Kategorie
rodzina

Pufa i Gustaf jadą na wakacje

Kliknij na obrazek, żeby obejrzeć bajkę.

Pufa i Gustaf poznają wieś

Bajkę przygotowały: Renata Grzybek, Alicja Szwinta-Dyrda i Pomocna Dłoń.





Kategorie
odżywianie naturalne

Szybki dżem z owoców sezonowych

Jak przygotować naturalny dżem, szybko i bez dodawania cukru? Bardzo prosto. Potrafi to zrobić każde dziecko, z Rodzicami!

Umyj i pokrój owoce sezonowe, np. czarne porzeczki, śliwki, czereśnie…

Następnie gotuj je na małym ogniu, pod przykryciem, z dodatkiem szczypty soli, która wydobędzie naturalny smak owoców.

Gotuj owoce, często mieszając, aż do uzyskania jednolitej i gęstej, odparowanej masy.

Podaj do zjedzenia po ostygnięciu, albo włóż gorący dżem do ciepłych słoiczków, po czym zamknij słoik i postaw go „do góry nogami”.

Kategorie
recenzje

Książki na wakacje dla dzieci w wieku 6–9 lata

„Mikołajek”

„Mikołajek” w Natuli.pl

To kultowa już postać towarzysząca dzieciom od pokoleń! Kto nie zna przygód gromadki chłopców, którzy co chwile wpadają w tarapaty. Napisane wyjątkowo dowcipnym językiem krótkie opowieści mogą zachęcić do samodzielnego czytania początkujących czytelników. Wspólne czytanie to szansa, aby rodzice przypomnieli sobie historie Mikołajka, Alcesta, Rufusa, Kleofasa, Ananiasza, Maksencjusza, Joachima, Godfryda, Euzebiusza i Ananiasza.

„W poszukiwaniu czerwonego smoka”

„W poszukiwaniu czerwonego smoka” w Natuli.pl

Być może nie jest to zbyt poręczna książka, bo jej gabaryty zaskakują (blisko 40×30 cm): wielka książka dla wielkich poszukiwaczy! Smok opiekował się księżniczką, ale gdy ta spotkała swojego rycerza, również sam smok zamarzył o prawdziwej miłości i udał się na jej poszukiwanie. Czytelnicy mają okazję towarzyszyć mu w tej niespotykanej podróży: odwiedza obie Ameryki, w Europie spotyka Wikingów, zaglądnął do Afryki, a także przez ocean dotarł do Australii. Na kartach książki znajdziemy piękne, bardzo szczegółowe ilustracje. Tylko gdzie ukrył się smok? To zadanie dla spostrzegawczych. Kto pierwszy znajdzie głównego bohatera tych podróżniczych historii? A gdy już smok zostanie zlokalizowany, można zająć się poszukiwaniem niebieskiej marchewki, ale to już zupełnie inna historia…

„Niesamowita natura. Mity i stereotypy”

„Niesamowita natura. Mity i stereotypy” w Natuli.pl

Wiele jest przekonań co do upodobań i zachowań zwierząt. Czy aby na pewno wszystkie są prawdziwe. Ta książka to świetny przewodnik także dla rodziców, którzy mają okazję zweryfikować swoje poglądy wraz z młodym czytelnikiem. Czy to prawda, że słonie boją się myszy, a niedźwiedź jest postrachem lasu? Na te i inne pytania odpowiedzi znajdziecie w książce. Warto zaglądnąć do pozostałych książek z serii „Niesamowita natura”. „Sztuka przetrwania” opowiada o tym, jak zwierzęta przystosowały się do warunków, w jakich żyją, a „Zdumiewające przyjaźnie”  to przykłądy symbiotycznych relacji w królestwie zwierząt, kto z kim się dogaduje i dlaczego.

„Z muchą na luzie ćwiczymy buzie, czyli zabawy logopedyczne dla dzieci”

„Z muchą na luzie ćwiczymy buzie, czyli zabawy logopedyczne dla dzieci” w Natuli.pl

Nie ma nic gorszego niż nudne, żmudne i niechciane ćwiczenia. Dotyczy to także tych związanych z aparatem mowy. Dlatego jeśli twoje dziecko musi go ćwiczyć, warto zaprzyjaźnić go z muchą Fefe! Zabawne opowieści wszędobylskiej muchy w muszce wprawiają w dobry humor: jeździ wozem strażackim, lata samolotem, chodzi do kina, a nawet ujeżdża groźnego psa. Po lekturze książki nikt już nie spojrzy w ten sam sposób na zwyczajną muchę. A przy okazji najmłodsi czytelnicy, bez wysiłku i bez presji, mają okazję wykonać wielką pracę –- pracę nad aparatem artykulacyjnym, czyli podstawą prawidłowej wymowy. Jeden z lepszych przykładów nauki przez zabawę.

„Niezłe ziółko”

„Niezłe ziółko” w Natuli.pl

Pięknie ilustrowana, elegancko wydana książka pachnąca ziołami i ciepłem rodzinnym. Eryk nie miał zbyt wiele okazji do spędzania czasu ze swoją babcią, dlatego ogromnie cieszy się z faktu, że starsza pani zamieszka z nim w jednym domu. Choć książka porusza trudny temat przemijania i straty, wszystko odbywa się z ogromną wrażliwością i delikatnością, tak bardzo potrzebną w chwilach smutku i zadumy. Całość okraszona uroczymi ilustracjami Emilii Dziubak, które sprawiają, że obcowanie z książką to uczta również dla oka. Choć lektura skierowana jest do młodych czytelników, warto, aby przeczytali ją także dorośli.

„Sens życia”

„Sens życia” w Natuli.pl

To już trzecie spotkanie z mrówkojadem i orzesznicą, którzy podejmują trudny temat filozoficznych rozważań nad sensem życia, pokazując jednocześnie, że dla każdego może mieć to inne znaczenie. Opowieść o bezimiennych zwierzętach w ciekawy, lekki i zabawny sposób porusza kwestie tolerancji, różnorodności, przyjaźni. Sympatycznych bohaterów spotkamy też w pozostałych książkach z serii: „Sam w domu” opowiada o uczuciu osamotnienia i smutku, który może stać się motorem do działania, z kolei „Dziwne zwierzęta” o różnorodności, również też tej zadziwiającej, „Inna podróż” zaś, o wyprawie bez wychodzenia z domu.

Kategorie
recenzje

Książki na wakacje dla dzieci w wieku 3–5 lata

Książki z serii „Opowiem ci, mamo”

„Opowiem ci, mamo” w Natuli.pl

Seria kartonowych książek „Opowiem ci, mamo” to pełne humoru obrazkowe opowieści o otaczającym nas świecie. Wśród pięknie wydanych książek znajdą się propozycje zarówno dla miłośników motoryzacji (o autach, samolotach, pociągach i statkach), jak i świata zwierząt (o dinozaurach, psach, kotach, mrówkach i pszczołach). Kolorowe, pełne zaskakujących szczegółów rysunki oraz zabawne komentarze to gwarancja miłych chwil spędzonych na wspólnej lekturze. Grube kartki dają szansę na długowieczność książki, co może mieć duże znaczenie, biorąc pod uwagę sugerowany wiek czytelnika.

