Kategorie
ekowiadomości

Prywatna lepsza od państwowej?

Na podstawie wyników tegorocznego sprawdzianu szóstoklasistów sporządzono ranking najlepszych szkół podstawowych w Warszawie. Na wynik końcowy egzaminu składa się kilka czynników, m.in. uwarunkowania środowiskowe, wykształcenie i aspiracje rodziców, ich pozycja finansowa.

Wśród najlepszych szkół znalazły się tylko szkoły społeczne i prywatne oraz szkoły katolickie, pierwsze miejsce zajęła jedna z prywatnych podstawówek. Wynika to m.in. z tego, że w tych szkołach klasy są mniej liczne, nauczyciel może więcej czasu poświęcić na indywidualną pracę z uczniem.

O renomie szkoły świadczy liczba chętnych na jedno miejsce. W tych najlepszych o jedno walczy nawet sześciu kandydatów. Często chętni siedmiolatkowie muszą zaliczyć sprawdzian, badana jest ich dojrzałość szkolna, ale w formie zabawy z udziałem psychologa. A wszystko po to, by dostać się do wymarzonej placówki. Nauka w szkołach niepublicznych jednak słono kosztuje – rocznie za edukację w warszawskich szkołach rodzice płacą nawet 16 tys. zł.

Źródło: www.rp.pl
Foto

Kategorie
patronat

Być mężem i ojcem, Jesper Juul – {książka dla niego}

Co to znaczy: być dobrym ojcem? Jak zbudować ojcowski autorytet? Kto ma dzisiaj władzę w rodzinie? Jak dbać o relacje z partnerką? Jak stać się kimś ważnym dla dziecka? Na te i inne pytania odpowiada Jesper Juul w swojej książce dla ojców.

Do niedawna mężczyźni żyli w poczuciu, że ich rola polega głównie na zapewnieniu rodzinie środków do życia. Dzisiejsi ojcowie stopniowo przejmują odpowiedzialność za dzieci, jednak nie zawsze wiedzą, jak zbudować z nimi silną więź i zdobyć naturalny ojcowski autorytet.

Jesper Juul rozważa najważniejsze dylematy współczesnego męża i ojca. Radzi, jak odnaleźć swoją pozycję w rodzinie i odkryć radość bycia z bliskimi.

O autorze

Jesper Juul – duński terapeuta rodzinny i pedagog o światowej renomie. Jego książka Twoje kompetentne dziecko jest jednym z najbardziej cenionych poradników wychowawczych na świecie. W latach siedemdziesiątych Juul był jednym z założycieli Skandynawskiego Instytutu Kemplera dla pedagogów, którym kierował przez dwadzieścia pięć lat.  W 2004 zainicjował powstanie sieci poradni wychowawczych Family-Lab International, która ma placówki w ponad piętnastu krajach na świecie, m.in. w Niemczech, Austrii, Włoszech, Chorwacji, krajach skandynawskich i Ameryce Południowej. Prowadzi wykłady, seminaria oraz warsztaty dla rodziców i organizacji publicznych.

O wydawcy

Wydawnictwo MiND jest polskim wydawcą książek Jespera Juula. Dotychczas ukazało się sześć jego książek: Twoje kompetentne dziecko (2011) i ,,NIE’’ z miłości (2011), Twoja kompetentna rodzina (2011), Uśmiechnij się! Siadamy do stołu (2011), Przestrzeń dla rodziny (2012) i Być mężem i ojcem (2012).

Kategorie
recenzje

Olej z migdałów, szampon, krem

Sklep z wyłącznie naturalnymi produktami prosto z Włoch – www.italbioeco.pl przysłał redakcji trzy ekokosmetyki: olej ze Słodkich Migdałów marki I Provenzali, delikatny szampon dla niemowląt i dzieci marki Eco Bio Sense oraz krem nawilżający i łagodzący dla niemowląt i dzieci marki Eco Bio Sense’ for your baby. Każdy produkt można nabyć osobno.

Każdy z kosmetyków:

  • jest przebadany dermatologicznie,
  • jest hipoalergiczny,
  • jest wolny od metali ciężkich takich jak nikiel, chrom czy kobalt,
  • nie zawiera sztucznych barwników ani konserwantów,
  • nie zawiera fosforu,
  • wolny od SLES i SLS,
  • w 100 % oparty na naturalnych esencjach zapachowych, które pochodzą tylko z kontrolowanych, biologicznych upraw,
  • nie jest testowany na zwierzętach, co jest potwierdzone Międzynarodowymi Certyfikatami LAV, Certyfikowane przez ICEA (Instytut Certyfikacji Etyki Środowiska).

