Kategorie
rodzina

„Z tego pokoju nikt nie chce wyjść nawet na naleśniki!”. 4 zasady aranżacji dziecięcego pokoju

4  zasady aranżacji, dzięki którym dziecko pokocha swój pokój

Najczęstszym problemem jest brzydka, nudna, mało przytulna przestrzeń albo wystrój niedostosowany do rzeczywistych potrzeb dziecka. Jak zaprojektować przestrzeń dla dziecka, by było nie tylko ładnie, lecz także funkcjonalnie i inspirująco?

Dobrze zaprojektowany pokój to:

1. Miejsce, w którym dziecko będzie chciało przebywać

Z reguły pokój naszych dzieci jest na straconej pozycji: najmniejszy i najmniej atrakcyjny.  Kto z nas chciałby przebywać w „niefajnym ” wnętrzu? Planując wystrój pokoju, pamiętajmy, że każde wnętrze to osobna, indywidualna historia opowiedziana dla  konkretnego wyjątkowego dziecka. Jego zainteresowania i marzenia są najcenniejszą wskazówką, jak ma wyglądać pokój, w którym będzie z przyjemnością odpoczywało, spało, bawiło się i kreatywnie rozwijało swój potencjał. Najmilsza recenzja pokoju jaką słyszałam pochodziła od mamy trzyletniego Borysa, dla którego projektowałam pokój: „Z tego pokoju nikt nie chce wyjść nawet na naleśniki”. I tego się trzymajmy!  

2. Miejsce dostosowane do potrzeb dziecka

Dobrze przemyślane wnętrze, które bierze pod uwagę potrzeby dziecka, łączy kilka ważnych elementów:

Funkcjonalność

jest jak mapa. Trzeba uświadomić sobie potrzebne funkcje, czyli strefy w pokoju dziecka, znaleźć dla nich miejsce, a potem poukładać w najkorzystniejszy sposób wszystkie elementy wyposażenia.

Cztery podstawowe strefy we wnętrzu, o które warto zadbać to:

  • strefa snu i odpoczynku,
  • strefa zabawy,
  • strefa kreatywna i strefa nauki,
  • strefa przechowywania.

Potem – w zależności od wieku dziecka – trzeba odpowiednio dobrać proporcje między nimi. Należy też uwzględnić indywidualne potrzeby wynikające np. z zainteresowań dziecka i znaleźć odpowiednie miejsce na ukochany instrument, niezastąpioną deskorolkę czy hodowlę owadów. Czasem problem pojawia się, gdy mamy odpowiednio umiejscowić te wszystkie elementy wyposażenia na mapie pokoju. Gdy utkniemy w punkcie bez wyjścia, warto sięgnąć po radę projektanta, który z pewnością najmniejszą nawet przestrzeń będzie potrafił świetnie zagospodarować i wydobyć z niej znacznie więcej niż oczywiste rozwiązania albo słynne „nie da się”.

Ergonomia i bezpieczeństwo

pomagają nam dostosować wyposażenie wnętrza do wieku czy wzrostu dziecka – tak  jak dobrze skrojona sukienka na miarę. Wybierajmy bezpieczne dla zdrowia farby i materiały przeznaczone specjalnie do wnętrz dla dzieci, a jeśli użyjemy nietypowych elementów takich jak np. drabina, ścianka wspinaczkowa czy huśtawka, zadbajmy o ich odpowiedni, bezpieczny montaż.

Estetyka

czyli akcenty najtrudniej definiowalne i najbardziej zindywidualizowane. Gdy patrzymy na wnętrze, zanim rozpoznamy układ stref czy rozstaw mebli, pojawia się pierwsze wrażenie, w którym zawiera się nasz zachwyt, energia miejsca, jego przytulność, harmonia barw, struktur, czasem ciekawa opowieść. Każde miejsce ma swoją historię, a to „coś” jest najbardziej nieuchwytne, niewymierne i ulotne. To obszar emocjonalny i bardzo subiektywny. Trzeba ogarnąć chaos decyzji i trudnych wyborów: po pierwszej euforii,  która mówi „chcę wszystko!”, przychodzi przerażenie – co, z czym i jak połączyć. Pojawiają się dylematy: bezpieczna biel czy esktrawagancki kolor? Gotowy komplet mebli z sieciówki, a może jednak coś nie do pary…?

Kluczem są dobre zestawienia, a wówczas nawet róż, o którym marzy niejedna dziewczynka zyska swój niepowtarzalny charakter. Wybierając motyw przewodni czy decydując się na określoną estetykę, pokazujmy dziecku dobre wzorce, ale bez przesady i nie na siłę. Pozwólmy mu poprowadzić nas za rękę, wysłuchajmy, o czym marzy i jakie ma pragnienia. Jeśli poczujemy, że spójna koncepcja nas przerasta, poszukajmy projektanta, który pomoże nam okiełznać wszystkie, a może tylko niektóre elementy tej układanki.

3. Miejsce, które dziecko pokocha i będzie jego współtwórcą

Zaangażujmy dziecko w urządzanie wnętrza. Może to być wspólne szukanie inspiracji, malowanie ściany, skrzyni na zabawki czy naklejanie samodzielnie wybranych naklejek. Niech to będzie okazja do bliskości i bycia razem, tak by dziecko poczuło się ważne, potrzebne, docenione.  Dzięki temu poczuje, że to faktycznie jego pokój, a nie tylko nasza rodzicielska wizja.  Tylko wtedy wymarzone wnętrze będzie jak bezpieczny azyl, przystań, która stanie się częścią jego świata. 

