboża), ale wpuszczamy świnie bezpośrednio na pole. Sad i pozostałe pola są nawożone wyłącznie naturalnie, częściowo bezpośrednio – czyli świnie na wybiegu zjadają trawę, chwasty i szukając pędraków spulchniają glebę. Efektem ubocznym jest nawożenie.
pp. Babalscy: Ważna jest prawidłowa agrotechnika, płodozmian oraz nawożenie organiczne – stosujemy nawozy zielone, obornik od zwierząt, które żywione są paszami z gospodarstwa ekologicznego. Stoi za nami 25-letnia praktyka – wiele nauczyliśmy się na własnych błędach.
pp. Chara: Nie kupujemy żadnych nawozów i środków ochrony roślin ani pasz. Nawóz mamy od własnych zwierząt i drobiu. Stosujemy 5 letni płodozmian, odpowiedni dobór odmian, dobrą uprawę gleby, a także korzystamy z kalendarza księżycowego przy wszystkich pracach w gospodarstwie. Do ochrony roślin stosujemy tylko własnoręcznie robioną gnojówkę z pokrzywy. To wystarcza nam  do otrzymania dobrych i stabilnych zbiorów. Dodam, że są w sprzedaży nawozy ekologiczne, środki ochrony roślin i pasze, ale są one drogie i mało skuteczne, dlatego ich nie stosujemy.
Także sposób korzystania z technologii różni gospodarstwa ekologiczne od “tradycyjnych” – inna jest skala i charakter podejmowanych prac.
pp. Frasek: Wiele prac wykonuje się ręcznie, metodami niemalże „prymitywnymi”. Dużo działań wynika z obserwacji natury i wniosków, jakie z tego wyciągamy. Zamiast nowoczesnych rozwiązań technologicznych, wykorzystujemy powiązania występujące w naturze – allelopatia w wypadku chorób i szkodników, świnki jako spulchniacz gleby itp. Brak nowoczesnych technologii wyrównujemy także wzmożonym nakładem pracy, w czym pomagają nam nasi wolontariusze.
pp. Babalscy: Nowoczesna technologia u nas to ciągnik i podstawowe maszyny oraz zbiór kombajnem.
pp. Chara: Mamy 16,5 ha i koniem tego bym nie obrobił, dlatego większość prac wykonuję traktorem. Mamy też kombajn zbożowy. Nie unikam nowinek technicznych, bo praca w gospodarstwie ekologicznym jest ciężka i trzeba myśleć jak ją sobie ułatwić. Rolnictwo ekologiczne powinno być nowoczesne – np. w ekologicznej  uprawie warzyw stosuje się wypalacze gazowe do chwastów, precyzyjne siewniki i maszyny do usuwania chwastów. W Niemczech powraca się powoli do koni, ale tam można już zakupić nowoczesny sprzęt konny do uprawy i zbioru roślin. Myślę, że za parę lat u nas będzie podobnie. Zmiany w naszym gospodarstwie zachodzą z czasem, etapami: w 2005 roku zbudowaliśmy biologiczną oczyszczalnię ścieków. Rok później – wymiana eternitu na blachę na dachu, potem przyszła kolej na kolektory słoneczne i modernizację c.o., natomiast w tym roku usunąłem azbest na wszystkich pozostałych budynkach. Wymogom ekologii podporządkowujemy także życie domowe: mamy kontenery do segregacji śmieci, a w kuchni i łazienkach powoli zaczynamy wprowadzać ekologiczne środki czystości (na dzień dzisiejszy jest to mydło ekologiczne i efektywne mikroorganizmy). Planujemy stosowanie w kuchni i w pralni wyłącznie eko-środków oraz zastosowanie osobnego obiegu zużytej wody, aby odciążyć oczyszczalnię ścieków, a wody używać powtórnie do podlewania roślin.