Olej ze słodkich migdałów

Wydawać by się mogło, że olej będzie miał piękny zapach. Otóż nie, jest bezzapachowy. Poza tym wykazuje działanie lecznicze, nie wywołuje alergii. To emolient, który głęboko nawilża zarówno skórę niemowląt i dzieci, jak i dorosłych. Olej doskonale nadaje się dla kobiet w ciąży. Dlaczego? Ponieważ zapobiega powstawaniu rozstępów, uelastycznia i głęboko nawilża skórę. A zapach nie drażni. Poza tym, olej zawiera w swoim składzie wit. E i sole mineralne, które korzystnie wpływają na skórę: dość szybko staje się wyraźnie bardziej miękka, elastyczna, po prostu wygląda lepiej. Olej jest dość wydajny, troszkę trzeba skórę pomasować, by się dobrze wchłonął, ale to akurat dobrze.

  • Skład wg INCI: Amygdalus Dulcis Oil
  • Pojemność: 250 ml
  • Cena: 45 zł

Delikatny szampon dla niemowląt i dzieci

Według producenta Sensè jest kompletną linią biologicznych kosmetyków, które w naturalny i delikatny sposób zaopiekują się skórą dziecka. To prawda. Szampon jest naprawdę bardzo skuteczny. Dobrze myje delikatne włoski dziecka, ułatwia ich rozczesywanie, dobrze się pieni (wystarczy maleńka kropla), nie szczypie w oczy (pH 7,2) i ładnie pachnie. Szampon został stworzony na bazie oliwy z oliwek, wzbogaconej o aloes, proteiny zboża i wyciąg z hibiskusa oraz kwiatów wiciokrzewu. Wszystkie składniki pochodzą z biologicznych upraw. Co ważne, szampon nie ma w swoim składzie mydła, sztucznych zapachów i barwników, SLS a przy tym nie kosztuje fortuny.

Skład wg INCI: Aqua, Sodium Myristoyl Sarcosinate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Olive Oil Isethionate*, Sodium Lauryl Sulfoacetate, Olivamidopropyl Betaine*, Aloe Barbadensis Leaf Extract (*), Hydrolyzed Wheat Protein (Proteine da Grano), Lonicera Caprifolium Flower Extract (Estratto di Fiori di Caprifoglio), Lonicera Japonica Flower Extract (Estratto di Fiori di Caprifoglio del Giappone), Hydrolyzed Hibiscus Esculentus Extract (Estratto di Ibisco), Parfum**.
* Roślinny Tensyd z Oliwy z Oliwek pochodzącej z biologicznych upraw
(*)Ekstrat roślinny z Biologicznych upraw certyfikowany przez Icea
** Na bazie naturalnych olejków eterycznych, bez alergenów.

  • Pojemność: 200 ml
  • Cena: 25 zł

Krem nawilżający i łagodzący dla niemowląt i dzieci

Bardzo fajny kosmetyk, uniwersalny, wydajny i skuteczny. Cieszy mnie też fakt, że mimo tego, iż składa się wyłącznie z naturalnych składników, to jego cena jest stosunkowo niska. Ma płynną konsystencję, skóra dziecka jest odpowiednio nawilżona, krem łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia (np. otarcia). Jeśli stosujemy go po każdej kąpieli dziecka, to efekt jest dość szybko zauważalny. Krem ma aktywne składniki – masło Karite’ i aloes, które wnikają w skórę i ją odżywiają. Chronią ją także przed wpływem niekorzystnych zewnętrznych czynników, np. wiatru czy zimna. Szkoda tylko, że nie ma filtra przeciwsłonecznego.

Skład wg INCI: Aqua, Glycine Soja Oil (Olio di Soia)*, Glycerin, Butyrospermum Parkii Butter (Burro di Karitè)(*), Glyceryl Stearate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil (Olio di Mandorle)*, Cetearyl Alcohol, Stearyl Alcohol, Olea Europaea Fruit Oil (Olio di Oliva)*, Sodium Stearoyl Lactylate, Lonicera Caprifolium Flower Extract (Estratto di Fiori di Caprifoglio), Squalane, Aloe Barbadensis Leaf Extract **, Glucose, Lonicera Japonica Flower Extract (Estratto di Fiori di Caprifoglio del Giappone), Vitis Vinifera Seed Extract, Parfum(**), Carrageenan, Xanthan Gum, Tocopherol (Vitamina E), Lactic Acid, Potassium Sorbate.