„Lotta z ulicy Awanturników”

„Lotta z ulicy Awanturników” w Natuli.pl

Historia małej, pięcioletnie Lotty mogła skończyć się naprawdę nieciekawie. Jednak mądrzy rodzice sprawiają, że to, co trudne, staje się dobrym doświadczeniem. Można by zaryzykować stwierdzenie, że jest to książka nawet bardziej dla rodziców niż dla dzieci. Gdy zły humor pojawia się już z samego rana, Lotta postanawia się wyprowadzić. Zabiera swojego Niśka i wraz z nim wynajmuje lokum u sąsiadki. Astrid Lindgren to klasyka literatury dziecięcej. Warto sięgnąć po inne książki opowiadające historie dzieci z ulicy Awanturników, a także słynną Pippi, której niesamowite historie powinno poznać absolutnie każde dziecko (i każdy dorosły!).

„Basia”

„Basia” w Natuli.pl

Basia chodzi do przedszkola, ma starszego, a potem także młodszego brata, bardzo kochających rodziców i całą masę pomysłów. Każda część to osobna historia. Gdy mama zmęczona upałem oczekuje narodzin najmłodszego członka rodziny, tata zabiera Basię do zoo, w innej części poznajemy opiekunkę Basi, a w jeszcze innej tata chcąc odciążyć mamę przygotowuje z dziećmi obiad (który okazuje się kolacją). Pełne humoru, ale i życiowych okoliczności, książeczki o Basi i jej rodzinie to także okazja do pierwszych prób samodzielnego czytania.

„Piaskowy Wilk”

„Piaskowy Wilk” w Natuli.pl

„Piaskowy Wilk” to książka dla wszystkich, książka, do której ciągle chce się wracać. Karusia, mała dziewczynka mieszkająca z rodzicami nad brzegiem morza, i Piaskowy Wilk, piękny, mądry, świetny towarzysz do rozmów na poważne tematy. To właśnie z Piaskowym Wilkiem bohaterka rozmawia o różnych trudnych sprawach i zagadkach otaczającego świata. To z nim robi porządek na plaży i wykonuje najcięższą możliwą pracę – robi nic. „Piaskowy Wilk” to piękna, nostalgiczna opowieść o szczęśliwym dzieciństwie, podzielona na autonomiczne rozdziały świetnie nadaje się jako bajka do czytania przed snem.

Seria „Moje ciało”

„Moje ciało” w Natuli.pl

Kiedy dzieci wkraczają w wiek przedszkolny, zaczynają interesować się swoim ciałem. Świetnie wydana seria „Moje ciało” to doskonały pomocnik dla rodzica właśnie na tym etapie rozwoju, gdy najmłodsi zaczynają zadawać różne, mniej lub bardziej skomplikowane, pytania, dotyczące budowy i fizjologii własnego organizmu. Mamy zatem książkę o strupku  (bo w sumie to dlaczego nie wolno go zdrapywać?), o piersiach  (i dlaczego tata nie może nakarmić malucha swoim mlekiem?), o pępku  (przy okazji porusza delikatnie temat narodzin dziecka) i o dziurkach w nosie  (że nie w każdym nosie są aż dwie!).

Kategorie
edukacja alternatywna

Systemy wychowawcze, cz.4 – Jean Piaget

Jean Piaget – psycholog, biolog i epistemolog szwajcarski. Stworzył teorię rozwoju poznawczego, która zrewolucjonizowała sposób myślenia o dziecięcym umyśle.

Na podstawie obserwacji swoich małych dzieci, Piaget wyodrębnił cztery kolejne stadia rozwoju poznawczego. Stwierdził, że dzieci przechodzą przez każde z tych stadiów kolejno, w stałym porządku i w podobnym wieku, zgodnie z ogólnie zarysowanymi przedziałami wiekowymi. Tempo przechodzenia przez poszczególne stadia, chociaż w pewnym stopniu zależne od indywidualnego doświadczenia dziecka, jest zdeterminowane przez biologiczne procesy dojrzewania. Rozwój nie może zostać przyśpieszony – dziecko musi dojrzeć do przejścia do następnego stadium. Aby rozwinąć i osiągnąć dojrzałość intelektualną, dziecko musi przejść przez cztery uporządkowane i następujące po sobie stadia.

Cztery stadia rozwoju poznawczego Jeana Piageta:

1. stadium rozwoju sensoryczno – motorycznego ( od urodzenia do 2 lat)

2. stadium myślenia przedoperacyjnego ( od 2 do 7 lat)

3. stadium operacji konkretnych ( od 7 do 11 lat)

4. stadium operacji formalnych ( od 11 roku życia)

Stadium 1 – Okres sensomotoryczny (0 – 2 lata):

Najpierw pojawiają się proste, automatyczne odruchy i reakcje. Mają one ograniczony czas trwania, a ich konsekwencje nie mają na nie wpływu. W miarę jak niemowlę staje się starsze, reakcje te zostają zorganizowane we wzorce, które wyraźniej oddziałują na otoczenie – są powtarzane i mają dostrzegalne konsekwencje. Piaget podaje przykład swojej córeczki Lucienne, która mając trzy miesiące trzęsła swym łóżeczkiem, ponieważ ruch ten powodował chwianie się wiszących lalek.

Pomiędzy 12 a 18 miesiącem życia, powtarzanie wzorców przekształca się w ich zmienianie. Bierne, skoncentrowane na sobie niemowlę, staje się aktywnym poszukiwaczem i odkrywcą. W tym okresie wytwarzanych jest wiele nowych schematów (dla różnych zmysłów), stanowiących reakcję na różne nowe sytuacje.

Wielkie znaczenie, w pierwszym stadium poznawczym, ma początek myślenia przyczynowego. Dziecko uczy się, że zdarzenia są związane ze sobą tak, iż jedne z nich wpływają na występowanie, bądź niewystępowanie innych. Dzieci muszą również nauczyć się wnioskować o prawdopodobnych przyczynach na podstawie skutków i przewidywać skutki, gdy znają przyczyny.

W tym pierwszym stadium rozwoju poznawczego, najważniejszymi i najgłębszymi zmianami są te, które generują poczucie własnej tożsamości, skuteczności działań i przyczynowości zjawisk. Dzieci poznają swoje możliwości, uczą się jak wpływać na ludzi i przedmioty, jak ich zamiary i potrzeby realizują się dzięki ich konkretnym działaniom.

Stadium 2 – Myślenie przedoperacyjne (2 – 7 lat):

Głównym osiągnięciem w tym okresie jest rozwój zdolności przedstawiania świata zewnętrznego za pomocą symbol. Na rozwój poznawczy dziecka w tym stadium, oddziałują dwa ograniczenia, a mianowicie:

  • rozumowanie transdukcyjne:
    ten typ rozumowania polega na tym, że dziecko “rozumuje przez podobieństwo” – porównując poszczególne przypadki, podobne pod pewnym względem, dochodzi do wniosku, że są one podobne pod wszelkimi względami
  • egocentryzm:
    niemożność wyobrażenia sobie świata z perspektywy innej, niż własna oraz niezdolność do uświadomienia sobie, że własna perspektywa jest tylko jedną z wielu możliwych.
    Przeprowadzono badanie, w którym na kartonie narysowano z jednej strony psa, z drugiej kota. Gdy dziecko obejrzało już karton z obu stron, eksperymentator ustawiał go między sobą a dzieckiem i zadawał dziecku dwa pytania: “Co ty widzisz” i “Co ja widzę?”. Wszystkie trzylatki potrafiły przyjąć czyjś punkt widzenia, czyli wywnioskować na co patrzy druga osoba. Natomiast tylko połowa dwulatków potrafiła określić, co widzi inna osoba.