Praca w rolnictwie ekologicznym podlega kontroli z zewnątrz – wymaga tego system certyfikacji, wprowadzony dla bezpieczeństwa konsumentów.
pp. Babalscy:  Mamy w gospodarstwie bardzo dużo kontroli, podlega jej wszystko: od pola przez całą drogę produktu do konsumenta. Co roku musimy zgłaszać gospodarstwo i przetwórnię do kontroli w celu uzyskania odpowiednich certyfikatów na nasze produkty. Kontroli dokonuje jednostka upoważniona przez Ministra Rolnictwa.
pp. Frasek: Są to europejskie normy, regulujące produkcję żywności ekologicznej. Nadzór sprawują: Jednostka Certyfikująca, która bada, czy przestrzegane są wszystkie wymogi odpowiedniego rozporządzenia UE, ARiMR, która sprawdza, czy zgadzają się podane rozmiary gospodarstwa i wypłaca dopłaty w wypadku udzielenia przez Jednostkę Certyfikującą odpowiedniego certyfikatu, oraz WIJHARS, który kontroluje wszystkich.
pp. Chara: Wszystkie wymogi sprowadzają się do jednej zasady – żadnej chemii w gospodarstwie. Oprócz dorocznych kontroli, są także kontrole wyrywkowe i inne, przeprowadzane w razie jakichkolwiek podejrzeń. Zawartość pestycydów w ekologicznych produktach nie może przekroczyć 1 promila, a produkty sprzedawane do przetwórni są dokładnie badane.

Przyszłość ekorolnictwa

W otaczającym nas świecie na eko-rolników i ich gospodarstwa czekają nie tylko szanse, ale i zagrożenia. Świadomość ich istnienia pozwala o nich myśleć jak o wyzwaniach i wytycza kierunki rozwoju eko-rolnictwa w Polsce.
pp. Frasek: O rolnictwie ekologicznym warto myśleć w odniesieniu do dwóch modeli rolnictwa, które można określić jako tradycyjne: po pierwsze, tradycyjne jak za dawnych czasów, po drugie – konwencjonalne, najbardziej rozpowszechnione obecnie rolnictwo, z całą agrochemią i kompletnym brakiem poszanowania dla hodowanych zwierząt oraz natury.
Podstawowym zagrożeniem dla eko-rolnictwa jest nieświadomość konsumentów, często wybierających po prostu produkty reklamowane lub najtańsze, oraz działania władz, które stawiają sobie inne priorytety (np. GMO czy produkcja agro-paliwa). Dużą rolę odgrywają globalne koncerny (patrz np. We feed the world czy Świat według Monsanto), które „to wszystko” finansują.
Zagrożeniem jest też trend, który określamy jako „przemysłowe” eko. To produkty “ekologiczne”, nastawione na masową sprzedaż. Muszą być w miarę tanie po to, żeby można było kupić produkt ekologiczny w supermarkecie. Wymagania są co prawda takie same, ale oprócz produkcji należałoby jeszcze sprawdzić odcisk ekologiczny takiego produktu: gdzie powstał, ile kilometrów przebył, ile czasu przeleżał w chłodni itd. Nie jest problemem wyprodukować ekologiczną truskawkę w styczniu, jeżeli zrobimy to nie w zimnej Europie, ale na drugim końcu świata albo w ogrzewanym tunelu.
Innym zagrożeniem jest wiara w nieograniczony wzrost i rozwój na koszt środowiska naturalnego i społeczeństwa.
pp. Chara: Największym zagrożeniem dla rolnictwa ekologicznego jest teraz GMO. Przybywa też wymagań, stawianych przez agencję wypłacającą dotację ekologiczną. Konkurencja nie jest duża, ale wymagania stawiane przez kupujących są coraz wyższe, a ceny jakie otrzymujemy, są często takie jak sprzed 8 lat.
pp. Babalscy: Konwencjonalne rolnictwo jest bardzo powiązane z koncernami chemicznymi. Jego opłacalność coraz niższa, a jakość produktów coraz gorsza – chemia niszczy środowisko.
Największe zagrożenie to intensywne rolnictwo z roślinami genetycznie modyfikowanymi, pyłki tych roślin mogą zagrażać naszym roślinom, wszechobecna chemia zakłóca równowagę w środowisku.
Szansę przezwyciężenia tych trudności na pewno zwiększa współpraca między rolnikami: łatwiej jest wtedy ze zbytem, bezcenna jest też wymiana doświadczeń, która owocuje rozwojem.