  • Pojemność: 125 ml
  • Cena: 33 zł
Kategorie
karmienie piersią

Dokarmianie a karmienia piersią, cz.2. Mleko mamy jest zawsze najlepsze

Karmisz już od kilku miesięcy. Masz za sobą pierwsze ewentualne wątpliwości i trudności, przeszła już  burza hormonalna, poznajecie się i rozumiecie z dzieckiem coraz lepiej. Coraz częściej umiesz rozpoznać potrzebę dziecka, z płaczu wyczytujesz, o co chodzi.

Przeczytaj: Dokarmianie a karmienie piersią. Początek drogi mlecznej

Oczywiście, są jeszcze chwile, kiedy czegoś nie rozumiesz, ale wtedy najczęściej lekarstwem jest pierś. I tak jest dobrze!☺ Okrzepłaś już trochę w macierzyństwie i masz za sobą pierwsze rady typu „nie przekarmiaj!”, „przyzwyczajasz go do siebie za bardzo!”, „samodzielności należy uczyć od początku!” i inne temu podobne „złote myśli”, które nic nie wnoszą, a często szkodzą.

Budowanie więzi

Świetnie wiesz, że dziecko od życia łonowego jest przyzwyczajone do noszenia, kołysania i bliskości, a bardziej niż w brzuchu nie może być z Tobą związane. Od chwili porodu dziecko usamodzielnia się i oddala od Ciebie, choć może nie jest to tak szybkie, jak życzyłoby sobie tego otoczenie.  Jeśli słuchasz swojego instynktu i intuicji, wiesz, że więź, która nawiązujesz z dzieckiem jest najlepszym ładunkiem emocjonalnym na przyszłość.

Twoje dziecko ma około  4, 6, 9 lub 12 miesięcy. Przychodzi dzień, w którym słyszysz, że najwyższa pora przejść na mleko modyfikowane, bo to z kobiecych piersi nie ma już żadnych wartości. W głębi siebie zapewne czujesz, że to jest jakaś bzdura, jednak ziarno niepewności zostało zasiane.
Trudno reagować na tego typu argument, zwłaszcza kiedy wypowiada je autorytet w postaci lekarza Twojego dziecka. To ktoś, kto powinien mieć najnowszą wiedzę,  i dla kogo dobro dziecka powinno być najwyższym priorytetem. Niestety, ta wiedza nie zawsze pokrywa się z tym, czego dowodzą badania naukowe i logika po prostu.

Mleko mamy jest zawsze najlepsze

Mleko kobiece nigdy nie traci wartości. Żadna sztucznie ustanowiona bariera czasu nie jest wyznacznikiem tego, jak długo warto karmić piersią. Mleko produkowane jest na bieżąco z kobiecej krwi, w związku z czym wszelkie witaminy, mikroelementy, pożyteczne bakterie, przeciwciała i jeszcze setki innych, cennych składników znajduje się w tym mleku przez cały okres karmienia piersią. Mleko nie znika i nie kończy się tak z dnia na dzień. Większość kobiet produkuje mleko jeszcze w rok po całkowitym zaprzestaniu karmienia, a są i takie, u których trwa to dwa lata. Dzieci rosną, ich potrzeby się zmieniają, ale nadal mleko kobiece zawiera składniki najlepiej przyswajalne przez dziecięcy organizm.

Dla przykładu, w 3 roku życia dziecka kobiece mleko zaspokaja 23% zapotrzebowania na witaminę A. Żelazo przyswajalne jest w 90%. Jest źródłem najlepiej przyswajalnych białek,  tłuszczów, węglowodanów i witamin. Zawiera tysiące bakterii probiotycznych, wspomagających dziecięcy układ trawienny, tak ważnych w okresie, kiedy maluch bierze do buzi wszystko, co znajdzie na swojej drodze. Mleko mamy jest najbardziej kaloryczne i potrafi zawierać nawet 10% tłuszczu.  Nie „przebije go”  żadna kaszka. Jest substancją żywą, zmieniającą się  i dostosowującą do dziecka. Jest PODSTAWĄ diety w pierwszym roku życia dziecka. Pod koniec drugiego roku życia dziecka stanowi 1/3 jego diety.