Stadium 3 – Operacje konkretne (7 – 11 lat):

W tym stadium dziecko rozwija system poznawczy dla organizowania zdarzeń zachodzących w świecie zewnętrznym, za pomocą struktur logiczno -matematycznych. Dziecko znajdujące się w trzecim stadium opanowuje działania arytmetyczne, mierzenie, klasy logiczne, relacje między klasami i zbiorami oraz pojęcia przestrzenne. Ponadto przyswaja zasadę zachowania ilości, która polega na tym, że ilość substancji pozostaje nie zmieniona, nawet jeśli jej wygląd ulegnie zmianie, na przykład po umieszczeniu w naczyniu innej wielkości, lub innego kształtu.

Stadium 4 – Operacje formalne (11 lat i więcej):

W trzecim stadium, rozumowanie i wnioskowanie są jeszcze uzależnione od danych wzrokowych, konkretnych przedmiotów i istniejącego pola percepcyjnego. W czwartym, ostatnim stadium rozwoju poznawczego, rozumowanie może opierać się wyłącznie na opisach słownych. Zrozumienie przez dziecko świata fizycznego i królestwa logiki, pozwala mu operować pojęciami negacji, odwrotności i innymi przekształceniami.

Foto

Kategorie
karmienie piersią

Karmienie piersią

Zapominamy o tym, że karmienie piersią to nie tylko najzdrowszy, lecz także najbardziej naturalny i intuicyjny sposób żywienia niemowlęcia i małego dziecka. To także najlepszy start, jaki matka może zapewnić swojemu dziecku. Niestety w ciągu ostatnich dziesięcioleci wiele kobiet straciło swój pierwotny instynkt, a wraz z nim zaufanie do swojego ciała i nowo narodzonego dziecka. Jest to efekt medykalizacji porodu, agresywnych działań koncernów farmaceutycznych, postępu cywilizacyjnego, a także mitów, które narosły wokół karmienia naturalnego.

Trudno jest karmić zgodnie z zaleceniami WHO, gdy nieustannie słyszy się, że:

1. Po 6 miesiącach (lub po 10, 12, 18) mleko matki jest bezwartościowe.

Kobiece mleko nigdy nie jest bezwartościowe, bez względu na to, czy karmi 6, 10 czy 20 miesięcy. Faktem jest, że około 6. miesiąca mleko mamy przestaje zaspokajać wszystkie potrzeby żywieniowe niemowlęcia i jest to moment, by powoli zacząć oswajanie dziecka z nowymi smakami, fakturami i konsystencjami jedzenia. Nie oznacza to jednak, że z dnia na dzień niemowlę ma zacząć zjadać 5 posiłków stałych i zaprzestać picia mleka.

Nie ma także żadnych uzasadnionych przesłanek, by zastępować je mieszanką. Bez względu na staż karmienia, mleko mamy dostosowuje się do aktualnych potrzeb dziecka. Nawet jeśli dieta jest już rozszerzona i pokarm mamy nie pokrywa wszystkich potrzeb kalorycznych, to wciąż jest bardzo bogatym źródłem witamin, tłuszczy, białka oraz mikro- i makroelementów. Poza tym ma właściwości antybakteryjne i dba o odpowiednią mikroflorę jelit.

W drugim roku życia 448 ml mleka matki pokrywa:

  • 29% zapotrzebowania na energię,
  • 43% zapotrzebowania na białko,
  • 36% zapotrzebowania na wapń,
  • 75% zapotrzebowania na witaminę A,
  • 76% zapotrzebowania na foliany,
  • 94% zapotrzebowania na witaminę B12,
  • 60% zapotrzebowania na witaminę C. (1)

2. Noworodek powinien jeść nie częściej niż co 2-3 godziny.

To jeden z bardziej krzywdzących mitów – podważa on kompetencje mamy karmiącej niemal na starcie, gdy jest jeszcze niepewna swojej roli i pełna obaw związanych z pojawieniem się nowego członka rodziny. Wiele osób zapomina, że tzw. “norma” jest bardzo szeroka, jeśli chodzi o karmienie piersią. Znajdują się w niej zarówno niemowlęta, które potrafią ssać przed 15 minut i odłożone do łóżeczka zasypiać na 3 godziny, jak i noworodki, które chcą ssać non stop i nie potrafią opuścić ramion mamy nawet na kwadrans. Nieprawdą jest, że chęć nieustannego bycia przy piersi oznacza, że dziecko się nie najada. To atawizm z czasów prehistorycznych, gdy ludzie prowadzili koczowniczy tryb życia – wówczas kwestią życia i śmierci niemowlęcia było bycie nieustannie w pobliżu opiekuna, najczęściej matki. Opuszczenie bezpiecznych ramion oznaczało w tamtym czasie pewną śmierć, a mechanizmem zapewniającym przetrwanie był płacz i domaganie się nieustannej bliskości. Nasze nowo narodzone dzieci nie mają pojęcia, że jest XXI wiek – ich mechanizmy przetrwania są bardzo silne, o co zadbała ewolucja.
Dlatego warto pamiętać o tym, że potrzeba bliskości małego dziecka jest czymś zupełnie naturalnym.

A jeśli kwestia najadania się budzi jakiekolwiek wątpliwości, warto sprawdzić tzw. wskaźniki skutecznego karmienia, które obowiązują w pierwszych 6 tygodniach życia:

  • noworodek jest karmiony minimum 8 razy na dobę,
  • niemowlę je aktywnie, słychać wyraźne przełykanie,
  • dziecko moczy minimum 6 pieluszek na dobę i oddaje minimum 3–4 papkowate stolce,
  • piersi po karmieniu stają się wyraźnie luźniejsze,
  • maluch po karmieniu uspokaja się, po niektórych karmieniach zasypia,
  • dziecko ma okresy aktywności między drzemkami, wybudza się na jedzenie.

3. W upały konieczne jest dopajanie niemowląt.

Starsze pokolenie nierzadko z trwogą patrzy na niemowlęta przy piersi i nieustannie proponuje glukozę, soczki lub herbatki, żeby zapobiec odwodnieniu. Tymczasem w ciągu pierwszych 6 miesięcy życia dziecka nie ma potrzeby podawać mu niczego poza mlekiem mamy, jest to wręcz sprzeczne z zaleceniami WHO. Soczek, glukoza, herbatka a nawet woda może zaburzyć popyt niemowlęcia na mleko, co w konsekwencji może spowodować słabe przyrosty masy ciała lub problemy z laktacją.

4. Zdrowe niemowlęta powinny przesypiać noce po ukończeniu 3 miesięcy (względnie 6, 10, 12). Jeśli tego nie robią, to znaczy, że są głodne.