Dane i nagrody

Ekozagroda „Jabłoniowy Sad”
Iwona i Jens Frasek
ul. Powstańców Śl. 15
46-042 Szczedrzyk
www.ekozagroda.pl
2010: Wyróżnienie w krajowej edycji konkursu na najlepsze gospodarstwo ekologiczne (kategoria: Ekologia i środowisko)
2010: I miejsce w wojewódzkim konkursie na najlepsze gospodarstwo ekologiczne (kategoria: Ekologia i środowisko); Woj. Opolskie
2008: II miejsce w wojewódzkim konkursie na najlepsze gospodarstwo ekologiczne (kategoria: Ekologia i środowisko); Woj. Opolskie
2007: I miejsce w wojewódzkim konkursie eko-agroturystycznym „Zielone lato 2007”
2006: I miejsce w konkursie „Tradycyjny Produkt Opolszczyzny 2006” (stare odmiany jabłek)
Wytwórnia makaronu “BIO”
Gospodarstwo Ekologiczne
Aleksandra i Mieczysław BABALSCY
www.biobabalscy.pl
1996: Wyróżnienie „EKOMEDIA” Forum Minister Ochrony Środowiska Zasobów Naturalnych i Leśnictwa.
2006: I miejsce w konkursie „SPOSÓB NA SUKCES” – Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi
2006: Nagroda Prezesa Agencji Rynku Rolnego laureata IV Edycji Ogólnopolskiego Konkursu „SPOSÓB NA SUKCES”
2008: Wyróżnienie w finale krajowego konkursu na najlepsze Gospodarstwo ekologiczne – Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi
2008: Nagroda Marszałka Województwa Kujawsko Pomorskiego za zajęcie I miejsca w Województwie w konkursie  na najlepsze Gospodarstwo ekologiczne.
2010: Nagroda Ministra Rolnictwa za zajęcie I miejsca w Kraju w konkursie na najlepsze Gospodarstwo ekologiczne.
Gospodarstwo ekologiczne i agroturystyczne EKORAB
Elżbieta i Bogdan Chara
Jasień 59  woj. świętokrzyskie
www.ekorab.pl
To dzięki naszym staraniom mąka orkiszowa wpisana została na listę produktów tradycyjnych pod nazwą „Czerkieska mąka orkiszowa”. Możemy się poszczycić jeszcze nagrodą w krajowym konkursie ekologicznym „Eko-smak” za Chleb z Wysokolitewki, I miejscem w wojewódzkim konkursie na najlepszą ofertę agroturystyczną, oraz  nagrodą w Krakowskim kiermaszu agroturystycznym za Doskonały smak potrawy – Ekologicznego chleba orkiszowego. W tym roku zdobyliśmy I miejsce w konkursie wojewódzkim na najlepsze gospodarstwo ekologiczne w kategorii „Ekologia i środowisko”, a w finale krajowym otrzymaliśmy wyróżnienie równoznaczne z IV miejscem.
Foto

Kategorie
wywiady

Skąd się bierze polska, zdrowa żywność? Rozmowa z rolnikami ekologicznymi, cz.1

“Żadna  dziedzina  ludzkiej  działalności – nawet  medycyna – nie  ma  takiego  wpływu  na  zdrowie  człowieka,  jak rolnictwo”. Pierre  Delbet
Jesteś tym, co jesz – jeżeli nie jest nam obce to stwierdzenie, warto wiedzieć, co jemy. Sprawdzone produkty pochodzą ze sprawdzonych źródeł – gospodarstw, które stosują w codziennej pracy wytyczne rolnictwa ekologicznego. Redakcja Dzieci Są Ważne postanowiła poznać bliżej realia pracy takich gospodarstw. Rozmowy z ich właścicielami zaowocowały nową, przydatną wiedzą i dały dużo satysfakcji.
Ekozagroda “Jabłoniowy sad”, Gospodarstwo Ekologiczne pp. Babalskich (Biobabalscy) oraz Gospodarstwo Ekologiczne i Agroturystyczne EKORAB  to przykłady godnych polecenia praktyk. Na podstawie rozmów z właścicielami tych gospodarstw proponujemy czytelnikom spacer po ekologicznym gospodarstwie. Nasi przewodnicy, w oparciu o swoje bogate doświadczenia, opowiedzą o tym, jaka jest droga do założenia ekogospodarstwa, jak wygląda codzienne życie i praca w takim gospodarstwie, uwrażliwią nas także na różnice między rolnictwem ekologicznym a tradycyjnym. Nie zabraknie także miejsca na refleksję o przyszłości rolnictwa ekologicznego, i – co być może dla nas najważniejsze – co daje ten rodzaj rolnictwa zwykłemu konsumentowi.