Bez względu na to, czy Twoje dziecko ma pół roku, czy dwa lata, Twoje mleko jest dla niego źródłem najlepszych i najlepiej przyswajalnych składników.  

Nic nie będzie dla niego zdrowsze ani bogatsze w wartości odżywcze. Jeśli karmisz piersią dziecko powyżej pierwszego roku życia, słyszałaś zapewne, że to jedynie emocjonalna potrzeba. Jest w tym ziarno prawdy. Rzeczywiście u starszych dzieci karmienie piersią to bardzo ważny emocjonalny czynnik, który jest niesamowicie wspomagający  w rozwoju i oswajaniu świata i trudnych emocji. Pomocny mamie i dziecku.  Nie zmienia to jednak faktu, że mleko wciąż bogate jest w składniki, które są dla dziecka najlepsze. W drugim i kolejnym roku życia to nie „tylko emocje” ale „także emocje oprócz wachlarza innych wartości”.

Jeśli karmiłaś dziecko piersią, do samoodstawienia nie ma potrzeby podawania mu żadnego innego mleka. Jest mnóstwo innych składników dziecięcej diety bogatych w wapń. Jeśli jednak zdecydowałaś się skończyć karmienie przed samoodstawieniem się dziecka, a Twoje dziecko skończyło rok, najlepszym wyborem dla niego będzie kozie mleko, które ze wszystkich dostępnych na rynku mlek jest najbliższe składem temu kobiecemu.

Foto

Kategorie
ekowiadomości

Jak naturalnie pokonać bezsenność

Kto choć raz jej doświadczył, ten wie, jak bardzo jest uciążliwa dla organizmu. Wielogodzinne patrzenie się w sufit nie może być przyjemne. Spotykamy wiele młodych mam, które borykają się z problemem bezsenności od czasu narodzin dziecka. Widok męża, który posiada niesamowitą zdolność zasypiania w 3 minuty (i w ogóle smacznego spania) dodatkowo pogłębia złe samopoczucie.

Właściwa jakość i ilość odpoczynku jest niezbędna do utrzymania dobrego zdrowia, a bezsenność jest objawem braku równowagi organizmu. Każdy człowiek cierpi z powodu bezsenności w jakimś okresie swojego życia. William Dement, autor książki „Obietnica snu” (Delacotre, 1999), nazywa brak snu „narodowym zagrożeniem”. Pozbawienie snu osłabia system immunologiczny, wzmaga drażliwość i zwalnia czas reakcji, podnosi prawdopodobieństwo wystąpienia kraksy samochodowej i innych wypadków.

Dane:

  • Ponad 30% populacji cierpi na bezsenność.
  • Nawet do 60% osób w wieku powyżej 60 lat cierpi na bezsenność.
  • Kobiety cierpią na bezsenność dwa razy częściej niż mężczyźni.
  • Około dziesięć milionów ludzi w USA stosuje leki nasenne.

Jest kilka naturalnych sposobów na nieprzespane noce. Sposobów, które działają! Choć zainteresowani podkreślają, że trochę to trwało – trzeba zatem uzbroić się w cierpliwosć. Nie ma pewności, że dana metoda nam pomoże, czasem trzeba próbować różnych – do skutku.

Oto kilka wskazówek:
Akupunktura – dla niektórych jest częścią życia i działa niemal na każdą dolegliwość. Na bezsenność podobno także. Wywiera uspokajający, równoważący wpływ na układ nerwowy. Do tego jest bezpieczna. Nie powoduje uzależnienia, jak wiele leków stosowanych w leczeniu bezsenności czy depresji, a wykonywana przez wykwalifikowanego specjalistę nie grozi niepożądanymi działaniami ubocznymi.

Zdrowa dieta – kofeina przyjmowana w odpowiednich ilościach nie zaszkodzi. Gorzej, gdy jest jej zdecydowanie za dużo. To samo dotyczy cukru – należy go unikać, a już zwłaszcza przed snem. Warto spożywać pokarmy, które są bogate w magnez (m.in. zielone warzywa liściaste, dynia, sezam, nasiona słonecznika, łosoś i halibut). Spróbuj herbaty z rumianku, która zawiera tryptofan – aminokwas, znany ze swoich uspokajających właściwości.