Jeśli to tylko możliwe, zadbajmy też o wygodny, uniwersalny mebel np. pufa czy worek typu sako, który sprawi, że chętnie spędzimy czas z dzieckiem w jego przestrzeni z dala od „dorosłych” spraw. Odwiedzajmy dzieci w ich pokojach: młodsze będą z tego powodu dumne i szczęśliwe, a starsze opowiedzą nam o swoim świecie i problemach w swoim bezpiecznym azylu.

4. Miejsce, w którym jest przestrzeń na codzienność

Dobry projekt uwzględnia zabawkowy bałagan, nieustannie obecny w dziecięcym pokoju, oraz pozwala na różne zmiany i kombinacje ruchomych elementów, których przestawianie wprowadza ciekawą odmianę, a dla dziecka jest dodatkową frajdą. Gdy jest zbyt sztywno, wzorcowo, doskonale, stajemy się niewolnikiem miejsca, w którym wszystko musi być idealnie i dizajnersko poukładane. Co może pomóc w aranżacji przestrzeni przyjaznej dziecku?  Na pewno wszelkie wygodne i łatwo dostępne dla dziecka systemy do przechowywania zabawek, karteczek, farb, skarbów, kolekcji, książeczek – są to nasi sprzymierzeńcy i warto o nie zadbać ze szczególną starannością. Mogą to być np. pojemne szafy – na pierwszy rzut oka niewidoczne, optycznie scalone ze ścianą, które można dodatkowo wzbogacić o kreatywne funkcje, malując fronty farbą tablicową lub magnetyczną, dodając zabawne i praktyczne wieszaki. Dobrze by było, gdyby część tych systemów była mobilna: godne polecenia są wszelkie kosze, pudła, skrzynie na kółkach –  wszystko, co pozwoli z łatwością zrobić desant zabawkowy w inne rejony domu i łatwo powrócić do dziecięcej przystani.

W urządzaniu pokoju dziecka uciekajmy od skrajności – z jednej strony obojętność i bylejakość, wieczne odkładanie „na potem…”, z drugiej zaś przesadna sztywność, „dizajn pod igłę”, nuda w zbyt poprawnie urządzonym wnętrzu. Niech w tym wszystkim znajdzie się szczypta luzu, frajdy, zabawy i odwagi!

Kategorie
niemowlę

Rodzaje pieluszek wielorazowych

Pomimo, iż pieluszki wielorazowe są coraz bardziej popularne, nadal wielu rodzicom na hasło „ pieluszka z materiału”, cierpnie skóra.
Musimy jednak wiedzieć, że pieluszka wielorazowa różni się znacznie od znanej powszechnie tetry. Jest to produkt zaawansowany technologicznie, jeśli chodzi o zastosowane materiały, krój i wygląd.

Pieluszka wielorazowa jest tak samo łatwa w obsłudze jak pielucha jednorazowa: jest zapinana na rzepy lub napy, a dziecko może mieć w niej sucho.

W zależności od zasobności portfela i osobistych upodobań, do wyboru mamy kilka rodzajów pieluszek:

  • pieluszka z kieszenią (pocket):
    składa się z dwóch warstw: wewnętrznej, uszytej z mikropolarku (odprowadza wilgoć do wkładki i skóra dziecka pozostaje sucha) i zewnętrznej, uszytej z PUL (oddychający poliester, który chroni ubranko przed zamoczeniem). Pomiędzy obydwie warstwy, do kieszonki wsuwamy wkładkę chłonną, np: z mikrowłókna, bawełny, bambusa, konopi. Zwykle pieluszka sprzedawana jest w komplecie z wkładką.
    Pieluszki z kieszenią występują w kilku rozmiarach, dostosowanych do wagi i wieku dziecka lub w praktycznej wersji one size (od urodzenia do końca okresu pieluszkowania). Zaletą pieluszek z kieszenią jest bardzo szybki czas schnięcia (oddzielnie suszymy pieluszkę i wkładkę), możliwość stosowania różnych wkładek i tym samym regulacji chłonności oraz łatwość zastosowania.
  • pieluszka AIO (all in one):
    wygląda jak pieluszka z kieszenią, ale ma wszytą wkładkę na stałe. Jest prosta w obsłudze. Nie różni się niczym od pieluchy jednorazowej. Schnie dłużej, niż pieluszka z wyciąganą wkładką.
  • pieluszki formowane (fitted):
    pieluszki kształtem przypominające pieluchy jednorazowe, zapinane na rzep, napy, wiązane na troczki. Wykonane mogą być z bawełny, bambusa, konopi, mikrowłókna i innych mieszanek. Na pieluszkę należy założyć otulacz, który ochroni ubranko przed zamoczeniem.
  • pieluszki do składania:
    znana nam tetra, pieluszki flanelowe, frotowe i tzw. prefold. Na pieluszki, po ich odpowiednim złożeniu i zapięciu na klamerkę snappi, ubieramy otulacz w celu ochrony ubranka przed zamoczeniem.
  • otulacze:
    są to majteczki wykonane z oddychającego PUL, polarku lub wełny. Ubieramy je na pieluszki do składania oraz na pieluszki formowane, w celu ochrony ubrania dziecka przed zamoczeniem.

Aby pranie wypadało co 2-3 dni, powinniśmy mieć od 15, do 20 pieluszek.

Kategorie
wychowanie

Jak pomóc dziecku wyrażać złość?