Niestety nie istnieje żadna umowna granica, od której należałoby wymagać od dzieci przesypiania nocy. Zdarzają się niemowlęta, które potrafią spać bez pobudek od 3-4 miesiąca życia, a są dzieci, które w wieku 3 lat nadal się budzą, pomimo że nie są już karmione piersią. Fazy snu dziecka, podobnie jak osoby dorosłej, mają różne cykle. To zupełnie normalne zjawisko, że podczas przejścia od jednej fazy do drugiej następuje częściowe wybudzenie. Szukanie piersi i upewnianie się, że mama jest w pobliżu, to wrodzony instynkt i mechanizm zapewniający przetrwanie w czasach prehistorycznych. Zatem także w tym przypadku winna jest ewolucja! Częste nocne pobudki to mechanizm obronny, chroniący dziecko przed śmiercią – gdy ludzie prowadzili koczowniczy tryb życia, były sposobem na utrzymanie matki w pobliżu lub przywołanie innej dorosłej osoby.

5. Nie da się połączyć karmienia piersią i aktywności zawodowej.

To również jest nie prawda. W Stanach Zjednoczonych, gdzie urlopy macierzyńskie w zasadzie nie istnieją, a kobiety wracają do pracy już po kilku tygodniach (!!!), bardzo popularne jest odciąganie mleka. Jeśli więc mama planuje bardzo szybki powrót do pracy, regularne odciąganie i mrożenie zapasów mleka jest doskonałym rozwiązaniem. Jeśli zaś mama wraca do pracy po rocznym urlopie rodzicielskim, sytuacja jest o wiele łatwiejsza. Dzieci powyżej pierwszego roku życia nie potrzebują tak dużo karmień jak niemowlęta, przeważnie jedzą już kilka stałych posiłków. Można karmić dziecko rano przed pracą, po pracy i w nocy, a w ciągu dnia pozwolić mu odkrywać nowe smaki. Jeśli malec koniecznie potrzebuje mleka do drzemki, można odciągnąć stosowną ilość do kubeczka lub butelki, ewentualnie podać mleko roślinne (np. ryżowe, migdałowe, jaglane). Mamie karmiącej przysługują również przerwy na karmienie. Roczny maluch bez większych problemów dostosuje się do nowej rutyny. Wszystko jest kwestią organizacji!

Karmienie piersią to najbardziej optymalny sposób żywienia małego dziecka

Nie sposób wyczerpująco opisać wszystkie korzyści dla mamy i dziecka, które łączą się z karmieniem naturalnym, wciąż bowiem przybywa naukowych badań potwierdzających niesamowite właściwości kobiecego mleka.

Karmienie piersią to naturalny sposób profilaktyki przed wieloma chorobami cywilizacyjnymi – zarówno dla mamy, jak i dla dziecka:

  • chroni przed alergiami i astmą,
  • wspiera budowę flory bakteryjnej w układzie pokarmowym,
  • wspiera prawidłowe kształtowanie się jamy ustnej i zapobiega wadom zgryzu,
  • buduje odporność,
  • zapobiega otyłości i cukrzycy,
  • zmniejsza ryzyko zachorowania na nowotwory piersi, jajnika i szyjki macicy u matki,
  • zmniejsza ryzyko pojawienia się depresji poporodowej u mamy karmiącej.

A ponadto skład mleka jest zawsze dostosowany do wieku i potrzeb dziecka, zawiera mnóstwo witamin i składników wspierających odpowiedni wzrost i rozwój.

Daje także szereg korzyści psychologicznych, takich jak niepowtarzalna więź pomiędzy mamą i dzieckiem, bezpieczeństwo dla dziecka i poczucie kompetencji dla mamy karmiącej.

Skąd czerpać wiedzę o karmieniu piersią?

W długim i udanym karmieniu piersią kluczowe są dwa czynniki: przygotowanie merytoryczne, by móc oprzeć się krążącym w społeczeństwie mitom, i wsparcie społeczne. Skąd zatem czerpać odpowiednią wiedzę? Z całą pewnością warto sięgnąć po książkę Magdy Karpieni “Karmienie piersią”. Autorka zainicjowała na naszym rodzimym gruncie La Leche League – organizację, która edukuje świeżo upieczone mamy karmiące na całym świecie i od wielu lat wspiera je na ich mlecznej drodze, organizując prelekcje, konsultacje i warsztaty. Informacje zawarte w książce odnoszą się do najnowszej wiedzy. Mnóstwo tam praktycznych porad, które pomogą przebrnąć przez trudne chwile i kryzysy laktacyjne. Nie brak także emocjonalnego wsparcia.

Książka Magdy Karpieni to obowiązkowa lektura dla każdej mamy – wspiera, dodaje kompetencji, rozbudza drzemiący, naturalny instynkt i utwierdza w przekonaniu, że karmienie piersią to najlepszy sposób na wkroczenie w macierzyństwo.

Źródło:

(1) Dewey 2001

Kategorie
odżywianie naturalne

Jak gotować naturalnie, cz.3 – przyprawianie potraw

Celem stosowania przypraw jest podkreślenie naturalnego smaku potrawy, której ton nadają organicznie (ekologicznie) uprawiane produkty roślinne.

W kuchni naturalnej używa się wielu przypraw pochodzenia roślinnego, produkowanych metodami naturalnymi. Do najważniejszych i najczęściej używanych należą: sól nierafinowana i olej lub oliwa, dobrej jakości ocet (który możemy sami sporządzić), sos sojowy naturalnie fermentowany, który częściowo zastępuje sól (shoyu i tamari), gomasio oraz świeży, starty korzeń imbiru, który służy do przeprawiania prawie każdej potrawy.

Przyprawy ziołowe oraz korzenne, które królują w naszej kuchni, należy przy dobrze zrównoważonym menu stosować oszczędnie, ze względu na ich stymulujący charakter. Należy przestrzegać prymatu świeżych przypraw ziołowych nad suszonymi, ponieważ skoncentrowane, suszone przyprawy ziołowe i korzenne, o mniejszej zawartości energii i składników odżywczych, mają szczególnie stymulujące działanie.

Dzieci potrzebują mniej przypraw, lub w ogóle mogą się bez nich obejść. Do ukończenia pierszego roku życia dziecka, nie powinno się stosować soli w jego menu. Natomiast do 8-10 roku życia, wspólnie gotowane posiłki rodzinne, powinny być lżej przyprawiane dla dzieci, niż dla dorosłych.

Z przypraw ziołowych i korzennych – przy założeniu, że stosujemy je z umiarem– godne polecenia są: świeży korzeń chrzanu, nasiona gorczycy i kolendry (np. do produkcji domowej musztardy), bazylia, cząber, tymianek, rozmaryn, cynamon, kminek, oregano, estragon, gałka muszkatołowa, pieprz ziółowy i biały itd.