Techniki relaksacyjne
Joga jest praktykowana już od ponad 5000 lat i zyskała przez ten czas miliony zwolenników. Posłużę się wynikami pewnych badań. Naukowcy zbadali 410 osób, które mają problemy ze snem. Były to także osoby po wygranej walce z nowotworem. Połowa z nich uczęszczała 2 razy w tygodniu na trwające 75 minut ćwiczenia jogiczne. Zawierały się w nich nie tylko ćwiczenia fizyczne, ale również ćwiczenia oddechowe i medytacje.

Przed rehabilitacją tylko 15% badanych nie miało problemów ze spokojnym snem. Po rehabilitacji, w grupie, której członkowie nie uczęszczali na jogę, ilość osób śpiących spokojnie  zwiększyła się o zaledwie 1%. W przypadku grupy, która 2 razy w tygodniu spędzała czas na ćwiczeniach jogicznych, grupa osób zasypiających bez problemu zwększyła się ponad dwukrotnie ( z 15 do 31%).

Foto

Kategorie
ekowiadomości

Pożegnanie z pieluchą w okolicach trzecich urodzin?

Wielu rodziców zastanawia się, kiedy jest odpowiedni moment, by dziecko przestało korzystać z pieluszki, a nauczyło się z nocnika czy toalety (dzięki nakładce). Dr Steve Hodges, profesor Uniwersytetu Wake Forest w Północnej Karolinie, uważa, że zbyt szybkie „przejście” na nocnik może prowadzić do większej liczby problemów z układem moczowym, ponieważ pęcherz może nie być wystarczająco silny. Zbyt szybkie porzucenie pieluch może prowadzić m.in. do zaparć, a nawet uszkodzenia nerek czy infekcji dróg moczowych, ponieważ małe dzieci muszą trzymać swoje wypróżnienia dłużej niż powinny.

Dr Hodges jest autorem książki pt. „To nie przypadek”, w której próbuje obalić mity związane z tym, że rodzice dążą do zrezygnowania z pieluch o wiele wcześniej niż nasi przodkowie. Mówi, że dzieci muszą doświadczyć „nieskrępowanego oddawania moczu”.

Dr Hodges, który prowadzi klinikę, zauważył, że połowa jego pacjentów ma fizjologiczne problemy, i są to dzieci przed 3 rokiem życia, których rodzice już nie zakładają im pieluszek.

W USA około pięciu milionów dzieci moczy łóżko, w tym około 20 procent pięciolatków, 12 procent sześciolatków i 10 procent siedmiolatków. Dr Hodges uważa, że te statystyki mogą być wyższe.

Panuje opinia, że rodzice są zbyt skoncentrowani na uwolnieniu się z pieluch i „przejściu” na nocniczek.

Źródło: www.dailymail.co.uk
Foto

Kategorie
ekowiadomości

Niebezpieczny dla ludzi składnik obecny w środkach chwastobójczych

„Chemia” jest wszędzie: w jedzeniu, kosmetykach, zabawkach, akcesoriach, elementach wyposażenia wnętrz, w środkach stosowanych w rolnictwie… itd. Zatrzymajmy się przy tych ostatnich. Otóż, jak donosi Gazeta Wyborcza, Uniwersytet w Lipsku przebadał powszechnie w rolnictwie środek chwastobójczy – glifosat. To składnik popularnego w Polsce środka Roundup.

Czym jest glifosat?

To tzw. nieselektywny herbicyd – odmiana pestycydu, która zwalcza wszystkie rośliny. Dlatego składnik ten jest często stosowany przed założeniem uprawy oraz w dużych gospodarstwach, dla zwalczenia uciążliwych chwastów. Bywa też używany w przydomowych ogródkach.

Dlaczego jest groźny?

Niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung” ostrzega, że według naukowców glifosat może doprowadzić do uszkodzenia ludzkiego i zwierzęcego genomu (zespołu cech dziedzicznych) lub wywoływać choroby, nawet nowotworowe. Naukowcy z Lipska po serii badań odkryli, że glifosat gromadzi się zarówno w organizmie ludzkim, jak i zwierzęcym. Został wykryty w moczu.