Rodzice, dbając o prawidłowy rozwój emocjonalny swoich dzieci, zdają sobie sprawę jak ważne jest akceptowanie i przyzwalanie na wyrażanie wszystkich doświadczanych przez dziecko uczuć. Problem pojawia się, gdy rodzic konfrontuje się z przeżywaną przez dziecko złością. Zastanawia się wówczas, czy może pozwolić na to, aby maluch w napadzie furii niszczył swoje zabawki, bił rodzeństwo, wyrywał zabawki czy pokładał się z krzykiem na podłodze? Pamiętajmy, że przyzwolenie na odczuwanie i wyrażanie złości, nie oznacza naszej akceptacji zachowań pod jej wpływem.

Naszą rolą jest nauczenie malucha, jak w sposób akceptowalny społecznie może poradzić sobie z własną złością i frustracją.

Złość jest emocją, potrzebną w życiu jak każda inna i ma swoją specyficzną rolę. Pozwala nam na stawianie granic innym osobom, wyzwala w nas siłę i energię do działania, gdy chcemy coś w życiu zmienić. Informuje nas, gdy zagrożone jest nasze bezpieczeństwo, szacunek do samego siebie i potrzebę obrony własnej przestrzeni.

Dzieciom łatwiej jest radzić sobie konstruktywnie ze złością i agresją, jeśli potrafią sobie uświadomić własne uczucia i mają możliwość wyrażenia ich na zewnątrz.

Jak pomóc dziecku wyrażać złość:

  • domagaj się, aby dziecko mówiło o tym co czuje. Często maluchy reagują agresją, ponieważ nie potrafią wyrazić słowami swojej złości. Możemy modelować takie wypowiedzi dziecka, odzwierciedlając jego emocje słowami: „Rozumiem, że się jesteś zły. Złościsz się, bo nie chcę Ci kupić tej zabawki. Nie krzycz, możesz mi o tym powiedzieć”.
  • mów dziecku o własnych uczuciach, np: „Jestem zły, ponieważ…” albo: „Boję się gdyż…”. Dzięki temu dziecko zrozumie, że należy rozmawiać o uczuciach i o tym, co je powoduje.
  • rozmawiaj z dzieckiem o tym co się z nim działo, gdy atak złości minie i maluch będzie całkowicie spokojny
  • wyjaśniaj, jak poprzez pewne zachowania można skrzywdzić drugiego człowieka. Opisz czego nie wolno robić, jakie ma to skutki
  • rozmawiaj z dzieckiem na temat złości, sytuacji które ją wzbudzają i alternatywnych sposobów na poradzenie sobie z nią, np: „Co możesz zrobić, kiedy ogarnie cię złość?”, „Czy jest jakieś miejsce, w którym często ogarniają cię nieprzyjemne uczucia?”
  • pamiętaj, że dziecko od rodzica uczy się różnych zachowań- także sposobów przeżywania emocji. Jeśli dziecko widzi jak w złości krzyczysz, trzaskasz drzwiami, rzucasz gazetą, itp. bądź pewien, że będzie cię naśladować, dając sobie prawo do podobnego postępowania. Bądź pozytywnym przykładem dla dziecka, jak może radzić sobie ze złością
  • baw się z dzieckiem w „Kiedy jestem zły”. Usiądźcie na podłodze, niech każdy z was po kolei pokaże co robi, kiedy jest zły
  • zaproponuj dziecku namalowanie uczucia, które je ogarnia gdy traci nad sobą panowanie. Zachęć je, aby w trakcie pracy opowiedziało o tym co przeżywa
  • narysuj wspólnie z dzieckiem, różne zachowania ludzi, gdy czują złość (każde na oddzielnej kartce), np. skaczą, krzyczą, niszczą rzeczy, biegają, mówią o tym, idą pojeździć na rowerze. Im więcej wygenerujecie pomysłów, tym lepiej. Następnie podzielcie z dzieckiem rysunki, na te przedstawiające sposoby które kogoś krzywdzą, sprawiają komuś przykrość i na te, które tego nie czynią
  • pozwól dziecku na napady złości, ale niech je okazuje tylko w specjalnie do tego przeznaczonym miejscu. Stwórz w mieszkaniu miejsce, tzw. „kącik złości”, w którym dziecko będzie mogło wyładować swoją złość. Możesz umieścić tam gazety, które może pognieść lub porwać, plastelinę do ugniatania, poduszkę, którą może uderzyć, plastikową osłonę z bąbelkami powietrza. Za każdym razem, gdy czujesz że zbliża się napad złości, zaprowadź dziecka do kącika
  • chwal i nagradzaj dziecko za każdym razem, gdy uda mu się w inny sposób niż poprzez agresywne zachowanie, rozwiązać problem
  • czytaj dziecku bajki, których bohaterami są postacie zmagające się z uczuciem złości i znajdujące sposoby na radzenie sobie z nią. Takimi książkami są np: „Smok Lubomił i tajemnice złości” autorstwa Wojciecha Kołyszko lub  „Po co się złościć?” Elżbiety Zubrzyckiej. Możesz sam opowiadać historyjki, w których brakuje zakończenia- dziecko ma wówczas szansę samodzielnego wymyślenia, jak bohater bajki sobie poradził, nie krzywdząc nikogo

Foto: Zdjęcia są ważne

Kategorie
rodzina

Ojcowie również potrzebują wsparcia!

Co znaczy być ojcem w dzisiejszym świecie?