Początek historii…

Państwo Iwona i Jens Frasek, założyciele Ekozagrody “Jabłoniowy Sad”: W 2004 roku przejęliśmy z mężem rodzinne gospodarstwo rolno-sadownicze po rodzicach. Żadne z nas nie jest rolnikiem z wykształcenia, nasz wybór podyktowany był więc pasją –  wydawało nam się to dobrym sposobem na życie. Na początku był dom, sad i pola, które trzeba było jakoś zagospodarować, a dopłaty do rolnictwa ekologicznego ułatwiły niejako podjęcie decyzji. Przenieśliśmy się do Polski i tak się zaczęło.
Pan Mieczysław Babalski, założyciel Gospodarstwa Ekologicznego i Wytwórni Makaronu Bio: Wychowałem się w  gospodarstwie, więc praca w nim od dziecka jest mi dobrze znana. W latach 70. pracowałem w PGR. Drażniło mnie, że im więcej chemii stosowano w gospodarstwie, tym więcej było problemów z chorobami i szkodnikami, zwierzęta chorowały na zapalenia płuc i nieżyty pokarmowe, był też problem problem z zacieleniem krów. W gospodarstwie, w którym się wychowałem, takich problemów nie było.
Państwo Elżbieta i Bogdan Chara, założyciele Gospodarstwa ekologicznego i agroturystycznego EKORAB: Zdecydowaliśmy się na kierunek ekologiczny, ponieważ chcieliśmy mieć zdrowszą żywność na własne potrzeby, jednym z czynników były także dopłaty ekologiczne i łatwiejszy zbyt produktów po lepszej cenie. Najważniejszym powodem było jednak to, czego nauczyli mnie moi rodzice – życia w zgodzie z naturą. Nasze gospodarstwo zawsze było tradycyjne, a później poszliśmy krok dalej, przekształcając je w ekologiczne.

Gospodarstwo Ekorab
Ekorolnictwo jawi się w wypowiedziach naszych rozmówców jako świadomy wybór, podyktowany pasją, przekonaniem, że ekologicznie – znaczy zdrowiej, nie bez znaczenia są też czynniki ekonomiczne. Droga do założenia eko-gospodarstwa nie należy, jak się okazuje, do najłatwiejszych – dlatego wiara w potrzebę istnienia takich gospodarstw z pewnością ułatwiła przebrnięcie przez początkowe trudności. Jak podkreślają pp. Frasek, właściciele Ekozagrody, założenie jej wymagało od nich determinacji i uporu. Na początku jest wiedza. Opowiada p. Babalski: Początki były trudne. Musiałem szukać informacji w Szwajcarii, Niemczech czy Austrii, ale dzięki temu zauważyłem, że w naszych warunkach środowiskowych i klimatycznych łatwiej prowadzić gospodarstwo ekologiczne niż tam. Dlatego Ukraina żywiła Europę, w rolnictwie zachodnim zaczęto zbierać duże plony dopiero wtedy, gdy wkroczyła chemia. Byliśmy pionierami, w latach 90. w naszym województwie nie było gospodarstw o profilu ekologicznym. Władze były bardzo przychylne, a dotacje wpłynęły na korzyść, ale wiązały się z bardzo dużą biurokracją i skomplikowanymi procedurami.
Również właściciele gospodarstwa EKORAB zwracają uwagę na tego rodzaju trudności: Przy tworzeniu eko- gospodarstwa trzeba zgromadzić trochę zaświadczeń, planów produkcji i innych dokumentów. Jest to raczej trudne i wiele chętnych gospodarstw rezygnuje z tego powodu. Jednak dla chcącego – nic trudnego. My korzystaliśmy z pomocy doradczej Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Staszowie, poza tym braliśmy udział w odpowiednich szkoleniach, pomagali nam też rolnicy z większym stażem ekologicznym.