Producent twierdzi, że środek dotychczas nie stanowił zagrożenia dla ludzi i zwierząt. Działacze ochrony środowiska żądają natychmiastowego wycofania szkodliwego specyfiku ze sprzedaży. Anja Sobczak z Instytutu Ochrony Środowiska w Monachium uważa, że „świeżo ścięte zboże zawiera duże dawki agresywnej trucizny”. Uważa też, że brakuje skutecznej kontroli zboża na obecność pozostałości trujących substancji. W latach 2002 – 2010 w Niemczech przeprowadzono tylko 42 takie testy. Nie istnieją ekspertyzy wyjaśniające, w jakim stopniu kupowane w piekarniach bułki są obciążone trucizną.

Kategorie
ekowiadomości

8 niebezpiecznych rzeczy (nawet bardziej niż zabawki Mattel z ołowiem)

W 2007 roku firma Mattel wycofała z rynku ponad 700 tys. zabawek zawierających niedopuszczalnie wysoki poziom ołowiu w farbie. Zabawki były produkowane w Chinach. Sprawa została nagłośniona, a świadomość wielu osób na temat chemii w produkcji zabawek znacznie wzrosła. Dobrze jednak wiedzieć, że zagrożenie dla zdrowia dziecka może też wynikać z kontaktu z przedmiotami czy produktami codziennego użytku. Niektóre z nich są nie mniej niebezpieczne, niż wycofane z rynku zabawki z ołowiem, tymczasem bardzo niewiele się o nich mówi.

1. Mydło antybakteryjne

Nie dajmy się zwieść sformułowaniu „antybakteryjne”. Ono nie jest równe wyrażeniu „zdrowe”. W takim mydle jest zawarta silna mieszanka chemikaliów służących do zabijania bakterii. Problemem jest to, że to także szkodzi ludziom, zwłaszcza niemowlętom i dzieciom, które próbują rozwinąć swój zdrowy system odpornościowy. Najlepiej używać mydeł naturalnych i pozwolić systemowi immunologicznemu dziecka odeprzeć atak bakterii.

2. Fast food – np. hot-dogi

Oczywiście, chodzi nam o takie kupowane w sklepach, budkach, pseudo-restauracjach. Parówki są wykonane z przerażającej ilości przetworzonych części mięsa. Są konserwowane przy pomocy azotynu sodu.

3. Napoje dla sportowców, napoje energetyzujące

Niestety, rodzice pozwalają je pić swoim dzieciom. Może nie tym najmłodszym, ale chyba każdy gimnazjalista zna ich smak. Nie odstrasza ich neonowy, nienaturalny kolor ani kosmicznie wysoka liczba słodzików, barwników, konserwantów, które są szkodliwe. Wartość zawartych w tych napojach witamin i minerałów jest całkiem zniwelowana przez ilość towarzyszących im szkodliwych substancji.

4. Fluor w wodzie

Działa tylko miejscowo (czyli np. podczas mycia zębów – nakładamy pastę, myjemy i wypluwamy). Natomiast wszelkie dawki ponad zalecaną ilość szkodzą. Dlatego warto dowiedzieć się co „siedzi” w naszej wodzie, zanim podamy ją dzieciom.

5. Napoje gazowane

Zawierają duże ilości kwasu fosforowego, który powoduje utratę tkanki kostnej. Są przyczyną m.in. próchnicy i ogólnej kruchości zębów i kości. Napoje gazowane dietetyczne są jeszcze gorsze – zawierają słodziki chemiczne, których działanie może być odpowiedzialne za zaburzenia neurologiczne  i trudności w uczeniu.

6. Odświeżacze powietrza

Zawierają rakotwórcze substancje chemiczne. Uwolnienie ich w domu naraża dzieci na bezpośrednie działanie tych substancji. Przyczyniają się one do astmy i wielu innych problemów z oddychaniem.

7. Syntetyczne „witaminy”

Wielu rodziców podaje dzieciom witaminy w suplementach na własną rękę, bez konsultacji z lekarzem. Znaczna ich część zawiera sztuczne barwniki, sacharozę lub cyjanokobalaminę – toksyczną formę witaminy B12. Najlepszym rozwiązaniem jest zbilansowana dieta, dostarczająca organizmowi wszystkie te witaminy i kwasy.

8. Kosmetyki dla dzieci

Warto ograniczyć ich ilość do minimum oraz wybierać te naturalne, wysokiej jakości. Praktycznie wszystkie popularne szampony i płyny do kąpieli sprzedawane na rynku zawierają rakotwórcze substancje chemiczne. A szare mydło jest uniwersalne, zdrowe i do tego tanie.