Moim zdaniem, bycie tatą oznacza bycie pozytywnym wzorem dla swojego dziecka. Nie jest to jednak takie proste – nie przychodzi samoistnie w momencie pojawienia się dziecka na świecie. Być może każdy mężczyzna potrzebuje konkretnych narzędzi, by stać się szczęśliwym, odpowiedzialnym i dobrym tatą? Jeśli tak, to jakich?  

Gdy zostałem ojcem po raz pierwszy…

nie miałem pojęcia, jak powinienem się zachować. Nie wiedziałem, co powinienem robić, a czego powinienem unikać. Pamiętam pierwsze dni, tygodnie, gdy starałem się zakasać rękawy i we wszystkim pomagać, uczyć się swojej roli. W tym okresie moja żona miała szerokie wsparcie ze strony pielęgniarki środowiskowej, położnej wizytującej oraz psychologa. Poza profesjonalistami miała do dyspozycji grupy dla młodych mam, kawowe poranki i inne spotkania wspierających się nawzajem kobiet. Zdałem sobie wówczas sprawę, że mi jako ojcu nikt nigdy nie zaoferował wsparcia, nikt nie zapytał, jak się czuję w nowej, nieznanej roli, która spowodowała w moim życiu rewolucję.

[reklama id=”57451″]

Te doświadczenia przekonały mnie do spróbowania swoich sił w pracy jako „Dad’s Worker” (wsparcie dla ojców). Chciałem bowiem wspierać ojców w tym kluczowym momencie, bo wierzę, że największym beneficjentem wspierania rodziców staje się przede wszystkim dziecko. Mimo, że pracuję głównie z ojcami, wsparcie dotyczy wszystkich osób włączonych w życie dziecka a celem jest poprawa jakości życia całej rodziny.

Ojcowie często napotykają na mur

W dzisiejszym świecie powinniśmy pracować nad zmianą stereotypowego myślenia i zrezygnować ze sztucznych, archaicznych podziałów na role. Ważne, by ojcowie nie tylko byli obecni ale również mieli pozytywny wpływ na życie dziecka. 

Każda rodzina jest inna, ma inną dynamikę, inne trudności i mocne strony – w całym tym rodzinnym systemie istotne jest, by zauważać potrzeby dziecka, jego indywidualność i dobrostan. Niestety, często zdarza się, że świeżo upieczeni rodzice sami nie mieli dobrych wzorców, wielu doświadczyło przemocy, braku bliskości, traumy czy zaniedbania. W takich przypadkach moim zadaniem jest nakierowanie ojców na właściwe toryBo rodzicem się jest bez względu na sytuację.

Pracuję z ojcami w małżeństwie, w związkach partnerskich, w separacji czy po rozwodzie. Zdarza się, że po rozstaniu rodziców, o tatę nikt nie pyta – nawet w sytuacji, gdy zabiera dzieci do siebie na kilka dni w tygodniu lub w każdy weekend. Jak sobie radzi z sytuacją, czy daje radę, czy potrzebuje pomocy?

Myślę, że zmiany w postrzeganiu ojców są potrzebne na każdym poziomie. Profesjonaliści, pracujący z rodzinami powinni zastanowić się nad tym, jak udzielając wsparcia rodzinie dostrzec realną, niestereotypową rolę ojca i wspomóc go w działaniach ojcowskich. Czego potrzebuje ojciec, by czuć się włączonym w wychowanie dziecka? Czy w świadomości społecznej jest traktowany jako pełnowartościowy rodzic? Jak zaangażować ojca po rozwodzie w kwestie wychowawcze? Przecież ojciec ma tak samo duży wpływ na życie dziecka, jak matka. Dla dziecka jest kimś ważnym, więc dlaczego reszta świata stara się pominąć jego obecność? Możliwe, że tak jest łatwiej…  

Tylko konsekwencja w myśleniu poza schematami i skupienie na szerokim wsparciu rodziny może przynieść realne zmiany w społecznym postrzeganiu ojców. A beneficjentem tych zmian i wsparcia zawsze będzie dziecko.

Zbudujmy pozytywny obraz ojcostwa

Budując pozytywny obraz taty i rodzicielstwa, jednocześnie łamiąc stereotypy, możemy sprawić, by kolejne pokolenia stały się bardziej zaangażowanymi rodzicami, bez utartego, szablonowego podziału na role, bez sztucznych presji społecznych. Uczmy się bycia rodzicami, nie bójmy się włączać w świadome budowanie relacji z dziećmi, a kiedy trzeba – sięgajmy po pomoc. 

Czy jako świeżo upieczony tata, chciałbyś mieć kogoś, z kim możesz porozmawiać o wyzwaniach bycia rodzicem? Czy chciałbyś, by także tobie ktoś zaoferował wsparcie merytoryczne i emocjonalne, podzielił się doświadczeniem i pomógł przejść przez pierwsze miesiące rodzicelstwa?

Głównym założeniem pracy z rodziną jest umiejętne dostarczenie narzędzi do przeprowadzenia zmian, które wpłyną pozytywnie na życie dziecka, i pozostawienie rodziny z umiejętnościami i wiedzą, które pozwolą na umocnienie kompetencji rodzicielskich, a – co za tym idzie – podniesienie jakości życia ich dziecka.