Co może gospodarstwo ekologiczne? Wykorzystane szanse

Początkowe wyzwania okazują się jednak warte trudu. Gospodarstwa prowadzone przez naszych rozmówców różnią się nieco profilem podejmowanych działań, wszystkie jednak stoją mocno na gruncie ekologii. Państwo Chyra tak opowiadają o swoim gospodarstwie: Idea naszej Ekozagrody zasadza się na czterech filarach: podstawą jest rolnictwo ekologiczne z sadownictwem i hodowlą starej rasy świń pastwiskowych Mangalica. Daje to dobrą bazę dla rozwijania ekoturystyki, usługowego tłoczenia soków i edukacji ekologicznej. Punkt ciężkości przesunął się z czasem z produkcji żywności na produkcję „świadomości”. Jest to rozwiązanie kompleksowe, które wydaje nam się jedynym wyjściem dla małych gospodarstw ekologicznych.
Podobnie całościowy charakter ma gospodarstwo Ekorab, które oprócz tego, że prowadzi ekologiczną uprawę i hodowlę, oferuje usługi agroturystyczne: goście mogą liczyć na nocleg, posiłki z regionalnej kuchni, bazujące na produktach rolnictwa ekologicznego. Specjalność kuchni to chleb orkiszowy. Oprócz tego goście mogą naocznie poznać codzienną pracę w gospodarstwie: uczestniczyć w typowych pracach, być świadkami wypieku chleba, ciast, wyrobu masła i sera, przetworów warzywnych i owocowych, zbioru ziół i runa leśnego. Poznają także trochę historii: stare sprzęty i maszyny rolnicze, zwyczaje i historię regionu świętokrzyskiego. Jest też miejsce na zajęcia typowo rekreacyjne: jazda bryczką lub saniami, jazda konna, śpiewy przy ognisku przy dźwiękach akordeonu, wędkowanie i sporty wodne oraz inne atrakcje. Państwo Chyra chętnie dzielą się tym, co sami odkryli w eko-rolnictwie, ze swoimi gośćmi: Wiemy, że wszystko co robimy jest dobre i to daje nam dużo siły do dalszej pracy.
Również p. Babalski stwierdza, że prowadzenie gospodarstwa ekologicznego jest pracą dającą satysfakcję i zadowolenie z tego, co robisz. Praca pp. Babalskich ma nieco inny charakter, niż w Ekozagrodzie i Ekorabie: prowadzą 9-hektarowe, certyfikowane gospodarstwo ekologiczne wraz z Wytwórnią Makaronu BIO, która przetwarza produkty zbożowe (mąki, makarony, płatki i kasze) pochodzące z gospodarstwa. W gospodarstwie uprawia się stare i nowe gatunki zbóż, warzywa (marchew, buraczki, fasola, dynia) oraz owoce (truskawki, wiśnie, śliwki, stare odmiany jabłoni). Hodowane są także kury zielononóżki i krowy czerwone polskie.