Potrawy powinniśmy przyprawiać zazwyczaj pod koniec gotowania:

  • buliony i zupy – 3-5 minut przed zdjęciem z ognia
  • leczo i gulasze wcześniej – 10-20 minut
  • bigosy przyprawimy solą w połowie gotowania; inne przyprawy – 5-10 minut przed ugotowaniem
  • strączkowe solimy częściowo na początku, a pod koniec doprawimy
  • warzywa (szczególnie te z upraw naturalnych) przyprawiamy pod sam koniec gotowania
  • do ziaren zbóż, kasz i kaszek oraz płatków zbożowych szczyptę soli dodajemy na początku (smak słony na talerzu uzupełniamy gomasio)
  • blanszowane i gotowane owoce solimy na początku

Foto: MadPole

Kategorie
odżywianie naturalne

Jak gotować naturalnie, cz.2 – wyposażenie kuchni

Kuchnia naturalna to specyficzny konglomerat prostoty i tradycji, a także ekonomii, ponieważ spożywa się tutaj tylko to, co jest faktycznie niezbędne do wzrostu i wszechstronnego rozwoju człowieka.

Najważniejszymi elementami naturalnej i zarazem zdrowej kuchni, jest odpowiednia jakość wody użyta do przyrządzania posiłków oraz jak najbardziej naturalne źródło ognia.

Woda jest źródłem życia

Najlepsza jest tzw. woda „żywa”, która pochodzi z naturalnego źródła, lub głębokiej studni. Im krótszy jest okres od wydobycia ze studni lub źródła, do zastosowania w kuchni, tym lepsza jest jej jakość. Taka woda, po wydobyciu (od 3 do 5 godzin), zawiera naturalną energią elektromagnetyczną ze swojego otocznia.

Co powinniśmy wiedzieć o wodzie?

  • do regularnego picia stosujemy wodę niegazowaną, sporadycznie można używać wody naturalnie mineralizowanej
  • tzw. „woda twarda” zwykle zawiera więcej minerałów i nadaje się lepiej do picia, niż tzw. „woda miękka”
  • woda wodociągowa często zawiera związki chemiczne (chlor, fluor itd.) i zanieczyszczenia mikrobiologiczne (wirusy, bakterie, grzyby itp.), dlatego ważne jest, aby przegotować ją przed spożyciem
  • do oczyszczania wody wodociągowej możemy używać filtrów. Najlepsze są filtry najprostsze (np. węglowe). Często zdarza się, że drogie filtry oferowane do oczyszczania wody, produkują wodę prawie „destylowaną”. Unikajmy takich filtrów, ponieważ oczyszczona przez nie woda działa jak rozpuszczalnik i wymywa z naszego organizmy niezbędne minerały
Ogień jest stwórcą naszej cywilizacji

Współczesna cywilizacja powstała, dzięki użyciu ognia przez naszych przodków. Natomiast współczesny sposób przetwarzania i spożywania żywności, powstał dzięki użyciu ognia i soli.

Co powinniśmy wiedzieć o ogniu?

  • najbardziej naturalne źródło ognia i ciepła to drewno, węgiel i gaz ziemny
  • energia elektryczna stosowana do przyrządzania potraw, wprowadza chaos w strukturę molekularną pokarmu. Pokarmy przyrządzane na kuchenkach elektrycznych nie są tak zdrowe, jak przyrządzane na gazie, węglu i drewnie
  • kuchenki indukcyjne i mikrofalowe nie powinny być stosowane w kuchni naturalnej

Akcesoria do gotowania:

  • garnki:
    powinny być z żeliwa, ze szlachetnej stali lub emaliowane. Możemy używać naczyń do gotowania z hartowanego szkła, a także garnków z teflonem i podobnymi pokryciami. Pamiętajmy o tym, aby stosować garnki najwyższej jakości, ze sprawdzonych i długo funkcjonujących na rynku firm
  • deski do krojenia:
    tylko drewniane. Tuż po zakupie należy je zaimpregnować olejem jadalnym (2-3 krotnie). Taka deska będzie nam służyła nawet kilkanaście lat
  • zastawa stołowa:
    porcelana, fajans, kamionka, szkło, drewno
  • inne naczynia w kuchni:
    do kiszenia warzyw, żurku, barszczu czerwonego, kwasu chlebowego itd., do przechowywania suszonych warzyw, grzybów, owoców – porcelana, fajans, kamionka, szkło
  • noże:
    tylko ostre (systematycznie ostrzone)
Uwaga! W kuchni naturalnej unikajmy wszelkich plastików
Plastikowe pojemniki do przechowywania żywności zastąpmy szklanymi lub papierowymi, plastikowe przybory do gotowania- drewnianymi. Pamiętajmy o tym, żeby nie przechowywać produktów spożywczych, np. kasz, ryżu, makaronów, w plastikowych woreczkach.
Kategorie
odżywianie naturalne

Jak gotować naturalnie, cz.1 – przyrządzanie warzyw

Kuchnia to serce domu. To tu, przygotowując posiłek uczestniczymy w misterium tworzenia zdrowia i życia. I tak jak energia słoneczna wzbogaca cały świat roślinny w życiodajną energię, tak my – twórcy potraw – w toku naturalnego, kulinarnego przeobrażania, nasycamy je dodatkowo jedyną i niepowtarzalną, indywidualną energią życia.

Jedynym miejscem przetwarzania żywności, w naturalnym stylu życia i odżywiania, powinna być nasza kuchnia. Żywność powinna trafiać tu z przydomowych ogrodów, pól, bazarów, targów i sklepów w postaci najprostszej, czyli takiej, w jakiej stworzyła ją Natura.

Krojenie warzyw:
Warzywa kroimy na różne sposoby. W ciepłe pory roku (wiosna i lato) trzemy na tarce (średnie i grube oczka) i drobno kroimy. W zimniejsze pory roku (jesień i zima) kroimy w grubsze i grube kawałki. Taki sposób krojenia zapewnia równowagę energetyczną potrawy.

Gotowanie warzyw:
Gotowanie powinno odbywać się w małej ilości wody lub w parze. Ponadto warzywa mogą być duszone, smażone, pieczone itd. Tak ugotowane (przetworzone) warzywa zachowują swoje walory smakowe, minimalnie tracą składniki odżywcze, które podczas gotowania przechodzą do wody (takiej wody nie wylewamy, wykorzystujemy ją do sosów, zup itp.)