Z mojego doświadczenia wynika, że „dobre wsparcie” ojca wymaga około roku pracy. Pierwsze trzy miesiące to czas budowania relacji z całą rodziną, poznanie jej mocnych i słabych punktów, dynamiki wewnętrznych relacji. Po trzech miesiącach układamy plan działania, ustalamy, w jakich obszarach możemy coś poprawić – czy chodzi tu o relacje z dzieckiem, zrozumienie etapów rozwoju dziecka, budowanie codziennej rutyny czy nawet problemy natury osobistej (walka z uzależnieniami czy problemy finansowe). Po każdym trzymiesięcznym cyklu sprawdzamy razem, czy idziemy w dobrym kierunku. 

Moim marzeniem jest, by w Polsce powstawały podobne organizacje wspierające ojców i budujące obraz pozytywnego ojcostwa. Każdej rodzinie bowiem, bez względu na status społeczny czy doświadczenie życiowe, należy się wsparcie psychologiczne. Nikt z nas nie jest idealnym rodzicem, nikt nie staje się nim tylko dlatego, że na świecie pojawiło się nasze dziecko. Powtarzamy, że dzieci są naszą przyszłością – ucząc się dziś rodzicielstwa, dajemy fundament kolejnym pokoleniom. Myślę, że warto o to zadbać i szukać możliwości wprowadzenia zmian systemowych.

 

Kategorie
wychowanie

Jakim tatą jesteś dla swojego dziecka?

W dzisiejszych czasach jesteśmy ciągle oceniani. Często bez szansy na wypowiedzenie własnej opinii, nie wspominając już o wyrażeniu naszych emocji.  Dla mężczyzn może być to jeszcze większy problem, ponieważ okazywanie uczuć w naszej kulturze poczytywane jest jako niemęskie.
Każdy z nas ma swoją historię, swoje trudności i problemy. Jeśli jesteś ojcem, który szuka zmian, stara się wzmocnić relację z dzieckiem i zadbać o jego dobrostan, to możesz nazwać się bohaterem. Bycie świadomym swojej roli, to prawdziwy dar, który przychodzi po uświadomieniu sobie, jak ważnym wzorem możesz być dla swojego dziecka, bez względu na swoje problemy, sytuację w rodzinie, status majątkowy czy przeszłość. Chęć do zmian, świadomość tego, że można zrobić dla dziecka więcej, oraz akceptacja wsparcia są czymś niesłychanie ważnym.

[reklama id=”57451″]

Budowanie relacji i efektywna zmiana

Ojcowie, z którymi miałem okazję pracować, dali mi szansę wejścia w swój świat. W rozmowie twarzą w twarz opowiadali mi swoje historie. Słuchałem uważnie, często zadając niełatwe pytania, otrzymując przy tym szczere odpowiedzi. Mimo moich początkowych obaw większość ojców, z którymi miałem styczność, jest chętnych do współpracy. Zaskoczyła mnie ich otwartość i to, jak chętnie sięgają po wsparcie. Ojcowie są zawsze chętni do dyskusji na temat ich roli, są świadomi tego, że są tak samo ważni w życiu dziecka jak mama.
Moja rola to głównie zbudowanie relacji pomiędzy ojcem a dzieckiem, zidentyfikowanie występujących trudności, słuchanie tego, co ojcowie mają mi do powiedzenia, wymiana pomysłów pomocnych przy wprowadzaniu zmian. Przede wszystkim jestem dla ojca i pracuję z nim nad poprawieniem rzeczy istotnych dla dziecka i całej rodziny. Nieraz płakałem wraz z rodzicami, nieraz czuliśmy się bezradni. Życie niektórych rodzin, z którymi pracuję, nie należy do najlżejszych. Trudności w znalezieniu recepty na zmianę, która potrzebna jest rodzinie – często związane z samym systemem socjalnym – powodowały, że czułem się jak gdybym zawodził moich ojców.

SHANARRI

Jeśli już mówimy o samym systemie, większość profesjonalistów związanych z wsparciem rodziny i dzieci pracuje w oparciu o wskaźniki SHANARRI, które są częścią Szkockiej Legislacji „The Children and Young People (Scotland) Act 2014” (Ustawa o dzieciach i młodocianych). W większości przypadków dla rodzin taki żargon pozostaje niezrozumiały. Częścią naszej pracy jest wytłumaczenie i pokazanie, czym jest SHANARRI, i zaskakująco często jest to świetny fundament do zbudowania relacji między nami a rodzicami.
SHANARRI opiera się na szeroko pojętym dobrostanie dziecka. Jest to pojęcie szersze niż sama ochrona praw dziecka czy ochrona przed zagrożeniami. Jeśli mamy lepiej wspierać rodziny oraz upewnić się, że dzieci, młodzież, rodzice, opiekunowie oraz instytucje związane z dziećmi mają wspólne rozumienie tej idei, czyż nie powinniśmy mówić wszyscy tym samym językiem? Dlatego tak istotne jest przełożenie tych założeń na język zrozumiały dla rodziców i opiekunów. Burząc barierę i będąc równymi możemy zdziałać więcej.

Pracując na podstawie okręgu SHANARRI opieramy się na tym, co powinno być częścią codzienności dziecka, by wzrastało ono w poczuciu dobrostanu na każdej płaszczyźnie. W końcu każdemu zależy na tym, by nasze dzieci miały szansę wykorzystać swój pełny potencjał.
Tym razem na zakończenie mam dla Was dwa pytania, zadaję je sobie prawie każdego dnia jako ojciec i jako profesjonalista. Zadaję je także ojcom, z którymi współpracuję, i wiem, że mają one moc. Dwa wydawałoby się proste pytania:
„Jak Twoje własne dziecko opisałoby dzisiaj Twoje ojcostwo?”
oraz
„Jak chciałbyś, żeby Twoje dziecko opisało Cię za pięć lat?”