Foto

Kategorie
ekowiadomości

3 zdrowe przekąski dla kobiety w ciąży

Jak wiadomo, kwas foliowy, błonnik i żelazo są niezbędnymi składnikami odżywczymi dla przyszłej Mamy i jej dziecka. Gdzie je znaleźć? Czego jeszcze szukać? Kobiety mają kłopot z wyborem produktów, z których mogą komponować zdrowe posiłki. A przecież tak ważne jest, aby dostarczyć sobie odpowiednią dawkę witamin i minerałów. Oto nasze trzy pyszne podpowiedzi.

1. Figi

Figi są doskonałym źródłem wapnia (jedna porcja zawiera pokrywa 1/4 dziennego zapotrzebowania).
Zawierają żelazo – jego niedobór może spowodować niedokrwistość. Figi dostarczają też organizmowi witaminę K. To również źródło potasu, fosforu i magnezu. Niestety, mają sporo cukru.

Porada: jeśli nie smakują ci suszone figi, spróbuj świeżych. Można także przyrządzić smaczne puree – w blenderze zmiksować suszone figi z wodą.

Przepis:

  • 3/4 szklanki otrąb (ewentualnie musli),
  • 20 suszonych fig, grubo siekanych,
  • 1/4 szklanki posiekanych prażonych orzechów,
  • 1 szklanka mleka roślinnego,
  • 3 łyżki brązowego cukru.

Do gotującej się wody wrzucić otręby, gotować do miękkości (ok. 15 minut). W tym czasie należy namoczyć figi w gorącej wodzie. Otręby odcedzić. Następnie do garnka wrzucamy otręby, figi, dodajemy mleko i cukier brązowy i na małym ogniu krótko gotujemy (aż cukier się rozpuści). Po nałożeniu porcji do miseczki posypujemy ją garścią orzechów.

2. Szczypiorek

Roślina ta często jest pomijana na naszych stołach, traktowana jako ozdoba. Tymczasem dymki są źródłem kwasu foliowego, żelaza, błonnika, witaminy C, witaminy B 6, wapnia i magnezu.

>Kwas foliowy jest jednym z najważniejszych składników odżywczych w pierwszym trymestrze ciąży. Bez niego twoje dziecko ma zwiększone ryzyko wystąpienia wad konstrukcyjnych. Dla prawidłowego wchłaniania żelaza organizm potrzebuje witaminy C. Szczypiorek dostarcza około 3,5 miligrama witaminy C i 0,1 miligramów żelaza w 2 łyżkach. Dodatkowo łagodzi zaparcia. Dużą zaletą jest fakt, że szczypiorek można uprawiać na parapecie lub w swoim ogródku. Jeśli musisz kupić – wybieraj ten z pewnego źródła, ekologiczny.

3. Śledzie

To cenne źródło kwasów EPA i DHA. Cieszy nas fakt, że śledzie są rybami o niskim poziomie zanieczyszczeń, takich jak rtęć. Dlatego kobieta w ciąży może śmiało po nie sięgnąć. Eksperci wysnuli hipotezę, że sen niemowlęcia odzwierciedla dojrzałość jego układu nerwowego. Wprowadzenie ryb do diety może pomóc dziecku w dojrzewaniu mózgu.

Porada: najpopularniejsze są śledzie marynowane w oleju czy śmietanie. Poszukaj w sklepie rybnym świeżego śledzia. Łatwo usunąć z niego kości, dlatego polecamy śledzie grillowane lub pieczone w piekarniku.

Foto

Kategorie
niemowlę

Nocne karmienie bliźniąt. Jak to przetrwać?

Kiedy urodziłam bliźnięta, najbardziej bałam się nocy, braku snu. Na szczęście hormony poporodowe zrobiły swoje i początkowo „chodziłam jak nakręcona”. Z czasem jednak poziom endorfiny spada i trzeba stanąć oko w oko z niełatwą rzeczywistością. Wykarmienie dwójki dzieci, kiedy za oknem panuje mrok, jest ogromnie wyczerpujące. Wtedy właśnie pomoc męża staje się bezcenna. Jeżeli karmimy piersią, mąż może przejąć nocne przewijania, odkładanie dzieci do łóżeczek po karmieniu, itp.
Karmienie piersią jednocześnie obojga dzieci jest najwygodniejsze, ale niekiedy zdarzają się sytuacje (jak w naszym przypadku), kiedy butelka musi zastąpić matczyną pierś.