  • gotowanie w małej ilości wody:
    na dno garnka wlewamy około 1-1,5 cm wody, dodajemy szczyptę nierafinowanej soli, kapkę oliwy lub oleju extra virgin i wkładamy warzywa. Warzywa gotujemy pod przykryciem (pokrywka powinna szczelnie przylegać do garnka). Latem gotujemy krócej, zimą dłużej
  • gotowanie z użyciem oleju:
    ten sposób przeznaczony jest do gotowania warzyw młodych, z dużą zawartością wody. Na dno garnka dodajemy małą ilość oleju lub oliwy, rozgrzewamy garnek i wkładamy warzywa, następnie solimy. Po chwili warzywa zaczną wydzielać własną wodę. Takie warzywa gotujemy krótko, oczywiście pod przykryciem
  • smażenie z duszeniem:
    dwa, maksymalnie trzy rodzaje warzyw, grubo pociętych (np. dynia ze skórką i cebula lub kapusta, cebula i marchewka) podsmażamy z obu stron na dobrym oleju, dodając sól nierafinowaną i np. niewielką ilość rozmarynu. Następnie warzywa podlewamy niewielką ilością wody, przykrywamy i dusimy do miękkości.
  • smażenie warzyw:
    na patelnię lub do garnka z grubym dnem, dodajemy oliwę lub olej i wkładamy warzywa, które będziemy smażyć. Warzywa powinny być rozdrobnione, np. drobno tniemy kapustę i marchewkę (w tak zwaną zapałkę), solimy i smażymy. Warzywa powinny być odkryte i przez cały czas mieszane. Smażymy do miękkości. Na koniec przyprawiamy łyżką sosu tamari lub shoyu
  • gotowanie w parze:
    do tego kulinarnego sposobu przetwarzania warzyw potrzebny jest zestaw do gotowania w parze, lub specjalne sitko, które wkładamy do garnka, na którym układamy warzywa. Ten sposób gotowania wytwarza lekką i rozprężającą energię i powinien być stosowany przede wszystkim wiosną i latem
  • warzywa gotowane pod ciśnieniem:
    ten sposób gotowania znacznie skraca czas przygotowywania posiłków oraz dostarcza silnej, ciepłej i gorącej energii. Tak gotujemy przede wszystkim jesienią i zimą
  • gotowanie w głębokim oleju:
    od czasu do czasu możemy podać warzywa w bardziej wyszukany sposób, na przykład kawałki różnych, w miarę miękkich warzyw (brokuł, kalafior, plasterki młodej cebuli, dyni, cukinii itd.) maczamy w rzadkim cieście naleśnikowym i wrzucamy na głęboki i mocno rozgrzany olej (około 5-7 cm). Wrzucane warzywa opadają na dno i dopiero po chwili wypływają na powierzchnię. Kiedy zżółkną, przewracamy je na drugą stronę. Po wyjęciu odcedzamy na sitku i odsączamy na serwetkach
Kategorie
ciąża i poród

Czy można urodzić bez bólu?

Niewiele jest tematów związanych z rodzeniem, które wywoływałyby większe emocje i kontrowersje niż ból. Kwestia medycznego znieczulania porodu (dającego możliwość całkowitego zniesienia bólu) lub rodzenia przy wsparciu naturalnych metod (łagodzących ból) od lat wywołuje olbrzymie emocje.

Wciąż toczą się w tej kwestii dyskusje między medykami, podzielone są też opinie samych kobiet. Nie chodzi bowiem tylko o kwestię wyboru sposobu znieczulania porodu lub rodzenia bez niego, ale o przekonania dotyczące rodzenia i wartości, jakie za nimi stoją. Rodzić w bólu, bo nadaje on głębszy wymiar narodzinom, czy skorzystać z możliwości medycyny i wykluczyć cierpienie?

Ból jest nieodłącznym elementem porodu. Bardzo niewiele kobiet rodzi, nie odczuwając go, co wiadomo na podstawie badań prowadzonych przez antropologów w różnych miejscach globu.

Wartość bólu porodowego

Ból podczas narodzin różni się od tego odczuwanego w innych sytuacjach życiowych przede wszystkim tym, że nie jest sygnałem zagrożenia. Jego zadanie polega na informowanie rodzącej o tym, co się z nią dzieje. Ponieważ bodziec jest mocny, naturalną odpowiedzią kobiety jest zachowanie, które pomoże zmniejszyć te doznania. Podczas rodzenia jest to przede wszystkim ruch, odpowiednie ułożenie ciała, szukanie dogodnej pozycji. Można więc powiedzieć, że dzięki bólowi poród przebiega sprawniej.

Ból odczuwany poza porodem pamiętamy dobrze – dzieje się tak, ponieważ kiedy nas boli, mózg znajduje się w stanie pobudzenia, a to sprzyja zapamiętywaniu. Dzięki temu uczymy się w przyszłości unikać tego, co wywołało ból.

Fizjologiczną odpowiedzią na ból odczuwany podczas naturalnego porodu są endorfiny, które – jak już wiemy – wydzielają się jedynie wtedy, kiedy kora mózgowa nie pracuje intensywnie. Powoduje to, że matka, która rodzi pod wpływem tych endogennych opiatów, znacznie łatwiej znosi poród, a na dodatek, z upływem czasu, słabo pamięta to, co się podczas niego działo. Temu efektowi sprzyja zapewne także pozytywny wynik porodu.

W rezultacie 90% kobiet, które zaraz po porodzie określało go mianem „ciężkiego przeżycia”, po upływie 3 miesięcy mówiło o nim jako o „satysfakcjonującym przeżyciu”. Oznacza to łatwiejsze odnalezienie się w roli mamy i sprzyja powtórnemu macierzyństwu. Ku zaskoczeniu badaczy okazało się, że zastosowanie całkowitego znieczulenia nie przekłada się w proporcjonalny sposób na liczbę kobiet w pełni usatysfakcjonowanych porodem (1).

Podczas porodu mamy do czynienia z dwoma rodzajami bólu:

●  na wczesnym etapie porodu – ból związany ze skurczami macicy oraz rozwieraniem się szyjki, określany jako męczący, uciążliwy, rozlany,

●  w zaawansowanym porodzie – ból związany ze skurczami macicy oraz rozciąganiem i uciskaniem dna miednicy – jest odbierany jako ostry, umiejscowiony, promieniujący, rodzące odczuwają go w pochwie, okolicy odbytu i krocza.

Postawa wobec bólu

Kobiety różnie reagują na odczucia na poszczególnych etapach porodu, jednak akceptując to, czego doświadczamy, znacząco wpływamy na swoje przeżycia. Potwierdzają to badania antropologiczne, które wskazują, że zasadnicze znaczenie ma w tym wypadku fakt postawy wobec narodzin. Spójrzmy więc z tej perspektywy na „akceptowanie skurczów”. Pod tym, być może abstrakcyjnym wyrażeniem, kryje się bardzo konkretne postępowanie, które można nazwać podążaniem za rytmem skurczów zamiast przeciwstawiania się im.

Kobiety przyjmujące pomimo bólu proces narodzin, łatwiej poddają się rytmowi akcji porodowej i odpowiadają na to, czego doświadczają w danym momencie: podczas skurczu starają się go rozładować, w przerwie między skurczami – odpoczywają. Zupełnie zmienia to sytuację rodzącej, ponieważ przez olbrzymią większość porodu przerwy między skurczami są wielokrotnie dłuższe niż skurcze. Postawa akceptacji pozwala myśleć o każdym kolejnym skurczu jako o kroku zbliżającym do upragnionych narodzin dziecka, nadaje mu więc pozytywny wydźwięk.

Żeby zobrazować, co dzieje się, kiedy rodząca walczy ze skurczami, wyobraźmy sobie, jak odruchowo reaguje ciało, kiedy obawiamy się uderzenia w okolice żołądka. Już sama myśl o ciosie powoduje, że napinają się mięśnie brzucha, barków i rąk. Zaciskają się dłonie i szczęki, oddech zostaje wstrzymany. Kiedy sytuacja się powtarza, przyspiesza tętno i wzrasta ciśnienie krwi. Oddech staje się płytki i nieefektywny. Ciągłe napięcie mięśni powoduje zmęczenie i ból, a to powoduje rezygnację i strach.