Kategorie
niemowlę

Rodzaje chust do noszenia dzieci

Chusta, w kontekście noszenia dzieci ma wiele znaczeń. Najważniejsze jest jedno – bliskość. Kawałek materiału dający obecność, dotyk, ciepło, bezpieczeństwo, a rodzicom wolne ręce.
Rodzaje chust do noszenia dzieci:

  • chusty wiązane:
    długie, kilkumetrowe. Dają najwięcej możliwości noszenia, w różnych pozycjach (z przodu, z tyłu, na biodrze). Dzięki zastosowaniu różnego rodzaju wiązań, idealnie sprawdzają się w domu już od pierwszych dni życia (szczególnie w kryzysowych sytuacjach kolki, ząbkowania czy niemowlęcych infekcji), jak również na wyprawach, wycieczkach, spacerach (pozwalają zdobywać miejsca trudno dostępne dla rodziców z wózkami). Dzięki zastosowaniu wiązań na oba ramiona, ciężar dziecka rozkładany jest symetrycznie na barki i całe plecy noszącego. Chusty wiązane mogą być:
    1. elastyczne:
    wykonane z delikatnej dzianiny bawełnianej, idealne dla noworodków i starszych dzieci. Doskonałe do kangurowania wcześniaków. Chusty elastyczne są łatwe do zawiązania, nie wymagają poprawiania i dociągania. Świetne na rozpoczęcie przygody z chustowaniem. Delikatnie otulają noszone dziecko dopasowując się do jego kształtu.
    2. tkane:
    wykonane z tkaniny bawełnianej o splocie diagonalnym, czyli takim, który jest lekko elastyczny po skosie materiału. Są szersze i nieco sztywniejsze od chust elastycznych, przez co wymagają większej dbałości o ułożenie i dociągnięcie ich na dziecku. Doskonałe dla starszych i cięższych dzieci. Specjalny splot oraz odpowiednio dobrana grubość chusty dobrze „niosą” nawet kilkuletnich przedszkolaków.
  • chusty kółkowe:
    noszone na jednym ramieniu. Proste w użyciu. Pas materiału z jednej strony zebrany dwoma odpowiednio wytrzymałymi kołami. Druga strona, przeplatana przez koła, pozwala na dopasowanie chusty do noszącego i na wygodne ułożenie dziecka. Ten rodzaj chust pozwala nosić dziecko od urodzenia (w pozycji leżącej). Starsze dzieci noszone są na biodrze oraz na plecach. Wadą chusty jest obciążanie rodzica na jedną stronę ciała, co przy dłuższym noszeniu może stanowić dyskomfort.
  • chusty kieszonki:
    typu pouch. Chusty na jedno ramię, bez możliwości regulacji. Najłatwiejsze w  użyciu. Muszą być dobierane do noszącego (inna chusta może być potrzebna mamie, inna tacie). Podobnie jak w chustach kółkowych, ciężar nie rozkłada się równomiernie.

Foto: Zdjęcia są ważne, chusta.pl

Kategorie
odżywianie naturalne

Kremy zbożowe

Kremy z ugotowanych ziaren zbóż:

  • Krem z kaszy jaglanej na słodko:
    ugotowaną kaszę jaglaną miksujemy z dodatkiem wrzątku. W trakcie miksowania możemy dodać pół łyżeczki słodu zbożowego lub mieszanki słodów z syropem buraczanym i odrobiną miodu. Można również, po zmiksowaniu (konsystencja budyniu) i wyłożeniu na talerz, polać naturalnymi słodkościami.
    Tak przyrządzony krem podajemy dzieciom od 7-8 miesiąca życia. Starszym dzieciom możemy posypać krem tzw. posypką orzechowo-nasienną (rozdrobnione orzechy, pestki dyni, nasiona słonecznika, nieoczyszczonego sezamu, siemienia lnianego, wiórek kokosowych itp.).
  • Krem z kaszy jaglanej z owocami:
    do sporządzonego kremu (j/w), dodajemy krótko blanszowane, świeże owoce (zimą przede wszystkim jabłka), a także drobno pocięte, naturalnie suszone śliwki, brzoskwinie, rodzynki suszone na słońcu itd.
  • Krem z orkiszu z warzywami i gomasio:
    ziarno ugotowanego orkiszu i warzywa sezonowe (np: dynia, marchew, seler, pietruszka) miksujemy, z dodatkiem wrzątku do konsystencji kremu. Po wyłożeniu na talerz posypujemy go gomasio, tzw. solą sezamową. Starszym dzieciom ugotowane warzywa można  rozgnieść widelcem i dodać do kremu na talerzyku.

Kremy z mąki (ze zmielonych ziaren zbóż):

  • Krem z ryżu pełnego z dynią:
    do 4 szklanek gotującej się wody, dodajemy startą na grubych oczkach dynię (można dodać każde rozdrobnione warzywo sezonowe), którą gotujemy przez kilka minut. Następnie dodajemy rozmieszaną z zimną wodą mąkę ryżową. Gotujemy około 6-8 minut. Naczynie zawijamy w koc i po upływie 10 minut, krem jest gotowy.
    Krem doskonale smakuje również na słodko (z 1-2 łyżeczkami naturalnych słodkości) lub z gomasio i kilkoma kropelkami sosu sojowego shoyu lub tamari (sos serwujemy dzieciom starszym).
  • Krem z owsa z owocami:
    do 4 szklanek gotującej wody dodajemy rodzynki suszone na słońcu, śliwki naturalnie suszone, pokrojone jabłko itd. Po krótkim gotowaniu wlewamy mąkę owsianą, rozmieszaną z zimną wodą i gotujemy jak wyżej. Krem z owsa z owocami spożywamy na słodko. Gotowany z warzywami, raczej z gomasio i ewentualnie kilkoma kropelkami naturalnie fermentowanego sosu sojowego shoyu lub tamari (serwujemy go dzieciom starszym).