Gospodarstwo Ekozagroda

Być ekorolnikiem, czyli kto stoi za naszymi zdrowymi posiłkami

Państwo Frasek: Ekologia to dla nas sposób na życie, przejawiający się na wszystkich płaszczyznach: zachowanie konsumenckie, świadomość ekologiczna, praca z ludźmi z całego świata, którym leży na sercu rozwój zrównoważony i przyszłość naszej planety… – właściciele Ekozagrody z przekonaniem podporządkowali swój sposób życia wymogom zrównoważonego rozwoju. Jak jednak podkreślają, są dalecy od “nawracania” innych na ekologię. Robią, co mogą, żeby jak najwięcej osób mogło po prostu doświadczyć dobrodziejstw eko-rolnictwa.
Pani Elżbieta Chara: Śmiało mogę powiedzieć że eko-rolnictwo jest dla mnie pasją, a może nawet misją. Część wolnego czasu chcemy poświęcić pracy społecznej dla wsi i regionu świętokrzyskiego, edukacji ekologicznej dzieci i młodzieży, chcemy też kultywować dawną  gwarę i zwyczaje świętokrzyskie. Mamy w gospodarstwie dużo starych maszyn, narzędzi gospodarczych i młynarskich, konia do pracy w polu i do rekreacji, hodujemy także krowy i drób. Oprócz tego uprawiamy dużo ciekawych roślin np. amarantus, proso, orkisz i płaskurka… Rośliny te przerabiamy na własnych prostych maszynach, po czym trafiają na nasz stół i do sprzedaży bezpośredniej. Często bierzemy aktywny udział w lokalnych festynach, targach, dożynkach i konkursach.
W odpowiedzi na nasze pytanie, czy wymogi ekologii dotyczą tylko produkcji żywności w gospodarstwie, czy też obejmują całe życie jego mieszkańców, właściciele Ekozagrody odpowiadają bardzo stanowczo: Albo się jest rolnikiem ekologicznym, albo nie. Rzeczy, o które Państwo pytacie, są podstawą gospodarstwa, zajmującego się edukacją ekologiczną.  Jak to wygląda w praktyce? W domu i gospodarstwie dąży się do stosowania jedynie środków biodegradowalnych, na terenie gospodarstwa jest także oczyszczalnia roślinno-stawowa (wykorzystywana także do zajęć z dziećmi na temat wody). Podstawą zdrowego życia jest zdrowa kuchnia i recycling. Prowadzone są także prace nad odnawialnymi źródłami energii: w zimie odbędą się warsztaty poświęcone budowie małych wiatraczków do pozyskiwania energii wietrznej. Później powstanie z nich mała „ferma” wiatraków. Ciekawostką jest hotel dla owadów, w którym prowadzone są warsztaty na temat owadów, głównie dzikich pszczół i ich roli w naturze.
Pan Mieczysław Babalski ujmuje sprawę krótko: Gospodarstwo ekologiczne wiąże się ze zdrowym odżywianiem, to co produkujesz, musisz zjadać. Wszystko co robisz, musisz robić z myślą o ochronie środowiska, i wtedy to ma sens.
Pan Bogdan Chara: Przy przejściu na rolnictwo ekologiczne postanowiliśmy dopłatę ekologiczną przeznaczyć na inwestycje sprzyjające środowisku, które jednak w przyszłości będą przynosiły wymierny  dochód. Dziś prawie całe życie w domu i gospodarstwie oparte jest wyłącznie na naturalnych środkach i sposobach gospodarowania.
Nasi rozmówcy podzielili się z nami rzetelną i szczegółową wiedzą na temat ekologicznego gospodarowania. Opowiedzieli o standardach, jakie spełniają ich gospodarstwa, które gwarantują nam, że produkty ekologiczne trafiające na nasz stół są naprawdę zdrowe. Podkreślili także, na co należy zwrócić uwagę, żeby upewnić się, że dany produkt rzeczywiście pochodzi z uprawy ekologicznej. O tym wszystkim oraz o przyszłości rolnictwa ekologicznego opowiemy w kolejnej części artykułu, którą opublikujemy wkrótce.
O rozmówcach:
Ekozagroda „Jabłoniowy Sad”
Iwona i Jens Frasek
ul. Powstańców Śl. 15
46-042 Szczedrzyk
www.ekozagroda.pl
2010: Wyróżnienie w krajowej edycji konkursu na najlepsze gospodarstwo ekologiczne (kategoria: Ekologia i środowisko)
2010: I miejsce w wojewódzkim konkursie na najlepsze gospodarstwo ekologiczne (kategoria: Ekologia i środowisko); Woj. Opolskie
2008: II miejsce w wojewódzkim konkursie na najlepsze gospodarstwo ekologiczne (kategoria: Ekologia i środowisko); Woj. Opolskie
2007: I miejsce w wojewódzkim konkursie eko-agroturystycznym „Zielone lato 2007”
2006: I miejsce w konkursie „Tradycyjny Produkt Opolszczyzny 2006” (stare odmiany jabłek)
Wytwórnia makaronu “BIO”   
Gospodarstwo Ekologiczne
Aleksandra i Mieczysław Babalscy
www.biobabalscy.pl

Rok 1996: Wyróżnienie „EKOMEDIA” Forum Minister Ochrony Środowiska Zasobów Naturalnych i Leśnictwa.
Rok 2006: I miejsce w konkursie „SPOSÓB NA SUKCES” – Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi
Rok 2006: Nagroda Prezesa Agencji Rynku Rolnego laureata IV Edycji Ogólnopolskiego Konkursu „SPOSÓB NA SUKCES”
Rok 2008: Wyróżnienie w finale krajowego konkursu na najlepsze Gospodarstwo ekologiczne – Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi
Rok 2008: Nagroda Marszałka Województwa Kujawsko Pomorskiego za zajęcie I miejsca w Województwie w konkursie  na najlepsze Gospodarstwo ekologiczne.
Rok 2010: Nagroda Ministra Rolnictwa za zajęcie I miejsca w Kraju w konkursie na najlepsze Gospodarstwo ekologiczne.
Gospodarstwo ekologiczne i agroturystyczne EKORAB   
Elżbieta i Bogdan Chara
Jasień 59  woj. świętokrzyskie
www.ekorab.pl
To dzięki naszym staraniom mąka orkiszowa wpisana została na listę produktów tradycyjnych pod nazwą „Czerkieska mąka orkiszowa”. Możemy się poszczycić jeszcze nagrodą w krajowym konkursie ekologicznym „Eko-smak” za Chleb z Wysokolitewki, I miejscem w wojewódzkim konkursie na najlepszą ofertę agroturystyczną, oraz  nagrodą w Krakowskim kiermaszu agroturystycznym za Doskonały smak potrawy – Ekologicznego chleba orkiszowego. W tym roku zdobyliśmy I miejsce w konkursie wojewódzkim na najlepsze gospodarstwo ekologiczne w kategorii „Ekologia i środowisko”, a w finale krajowym otrzymaliśmy wyróżnienie równoznaczne z IV miejscem.