Proces ten można opisać prostym schematem:                                                                                                              Lęk – napięcie – ból – zwiększenie lęku – nasilenie napięcia… itd.

Opierając się na fizjologii porodu, pokrótce można to wytłumaczyć tak: lęk skutkuje napięciem mięśni, które kurcząc się, zużywają więcej energii i powodują powstawanie produktów przemiany materii. Należy do nich m.in. kwas mlekowy, który nie jest efektywnie odprowadzany z mięśni, ponieważ na skutek stresu obkurczyły się naczynia krwionośne. Powoduje to ból, który prowadzi do nasilenia lęku. On z kolei hamuje poród (mechanizm hormonalny), wydłuża go, co potęguje zmęczenie i wrażliwość na ból. Co gorsza, nadmierne odczuwanie bólu przez rodzącą nie pozostaje bez wpływu na dziecko, które zaczyna manifestować objawy niedotlenienia. A to z kolei prowadzi do konieczności interwencji farmakologicznych i unieruchomienia kobiety z powodu stałego monitorowania dziecka. To obraz typowego błędnego koła porodowego (2).

Co wpływa na odczuwanie bólu?

Badania wskazują, że nadmierne odczuwanie bólu przez rodzącą powoduje poważne komplikacje, zarówno dla niej, jak i dla dziecka. W I okresie porodu skutkuje podwyższeniem ciśnienia, przyspieszeniem i niemiarowością akcji serca, hiperwentylacją, wymiotami, zburzeniem funkcji nerek i zaburzeniami równowagi kwasowo-zasadowej, a w końcu zaburzeniami akcji skurczowej macicy. Dochodzi też do niedotlenienia dziecka. Przebieg porodu diametralnie się zmienia, a jego ukończenie wymaga interwencji medycznej.

Trzeba jasno i dobitnie stwierdzić, że odczuwanie bólu jest sprawą indywidualną, odbieraną subiektywnie, dlatego nikt z zewnątrz nie ma podstaw do podważania odczuć rodzącej, niezależnie od stopnia zaawansowania porodu i innych „obiektywnych” czynników, jak np. zapis skurczów na KTG.

Dzięki badaczom wiemy, że ból jest doświadczeniem o podłożu zarówno sensorycznym (czyli zmysłowym), jak i emocjonalnym. To dlatego lista bodźców mogących wywołać odpowiedź bólową jest naprawdę długa. Na szczęście już w ciąży można zidentyfikować część czynników szczególnie mocno oddziałujących na konkretną kobietę i podjąć odpowiednie działania.

Kluczową kwestią staje się więc takie przygotowanie się do porodu, żeby jak najbardziej zmniejszyć czynniki, które mogą wywołać jego niekorzystny przebieg.

Na odczuwanie bólu wpływają m.in.:

1. Czynniki biologiczne, np.:

●  elastyczność tkanek miękkich i więzadeł,

●  stopień ukrwienia tkanek,

●  stosunek wielkości dziecka do wielkości kanału rodnego,

●  indywidualny próg odczuwania bólu,

●  intensywność akcji skurczowej,

●  zimno.

2. Czynniki psychosomatyczne, np.:

●  lęk przed nieznanym,

●  brak wsparcia,

●  nieprzyjazne otoczenie,

●  trudności komunikacyjne,

●  poczucie bycia niezrozumianą,

●  ograniczenie niezależności,

●  stres.

Siłą rzeczy na czynniki biologiczne mamy nieco mniejszy wpływ niż na psychosomatyczne. Niemniej, wiedząc o jednych i drugich, możemy podjąć odpowiednie działania podczas ciąży.

Co pomaga uniknąć nadmiernego bólu podczas porodu:

●  psychoprofilaktyka – czyli zdobycie rzetelnej wiedzy o przebiegu porodu, która pozwoli go zrozumieć. Możesz to zrobić, uczęszczając do szkoły rodzenia, spotykając się indywidualnie z położną, rozmawiając z doulą bądź innymi kobietami, czytając,

●  znalezienie osób, które będą ci towarzyszyły podczas świadomego wyboru sposobu i miejsca rodzenia,

●  zadbania o dobrą kondycję psychofizyczną – udział w ćwiczeniach, edukacji przedporodowej, znalezienie grupy wsparcia, np. kręgu matek,

●  przedyskutowanie trudnych, niepokojących kwestii,

●  zastanowienie się nad tym, co pomaga uzyskać komfort psychiczny,

●  zapoznanie się z różnymi naturalnymi sposobami łagodzenia bólu i przećwiczenie ich,

●  odwiedzenie miejsca porodu i „oswojenie” go,

●  stworzenie planu porodu,

●  zaakceptowanie faktu, że poród jest częścią życia – i nie można być pewnym, że wszystko wydarzy się według wymarzonego scenariusza.

Lista możliwych działań jest obszerna i można odnieść wrażenie, że nie uda się jej zrealizować w 100%. Nie ma powodu do niepokoju. Warto wybrać to, co wydaje się najważniejsze, i zacząć przygotowania. Każdy krok przybliża do dobrego porodu.

Metody łagodzące ból

Znanych jest wiele sposobów łagodzenia bólu porodowego, w razie wyraźnej potrzeby można zdecydować się na te, które oferuje medycyna, jak np. znieczulenie zewnątrzoponowe. Metody te są zwykle skuteczne, jednak wpływają na fizjologię porodu, więc – nawet jeśli zakończony zostanie on drogami natury (przez kanał rodny) – nie będzie to poród naturalny (oparty na fizjologicznych mechanizmach). Utracone zatem zostaną, przynajmniej niektóre (różne w zależności od wybranej metody), przypisane mu korzyści. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że mówimy o działaniu, które może spowodować kaskadę interwencji. Z drugiej jednak strony, zgodnie z tym, o czym już pisałam, przekroczenie przez rodzącą progu wytrzymałości bólowej łączy się z wieloma poważnymi konsekwencjami dla niej samej, a także z zagrożeniem dla dziecka, a wtedy podjęcie decyzji o interwencji medycznej zmniejszającej lub eliminującej ból jest jedynym słusznym postępowaniem.

Zanim jednak konieczne będzie rozstrzyganie podobnych dylematów, warto zapoznać się z niektórymi naturalnymi – więc nieburzącymi fizjologii rodzenia – metodami łagodzenia bólu.

Naturalne metody łagodzące ból porodowy:

1. Swobodny wybór pozycji podczas całego porodu – aktywność ruchowa i bierny odpoczynek według potrzeb rodzącej: kołysanie się na piłce, w hamaku, fotelu bujanym,taniec, poruszanie biodrami, korzystanie z liny, drabinek, materacy  możliwość wygodnego położenia się.

2. Stosowanie technik oddechowych – dotlenia tkanki i rozluźnia mięśnie, daje poczucie kontroli nad sytuacją.

3. Nieskrępowana ekspresja dźwiękowa – (śpiewanie, jęki, krzyk)–pozwala rozładować napięcie, rozluźnić gardło i usta, dać wyraz emocjom i sprzyja produkcji endorfin.