Foto: Zdjęcia są ważne

Kategorie
odżywianie naturalne

Jak przygotować krem zbożowy

W żywieniu naturalnym dzieci, kremy z pełnych ziaren zbóż, to jedno z najbardziej zrównoważonych pokarmowo i energetycznie dań. Kremy zbożowe zazwyczaj serwuje się jako samodzielne posiłki, ale doskonale sprawdzają się także jako podstawa sosów, past do warzyw i pieczywa. Są uniwersalne, więc możemy je podawać o każdej porze dnia.

Dwa sposoby przygotowania kremu zbożowego z ryżu:

  • z ugotowanych, pełnych ziaren zboża:
    1. Jak gotować ryż? Ryż brązowy (tak zwany pełny) płuczemy kilkakrotnie (2-4 razy) w zimnej wodzie. Po wypłukaniu zalewamy go zimną wodą w stosunku 2:1 (2 filiżanki wody na 1 filiżankę opłukanego ryżu). Dodajemy 2 cm glonu kombu i szczyptę nierafinowanej soli morskiej (niekoniecznie). Doprowadzamy do wrzenia, po czym gotujemy na najmniejszym ogniu, przez 50-60 minut, pod przykryciem i bez mieszania. Po upływie tego czasu ryż jest ugotowany i możemy go przechowywać bez strat pokarmowych i energetycznych przez około 2-4 dni (w spiżarce, lodówce)
    2. Jak przygotować krem? Aby sporządzić krem z ryżu, należy podgrzać go w małej ilości wody i zmiksować, z dodatkiem wrzątku do konsystencji kremu. Krem powinno się serwować gorący lub ciepły, nigdy zimny.
  • z mąki, poprzez zmielenie pełnych ziaren zbóż (ważnym przyrządem w kuchni naturalnej jest młynek do zbóż):
    przygotowujemy 6 szklanek wody, 4 zagotowujemy, w 2 pozostałych mieszając, rozpuszczamy szklankę świeżo zmielonego ryżu pełnego. Następnie wlewamy wymieszany ryż z wodą do wrzątku. Ciągle mieszając, gotujemy krem około 6-8 minut. Zawijamy naczynie w koc i pozostawiamy na około 10-15 minut (w cieple). Po tym czasie, krem jest gotowy.

Kremy dla dzieci, z ugotowanych i zmiksowanych zbóż, tradycyjnie sporządza się z następujących ziaren: ryż naturalny, kasza jaglana, kasza gryczana, jęczmień i owies bezłuskowy, orkisz i pszenica. Można również przyrządzić krem z mąki razowej (z tych samych zbóż), a także z mąki kukurydzianej.

Foto: Zdjęcia są ważne

Kategorie
odżywianie naturalne

Gomasio, czyli sól sezamowa

Jak przygotować przyprawę gomasio?

Płaską łyżkę soli prażymy na suchej patelni przez kilka minut. Podobnie prażymy 6 łyżek niełuszczonego sezamu i 6 łyżek siemienia lnianego. Kiedy prażone nasiona zaczną wydzielać przyjemny zapach (po 3-5 minutach), przerywamy i wsypujemy do makutry. Ucieramy, z wcześniej uprażoną solą drewnianą pałką, aż połowa nasion będzie utarta na proszek, a połowa zostanie w całości.

W kuchni naturalnej gomasio, (nazywane również solą sezamową ) używa się zamiast soli do wszystkich dań i potraw.

Kategorie
wychowanie

Jak wspomagać rozwój emocjonalny dziecka

W pogoni za rozwojem intelektualnym naszych pociech, często zapominamy o tym, jak ważne jest dbanie o sferę życia uczuciowego dziecka. Podstawą prawidłowego rozwoju emocjonalnego jest umiejętność rozpoznawania emocji, nazywania ich i wyrażania, w społecznie akceptowalny sposób. Od tego, czy nasz maluch będzie potrafił radzić sobie z całą gamą emocji, zależeć będzie jego poczucie wartości, zaufanie do siebie, zdolność nawiązywania relacji z innymi ludźmi, rozumienie ich.
Na nasz wrodzony potencjał do posiadania uczuć, ich rozumienia i używania, wpływa najbliższe otoczenie, w najwcześniejszych latach życia. Na początku swojego rozwoju, każde małe dziecko spontanicznie i bez żadnych zahamowań wyraża swoje uczucia bez względu na otoczenie, w którym się znajduje.

Uwaga! Każde niemowlę, w ciągu pierwszych miesięcy życia, wyraża głównie cztery podstawowe uczucia: złość, strach, smutek i radość. To, jak z czasem zacznie wyrażać swoje uczucia, zależy od najbliższego otoczenia, w którym się znajduje.

To rodzic staje się przewodnikiem dziecka w skomplikowanym świecie doświadczanych przez nie uczuć. To od nas nasze dzieci uczą się, jak radzić sobie z własnymi emocjami: jak odreagowywać złość, przełamywać strach, czy przeżywać smutek.