Stojąc pośrodku kuchni i przygotowując kolejną porcję mleka, gdy zegar wskazuje już jednocyfrowe godziny, a do wschodu słońca całkiem blisko, marzyłam o kilku godzinach ciągłego snu.
Przeszliśmy długą drogę, zanim wyrobiliśmy właściwy dla nas etap nocnych karmień. Możliwości podziału nocnych dyżurów jest wiele:

  • Przypisaliśmy sobie po jednym dziecku i każde z nas w nocy zajmowało się „swoim”.

– Rafał, Julka płacze! Wstań w końcu!- budziłam męża.
– To nie Julka, to Nel- sama wstawaj! – odpowiadał zaspany.
Oboje byliśmy niewyspani. Z czasem jedno z dzieci stało się spokojniejsze, lepiej spało i podział okazał się bardzo niesprawiedliwy.

  • Wstawaliśmy na zmianę, czyli pierwszy płacz – wstaję ja, drugi płacz – kolej męża, kolejny płacz – moja zmiana, itd.

– Płacze! Twoja kolej!
-Nieee, to ja wstawałem ostatnio!
Nocne kłótnie zagęszczały i tak napiętą atmosferę. Niestety i ten system okazał się mocno wadliwy.

  • To nie ilość przespanych godzin daje efekt wyspania, lecz ilość ciągłego snu. Wystarczy kilka godzin spokojnego snu (bez ciągłego zastanawiania się, czy za chwilę usłyszymy płacz, czy trzeba już wstać, czy nic nie dzieje się dziecku), a od razu poczujemy się lepiej. Spanie w ciągłym napięciu, swoistym stanie czuwania i oczekiwania pobudki jest niezwykle męczące.

Jak osiągnęliśmy pożądany efekt?
Podzieliliśmy z mężem noc na pół. Pierwsze pół nocy do dzieci wstawał mąż, bez względu na to, które z naszych dzieci płakało. Ja w tym czasie spałam. On karmił przewijał, lulał. Druga połowa nocy należała do mnie, a Rafał odsypiał.

Bliźniaki chcą być razem

Z pewnością każdy znajdzie swój własny sposób na sen. Dla nas ten okazał się najlepszym. Nigdy jednak nie rozdzielaliśmy dzieci. Zawsze cała trójka miała wspólny pokój. Zanim urodziłam bliźniaczki, słyszałam wiele opowieści matek bliźniąt, o tym jak wiele problemów przysporzyło im rozdzielenie bliźniąt, przeniesienie ich do oddzielnych pokoi. Wiąże się to z częstym pytaniem, które słyszę na warsztatach: czy dzieci wzajemnie się nie wybudzają?
Bliźnięta szybko uczą się, że nie są jedynakami i czasem muszą poczekać na swoją kolej. Dajmy im szanse na przyzwyczajenie się do siebie. Płacz jednego z dzieci pewnie przez pierwsze dni w domu będzie przeszkadzał drugiemu dziecku, ale przeczekajmy to! Zobaczycie, że po kilku dniach ten sam płacz jednego, będzie uspokajał drugie dziecko! Dzieci nauczą się bycia za sobą.
Starajmy się żyć normalnie. Nie wyłączajmy dzwonków telefonów, nie wyciszajmy telewizora, itp. Dzieci szybko przyzwyczajają się do warunków, w jakich są wychowywane. Jeżeli zafundujemy im zupełną ciszę, to z czasem nawet najmniejszy hałas  (stuknięcie naczyniami, zamknięcie drzwi itp.) będzie wybudzał nam dzieci, a to może być bardzo uciążliwe (przeszłam to przy pierwszej córce). Każdego dnia uczymy się naszych dzieci, tak jak one uczą się nas.
Niezależnie od tego, jak jest ci ciężko, jak bardzo jesteś zmęczona, niewyspana, zdenerwowana – TO MINIE! Dzieci szybko rosną, a to, co teraz wydaje ci się nieznośną, niekończącą się rzeczywistością, szybko stanie się tylko wspomnieniem. Pamiętaj – TO MINIE szybciej, niż ci się może wydawać!
Foto