4. Stosowanie technik relaksacyjnych – (np.wizualizacje, autohipnoza, joga, słuchanie muzyki) – najkorzystniej jeszcze w ciąży wypróbować możliwości i wybrać najbardziej odpowiadającą konkretnej matce. Przećwiczenie, najlepiej wielokrotne, danej umiejętności pozwala lepiej zastosować ją w trudniejszych warunkach toczącego się porodu.

5. Korzystanie z wody – (natrysk, wanna, basen)–rozluźnia,relaksuje,daje uczucie swobody, rozgrzewa, pozwala zamknąć się w intymnym świecie. Dobrze jest wcześniej zorientować się, jakie możliwości daje wybrane miejsce porodu, nie wszędzie dostępny będzie np. poród w wodzie.

6. Masaże – (klasyczne, masażerem, chustą, piłeczką, akupresura) – najlepiej praktykowane już w ciąży – ciało reaguje wtedy szybciej na znane mu bodźce i rozluźnienie pojawia się szybciej. Konieczne jest zaangażowanie innej osoby. Trzeba się liczyć z tym, że wiele rodzących przestaje tolerować dotyk, kiedy akcja porodowa jest bardzo intensywna.

7. Stosowanie ciepłych/zimnych okładów – można wykorzystać wilgotny ręcznik, woreczki z pestkami, okłady żelowe. Wybór temperatury zależy od indywidualnych preferencji rodzącej. Okłady stosuje się zazwyczaj na okolicę lędźwiową, dół brzucha, krocze (szczególnie podczas jego napinania się).

8. TENS – czyli przezskórna elektryczna stymulacja nerwów. Niewielki aparat wytwarza impulsy elektryczne (prądy małej częstotliwości), które działają przez przyklejone do ciała elektrody na włókna nerwowe. Elektrody umieszcza się w okolicy lędźwiowej. Pomocne szczególnie w początkowej fazie porodu i na bóle krzyżowe.

9. Aromaterapia – stosowanie wybranych olejków aromaterapeutycznych. Olejki można stosować podczas porodu zarówno w kominkach (aromatyzowanie powietrza), jak i do masażu (1–2 krople olejku aromatycznego na 10 kropli oleju bazowego, np. oleju z pestek winogron). Najczęściej używane podczas porodu są olejki z lawendy, drzewa sandałowego, melisy, cytryny, pomarańczy. Dzięki działaniu uspokajającemu oraz relaksującemu aromaterapia zmniejsza odczucia bólowe.

10. Homeopatia – stosowanie środków homeopatycznych podczas porodu jest popularne w wielu krajach, w Polsce nie jest powszechne. Chcąc skorzystać z homeopatii, najlepiej skonsultować się ze specjalistą w tej dziedzinie, ponieważ dostępnych publikacji jest niewiele.

11. Hipnoza porodowa, autohipnoza – to technika głębokiej relaksacji, która podczas porodu chroni jego naturalny przebieg. Coraz popularniejsza także w Polsce, można się jej nauczyć podczas warsztatów lub z płyt. Na podobnej zasadzie – łączenia technik relaksacyjnych i psychoprofilaktyki – opiera się metoda znana jako łagodny poród (Gentle Birth).

Podsumowując, niefarmakologiczne sposoby łagodzenia bólu porodowego mają wspólny mianownik: nie wywołują skutków ubocznych u mamy ani u dziecka, a ich użycie nie zaburza naturalnego przebiegu porodu. Najlepiej udokumentowane są: pozytywne działanie wody, różnych rodzajów aktywności, masażu i technik oddechowych. Inne, także wymienione tu metody, nie zostały zbadane na tyle dobrze, by móc uznać je za potwierdzone naukowo. Trzeba jednak powiedzieć, że nie przekreśla to ich użyteczności, bowiem – jak już wiemy – odczuwanie bólu jest sprawą w dużej mierze zależną od psychiki, a w efekcie dla jej skuteczności ma znaczenie wewnętrzne przekonanie rodzącej o tym, że dana metoda działa (tzw. efekt placebo). Zawsze przecież może się okazać, że dokładne badania potwierdzą subiektywne doświadczenia matek.

Ból w porodzie – ważny proces dawania życia

Niewątpliwą zaletą naturalnych sposobów łagodzenia bólu jest to, że to sama rodząca decyduje, które z nich i jak długo chce stosować. Pozwala to nie tylko na dopasowanie danej techniki do indywidualnych, zmieniających się dynamicznie warunków, a więc na możliwie najlepszy efekt przeciwbólowy, ale daje też rodzącej poczucie sprawstwa, wpływu, czyni ją autorką jej własnego porodu.

Poczucie wpływu nie jest, jak chciałoby wielu, sentymentalną opowieścią o rodzeniu, tylko potwierdzonym naukowo faktem. Z badań wynika bowiem, że największą satysfakcję z porodu odczuwają nie te kobiety, które zupełnie wyeliminowały ból porodowy, ale te, które doświadczyły ograniczenia bólu w stopniu pozwalającym im kontrolować przebieg porodu.

Idąc dalej tym tokiem myślenia, należałoby uznać, że ból w czasie rodzenia – jeśli jest na poziomie możliwym do zaakceptowania przez matkę – jest ważnym elementem procesu dawania życia. I znów można się odwołać do nauki. Sprawdzając tę hipotezę, najpierw przez lata badano samice różnych gatunków ssaków, potem – m.in. przy użyciu rezonansu magnetycznego – ludzkie mamy. Wyniki badań wskazywały na to, że w pakiecie z naturalnym przeżyciem porodu dostaje się możliwość łatwiejszego nawiązania pierwszego kontaktu z nowo narodzonym stworzeniem. Oczywiście nie może to być podstawą do wyciągania błędnych wniosków – ludzkie mamy potrafią również głęboko pokochać swoje dzieci urodzone w znieczuleniu – co do tego nie ma wątpliwości. Dzieje się to z ich świadomym udziałem, dzięki procesowi uczenia się, podczas gdy w czasie naturalnego porodu zostaje uruchomiona instynktowna „szybka ścieżka”.

Mówiliśmy już o wpływie psychiki na odczuwanie bólu porodowego, poznaliśmy aspekt fizjologiczny. Pozostał jeszcze jeden: duchowy. Są kobiety, które mówią o tym, że ważnym aspektem przeżywania aktu narodzin jest dla nich to, że intensywność doznań porodowych odzwierciedla ważność tego, co właśnie się dzieje. Dynamizm odczuć z ciała jest zgodny z dynamizmem emocji podczas inicjacji, jaką jest poród.

Prawdopodobnie i ty się z nim zmierzysz. Zastanów się nad tym już teraz i przygotuj się najlepiej jak potrafisz, żeby móc wybrać najlepszą drogę dla siebie i swojego dziecka.

Źródła:

(1) B.M. Morgan, C.J. Bulpitt, P. Clifton, et al., Analgesia and satisfaction in childbirth (the Queen Charlotte’s 1000 Mother Survey), „Lancet” 1982; 2 (8302): 808–810; https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/6126674 (data dostępu: 30.04.2018).

(2) Mechanizm ten opisany został już dawno, w latach 30. XX wieku. Zrobił to brytyjski lekarz, Grantly Dick-Read, którego uznaje się za prekursora idei szkół rodzenia, u nas podchwyconej i rozwiniętej przez prof. Fijałkowskiego.