Jak pomóc dziecku radzić sobie z własnymi uczuciami:

  • słuchaj dziecka z czułością i empatią. Stwórz atmosferę, w której wyrażanie uczuć jest czymś pożądanym. Odłóż na czas rozmowy wszystkie inne zajęcia i zaangażuj się w pełni w rozmowę z dzieckiem. Tylko taki kontakt ma prawdziwą wartość. Jeśli dziecko poczuje się zrozumiane, najczęściej samo będzie potrafiło sobie pomóc.
  • podczas rozmowy z dzieckiem lepiej zadawać pytania otwarte, czyli takie, które nie sugerują odpowiedzi. Zamiast pytać „jak się czujesz?”  lepiej zapytać „co czujesz w tej sytuacji?”, „opowiedz mi co się stało”. Na pierwsze pytanie najczęstszą odpowiedzią jest „dobrze”, zaś gdy sformułujemy pytanie w sposób otwarty, dajemy szansę dziecku wypowiedzenia swoich prawdziwych emocji.
  • nie próbuj wyręczać dziecka i dopowiadać mu, gdy nie może się wysłowić. Nigdy nie zakładaj, że na pewno wiesz, co ono czuje i co chce Ci powiedzieć.
  • pomóż dziecku nazwać uczucia i zaakceptować je. Rodzicom przychodzi często z trudnością zaakceptowanie uczuć dziecka, ponieważ nie są w stanie zaakceptować swoich. Przed rozmową z dzieckiem, warto się zastanowić, czy sami dajemy sobie prawo do odczuwania różnych emocji, czy je wyrażamy czy też tłumimy? Jeśli nie lubimy jakiejś emocji u siebie, nie zrozumiemy jej u dziecka i nie pozwolimy mu na wyrażenie jej. Dziecko od nas uczy się sposobów rozwiązywania konfliktów, stajemy się dla niego przykładem, co mają robić w sytuacjach budzących smutek bądź złość.
  • pamiętaj, że akceptacja uczuć dziecka nie zakłada przyzwolenia na działanie pod ich wpływem. Przeżywanie złości nie jest tożsame, z destruktywnym zachowaniem pod jej wpływem. Uczmy dziecko przestrzegania zasad oraz sposobów radzenia sobie ze wszystkimi ogarniającymi je uczuciami, w sposób który nie wyrządzi nikomu krzywdy.
  • pamiętaj, że każde uczucie ma swoją specyficzną wartość, wszystkie nam do czegoś służą i żadnego z nich nie należy tłumić. Rozpoznawanie nieprzyjemnych uczuć pomaga nam współodczuwać z innymi ludźmi, gdy oni je przeżywają, a także na zasadzie kontrastu pomagają nam cieszyć się przyjemnymi uczuciami. Gdy ludzie pozbywają się tzw. „złych” uczuć, tracą zdolność odczuwania tych „dobrych”.
    Pamiętajmy również, że małe dzieci przejawiają silne emocje za pomocą ciała. Jeżeli nie mają możliwości wyrażania swoich uczuć, tłumią je w sobie i zaczynają przejawiać różnego rodzaju choroby somatyczne (problemy ze spaniem, trawieniem, wydalaniem, problemy skórne, nadmierną ruchliwość). Jeśli nie nauczymy dzieci poznawania sowich emocji i wyrażania ich słowami, sprawimy że staną się dorosłymi, którzy reagują objawami fizycznymi w obliczu doznawania emocji.
  • chcąc pocieszyć dziecko, poprawić jego samopoczucie, często zaprzeczamy odczuwanym przez niego „negatywnym” emocjom, mówiąc „Nie ma powodu do płaczu”, „Nic się nie stało”, „Nie ma się czego bać”. Takimi słowami, nie sprawimy, że dziecko przestanie czuć, to co czuje, a jedynie spowodujemy poczucie braku zrozumienia i odrzucenia. Tylko wtedy gdy, dziecko poczuje się w pełni akceptowane, przyjdzie porozmawiać z nami następnym razem, gdy będzie miało problem.
  • nie narzucaj dziecku „przyjemnych” emocji, jeśli przeżywa w tym momencie te „nieprzyjemne”. Dziecko nie może być zawsze radosne i pogodne, ono też ma prawo przeżywać myśli i uczucia, jakich doświadcza naprawdę. Niektórzy rodzice, gdy ich pociecha przeżywa stratę, smutek, starają odwrócić jego uwagę od trudnego wydarzenia poprzez rozśmieszanie go, zmianę tematu, zakup nowej zabawki. Pamiętaj, że odcinając dziecko od jego prawdziwych uczuć, nie pomagasz mu w radzeniu sobie z nimi, lecz sprawiasz, że w przyszłości maluch nie będzie w dobrym kontakcie z nimi, a tym samym nie będzie potrafił współodczuwać z innymi ludźmi.
  • nie oceniajmy i nie krytykujmy dziecka! To bardzo obniża jego poczucie własnej wartości.
  • gdy dziecko opowie nam o swoich trudnościach, nie podejmujmy od razu działania. Być może samo zna rozwiązanie, a potrzebuje jedynie naszego wsparcia i zrozumienia, aby je zrealizować. Wspólnie z dzieckiem zastanówcie się, co można w tej sytuacji zrobić, co mogłoby mu pomóc lepiej się poczuć, na jaką pomoc z naszej strony ono się zgadza. Takie zachowanie wzbudza zaufanie do nas oraz wspiera jego samodzielność w radzeniu sobie z trudnościami.